Dodaj do ulubionych

"przegapienie" momentu na nocnik?!

19.02.09, 09:52
Witam serdecznie. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jedna sprawa.
Kupiłam synowi zwyczajny nocnik, ale moje dziecko wlaściwie jest
ciagle w ruchu, wiec i na nocniku nie usiedzi nawet pół minuty, nie
mówiąc już o wysadzaniu go po rozebraniu - jest płacz. Stwierdziłam,
że jeszcze po prostu za wcześnie i nocnik poszedł w "odstawkę". Stoi
sobie koło zabawek. Zostałam za to zganiona od mamy, że go nie uczę,
że powinnam, bo jak przegapię moment na nocnik to już się nie nauczy
z niego korzystać. Nadmieniam, że syn ma prawie roczek. Sama nie
wiem co o tym mysleć.... proszę o podpowiedź w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • epb3 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 19.02.09, 10:12
      :)
      no tak pelno jest doroslych, ktorzy sikają w pampersy, bo ich rodzice przegapili
      moment na odpieluchowanie ;)

      spokojnie Kobieto masz duzo czasu. owszem jest taki poglad, ze dobrze zaznajomić
      dziecko z nocnikem jak tylko zacznie siedziec, bo wtedy jeszcze nie chodzi i
      siedzenie samo w sobie jest dla niego frajdą.
      ale to wcale nie gwarantuje tego, ze dziecko odpieluchujesz szybciej.
      ja wysadzałam tak malego i faktycznie siedzenie na nocniku to rytual, siku robi
      zawsze posadzony(1,5 roku). Ale to jeszcze daleka droga do rezygnacji z pieluch.
      także nie martw się przyjdzie czas. mozesz czasem zachęcić, pokazać ze sama
      robisz siku na sedesie. Jesli usiądzie to go chwalic, jak zrobi siku to bic
      brawo. Ale nie naciskac, bo osiągniesz odwrotny efekt.
    • indyanka Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 19.02.09, 11:16
      dzięki za pomoc w tej sprawie, chociaz musze przyznac, ze
      potrzebowałam tylko wsparcia, bo mam juz dosc przyuczania mnie do
      roli matki i porownywania do dziecka, ktorym sie tesciowa opiekuje,
      jest to 14 miesieczna dziewczynka, ktora jest wysadzana pare razy
      dziennie i wychwalana pod niebiosa :/ Nie bede zmuszac malego do
      nocnika, widocznie jeszcze nie jego pora, tak samo jak nie bede
      pakowac synowi buciorów ani kapci na nozki zeby chodzil bezpiecznie
      po domu, w ktorym same panele i plytki i moze dziecku "nogi
      powykrecac". Swietnie zaczal sam chodzic w rajtuzkach i skarpetach z
      ABS-em, nie prowadzany za rączki i w sprawie nocnika tez bede sie
      tego trzymac, bo chyba nie ma sensu łapanie siku czy kupy a on i tak
      nie wie o co chodzi... prawda?
      • epb3 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 20.02.09, 10:51
        tak dokładnie. na pocieszenia dodam ze nie jestes z tym sama :) Ile ja sie
        naslucham o te buty...
        Ale babci tez trzeba sluchac, czasem cos mądrego powie. A reszte puszczac mimo
        uszu. Bo przeciez to Babcia :) Nie warto drzeć kotów.
    • smerfetka8801 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 19.02.09, 13:30
      jestem zwolenniczką sadzania dziecka na nocnik-moja mała ponieważ zaskoczyła nas
      pewnego dnia samodzielnym siedzeniem w 6 miesiącu życia jest już sadzana i
      sika-ale ona to lubi śmieje się i nie przeszkadza jej siedzenie.nigdy bym jej
      nie zmuszała.
      na twoim miejscu co jakiś czas sprawdzałabym czy maluszek się nie przekonał do
      nocnika.możesz też kupić model grający lub "dorosły" sedes elementy zabawy mogą
      dziecko zachęcić
    • ewela3050 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 19.02.09, 14:51
      witam!!! Proszę nie zadęczaj się tym co mówi mama. Nie ma nic
      gorszego niż porównywanie dzieci. Twój synek jest twoim dzieckiem i
      ma swój indywidualny rytm rozwoju. Niech sobie inne dzieci sikają na
      nocniku nawet miesiąc po urodzeniu, a twój synek będzie siedział
      wtedy kiedy przyjdzie na niego kolej.
      Ciesz się małym, na wszystko przyjdzie czas.
      Pozdrawim serdecznie!!!
      • id.kulka Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 19.02.09, 16:13
        Nie ma uniwersalnej metody na wszystkie dzieci :-)
        Mój syn był sadzany, by się "zapoznał" z nocnikiem i przyzwyczaił i -
        super, siadał grzecznie przez jakis czas, a potem mu się znudziło :-
        )
        Potem długo odmawiał współpracy, choć kontrolował już czynności
        okołopieluchowe - na kupę szedł w miejsce odosobnienia, o siku
        informował. Tylko na nocnik nie pozwalał się posadzić. Kiedyś mu
        powiedziałam, że jak nasika do nocnika, dostanie nagrodę w postaci
        kinderka. Po pół godzinie były siki w nocniku, a pampersa zakładałam
        mu jeszcze tylko przez krótki czas na noc i na spacery (zima była
        akurat). Może to nie było zbyt wychowawcze... ;-) ale zadziałało.
        Aha, kinderek był tylko po pierwszym siku. Tak mu się spodobało, że
        potem nie potrzebował już zewnętrznej motywacji :-)
        A miał 2 lata z niewielkim hakiem wtedy.
    • mama-lideczka Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 20.02.09, 12:35
      całkiem nie przegapisz :-)
      ale...
      moim zdaniem można przegapić "moment", wydaje mi sie, że tak
      uczyniłam z pierwszym dzieckiem
      dostał nocnik przed rokiem, wysadzałam go rano i nie przywiązywałam
      specjalnej wagi, z czasem zaczął siaać na nocniku jak któreś z
      rodziców korzystało z ubikacji pozostawiając otwarte drzwi, po
      prostu widział rodzica i przychodził wyciągal nocnik, sadzaliśmy go
      jak miał około 14 m-cy zaczął sam chodzić do łazienki, gdy chciało
      mu się kupę
      myślę, że to był dobry moment na odpieluchowanie, ale przegapiłam,
      może gdybym posiedziała wtedy w domu w momencie, kiedy on zazwyczaj
      robił kupę itd. przypilnowała tego, a my dużo wychodziliśmy, a to na
      spacerki, a to do koleżanek (nie wszędzie były nocniki, a był to
      warunek konieczny)
      próbowałam odpieluchować gdy miał 1,5 roku, poniaosłam klęskę, potem
      gdy miał 2 latka, kolejne fiasko, wogóle na moment nie chciał usiąść
      na nocnik
      dopiero jak miał nieco ponad dwa lata wzieliśmy się na
      niepedagogiczny sposób! powiedzieliśmy, że jeśli on nie usiądzie na
      nocniku, to my siądziemy i udało się w ciągu kilku dni nauczył sie
      nie zapominać
      pozdrawiam
    • pawel.zawitkowski Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 22.02.09, 16:54
      Witam,
      chyba już otrzymała Pani kilka superodpowiedzi. Mogę jedynie dodać,
      ze dzieciaki mają nie tylko różne tempo zdobywania różnych
      umiejętności, ale także różne preferencje i ogtowość do uczenia sie
      nowych - dla nich komletnie dodatkowych i nieracjonalnych - nawyków.
      małe dizecko sadzanie na nocnik traktuje jak zabawę i nową przygodę,
      a nie jak uzasadnioną i konieczną czynnośc sprzyjającą
      wypróżnieniu... :)
      Dlatego właśnie niektóre akceptują nocnik keidy mają 10, 12, 14 m.,
      a niektóre kiedy mają 24. Warto co jakiś czas próbować, nie jestem
      jednak przekonany do wzmacniania tej aktywności kinderkiem :)
      Jakoś mi tak nie przypasowało, chyba że byłaby to biała keiłbasa z
      majerankiem lub ozorek w sosie chrzanowym ;)
      Jest wiele sposobów na nauczanie i jak zwykle pomocą zdaje sie być
      przyzwyczajenie dziecka do swoistej struktury czasu, miejsca,
      przestrzeni. Np. Jezeli jemy to w jednym miejscu na jednym krzesełku
      i o w miare podobnych godzinach. Przewijamy w jednym miejscu,
      śpiewając np. jedną piosenkę itp.. I takie nawyki mozna przenieść na
      naukę siadania na nock=niku...
      Pozdrawiam
      Paweł Z.
      • biza7 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 24.02.10, 21:01
        Witam,

        właściwie po lekturze wątku się uspokoiłam i utwierdziłam we
        wcześniejszym przekonaniu, że nie robię źle ani córeczce nie dzieje
        się krzywda z tego powodu, że w 14-tym miesiącu nie sadzam jej na
        nocnik.... ale tak trochę się chciałam wyżalić, bo widzę że jedyna
        nie jestem

        Od daawna już wysłuchuję od obu babć, a czasem nawet od jednego z
        dziadków, że Klaudia już duża i POWINNAM ją sadzać na nocnik żeby
        nauczyć robić do nocnika ..... Rady ignorowałam (wpuszczałam i
        wypuszczałam), a jak już bezwzględnie domagali się odpowiedzi to
        mówiłam - że według mojej wiedzy, fizjologicznie dziecko nie jest
        gotowe do kontroli procesu wypróżniania przed ok. półtora roku, więc
        nie widzę sensu w męczeniu malucha, zwłaszcza że jestem cały dzień z
        córeczką i wiem, kiedy robi kupkę, od razu ją przewijam (więc nie
        chodzi z "paczką"), a i bez tego zmieniam jej pieluchy na tyle
        często, że też nie ma problemu (żadnych odparzeń, chłonność pileuch
        przeważnie wykorzystana w ok. 50%).

        Dodam, że na razie jeszcze mieszkamy z teściami, ale jesteśmy w
        przedeniu przeprowadzki do własnego M. A córeczka kupkę najczęściej
        robi.... w trakcie jedzenia;) Więc jak teść mówi przy takich
        okazjach: "jakby był nocnik, to by się ją posadziło i zrobiłaby do
        nocnika", to ja odpowiadałam że ja tam bym nie chciała, żeby mi ktoś
        jedzenie przerywał i sadzał na nocnik (zwłaszcza że mała przecież
        zupełnie nie rozumiałaby sensu takiej operacji)...

        No i było ok - do dzisiaj. Dzisiaj teściowa po wizycie w jakichś
        sklepach itd. przyjechała do domu z "prezentem" dla wnuczki:
        ślicznym, różowiutkim grającym nocnikiem.....

        No i obraza od razu, bo nie tylko że nie zareagowałam
        entuzjastycznie (co chyba nie dziwi w świetle moich poglądów na ten
        temat, wielokrotnie im wyartykułowanych), ale dodatkowo kazałam go
        zabrać i schować, bo nie mam na razie zamiaru wysadzać Klaudii, a
        jednocześnie nie chcę, żeby nocnik stał sie kolejną zabawką albo
        pojemnikiem na zabawki (jak już się pojawi, to z właściwym
        skojarzeniem).


        Fakt, że ostatnio myślałam sama, że chyba mała dorasta do pierwszych
        prób (interesuje się co mama robi w łazience, jak siada na tej
        śmiesznej rzeczy;)) - ale uznałam, że tuż przed przeprowadzką nie ma
        to sensu. Uważam, że wprowadzaniu nocnika powinien towarzyszyć jakiś
        rytuał - a teraz mała nawet nie zdąży się przyzwyczaić do miejsca,
        gdzie ma być nocnik, a już się przeprowadzimy i trzeba będzie
        zaczynać od nowa. Uznałam, że łatwiej i mniej stresująco będzie
        zacząć naukę po przeprowadzce, jak po kilku dniach się
        zaaklimatyzujemy i mała w miarę pozna nowe otoczenie....

        Czy to, że ingerencję babci uważam za nadmierną w tym wypadku (żeby
        nie powiedzieć - narzucanie mi sposobu zajmowania się dzieckiem),
        jest jakieś dziwne?? Bo teściowa się na mnie obraziła chyba - a ja
        po prostu poczułam się nieprzyjemnie widząc ją z tym nocnikiem,
        który kupiła wiedząc, jakie jest moje zdanie na ten temat....

        Czemu tak jest, że pokolenie babć ma jakąś "jazdę" na te nieszczęsne
        nocniki??


        Aha, no i jeszcze ta melodyjka w nocniku.... nie wiem, może jakaś
        dziwna jestem, ale uważam że to bez sensu, i sama kupiłabym po
        prostu zwykły nocnik. Założę się, że jak Klaudia usiadłaby na tym
        grającym cudzie i usłyszała, że pod spodem coś gra, to by zlazła i
        szukała źródła dzwięku, takie to ciekawskie stworzenie jest;)) I
        ewentualna kupa zamiast w pieluszce mogłaby co najwyżej wylądować na
        podłodze.....;)
        • bell1977 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 24.02.10, 21:54
          Bardzo mądry post. Biza, z przyjemnością przeczytałam, bo masz na
          prawdę zdrowe podejście do sprawy.
          Ale ja w ogólę jestem w szoku po tym co tu przeczytałam bo mój
          starszy syn zaczął korzystac z nocnika jak miał rok i 8 miesięcy i
          wydawało mi się zawsze, że to było bardzo wcześnie, a Wy tu chcecie
          niespełna roczne dzieci na nocniki wysadzać i martwicie sie, że nie
          potrafią??!! Dziewczyny! Dajcie spokój tym maluchom, mają teraz tyle
          różnych umiejętności do wytrenowania, zdążą jeszcze nauczyc się
          kontrolowac potrzeby fizjologiczne.
          Ja rozumiem, że można spróbować jak dziecko juz siedzi wysadzić je
          na nocnik, poobserwować, ale robienie tragedii z tego, że nie "kuma"
          o co w tym chodzi to moim zdaniem przesada...
          Biza, oczywiście co do babć masz całkowitą rację, niestety bardzo
          często tak jest, że pod osłoną dobrych intencji zwyczajnie narzucają
          swoje zdanie. A najlepsze jest to, że obrażają sie kiedy my mamy
          własne zdanie i chcemy dzieci wychowywać po swojemu. Najlepszy tekst
          mojej teściowej? "Ale ja wiem, że kiedyś to..." do szłu mnie
          doprowadzał kiedy mój starszy syn był niemowlęciem. Teraz mamy
          sporadyczny kontakt i wcale nie ingeruje w mój sposób wychowania
          młodszego synka, i tak jest zdrowo...
          Myślę, że próba uczenia nocnika w sytuacji kiedy sie przeprowadzanie
          to poroniony pomysł, dziecko i tak bedzie miało dosyc stresu a
          przeciez to nie bedzie tak, że z dnia na dzień się nauczy. A może
          teściowa chciał móc później pochwalić się, że u niej się mała
          nauczyła z nocniczka korzystać?
          • maesstra Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 25.02.10, 17:03
            jakoś nie doczytałam się traumy rodziców niespełna rocznych dzieci
            że ich pociechy nie wołają siku ;/. Moja córka ma niecałe 9 miesięcy
            i od jakiegoś czasu (2-3 tygodnie) po przebudzeniu się z drzemki
            wysadzam ją na nocnik bo przeważnie pampers jest suchy i córka po 2
            minutkach robi siku do nocnika. Zawsze jak robi zaczyna się juz
            cieszyć bo ja entuzjastycznie bije brawo i ciesze się, że zrobiła na
            nocnik. Ale żebym oczekiwała tego za kązdym razem albo jeszcze
            lepiej żeby dziecko to kontrolowało to nie i jeszcze pewnie długo
            długo nie.
            • bell1977 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 25.02.10, 20:14
              Pomiędzy traumą a martwieniem się jest przepaść... Ja nie pisałam o
              traumie a właśnie o tym, że mamy mają jakiegoś bzika na punkcie
              nocnika (ładnie sie zrymowało...) i martwią się, że ich roczne czy
              nawet półtoraroczne maluchy nie siadaja na nocnik i że juz
              przegapiły moment kiedy powinny były swoje pociechy tej cennej
              umiejętności nauczyć.
              Jestem mamą po raz drugi po 10 letniej przerwie, mały ma 5,5
              miesiąca i nie wiem jak będzie wyglądała kwestia kontrolowania
              potrzeb fizjologicznych w jego przypadku. I na pewno tez zacznę go
              na próbę wysadzać jak zacznie już dobrze siedzieć, ale nie zmartwi
              mnie jak nie załapie o co chodzi. Zdziwiło mnie, a wręcz
              zaszokowało, że mozna się martwić czyms takim, kiedy dziecko jest
              takie malutkie. Nie wiem może teraz inne dzieci sie rodzą niz 10 lat
              temu, ale wtedy zdarzały się wyjątki, które nocniczka nauczyły się w
              wieku około roczku, jednak większość opanowywała tę umiejętność po 2
              roku życia, dlatego kiedy mój starszy syn nauczył sie tego w wieku
              rok i osiem miesięcy to uznałam go za wyjątkowo pojętny
              egzemplarz... no cóż... pozbawiłyście mnie złudzeń... ;)
              • bell1977 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 25.02.10, 20:25
                ha! Juz wiem o co Ci chodziło :) Faktycznie napisałam "robienie
                tragedii..." ale po prostu niezręcznie sie wyraziłam, chodziło mi
                jedynie o to, że mamy martwią się czymś takim. Jeśli kogoś to
                uraziło to przepraszam, nie miałm nic złego na myśli i broń Boże nie
                chciałam być uszczypliwa.
                Pozdrawiam :)
    • fishi81 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 25.02.10, 17:37
      jak to się nie nauczy...ale co do osiemdziesiątki będzie lał za przeproszeniem w pieluchy:D ubawiłam się:)
      A tak na poważnie to wydaje mi się, że teraz matki zaczynają wariować z tym sadzaniem na nocnik tak małych dzieci przecież tak naprawdę dopiero 1,5 roczne dziecko jest w stanie cokolwiek pojąc z nocnikowania..dajmy tym naszym dzieciom spokój..nauczy się na pewno nie martwiłabym się tym a babcie pogoniła!
      • domi_33 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 25.02.10, 20:39
        u nas na razie coś nie wychodzi, ale jak go czymś zajmę to przynajmniej mi z
        nocnika szybko nie ucieka i trochę posiedzi. a to już jedna dwudziesta ósma
        sukcesu. :)
      • mimoooza Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 27.02.10, 02:07
        >teraz matki zaczynają wariować z tym sadzaniem na nocnik tak małych
        >dzieci przecież tak naprawdę dopiero 1,5 roczne dziecko jest w
        >stanie cokolwiek pojąc z nocnikowania..

        No to ja należę do tych "wariujących matek", sadzam moje dziecko od
        kiedy samodzielnie siedzi, nigdy nie zmuszałam, lubi siedzienie na
        nocniczku; wynik - 80% kupek ląduje w nocniku, siku po drzemce i po
        spacerze zawsze do nocniczka, a dziecko ma teraz prawie 14 mcy i
        jest świadome swojej fizjologii, kiedy zrobi kupkę/siusiu do nocnika
        bije sobie brawo, jak się zdarzy kupka do pieluszki, też o tym od
        razu informuje. Często robi siusiu do nocniczka w łazience, gdy ja
        też jestem w łazience w tym celu. I jestem tego zdania, że dziecko
        trzeba mądrze stymulować również i w tym względzie - nic na siłę, do
        niczego nie zmuszać, ale na pewno łatwiej przyzwyczaić do samego
        faktu siedzenia na nocniku młodsze dziecko niż np. buntującego się
        dwulatka. A dzieci na ogół są mądrzejsze i bardziej pojętne niż się
        wielu rodzicom wydaje.
        • kj-78 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 28.02.10, 10:45
          Zgodze sie z poprzedniczka. Moim zdaniem w sadzaniu dzieci ponizej
          roku na nocnik nie chodzi o to, zeby od razu zaczely kontrolowac
          swoje potrzeby fizjologiczne i nikt normalny tego od nich nie
          wymaga. Z drugiej strony po co ma robic kupe w pieluche, wymazac sie
          cale itp, jesli mozna sprobowac "zlapac" te kupe do nocnika? A po
          pewnym czasie, jak maluch do tego dojrzeje, to sam zalapie, o co
          chodzi. Jesli dziecko budzi sie z sucha pieluszka, to dlaczego nie
          pozwolic mu zrobic siusiu do nocniczka, na ktorym lubi siedziec?
          Moja coreczka jeszcze nie siedzi stabilnie, ale jak usiadzie, to
          zaczne ja sadzac na nocnik (jesli bedzie chciala na nim siedziec
          oczywiscie). Uzywam pieluch wilorazowych, moze to jest dodatkowa
          motywacja do checi zlapania kupy do nocnika? :))
          • domi_33 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 28.02.10, 16:09
            matka wzięła się do roboty i się udało. :) mamy 10 miesięcy i 20 dni i dziś
            zrobiliśmy dwie kupki do nocnika po kilku wcześniejszych próbach siadania na
            nim. jestem dumna z mojego synka, tralalinka. :)
            najważniejsza jest wytrwałość i konsekwencja (której dopiero mama się uczy:P).
          • mimoooza Polecam b. fajny nocnik 01.03.10, 02:03
            stabilny, z dobrym podparciem pod plecki i z dobrego plastiku
            www.ekobaby.pl/sklep.php?cat=16&id=292
            Na tej samej stronie można też kupić kubeczek Doidy cup, który się
            bardzo dobrze sprawdza przy nauce picia :D Pozdrawiam
    • dziub_dziubasek Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 02.03.10, 11:05
      Nie nauczy się korzystać z nocnika i do 18 w pieluchach będzie latał. No proszę
      Cię. Pierwsze próby można podjąć ok. 18 m-ca, ale generalnie dzieci z pieluchą
      dzienną żegnają się między 2 a 3 urodzinami.
      • kj-78 Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 02.03.10, 14:07
        dziub_dziubasek napisała:

        > Nie nauczy się korzystać z nocnika i do 18 w pieluchach będzie
        latał. No proszę
        > Cię. Pierwsze próby można podjąć ok. 18 m-ca, ale generalnie
        dzieci z pieluchą
        > dzienną żegnają się między 2 a 3 urodzinami.

        Ale po co ma robic kupe w pieluche, jak moze do nocnika? Mimo, ze
        nie do konca to kontroluje? Wystarczy, ze mama podstawi nocnik w
        odpowiednim czasie i tyle :)
    • kjojik Re: "przegapienie" momentu na nocnik?! 06.03.10, 09:19
      Jak moja córka miała 9 miesięcy pięknie każdego ranka robiła siusiu na nocnik
      (pampers suchym gdy moje maleństwo przez sen nie sika), ale po miesiącu jej się
      odwidziało.

      Ok miesiąc temu chciało jej się kupkę (stękania, kucania) więc korzystając z
      sytuacji... Siedzieliśmy z nią w łazience kilka minut i nic, w końcu
      powiedziałam ze ja wychodzę (zostawiając ja samą) i kiedy po chwili teściowa do
      niej zajrzała okazało się, że w nocniku była i kupka i siusiu, gromkim brawom
      nie było końca, teraz mała bardzo ładnie już siusia (ma 16,5 miesiąca), zapytana
      czy chce na nocnik odpowiada tak lub nie, chociaż często nie, bo woli się bawić,
      ale zawsze trzeba ją zostawiać sama w łazience, bo to przecież intymna sprawa, a
      po króciutkiej chwili dochodzi nas "OOOO!" czyli sprawa załatwiona. Jeśli się
      dopilnuje, to cały dzień chodzi w jednej pieluszce, aż szkoda ją wyrzucić - ze
      zniszczenia.

      Tego momentu nie można przegapić, tylko trzeba próbować, moja robi siusiu co
      godzina, czyli wyczuwając moment prowadzę ja na nocnik i sukces!!!
      • elzbieta_1983 kjojik 07.03.10, 14:26
        to zdejmij jej tą pieluchę zupełnie. najwyżej parę par mokrych ciuszków będzie
        do przebrania:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka