Dodaj do ulubionych

Wegetarianin na weselu

19.09.11, 12:50
Zostałam zaproszona wraz z małżonkiem na wesele mojej dawnej przyjaciółki, z którą kiedyś byłam w bliskich relacjach, a obecnie kontakt osłabł, głównie z powodu dzielącej nas odległości, ale nadal ją bardzo lubię i jest dla mnie osobą ważną. Ucieszyłam się, potwierdziłam naszą obecność, w międzyczasie miałyśmy okazję się spotkać i pogadać, było sympatycznie.
Od lat jestem wegetarianką, byłam nią przez cały okres znajomości z przyszłą panną młodą, założyłam więc, że zapraszając mnie na wesele uwzględni też moją dietę. Mój ślubny zasugerował, abym na wszelki wypadek upewniła się, czy nie zapomniała, żeby uniknąć niezręcznej sytuacji, gdy na weselu postawią przede mną rosół i schabowego i okaże się, że nie ma dla mnie nic do jedzenia i wszyscy będą mieli dyskomfort – ja, bo będę głodna, a państwo młodzi, bo mnie przeoczyli. OK, pomyślałam, że faktycznie przyjaciółka ma teraz mnóstwo ważniejszych spraw na głowie i czyjeś nawyki żywieniowe mogły jej zwyczajnie umknąć, więc może lepiej będzie na wszelki wypadek jakoś delikatnie jej przypomnieć – toteż zadzwoniłam do niej i na tyle, na ile potrafiłam subtelnie, zapytałam, czy w menu przewiduje jakieś sałatki lub coś innego bezmięsnego. Prawdę mówiąc, liczyłam na odpowiedź w stylu: „Nie martw się, pamiętamy o tobie itp.” Tymczasem usłyszałam: „Nie wiem, czy będą sałatki, menu zaproponuje szefowa kuchni, wiem, że ty nie jesz mięsa, ale na weselach z reguły większość potraf jest mięsna … no ale pewnie znajdzie się coś dla ciebie”. No i poczułam się bardziej głupio niż gdyby faktycznie postawiono przede mną tego kotleta. Prawdę mówiąc, poczułam, że koleżanka daje mi do zrozumienia, iż robię jej ogromny kłopot przez swoje fanaberie.
Wegetarianką jestem przez całe swoje dorosłe życie, w tym czasie bywałam na weselach, chrzcinach, przyjęciach komunijnych, knajpianych sylwestrach itp. i zawsze dostawałam osobny bezmięsny zestaw. Knajpiane sylwestry czy wczasy z wyżywieniem pomijam, bo załatwienie sobie menu było w mojej gestii, ale gdy byłam zaproszona na jakąś imprezę typu wesele, to zawsze strona zapraszająca organizowała dla mnie posiłek bezmięsny – to naprawdę nie jest aż taki kłopot, np. wszyscy jedzą rosół, a dla mnie jest zupa bezmięsna, chociażby nawet typu gorący kubek, zamiast kotleta czy kurczaka – gotowy kotlet sojowy z torebki, a ziemniaki, frytki, surówki czy sałatki (przynajmniej niektóre) są takie same dla wszystkich.
Nie zrozumcie mnie źle, wiem, że to nie jest moje święto, tylko państwa młodych, wiem, że nie jestem gościem honorowym, ale … zostaliśmy zaproszeni z odpowiednim wyprzedzeniem, potwierdziliśmy zaproszenie również w wymaganym terminie, poustawialiśmy swoje plany tak, aby móc w tym wydarzeniu uczestniczyć, a wiąże się to z urlopem, przedsięwzięciem logistyczno-finansowym jakim jest wyjazd kilkaset kilometrów, w dodatku z dwójką dzieci i psem, koniecznością zaangażowania rodziny w przenocowanie nas oraz opiekę nad dziećmi i psem… i teraz się zastanawiam, że może w ogóle zostaliśmy zaproszeni pro forma, bo wypadało, bo koleżanka była na naszym ślubie, bo kiedyś spędzaliśmy sporo czasu wspólnie, imprezy, wyjazdy nad morze itp. – a w rzeczywistości młodzi liczyli na to, że nie przyjedziemy, bo daleko, bo dzieci, bo urlop … 
I czuję się głupio, bo nastąpił zgrzyt  i nie wiem, co robić: nie jechać na to wesele? Już potwierdziliśmy, już zaplanowaliśmy, poza tym naprawdę chciałam tam być, towarzyszyć koleżance w tym najważniejszym dniu, cieszyć się jej szczęściem (jakkolwiek górnolotnie to brzmi, ale to prawda), pobawić się i potańczyć również. Gdybyśmy teraz się wycofali, wyglądałoby to jak strzelanie focha i wyszłoby jeszcze gorzej.
Jechać na wesele, przed imprezą najeść się po pachy, a potem uśmiechać się do innych gości znad pustego talerza, a na ewentualne pytania odpowiadać, że się odchudzam (nikt nie uwierzy, ważę 46 kg) albo jestem na diecie z przyczyn zdrowotnych? (Przecież nie powiem, że jestem wegetarianką, a państwo młodzi nie wiedzieli albo wiedzieli, ale zapomnieli)
Iść na wesele z własną wałówką i konsumować ukradkiem spod stołu? Albo, jak bohater jednego z wątków, który pojawił się na tym forum parę lat temu, w krytycznym momencie zamówić sobie pizzę? wink
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 13:46
      no coz, organozatorzy powinni uwzglednic twoje prefernecje, upewniej sie
      albo miej swoja walowke

      jasko latwiej sie wyltumaczyc, bardziej akceptowane spolecznie, jest powiedzenie ze to dieta zdrowotna
    • aiczka Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 14:17
      Skoro już przypomniałaś się koleżance, to myślę, że nie powinnaś się obawiać. Na pewno szefowa kuchni będzie w stanie zaproponować jej wegetariańską wersję menu. O ile trudno jest przy planowaniu posiłków uwzględnić wszystkie możliwe diety i alergie pokarmowe gości, to opcja wegetariańska stanowi już chyba pewien standard.

      Moim zdaniem skoro już wszystko jest zaplanowane, zorganizowane i potwierdzone, to nie powinniście rezygnować z obecności na weselu. Zwłaszcza, że naprawdę chciałaś w nim uczestniczyć. Spotkanie "na żywo" prawdopodobnie pomoże zapomnieć o odczutym przez Ciebie zgrzycie. Możliwe, że przed rozmową z Tobą koleżanka jeszcze w ogóle nie myślała na temat menu, dopiero w trakcie rozmowy zaczęła przetwarzać informacje na ten temat i stąd jej niezdecydowanie.
      • a.nancy Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 14:45
        aiczka napisała:

        > Skoro już przypomniałaś się koleżance, to myślę, że nie powinnaś się obawiać. N
        > a pewno szefowa kuchni będzie w stanie zaproponować jej wegetariańską wersję me
        > nu.

        po przeczytaniu cytowanej wypowiedzi panny młodej - wątpię. pani tłumaczy się tym, że na weselach standardem jest mięso, enigmatycznie stwierdza, że "na pewno coś się znajdzie" - nie brzmi jak osoba, która planuje zamówienie wegetariańskiej wersji menu.

        > opcja wegetariańska stanowi już chyba pewien standard.

        nie jestem pewna
        byłam na weselu, gdzie nawet sałatki zawierały szynkę. obecnych było kilku wegetarian. głodnych.
    • jej_torebka Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 14:18
      Dziwnym wydaje mi się podejscie państwa młodych do tematu.

      Ja na swoim weselu miałam trójkę wegetarian. Dostali po kilka ciepłych posiłków, zupy nie były z proszku, a kotlety nie były z paczki.
      Było to dla mnie zupełnie naturalne żeby uwzględnić ich preferencje. Co więcej lokal, w którym wszystko się odbywało bez problemu zaplanował bezmięsne posiłki, nie żądał dopłat i nie uważał moich wymagań za fanaberie. Co więcej, najpierw podałam, że wegetarianka będzie tylko jedna i też nie było kłopotu zeby zrobić dla niej cały zestaw, podawanych o róznych porach, dań.
      Do tego nie działo się to w Warszawie, ani w żadnym innym dużym mieście.
    • nm.buba011 Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 15:12
      etruska napisała:

      > Tymczasem usłyszałam: „Nie wiem, czy będą sałatki, menu zaproponuje szefo
      > wa kuchni, wiem, że ty nie jesz mięsa, ale na weselach z reguły większość potra
      > f jest mięsna …

      - szefowa kuchni proponuje, ale po akceptacji osoby odpowiedzialnej - starosty weselnego, nie ważne kto miałby nim być. Skoro zadałaś pytanie powinna Ci udzielić jasnej odpowiedzi.

      > no ale pewnie znajdzie się coś dla ciebie”.

      - padło dość enigmatyczne zapewnienie. Właściwie brak odpowiedzi.

      Wegetarianie i ludzie na diecie są faktem, który należy uwzględnić. zapewne nie Ty jedna.
      Na weselu, jak i na innym przyjęciu, może być bardzo zróżnicowanie potraw, w tedy nie ma problemu. W innym przypadku jadłospis powinien być konwencjonalny, gdzie będzie mięso, ale i warzywa.

      > Albo, jak boh
      > ater jednego z wątków, który pojawił się na tym forum parę lat temu, w krytyczn
      > ym momencie zamówić sobie pizzę? wink

      - pamiętam ten wątek, była jedynie... surowa ryba.

