jack_daniels
22.12.03, 12:20
pragnę się z wami podzielić czymś dla mnie szokującym. Będąc swego czasu w
Tesco na zakupach, zauważyłem wikarego, który również robił zakupy. Jego
prawo! Ale za to jakie zakupy ;). Wszystko mu szło w miarę sprawnie, a ja
stojąc przy kasie i nudząc się, zauważyłem jak się krzątał przy półkach.
Najpierw przy półkach z piwem, jak sie później okazało miał w koszyczku faxa
litrowego, sztuk kilka, później poszedł na stoisko papierosowe, tam zabawiał
rozmową sprzedawczynię, widać było ogólną radość (jego i jej). Podszedł do
kasy obok i co my tu mamy? Marlboro lighty, kilka paczek, wspomniane
wcześniej faxy i... iii... red bule, kilka puszek!!!
Niezła imprezka się zapowiadać mogła!! Ale żeby zapłacił i pokornie odszedł,
to nie, zaczepiał panią kasjerkę (młodą dziewczynę), strzelał oczkami do
panienki czyszczącej taśmę przy kasie, nie wiedział na której ma zawisić
wzrok. Po czym zadowolony z siebie (zakupów?) oddalił się...
Mam napisać który to wikary? Na pewno sie domyślicie. Aha, nie był
oczywiście ubrany w czarną sukienkę.