Dodaj do ulubionych

Bobath- placz i przerazenie. Normalne??

11.02.08, 21:06
Witam, Pana Eksperta Szanownego. Trzy rehabilitantki powiedzialy o
mojej corce, o ktorej niedawno Panu pisalam, ze ma krzywe zebra trzy
rozne rzeczy. W koncu pojechalismy na rehabilitacje bo myslalam, ze
to
beda jakies cwiczonka na pilce. A tu kobieta mowi, zeby dziecko
rozebrac i jej dac. Jak to dac, a
my? A panstwo zostaja. Bo nie ma miejsca, bo dziecko sie rozprasza.
My na to, ze nie ma mowy. A ona, ze nie to nie, mozemy sie
zastanowic i ze przysle szefowa, zeby wytlumaczyla. Ta, ze nie
wpuszcza i koniec, ze dziecko trzeba zbadac, ze ma przywyknac do
sali i rehabilitantki. Mowie, ze przeciez po to tu przyszlam, zeby
sie nauczyc jakichs cwiczen, zebym mogla sie tak z dzieckiem bawic w
domu. Nie i koniec, moze na ktorychs z kolei zajeciach mi cos pokaza
(a wtedy to juz tloku nie bedzie??) W koncu z ciezkim sercem oddalam
ja babsku.
Po kilku minutach uslyszelismy potezny ryk. Tak strasznie plakala
jak nigdy, wyla, jakby ja rozdzierali. W koncu wsciekla lece tam bo
nie wytrzymalam a babsko wynosi zaplakane dziecko i mowi, ze byla
bardzo grzeczna. Pytam dlaczego tak plakala a kobieta, ze nie, ze to
moze inne dziecko. Czy ktoras z matek nie rozpoznalaby
placzu wlasnego dziecka wyjacego przez 15 minut?? Uspokajamy Majke i
przychodzi ta rehabilitantka znowu, jak
ja Maja zobaczyla to jak mi sie wpila w ramiona, jak sie zaniosla
rykiem, byla przerazona... Jak mozna nie pozwolic matce pojsc na
sale z siedmiomiesiecznym dzieckiem?? Dlaczego ona tak strasznie
plakala, takim przerazajacym piskiem, jakby uciekala ze strachu? Nie
wrocimy tam wiecej. Czy tak powinna
tehabilitacja Bobathem wygladac??
Wsciekla jestem straszliwie na siebie, ze pozwolilam na cos
takiego!!!! Ale myslalam, ze to dla dobra dziecka. Wydaje mi sie, ze
oni po prostu nie chcieli, zeby rodzice patrzyli co oni robia. A
kobieta, ktora w oczy mowila mi, ze to nie moje dziecko plakalo za
sciana az odwracala wzrok. O co chodzi?? Co Pan o tym mysli?


Obserwuj wątek
    • mammajowa Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 11.02.08, 21:16
      wiesz, płakać płakał mały na pierwszych zajęciach ale:
      - nigdy nie został sam z rehabilitantką
      - nikt nas nie wyrzucał

      prawda jest taka, ze ja bym się nie dała. oj nie. albo ja z dzieckiem albo
      wcale. to było na nfz? (żeby nie było ja chodzę na nfz).

      dzieci więcej płaczą przy vojcie - może sobie pani poćwiczyła vojtą -skoro nie
      widziałaś...?
      • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 11.02.08, 21:26
        Widzisz, wszystko we mnie krzyczalo, zeby jej tam nie oddawac, ale
        to Dolnoslaski Osrodek Leczenia Porazen Mozgowych u Dzieci. Kazali
        mi rehabilitowac, wiec ja z ciezkim sercem oddalam. To moje pierwsze
        dziecko, boje sie cos zaniedbac. Ale ten placz mi od razu
        powiedzial, ze tam sie cos zlego dzieje. Wiecej tam nie pojde.
        Pytalam czym ja beda rehabilitowac. Bobathem na pilce, na kocyku,
        wszystko na plaszczyznie podlogi, zadnych wygibasow, nie bedzie
        plakac. A potem sie tlumaczyly, ze dzieci gorzej placza, ze sie
        przyzwyczajaja... Co to za zwyczaje idiotyczne w ogole, zeby nie
        wpuscic mamy, zeby dziecko sie czulo bezpiecznie? Powiedziala, ze
        dziecko sie nie moze skupic na swiczeniach jak patrzy na matke. No a
        jak sie drze przerazone to sie na pewno skupia... No szlag mnie
        trafi! Traumatyczne. NFZ pozal sie Boze...
    • male_a_cieszy Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 11.02.08, 21:40
      Na temat Bobath nic nie napisze bo moje dziecko jest rehabilitowane vojta ale na
      cwiczenia zawsze wchodzimy z dzieckiem i to nie tylko ja ale takze moj maz (raz
      tylko go przeprosily i nie wszedl bo w sali bylo dosyc duszno a nie mogly na
      dluzej otworzyc okien bo dzieci byly poumawiane tak ze nie bylo zadnych przerw).
    • pawel.zawitkowski Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 11.02.08, 22:20
      Witam,
      trudno byłoby mi wprost uwierzyć w to co Pani napisała, gdybym nie
      wiedział, że takie rzeczy się zdarzają. Niezależnie od tego na jaką
      metodę terapii powoływał się terapeuta złamał wszystkie zasady
      postępowania z dziećmi i ich rodzicami. Wstyd mi, że ktoś powoływał
      się przy okazji na metodę, korej podstawową-świętą zasadą jest
      dostosowanie się do możliwości i potrzeb małego dziecka i jego
      rodziców. Szacunek dla jego emocji i godności. Miałem w praktyce
      dzieci, którym nie "podszedłem", ale wtedy zmienia się sposób
      postepowania lub terapeutę. Zawsze coś można zrobić. Mie wiem jak
      wyglądała cala ta sytuacja. Wystarczy mi Pani opis i odbiór tej
      parodii rehabilitacji. Tego typu postępowanie nie da się obronić
      zadnymi argumentami. W takich przypadkach nie mam żadnych oporów
      nawet przed wrzucaniem kamieni do własnego-zawodowego ogródka.
      System Bobath jest daleki od tego typu postępowania, a że ktoś sie
      nań w takiej sytuacji powoluje oznacza, że kompletnie nie rozumie
      tego co robi i po co i z kim i jaką rolę pełni w życiu innych ludzi.
      Pozostaje mi tylko przeprosić Państwa w imieniu terapeutów NDT-
      Bobath. Jestem równie oburzony co Państwo. Już student pierwszego
      roku medycyny lub rehabilitacji ma wmurowane w mózg, ze ból, płacz,
      stres ma negatywny, dramatyczny wpływ - ten krótko i długofalowy -
      na funkcjonowanie dziecka, proces i efekty terapii, ale tez na jego
      przyszłe życie emocjonalne, społeczne i wszystkie aspekty rozwoju. A
      tym "specjalistom" polecam chociażby badania H.Als na temat
      konsekwencji stresu i bólu w postaci negatywnej modyfikacji
      funkcjonalnej i strukturalnej ośrodkowego układu nerwowego dziecka.
      Przykro mi. Paweł Z.
      • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 11.02.08, 22:33
        Kurcze, oni to wlasnie robia dzieciom. Wszystkie placza a one
        twierdza, ze to normalne... Ale co z tym zrobic? Niedouczone,
        zniechecone baby tam pracuja. I to jeden z najlepszych dolnoslaskich
        osrodkow...
        Nie pojde tam wiecej. Moze mi Pan powiedziec cos o cwiczeniach, zeby
        te miesnie brzuszka potrenowac? Juz sie boje kogos innego pytac.
        Kiedys w jakims watku jak Baby Forumowe Pana ochrzanialy, ze Pan nie
        odpisuje to sie dolaczylam. Teraz bardzo za to przepraszam. Nawet
        niezbyt czesto piszacy jest Pan lepszym fachowcem i wiekszym
        autorytetem niz cala reszta. Dsziekuje i pozdrawiam serdecznie.
        • zaisa Novalee 12.02.08, 02:53
          Mam prośbę w imieniu rodziców, którzy mogą trafić do tego ośrodka (my raczej
          nie, za daleko od Śląska) - napisz do NFZ czy kogo, komu podlega ośrodek.
          Nie wyobrażam sobie nieobecności rodica przy zajęciach z takim maluchem.
    • ewas7610 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 08:47
      Novelee2 to co napisałaś jest przerażające. Co to za terapeuci!
      Moja córka była rehabilitowana NDT-Bobath z powodu przykurczów i
      lekkiej asymetrii i była zachwycona zarówno zajęciami jak i
      rehabilitantką ( turnus trwał 3 m-ce i po zakończeniu wyraźnie małej
      czegoś brakowało). W szpitalu wojewódzkim w Białymstoku nikt nie
      wygania rodziców z sali ćwiczeń i nie wmawia, że płacz jest ok.
      • bestyika Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 09:56
        spotkałam się z podobną sytuacją. moja córeczka w wieku 4 m-cy miala
        zaleconą terapię, byliśmy w szpitalu MSWiA w Warszawie i tam również
        rodzice nie mogą być obecni prze rehabilitacji...pani mgr która była
        tam szefową i oglądała moją córkę powiedziała, że obecność rodzica
        rozprasza dziecko, poza tym dziecko płacząc ćwiczy płuca - jak to
        usłyszałam to powiedziałam co myślę o takim podejściu i
        zrezygnowałam z terapii...zresztą następny terapeuta (prywatnie)
        ocenił, że mojemu dziecku żadna terapia nie jest potrzebna...
        • anq-ua Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 12:23
          Witam, ja również ma podobne traumatyczne doświadczenie po
          wczorajszej wizycie w Ośrodku Dziecięcych Porażeń
          Mózgowych „Puchatek” we Wrocławiu. Również nie zostałam wpuszczona
          ns salę ćwiczeń - ze względu na mało miejsca - jak mi
          pani "rehabilitantka" powiedziała. Synek płakał, inny maluch który
          ćwiczył razem z nim również. Potem powiedziano nam, że dzieciom nie
          podoba się, że mają narzucaną pozycję, której nie lubią tzn.leżenie
          na brzuszku. Zdaję się, że większość ośrodków działających w ramach
          NFZ postępuje podobnie tzn. wogóle nie przejmują się dziećmi i ich
          rodzicami, a o rehabilitacji metodą Bobath mają raczej nikłe
          pojęcie. No to się wyżaliłam, będę szukać prywatnych rehabilitacji.
          • novalee2 anq-ua! 12.02.08, 13:15
            O ktorej tam bylas? Ja tez bylam wczoraj w tym cholernym Puchatku,
            moze sie widzialysmy? Ile ma miesiecy Twoj dzidzius? Pozdrawiam
          • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 13:19
            Trzeba cos z tym zrobic! Nie wiem jak jest gdzie indziej, chociaz
            pani na korytarzu, ktora byla swiadkiem naszej afery powiedziala, ze
            tylko w jednym miejscu we Wroclawiu wpuszczaja rodzicow (anq-ua, na
            Dobrzynskiej, jesli potrzebujesz). To co oni w tym Puchatku
            wyprawiaja to skandal jakis. Panie Ekspercie, mozemy cos z tym
            zrobic?
            • anq-ua Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 13:47
              novalee2, byłam o 12.30, jak wychodziłam przyszli rodzice z kolejnym
              maluchem. Mój synek ma pól roku, tamten dzidziuś wyglądał na trochę
              starszego, ale prawdę mówiąc w stresie się nie przyglądałam,
              chciałam tylko wyjść. Dzięki za dobrzyńską, ja już raczej mam
              dość "państwowych", próbuję prywatnie - nie wiem może słyszałaś coś
              o pani Katarzynie Urban przyjmuje na Kurkowej , dzisiaj mi ją
              polecono. W rozmowie telef. sympatyczna, pokazuje ćwiczenia i sama w
              domu rehabilitujesz. Gdybyś coś wiedziała daj znać, na razie się
              zastanawiam. Pozdrawiam
              • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 13:55
                No to my przyszlismy wlasnie, widzialam jak wychodzilas. Nasza corka
                ma siedem miesiecy. Na co rehabilitujesz malucha? My sobie chyba na
                razie darujemy, mam przyjaciolke po studiach rehabilitacji, nie
                dzieciecej co prawda, ale moze sie czegos dowie i nam pomoze. My
                mamy tylko problem ze slabymi miesniami brzuszka.
                • anq-ua Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 14:03
                  My dokładnie to samo, słabe mięśnie brzuszka - nie lubi leżeć na
                  brzuszku, teraz jest trochę lepiej bo nauczył się sam przewracać z
                  pleców na brzuszek i kiedy sam się obraca jest bardziej zadowolany,
                  niestety jak za długo leży na brzuchu zaczyna protestować, a wrócić
                  na plecy nie potrafi. Już sama nie wiem, może posłucham męża i dam
                  mu czas żeby sam się przyzwyczaił i nauczył, bez rehabilitacji...bo
                  po takich doświadczeniach trochę się boję...
                  • novalee2 anq-ua 12.02.08, 14:09
                    Moj maz to samo mowi. Maja umie sie na plecy przewracac i z
                    upodobaniem to robi jak tylko ja kladziemy na brzuchu. Ale na
                    brzuszek tez potrafi, tylko nie chce. Siedzi jak 10-miesieczne
                    dziecko, ale sama nie siada. Juz pelza po podlodze do tylu i wokol
                    wlasnej osi. Takim ludziom wiecej jej nie oddam. Wole sama sie z nia
                    bawic. Moze Pan Ekspert nam podpowie jakies cwiczenia. PS Troche
                    prywaty: moze pogadamy na gg np.? Co ty na to? Daj znac to dam Ci
                    numer:) Pozdrawiam
                    • anq-ua Re: anq-ua 12.02.08, 14:14
                      Chętnie tylko teraz muszę kończyć, ba ja w pracy jestem, odezwę się
                      wieczorem ok.21-22
                      • novalee2 Re: anq-ua 12.02.08, 14:15
                        To wysle Ci na maila, masz gazetowego?
                        • alexkieszek Re: anq-ua 12.02.08, 14:24
                          proponowałabym góry poruszyć, żeby nie robiono takiej krzywdy dzieciom i to w
                          ośrodku o takiej renomie!!!!!!
                          Chodziłam, ze swoim synkiem na BObath i było to jedno ze wspanialszych
                          doświadczeń. Pani złapała kontakt z Franiem od razu, pokazała jak mamy nosić
                          malucha, zachęcać (i nie zmuszać jak nie ma ochoty) do leżenia na brzuchu.
                          Powiedziała, że owszem musimy bardziej stanowczo podchodzić do noszenia Frania
                          (ja byłam za delikatna bo bałam się że coś mu zrobię) i te kilka wizyt było po
                          prostu cudownym doświadczeniem. Potem dostawaliśmy zadania i zabawy do domu i po
                          kilku tygdniach po asymetrii i WZM nie było mowy.

                          Na prawdę trzeba coś z tym zrobić bo to na prawdę przesada, żeby tak
                          przedmiotowo podchodzić do dzieci i rodziców i niezgodne z chociażby prawami
                          pacjentów.
                          • betty-226 Re: anq-ua 12.02.08, 15:03
                            Zrobić coś trzeba. Przemilczanie nadużyć wszelkich prowadzi... no
                            właśnie, do niczego nie prowadzi. A chcielibyśmy, żeby lepiej było.
                            Wedle sztuki należy skontaktować się z przełożonymi rehabilitantek,
                            z dyrekcją placówki, aby poznać stanowisko tychże. A potem się
                            zastanawiać, co dalej.
                            • mama-cudownego-misia Re: anq-ua 12.02.08, 16:37
                              tiaaa... I wiecie, co to da? Nic nie da.
                              Tak samo jak nic nie dały protesty, gdy poradnia retinopatii dla
                              wczesniaków we Wrocku się nie zamknęła, gdy na oddziale była
                              epidemia wirusowego zapalenia rogówki, i personel pozarażał kupę
                              dzieciaków (żeby nie było, że na to się pochoruje i przejdzie - mój
                              mąż się zaraził od małej i do tej pory ma zmętnienie rogówki).
                              Jakby to chodziło o cokolwiek innego, to bym walczyła do upadłego,
                              ale dziecko... Z dzieckiem chodzę prywatnie do speca z Akademii
                              Medycznej, i jestem zachwycona podejściem (mała mniej, ale
                              przynajmniej widze, że ryczy na sam widok rehabilitanta, bo się boi
                              obcej osoby, nie zaś dlatego, że ją męczy).
                              • betty-226 Re: anq-ua 12.02.08, 16:44
                                No i dzięki takiemu podejściu, że to nic nie da, nie robi się nic -
                                a to już na bank nic nie daje.
                                Właśnie dlatego, że pacjent nie domaga się właściwego traktowania,
                                że o niewłaściwym nie informuje kogo trzeba, mnożą nam się rzesze
                                konowałów i partaczy.
                                Często to dyrekcje placówek muszą wysyłać ankiety sprawdzające
                                zadowolenie pacjenta, bo inaczej nie mają szans się dowiedzieć i
                                zweryfikować (albo nie), bo wszyscy cicho siedzą.
                                • mama-cudownego-misia Re: anq-ua 12.02.08, 20:58
                                  Widzisz, Betty, na taki a nie inny stan rzeczy (i jego kontynuację)
                                  składa się wiele czynników - wywodzące się chyba z czasów komuny
                                  podejście do człowieka (i do niemowlaka), trzymanie się razem
                                  środowiska, fakt, że po dyrektorce-dinozaurze następnym szefem
                                  zostanie jej równie przedpotopowa podwładna... Pisac do NFZu
                                  oczywiscie można, ale NFZ zalewają skargi na działalność służby
                                  zdrowia, i, wierz mi, nikt nic z tym nie robi (a wiem, o czym mówię,
                                  bo znam to środowisko od wewnatrz). I nie spotkałam się z dyrekcją
                                  szpitala, którą by interesowało, co sobie o usługach myśli pacjent,
                                  na tyle, żeby wysyłąła jakieś ankiety...
                                  Najszybszym i najskuteczniejszym sposobem zmiany sytuacji jest
                                  czwarta władza - prasa. Od biedy sądy, ale to w skrajnym wypadku i
                                  skuteczność słaba, szczególnie ze wzgledu na solidarność środowiska
                                  przejawiającą się w opiniach biegłych.

                                  Tyle, że teraz chyba nie mam sił i energii, żeby używac dziecka jako
                                  tarana w walce o lepszą służbę zdrowia. Do wszystkich specjalistów
                                  chodzimy prywatnie, i jest tak, jak powinno być - szybko, sprawnie,
                                  miło i mozliwie bezstresowo. Tyle, że to kosztuje kilkaset zł
                                  miesięcznie.
                                  • betty-226 Re: anq-ua 12.02.08, 21:14
                                    Na taki stan rzeczy ma ogromny wpływ to, że pacjent nie domaga się
                                    respektowania jego praw. Przed przyjęciem do szpitala, przed
                                    wykonaniem jakiegokolwiek zabiegu, podpisuje się papier, najpierw go
                                    czytając. Potem - jeśli coś się nie zgadza - powinno się o tym
                                    głośno powiedzieć. Zacząć wypada od np. ordynatora (jeśli mowa o
                                    szpitalach), dyrekcji szpitala. NFZ? A co do tego ma NFZ? Dalsze
                                    kroki wypada kierować do Rzecznika Praw Pacjenta, a nawet jak trzeba
                                    to do ministerstwa. Nic może się nie stanie od jednego głosu, ale
                                    każdy kolejny da komuś do myślenia.
                                    Jeśli chodzi o ankiety... to placówki pracujące nad swoją jakością,
                                    czyli takie, które mają ISO, akredytacje itp. muszą znać opinie
                                    pacjentów na temat usług świadczonych przez oddziały, ba! nawet na
                                    temat smaku zupy i kotleta. I potem mają nawet obowiązek weryfikować
                                    to, co otrzymują, wyciągać konsekwencje. Na pewno nie są to
                                    zwolnienia, ale choćby upomnienia.
                                    I nie chodzi o to, że TY masz za pomocą swojego dziecka zmieniać
                                    służbę zdrowia. Chodzi o to, żeby każdy, kto spotka się z
                                    nieprawidłowościami, mówił o tym, informował dyrekcję placówki itd.
                                    Chodzi o to, że jak ktoś trafi do fatalnego lekarza, to żeby go
                                    zmienił na innego. A ludzie trzymają się kurczowo medyków, którzy
                                    mają dużo za dużo wad.
                                    Ja również chodzę wyłącznie do prywatnych lekarzy. Ale wyobraź
                                    sobie, że są ludzie, którzy mimo że płacą, to nie wymagają i godzą
                                    się na bylejakość usługi.
                                    A to przecież usługa właśnie, a lekarz / szpital to firma. Nie ma
                                    nawet rejonizacji... można wymagać.
                        • anq-ua Re: novalee2 12.02.08, 20:24
                          novalee2, przepraszam, ale praca wzywała, mój gg:12695748
                          • novalee2 Re: novalee2 12.02.08, 20:29
                            Ja wlasnie wchodze bo sie umowilysmy i mi sie gadu posypalo. Nie
                            wiem co jest, nie chce chodzic, tnie sie... Nawet numeru nie widze
                            bo jakby kawalek sie nie wyswietla a nie pamietam go. Mozemy sie na
                            jutro umowic? Maz mi naprawi. Przepraszam Cie.
                            • anq-ua Re: novalee2 12.02.08, 22:33
                              Ok. Odezwij się wieczorkiem, zwykle ok.21 mój maluch już śpi :)
              • net_milka Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 01.03.08, 23:05
                anq-ua napisała:

                > novalee2, byłam o 12.30, jak wychodziłam przyszli rodzice z kolejnym
                > maluchem. Mój synek ma pól roku, tamten dzidziuś wyglądał na trochę
                > starszego, ale prawdę mówiąc w stresie się nie przyglądałam,
                > chciałam tylko wyjść. Dzięki za dobrzyńską, ja już raczej mam
                > dość "państwowych", próbuję prywatnie - nie wiem może słyszałaś coś
                > o pani Katarzynie Urban przyjmuje na Kurkowej , dzisiaj mi ją
                > polecono. W rozmowie telef. sympatyczna, pokazuje ćwiczenia i sama w
                > domu rehabilitujesz. Gdybyś coś wiedziała daj znać, na razie się
                > zastanawiam. Pozdrawiam


                Kasia urban - polecam bardzo. ćwiczyła z moim synkiem jeszcze w otto - prodencie
                ponad 2 lata temu.
    • joannadunin Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 12.02.08, 21:29
      Witam,
      Mój synek też był rehabilitowany metodą Bobath, (zaczynaliśmy od
      Vojty. ale po miesiącu zrezygnowaliśmu - nie dałam rady psychicznie).
      Początki były trudne, jest wrażliwym dzieckiem a po Vojcie bał się
      gdy ktokolwiek nieznany brał go na ręce.
      Bobathem ćwiczyliśmy w ośrodku OTTO PRODENT we Wrocławiu przy ul.
      Kilińskiego (na NFZ), dodatkowo został zakwalifikowny na basen i
      hipoterapię. Podczas terapii zawsze byłam z nim na sali,
      rehabilitantka często pokazywała mi ćwiczenia, do wykonywania w
      domu, mówiła na co zwracać uwagę podczas pielęgnacji itp. Zdarzało
      się, że płakał bo każdy maluszek ma lepsze i gorsze dni. Rodzice tam
      są mile widziani na sali bo oprócz tego, że się uczą, mogą pomagać w
      ćwiczeniach - motywując maluszka do ćwiczeń i działają uspokajająco.
      Jeśli będziecie się rehabilitować we Wrocławiu polecam tą
      przychodnę. Nas rehabilitowała Iwona Krawczyk, bardzo fajna babka.
      Myślę, że warto poszukać dobrego miejsca, żeby niepotrzebnie nie
      stresować dziecka.
    • donikag Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 15.02.08, 21:04
      Witam, na Dobrzynskiej tez tragedia. Synek (4 m-ce) tez ma słabe mięśnie
      brzuszka. Chodziliśmy z nim (od 2,5 m-ca)prywatnie na takie konsultacje do
      rehabilitantki- co 3 tyg. sprawdzała rozwój Małego i pokazywała nowe cwiczenia
      do wykonywania w domu. Jak udało nam się zahaczyć na Dobrzyńskiej cieszyłam się,
      że mały będzie częściej rehabilitowany "profesjonalnie". No i długo się nie
      nacieszyłam. Pani "rehabilitantka" wzięła go (nawet się z nim nie przywitała,
      nie zagadała do niego) i dosłownie rzuciła na piłkę na plecki, złapała jego
      nózki w bioderkach i zaczęła nimi dociskac do piłki tak, że Mały 'kładł się i
      siadał' głowa latała mu we wszystkie strony, po 1-2min takiej akcji - płacz
      Małego, ja przerażenie w oczach (później się dowiedziałam, że to na pewno nie
      jest ćwiczenia Bobath). Potem "obroty" które polegały na tym, że pani z impetem
      pchneła Małego, z ten siła rozpędu przewracał się i zatrzymywał w pół obrocie na
      brzuszek i nie był w stanie ani wrócić do lezenia bokiem ani obrócić się na
      brzuszek i znów płacz, a babka nic sobie z tego nie robiła. Ja też miałam łzy w
      oczach. Na szczęście cała 'rehabilitacja' trwała 15min. Na moje pytanie czy ma
      certyfikat NDT Bobath pani odpowiedziała twierdząco (sprawdziłam jeszcze w
      rejestracji-potwierdzili), chciałam zmienić rehabilitantkę- odmówili, bo tego
      nie praktykują, a dzieci "czasami płaczą na rehabilitacji" i mam sie tym nie
      przejmować. Tyle tylko, że moje dziecko podczas rehabilitacji prywatnej
      śmieje się, "zagaduje" rehabilitantkę i bardzo chętnie ćwiczy. Tyle tylko, że
      ćwiczenia są z nim wykonywane powoli, spokojnie, nie ma żadnego "dyndania" w
      powietrzu, rehabilitantka wciąż z nim rozmawia i obserwuje, jak tylko
      zaprotestuje przy jakimś ćwiczeniu odpuszcza sobie i wraca do niego przy
      kolejnym spotkaniu. Nie musze chyba mówić, że Dobrzyńską sobie odpuściliśmy i
      rehabilitujemy Małego prywatnie. Tak więc wszystko zależy na kogo się trafi, na
      Dobrzynskeij podobno jest dobra rehabilitantka NDT Bobath, al enam nnie było
      dane do niej trafić z przydziału a o zmianie nie było mowy. Pozdrawiam
    • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 20.02.08, 23:23
      Witam. Skoro juz Pan wrocil to czy moglabym poprosic o jakies propozycje
      cwiczen, zeby dziecku wzmocnic miesnie brzuszka? Pozdrawiam, EP
      • pawel.zawitkowski Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 24.02.08, 20:42
        Witam :)
        Dwie rzeczy: jeżeli dziecko potrzebuje ćwiczeń dostosowuje się je
        bezpośrednio do aktualnych mozliwości, poziomu rozwoju, kompetencji
        i umiejętności dziecka... Nie podejmuje się zalecać ćwiczeń drogą
        internetową, natomiast... niemożliwe jest, aby wszystkie grupy
        mięśniowe były w porządku, a jedynie te brzuszka były do niczego.
        najwyraźniej maluch ma niższe napięcie od średniej krajowej i przez
        pewien czas, wynikiem tego może być nieosiaganie w zawrotnym tempie
        jakichś umiejętnosci (granice normy są zwykle bardzo szerokie) lub
        mogą Państwa niepokoić lekko wypchnięte żebra. To mija. Z praktyki
        wiem, że dla prawidłowego i harmonijnego rozwoju, w tym sprawności
        mięśni brzucha, u dzieci niedotkniętych żadną dolegliwością
        wystarcza b.dynamiczne podejście do codziennych czynności
        pielęgnacyjnych i zabaw z maluchami. Można też wybrać się na
        pływalnię. Jezlei Państwo nie wierzą, proszę poobracać się i turlać
        po podłodze przez 10-20 minut - zobaczą Państwo jak bardzo się
        zmęczą i jak bardzo zmuszają do pracy wszystkie mięśnie, między
        innymi mieśnie brzucha. To samo można robić z niemowlętami, dlatego
        przy proponowanych przeze mnie technikach opieki i pielęgnacji tak
        bardzo nalegam, by ciągle zmieniać pozycje malca i bezustannie, przy
        okazji ubierania, zmiany pieluchy i innych czynnościach, turlać i
        obracać dziecko na wsystkie strony... Najprzyjemniejszą formą
        ćwiczenia mięśni brzucha dziecka jest "smeranie" go po brzuchu
        włosami, ustami, nosem, dłońmi, łaskotanie i zabawy. Dzieci
        rechocząc się nieprzytomnie i wyrywając nam włosy garściami ćwiczą
        mięśne brzucha jak nigdy. Niegłupio byłoby "przećwiczyć" to jeszcze
        dziś wieczorem "na sucho" z partnerką lub partnerem :))
        Dużo ruchu i zabaw zrobi z brzucha dziecka kaloryfer :)
        I proszę zapomnieć o poradniach rehabilitacyjnych. Proszę :) Paweł Z.
    • ewelinab-r Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 21.02.08, 01:21
      Dzisiaj doświadczyliśmy tego samego:( na Spornej w Łodzi. Poprzednio byliśmy z mężem razem (bliźnięta), ja ćwiczyłam z jednym, mąż z drugim synkiem. Też nam powtarzano, że to że dziecko płacze jest normalne (tyle, że wtedy wrzasków chociaz nie było). To co stało się dzisiaj, to przechodzi tzw. ludzkie pojecie. Do tej pory nie moge dojsc do siebie...
      Z rehabilitacji wyproszono męża ponieważ w ćwiczeniach chłopców mieli uczestniczyć studenci i "byłoby za ciasno", jak to określiła pani "rehabilitantka". Nie pomogły argumenty, że jeśli mamy ćwiczyć z dziećmi w domu, musimy wiedzieć jak, że chłopcy boją się obcych... pani wyjaśniała tylko, że to szpital kliniczny, więc studenci mają pierwszeństwo. Nie mam nic przeciwko studentom i uczestnictwu ich w ćwiczeniach - muszą się przecież uczyć... ale gdzie w tym wszystkim miejsce dla pacjenta? I to pacjenta, który nie może powiedzieć, że jest mu źle inaczej niż płaczem...
      W efekcie nasza rehabilitacja wyglądała tak, że chłopcy płakali razem, a panie rehabilitantki wykonywały ćwiczenia pokazując i wyjaśniając co robią studentom. Ja mogłam siedziec przy jednym chłopcu (do drugiego nie mogłam się przebić), byłam tak zdenerwowana, że z ćwiczeń nie pamiętam w zasadzie nic - w pewnym momencie wybuchłam, poleciałam do drugiego synka, chcąc go uspokoić - zwróciłam pani rehabilitantce uwagę, że on non stop płacze a ona nie zwraca uwagi... a pani na to, że to nie on płacze, tylko drugi synek... (jak czytam, nie tylko mi próbowano wmówić, że nie poznaję głosów moich dzieci!) i że juz teraz mąż może wejsc, bo ona w zasadzie już skończyła... koszmar. potem jeszcze teksty, że ja "taka wrażliwa" jestem, itp. a teraz cały wieczór siedzimy i szukamy w sieci prywatnej rehabilitacji dla chłopaków.
      my zamierzamy wyjaśnić tę sprawę z przełożonymi pan rehabilitantek, bardzo zaluje, ze od razu nie zareagowałam i nie pozwoliłam mezowi zabrac chłopaków jeszcze na poczatku. ucze sie na bledach i wiecej juz nie pozwole krzywdzic moich synków.
      pozdrawiam
      • agakaspian Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 24.02.08, 12:00
        Witam!
        Czytam i nie mogę się powstrzymać... NIE POZWÓLCIE SIĘ WYPRASZAĆ - macie prawo być z dzieckiem cały czas i miejcie odwagę wyjść razem z dzieckiem jeśli Was wypraszają.
        Przepraszam, że krzyczałam, ale jestem fizjoterapeutką - certyfikowanym specjalistą metody Vojty i to co czytam jest niedopuszczalne...
        Po prostu miejcie odwagę - jest kilka innych ośrodków, są certyfikowani terapeuci (od Bobathów mam namiary mogę również przesłać na priva).
        Są różni neurolodzy, ale zasada jest zawsze ta sama rodzic ma prawo być z dzieckiem w czasie wykonywania terapii i w czasie badania - jeśli Was wyrzucają -

        ZABIERZCIE DZIECKO I WYJDŹCIE RAZEM Z NIM

        Osobiście wyrzucano mnie i męża ze szpitala, jak chcieli pobrać krew - próbowano, nie wyszliśmy - nie i koniec - mamy prawo...

        Pozdrawiam
        • novalee2 Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 24.02.08, 17:44
          Prosze powiedziec co zrobic, zeby ci niekompetentni ludzie zostali co najmniej
          pouczeni? Mozna gdzies zadzwonic? Jak polozna z mojego osrodka probowala mi
          wmowic, ze skrzywdze dziecko jak mu podam dwie szczepionki na raz bo uklad
          odpornosciowy to "worek i sie wymiesza i zle zadziala" to zadzwonilam do swojego
          lekarza ze szpitala, on zadzwonil do sanepidu i wytlumaczono Pani bardzo jasno,
          ze jesli bedzie rozsiewac takie kretynizmy to bedzie miala problemy. Mozna cos
          zrobic?
          • ewelinab-r Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 24.02.08, 21:51
            ja do dzisiaj nie moge sobie wybaczyc ze zostałam... ze nie wyszlismy z chłopakami. i nam i synkom oszczedziłoby to stresu:(
            a apropo składania skargi - jutro idziemy do przełozonego tych pań, zeby zapytac o jego stosunek do sprawy, jesli to nie pomoze - dalej, do ordynatora a potem do rzecznika praw pacjenta:) chyba ze w miedzy czasie nam przejdzie.
            a z certyfikoanym terapeuta bobath jestesmy umówieni na jutro...

            swoja droga jak to jest, czy kazdy rehabilitant powinien miec certyfikat? czy moze byc tak, ze te panie nie miały? jesli pracuja w panstwowym szpitalu klinicznym i oprocz cwiczenia dzieci szkola studentów. szczerze mowiac wydaje mi sie to tak naturalne, ze nawet nie sprawdzałam, ale teraz watpie w ich kompetencje.
            • agakaspian Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 25.02.08, 00:01
              ewelinab-r pisze
              > swoja droga jak to jest, czy kazdy rehabilitant powinien miec certyfikat? czy m
              > oze byc tak, ze te panie nie miały? jesli pracuja w panstwowym szpitalu klinicz
              > nym i oprocz cwiczenia dzieci szkola studentów. szczerze mowiac wydaje mi sie t
              > o tak naturalne, ze nawet nie sprawdzałam, ale teraz watpie w ich kompetencje.

              Tak powinno być, ale nie jest... Swego czasu potrzebowałam namiary na Vojtowców na NFZ i zadzwoniłam w miejsce gdzie takowych miało być kilku i... Niestety okazało się, że żaden z nich nie miał międzynarodowego certyfikatu...

              Domagajcie się potwierdzania kwalifikacji i nie w rejestracji, ale na piśmie w gabinecie (powinien sobie wisieć oprawiony w ramy)...

              ewelinab-r

              nie martw się Twoi synkowie już dawno o tym zapomnieli, a Ty swoją postawą udowadniasz, że można nie zgodzić się z systemem, na który nas skazują... Wiele matek chodzi dalej do tego ośrodka i nie mają odwagi powiedzieć "ja dzisiaj zostaję - mam prawo", albo "...nie mogę? Dobrze ubieram więc moje dziecko i wychodzę"

              Co do skarg: to na pewno nie był wymysł terapeuty - choć mogę się założyć, że to jemu się teraz dostanie - polecenie przyszło "z góry"

              Jeżeli bardzo chcesz to napisz do NFZ i zaznacz, że życzysz sobie odpowiedzi co w tej sprawie zostało zrobione.

              Pozdrawiam


              • ewelinab-r Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 25.02.08, 00:50
                Bardzo, bardzo dziekuje za info, rade i... wsparcie:) przerazajace jest to, jak wielu jest niekompetentnych "rehabilitantów", ktorzy mając pomagać, robią krzywdę.
        • net_milka Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 01.03.08, 22:59
          agakaspian napisała:

          > Witam!
          > Czytam i nie mogę się powstrzymać... NIE POZWÓLCIE SIĘ WYPRASZAĆ - macie prawo
          > być z dzieckiem cały czas i miejcie odwagę wyjść razem z dzieckiem jeśli Was wy
          > praszają.
          > Przepraszam, że krzyczałam, ale jestem fizjoterapeutką - certyfikowanym specjal
          > istą metody Vojty i to co czytam jest niedopuszczalne...
          > Po prostu miejcie odwagę - jest kilka innych ośrodków, są certyfikowani terapeu
          > ci (od Bobathów mam namiary mogę również przesłać na priva).
          > Są różni neurolodzy, ale zasada jest zawsze ta sama rodzic ma prawo być z dziec
          > kiem w czasie wykonywania terapii i w czasie badania - jeśli Was wyrzucają -
          >
          > ZABIERZCIE DZIECKO I WYJDŹCIE RAZEM Z NIM
          >
          > Osobiście wyrzucano mnie i męża ze szpitala, jak chcieli pobrać krew - próbowan
          > o, nie wyszliśmy - nie i koniec - mamy prawo...
          >
          > Pozdrawiam


          witam włos mi się jeży na głowie i jest mi tak szalenie smutno i
          przykro...drodzy Państwo którzy chodzicie do Puchatka,panuje tam pewna
          nieuleczalna patologia z którą jako fizjoterapeuta pracujący tam od pewnego
          czasu próbuję coś zrobić i jestem tam wrogiem publicznym nr jeden!!!! Kiedy
          przyszłam tam do pracy trochę mnie zatkało ze niewolno rodziców prosić na salę.
          Tym bardzie ze 2 lata wcześniej chodziłam z moim synkiem do Otto-Prodentu i wiem
          jak to wygląda.Tam zresztą okresowo pracuję na hipoterapii a niebawem mam
          nadzieje też na salce ( w maju bowiem kończę kurs NDT Bobath). Próbowałam,
          brałam materac , szłam na sąsiednią maleńką salkę,prosząc rodziców ale zaraz
          zaczęły się draki bo inni rodzice tez chcieli wchodzić....nie pozwalali mi brać
          piłek, wałków itd. rozmowa z Zozem pod który podlegamy jest bezsensowna bo ich
          to i tak nie interesuje.Oczywiście skandaliczne jest to żeby w ogóle ośrodek
          chwalił się tym że pracuje metodą NDT skoro jeszcze na razie nikt certyfikatu
          nie ma.Nie mówię że ludzie tam pracujący są złymi terapeutami, tylko chyba nie
          powinni pracować z dziećmi....
          Namawiam jednak Was, napiszcie pismo, zróbcie coś, jak działają rodzice zawsze
          ma to lepszy efekt. Trzeba napisać pismo najpierw do kierownika ośrodka, zebrać
          podpisy a jak nie poskutkuje uderzać dalej. Szkoda ośrodka, bo miejsc na
          rehabilitację dzieci nie ma za wiele,dlatego trzeba działać!!! A ja sama, jedna
          nie mam żadnej szansy, żadnej siły przebicia. W tej chiili nie ma mnie w
          Puchatku gdyż jestem na kursach NDT w Krakowie, ale po skończeniu kursów na
          pewno zacznę coś z tym robić bo będę miała się czym podeprzeć. A tak będąc
          najmłodszą wiekiem i stażem pracy....cóż nie muszę już tego tłumaczyć.
          I przepraszam Was, za to co się tam dzieje.Wiem że to nieporozumienie.

          I jeszcze jedno, muszę stanąć w obronie Pani sekretarki, nie wyżywajcie się na
          osobach które nie maja wpływu na to jak jest.Przepisy nfzetu są do d... i
          naprawdę nie wiele od niej tu zależy.
      • mammajowa Re: Bobath- placz i przerazenie. Normalne?? 24.02.08, 19:31
        ewelina lepiej zgłoście sie do iczmp. na nfz. nam nigdy takich numerów nie
        odwalano. są specjaliści vojty i bobath. bliźniaki ćwiczą jedno po drugim, w tym
        czasie niećwiczący bobas może się bawić zaraz obok z mamą/tatą na materacach. w
        razie pytań możesz napisać do mnie na priv (klarenka@gmail.com), postaram się
        odpowiedzieć. już wiem czemu nam sporną odradzono.
        • anq-ua Wrocław - Puchatek !!! 25.02.08, 12:57
          Chciałam wszystkich z Wrocławia, którzy chodzili do Puchatka
          przestrzec przed oszukiwaniem w tymże Puchatku. Byłam tam ponownie,
          żeby otrzymać od nich zaświadczenie o rezygnacji z rehabilitacji.
          Najpierw oczywiście pani w rejestracji mówi, że nie wystawiają
          czegoś takiego, uparałam się więc odesłała mnie do pani doktor - ta
          na szczęście nie miała oporów i powiedziała, że wystawi.
          Przyjechałam, żeby je odebrać - mówią że muszę podpisać kartę
          zabiegów
          i tu niespodzianka!!! rozpisane i podpisane przez rehabilitanta
          ćwiczenia , na których nie byliśmy. Jaki z tego wniosek - zarabiają
          na nas, rozpisując sobie zabiegi. Oczywiście pani rehabilitantka
          powiedziała- no to skreślimy, no ale gdybym nie przyszła po
          zaświadczenie wykorzystaliby moje skierowanie do końca. Jestem
          zbulwersowana!

          Tak na marginesie dodam jeszcze, że teraz chodzę z małym do
          polecanego OTTO-PRODENTU - jest zupełnie inaczej. Wchodzimy na salę
          z synkiem, po każdej rehabilitacji podpisuje się karte zabiegów. I
          jeszcze dodatkowo mamy zlecony basen.
          • joannadunin Re: Wrocław - Puchatek !!! 26.02.08, 13:20
            Podpytajcie jeszcze o konie. U mojego maluszka po hipoterapii bardzo
            szybko zaczęło się poprawiać (rehabilitowaliśmy asymetrię i obniżone
            napięcie). Nie wiem w jakim wieku jest Twój maluszek, bo hipoterapia
            jest dla dzieci, które już siedzą.

            pozdrawiam
            • anq-ua do joannadunin 26.02.08, 22:28
              My też mamy obniżone napięcie, mały ma 7 m-cy - posadzony siedzi
              dość stabilnie, nawet Pani doktor się podobało - tylko leżeć na
              brzuszku nie lubi i w tym cały problem, bo to przecież podstawa
              dalszego rozwoju. A od jakiego wieku można na koniki, on chyba
              jeszcze za mały?
              • joannadunin Re: do joannadunin 27.02.08, 12:52
                Musisz zapytać rehabilitantkę, nam powiedziała, że dziecko musi
                stabilnie siedzieć - (może być potrzebna konsultacja ortopedy), my
                zaczęliśmy ok. roczku, ale dlatego tak późno, że ja się bałam tych
                koni, a ponieważ nam trudno wycofywała się asymetria to zdecydowałam
                się spróbować. Okazało się super i albo to zbieg okoliczności albo
                faktycznie konie są takie dobre bo bardzo szybko zaczęły się postępy
                w rehabilitacji. Hipoterapia jest na Partynicach, koniki spokojne w
                sumie później żałowałam, że tak późno się zdecydowaliśmy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka