Dodaj do ulubionych

współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobitnie

09.02.11, 15:18
Mam pewien problem. Mieszkamy w sumie w 4 osoby w wynajmowanym mieszkaniu: jedna para, ja i kolezanka ( bardziej znajoma). Mieszkamy razem i nic poza tym, nie mam z nimi zadnych kontaktów, prakrycznie widujemy sie nieczesto.

Na poczatku naszej znajomosc i wspólnego mieszkania ustalilismy zasady co do sprzatania,że ogólnie sprzatamy mniej wiecej raz w tygodniu it.d Teraz wiem,ze to był błąd bo moi wspolokatorzy zrozumieli że sprzatamy wtedy kiedy jest brudnO. Tak wiec ja sprzatalam mieszkanie 2 miesiace temu ( juro minie 2 miesiac) i od tego czasu NITK sie nie ruszył żeby mieszkanie sprzatnac. Dobrze widze czy jest czysto czy nie wiec widze czy ktos sprzatnal. O ile jeszcze ta dziewczyna sprzata po sobie , zamiata albo ewentaulnie coś tam umyje to ta dwojka nie robi kompletnie nic.

Wczoraj przebili samych siebie, w kuchni stoi 5 nieumytych garnkow, jakies naczynie żarodporne tez zaświnione, nie ma w ogole sztućców bo on chyba w pokoju skladuja te brudne naczynia. Oczywiście nieumyta jest jeszcze patelnia, zlew zapchany. Czekalam od w zoraj czy moze sie poczują do sprzatania ale nie... zeby zrobic sbie jedzenie najpier musialam umyc garnek i talerz ( sa one wspólne, były na wyposazeniu mieszkania).
Obydwoje studiują, nie pracują wiec siedzą caly czas wdomu i jedzą uncertain Własciciel juz kiedyś byl,ze jest syf i ze mamy to posprzatac - wskazałam wtedy kto est temu winny ale widocznie z nimi nie rozmawiał

Teraz moje pytanie:
Jestem osoba dosć porywczą i mozna powiedziec niektorych przypadkach mowie prawde tak dobitnie że mozna powiedzieć że graniczy to z chamskością. Tutaj powstrzymuje sie tak długo bo zlezy mi na tym mieszkaniu ( jest blisko, tanio, przyzwyczaiłam się ).

Jak teraz powidzieć komuś dobitnie że maja sprzątać, bo co to jest mieszkanie czy chlew
? Chodzi o uzycie takich slów zeby było to kulturalne ale nie za delikatne , bez cackania sie. Mam swoja wizje ale czekam na wasze propozycje.

ps. Ja mam w pokoju idelany porządek wiec nie mogą mi nic zarzucić.



Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 18:21
      To przede wszystkim - czemu myłaś sama te gary? Skoro, jak mówisz, jesteś wygadana [w tym przypadku to bardzo dobrze wink ], to trzeba było wparować im do pokoju i zażądać NATYCHMIASTOWEGO umycia garów, bo chcesz z nich skorzystać. Im dłużej zwlekasz, tym ciężej ci będzie ich przekonać, no bo co - przez 2 miesiące ci syf nie przeszkadzał, to niby czemu teraz zaczął?

      I ja bym się tu nie bawiła w żaden savoir-vivre, przecież nie zaczniesz ich od razu wyzywać? wink A jak już umyją to musicie się zebrać razem w 4 i ustalić podstawowe zasady współżycia, bo dotychczasowy sposób nie działał.
      • kasiaczek181987 Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 20:35
        myłam te garnki bo sobie gdzieś pojechali, potem wrocili i wtedy już wiedzialam że to był bład,że je umyłam bo powinnam rzeczywiście wparowac. Te 2 miesiace no cóż, chcialam sprawdzic czy ktokolwiem ruszy za przeproszenie d... i to posprząta eh. W sumie przez te 2 miesiące byly w miarę ale widzialam z czasem ze coraz gorze eh... Jutro ogólnie będę gadać tylko trudno wszytskich zebrac na raz jak oni np chodzą spać o 20.00, ta kolezanka wraca o 24.00 ja chodze spać o 5-6 rano.. no mijamy się. eh...
        • deszcz.ryb Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 21:29
          Ludzie mają [niestety] różne poglądy na to, co jest brudem/bałaganem i najczęściej to wychodzi jak zaczynają mieszkać razem na studiach. Im pewnie ich własny syf nie przeszkadza a ponadto w domu rodzinnym byli wyręczani przez innych, pewnie nawet nie widzą problemu. Może być ciężko. uncertain
    • kol.3 Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 21:31
      Mam propozycję praktyczną - jeśli już wynajmujesz mieszkanie, staraj się wynajmować z jak najmniejszą liczbą wspólników. Łatwiej chyba trafić na kogoś porządnego.
      Osobiście czarno widzę to co się u Was dzieje i czarno widzę możliwość porozumienia się.
      Dla niektórych chlew stanowi środowisko naturalne.
      • jadwiga1350 Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 21:34
        Garnki i talerze wspólne? Zainwestuj w swoje własne naczynia. A oni w tych wspólnych niech wyhodują pleśń. Może wtedy coś do nich dotrze.
        • deszcz.ryb Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 09.02.11, 21:59
          Nie dotrze - wystarczy pooglądać sobie na internecie zdjęcia studenckich mieszkań, zwłaszcza zdięcia zlewozmywaków. Niekórym po prostu NIE PRZESZKADZA syf. Dziwne, ale prawdziwe. uncertain

          A twoja rada nie jest dobra - autorka wątku chciałaby żyć jak człowiek w czystym mieszkaniu. Osobne naczynia nie rozwiążą problemu.
          • pani.filifionka Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.02.11, 00:45
            To może osobne naczynia autorka będzie trzymała w sobie dostępnym miejscu, a wspólne, które nie zostaną umyte, będzie zanosić do pokoju współlokatorów.
            • deszcz.ryb Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.02.11, 09:32
              ? A dlaczego to ONA ma mieć więcej pracy? I dlaczego to ONA ma ich wychowywać?
              • pani.filifionka Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.02.11, 12:24
                Bo ma pecha i z nimi zamieszkała smile Zresztą najpierw, jak już sugerowano, może po prostu porozmawiać ze wszystkimi. Jeśli nie poskutkuje - chyba nie powinna zmywać naczyń po kimś w przypadku zjawienia się gości lub wtedy, gdy potrzebuje przestrzeni do przyrządzenia posiłku. A własne awaryjne naczynia warto mieć na wypadek, gdyby wszystkie pozostałe wylądowały u współlokatorów. Niech oni się martwią, jeżeli w szafce nie będzie ani jednego czystego talerza, za to sterta znajdzie się w ich pokoju.
                • kanapony brudne naczynia 15.03.11, 14:52
                  NIGDY nie wynoś im ubrudzonych przez nich naczyń do pokoju - wykorzystają to przeciwko Tobie - jakim prawem weszłaś do ich pomieszczenia? i to Ty będziesz mieć problemy

                  ja rok mieszkałam z takim syfiarzem, że aż strach (pewnie w dalszych wpisach cos o nim jeszcze dodam) i zorientowawszy się - kupiłam sobie garnek i trzy talerzyki (a potem dokupowałam, co mi było potrzebne, w końcu i tak kiedyś będę to musiała mieć "na swoim" myślałam)
    • bene_gesserit Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.02.11, 12:11
      Dwa sposoby, w przypadkowej kolejnosci:
      1. nie s-v: urzadzic w obecnosci i przytomnosci wszystkich mieszkancow dzika awanture z krzykami, dramatycznym wskazywaniem syfu i ew. malo zyczliwymi sugestiami w rodzaju 'zyjecie jak smietnikowe nurki, ale ja tak nie chce'. Zakonczona wysyczeniem 'jesli to sie nie zmieni w ciagu dwoch dni, zawiadamiam wlasciciela, bo lamiecie warunki umowy' czy cos w tym stylu.

      2. s-v: ustalenie grafiku sprzatania z wyszczegolnieniem, kto, kiedy i
      co sprząta i z uzgodnieniem, ze jesli ktos sie miga od dyzuru, placi za profesjonalne sprzatanie (sciagnij jakis cennik firmy sprzatajacej z twojego miasta i zalacz do grafiku). Zakonczone bardzo stanowczym ostrzezeniem: 'jesli nie bedziecie tego przestrzegac, zawiadamiam wlasciciela z prosba o zerwanie umowy z brudasem'.

      Obawiam sie jednak, ze w obu przypadkach pilnujaca, inicjująca, mantyczącą i td bedziesz ty, wiec trzeci sposob:
      3. zmiana mieszkania na takie, gdzie sublokatorzy juz jakis czas mieszkaja, a nadal jest czysto.
      • pani.filifionka Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.02.11, 12:27
        Słyszałam o wersji grafik z zastrzeżeniem, że osoba, która się miga, płaci nie za profesjonalne sprzątanie, ale daje kasę osobie, która posprzątała za nią.
        Grafik najlepiej wypisany wielkimi literami i powieszony w wiszącym miejscu. Z zastrzeżeniem, że osoba, która w danym tygodniu wynosi śmieci, robi to codziennie, a nie hurtowo raz na siedem dni.
        • kasiaczek181987 Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 12.02.11, 00:00
          z naczyniami to jest tak,że byly na wyposażeniu ( oni własnych nie mają), ja mam i w sumie uzywam ich bo reszta jest brudna skoro ich nie myja. Ale zdarza się,ze mam większa liczbe gości czy gotuje wiecej to uzywam tamtych.

          Rozumiem ,ze mam to moze olac no ale chodzi o to,ze jak kogoś zapraszam to wolałabym żeby nie smierdziało jakimś zgniym jedzeniem i żeby nie bylo chlewu...
          • bene_gesserit Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 12.02.11, 13:40
            Jesli ci zalezy, to nie olewaj. To w 1/4 twoj dom i niby czemu masz mieszkac w smrodzie i warunkach zagrozenia biologicznego (z syfu mozna zachorowac na rozne rzeczy - od alergii przez grzybice po tajemnicze dolegliwosci spowodowane toksynami z plesni). Tyle ze powinnas przygotowac sie na to, ze nie bedzie łatwo. Masz naturalnego poteznego sprzymierzenca w postaci wlasciciela mieszkania, zawalcz.
            • mekinking Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 02.03.11, 14:49
              Przede wszystkim jeśli jesteś krzykaczem, to to wykorzystaj. Ze studentami bywa niestety tak, że bałagan im nie przeszkadza (mi samej, studentce, czasem też nie przeszkadza i potrafię mieć bałagan, więc wiem z doświadczenia).
              Jeżeli masz umowę, możesz straszyć właścicielem, jeżeli nie masz, uważaj, żebyś to ty nie musiała się wynieść.
              Skoro nie zależy ci na przyjacielskich stosunkach z nimi, a jedynie na koegzystencji, powtarzaj do skutku, żeby sprzątali. Może być grafik, możecie się słownie umówić 'sprzątamy co tydzień, całe mieszkanie, jedna osoba', ale licz się z tym, że to ty będziesz pilnować. I najlepiej umówić się od razu na konkretny dzień, np. czwartek czy sobotę i pilnować, pilnować, pilnować. Niestety, to ty chcesz porządku, im najwyraźniej nie przeszkadza, więc innego wyjścia nie ma. Wynoszenie garnków im do pokoju itp. pewnie niczego nie rozwiąże, bo pewnie te garnki by im nie przeszkadzały.
              Możesz spróbować stania nad nimi, czyli np. ubrudzili talerze, ty mówisz, że ich potrzebujesz i stoisz tak długo aż umyją. Podobnie ze sprzątaniem, wieczorem sprawdzasz czy posprzątane, jak nie, stoisz i pilnujesz. Męczące, ale jeśli lubisz to mieszkanie, co począć? Można też, oprócz grafiku, stosować listę, posprzątałeś-podpisz się, wyniosłeś śmieci-podpisz się. Żeby było jasne kogo kolejka itp.
    • li_lah Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 08.03.11, 18:49
      no cóż witaj w klubie. mam na mieszkaniu dokładnie to samo.
      i do tego stopnia bezczelnych współlokatorów, że cytuję "jak widzę, że ktoś sprząta to mi się już nie chce, chociaż była moja kolej" albo "pomyślelismy, że przeczekamy twój pomysł dyżurów znudzi Ci się i sama będziesz sprzątać nadal"
      problemem jest nawet wyniesienie smieci 30 metrow od mieszkania.
      • li_lah Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 08.03.11, 18:50
        i nie są to 19 latkowie, tylko towarzystwo 25+ i 30+
      • quba Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 10.03.11, 09:58
        a nie możesz się wyprowadzic?
        • najlepszygeorge Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 15.03.11, 14:45
          No to rzeczywiście doradziłeś jak rozwiązać problem.

          Mieszkałem kiedyś w mieszkaniu gdzie był podobny problem z tym, że naczynia były częściowo też prywatne. Jeżeli stał jakiś brudny garnek w zlewie za długo to wystawiało się go za okno i było po problemie. Delikwent zauważał i musiał umyć jak chciał coś ugotować.
          W przypadku naczyń wspólnych chyba jest jeszcze łatwiej, bo wystarczy ustalić, że zmywamy je od razu skoro wszyscy chcą korzystać, ale uwaga: nie działa w przypadku debili uncertain
    • kanapony pasożyt 15.03.11, 15:08
      o ileż ja bym mogła napisać... chociaż tylko rok i kwartał mieszkałam z jednym chłopakiem
      chłopakiem... cha cha cha - miał 35 lat!

      wniosek: na syfiarzy i pasożyty nie ma sposobu

      ja sobie radziłam tak:
      - kupiłam swoje naczynia i garnek,
      - chowałam swoje produkty spożywcze do swojej szafki (co i tak mu nie przeszkadzało ich kraść, i to nawet, gdy byłam w domu!),
      - do lodówki (tam nie mieliśmy podziału na szafki) praktycznie nie dawałam nic (by sie nie "pomylił" i mi nie zeżarł),
      - wyrzucałam śmieci tylko z kosza - jeśli cos stało obok (pudło po pizzy czy butelka) - zostawało obok (przez rok i 3 m-ce wurzucił smieci 4 razy),
      - jeśli brudne naczynie przeszkadzało mi - kładłam je na kuchence i kolejne na nie... robiłam "wieżyczki",
      - jak wziął raz moją miskę na popcorn (mimo, iz wiedział, że mnie mdli od zapachu serowego popcornu) - kategorycznie zażądałam jej zwrotu - więcej jej nie wziął,
      - poprosiłam go, by nie używał moich rzeczy - po tym, jak wziął w/w miskę (zapytał wtedy z przekąsem, które to są moje rzeczy - nie wdawałam sie w te zaczepki, spojrzałam tylko na niego jak na durnia),
      - przeciągnęłam drugiego współlokatora na swoją stronę - co prawda nie zaczął mu zwracać uwagi, ale przestał po nim sprzątać,

      - ogólnie bardzo sie pilnowałam, mimo iż z natury lubie i trzymam porządek, by starać się jeszcze bardziej, by nie mógł się absolutnie do niczego doczepić


      nie, to nie ma sensu pisać... kiedyś wydam wspomnienia big_grin

      mój współlokator był specyficzny... nawet wody w wc mu się nie chciało po sobie spuszczać (a często miał problemy z jelitami)

      mieliśmy na półpietrze dodatkowy balkon - wspólny na 2 mieszkania
      tam sie suszyło ubrania
      po tygodniu, odkąd powiesił swoje, sąsiadka grzecznie poprosiła go, by je ściagnął, gdyż chce powiesić swoje
      (małżeństwo z dwójką dorastających i jednym malutkim dzieckiem - non stop coś prała)
      to zaczął wrzeszczeć, że to są szykany i że wezwie policję...

      po tym i innych incydentach wiedziałam już, że żadne sposoby nie pomogą - trzeba się wynieść
      co też uczyniliśmy z drugim współlokatorem
      a incydent z kupą nas przyspieszył big_grin
    • marvinruc Re: współlokaorzy- jak powiedzieć,żeby było dobit 29.01.25, 16:51
      Cześć wszystkim! 👋

      Jestem studentem Politechniki Wrocławskiej i sam miałem problemy z organizacją dyżurów sprzątania w swoim mieszkaniu. Dyżury.app – prostą i darmową aplikację, która pomoże Wam w efektywnym podziale obowiązków domowych ze współlokatorami. 🏠✨

      Aplikację możecie pobrać z:

      Google Play

      App Store

      Zajrzyjcie i dajcie znać, co myślicie! Chętnie przyjmę Wasze opinie i pomysły na rozwój aplikacji. 👨💻

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka