novalee2
11.02.08, 21:06
Witam, Pana Eksperta Szanownego. Trzy rehabilitantki powiedzialy o
mojej corce, o ktorej niedawno Panu pisalam, ze ma krzywe zebra trzy
rozne rzeczy. W koncu pojechalismy na rehabilitacje bo myslalam, ze
to
beda jakies cwiczonka na pilce. A tu kobieta mowi, zeby dziecko
rozebrac i jej dac. Jak to dac, a
my? A panstwo zostaja. Bo nie ma miejsca, bo dziecko sie rozprasza.
My na to, ze nie ma mowy. A ona, ze nie to nie, mozemy sie
zastanowic i ze przysle szefowa, zeby wytlumaczyla. Ta, ze nie
wpuszcza i koniec, ze dziecko trzeba zbadac, ze ma przywyknac do
sali i rehabilitantki. Mowie, ze przeciez po to tu przyszlam, zeby
sie nauczyc jakichs cwiczen, zebym mogla sie tak z dzieckiem bawic w
domu. Nie i koniec, moze na ktorychs z kolei zajeciach mi cos pokaza
(a wtedy to juz tloku nie bedzie??) W koncu z ciezkim sercem oddalam
ja babsku.
Po kilku minutach uslyszelismy potezny ryk. Tak strasznie plakala
jak nigdy, wyla, jakby ja rozdzierali. W koncu wsciekla lece tam bo
nie wytrzymalam a babsko wynosi zaplakane dziecko i mowi, ze byla
bardzo grzeczna. Pytam dlaczego tak plakala a kobieta, ze nie, ze to
moze inne dziecko. Czy ktoras z matek nie rozpoznalaby
placzu wlasnego dziecka wyjacego przez 15 minut?? Uspokajamy Majke i
przychodzi ta rehabilitantka znowu, jak
ja Maja zobaczyla to jak mi sie wpila w ramiona, jak sie zaniosla
rykiem, byla przerazona... Jak mozna nie pozwolic matce pojsc na
sale z siedmiomiesiecznym dzieckiem?? Dlaczego ona tak strasznie
plakala, takim przerazajacym piskiem, jakby uciekala ze strachu? Nie
wrocimy tam wiecej. Czy tak powinna
tehabilitacja Bobathem wygladac??
Wsciekla jestem straszliwie na siebie, ze pozwolilam na cos
takiego!!!! Ale myslalam, ze to dla dobra dziecka. Wydaje mi sie, ze
oni po prostu nie chcieli, zeby rodzice patrzyli co oni robia. A
kobieta, ktora w oczy mowila mi, ze to nie moje dziecko plakalo za
sciana az odwracala wzrok. O co chodzi?? Co Pan o tym mysli?