Dodaj do ulubionych

Angielski w anglii

13.02.07, 11:42
Ile kosztuje kurs tygodniowy (dla przykładu) w szkole językowej w anglii -
chodzi mi o koszty całego pobytu w tym okresie (uwaga koszty kursów już
znalazłem przynajmniej wiem jaki jest to rząd wielkość ale do tego dochodzą
pewnie jakieś "drobne wydatki" które w ofertach są niewyszczególnione)
Obserwuj wątek
    • pandora_ Re: Angielski w anglii 13.02.07, 22:13
      Tygodniowy kurs rzadko kiedy się opłaca - finansowo i jezykowo. Powiem tak: w
      moim katalogu jednej ze szkół w Londynie, kurs standard (15h) na tydzień
      kosztuje 2 270 (z ubezpieczeniem i zakwaterowaniem u rodziny, bez wyżywienia ale
      za to z dostępem do kuchni) - a na dwa tygodnie - 2 630. Powód: zakwaterowanie
      zawsze trzeba wykupić na 2 tygodnie ;)
      Oczywiście są szkoły, które proponują zakwaterowanie tylko na tydzień, wtedy
      różnica jest większa (średnio około 500 PLN) - ale jako metodyk, uważam, że
      tygodniowy kurs jest totalnie bez sensu - lepiej te dwa tysiące plus bilet
      wywalić w Polsce na lekcje one-to-one z native speaker'em.
      Koszty, o jakich się pisze małym drukiem (mówię o szkołach, nie agencjach):
      - opłata rejestracyjna szkoły (średnio 30-40 GBP) i opłata za gwarancję
      zakwaterowania (accommodation finding fee) - j.w.
      - opłata za transfer bankowy (około 15 GBP)
      - key deposit w przypadku akademików i apartamentów (około 50 GBP)
      - kupno podręcznika (średnio 20 GBP)
      - około +4% wartości przy wpłacie kartą kredytową
      Oczywiście znajdziesz te opłaty, ale czasem dopiero przy wypełnianiu formularza,
      więc trzeba uważać. Musisz też zwracać uwagę na dopłaty "w sezonie" (w Anglii to
      miesiące letnie, w innych krajach - czasem od maja do września, lub zimą),
      depozyty, zaliczki i inne tego typu zagrania. Dlatego uważam, że najbezpieczniej
      jest jechać do sprawdzonej szkoły lub takiej, która ma szczegółowy cennik i np.
      opis WSZYSTKICH dodatkowych "atrakcji" finansowych.
        • pandora_ Re: Angielski w anglii 14.02.07, 08:48
          Pewnie tak, ale niekoniecznie. Bilet tanich linii z odpowiednim wyprzedzeniem
          wyjdzie jakieś 600 złotych. Poszukaj agencji, która daje ubezpieczenie - to
          jakieś kilkadziesiąt złotych in plus na Twoją korzyść, zawsze coś. Dwutygodniowy
          kurs z zamieszkaniem u rodziny i dwoma posiłkami kosztuje w wersji PORZĄDNEJ
          (czyli dobra szkoła w centrum, skąd blisko wszedzie, rodzina nie za daleko,
          maks. 10 osób w grupie, 15 godzin zajęć POPOŁUDNIOWYCH - sa tańsze) jakieś 3 100
          W WAKACJE (ze wszystkimi opłatami).
          Więc w 4000 można się zmieścić, plus bilety na komunikację i kieszonkowe
          (minimalne) to na pewno 4 500 PLN. Taniej wyjdzie pokój dzielony w akademiku
          (maks 2 400 za kurs z zakwaterowaniem), ale tam rzadko bywa wyżywienie - zależy,
          co kto woli - uczyć się komfortowo i niczym nie martwić, czy latać jeszcze za
          żarciem - chociaż to też nauka, a przy jednynie 3 godzinach lekcji dziennie i
          tak zostaje masa czasu. Celowość kursu - eeeee :) Znacznie lepsze są takie z
          konwersacjammi i minimum 20 godzinami lekcji, w małych grupach i raczej bez
          Polaków, bo "kusi" :)
    • imtheboss Re: Angielski w anglii 14.02.07, 22:29
      Ja jade do Hiszpanii. Znalazlem niewarygodny program w sercu Hiszpani Cytujac
      za ich strona 'tworza mikrokosmos jezyka angielskiego'. Trwa to tydzien ale tam
      mam 80 godzin jezyka z native'ami z calego swiata, a nie z nauczycielami. Bez
      sensu jechac do szkoly do Anglii i miec zajecia, ktore rownie dobrze moge miec
      tutaj. A po zajeciach co? Zaczepiac ludzi na ulicy zeby pogadac? Tam caly dzien
      to rozmowy non-stop glownie w relacji one-to-one i co godzina inny akcent! Na
      dzisiaj cena za wszystko to 1750 euro ale z przelotem, super hotelem i
      wyzywieniem. Przeliczajac na godziny nigdzie nie ma taniej. No i Hiszpania...
      • pandora_ Re: Angielski w anglii 14.02.07, 22:36
        Imthe boss, czarujesz z tym Vaughanem - podobno nawet go spotkałeś??? Bo jeśli
        tak, to jakoś ominęło Cie to: VaughanTown is a non-paid, volunteer program where
        participants exchange conversation for room and board in the heart of the
        Spanish countryside.
        • imtheboss Re: Angielski w anglii 15.02.07, 13:37
          Wystraszylas mnie droga Pandoro. Non-paid a mnie kasuja 1750 euro? Oczywiscie
          ze non-paid dla wolontariuszy z krajow anglojezycznych, ktorzy placac za
          przelot maja wakacje w hiszpanii. dzieki temu hiszpanie i polacy moga wziac w
          tym udzial. pewnie spotkam Vaughan'a bo podobno otwiera kazdy tygodniowy
          program. Musisz wejsc na strone dla polakow. Ja dopiero po twoim wpisie
          zajrzalem na English participants dla ktorych to jest rzeczywiscie non-paid
          • pandora_ Re: Angielski w anglii 15.02.07, 19:10
            Ale w takim układzie równie dobrze możesz pojechać do jakiegokolwiek kraju - bo
            to nie są specjaliści od uczenia, tylko zwykli ludzie, którzy tylko poświęcają
            swój czas - to trochę strata czasu, a nie wierzę, że za 1750 EUR pojedzie tam
            fura ludzi... 1750 EUR można fantastycznie spożytkować na świetny kurs na
            przykład w Sewilli w szkole, gdzie możesz nauczyć się hiszpańskiego i
            angielskiego; albo na Malcie, albo zapisując się na program praktyk zawodowych w
            UK, gdzie będziesz mieć angielski tak naturalny, jak to tylko możliwe, od rana
            do nocy. To ostatnie to najlepsze wyjście, bo jeszcze zarobisz kilka razy tyle ;)
            • imtheboss Re: Angielski w anglii 16.02.07, 00:05
              Przepraszam za okreslenie, ale chetnie cie 'wykorzystam' Pandora bo juz
              wydawalo mi sie, ze znalazlem szkolenie optymalne a ty burzysz moj domekz kart.
              Problrem w tym ze ajdac do jakiegokolwiek kraju trydno mi bedzie namowic
              kogokolwiek na rozmowe ze mna przez 12-15 godzin dziennie. Kluczowy tutaj jest
              czas. Ja duzo pracuje i na kurs wysyla mnie firma. raczej nie pozwola mi
              spedzic dluzszego okresu czasu za granica. Chyba nie namawiasz mnie na wyjazd z
              pieknego kraju nad wisla? A tak powaznie,to jesli mozesz przekonaj mnie,
              typowego pracownika kierowczego sredniego szczebla z poziomem angielskiego
              inytermediate/upper-intermediate (we wlasnej ocenie:) do najlepszej inwestycji
              w angielski pamietajac o limicie czasowym. Mam dosc kursow gdzie i tak ucze sie
              w symulatorze bo prawdziwe 'latatnie' mozliwe jest tylko w swiecie
              rzeczywistym. Uwierzylem, ze taki rzeczywisty swiat w pigulce dostane w
              Vaughantown. Dzieki za dotychczasowe komentarze.
              • pandora_ Re: Angielski w anglii 16.02.07, 12:34
                A widzisz, to inna sprawa. Przede wszystkim musisz sobie okreslić, co jest Ci
                potrzebne i zrobić rachunek sumienia oraz mini goal assessment. Masz na pewno
                jakiś powód nauki/podnoszenia kwalifikacji. Inaczej powinien uczyć się ktoś, kto
                potrzebuje angielskiego na codzien w pracy z osobami, dla których angielski też
                jest językiem obcym, inaczej - ten, kto traktuje angielski jako hobby, a jeszcze
                inaczej ktoś, kto obraca sie w środowisku anglojęzycznym "native".
                Powinienieś zacząć od spotkania z osobą, która pomoże Ci zdefiniowac cele,
                określic jasno, jak szybko i w jaki sposób da się je osiągnąć (to szczególnie
                ważne u osób przacujących zawodowo) - i jaki będzie dla Ciebie najlepszy sposób
                na naukę.W szkołach jezykowych czesto wrzuca się wszystkich do jednego worka:
                księgowych, tragarzy, uczniów i połozne ;) Firma, wysyłając Cię na kurs, z całą
                pewnością oczekuje, że ten kurs bedzie formą inwestycji w Ciebie i firmę, choć
                zapewne też traktuje to jako rodzaj gratyfikacji. Po takim wyjeździe do
                Vaughantown niewiele ważnych informacji, poza wzmocnieniem umiejętności
                komunikowania się (ale czy własciwym?), pozostanie Ci jako wartościowe - i
                pewnie nie na długo. Raczej skłaniałabym się do znalezienia szkolenia w Polsce,
                które można odpowiednio dobrze wzmocnić szkoleniem zagranicznym - takim, jakie
                jest Ci potrzebne. Bo jeśli chcesz sobie pogadać po angielsku, to jedź na
                miesiąc do UK na wakacje, najlepiej objazdówke samochodem po małych
                miasteczkach, zatrzymując się w B&B, gdzie ze znudzonymi włascicielami i
                klientami nagadasz się do syta.
                Wybierając szkołę w Polsce, szukaj rozwiązań indywidualnych, planu zajęć na cały
                okres szkolenia, kompleksowych usług (np. kursy Business English w większości
                szkół to lipa - nie zawierają wcale elementów takich jak przygotowywanie
                prezentacji - z użyciem kamery czy body language itp. - oczywiście to kosztuje,
                ale jest wiedzą nieocenioną) i wysokiej jakości lektorów. Uff :)
                • imtheboss Re: Angielski w anglii 16.02.07, 14:11
                  Droga Pandoro, czy Tobie ktoś płaci za forumowe doradztwo? Ktoś powinien!
                  Zgadzam się z goal assessment i wydaje mi się, że właśnie określając swoje
                  potrzeby dałem się przkonać do Vaughantown (prawda, że przez znajomego). Nie do
                  końca zgadzam się, że 'zyski' z udziału w programie będą chwilowe birąc pod
                  uwagę w miarę stały kontakt z językiem. Oczekuję 'otwarcia' ucha na angielski
                  nie tylko klasowy ale ten 'prawdziwy', a w klasie nie można tego zrobić nawet z
                  native speaker bo on rozmawiając ze mną nie używa English tylko Classroom
                  English choćy podświadomie dobierając słowa i zwalniając wypowiedź. Mam
                  nadzieję, że po przejściu tego językowego survival stracę istniejące obawy i
                  bariery w języku. Może naiwnie, ale na razie chcę w to wierzyć. Zgadzam się z
                  Business Courses bo w dwóch brałem udział i niewiele różniły się od General
                  English poza słownictwem. Czy Twoja szkoła robi to inaczej?
                  Na dłuższy wyjazd nie ma szans dlatego podkreślam t zaletę programu. Nie
                  pozwolą na to Matylda (2,5 roku) i Filip (1 tydzień) :)
                  Jade na program 25 do Gredos 3 marca. Obiecuję opowiedzieć jak było.
                  • pandora_ Re: Angielski w anglii 16.02.07, 22:21
                    Podczas tych sześciu dni nie będziemy zwracać uwagi na twoją gramatykę. Możesz
                    zrobić to sam z dobrą książką czy z dobrym nauczycielem. Nie będziemy również
                    zwracać wiele uwagi na twoją wymowę. To również możesz zrobić z dobrym
                    nauczycielem, a w rzeczywistości zwykle nie jest to najważniejsza rzecz w
                    komunikacji w języku obcym. Nie będziemy zwracać uwagi na rozwój zasobu twojego
                    słownictwa, to też coś co możesz zrobić w domu korzystając z Internetu,
                    czytając i słuchając.
                    ---
                    Za tę kwotę - nadal nie jestem przekonana. Nauczysz się tego, czego uczą się
                    Polacy, pracujący za granicą, bez znajomości języka - czyli niczego ;) Może
                    jednak coś się uda ruszyć, kto to wie. Co do Twoich argumentów na temat
                    "classroom English" - dobry native speaker z odpowiednim wykształceniem i
                    doświadczeniem wie, jak pokierować uczniem i zmusić go do wysiłku myślowego i
                    komunikacyjnego. Czekam na wrażenia, aczkolwiek za tę cenę - gdybym miała uczyć
                    się, dajmy na to, niemieckiego, osobiście szukałabym innego sposobu.
                    Czekam na opowieści z Vaughantown.
                    • imtheboss Re: Angielski w anglii 17.02.07, 23:50
                      POrownanie tego do Polaków w UK to chyba przesada. Oni ic nie umieją i nie mogą
                      się nic nauczyc bo popijaja piwo w swoim gronie. Zeby pojechac do Vaughaotown
                      musialem przejsc telefonicznie test kwalifikujacy. To nie jest program dla
                      poczatkujacych.
                      Ciesze sie, ze nadal masz watpliwosci, bo zmuszasz mnie do wynajdywania w
                      glowie argumentow za dla mojego szefa, ktory sie zodzil ale z oporami.
                      Sprobujmy w drugo strone jesli sie zgodzisz. Przekonaj mnie do przewagi wyjazdu
                      do szkoly w Anglii za 5 tysiecy/dwa tygodnie, ktore polecasz na forum. Ile tam
                      bede mial godzin? W jakich grupach? czy tego samego tniej nie zalatwie w
                      POlsce?
    • pl2512 Kursy jezykowe w Londynie i w calej Anglii to zart 25.02.07, 12:42
      Prowadzacy zajecia to z reguly kaleczacy angielski hindusi, afrykanczycy lub
      osoby pochodzace z krajow arabskich. W czasie tzw kursow czesto puszczane sa
      filmy, ktore w czasie zajec nalezy sluchac. Niezla metoda, jezeli sie zwazy, ze
      kazdy moze sluchac orginalnej wersji jezykowej na filmach DVD lub ogladac
      kanaly typu BBC Prime od rana do wieczora za darmo w domu(nie wspominajac o
      radiu przez internet). Ostrzegam przed tymi szkolkami. Przez wiele lat
      mieszkalem w Stanach i mam jakies pojecie o angielskim. Kiedys pomagalem
      osobie, ktora nic nie mowila po angielsku w zalatwianiu papierow na miejscu w
      takiej szkole w Londynie. Ku mojemu przerazeniu wszyscy od dyrektora tej pozal
      sie Boze szkolki, az po tzw speakers, mowili po angielsku jak Kali po polsku.
      Chcecie sie uczyc angielskiego? Zacznijcie sami od ogladania wszystkich filmow
      w orginale i czytania ksiazek i czasopism w orginale. Zmuszajcie sie do
      cwiczenia w tym jezyku, malpujcie wymowe z telewizji i uczcie sie calych
      zwrotow na pamiec z filmow. Nie ma lepszej rzeczy jak osluchanie, potem z
      wymowa pojdzie o wiele latwiej. To jest tysiac razy skuteczniejsza metoda od
      tych zalosnych szkolek jezykowych typu ESL. I uwaga na tzw. native speakers! W
      szkole amerykanskiej na Kabatach jest tylko jeden gosc, ktory mowi poprawnie po
      angielsku, reszta to niestety osoby z Indii. No chyba, ze ktos chce emigrowac
      do Kalkuty!?
      • pandora_ Re: Kursy jezykowe w Londynie i w calej Anglii to 26.02.07, 12:17
        Przesadzasz. W dobrych szkołach takie sytuacje nie mają miejsca - jednakże
        Polacy nie rozumiejąc specyfiki kursu za granica, często chca jechać "jak
        najtaniej, byle do Londynu" i kończą w jakichś English Studio za 55 funtów
        tygodniowo z lektorem w burnusie :)
        Dobre szkoły uczą porządnie i skutecznie - inaczej nie byłoby ich na rynku
        czasem nawet kilkadziesiąt lat.
        Zalezność jest prosta - płacisz-wymagasz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka