Dodaj do ulubionych

2-latka nie lubi się hustać

29.07.11, 21:54
moja 26-miesięczna córka nie lubi się huśtać. Wiem, że dzieci są różne, niemniej jednak chyba jest jedynym dzieckiem w tym wieku, które omija na placu zabaw huśtawki (te zwykłe i wagowe). Nie przepada też za zjeżdżaniem na zjeżdżalni, nie skacze, ale za to dużo biega (głównie ucieka z placów zabaw;) i lubi się wspinać.
Czy namawiać ją na huśtanie (oczywiście delikatnie), lub w jakiś inny sposób wspierać ją?
Obserwuj wątek
    • 1mzeta Ale po co ? 30.07.11, 15:19
      Tak jak nie każdy lubi pływanie i wypady na basen tak nie każde dziecko musi lubić się huśtać i zjeżdżać ze zjeżdżalni. Jaki jest cel w tym,żeby dziecko do tego nakłaniać ?
      • basca_basca Re: Ale po co ? 30.07.11, 17:42
        Doskonale rozumiem odmienność dzieci i ich upodobań. Ale wydaje mi się, że zachęcanie (nie zmuszanie na siłę) dziecka do różnych aktywności, które nie są jego ulubionymi nie jest takie złe. No i huśtanie chyba jest pomocne w nauce równowagi.
        Zauważyłam również obserwując własne dziecko, które jest bardzo ostrożne w podejmowaniu nowych działań/ruchu, że zachęta jest bardzo pomocna.
        Pytanie, czy są jakieś inne formy, które oswoją dziecko z huśtaniem?
        • natalinek.j Re: Ale po co ? 30.07.11, 20:46
          A może na plac zabaw wybrać się z jakimś dobrym znajomym ;), jakimś dzieckiem z rodziny, sąsiedztwa itp. Z kims kogo lubi i chętnie z nim pójdzie.
          Moja też była z tych mniej odważnych, chociaż placyk lubiła, wszystko minęło w przedszkolu :)
        • 1mzeta Re: Ale po co ? 30.07.11, 22:24
          Jak już tak bardzo chcesz to zabrać ze sobą lakę, misia na plac zabaw, wsadzić w huśtawkę i niech mała huśta.
        • pawel.zawitkowski Re: Ale po co ? 30.07.11, 23:29
          Witam,
          przecież młoda się lubi "wspinać" cokolwiek to znaczy, to już powinno zneutralizować Pani obawy o koleje dojrzewania reakcji równoważnych.
          Proponuję jakiekolwiek przygody z bujaniem zacząć od salsy z młodą na rękach. Dużo, przyjemnie, radośnie.
          W Ikei są "worki" / fotele do odwieszenia pod sufitem w domu. Wystarczy wwiercić hak do sufitu. Jeżeli to coś będzie stale wisiało w domu, młoda szybko się przyzwyczai do huśtania.
          Z drugiej strony, napisała Pani, że "zachęta jest bardzo pomocna". Moze "ten typ tak ma", że musi się do czegoś "przyjaźnie" przekonać, a nie wykonywać dlatego, zę inen dzieci tak robią.
          W końcu..., uspokoję Panią, Pani córa nie jest jedynym dzieckiem, które ma taką awersję do huśtania. W większości przypadków to mija, wystarczy "nie napierać", podstępnie "namawiać" i poczekać. A to, że inne dzieci na placu zabaw, z chęcią się huśtają...? Te które nie lubią się huśtać przecież nie podchodzą do huśtawki... i nikt nie zmusza ich do huśtania.
          Dla tych, którzy będą mieli ochotę napisać, że brak chęci do huśtania w tym wieku to może być objaw deficytów w rozwoju, od razu odpisuję: Nie, nie musi to być objawem deficytów w rozwoju, i zazwyczaj nie jest... :)
          Pozr
          Paweł Z.
          • basca_basca Re: Ale po co ? 31.07.11, 12:09
            Dziękuje za odpowiedź i pomysły:)
            Moja córka rzeczywiście najlepiej oswaja się z nowościami ruchowymi w domu. Tu zaczęła się wspinać. Teraz bez problemu wchodzi się również na drabinki, i wszelkie ogrodzenia;) na zewnątrz.
            Co do "napierania" to staram się wyważyć, czasami zachęcam, często odpuszczam.
            Czasami podstęp się udaje z korzyścią i przyjemnością dla obu stron - okazuje się że pewne rzeczy nie są takie straszne jak wyglądają:D
            Pozdrawiam
            • noemi29 Re: Ale po co ? 04.08.11, 00:01
              Pan Paweł napisał, że nie musi to być objaw deficytów rozwoju...ale może być np.zaburzenie SI, dzieci z nadwrażliwym układem przedsionkowym nie cierpią się bujać i raczej nie polubią.
              • pawel.zawitkowski Re: Ale po co ? 05.08.11, 00:18
                Witam serdecznie,
                byłbym niezmiernie wdzięczny gdyby zechciała mi Pani napisać / wytłumaczyć termin "nadwrażliwy układ przedsionkowy" i drugi: "zaburzenia SI". Mimo ukończenia kursu SI-Ayres, szeregu innych kursów z tej dziedziny, długoletniego przygotowania w tych tematach nie potrafię sobie przedstawić rzeczywistego znaczenia terminów, których Pani raczyła użyć.

                Wór pt. "zaburzenia SI" i "nadwrażliwy układ przedsionkowy" i cokolwiek w podobie, jest tyle przepastny, co kompletnie nieprecyzyjny, stąd też dramatycznie (w swoich skutkach) niebezpieczny zarówno dla dzieci, jak i szkół i teorii związanych z deficytami z zakresu dojrzewania i organizacji zmysłów i wynikających z nich skutków dla funkcjonowania dziecka...

                Szczerze polecam chwilę refleksji zanim zaczniemy każde wariacje w rozwoju lub wyraz osobniczej charakterystyki strategii i kolejności zdobywania kolejnych umiejętności dziecka traktować jako objaw zaburzeń.

                Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na przybliżenie mi tego tematu.
                Pozdrawiam
                Paweł Z.
          • buncia88 Re: Ale po co ? 23.08.12, 15:40
            Ja mam podobny problem tyle, ze więcej obejmuje tj. dziecko ma 27m-cy, lubi przebywać na placu zabaw, ale nie korzysta i nie chce korzystać z żadnej jego atrakcji po za piaskownicą. Nie potrafi wejsć na drabinkę, nie chce sie huśtać, nie chce zjeżdżać na zjeżdzalni. Jedynie co to przez dosłownie 7sek pokręci sie na karuzeli. Potrafi zejsć i wejsć po schodach, ale trzymając się poręczy. nie potrafi skakać-przez co nie potrafi zeskoczyć ze stopni jakie zazwyczaj są na drabinkach. Z piaskownicy wychodzi tyłem na czworaka jak rak zamiast zeskoczyć.... Dobrze chodzi i biega. Pod względem intelektualnym wszystko gra a nawet lepiej. Mowa- 3 wyrazowe zdania, rozróżniane kolory. W domu biega, potrafi wspiać sie na krzesło, kanapę, turla i szaleje z tatą. Złapie i rzuci piłkę... Tylko ten plac zabaw.... Dodam, że córka jest dużym dzieckiem. Mierzy 105cm i waży 18kg. Czy to moze być przyczyną? Martwi mnie to, ze ona w ogóle nie chce próbować... wszystkie próby zachęcenia jej kończą się "nie nie nie", krzyk i płacz... Mam się niepokoić czy poczekać aż wyrośnie?
            • basca_basca Re: Ale po co ? 23.08.12, 21:16
              U nas już dawno nie ma tamtych kłopotów.
              IMO pomogło huśtanie córki w dużym ręczniku w domu. Córka kładła się na nim jak na hamaku i huśtaliśmy ją w różne strony. O dziwo od razu jej się to spodobało. Potem sama zaczęła się huśtać na placu zabaw. (Mamy mało miejsca w domu, więc kupno huśtawki odpadło.)
    • zaisa Re: 2-latka nie lubi się hustać 31.08.11, 03:41
      Nie umniejszając w niczym kompetencji p. Pawła - polecam diagnozę SI. Im wcześniej, tym lepiej. Łatwiej i szybciej można pomóc dziecku poczuć się pewniej. Co nie oznacza, że u Was będzie taka potrzeba.
      • pawel.zawitkowski Re: 2-latka nie lubi się hustać 24.08.12, 07:18
        Witam,
        napiszę tak.
        Trudno mieć pretensję do dziecka, że nie porozumiewa się w języku angielskim jeśli nie chodzi na kurs tego języka, nie czyta w tym języku, nikt z jego otoczenia nie posługuje się tym językiem, a w nawale programów telewizyjnych, które na co dzień ogląda, żaden nie jest w języku angielskim.

        Ma Pani rację, im wcześniej o czymś wiemy, tym szybciej i precyzyjniej możemy zainterweniować.
        Problem w tendencji, którą specjaliści obserwują od dawna. Jeśli niemowlę to lepiej niech leży w łóżeczku lub na łóżku rodziców, a najlepiej w leżaczku, a kiedy jest na rękach rodziców to siedzą sobie na pufie lub kanapie przed telewizorem, albo przymusowo muszą serfować z rodzicami po internecie.
        Muszę przyznać jakie wrażenie robi na mnie część rodziców coraz bardziej aktywnych i świadomych szans jakie daje nam postęp i dostępność różnych rodzajów aktywności, materiałów, wiedzy, itp. W efekcie mamy coraz więcej rodziców świadomie poszukujących różnych form aktywności rozwijających potencja własny, a przede wszystkim dziecka. Z drugiej jednak strony, ogromna część rodziców z konieczności, czy z braku takiej potrzeby ogranicza swoją i dziecka aktywność. Dzieciaki miesiącami leżą i patrzą sie w TV, przesiadują w domach. Ilość ułatwień technicznych obezwładnia.
        Długo by opowiadać.
        Jeśli dziecko nie chce bawić się na placu zabaw, a swoją drogą jednak pokazuje pewne umiejętności to może zanim pójdziemy do specjalisty od SI, zaaranżujmy dziecku plac zabaw / wyszalnię / małpi gaj w domu - ośmielone swoimi umiejętnościami i możliwościami w środowisku, w którym czuje się pewniej może jak rakieta wyskoczyć ze swoją aktywnością na placu zabaw... Nie wszystko można wrzucić do wora "zaburzenia SI", a dlaczego? polecam definicję SI-Ayres. Dla mnie kompetencje polegają między innymi na fakcie, ze nie wszystko wrzuca się do jednego wora. Wtedy zajęcia z SI mają sens i są skuteczne.
        Jeśli przegapimy rzeczywistą przyczynę, w trakcie zajęć dziecko będzie poprawiało swoje funkcjonowanie, bo trudno nie poprawić jeśli wykonuje się naprawdę świetne "ćwiczenia", tym bardziej, że do tej pory nie miało takiej okazji. Ale nie tkniemy rzeczywistej przyczyny i skutki tego będą się tliły przez lata z niewiadomym w konkretnym przypadku skutkiem...

        Najpierw dajmy szansę dziecku, by się "otworzyło", "odważyło", "przełamało", by doświadczało i doskonaliło, by miało w końcu możliwości i otoczenie ułatwiające spełnienie swoich i naszych oczekiwań, inaczej można przyłączyć się do chóru głosów fatalistów, że 95% dzieci ma wady postawy i podobny procent zaburzenia integracji sensorycznej.

        Pozdrawiam
        Paweł Z.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka