Gość: Pacjent
IP: *.klubwww.pl
09.08.03, 09:34
Czy nie wkurza Was pytanie zadawane przez lekarza, kiedy już musimy się z nim
spotkac " Co panu/pani dolega " ?
Od stawiania diagnozy to jest lekarz chyba, a nie pacjent!
Bierze za to pieniądze przecież. Pytanie powinno byc skonstruowane inaczej
myślę, adekwatnie do stanu pacjenta.
Dwa dni temu byłem u lekarza na pogotowiu, siedziałem w rejestracji i
czekałem na jego przybycie. Gębę miałem opuchniętą jak balon, w oczy się
rzucało, a on wszedł do gabinetu bez przedstawienia się i przywitania i nawet
sie nie oglądając na mnie pyta co się dzieje ?
Nie odzywam się bo nie wiem do kogo to pytanie, a on wkurzony w końcu się
odwrócił w moją stronę i postawił mi z wysokości swojego stanowiska to
pytanie jeszcze raz. Myślał, że pęknę i się będę tłumaczył.
Odpowiedziałem, że to chyba widac jak wyglądam, a jeżeli ma pytania
szczegółowe to niech pyta.
Powiem Wam, że czułem się jak natręt, który śmie zakłócac dyżur panu
doktorowi. Diagnozę postawił chyba w wyniku mojej sugestii, że to "od słońca"
"Zaprawdę powiadam Wam" - trzeba miec naprawdę końskie zdrowie, by się leczyc.
Potem mnie spławił na 1-kę, a tam nowe przygody, ale o tym już nie będę pisał
sami wiecie jak jest.