kora3
03.02.14, 12:23
W moim miejscu zamieszkania skrzynki pocztowe są umieszczone na parterze, tuż obok drzwi sąsiadów. Chcąc opróżnić swoją "szufladkę" trzeba de facto stanąć pod tymi drzwiami.
Ja zwykle zaglądam do skrzynki wychodząc z domu, żeby od razu wyrzucić niepotrzebne rzeczy typu reklamy itd. Muszę zatem przejrzeć to, co wyciągnęłam ze skrzynki na miejscu.
Przyznam się, że czuję się niezręcznie, bo siłą rzeczy stoje pod drzwiami sąsiadów i słyszę ich dość głosne rozmowy (nie znam ludzi, nie wiem czy mają problem ze słuchem, czy po prostu tak głośno mówią). Mam wrażenie, ze wygląda to z boku tak, jakbym podsłuchiwała. O ile wiem nie tylko ja mam ten dyskomfort, bo sąsiad też wspominał, że czuje się niezręcznie stercząc koło tych drzwi, tym bardziej, że ten człowiek mieszkający koło skrzynek otworzył drzwi, gdy tamten wyciągał swa korespondencję i badawczo mu się przyjrzał.
Nie mamy wpływu na umiejscowienie skrzynek, o ile wiem w każdej klatce sa tak samo usytuowane.
Czy wg Was w takiej sytuacji, gdy sąsiad mieszkający koło skrzynek otworzy drzwi powinno się przeprosić i powiedzieć centralnie "Przepraszam, ale muszę wyciągnąć korespondencję", czy też tylko wymienić "dzień dobry"?