Dodaj do ulubionych

Problem alkoholowy

28.07.11, 13:22
Witam,
mój problem może nietypowy bo rodzinny i delikatny. Mój mąż nadużywa alkoholu i gdy jest pod jego wpływem źle mnie traktuje, robi awantury, obraźliwie się do mnie zwraca. Ja kiedyś mówiłam o tym teściowej a ona jako matka zwracała uwagę synowi, że tak nie należy traktować żony, zwłaszcza, że dzieci na to patrzą. Ostatnio, po dłuższym czasie gdy próbowałam powiedzieć o czymś teściowej ona przerwała temat nie chcąc o niczym słyszeć. Ja wiem, że to brzmi tak, jakbym sama nie umiała swoich spraw załatwić, nie mówie o tym moim rodzicom bo nie chcę, żeby sie martwili, natomiast uważam, że męża rodzice są odpowiednimi osobami, którym można o takich sprawach powiedzieć. Kilka lat temu męża siostra również miała podobny problem, szwagier miał problem z alkoholem co negatywnie odbijało się na życiu ich rodziny. Moi teściowie pomogli swojej córce przez to przejść, nakłonić szwagra do leczenia, po prostu okazali mu, że są po stronie córki i ona ma się do kogo zwrócić. Mój mąż jest wykształconym człowiekiem, jest znany w mieście, nikt nie wie o tym co robi gdy jest w swoich "czterech ścianach". Ja również nikomu nie mówię, bo nie chcę go kompromitować. Miałam nadzieję, że moi teściowie pomogą mi w jakiś sposób, zrozumieją, postarają się przemówić mężowi do rozumu. Na imprezach rodzinnych u teściów mąż ma do mnie pretensje, że zachowuję się jakbym była smutna, niezadowolona, daję to do zrozumienia jego rodzicom, a ja wiem, że oni są dla mnie mili tylko na pokaz, bo tak naprawdę nie zależy im na tym co czuję. Dodam, że mój teść jest alkoholikiem i moja teściowa dobrze wie, jak ja się czuję podczas kolejnych awantur.
Piszę o tym, choć nie wiem czy to odpowiednie miejsce. Chciałabym poradzić się co powinnam zrobić: pójść do teściowej i powiedzieć jej, że mam do niej żal? Czy może udawać, że wszystko jest w porządku i próbować sama uporać się z tym wszystkim, myślę, że byłaby z tego zadowolona, bo nie chciałaby, żeby jej syn stracił pozytywny wizerunek w środowisku.
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 14:04
      A jakiż teściowa ma wpływ na twojego męża? To przecież dorosły facet jest, w dodatku chory. Mąż ma problem z alkoholem i powinien się leczyć, ale zapewne problemu nie widzi i leczyć się nie chce. W związku z tym musisz chronić siebie i dzieci - proponuję wyprowadzkę, rozwód lub separację do czasu podjęcia leczenia przez męża.

      Z tego, co piszesz, wynika, że jesteś osobą współuzależnioną - idź na terapię dla takich osób. I przestań pijaka chronić - trzeba śmiało mówić o jego problemie, nie chronić go, nie wspierać [tzn. nie sprzątać, jak po pijaku coś stłucze lub zarzyga; nie ułatwiać mu dostępu do alkoholu; poprosić rodzinę, żeby nie dawała mu alkoholu na przyjęciach]; jeżeli bije - to idź natychmiast na policję i rób obdukcję żeby mieć dowody na przemoc domową. Tu nie ma się czego wstydzić, nie ty jesteś winna tej sytuacji. Pomyśl o dzieciach - przeżywają gehennę - trzeba je odseparować od pijaka.

      Najbardziej mi szkoda dzieci uncertain
      • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 17:36
        deszcz.ryb dobrze pisze.
        Poczytaj sobie chocby tu: goo.gl/gNSA0 i tu: goo.gl/2QwWa - i w ogole cala strone, poza tym w sieci sporo jest informacji na ten temat, tzn uzaleznienia, wspoluzaleznienia, rodziny alkoholika i przemocy w rodzinie (ten problem, z racji alkoholowych awantur i ponizania ciebie przez męza tez cie dotyczy - mozesz np szukac pomocy rowniez tu: www.niebieskalinia.pl/index.php ).

        Noi porozmawiaj moze ze szwagierką i szwagrem? Podejrzewam, ze oni mogliby lepiej pomoc tobie, dzieciom i męzowi skoro przeszli/przechodzą przez to samo.
    • aiczka Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 14:26
      W moim odczuciu nie jest właściwe "skarżenie się" na męża jego rodzicom. On jest dorosłym, a nie przedszkolakiem, którego rodzice powinni kontrolować i dyscyplinować. Tworzy związek z Tobą a nie z jakąś koalicją krewnych i znajomych.

      Zupełnie inny wydźwięk ma natomiast wyżalenie się bliskiej osobie (dla Ciebie bliscy są chyba raczej Twoi rodzice niż jego) w oczekiwaniu otuchy albo podzielenie się obawami dotyczącymi stanu męża z jego bliskimi, prośba o pomoc w pomożeniu mu.
    • claratrueba Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 16:43
      Zamiast tu, poradzić się specjalisty od uzależnień. Teściowa pomogła Ci jak mogła, piszesz o tym. Masz pretensje, ze jest bezsilna? A Ty nie jesteś?
    • nm.buba011 Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 17:00
      hattem napisała:

      > Piszę o tym, choć nie wiem czy to odpowiednie miejsce. Chciałabym poradzić się
      > co powinnam zrobić: pójść do teściowej i powiedzieć jej, że mam do niej żal? Cz
      > y może udawać, że wszystko jest w porządku i próbować sama uporać się z tym wsz
      > ystkim, myślę, że byłaby z tego zadowolona, bo nie chciałaby, żeby jej syn stra
      > cił pozytywny wizerunek w środowisku.

      - adres teściowej jest chybiony.
      Mąż zapija konkretny problem, własny lub co jest częstsze - waszego związku.
      Chore jest więc małżeństwo.
      Nic z leczenia, do puki oboje sobie tej choroby nie uświadomicie.
      • kol.3 Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 17:06
        Wprost przeciwnie, uważam, że problem alkoholowy męża został odziedziczony po ojcu alkoholiku. Nie jest to rzadkie zjawisko. Na forum "Życie rodzinne", autorka ma szansę na uzyskanie porady eksperta.
      • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 17:29
        > Mąż zapija konkretny problem, własny lub co jest częstsze - waszego związku.
        > Chore jest więc małżeństwo.

        O rany, co za obrzydliwa wypowiedz. Wstydz sie, czlowieku.
      • deszcz.ryb Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 17:44
        Puknij się, Buba, bardzo mocno w głowę i nie wmawiaj kobiecie, że jest winna temu, że mąż pije. To obrzydliwe a przede wszystkim NIEPRAWDZIWE.
      • deletka Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 19:44
        nm.buba011 napisał:
        > Nic z leczenia, do puki oboje sobie tej choroby nie uświadomicie.


        Drogi bubo, używaj czasem własnych linków, proszę.
        so.pwn.pl/lista.php?co=dop%F3ki
        • nm.buba011 Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 21:46
          deletka napisała:

          > nm.buba011 napisał:
          > > Nic z leczenia, do puki oboje sobie tej choroby nie uświadomicie.
          >
          >
          > Drogi bubo, używaj czasem własnych linków, proszę.

          - wielkie dzięki za wrażliwość.
          Obiecuję zaglądać, bo samo ogonowanie, nic jak widać nie pomaga.

          Dalej mnie poprawiaj.
          Dziękuję i przepraszam.
          • deszcz.ryb Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 10:52
            Buba, ty masz przepraszać nie za jakiś głupi błąd ortograficzny, tylko za wredne i niemające nic z rzeczywistością pomówienie autorki wątku wynikające z twojej niewiedzy. Coś jest u ciebie nie tak z systemem wartości.
            • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 20:52
              Eee tam, projekcja albo podobny narcystyczny mechanizm obronny. Dlatego poprawki stylistyczno-ortograficzne sa ok, natomiast merytoryczne w tym przypadku sa wyniosle pomijane.
            • baba67 Re: Problem alkoholowy 30.07.11, 08:32
              Nie istnieje cos takiego jak niewiedza buby.w sprawach merytorycznych.Tudziez brak slusznosci.Jesli przyjmiesz to do wiadomosci oszczedzisz sporo czasu i energii.
              • nchyb Re: Problem alkoholowy 30.07.11, 18:34
                smile
      • angazetka Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 21:16
        Masz zerowe pojęcie o alkoholizmie.
    • angazetka Re: Problem alkoholowy 28.07.11, 21:19
      Twój mąż ma problem alkoholowy - to już wiesz. Dobrze. Natomiast jego matka nie jest osobą, która może na niego wpłynąć. On sam musi chcieć z tym walczyć. Póki go kryjesz i nie ponosi konsekwencji swych działań, nie ma po co. Zmień to, postaw mu warunki. Bądź dzielna.
    • squirrel9 Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 11:46
      O jednym pamiętaj, twój mąż nie zapija problemu waszego małżeństwa (nie daj sobie tego wmawiać), twój mąz zapija własny rodzinny sposób na wszelakie problemy albo pije, bo takim model spędzania czasu wyniósł z domu. I pewnie nierozmawiania o tym. Jesli twoja teściowa nie poradziła sobie z własnym mężem alkoholikiem to tym bardziej nie poradzi sobie i z synem alkoholikiem. Podejrzewam, ze ich rodzinny sposób na alkoholizm to udawanie,że go nie ma, to traktowanie dorosłego człowieka jak niepełnosprawne dziecko. Nie masz na co liczyć na teściową. Licz na siebie. Oceń, czy jeszcze martwi cię pozycja twojego męża w środowisku czy twoja pozycja. Ja stawiałabym na własną pozycję i na tym, że twojemu mężowi może jeszcze zależeć na swojej pozycji w środowisku.
      Jestem zwolenniczką ostrych gier i szybkich roziwązań. I dobrze w życiu na tym wychodzę.
      • zas_ale_pyra Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 18:16
        Alkoholik (bo to jest "to słowo", nie enigmatyczne "nadużywający alkoholu" czy "mający problem z alkoholem") musi SAM zrozumieć, że to ON ma problem. Dopóki nie osiągnie "dna" (u jednego w rynsztoku, u drugiego z 2 samochodami w garażu i eksponowanym stabnowiskiem, nie ma dwóch takich samych ludzi), dopóty szansa na wyjscie z alkoholizmu jest mizerna.
        Kilka linków:

        www.aa.org.pl/main/readarticle.php?article_id=5
        www.aa.org.pl/main/faq.php?cat_id=4
        Tam JEMU mogą pomóc.

        A Ty popatrz na AlAnon - www.al-anon.org.pl/

        Pozdrawiam serdecznie
        • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 20:55

          Zasadniczo masz racje.

          Ale na odleglosc nie sposob sprawdzic, czy chodzi juz o nalogowca czy 'tylko' 'szkodliwie pijącego' (czyli znajdującego sie niejako w przedsionku nałogu). Dlatego zamiast uciekac sie do tesciowej lepiej udac sie do specjalisty, zwlaszcza ze obojetnie od tego, czy maz autorki watku jest uzalezniony czy dopiero bedzie, ona bez watpienia ma cechy osoby wspoluzaleznionej.
          • hattem Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 22:23
            Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją sprawą. Bardzo dokładnie czytam Wasze opinie, doceniam je. Skopiowałam i dałam mężowi do przeczytania. Początkowo był zbulwersowany, potem przytaknął, że tak właśnie odbierany jest alkoholik. Powiedziałam, że jeżeli nie podejmie leczenia to powiem wszystkim, jak się zachowuje i kim naprawdę jest. Najpierw stwierdził, że spróbuje, może da sobie radę sam ale potem zadzwonił i powiedział do telefonu, że jest alkoholikiem, że mimo wielu prób nie jest w stanie sam poradzić sobie ze swoim problemem i oczekuje pomocy. Jest umówiony na poniedziałek. Przyznał, że po raz pierwszy w życiu czuł sie tak strasznie, nie sądził, że powiedzenie komuś obcemu, że jest alkoholikiem jest tak trudne. Zobaczymy, macie rację, mi też należy sie szkoła w tym zakresie. Czytam, zgłębiam temat. Dziękuję jeszcze raz, naprawdę to wszystko co tu przeczytałam jest dla mnie cenne.
            • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 29.07.11, 23:45
              Trzymam kciuki. Czeka was dluga, trudna droga, ale wielu się udaje.
              Maz, oczywiscie, powinien zaczac leczenie (mam nadzieje, ze trafi na dobrych specjalistow, ktorzy oprocz terapii zaleca mu bywanie na spotkaniach AA i ze trafi na fajną grupę). Ale ty rowniez powinnas zając sie twoim wspoluzaleznieniem. Pierwszy - i bardzo wazny, wymagajacy odwagi krok zrobilas, ale to nie wystarczy. Poszukaj w podanych w watku linkach pomocy, poczytaj o uzaleznieniu i wspoluzaleznieniu, kup pare ksiazek na ten temat, byc moze powinnas tez pochodzic na otwarte spotkania AA albo poszukac grupy dla rodzin AA. Nie chodzi o to, zebys ty leczyla ta wiedza męża, ale abys mogla go wspierac, jakby co (alkoholicy, jak juz wiesz, lubia sie wypierac nalogu albo utrzymywac, ze 'juz sie wyleczyli' itd itd). Noi zebys mogla bronic wlasnych granic i odpowiednio zajac sie dziecmi (-> poczytaj o DDA).
              • hattem Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 00:03
                Zapomniałam dodać, że to co napisał nm.buba011 było w tym wątku naprawdę wbrew pozorom bardzo potrzebne:
                "Mąż zapija konkretny problem, własny lub co jest częstsze - waszego związku.
                Chore jest więc małżeństwo."
                Mój mąż zawsze to podkreślał, gdy zwracałam mu uwagę, że nie powinien pić. Tymczasem kolejna osoba w wątku napisała o dziedziczeniu alkoholizmu. Oczywiście mąż przeczytał to wszystko tak jak napisałam wcześniej i zobaczył właśnie swoją osobę. To dobrze.
                Nie poczułam się urażona lecz przypomniały mi sie po prostu słowa męża. Nie czuję się winna tego, że pije, wiem, że to nie moja wina, choć przyznam, że gdybym straciła poczucie własnej wartości w obliczu słów męża, być może gdybym była na jego utrzymaniu i nie miała niczego poza domem rodzinnym uwierzyłabym w to i słowa Buby dałyby mi do myślenia.
                Zgadzam się z tym, co napisała "deszcz.ryb" (nie wiem czy powinnam odmienić), takie słowa nie powinny tu się pojawić.

                • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 15:17
                  Kazdy alkoholik w fazie zaprzeczania albo np podczas powrotu do nalogu po abstynencji utrzymuje, ze a) nie jest alkoholikiem b) jesli pije, to nie jego wina, tylko zlej zony, glupiego szefa, beznadziejnej pogody, zlych stopni dzieci w szkole itd. To norma, widzialam to na wlasne oczy i to kilka razy, niestety.

                  Ale proba wmowienia osobie wspoluzaleznionej (sorry, ale masz pewne cechy wspoluzaleznienia), ze nalog meza to RZECZYWISCIE jej wina to obrzydliwe chamstwo, i do tego wziecie strony nałogu w sporze. Rownie dobrze twoj maz moglby po przeczytaniu watku powiedziec 'o, widzisz, ten facet madrze gada, moje picie to TWOJ problem, powinnas sie soba zając, schudnąć, poza tym bardziej o mnie dbac, a teraz lec do calodobowego po wodkę'. Tym bardziej glupie i wstretne jest to, co buba napisal, ze osądzil sytuację na podstawie kilku zdan.

                  Tak czy inaczej - zycze wam obydwojgu jak najlepiej, wyjscie z nalogu meza bedzie was kosztowac duzo wysilku, ale jest do zrobienia. Trzymam kciuki, serio.
                • nm.buba011 Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 16:35
                  hattem napisała:

                  > Tymczasem kolejna osoba w wątku napisała o dziedziczeniu alkoholizmu.

                  jest to prawdą. 3/4 dzieci alkoholików zostają alkoholikami.

                  Co powiedzieć tym pozostałym 25%?

                  > Oczywiście mąż przeczytał to wszystko tak jak napisałam wcześniej i zobaczył
                  > właśnie swoją osobę. To dobrze.
                  > Nie poczułam się urażona lecz przypomniały mi sie po prostu słowa męża. Nie czu
                  > ję się winna tego, że pije, wiem, że to nie moja wina, choć przyznam, że gdybym
                  > straciła poczucie własnej wartości w obliczu słów męża, być może gdybym była n
                  > a jego utrzymaniu i nie miała niczego poza domem rodzinnym uwierzyłabym w to i
                  > słowa Buby dałyby mi do myślenia.

                  - mimo, że Ty nie widzisz swojego udziału, jest to problem całego związku.

                  W sytuacji, gdy znałaś alkoholizm teścia i przyszłego męża, to na co liczyłaś?
                  W wypadku, gdy mąż, mimo "testamentu" ojca nie był alkoholikiem, to nadal jego 100% udziału?

                  Seneka a wcześniej Salomon pisał o potrzebie wysłuchania drugiej strony.

                  Na razie opieramy się na 50%.

                  Choroba związku, to nic innego jak współuzależnienie, którego nie można zakwestionować.
                  Można leczyć związek, przez rozumienie, że oboje partnerów, lub zdecydować się na rozwód.
                  Wówczas alkoholik ma dużo łatwiejszą sytuację niż solowe pseudo-leczenie, przy jednoczesnym pozostawaniu w chorym związku.

                  Małżonek przyznał, że jest alkoholikiem (współuzależnionym jednocześnie).
                  Do Ciebie, z całym szacunkiem, ten banał jeszcze nie dotarł, mimo, że męczycie się oboje.
                  Karawana (tu - związek) porusza się tak szybko, jak najwolniejszy jej uczestnik.
                  • squirrel9 Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 18:00
                    Jak zwykle, bubo raczysz wszystkich banałami i piszesz dobrze, tylko ... nie na temat. jak ... wieczny student...
                    W domu gdy jest ktos obłoznie chory, to choruje z nim cała rodzina, gdy ktos jest uzalezniony - również. Co nie oznacza, ze chora jest rodzina, chory jest związek. Jesli wystarczająco wczesniej się zadziała, poszuka pomocy z zwenątrz to nie doprowadzi się do sytuacji gdy trzeba podjąc środki drastyczne.
                    To, gdy ktoś (dziedzicznie czy nie) naduzywa alkoholu nie tworzy jeszcze chorych relacji między małżonkami. Chorym i współuzależnionym mozna się stać jesli dopuści sie do tego by świat wokół problemu się kręcił bez wynoszenia na zwenątrz, i traktuje sie "chorego" ulgowo i pozwala mu się rządzić własnym życiem. Hattem, jak widać stara się nie dopuścic do tego. Szukała pomocy w najbliższym kręgu, co jest zrozumiałe. I problem nie jest probleme związku, problem ma mąż hattem, ona , według mnie powinna starać się mu pomóc na swoich warunkach.
                    Słowa,ze , mąż zapija problemy związku , bez jakiejkolwiek podstawy do takich sądów, są po prostu podłe i głupie.
                    Jak wyżej
                    corrumpunt mores bonos colloquia mala
                  • deszcz.ryb Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 21:24
                    Ty się tu nie wypowiadaj, kolejny raz udowodniłeś, że guzik wiesz o alkoholizmie i nie masz prawa cokolwiek radzić autorce.

                    Autorko wątku - nie słuchaj tego niewiarygodnego człowieka! smile
                    • nm.buba011 Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 23:27
                      deszcz.ryb napisała:

                      > Ty się tu nie wypowiadaj,

                      - pozdrów rodziców

                      > kolejny raz udowodniłeś, że guzik wiesz o alkoholizmie

                      - podobny mechanizm może mieć ucieczka w kg (zajadanie, zamiast... zapijania problemu), w pracoholizm itp.


                      > i nie masz prawa cokolwiek radzić autorce.

                      - na forum mogą się wypowiadać wszyscy chętni i przestrzegający regulaminu i netykiety.
                      Namawiam do przeczytania.

                      > Autorko wątku - nie słuchaj tego niewiarygodnego człowieka! smile

                      - to już agitacja, a wystarczy jedynie zbić argumenty.
                      • bene_gesserit Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 23:54
                        > - podobny mechanizm może mieć ucieczka w kg (zajadanie, zamiast... zapijania pr
                        > oblemu), w pracoholizm itp.

                        To moze zastanow sie, jaki mechanizm rzadzi kims, kto pisze szkodliwe i obrazliwe tresci w sytuacji, w ktorej moze realnie zaszkodzic. A ktorej pelnego obrazu nie ma. Dla ulatwienia: nie pisze ani o Jezusie, Kancie czy Konfucjuszu, ale o tobie.

                        > - to już agitacja, a wystarczy jedynie zbić argumenty.

                        Nie przedstwawiles zadnych, a ponadto udowodniles swoja toksycznosc (badz ultradaleko posuniętą nieuwagę) oraz brak podstawowej wiedzy w temacie, na ktory wypowiedziales sie tak kategorycznie. Moze zamilcz i oszczedz sobie dalszego wstydu.
                        • nm.buba011 Re: Problem alkoholowy 01.08.11, 00:14
                          bene_gesserit napisała:

                          > To moze zastanow sie, jaki mechanizm rzadzi kims, kto pisze szkodliwe i obrazli
                          > we tresci w sytuacji, w ktorej moze realnie zaszkodzic. A ktorej pelnego obrazu
                          > nie ma. Dla ulatwienia: nie pisze ani o Jezusie, Kancie czy Konfucjuszu, ale o
                          > tobie.

                          - a szkoda, że piszesz o mnie, a nie na temat. Oceniasz, nie podając argumentów.

                          > Nie przedstwawiles zadnych, a ponadto udowodniles swoja toksycznosc (badz ultra
                          > daleko posuniętą nieuwagę) oraz brak podstawowej wiedzy w temacie, na ktory wyp
                          > owiedziales sie tak kategorycznie.

                          - ciąg dalszy i ogólny oceny osoby bez użycia argumentacji i konkretów.

                          > Moze zamilcz i oszczedz sobie dalszego wstydu.


                          - dziękuję, za zalecenie jakże godne osoby piszącej o s-v.

                          Nie musisz czytać, ani odpowiadać na moje mosty, nieodpowiadające Twojemu poziomowi intelektualnemu.

                          Zalecenie - zamilczenia, to zapewne efekt Twojego szkolenia z asertywności, o której tak często pouczasz. Tu widać, jak w praktycznie to rozumiesz i przyswajasz.
    • mika_p Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 02:06
      Jeszcze jedno.
      Piszesz, że nie chcesz martwić swoich rodziców. I powołujesz sie na to, że teściowie pomogli swojej córce wsparciem, jak miała problem alkoholowy z twoim szwagrem.

      Oderwij to od relacji rodzinnych z twojego punktu widzenia, i spójrz obiektwynie:

      Rodzice pomogli córce, kiedy miała problem alkoholowy męża.

      Ty nie oczekujesz pomocy od swoich rodziców, tylko od rodziców męża. Masz żal, że nie traktują cię jak własną córkę. Ich córka nie zwróciła się o wsparcie do swoich teściów, tylko do swoich rodziców. Asymetria.
      • squirrel9 Re: Problem alkoholowy 31.07.11, 11:04
        Nie zgadzam się z toba. W takich sytuacjach trudno szukać symetrii, to nie rozdawanie prezentów. Teściowa w tej materii ma duże doświadczenie, a jej rodzice - niekoniecznie. Tu nie chodzi tylko o wsparcie, chodzi o konkretną pomoc w postępowaniu.
        • claratrueba Re: Problem alkoholowy 01.08.11, 09:11
          Teściowa w tej materii ma duże doświadczenie, a jej rodzice -
          > niekoniecznie. Tu nie chodzi tylko o wsparcie, chodzi o konkretną pomoc w post
          > ępowaniu.

          Otóż to. Ludzie, którzy nie zetknęli się z problemem alkoholizmu naprawdę nie bardzo wiedzą jak można pomóc a czasem ich w najlepszej wierze dawane rady są bezużyteczne.
          Natomiast fakt, że córce teściowie pomogli a autorce nie wcale nie musi świadczyć o tym, że się nie starali. To prostu tam problem mógł być mniejszy czy mniej zaawansowany a człowiek bardziej podatny na perswazję lub bardziej samokrytyczny. Znam człowieka, który po pierwszym uświadomieniu mu przez otoczenie, że może być uzależniony przestał pić w ogóle i nie tyka alkoholu od 20 lat. Znałam i takiego, którego nawet marskość wątroby i interwencje policji nie skłoniły do żadnego leczenia.
          • mariela1987 Re: Problem alkoholowy 22.08.11, 05:15
            szukasz rozwiązań nie tam gdzie trzeba, mąż jest alkoholikiem a ty nie jestes Matką Teresą z Kalkuty by rozwiazywać jego problemy. Skoro nie chce, a jego rodzina nie chce ci pomóc to odejdź bo z czasem będzie coraz gorzej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka