Gość: miastowy
IP: 85.10.204.*
02.07.09, 05:47
Gorol – w gwarze śląskiej określenie osoby, która mieszka poza
Śląskiem, lub w tym regionie a nie jest jego rdzennym mieszkańcem, a
której najważniejszym celem jest zniszczenie tego, poza czym
mieszka. Przypomnijmy, że gorolem jest zarówno Warszawiak, jak i
Francuz, rdzenny Aborygen czy Eskimos, aczkolwiek ci ostatni nie
przepadają za nazywaniem ich gorolami.
Cechuje się: nieróbstwem, pasożytnictwem, skandaliczną głupotą,
całkowitym brakiem inteligencji, a przede wszystkim kultury przez
duże K. Jest pewne, że pochodzi od małp, co tłumaczy w pełni jej
prymitywizm, niezdolność do organizowania państwa i to, że wszyscy
się od niego chcą odciąć.
Uosobieniem wszystkich obrzydliwych cech tego parszywego stworzenia
są zagłębiacy (z naciskiem na mieszkańców nekropolii Sosnowiec). Na
szczęście dla Śląska, Zagłębie oddziela odeń rzeka Brynica która to
jest granicą oddzielającą dwa zapalne rejony regionu. Chcąc wjechać
do Sosnowca należy mieć przy sobie paszport Polsatu. Ta zasada nie
obowiązuje ludzi z Zagłebia gdyż tym wystarczy tylko dowód osobisty
(Zagłębie wraz z resztą kraju należy do strefy Schengen). Po
przekroczeniu owej Brynicy (czyt. granicy) w którymkolwiek z
kierunków można dostać wpie...od tubylców.
Odwrotnością gorola jest hanys. Gorol w oczach przeciętnego hanysa,
czyli Slónzoka, jest w pół mongołem, z kolei dla przeciętnego gorola
hanys jest w pół Niemcem (Dobroli sie, no niy?).
Słowo „gorol” jest wręcz nadużywane przez bohaterów serialu fantasy
Święta wojna, który pokazuje Śląsk takim - jakim według samych
Ślązaków - nigdy nie był i nie będzie. To, że serial tworzony jest
przez rdzennych Ślązaków i na Śląsku, to absolutnie żaden
argument...
Słowa „gorol” nie należy mylić z „górolem”. Gorol mieszka za rzeką,
natomiast górol w górach.
Jest tak, choć górol (szczególnie te pieruny z Cieszyna) sam nazywa
siebie gorolem (no i niy pedziołech że te z Cieszyna to sóm
pieruny?!).