12.01.12, 02:33
Witam.
Czesto kiedy ide do kogos z wizyta kupuje ciasto,zeby nie przyjsc z pustymi rekami.Mam na mysli odwiedziny bez konkretnego powodu, ot tak pogadac.Kilka razy spotkalam sie z tym,ze gospodarze schowali ciasto ktore przynioslam i podali swoje.Nadmieniam,ze zawsze staram sie,zeby to bylo wyjatkowe ciasto lub ciasteczka.Wyszukuje rozne smaczki w dobrych,drogich sklepach.Napiszcie co o tym myslicie.
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: wizyta 12.01.12, 08:24
      To jest miły gest, jak się przynosi ze sobą drobiazg w rodzaju: kwiaty, czekoladki czy inne łakocie, ew. ciasto (na ostatnim miejscu). Z ciastem jest o tyle gorzej, że się może "gryźć" z ciastem przygotowanym przez gospodarzy, więc z tym ostrożnie, chyba że wizyta wypada "znienacka"- czyli jest zapowiedziana na krótko przed przyjściem (bo niezapowiedzianych w obecnych czasach to raczej nie ma, prawda?) i można przypuścić, że gospodarze nie zdążą z takim menu. A takie czekoladki to raczej zawsze pasują.

      Cokolwiek nasi gości przyniosą (poza winem), to podaję podczas wizyty. Nie za bardzo rozumiem, czym jest motywowane takie chowanie tego "na potem", ale spotkałam się już z takim przypadkiem.
      • a.nancy Re: wizyta 12.01.12, 12:35
        jakie ciasto może się "gryźć" z innym ciastem?
        co innego, jakby gospodarze przewidzieli ciasto i kawę, a gość przyniósłby śledzie
        • nabakier Re: wizyta 12.01.12, 15:56
          Oj może, np. gospodarze podają ciasteczka kruche albo cantucci, które macza się w mocnym likierowym winie (vin santo), a tu wjeżdża coś w rodzaju tortu- no nie bardzo to pasuje.
          Albo też w odwrotną stronę: gospodyni sernik i goście sernik- konkurencja serników?- też się jakby "gryzie".
    • iwoniaw Re: wizyta 12.01.12, 09:46
      Myślę, że gospodarze, mając czym poczęstować gościa, mogą po prostu przyniesione przez niego specjały potraktować jako prezent, niekoniecznie do użytku natychmiastowego i wspólnego i podjąć go czymś z własnej spiżarni.
    • pavvka Re: wizyta 12.01.12, 10:40
      Ale co właściwie powinien zrobić gospodarz, który naszykował ciasto, a gość przychodzi z własnym?
      • matylda1001 Re: wizyta 12.01.12, 16:12
        pavvka napisał:

        > Ale co właściwie powinien zrobić gospodarz, który naszykował ciasto, a gość przychodzi z własnym?<

        Wyjąć druga paterę, pokroic przyniesione ciasto, postawić na stole. Gościowi będzie bardzo przyjemnie, gdy gospodarz, częstujac sie, sięgnie po to ciasto jako pierwsze (z dwoch do wyboru)
    • bo1 Re: wizyta 12.01.12, 10:44
      Być może Twoi gospodarze hołdują tym dawniejszym zasadom związanym z wizytami, wg których gospodarzom nie przynosiło się nic (Kamyczek). Dzisiaj coraz częściej się od tego odchodzi. Tu np. pogląd uznawanego za speca od s-v, Zbigniewa Zielińskiego, który twierdzi, że przyniesienie ciasta do kawy to miły gest:
      gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,9924995,10_zasad_domowego_savoir_vivre_u.html
      Wprawdzie w tekście jest parę rażących błędów językowych, a niechlujna polszczyzna jakoś mi się z savoir-vivrem kłóci, ale miejmy nadzieję, że to opracowująca materiał redaktorka je popełniła wink.
      Dla mnie jest logiczne, że przyniesione ciasto podaje się, a nie chowa.
    • claratrueba Re: wizyta 12.01.12, 11:16
      No cóż, ja tego "zwyczaju stanu wojennego" (dokładnie wtedy zaczęło się "chodzenie z własnym" do kogoś) nie stosuję co powoduję, że goście też. Owszem zdarzało się, że ktoś coś przyniósł i wtedy stawiałam na stole choćby to się miało do siebie nijak z tym czym gości podejmuję. Natomiast nigdy nie zjawiam sie z własnym" wyszynkiem ciasteczkowym" , bo czasy braków w zaopatrzeniu dawno minęły a i czasy wizyt bez zapowiedzenia też, co czasem zdarzało się zanim telef. komórkowy stał się powszechny.
      Dawniej takie przyjście ze słodyczami było przyjęte tylko gdy były one dla dzieci gospodarzy. Poza tym nie. To trochę takie "przyszłam z własnym bo u was to kiepskie". Potem zwyczaj wszedł, ale zniknęły jego przyczyny i chyba nie warto go stosować. Dużo z nim kłopotu :1. a nuż ktoś faktycznie pomyśli, je jego ciasto ci zwyczajnie nie smakuje, albo, że traktujesz go jak biedaka, dla którego goszczenie Ciebie to zbyt duży wydatek, 2. jak tu- potraktowali jak prezent a Ty niezbyt sie poczułaś, 3. nie każdy ma psa i nie każdy pies lubi ciastka a robi sie tego poczęstunku po prostu za dużo i co? oddać resztę przyniesionych gościowi? Oddać swoje, a jego zatrzymać? 50/50?
      • aqua48 Re: wizyta 12.01.12, 11:28
        Z okresu stanu wojennego nie pamiętam zwyczaju przychodzenia z "własnym", raczej tego "własnego" też nie było...
        Jak ktoś mi przynosi ciasto, czekoladki czy ciasteczka, to zawsze rozpakowuję i podaję, choćby się nawet nieco kłóciło z menu przeze mnie wymyślonym, po prostu z szacunku dla gościa. Sama jeśli przynoszę to raczej wyłącznie wino albo własnoręczny wypiek, ale to ostatnie dopiero po uzgodnieniu z gospodarzem, że sobie życzy.
        Natomiast zdarza mi się, że chowam dostaną butelkę wina jeśli nie pasuje do tego co zaplanowałam podać i wyjmuję własne. Jeśli gospodarz schowa wino przyniesione przeze mnie to też nie mam do niego pretensji.
      • nabakier Re: wizyta 12.01.12, 16:01
        Też nigdy nie chodzę z ciastem.
        • minniemouse Re: wizyta 13.01.12, 00:27
          W kazdym razie, w mysl zasady "dajac prezent nie mowimy obdarowanemu co ma z nim robic" nalezy pokornie pogodzic sie ze skoro gospodarze maja wlasne ciasto,
          moze niepotrzebnie wychylalismy sie z wlasnym.

          Wyjdzmy z zalozenia " w kazdym razie nie przyszlismy z pustymi rekami".


          Ja w kazdym badz razie wylozylabym i to, i to.
          U mnie nie ma "kloci sie" - zjem wszystko co ciastko smile


          Minnie
      • astoria48 do claratrueba 13.01.12, 02:39
        Nie pisalam,ze przychodze bez zapowiedzi.Po prostu takie sa uklady,ze niezbyt czesto zapraszam gosci do siebie.Raczej odwiedzam znajomych u nich w domu.Nie zjawiam sie tez z "wyszynkiem ciasteczkowym", wielkim tortem itp, itd ale z wybranymi "smaczkami".
        • minniemouse Re: do claratrueba 13.01.12, 04:33
          """>>>>Nie zjawiam sie tez z "wyszynkiem ciasteczkowym", wielkim tortem itp, itd ale z wybranymi "smaczkami". """

          To nie ma znaczenia.

          Ja tak szczerze, ale tak szczerze, najbardziej lubie takie zwykle ciasto biszkoptowe z galaretka, owocami i bita smietana
          a za tzw firmowe (wu-zetka) to to bym rodzine sprzedala
          (to takie kakaowe z bita smietana)
          hitart.vot.pl/Spolem/images/ciasto_wuzetka_001_%282011.jpg
          i takie "wybrane smaczki" w ogole mnie nie kreca.
          Zjem, bo jak pisalam jak ciasteczka
          to zjem wszystko, ale naprawde tylko "bo wyszukane" mnie nie kreca.

          Druga sprawa, mnie jako gospodynie ktora sie narobila przy pieczeniu z mysla o tym
          jak to poda "pyszne domowe ciasto",
          tez by specjalnie nie uszczescilil prezent goscia ktorym to wlasnie ten fakt zrujnowal.

          Minnie
        • claratrueba Re: do claratrueba 13.01.12, 05:55
          > Nie pisalam,ze przychodze bez zapowiedzi.Po prostu takie sa uklady,ze niezbyt c
          > zesto zapraszam gosci do siebie.Raczej odwiedzam znajomych u nich w domu.Nie zj
          > awiam sie tez z "wyszynkiem ciasteczkowym

          Nie pisałam, że się zjawiasz. Po prostu owe 30 lat temu, gdy i telef. stacjonarny nie był powszechny, a o "komórkowym" to było w "Wakacjach z duchami"- "może i telefon bez drutu tez masz,co?!" nie było nietaktem wpaść do bliskich znajomych czy rodziny na kawkę bez zapowiedzi ale brało sie jakieś ciastka, ciasto (o ile sie miało) by nie stawiać gospodarza a głupiej sytuacji bo on nie miał. W tamtych czasach, to i kawa była rarytasem więc i z własną paczką jak ktoś przyszedł to nie dziwiło (co najwyżej- że miał). Nic to nie miało wspólnego z s-v ale sporo w tym było zwykłej potrzeby dzielenia się "deficytowymi dobrami".
          Natomiast jesli nie masz możlwości rewanżowania się wizytami, Twoje ciastka są oczywiście zupełnie zrozumiałe. Tak też robią moi znajomi kociarze bo ja u nich bywać nie mogę (alergia). Ale co gospodarz zrobi z tym, to już jego sprawa, reguł s-v tu nie ma. Ja stawiam, wychodząc z założenia, że albo wybrał smak pod mój gust więc przy nim powinnam skosztować, albo pod swój więc tym bardziej powinien on taka możliwość mieć.Ale to całkowicie indywidualna postawa gospodarza, a nie pisana czy uświęcona tradycją zasada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka