pobite_gary
05.04.12, 14:41
Mam problem z moja sasiadka. To samotna osoba, starsza ode mnie o jakies 20 lat, nazwijmy ja Pani A. O co chodzi... Niedawno przeprowadzilismy sie do nowego mieszkania. Chcialam nawiazac dobre stosunki z sasiadami i w moje urodziny zaprosilam ich na kawe i ciasto. Zaprosilam tez oczywiscie Pania A. Pani A stwierdzila ze wpadnie wczesniej, wtedy kiedy ja "nie bede zajeta goscmi". Asertywnie powiedzialam, ze wczesniej mi nie pasuje, no bo bede wtedy sprzatac i piec te ciasta. Na to Pani A stwierdzila ze ona w takim razie przyjdzie po wizycie innych sasiadow. Tez jej asertywnie odpowiedzialam zeby wtedy nie przychodzila, bo bede juz zmeczona i na tym dyskusje zakonczylam. No i w moje urodziny Pani A nie przyszla na umowiona pore, a pojawila sie dokladnie w momencie gdy ostatni z gosci wychodzil. Przyznaje, ze sie zdenerwowalam i nie przyjelam jej. Ciekawa jestem co s-v poleca w takiej sytuacji?
Po tym incydencie nastapil chlodny okres w stosunkach. Bylo mi glupio, ale tez bylam na nia zla. Pani A kilkakrotnie mnie zaczepila na korytarzu i dawala do zrozumienia ze chcialaby mnie odwiedzic. Na przyklad mowila "No, dawno u Ciebie nie bylam" albo "Moze wpadne jutro pogadac". Tez mam pytanie, jak grzecznie odpowiedziec odmownie na takie wpraszanie sie?
A teraz wlasciwe pytanie. Wiem ze Pani A spedza swieta sama, wiec ja zaprosilam (emailem) na swiateczny obiad . Dostalam odpowiedz, ze ona na obiad nie przyjdzie, ale ze wpadnie po obiedzie. No i co mam z tym zrobic? Boje sie powtorzenia sytuacji z urodzin, ale stanowczo nie chce zadnych wizyt po swiatecznym obiedzie.