      Decyzja należy do Ciebie.
    • eeela Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 17:58
      Ech, no, rzeczywiście trochę kulawa ta odpowiedź koleżanki, ale może po prostu zapomniała o tym pomyśleć wcześniej, nie była pewna, czy może jeszcze wprowadzać jakies zmiany, i tak cię trochę zbyła w rozmowie, bo po prostu była zaskoczona i nie wiedziała, co powiedzieć? Ale przypomniałaś jej, więc zapewne sprawdzi, czy będziesz miała co jeść, nie ma co jej z góry posądzać o taki brak względów na ciebie. Odwoływanie przyjazdu z takiego względu wydaje mi się bardzo nieodpowiednie, a poza tym przecież chciałaś być na tym weselu, za coś tę dziewczynę lubisz, nie ma co burzyć przyjaźni z powodu jednej niezręczności.

      Weź może sobie jakąś przekąskę ze sobą na wszelki wypadek - w razie najgorszego scenariusza zjesz, co będziesz miała przy sobie, ściema o diecie jest dobrym pomysłem. Jasne, jeśli ten najgorszy scenariusz miałby miejsce, to rzeczywiście miałabyś wszelkie prawo czuć się dotknięta, ale nie ma co się od razu z góry na niego nastawiać smile
      • aqua48 Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 18:11
        Nietaktem jest przychodzenie do lokalu z własnym jedzeniem. W tej chwili nie jest natomiast żadnym problemem przygotowanie nawet naprędce prostych potraw wegetariańskich jeśli jedzenie jest robione na miejscu, a nie pochodzi w całości z cateringu. Moim zdaniem skoro już zasygnalizowałaś, że nie jadasz mięsa, to wystarczy siadając do stołu obsłudze szepnąć, że to właśnie Ty prosisz o potrawy wege jak było wcześniej umówione i nie martwić się, bo to odtąd problem kuchni oraz gospodarzy.
        Zapraszałam gości wśród których byli wegetarianie i ustalając menu sygnalizowałam ilość osób niejedzących mięsa, i nie było żadnego problemu. A raz zdarzyło się, że to goście "mięsni" zazdrościli wegetarianom zerknąwszy do ich talerzy...
        • baba67 Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 18:35
          Jestem zdania ze powinnas byc jakos uwzgledniona, skoro zostalas zaproszona.Z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazic przyjecie gdzie WSZYSTKO jest z miesem. A dodatki? Ryz, ziemniaki?Surowki?Nie mozna sie najesc ziemniakami z maslem i salata?Chleb tez nie ma?No ale moze nie wiem wiele o innych regionach poza wlasnym.
          Przynoszenie wlasnej walowki naprawde dziwnie bedzie wygladalo.Ja bym nie rezygnowala.
        • eeela Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 19:45

          > Nietaktem jest przychodzenie do lokalu z własnym jedzeniem.

          Prawda. Ale co miałaby zrobić, gdyby rzeczywiście nie było dla niej nic do jedzenia? Siedzieć cały dzień głodna nad pustym talerzem? Wytłumaczenie się jakąś specjalną dietą byłoby do przyjęcia.
          • baba67 Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 20:07
            Chleb z maslem chyba je.Slodkoci tez beda-naprawde przesadzacie z tym umieraniem z glodu.
            Choc ignorowanie potrzeb swoich gosci jest nietaktem,rozsnuwane tu wizje zaslabniecia z glodu sa mocno przesadzone.
        • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 20:28
          aqua48 napisała:

          > Nietaktem jest przychodzenie do lokalu z własnym jedzeniem. W tej chwili nie je
          > st natomiast żadnym problemem przygotowanie nawet naprędce prostych potraw wege
          > tariańskich jeśli jedzenie jest robione na miejscu, a nie pochodzi w całości z
          > cateringu. Moim zdaniem skoro już zasygnalizowałaś, że nie jadasz mięsa, to wys
          > tarczy siadając do stołu obsłudze szepnąć, że to właśnie Ty prosisz o potrawy w
          > ege jak było wcześniej umówione i nie martwić się, bo to odtąd problem kuchni
          > oraz gospodarzy.

          Przyznaje racje, tylko nie radze zdawac sie na inwencje kucharzy, niestety. Wiele razy moi znajomi wege zadeklarowawszy sie w podobnych sytuacjach jako wege dostawali kurczaka, rybę albo ruskie kraszone słoniną. Lepiej sie dyskretnie dopytac i ewentualnie przygotowac psychicznie na ziemniaki z surowka.

          Na wesele, oczywiscie, isc - niepojscie sprzyjaloby spietrzaniem konfliktu, a po co to komu.
    • nick_ze_hej Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 20:48
      Czy nie przesadzasz?
      Kiedyś podstawą kindersztuby było nie absorbowanie otoczenie swoją osobą, samopoczuciem dolegliwościami czy też specjalnymi wymaganiami.
      Miło jeśli koleżanka zadba o Twoje wegetariańskie menu ale chyba ni grozi Ci śmierć głodowa jeśli będziesz musiała poprzestać na chlebie z masłem, sałatce, pomidorze i cieście. No chyba, że sensem udziału w imprezie jest zjedzenie równowartości danego prezentu...wink
      • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 21:52
        Kiedys podstawa kindersztuby bylo dbanie gospodarzy o jak najlepsze samopoczucie gosci. Poinformowanie kuchni, ze na weselu bedzie X wegetarian i wujek Zdzisio, ktory nie moze smazonego, bo ma chora watrobe nie jest niczym absobujacym dla gospodarzy. To kwestia jednego telefonu.
    • etruska Re: Wegetarianin na weselu 19.09.11, 21:56
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Muszę przeprosić, bo straszny ortograf mi się trafił - oczywiście miało być "większość potraw" - nie mam dysleksji, dysortografii, to nie literówka, nic mnie nie usprawiedliwia, nie wiem jak to się stało - chyba mam mózgojada (pewnie dlatego, że nie jem mięsa, he he smile)
      Tłumaczenia, że moja dieta ma podłoże zdrowotne, używam często, ale wśród obcych, długoletniej koleżance tego tłumaczyć nie muszę.
      Aiczka, Eeela - mam nadzieję, że tak jak napisałyście, koleżanka faktycznie zapomniała, zaskoczyłam ją, ale już jest OK.
      Baba67, Nick-ze-hej - jasne, że chleb z masłem czy ziemniaki też są dla ludzi - niedokładnie o to mi chodziło. Nick - właśnie nie chciałam nikogo absorbować swoją osobą, ale, jak mawia mój jeden znajomy, mam trochę za dużo lat, żeby przepraszać, że żyję smile I nie, nie chodzi o to, żeby się nażreć za wszystkie czasy lub za równowartość prezentu, tylko gdy się tańczy całą noc i pije alkohol, to coś na ząb jest raczej wskazane. Nie zapytałam koleżanki o specjalny zestaw menu dla siebie, tylko o to, czy będą jakieś sałatki. Odpowiedź padła taka, jak zacytowałam i stąd moje wątpliwości - czy my faktycznie powinniśmy być na tym weselu, czy też zaproszenie wysłano nam grzecznościowo, ale z założenia miało nas tam nie być sad Ech, prawdopodobnie pojedziemy, wałówki nie zabiorę, a bez względu na jedzenie lub jego brak postaram się bawić jak najlepiej.
      Na marginesie - tak jak pisały niektóre osoby, też się kiedyś spotkałam (nie na weselu, w barze w kurorcie) z pierogami ze skwarkami serwowanymi jako danie jarskie - na zwróconą uwagę pani z kuchni odpowiedziała: "To nie mięso, to skwarki" smile Byłam też na imprezie firmowej, gdzie miał być grill, a dla niejedzących potraw z grilla - sałatki. Były, a jakże! Do wyboru: z szynką lub z kurczakiem sad Ale to taka luźna dygresja. Tak jak pisałam, problemu "mięsnego" nie doświadczyłam nigdy będąc gościem na prywatnych imprezach zorganizowanych, m.in. weselach.
      • deszcz.ryb Re: Wegetarianin na weselu 20.09.11, 12:15
        >Odpowiedź padła taka, jak za
        > cytowałam i stąd moje wątpliwości - czy my faktycznie powinniśmy być na tym wes
        > elu, czy też zaproszenie wysłano nam grzecznościowo, ale z założenia miało nas
        > tam nie być sad

        Wiesz co, moim zdaniem niepotrzebnie się obrażasz i to o głupotę [twój pomysł nie przychodzenia na wesele byłby dalszą eskalacją konfliktu, o wiele poważniejszą, niż odpowiedź koleżanki]. Twoja przyjaciółka ma teraz milion spraw do załatwienia i nie dziwię się, że ci odpowiedziała w ten sposób. Prawdopodobnie ona sama jeszcze NIE WIE, co poda na weselu [my dostaliśmy jakiś miesiąc przed naszym weselem listy potraw, jakie mogą być serwowane, ale na konkretne dania zdecydowaliśmy się dopiero 3 dni przed weselem - u niej pewnie jest podobnie]. Dobrze, że jej się przypomniałaś, dzięki temu będzie pamiętać o tobie przy układaniu menu.

        A nawet, jeżeli koleżanka zaprosiła cię wyłącznie grzecznościowo a ty się pojawisz na weselu - to jest to wyłącznie jej problem, nie twój. wink
        • hanna26 Re: Wegetarianin na weselu 20.09.11, 14:28
          Cóż, zgadzam się, że histeryzujesz o zupełną głupotę. Twoja wizja mdlejącej z głodu biedaczki albo wcinającej swoje kanapki, bo na uginających się od potraw stołach nawet ciasto polali mięsnym sosem... No wybacz, ale to jest wizja rozhisteryzowanej trzylatki a nie dorosłej kobiety.
          • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 20.09.11, 16:05
            Coz - mysle, ze autorka watku powinna ci podziekowac za lekcje grzecznosci, ktora dokonalas tą szalenie uprzejmą wypowiedzią.
            • eeela Re: Wegetarianin na weselu 20.09.11, 18:14
              Ditto smile
            • irmina51 Re: Wegetarianin na weselu 28.10.12, 05:32
              Zostalas zaproszona na wesele i sie ciesz.Na pewno cos sie dla ciebie znajdzie do jedzenia chocby chleb suchy.Z glodu nie umrzesz.Denerwuja mnie wymagania niektorych ludzi.Jakby sie mialo ukladac menu pod katem gosci to kazdy ma jakies ale.Ten nie je ciast na masle zrobionych,ten nie cierpi sera i potraw z nim.Wesele jest swietem twojej kolezanki,a ty do niej dzwonisz ze swoimi fanaberiam.Jak ja czegos nie lubie czy nie moge jesc to po prostu tego nie jem.Biore cos innego.Ale nie, ty musisz byc w centrum uwagi,wszystcy musza wiedziec ze jestes WEGE.To ze nie jesz miesa to jest twoj problem nie twojej kolezanki.To jest tak jak ja bym zadzwonila i spytala jakie bedzie menu,bowiesz ja nie moge jesc tego i tego.ha ha.Zarty jakies.Sorry ze jestem taka zgryzliwa,wredna ale niektore posty przekraczaja moje pojecie.Jedz co chcesz,nawet trawe ale nie obnos sie ze swoim WEGE naokolo.To w koncu tylko 1 dzien.Wytrzymasz../Oj ludzie dawno wojny nie bylo.Wtedy bys i szczura zjadla,nie powiem brzydko zzarla./Pozdrawiam.Pa
              • agra1 Re: Wegetarianin na weselu 28.10.12, 13:02
                irmina, czy ty masz jakieś kłopoty żołądkowe? To juz któryś Twój post w tej samej tonacji - zgryźliwy, pełen pretensji, pozbawiony jakiejkolwiek życzliwości.
                Czepiasz sie wszystkich o wszystko, bez próby zrozumienia o czym dana osoba pisze, czy chce sie obrażać, czy po prostu nie jest pewna np. jak sie zachować, albo czy ma rację.

                Weź na wstrzymanie może, uśmiechnij sie, a wszystkim będzie przyjemniej...
              • venus22 Re: Wegetarianin na weselu 29.10.12, 00:12
                irmina51 napisał(a):
                Zostalas zaproszona na wesele i sie ciesz.Na pewno cos sie dla ciebie znajdzie do jedzenia chocby chleb suchy.Z glodu nie umrzesz.Denerwuja mnie wymagania niektorych ludzi.Jakby sie mialo ukladac menu pod katem gosci to kazdy ma jakies ale.Ten nie je ciast na masle zrobionych,ten nie cierpi sera i potraw z nim.Wesele jest swietem twojej kolezanki,a ty do niej dzwonisz ze swoimi fanaberiam


                Ale teraz dokladnie tak wlasnie jest. przynajmniej w gronie cywilizowanym. moze ty jeszcze do takiego sie nie zaliczasz, nie wiem.
                Tak sie zlozylo ze akurat niewiele ponad tydzien temu ogladalam odcinek popularnego w USA i Kanadzie cyklu Rich Bride Poor Bride
                www.slice.ca/shows/RichBridePoorBride/blogpost.aspx?sectionid=320&postid=73999
                Panna mloda nie tylko ze byla wegetarianka, to jeszcze miala celiakie (alergia na gluten), alergie na mleko, a wsrod gosci ktos mial niebezpieczna alergie na mleko i na orzechy.

                Musialo byc tak ulozone aby uwzglednic potrzeby dietetyczne wszystkich gosci
                POD KAZDYM WZGLEDEM, nie tylko zdrowotnym ale przypuszczam takze religijnym bo towarzystwo bylo mieszane (rzecz dziala sie w USA chyba. nie w PL w kazdym razie).


                Tak ze wybij sobie z glowy ze wziecie pod uwage wymagan gosci co do menu jest, jak ci sie wydaje, "fanaberia" w dzisiejszych czasach. Mamy XXI wiek, nie XI, kiedy gosci byl zachwycony jak dostal ociekajacy tluszczem udziec barani albo kawal zajaca w lapy.

                Minnie
                • irmina51 Re: Wegetarianin na weselu 10.11.12, 12:54
                  Wenus 22.Nie mowimy w tym poscie o alergiach ktore sa zagrozeniem dla zycia.Jak np.uczulenie na orzechy.My tu mowimy o fanaberiach,modzie 21 wieku.Snobizm.Tak bym to okreslila.To co jem ,co lubie jest wylacznie moja sprawa,i moim problemem.ale nie,tu wszystcy musza wiedziec ze ja jestem inna.Prawda?o to tu glownie chodzi.Na kazdym prawie weselu sa jakies dania bezmiesne.Przedewszystkim wesele jest swietem panstwa mlodych.Kulturalny czlowiek dziekuje za zaproszenie,idzie, je co moze,lub co chce.reszty nie komentuje .Jak zaznaczylam,pomijajac ludzi z alergiami zagrazajacymi zyciu.Inni goscie powinni byc traktowani jednakowo.Bez wyjatkow.A nie ze ten nie je sera,ten miesa jeszcze inny chleba/ok,dieta bezglutenowa/.Ja osobiscie nie chcialabym na weselu takiej osoby jak ta autorka watku.Takie jest moje zdanie./zaznaczam./Moze jestem zgryzliwa,w moich postach ale kazdy ma prawo miec swoja opinie.Prawda?
                  • venus22 Re: Wegetarianin na weselu 11.11.12, 00:34
                    rmina51 napisał(a):
                    Nie mowimy w tym poscie o alergiach ktore sa zagrozeniem dla zycia.Jak
                    > np.uczulenie na orzechy.My tu mowimy o fanaberiach,modzie 21 wieku.Snobizm.


                    Bycie wegetarianinem to snobizm? pierwsze slysze.

                    Irminko, w XXI wieku nie ma zadnego snobizmu jesli chodzi o wymagania dietetyczne.
                    Czasy sie zmienily - jeszcze raz podkreslam - juz nie wystarczy zapolowac na udziec jeleni
                    czy sporzadzic barani aby goscie czuli sie ukontentowani.
                    Trzeba sie liczyc z tymi, jak ty to nazywasz - fanaberiami.

                    Nie wszyscy goscie prosza panstwa mlodych o uwzglednienie ich zapotrzebowan dietetycznych.
                    Ale jak juz zapraszasz kogos i dostajesz telefon ze gosc ma problem i czy cos sie da z tym zrobic, to chyba nie jest to taki znowu wielki klopot poprosic szefa kuchni zeby np nie uzywal oleju arachidowego tylko rzepakowy itp.???
                    Lub np nie dodawal smietany/mleka do zup?? lub po prostu ogotowal zupe do ktorej sie tego nie dodaje?
                    i jedna czy dwie potrawy na goraco bezmiesne? dla chcacego nic trudnego.

                    I o to wlasnie autorka postu pyta -i ma racje ze pyta.

                    . Ucieszyłam się, potwierdziłam naszą obecność, w międzyczasie miałyśmy okazję się spotkać i pogadać, było sympatycznie.
                    Od lat jestem wegetarianką, byłam nią przez cały okres znajomości z przyszłą panną młodą, założyłam więc, że zapraszając mnie na wesele uwzględni też moją dietę. Mój ślubny zasugerował, abym na wszelki wypadek upewniła się, czy nie zapomniała, żeby uniknąć niezręcznej sytuacji, gdy na weselu postawią przede mną rosół i schabowego i okaże się, że nie ma dla mnie nic do jedzenia i wszyscy będą mieli dyskomfort – ja, bo będę głodna, a państwo młodzi, bo mnie przeoczyli.


                    Minnie
                  • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 11.11.12, 03:30
                    Moze jestem zgryzliwa,w moich postach ale
                    > kazdy ma prawo miec swoja opinie.Prawda?

                    Ja bym powiedziała, ze w twoich postach przede wszystkim brak podstawy s-v, czyli zyczliwości. Więc niby masz prawo mieć swoją opinię, ale po co od razu się nią tu dzielić? Wolałabym, zebyś dusiła się w swoim jadzie i frustracyjkach gdzie indziej. Najlepiej przed lustrem.
          • etruska Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 10:14
            Hanna 26: "histeryzujesz o zupełną głupotę. Twoja wizja mdlejącej z głodu biedaczki albo wcinającej swoje kanapki, bo na uginających się od potraw stołach nawet ciasto polali mięsnym sosem" - ??? Gdzieś to napisałam? O ew. "umieraniu z głodu" napisał ktoś z uczestników dyskusji, która zresztą coraz bardziej zbacza z toru.
            Deszcz ryb: nie obrażam się, nie można też mówić o podsycaniu konfliktu, bo nie ma żadnego konfliktu. Nie o to mi chodziło, widocznie nieprecyzyjnie się wyraziłam, język nie dość giętki, by powiedzieć to, co pomyśli głowa wink
            Czułam się bardzo niezręcznie pytając koleżankę o sałatki bez szynki (nie o tysiąc dań bezmięsnych dla mnie jednej), a po jej odpowiedzi poczułam się dużo bardziej głupio. Dlatego zapytałam na forum Savoir Vivre o odczucia uczestników tego forum, gdyż:
            - czuję, że to ja popełniłam nietakt, "absorbując swoją osobą", jak to ktoś był uprzejmy wyrazić - owszem, upewniliście mnie w tym poczuciu.
            - stało się, gafa po mojej stronie - mea culpa - chciałam wiedzieć, co w tej sytuacji lepsze - wycofać się i zrezygnować z udziału w imprezie (bo może takie było założenie; oczywiście jako powód podalibyśmy coś obiektywnego, a wiarygodnego, typu choroba), czy nie zmieniać planów (skoro już i tak się nas spodziewają) - rada większości z Was: nie rezygnować, toteż nie rezygnujemy.
            Jak napisałam, jedziemy na to wesele i będziemy starali się dobrze bawić, a bez względu na skład menu, nie zamierzam się obrażać, strzelać fochów, histeryzować, kwasić miny itp. - o co niektórzy w tej dyskusji mnie - całkiem niesłusznie - podejrzewają.
            Bardzo proszę nie przypisywać mi wypowiedzi, które nie padły tudzież nieistniejących intencji - to raczej projekcja czyichś odczuć.
            • deszcz.ryb Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 10:35
              > Deszcz ryb: nie obrażam się, nie można też mówić o podsycaniu konfliktu, bo nie
              > ma żadnego konfliktu. Nie o to mi chodziło, widocznie nieprecyzyjnie się wyraz
              > iłam, język nie dość giętki, by powiedzieć to, co pomyśli głowa wink

              Jak to nie? Twoje wahania "a może nie pójdę" świadczą o tym, że jednak masz za złe przyjaciółce, że nie odpowiedziała tak, jak oczekiwałaś. Jednocześnie po przeczytaniu twojego ostatniego posta wnioskuję, że ty w ogóle nie potrafisz obiektywnie ocenić sytuacji - z jednej jej wypowiedzi potrafiłaś wysnuć wniosek, że może wcale nie jesteś mile oczekiwana na tym weselu [!]. Czy czytałaś to, co pisałam wyżej - o tym, że koleżanka ma teraz masę pracy przy tym weselu i o tym, że prawdopodobnie ona wcale jeszcze NIE WIE, jakie będzie miała menu? Stąd jej wahanie. I nie myśl, że ją "absorbowałaś" swoją osobą, to w końcu twoja przyjaciółka, jeżeli jej nie możesz przypomnieć, że nie jadasz mięsa, to komu? Nie musisz przepraszać, że żyjesz i że też masz wymagania, przypomniałaś o sobie w akceptowalny sposób, zgodnie z SV i teraz ze spokojnym sumieniem możesz czekać na inicjatywę przyjaciółki.

              A z drugiej strony - jeżeli teraz zrezygnujesz z udziału w weselu z takiego błahego powodu [bo to naprawdę powód niewarty uwagi], to sprawisz jej o wiele większy kłopot - co zrobić z tymi zwolnionymi miejscami [czy zaprosić kogoś, czy przeznaczyć te miejsca na straty, czy może z nich zrezygnować]. To będzie o wiele bardziej nieuprzejme zachowanie niż siedzenie nad pustym talerzem lub jedzenie własnej wałówki.
            • hanna26 Re: Wegetarianin na weselu 23.09.11, 20:16
              Gdzieś to napisałam? O ew. "umieraniu z g
              > łodu" napisał ktoś z uczestników dyskusji, która zresztą coraz bardziej zbacza
              > z toru.


              Owszem, napisałaś. Cyt.: "Iść na wesele z własną wałówką i konsumować ukradkiem spod stołu? Albo, jak bohater jednego z wątków, który pojawił się na tym forum parę lat temu, w krytycznym momencie zamówić sobie pizzę?"
              No wybacz, ale osoba konsumująca ukradkiem swoją wałówkę czy zamawiająca pizzę na weselu, to nie jest osoba najedzona. Dałaś bardzo wyraźnie do zrozumienia, że obawiasz się głodu. Na polskich weselach stoły zwykle uginają się od półmisków z potrawami. Obawa, że nie znajdzie się dla Ciebie nic do skonsumowania jest doprawdy rozbrajająca.
              • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 24.09.11, 02:38
                Litosci! Przeciez to był sarkazm.
                • hanna26 Re: Wegetarianin na weselu 24.09.11, 22:30
                  Sarkastyczne stwierdzenie, że chyba przyjdzie ci zajadać własną wałówkę albo wręcz zamówić pizzę - chyba nie oznaczało ono, że spodziewasz się być najedzona na weselu.
                  • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 24.09.11, 23:24
                    O ile zrozumialam intencje autorki, spodziewala sie byc nienajedzona, ale nie oznaczalo to, ze zamierza przyjsc na slub z kanapkami.
                    A ironia twojego wystepu w tym watku polega na tym, ze rozprawiasz o dobrych manierach, pokazujac zle maniery. Adieu.
    • squirrel9 Re: Wegetarianin na weselu 20.09.11, 18:31
      Zapraszając gości nalezy coś o nich wiedzieć. Jeśli gość sam mówi,że jest wegetarianiem i pyta o menu należy zadrabać o takich gości, jeśli wcześniej nie przyszło nam to do głowy. Nie na miejscu jest mówienie,że coś tam będzie... to jak powiedzenie "jakoś tam się ułoży" ... Z drugiej strony zasygnalizowanie bycia wegetarianiem nie powninno skłaniać do zabierania ze sobą własnego prowiantu, to afront.
      Podejrzewam,że przyjaciółka "zaskoczy",zadba i nawet wcześniej powinformuje, że o ciebie zadbała.
    • horatio_valor Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 02:57
      Też jestem wegetarianinem, ale nie zawracam nikomu głowy przed weselem informowaniem o tym, w końcu to najmniejsza ze spraw, jaką państwo młodzi mają w takiej chwili na głowie. Na weselu po prostu grzecznie odmawiam potraw mięsnych. Na polskich weselach je się tyle, że nawet jeśli się odmówi połowy, to i tak człowiek wyjdzie solidnie najedzony.

      Na weselu, na którym byłem niedawno, były nawet rozstawione na stołach specjalne półmiski z zakąskami warzywnymi - pokrojone marchewki, seler, kalarepa itd. z dipem. Oczywiście, goście, jak to porządni Polacy, ani myśleli tknąć czegoś tak niejadalnego jak warzywa, dzięki czemu opędzlowałem ze trzy takie zestawy. Żałowałem, że nie więcej, bo inne zostały i pewnie poszły do kubła.
    • akaba0 Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 18:05
      Zapewne zaraz mnie zjecie, ale trudno.
      Zaproszenie na wesele nie jest zaproszeniem na wyżerkę (chociaż coraz częściej jest to tak traktowane). Jest zaproszeniem bliskiej/zaprzyjaźnionej osoby do świętowania na jej uroczystości, do wspólnej zabawy. Oczekiwanie, że państwo młodzi będą zastanawiać się nad oczekiwaniami kulinarnymi poszczególnych osób jest nie na miejscu. Założycielka wątku jest wegetarianką i uważa, że powinien być dla niej przygotowany osobny catering. Dlaczego? Wśród gości mogą osoby nie jedzące wieprzowiny, majonezu, surowych warzyw i owoców, nie tolerujące mleka, potraw smażonych, weganie. Raczej nikt z tych osób nie zgłosi własnych wymagań kulinarnych. Nie z powodu skrępowania, tylko z grzeczności wobec zapraszającej pary młodej.

      „stąd moje wątpliwości - czy my faktycznie powinniśmy być na tym weselu, czy też zaproszenie wysłano nam grzecznościowo, ale z założenia miało nas tam nie być”

      Nie bądź niemądra, to absurd. Koleżanka cię zaprosiła, bo chce abyś uczestniczyła w jej uroczystości. Może zapomniała o twojej diecie, może coś z tym zrobi lub nie. Ale z pewnością zapraszając cię nie myślała w kontekście kulinarnym. Załóż, że nie wszystkie potrawy będą dla ciebie (jeszcze nie zdarzyło mi się być na polskim weselu, gdzie wegetarianie nie mieliby co jeść), zjedz cos przed wyjściem i baw się dobrze. Nie niszcz przyjaźni z powodu kotleta.
      • aqua48 Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 20:02
        akaba0 napisała:


        > Zaproszenie na wesele nie jest zaproszeniem na wyżerkę (chociaż coraz częściej
        > jest to tak traktowane). Jest zaproszeniem bliskiej/zaprzyjaźnionej osoby do świętowania na jej uroczystości, do wspólnej zabawy.

        Jest zaproszeniem na wielogodzinne przyjęcie z konsumpcją.

        -Oczekiwanie, że państwo młodzi będą zastanawiać się nad oczekiwaniami kulinarnymi poszczególnych osób jest nie na miejscu.

        Jeśli kogoś zapraszam na przyjęcie, to podając do stołu zastanawiam się także co może zjeść, żeby nie doprowadzić do nieprzyjemnej dla mojego gościa sytuacji, kiedy większość siedzi i zajada, a np. jedna osoba patrzy tylko na podawane potrawy. Nie na miejscu jest będąc gospodarzem nie wzięcie pod uwagę możliwości zaproszonych gości. I nie ma tu nic do rzeczy powód - dieta, religia, czy jakiekolwiek schorzenie.
        A niestety na polskich weselach tradycyjnie zaczyna się od rosołu, potem idą dania mięsne, ryby, sałatki z szynką, talerze wędlin.

        Ja będąc zaproszona na wesele koleżanki poczułam się bardzo mile uhonorowana, kiedy podczas wznoszeniu toastu za młodą parę kelner nalał mi zamiast szampana, którego nie piję, zwykłe wino. Byłam jedyną taką osobą i nie prosiłam wcześniej o specjalne traktowanie, a dzięki takiemu małemu gestowi czułam się naprawdę wspaniale.

        -Raczej nikt nie zgłosi własnych wymagań kulinarnych. Nie z powodu skrępowania, tylko z grzeczności wobec zapraszającej pary młodej.

        Grzeczność zapraszających wymaga spytania o szczególne wymagania co do menu.

        - Może zapomniała o twojej diecie.

        Nie ma takiej opcji, bo założycielka wątku pisze o przypomnieniu ze swojej strony. Teraz wszystko zależy od zapraszającej koleżanki.
        • akaba0 Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 21:32
          Niezupełnie mnie zrozumiałaś. Jeśli zaprasza się 20 osób na obiad i zna się ich upodobania kulinarne to oczywiście można je zaspokoić bez problemu. Jeśli zaprasza się 100 lub więcej osób na wesele to raczej nierealne jest właściwe zrealizowanie ich potrzeb.
          Konkretnie: zaproszonych 100 osób z tego
          5 – wegetarianie (dla nich soja)
          1- bez nabiału (np. bez sałatki greckiej)
          2 – bez wieprzowiny (oczywiste)
          4 – bez surowizny (specjalnie pomidory pieczone)
          3 – bez majonezu (sałatka warzywna i jajka tylko z oliwą i musztardą)
          1 – weganin (samo zielsko, soja, oliwa i musztarda)
          Raptem 16 osób na 100, a co najmniej 4 dodatkowe zestawy.
          Pomijam kwestię przygotowania specjalnych potraw. Ale jak je serwować? Przed talerzem wizytówki w określonych kolorach czy pytać: dla pani bezmięsne, dla pana bezglutenowe, dla pani nie smażone? I w jakiej kolejności: najpierw dla przeciętnych potem dla specjalnych czy na odwrót? Zawsze dla specjalnych będzie to niezręczne. Po kilku godzinach goście się wymieszają i kelnerzy zgłupieją.
          A następnego dnia wujek Kazik powie: tej obcej dałaś to co chciała, a o mnie, rodzinie zapomniałaś i musiałem jeść smażonego kurczaka chociaż lekarz zabronił. A ciocia: dla niej to było wegetariańskie a dla mnie nie.

          „Ja będąc zaproszona na wesele koleżanki poczułam się bardzo mile uhonorowana, kiedy podczas wznoszeniu toastu za młodą parę kelner nalał mi zamiast szampana, którego nie piję, zwykłe wino”

          Wzruszające. Ciekawe, czy goście pijący np. tylko czerwone wino a dostali białe byli tym gestem równie wzruszeni. Na takich uroczystościach wszyscy goście (poza najbliższą rodziną i świadkami) powinni być traktowani równo. Inaczej tworzą się niesnaski i wzajemne animozje.

          „Grzeczność zapraszających wymaga spytania o szczególne wymagania co do menu”

          Zlituj się! Spotkałaś się z czymś takim gdziekolwiek?
          • eeela Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 21:48

            > Zlituj się! Spotkałaś się z czymś takim gdziekolwiek?

            W UK na każdym zaproszeniu na przyjęcie z jedzeniem widnieje napis: "Please let us know if you have any special dietary requirements" ("Prosimy, abyś dał nam znać, jeśli masz jakieś szczególne wymagania żywieniowe").

            Fajny zwyczaj, mógłby się przyjąć i w Polsce.
            • deszcz.ryb Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 23:11
              > W UK na każdym zaproszeniu na przyjęcie z jedzeniem widnieje napis: "Please let
              > us know if you have any special dietary requirements" ("Prosimy, abyś dał nam
              > znać, jeśli masz jakieś szczególne wymagania żywieniowe").

              Ale takie przyjęcia w UK skłądają się pewne z jednego/dwóch dań i przystawek - nie jest trudno zrobić jedno danie w kilku wariantach. A na weselach masz kilka/kilkanaście dań - nie da się zrobić kilkunastu dań tak, żeby wszystkim pasowały.
              • eeela Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 23:54
                Być może nie znam się na polskich zwyczajach weselnych - przyznaję, nie gościłam na zbyt wielu weselach. Ale na żadnym z nich nie przypominam sobie serwowania kilkunastu dań, najwyżej trzy (zupa i główne na początku, i jakieś danie około północy). Natomiast przystawek i sałatek można po prostu zrobić taki wybór, żeby kazdy znalazł coś dla siebie.
                • babcia.stefa Re: Wegetarianin na weselu 18.10.11, 22:57
                  Przeliczyłam dania z niedawnego wesela kuzyna:

                  - przystawka (szparagi z szynką), zupa grzybowa i drugie (do wyboru pieczeń ze śliwką, kurczak zapiekany z mozzarellą i filety z pstrąga) na początek (koło 17, ślub był o 14)
                  - zupa krem z groszku, jakieś polędwiczki na grzance z kulkami z melona (koło 20)
                  - tort przed północą, potem
                  - barszcz z pasztecikiem
                  - bogracz z pieczywem (koło 2 nocy)

                  A to wszystko nie licząc tego, co stało na stołach. Tak więc trochę tego jest - bo polski ślub z weselem to msza wczesnym popołudniem, potem czekanie na państwa młodych, którzy pojechali na sesję zdjęciową, potem chlebowo-kieliszkowe rytuały, i wesele do rana.

                  W UK jest jednak inaczej - kwadrans na ceremonię, potem w najlepszym razie pół godziny z aperitifem w łapie, kiedy się czeka na państwa młodych składających kwiaty na grobie dziadka, kolacja, krojenie tortu na deser, 2 h pogaduszek przy szwedzkim stole i won, koniec imprezy - dobrze przed północą wszystkie dzieci w łóżkach.
              • babcia.stefa Re: Wegetarianin na weselu 18.10.11, 22:43
                Zgadza się, brytolskie wesele to zasadniczo uroczysta kolacja - jedna albo dwie przystawki, drugie, deser. Jedna przystawka i tak często jest bezmięsna dla wszystkich, typu sałatka z karczochów, a na drugie mięsożercy dostają jakąś fancy baraninę, a bezmięsni jakąś wegetariańską lasagnę, pasztet warzywny z sosami itp. W sumie 6 dań zamiast 4, do ogarnięcia.

                Potem impreza czasem jest kontynuowana w formie przyjęcia na stojąco z bufetem, ale to już w ogóle nie jest problem, bo zawsze ląduje tam coś wegetariańskiego (warzywa z dipami, minitarty z warzywami itp.)
            • kol.3 Re: Wegetarianin na weselu 25.09.11, 07:56
              W Polsce też jest taki zwyczaj, tyle, że nie wszystkie kręgi jeszcze go opanowały.
          • deszcz.ryb Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 23:08
            Zgadzam się z tobą. smile Też nie wyobrażam sobie uwzględnienia wymagań żywieniowych setki gości. Poza tym - po to na weselu jest tyle jedzenia [kilka/kilkanaście dań, stół wiejski, stół z owocami, ciasta, sałatki itp.], żeby każdy znalazł coś dla siebie. Nie jest nigdzie powiedziane, że każdy MUSI zjeść każde danie.

            > A następnego dnia wujek Kazik powie: tej obcej dałaś to co chciała, a o mnie, r
            > odzinie zapomniałaś i musiałem jeść smażonego kurczaka chociaż lekarz zabronił.
            > A ciocia: dla niej to było wegetariańskie a dla mnie nie.

            A to jest, niestety, bardzo realny problem. O wiele bezpieczniej dać każdemu to samo.

            Ja na swoim własnym weselu zjadłam JEDNO danie [nie jestem wegetarianką, ale po prostu nie lubię większości potraw]. Czy powinnam obrazić się na samą siebie i odmówić udziału w weselu? wink
            • felisdomestica Re: Wegetarianin na weselu 19.11.12, 14:12
              deszcz.ryb napisała:
              > Ja na swoim własnym weselu zjadłam JEDNO danie [nie jestem wegetarianką, ale po
              > prostu nie lubię większości potraw]. Czy powinnam obrazić się na samą siebie i
              > odmówić udziału w weselu? wink
              To znaczy, że kiepsko je zorganizowałaś, nie panowałaś nad menu, nie przemyślałaś wszystkiego. Organizacja wesela to skomplikowana sprawa, nie bez przyczyny zleca się ją profesjonalnym firmom. I to firma powinna wiedzieć, jakie potrawy wybierać, żeby zaspokoić potrzeby możliwie największej liczby gości. Problem w tym, że u nas wszystko na jedno kopyto...rosół, flaczki i bigos...
          • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 21.09.11, 23:32
            akaba0 napisała:

            > Niezupełnie mnie zrozumiałaś. Jeśli zaprasza się 20 osób na obiad i zna się ich
            > upodobania kulinarne to oczywiście można je zaspokoić bez problemu. Jeśli zapr
            > asza się 100 lub więcej osób na wesele to raczej nierealne jest właściwe zreal
            > izowanie ich potrzeb.
            > Konkretnie: zaproszonych 100 osób z tego
            > 5 – wegetarianie (dla nich soja)
            > 1- bez nabiału (np. bez sałatki greckiej)
            > 2 – bez wieprzowiny (oczywiste)
            > 4 – bez surowizny (specjalnie pomidory pieczone)
            > 3 – bez majonezu (sałatka warzywna i jajka tylko z oliwą i musztardą)
            > 1 – weganin (samo zielsko, soja, oliwa i musztarda)
            > Raptem 16 osób na 100, a co najmniej 4 dodatkowe zestawy.
            > Pomijam kwestię przygotowania specjalnych potraw.

            Zaden problem. Wielokrotnie organizowalam konferencje dla okolo setki ludzi i kuchnie, z ktorymi wspolpracowalam, nie robily zadnych problemow, ze dla kilku-kilkunastu osob dania maja byc zmodyfikowane lub zupelnie inne, niz dla reszty. Firm kateringowych i restauracji, ktore zyja z takich imprez (nie tylko sluzbowych, slubow, komunii itd oczywiscie tez) jest mnostwo, konkurencja na rynku - praktycznie w calej Polsce nie tylko duzych miastach - olbrzymia, kazdy stara sie jak moze, zeby zadowolic klienta. Zwlaszcza ze modyfikacja pewnych dan lub zrobienie kilku innych to nie jest ZADEN problem dla sprawnej kuchni.

            Ale jak je serwować? Przed ta
            > lerzem wizytówki w określonych kolorach czy pytać: dla pani bezmięsne, dla pana
            > bezglutenowe, dla pani nie smażone?

            Wystarczy szepnac slowko kelnerowi, 'ze to ja jestem wegetarianka'/'mam diete bezglutenowa'.

            I w jakiej kolejności: najpierw dla przec
            > iętnych potem dla specjalnych czy na odwrót? Zawsze dla specjalnych będzie to n
            > iezręczne.

            Wszystkim jednoczesnie, tzn po kolei. Nie spotkalam sie jeszcze z placowka gastronomiczną, ktora by robila z tym jakies hocki-klocki.

            Po kilku godzinach goście się wymieszają i kelnerzy zgłupieją.
            > A następnego dnia wujek Kazik powie: tej obcej dałaś to co chciała, a o mnie, r
            > odzinie zapomniałaś i musiałem jeść smażonego kurczaka chociaż lekarz zabronił.
            > A ciocia: dla niej to było wegetariańskie a dla mnie nie.

            No faktycznie, z powodu zrzedliwego nieasertywnego wuja nalezy zaniedbac tych, ktorzy uprzejmie uprzedzaja, ze jedza inaczej. Zadna motywacja. Wystarczy wuja wysciskac, przeprosic i powiedziec, ze na chrzciny, wuju, wuj dostanie dokladnie to, co sobie zyczy. Nie sądze, by z tego powodu nastapila jakas grecka tragedia.

            > Wzruszające. Ciekawe, czy goście pijący np. tylko czerwone wino a dostali białe
            > byli tym gestem równie wzruszeni. Na takich uroczystościach wszyscy goście (po
            > za najbliższą rodziną i świadkami) powinni być traktowani równo. Inaczej tworzą
            > się niesnaski i wzajemne animozje.

            Bo ja wiem? Ludziom z mojego otoczenia w zyciu nie przyszloby do glowy porownywac swoje dania z sasiednimi, zazdraszczac i strzelac focha smile

            > „Grzeczność zapraszających wymaga spytania o szczególne wymagania co do m
            > enu”
            >
            > Zlituj się! Spotkałaś się z czymś takim gdziekolwiek

            Ja sie u mnie w domu sie spotykam. Nie czestuje wegetarian miesem, ochudzajacych sie znajomych nie kusze tempurą, cukrzykom robie desery z dozwolonych owocow zamiast ciasta.
            • aqua48 Re: Wegetarianin na weselu 22.09.11, 08:29
              Bene, całkowicie się z Tobą zgadzam, nie ma żadnego problemu dla profesjonalnej firmy organizującej wesele podanie takiego wyboru dań żeby dla osób niejedzących czegoś był zamiennik. Bez znaczenia czy osób zaproszonych jest 30, 100, czy 200.

              Jeśli chodzi o wina, to zazwyczaj na stole stoją do wyboru butelki białego i czerwonego, a kelner nalewając pyta jakiego sobie życzy gość, więc podejrzenia o zazdrość innego biesiadnika są bezpodstawne.
              Mój problem z szampanem polega na tym, że nie piję go wcale, nie dlatego że nie lubię (wtedy dla koleżanki mogłabym się przemóc na chwilkę toastu), ale z powodu uczulenia. Nalanie dla mnie kieliszka innego wina nie było wzruszające, ale świadczyło o dobrej organizacji i troskliwości gospodyni.
              Organizacja przyjęcia nie jest łatwą sprawą i nie polega na tym, żeby jak w prl-owskiej placówce zbiorowego żywienia rzucić wszystkim to samo bez względu na ich możliwości. Mamy teraz taki wybór dostępnych składników, że można skomponować menu tak, żeby dla każdego było jakieś danie. I lekkostrawne dla starszych i mięsne dla mięsożerców i wegetariańskie dla niejedzących mięsa. No chyba, że gospodarzom nie zależy na tym, żeby ich goście dobrze się bawili i miło wspominali imprezę.
    • kol.3 Re: Wegetarianin na weselu 23.09.11, 17:29
      Normą jest, że przyjmując dużą grupę gości prosimy o info o diecie. Gościom z ograniczeniami dietetycznymi zapewnia się nie to że skubnięcie jakiejś sałatki lecz pełnowartościowe dania dietetyczne.
      • mariela1987 Re: Wegetarianin na weselu 07.10.11, 12:33
        mi się wydaje,że trochę delikatnie mówiąc zawracasz giterę... Myslisz,ze naprawde państwo młodzi nie mają co do roboty tylko zajmowac się twoim jedzeniem ? No proszę cię... postawia przed toba obiad, gdzie będzie kotlet to nie zjesz kotleta..w czym problem?
        • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 08.10.11, 02:22
          A mi sie wydaje, ze delikatnie rzecz ujmujac - nie rozumiesz problemu i zasad.

          Otoz zasady sa takie, ze goscie maja sie czuc dobrze, a ich dobre samopoczucie ma byc wynikiem staran gospodarzy. Dlatego gospodarze powinni z kazdym zaproszonym przez siebie bliskim porozmawiac podczas uroczystosci, podziekowac za przyjscie, zachwycic sie kreacja cioci Mani i tym, ze kuzyn Adas wyglada jeszcze przystojniej, odkad zaczal chodzic na silownie. Maja dbac o to, zeby goscie sie dobrze bawili - w to wlicza sie rowniez mozliwosc cieszenia sie dobrym jedzeniem. Ktorym, jak to bylas laskawa ujac, mlodzi akurat sie nie zajmuja - wystarczy, zeby pamietali i zamowili odpowiedni posilek w kuchni. Ktory rzadko kiedy musi byc zupelnie inny, niz dania dla pozostalych gosci - na ogol wystarczaja mniejsze lub wieksze modyfikacje (np nadziewana cukinia dla wegetarian zamiast pieczeni czy co tam.

          Wesele bowiem nie jest - a przynajmniej nie powinno byc - zakamuflowana forma zbiorki kilkudziesieciu czy kilkuset tysi od gosci, ktorych sie traktuje per noga, ale wspolna celebracja rytuału przejscia. Podczas ktorej goscie - jak zawsze - sa na wiele sposobow wazniejsi od gospodarzy.
    • akaba0 Re: Wegetarianin na weselu 07.10.11, 23:34
      Dzisiaj obejrzałam jakiś odcinek telenoweli „Pensjonat pod Różą”. I właśnie było o przyjęciu weselnym. I któraś z Pań stwierdziła, że przyjęcie nie jest dla Państwa Młodych tylko dla gości i wszystkie gusta należy uwzględnić. A koszty tych fanaberii i tak poniosą goście wręczając koperty. Dzięki nim Państwo Młodzi nie zbankrutują. Kucharka się wściekła i zagroziła, że 10 dań specjalnych gotować nie będzie. Zaakceptowała wykonanie ich przez rodzinę / przyjaciół Państwa Młodych. TV kreuje zwyczaje?
      Czyli problem polega na tym, kto przygotowuje catering i ile ma na to pieniędzy. Jeśli Młodzi „śpią na kasie” i robi to wyspecjalizowana firma, to zrealizuje ona wszelkie zamówienia. Jeśli pieniążków jest mniej i gotuje Pani Gienia to oczekiwanie na specjalny zestaw jest nie na miejscu. A kto z zaproszonych gości ma prawo oceniać kondycję finansową Państwa Młodych? Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Idziesz na wesele albo nie. Przymusu nie ma. Idziesz bo lubisz Pannę Młodą, albo nie idziesz bo żarcie nie takie.
      Nie chciałabym mieć gości z takimi problemami.

      • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 08.10.11, 00:27
        akaba0 napisała:

        > Dzisiaj obejrzałam jakiś odcinek telenoweli „Pensjonat pod Różą”. I
        > właśnie było o przyjęciu weselnym. I któraś z Pań stwierdziła, że przyjęcie n
        > ie jest dla Państwa Młodych tylko dla gości i wszystkie gusta należy uwzględnić
        > . A koszty tych fanaberii i tak poniosą goście wręczając koperty. Dzięki nim Pa
        > ństwo Młodzi nie zbankrutują. Kucharka się wściekła i zagroziła, że 10 dań spec
        > jalnych gotować nie będzie.Zaakceptowała wykonanie ich przez rodzinę / przyja
        > ciół Państwa Młodych. TV kreuje zwyczaje?

        Tez uwazam, ze telenowele to zrodlo niezwyklych mądrosci zyciowych. Prosto z zycia, sama prawda i bez przeklaman. <sarkazm> Juz widze, jak sie w knajpie, dla ktorej wesele to okazja do latwego zarobku 'wścieka sie kucharka' i nie wyrzucaja jej za drzwi na zawsze. Yhyyyy.

        Darowanemu
        > koniowi nie zagląda się w zęby. Idziesz na wesele albo nie. Przymusu nie ma. I
        > dziesz bo lubisz Pannę Młodą, albo nie idziesz bo żarcie nie takie.
        > Nie chciałabym mieć gości z takimi problemami.

        To poczekaj, az twoi bliscy sie zestarzeją - mama bedzie miala problem z wątrobą na przyklad, a tata bedzie po operacji serca. Pojda, bo lubią panne mloda/chrzesniaka-wnuka etc poczym posiedzą smętnie, dlubiąc widelcami w niejadalnych dla nich daniach.
        • akaba0 Re: Wegetarianin na weselu 09.10.11, 20:01
          „Otoz zasady sa takie, ze goscie maja sie czuc dobrze, a ich dobre samopoczucie ma byc wynikiem staran gospodarzy. Dlatego gospodarze powinni z kazdym zaproszonym przez siebie bliskim porozmawiac podczas uroczystosci, podziekowac za przyjscie, zachwycic sie kreacja cioci Mani i tym, ze kuzyn Adas wyglada jeszcze przystojniej, odkad zaczal chodzic na silownie.”

          Całkowicie ci się pomyliło. To goście mają się zachwycać strojami i urodą Państwa Młodych, a nie odwrotnie. To nie są coroczne imieniny cioci Krysi, tylko ślub. W założeniu raz na całe życie. I tego dnia Państwo Młodzi są pępkiem świata dla zaproszonych gości, którzy powinni cieszyć się ich szczęściem, a nie marudzić o kotletach. Oczywiście są osoby, które przedkładają zawartość talerza nad uczucia do Młodych.
          Za udział w uroczystości i ewentualne prezenty dziękuje się po weselu. Osobiście, telefonicznie lub listownie. Oczywiście można komuś powiedzieć „cudownie że przyszliście”, ale latać przez 3 godziny po sali żeby podziękować 100 osobom to absurd. Nieco się rozpędziłaś w uprzejmości dla gości.
          Starsze osoby z mojej rodziny bardzo niechętnie afiszują się kłopotami zdrowotnymi. Raczej nie jedzą po 21.00 a z wesela wychodzą około północy. Zawsze zadowoleni, bo wcześniej zjedli lekką i zdrową dla nich kolację. Na przyjęciu coś tam skubną żeby odmową konsumpcji nie sprawić przykrości Młodym. To takie strasznie staroświeckie wychowanie smile.
          • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 09.10.11, 20:14
            > Całkowicie ci się pomyliło. To goście mają się zachwycać strojami i urodą Pańs
            > twa Młodych, a nie odwrotnie. To nie są coroczne imieniny cioci Krysi, tylko śl
            > ub. W założeniu raz na całe życie. I tego dnia Państwo Młodzi są pępkiem świata
            > dla zaproszonych gości, którzy powinni cieszyć się ich szczęściem, a nie marud
            > zić o kotletach. Oczywiście są osoby, które przedkładają zawartość talerza nad
            > uczucia do Młodych.

            Kompletnie sie nie zgadzam.
            Oczywiste jest, ze to jest swieto mlodej pary, bo to ich rytuał.
            Ale rownie oczywiste jest, ze nalezy o gosci zadbac, zatroszczyc sie o ich dobre samopoczucie, a nie potraktowac per noga.

            Duzymi literami: uwazam, ze niezaleznie od tego, na czyim swiecie i z jakiej okazji sie gosci, gosciom nalezy sie szacunek i troska.

            I teraz nie rozumiem: czy uwazasz, ze rozumiem, ze nie zadbanie o odpowiedni posilek dla chorego na watrobę dziadka pana mlodego i wegetarianki-siostry panny mlodej nie sa przejawem braku szacunku i troski, czy tez sa przejawem braku szacunku i braku troski, do ktorego mlodzi maja prawo, bo to ich swięto?

            > Za udział w uroczystości i ewentualne prezenty dziękuje się po weselu. Osobiści
            > e, telefonicznie lub listownie. Oczywiście można komuś powiedzieć „cudown
            > ie że przyszliście”, ale latać przez 3 godziny po sali żeby podziękować 1
            > 00 osobom to absurd.

            Absurdem byloby wyczekiwac momentu, w ktorym krewny/przyjaciel akurat jest sam i wtedy go dopadac i wymieniac kilka uprzejmych slow. Oczywiste jest, ze dawno nie widziani krewni siedza w wiekszych i mniejszych grupkach - wiec podziekowania i uprzejmosci mozna wymienic hurtowo. Bylam na paru weselach i jakos sie to udawalo, bez wiekszego zreszta wysilku, w sumie pewnie w ciagu godziny.

            > Nieco się rozpędziłaś w uprzejmości dla gości.

            Ja natomiast jestem zdania, ze ty sie rozpedzilas w traktowaniu gosci per noga.
            wink

            > Starsze osoby z mojej rodziny bardzo niechętnie afiszują się kłopotami zdrowotn
            > ymi. Raczej nie jedzą po 21.00 a z wesela wychodzą około północy. Zawsze zadowo
            > leni, bo wcześniej zjedli lekką i zdrową dla nich kolację. Na przyjęciu coś t
            > am skubną żeby odmową konsumpcji nie sprawić przykrości Młodym. To takie strasz
            > nie staroświeckie wychowanie smile.

            Nie wiem, jak moznaby w takim razie nazwac zachowanie mlodych, skoro nie obchodzi ich, ze starsze osoby, zaproszone na ich wesele nie maja co jesc (do tego stopnia, ze musza jesc przed wyjsciem na wesele). Imo to zwyczajny brak wychowania.
            • minniemouse Re: Wegetarianin na weselu 22.10.11, 10:05
              """Też nie wyobrażam sobie uwzględnienia wymagań żywieniowych setki gości""

              tez mi cos trudnego. podajesz zamiast 100% jeden gatunek miesa
              50% wolowiny 50% wieprzowiny albo jeszcze lepiej dzielisz na trzy i podajesz jeszcze porcje ryb lub kurczakow.
              jest jeszcze taka wersja ze mozna podac same kurczaki lub mieszany drob jako ze drob to prawie kazdy je.


              co do potraw wege - ja z kolei nie rozumiem jak w dzisiejszych czasach mozna NIE pomyslec
              ze na przyjeciu bedzie chociaz 1 wegetarianin itd itp !?!?

              Minnie
              • manesi Re: Wegetarianin na weselu 23.10.11, 09:58
                Bywam na wielu weselach i przyjęciach i obserwuję, że stosowane są dwie opcje:
                Jeśli jest bufet to dba się o taką różnorodność, żeby każdy znalazł coś dla siebie.
                Jeśli dania są poporcjowane i serwowane indywidualnie, to w zaproszeniu prosi się o zaznaczenie jakiś specjalnych wymagań kulinarnych. Nie wyobrażam sobie, żeby przed wegetarianinem postawić talerz z krwistym stekiem, a przed osobą uczuloną na pomidory - pomidorówkę.
    • krakuskaa Re: Wegetarianin na weselu 23.10.11, 10:59
      hejsmile
      fajny problem, ale oprócz ciebie - wegetarianki na tym przyjęciu będą cukrzycy, bezglutenowcy, ludzie nie trawiący tłuszczu itd,,rzesza bardzo długa i zwyczajną opcją jest, że z menu każdy wybierze sobie to co może zjeść, a już zawracanie głowy organizatorowi własnym "widzi mi się, ba jestem wegetarianką" to nietakt.
    • kanapony Re: Wegetarianin na weselu 23.10.11, 15:04
      etruska napisała:

      > Przecież nie powiem, że jestem wegetarianką, a państwo młodzi nie wiedzi
      > eli albo wiedzieli, ale zapomnieli

      to jakiś problem "przyznać" się dop wegetarianizmu?
      i przecież ktoś może o tym nie wiedzieć
      więc osoba pytająca skwituje to pewnie lekkim "acha"

      ale ja myślę podobnie jak Ty
      w dzisiejszych czasach w większym gronie niemal zawsze znajdzie sie osoba nie jedząca mięsa

      ja myślę - to akurat żadna rada dla Ciebie - że najlepiej jest, gdy goście sami sobie nalewają zupę i nabierają dania
      tak było u mojej koleżanki - dwie różne zupy w wazach,
      mięsiwa na półmiskach,
      ziemniaki, makaron, ryż i knedliki na półmiskach
      na stole wódka, ale na dodatkowym "kawowym" stoliku było też i wino i piwo

      jeśli dobrze pamiętam, to kelnerzy tylko słodki deser roznosili każdemu na talerzyku, ale to było cos w stylu tiramisu i nabieranie samemu byłoby ciężkie bo to ciapkowate było
      a jeśli komus z różnych względów to nie pasowało - na wyciągnięcie ręki miał patery z innymi ciachami i owocami

      u tej samej koleżanki był jeden wegetarianin
      tyle, że wiedział, iż będzie dla niego "specjalne" jedzenie - to się przypomniał kelnerowi sam podczas roznoszenia półmisków
      • dr.skrobisz Re: Wegetarianin na weselu 23.10.11, 19:45
        Po prostu na weselu ograniczyć się do samego picia. Alkohol nie zawiera mięsa.smile)
        • minniemouse Re: Wegetarianin na weselu 24.10.11, 02:52
          """"
          fajny problem, ale oprócz ciebie - wegetarianki na tym przyjęciu będą cukrzycy, bezglutenowcy, ludzie nie trawiący tłuszczu itd,,rzesza bardzo długa i zwyczajną opcją jest, że z menu każdy wybierze sobie to co może zjeść, a już zawracanie głowy organizatorowi własnym "widzi mi się, ba jestem wegetarianką" to nietakt."""

          nie masz racji, to tylko brak dobrej woli,
          w koncu z tego co rozumiem menu weselne uklada profesjonalista, wiec o co chodzi?

          znasz takie powiedzenie "dla chcacego nic trudnego"???

          wyobraz sobie ze w takich krajach jak np USA albo Kanada na wesellu sa nie tylko wegetarianie
          ale co najmniej trzy rozne religie, cukrzyk, celiak, itd itp 'a menu jakos mozna tak ulozyc ze kazdy cos zje z tego co podane na krzyz.
          sprawa jest bardzo prosta, zamiast lub oprocz cukru mozna uzyc w potrawach i podac stuczne slodziki ew Stevie
          mozna podac deser slodzony stucznymi slodzikami

          celiacy nie musza nakladac sobie potraw zawierajacych zboze, moga zjesc ryz,
          a juz zrobic potrawy dla wegetarian ktore chetnie zjedza takze nie-wege chocby jako dodatek do miesa, to zadna sztuka.

          Rowniez podac trzy gatunki miesa aby np wyznawca Judaizmu nie musial jesc wieprzowiny
          a Hinduizmu wolowiny a juz dla kazdego drob czy ryba, to zadna sztuka.


          ja widac nie musi to byc jakies szerokie menu a kilka potraw madrze dobranych.
          I np dwa rodzaje deserow, aby i dla cukrzyka cos bylo. w koncu to wesele.


          tak czy siak, prawdopodobienstwo ze na weselu znajdzie sie choc jeden wege jest znacznie wyzsze niz inne komplikacje, poza tym menu wege odpowiednio dobrane jest akurat dobre dla kazdego.

          Chcesz albo nie - to tylko twoja dobra wola....

          Minnie
          • agulha Re: Wegetarianin na weselu 19.11.12, 00:11
            Przyznam, że jakbym miała urządzić przyjęcie według tego, co tu napisałaś, to bym chyba zrezygnowała smile, albo poprosiła o bufet z opisami. Obfity. Sama mam pewne ograniczenia dietetyczne (zdrowotne, choć niezagrażające życiu), ale coś takiego, o rany...Po pierwsze, prawdziwie ortodoksyjny żyd nie przyjdzie na uroczyste przyjęcie do nie-żydów, bo to z definicji zaprzecza zasadom koszerności (nie wierz, to sprawdź). Co do niewegetarian, to w Polsce przyjęcie bez mięsa czy większość potraw bez mięsa nie będą przyjęte z entuzjazmem - ludzie nie lubią. Z kolei co do cukrzyków i entuzjazmu reszty do sztucznych słodzików - uwierz mi, że są ludzie, którzy słodzików nie cierpią i im one szkodzą, należę do nich. Mnie szkodzi kakao i czekolada, ale nie dzwonię przed weselem żądać specjalnego ciasta lub deseru dla siebie. Jak widzę, że z kakao (w razie wątpliwości pytam), to, no cóż, nie jem deseru. Mojej mamie szkodzą wszelkie dodatki do kawy poza normalnym mlekiem (nie toleruje wszelkich proszków ani śmietanki) - jak nie ma mleka, to zamiast kawy pije herbatę i tyle.
            Przy przyjęciu na sto osób to może warto robić warianty "dla każdego", w przeciwnym wypadku jest to kłopot. Nawet pięciogwiazdkowe hotele, organizujące konferencje, czasami nie są w stanie podołać mimo wcześniejszego uprzedzenia przez specjalistyczną agencję - wiem coś o tym, a my tu mówimy o przeciętnym np. polskim weselu, urządzanym w domu weselnym lub dość zwyczajnej restauracji.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wegetarianin na weselu 19.11.12, 09:37
              agulha napisała:
              Mnie szkodzi kakao i czekolada, ale nie dzwonię przed weselem żądać specjalnego ciasta lub deseru dla siebie. Jak widzę, że z kakao (w razie wątpliwości pytam), to, no cóż, nie jem deseru. Mojej mamie szkodzą wszelkie dodatki do kawy poza normalnym mlekiem (nie toleruje wszelkich proszków ani śmietanki) - jak nie ma mleka, to zamiast kawy pije herbatę i tyle.

              No tak oczywscie, ale musisz przyznac ze o ile b. latwo jest znalezc wsrod deserow cos bez czekolady i kakao - np owoce z bita smietana, lody, biale ciasto, ciastka itd
              a zamiast kawy herbata - pewnie nawet ziolowa lub owocowa- dostepna jest bez najmnieszego problemu,
              a w ostatecznosci wypic mozna kawe po prostu - czarna,
              o tyle liczenie na potrawe wegetarianska moze byc bardziej ryzykowne.
              na to niezbity dowod mamy w postaci niektorych tu wypowiedzi.

              naprawde, wypadaloby sie pogodzic wreszcie z tym ze ilosc ludzi wybierajacych wegetarianizm
              z roznych pobudek rosnie.
              do tego stopnia, ze uwzglednianie ich wymogow dietetycznych powinno byc traktowane -
              w A Pln zreszta JUZ traktuje sie - jako
              "porzadek dzienny", a nie jakis kaprys.

              Minnie
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wegetarianin na weselu 19.11.12, 09:40
                tzn - jestem b, zmeczona i nie calkiem napisalam to chcialam - mianowicie ze szanse ze zabraknie prawdziwego mleka czy smietanki czy cukru itd do kawy/herbaty sa znikome,
                a na weselu - ze nie bedzie alternatywy do czekolady lub kakao
                itd..

                Minnie
                • agulha Re: Wegetarianin na weselu 20.11.12, 00:17
                  A ja miałam koleżankę w pracy, która na firmowych przyjęciach sprytnie wyciągała liście sałaty spod wędliny. Liście miały funkcję głównie ozdobną, ale koleżanka, acz nie wegetarianka, gustowała bardziej w warzywach niż w mięsie smile.
                  Co do kakao, nawet nie wiesz, w jak wielu deserach i słodyczach toto siedzi. Wszystko, co określa się mianem smaku "orzechowego" i "kawowego", ma podstępnie dodane kakao. No - prawie wszystko.
                  Aha, mam też kolegę, który pije wódkę, ale nie pije ani prawdziwej kawy, ani herbaty. U mnie w domu dostaje jakąś tzw. herbatkę (mieszankę ziołowo-owocową). A teraz spróbuj znaleźć takie coś na weselu tongue_out.
                  • nchyb Re: Wegetarianin na weselu 20.11.12, 06:56
                    > A ja miałam koleżankę w pracy, która na firmowych przyjęciach sprytnie wyciągał
                    > a liście sałaty spod wędliny. Liście miały funkcję głównie ozdobną, ale koleżan

                    Agulha, pracowałyśmy razem?... wink
                  • angazetka Re: Wegetarianin na weselu 20.11.12, 09:39
                    > Aha, mam też kolegę, który pije wódkę, ale nie pije ani prawdziwej kawy, ani he
                    > rbaty. U mnie w domu dostaje jakąś tzw. herbatkę (mieszankę ziołowo-owocową). A
                    > teraz spróbuj znaleźć takie coś na weselu tongue_out.

                    Herbatkę owocową? Jakiś problem? Serio?
    • pod.sufitka Re: Wegetarianin na weselu 27.05.12, 00:27
      hej jak sie skonczyla ta historia, licze ze z uwagi na wsza bliska kiedys znajomosc, kolezanka zachowala sie fair
    • irmina51 Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 05:08
      Aqua 48.No teraz to bede bardzo zlosliwa.Chyba ci sie juz ta ''aqua '' w glowie przelewa.Jak ty to sobie wyobrazasz?ktos ma dzwonic do 200,300 gosci i pytac o ''upodobania kulinarne''?To moze tych gosci trzeba wziasc do chinskiego bufetu.A niech sobie wybieraja co chca.Powiedz mi jak mam byc mila jak ktos takie nonsensy wypisuje. /Jak do mnie ktos zadzwoni o menu to zazycze sobie trufle,zabie udka,ojj=ojoj ale sobie powymyslam a czemu nie?place?place.ha ha ha .
      • bene_gesserit Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 11:11
        Irmina: proponuję, zebyś się wypowiadała w grzeczniejszym tonie.
      • kol.3 Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 18:57
        W dzisiejszym cywilizowanym świecie zapytanie o ograniczenia dietetyczne (alergie, wegetarianizm itp.) jest normą. Nie wymaga to telefonowania do każdego gościa z osobna tylko dobrej organizacji wysyłania zaproszeń na wesele, do których można dołączyć notkę z prośbą o info. Restauracje są przygotowane na to, że potrawy zawierające alergeny oznacza się odpowiednimi winietkami z napisem (zawiera orzechy, zawiera miód itp.)
    • irmina51 Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 05:26
      Etruska.Mam dla ciebie wyjscie z sytuacji.Skoro to menu jest dla ciebie takim problemem ze zastanawiasz sie czy isc na to wesele.to zrob tak.Odmow,podaj inny wazny powod,za zaproszenie musisz sie odwdzieczyc.np.Jezeli w planie mialas dac 500 zl.Daj /przez kuriera/300 plus kwiaty.A za 200 idz sobie z mezem na wspaniala kolacje do restauracji.Wegetarianska/Kolezanka bedzie zadowolona ze nie musi sie meczyc z ukladaniem menu dla ciebie,i ty tez nie bedziesz sie meczyla glodna przy stole.A przyjazn zostanie zachowana.
      • kol.3 Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 19:12
        Popatrz na datę wątku założycielki - już jest po weselu.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wegetarianin na weselu 18.11.12, 22:46
        irmina51 napisał(a):
        .Mam dla ciebie wyjscie z sytuacji.Skoro to menu jest dla ciebie takim problemem ze zastanawiasz sie czy isc na to wesele.to zrob tak.Odmow,podaj inny wazny powod,za zaproszenie musisz sie odwdzieczyc.np.Jezeli w planie mialas dac 500 zl.Daj /przez kuriera/300 plus kwiaty.A za 200 idz sobie z mezem na wspaniala kolacje do restauracji.Wegetarianska/Kolezanka bedzie zadowolona ze nie musi sie meczyc z ukladaniem menu dla ciebie,

        A ja mam dla ciebie inne wyjscie z sytuacji Irmina -

        nie gotuj sama na weselu tylko zatrudnij KUCHARZA dla ktorego ugotowac potrawe wegetarianska
        to nie taki straszny problem jak dla ciebie.

        malo tego - zatrudnij 'umyslnego' kto za ciebie 'wykona telefon' do kucharza - bo widze ze i to przerasta twoje mozlwosci.

        Czlowiek naprawde zaradny i zyczliwy ludziom potrafi wszystko - nawet zadbac o menu swoich gosci....
        a zwlaszcza na weselu...

        Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka