Dodaj do ulubionych

Kiedy poluzowac zasady sv...

04.02.14, 07:23
.. i czy je w ogole mozna?
takie nasuwa mi sie pytanie w zwiazku z ostatnio paroma poruszonymi problemami.

Np - ze piwa sie gosciom nie podaje, o wydzielinach w towarzystwie nie rozmawia,
o religii nigdy nie zartuje, nie wypada pojsc od razu do toalety w domu kogos
u kogo sie jest z "oficjalna" wizyta, i takie tam.

Czy rzeczywiscie zasady SV zawsze i wszedzie obowiazuja w danej dziedzinie jednakowo?
Nie ma odstapien, wariacji, wyjatkow od regul?

Na przyklad, zalozmy ze normalnie w/g zasad sv do proszonego obiadu nie podaje sie piwa.
ale co jesli menu obiadu jest ustalone za obopolna zgoda i gosci i gospodarzy i jest to
golonka specjalnie z okazji konczacego sie lata, dozynek,
i tak sie sklada ze panowie (panie tez zreszta) marza
aby pyszna tlusta goloneczke z musztarda i chrzanem popijac zimnym piwem z pianka?
co wtedy? jak sie na to zapatruje SV?

I czy taki obiad sam w sobie, golonka podana w dalszym ciagu na eleganckiej zastawie,
piwo w stosownych do piwa kieliszkach badz kuflach,
pelny komplet sztuccow, goscie i gospodarze elegancko ubrani - czy takie przyjecie jest
uwazane ze nieeleganckie bo podano tylko prosta golonke? a moze to sie kwalifikuje
jako pol-eleganckie, pol-formalne?

Minnie
Obserwuj wątek
    • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 04.02.14, 09:20
      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

      > .. i czy je w ogole mozna?

      Kiedy poluzować zasadę nieprzekraczania dopuszczalnej prędkości na drodze
      i czy w ogóle można?

      > Czy rzeczywiscie zasady SV zawsze i wszedzie obowiazuja w danej dziedzinie jedn
      > akowo?
      > Nie ma odstapien, wariacji, wyjatkow od regul?

      Np na pustej drodze to można przycisnąć ponad dopuszczalną?


      > Na przyklad, zalozmy ze normalnie w/g zasad sv do proszonego obiadu nie podaje
      > sie piwa.

      Mi to podchodzi pod sytuację wyjątkową, sytuację, o której wszyscy zawczasu
      wiedzą i godzą się na nią. Moim zdaniem tego typu sytuacje nie łamią sv bo
      jego stosowanie "zawiesza się".
      To coś jak jechanie 150km/h ale... ale na torze wyścigowym, co do którego
      nie obowiązują ograniczenia prędkości.
      • nm.buba011 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 04.02.14, 17:58
        urko70 napisał:

        > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
        >
        > > .. i czy je w ogole mozna?
        >
        > Kiedy poluzować zasadę nieprzekraczania dopuszczalnej prędkości na drodze
        > i czy w ogóle można?

        - ktoś kiedyś na tym forum napisał że:

        ... podobno Antoni Słonimski, na pytanie pewnego gbura ze wschodu, podczas spotkania literatów - "gdzie tu można się wysikać?", odpowiedział: "Pan? Pan może wszędzie."

        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 05.02.14, 03:12
          nm.buba011 napisał:
          ... podobno Antoni Słonimski, na pytanie pewnego gbura ze wschodu, podczas spotkania literatów - "gdzie tu można się wysikać?", odpowiedział: "Pan? Pan może wszędzie."

          No, wlasnie, idealna sytuacja do rozwazenia czy ikiedy zasady SV sa lamane
          przez osobistosci uznawane za na wskros kulturalne.
          Czy to bylo faktycznie eleganckie tak powiedziec ze strony Antoniego Slonimskiego
          ktory powinien wiedziec ze
          (a zakladamy ze sv nie mozna nigdy lamac)

          sv zaklada iz
          a/ cudzych bledow nie zauwazamy
          b/ cudzych bledow nie komentujemy
          c/ Gentleman nie powinien nigdy na zniewagę reagować zniewagą

          a wiec- czy A. Slonimski okazal sie byc sam ch*mem, czy nie w/g kodeksu sv?

          Minnie
          • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 09:19
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            > nm.buba011 napisał:
            > ... podobno Antoni Słonimski, na pytanie pewnego gbura ze wschodu, podczas s
            > potkania literatów - "gdzie tu można się wysikać?", odpowiedział: "Pan? Pan moż
            > e wszędzie."

            >
            > No, wlasnie, idealna sytuacja do rozwazenia czy ikiedy zasady SV sa lamane
            > przez osobistosci uznawane za na wskros kulturalne.
            > Czy to bylo faktycznie eleganckie tak powiedziec ze strony Antoniego Slonimskie
            > go
            > ktory powinien wiedziec ze
            > (a zakladamy ze sv nie mozna nigdy lamac)
            >
            > sv zaklada iz
            > a/ cudzych bledow nie zauwazamy
            > b/ cudzych bledow nie komentujemy
            > c/ Gentleman nie powinien nigdy na zniewagę reagować zniewagą
            >
            > a wiec- czy A. Slonimski okazal sie byc sam ch*mem, czy nie w/g kodeksu sv?

            To wygląda na wejście rewolucjonistów radzieckich na salony (z całym pakietem
            właściwych im wtedy zachowań) i obrażanie się.

            W takich sytuacjach brak reakcji to przyzwolenie na rozprzestrzenienie się
            zachowania z nizin.
        • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 08:49
          nm.buba011 napisał:

          > > Kiedy poluzować zasadę nieprzekraczania dopuszczalnej prędkości na drodze
          > > i czy w ogóle można?
          >
          > - ktoś kiedyś na tym forum napisał że:
          >
          > ... podobno Antoni Słonimski, na pytanie pewnego gbura ze wschodu, podczas spot
          > kania literatów - "gdzie tu można się wysikać?", odpowiedział: "Pan? Pan może w
          > szędzie."

          Cudne! smile
          Pytanie ile osób zrozumie...
      • pavvka Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 05.02.14, 11:31
        urko70 napisał:

        > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
        >
        > > .. i czy je w ogole mozna?
        >
        > Kiedy poluzować zasadę nieprzekraczania dopuszczalnej prędkości na drodze
        > i czy w ogóle można?

        I tu (niechcący) zapodałeś bardzo dobre porównanie. Bo właśnie to co wolno w zakresie zasad, podobnie jak dopuszczalna prędkość na drodze, mocno zależy od okoliczności. W jednym miejscu wolno jechać 20 km/h, a w innym 140. A czasem z punktu widzenia prawa wolno jechać szybko, ale biorąc pod uwagę warunki w danym momencie, nie byłoby to mądre. A na dodatek trezba wspomnieć, że istnieje pewien zakres tolerancji, czyli drobne przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie jest karalne.
        • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 08:25
          pavvka napisał:

          > > Kiedy poluzować zasadę nieprzekraczania dopuszczalnej prędkości na drodze
          > > i czy w ogóle można?
          >
          > I tu (niechcący) zapodałeś bardzo dobre porównanie. Bo właśnie to co wolno w za
          > kresie zasad, podobnie jak dopuszczalna prędkość na drodze, mocno zależy od oko
          > liczności. W jednym miejscu wolno jechać 20 km/h, a w innym 140. A czasem z pun
          > ktu widzenia prawa wolno jechać szybko, ale biorąc pod uwagę warunki w danym mo
          > mencie, nie byłoby to mądre. A na dodatek trezba wspomnieć, że istnieje pewien
          > zakres tolerancji, czyli drobne przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie jest
          > karalne.

          "Niechcący" powiadasz.... podaj proszę sytuacje w których można przekraczać
          dopuszczalną prędkość.

          Brak karania za drobne przekroczenia nie jest przyzwoleniem na przekraczanie.
          • pavvka Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 10:28
            urko70 napisał:

            > "Niechcący" powiadasz.... podaj proszę sytuacje w których można przekraczać
            > dopuszczalną prędkość.

            Dopuszczalną w mieście można przekraczać, i to ponad dwukrotnie, na autostradzie. I dokładnie tak jest z zasadami sv.
            • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 10:45
              pavvka napisał:

              > urko70 napisał:
              >
              > > "Niechcący" powiadasz.... podaj proszę sytuacje w których można przekracz
              > ać
              > > dopuszczalną prędkość.
              >
              > Dopuszczalną w mieście można przekraczać, i to ponad dwukrotnie, na autostradzi
              > e. I dokładnie tak jest z zasadami sv.

              Dopuszczalna prędkość odnosi się do danego miejsca w danej chwili.
              Mieszasz jedno z drugim.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 11:00
                urko70 napisał:
                Dopuszczalna prędkość odnosi się do danego miejsca w danej chwili.

                podales ten przyklad z predkoscia bardzo dobry.
                zasady mowia zeby nie lamac dozwolonej predkosci.
                ale ta predkosc zalezy od miejsca. inaczej jest na autostradzie, inaczej na autobanie,
                inaczej na torze wyscigowym.

                analogicznie,
                nieco inne zasady sv obowiazuja na oficjanym przyjeciu w ambasadzie,
                nieco inne na obiedzie u Kowalskich, jeszcze inne na biwaku w Borach Tucholskich.
                na przyklad, niedopuszczalne jest picie piwa z gwinta na przyjeciu w ambasadzie
                bedac ubranym w dresy khaki. na biwaku juz tak...

                a zatem, podczas gdy nie wypada o wydzielinach rozmawiac na przyjeciu lub w grupie
                tylko znajomych, co innego gdy rozmawia matka z corka lub dwie psiapsiolki znajace sie
                jak lyse konie.
                w takich przypadkach zasady sv sie lekko zmieniaja,
                bo okolicznosci sie zmieniaja.
                i o to chodzi.

                Minnie
                • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 22:00
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > urko70 napisał:
                  > Dopuszczalna prędkość odnosi się do danego miejsca w danej chwili.
                  >
                  > podales ten przyklad z predkoscia bardzo dobry.

                  Składnia, styl, ndst. sad

                  > zasady mowia zeby nie lamac dozwolonej predkosci.
                  > ale ta predkosc zalezy od miejsca. inaczej jest na autostradzie, inaczej na au
                  > tobanie,
                  > inaczej na torze wyscigowym.

                  Obojętnie czy to teren zabudowany czy autostrada to nie wolno przekraczać
                  dozwolonej prędkości.
                  A na torze są inne zasady których również TAM nie wolno łamać.


                  > analogicznie,
                  > nieco inne zasady sv obowiazuja na oficjanym przyjeciu w ambasadzie,
                  > nieco inne na obiedzie u Kowalskich, jeszcze inne na biwaku w Borach Tucholski
                  > ch.

                  Zasadą jest, ze do lasu nie pójdziesz w czarnej długiej z gołymi plecami,
                  Zasadą jest, że na bal sylwestrowy nie pójdziesz w rybaczkach,
                  ale ani w lesie ani na balu nie porusza się pewnych tematów, nie opluwa się ludzi, nie woła się wszem i wobec "idę postawić klo.a".
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 22:50
                    urko70 napisał:
                    Zasadą jest, ze do lasu nie pójdziesz w czarnej długiej z gołymi plecami,
                    Zasadą jest, że na bal sylwestrowy nie pójdziesz w rybaczkach,
                    ale ani w lesie ani na balu nie porusza się pewnych tematów, nie opluwa się ludzi, nie woła się wszem i wobec "idę postawić klo.a".


                    po co powtarzasz to samo sto razy - co z tego ze w roznej wersji,

                    i czy moglbys juz przestac tak namietnie poruszac temat wydzielin
                    wiem ze kochasz to,

                    ale niedobrze sie robi od czytania tego. prosze, skoncz juz.

                    Minnie
                    • urko70 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 07.02.14, 09:07
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > urko70 napisał:
                      > Zasadą jest, ze do lasu nie pójdziesz w czarnej długiej z gołymi plecami,
                      > Zasadą jest, że na bal sylwestrowy nie pójdziesz w rybaczkach,
                      > ale ani w lesie ani na balu nie porusza się pewnych tematów, nie opluwa się lud
                      > zi, nie woła się wszem i wobec "idę postawić klo.a".

                      >
                      > po co powtarzasz to samo sto razy - co z tego ze w roznej wersji,

                      Sugerujesz, naiwność w myśleniu, że jednak zrozumiesz, że pewnych zasad
                      nie łamie się obojętnie w jakich okolicznościach występują?


                      > i czy moglbys juz przestac tak namietnie poruszac temat wydzielin
                      > ]
                      > wiem ze kochasz to,
                      >
                      > ale niedobrze sie robi od czytania tego. prosze, skoncz juz.

                      Po pierwsze: nie przypisuj mi swoich namiętności.
                      Po drugie: to jest właśnie powód dla którego przyjęto zasadę, że o wydzielinach
                      w towarzystwie nie rozmawia się.
    • claratrueba Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 04.02.14, 09:47
      Kiedy się WIE, że owo poluzowanie odpowiada osobie/osobom w stos. do których następuje.
      Zasady s-v nie zostały stworzone po by się popisywać jak się je zna na wzór tresowanej małpy, która zabawia publiczność swoimi sztuczkami. Zostały stworzone po to by swoim zachowaniem nie powodować u innych dyskomfortu.
      Podaję piwo do obiadu bardzo często- osobom, które piwo lubią bardzo a inne trunki nie bardzo.
      O wydzielinach nie rozmawiam bo nie wiem jak jak zapatrują się na to rozmówcy a temat nie jest znowu taki interesujący.
      Co do toalety- jest to krępujące. I jest to ostateczne wyjście kiedy innej możliwości nie ma - nie tylko "serce nie sługa", inne organy też.
    • kora3 Myślę Damo, że 04.02.14, 10:01
      zasady SV, co [pisałam już wielokroć, nie są po pierwsze sztywne jak koci ogon smile, a po drugie nie są rodzajem katorgi, a wręcz przeciwnie - mają pomóc w lepszym, bezkolizyjmym obcowaniu ludzi.

      Wielokrotnie pisałam na tym forum o tym, że w bliskich relacjach ludzie zachowują się inaczej, niż w dalekich i spotkałam się z opinia, ze to nie halo, bo w tych bliskich relacjach należy także być kulturalnymsmile
      Pewnie, ze należy - tylko bycie kulturalnym to m.in. stosowanie suę do zasad panujących w danej relacji.

      Mało kto z nas wyobraża sobie sytuację, w której bliskiej osobie np. matka, ojciec, rodzeństwo, małżonek/partner, przyjaciel na propozycję np. wspólnego wyjścia odpowiada zwięźle "Nie, dziękuję, nie mogę". Jednakowoż to jest odpowiedź zgodna z SV smile - możesz odmówić zaproszeniu BEZ PODANIA PRZYCZYN, ale zwykle te przyczyny się szczególnie w bliskiej relacji podaje.

      Takie przykłady można mnożyć - nie do każego można z marszu zadzwonić u zapytać "Hej, masz chwilę, spotkajmy się", nie do każdego powiedzieć "Nic mi się dziś nie chce, głowa mnie boli".

      To jest kwestia wyczucia i relacji.
      • claratrueba Re: Myślę Damo, że 04.02.14, 10:17
        nie do każego można z marszu zadzwonić u zapytać "Hej, masz chwilę, spotkajmy się", nie do każdego powiedzieć "Nic mi się dziś nie chce, głowa mnie boli".

        I każdemu powiedzieć "Uprzejmie dziękuję, ale to niemożliwe." choć niby Wersal, że ho,ho. Bo w bliskich relacjach to wyraźny sygnał, że przestają być bliskie.
        • kora3 ooooo wlasnie Claro 04.02.14, 10:34
          claratrueba napisała:
          >
          > I każdemu powiedzieć "Uprzejmie dziękuję, ale to niemożliwe." choć niby Wersal,
          > że ho,ho. Bo w bliskich relacjach to wyraźny sygnał, że przestają być bliskie
          .

          Właśnie tak smile Tylko, ze jeśli wcale nie chcemy wysyłać takiego sygnału, a poddamy się niewolniczo radom sztywnego SV, to narobimy bigosu. smile
        • nm.buba011 Re: Myślę Damo, że 04.02.14, 10:52
          claratrueba napisała:

          > I każdemu powiedzieć "Uprzejmie dziękuję, ale to niemożliwe." choć niby Wersal,
          > że ho,ho. Bo w bliskich relacjach to wyraźny sygnał, że przestają być bliskie.

          - s-v jest podobny do boskiego Dekalogu, czyli do Doskonałego Drogowskazu, którego my ludzie z licznymi wadami, nigdy nie jesteśmy wstanie osiągnąć. Przepraszam za uogólnienie tych wyjątkowych.

          Dziwi mnie jednak, że niektórzy zamiast korygować siebie (mnie, nas) i swoje niedociągnięcia, zaczynają przekrzywiać, naprawiać, poprawiać, ów... drogowskaz?
          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • kora3 Miły Bubo 04.02.14, 11:07
            Abstrahując od tego, ze nie każdy jest chrześcijaninem, w związku z tym nie każdy uznaje Dekalog za "Doskonały Drogowskaz", a insynuowanie, ze każdy powinien jest co najmniej niegrzeczne ...

            Nie czarujmy się - ogólne zasady SV mówią, jak należy poprawnie zachowywać się w gronie ludzi obcych! To coś jak paragraf umowy cywilnej "Jeśli strony nie ustaliły innych zasad, obowiązują przepisy OGÓLNE" - i tyle.

            To cale nie oznacza, że dla bliskich osób można być chamskim, obcesowym, niegrzecznym itd. To znaczy, że należy dostosować zachowania do RELACJI i sytuacji.

            Nikt z nas nie ma wątpliwości, że na grilla nie zakłada się garnituru i pojawienie się e takowym stroju na grillu jest niewłaściwe. Pomimo, że garnitur OGÓLNIE uznawany jest za strój dla mężczyzny "bezpieczny", odpowiedni dla większości sytuacji towarzyskich - zarówno tych formalnych, jak u nieformalnych.

            Podobnie - powiedzenie na zaproszenie "Uprzejmie dziękuję, to niemożliwe" jest zasadniczo uprzejme, ale TYLKO uprzejme, rzekłabym lodowato uprzejme. tak odpowiadam na zaproszenia osób, których nie lubię i nie mam ochoty być w ich towarzystwie.
            Natomiast takie "podziękowanie" w stosunku do osoby mi bliskiej, byłoby dla niej sygnałem, że coś się stało w relacjach między nami i słusznie. Bo bliskiej osobie wręcz wypada wyjasnic dlaczego musi się podziękować za przyjęcie zaproszenia np. na jej urodziny, wypada też wyrazić żal, ze się być nie będzie mogło. Mnie taka odmowa bez wyjaśnień ze strony osoby bliskiej sprawiłaby przykrośc, choć jest ona zgodna z zasadami SV.




            • aqua48 Re: Miła Koro 04.02.14, 12:30
              kora3 napisała:

              > Nie czarujmy się - ogólne zasady SV mówią, jak należy poprawnie zachowywać się
              > w gronie ludzi obcych!

              Wiesz Koro, ja jeszcze jestem wychowana w domu, w którym zasady s-v obowiązywały również w stosunku do bliskich przyjaciół i rodziny smile

              > Podobnie - powiedzenie na zaproszenie "Uprzejmie dziękuję, to niemożliwe" jest
              > zasadniczo uprzejme, ale TYLKO uprzejme, rzekłabym lodowato uprzejme.
              > Natomiast takie "podziękowanie" w stosunku do osoby mi bliskiej, byłoby dla nie
              > j sygnałem, że coś się stało w relacjach między nami i słusznie.

              Hmm, a dla mnie lodowato uprzejme mogłoby być tylko gdyby było powiedziane lodowatym tonem. Jeśli normalnie, to absolutnie nie dopatrywałabym się w takiej odpowiedzi obrazy, ani ochłodzenia stosunków. Natomiast w drugą stronę idąc dla mnie bardzo niegrzeczne jest właśnie wszelkie dopytywanie się, "a dlaczego nie" jak również nachalne domaganie się odpowiedzi.
              Celują w tym niestety wszelkie "nowe zawody" typu sprzedaż telefoniczna towarów i usług, również bankowych upowszechniając tę paskudną manierę, tak, że ludziom spowszedniał ten proceder.
              • kora3 Re: Miła Koro 04.02.14, 12:52
                aqua48 napisała:
                >
                > Wiesz Koro, ja jeszcze jestem wychowana w domu, w którym zasady s-v obowiązywał
                > y również w stosunku do bliskich przyjaciół i rodziny smile


                Wiesz Aquo - zupełnie zbędne jest tu delikatne okazywanie wyższości w tym zakresie, a też nieuzasadnionesmile Bo u mnie w domu było/jest tak samo. Tylko kwestia tego, czy te zasady ZAWSZE sa takie same? smile
                Np. czy nie wypada powiedzieć matce "Mamuś, nie mam siły iśc z Toba na zakupy, bo mam okres", skoro nie wypada mi znanej zawodowo osobie odmówić spotkania w danej chwili podając taki powód smile
                >
                > Hmm, a dla mnie lodowato uprzejme mogłoby być tylko gdyby było powiedziane lodo
                > watym tonem. Jeśli normalnie, to absolutnie nie dopatrywałabym się w takiej odp
                > owiedzi obrazy, ani ochłodzenia stosunków


                a ja- zaleznie od osoby. I w tym sęk kochana. Jeśli masz z kims taką relację, że mówicie sobie zawsze/ zwykle o przyczynach np. odmowy, to masz i nagła odmowa bez podania przyczyn zostaje odczytana, jako ochłodzenie stosunków.
                Przed chwilką dzwonił do mnie dobry kolega. Chciał się na dziś umówić. Umówiłam się już, na spotkanie prywatne, z moim eksem i nie chcę nas ograniczać czasem. Odmówiłam koledze podając przyczynę "Sorry, już się na dziś umówiłam z H., nie wiem ile nam zejdzie, możemy się spotkać jutro?" - dla mnie normalne. To żadna tajemnica, ze umówiłam się z H.Gdyby tajemnicza sprawa była, powiedziałabym, ze sorry, ale już mam zaplanowane spotkanie, którego nie mogę przełożyć, bez precyzowania z kim/jakie.

                . Natomiast w drugą stronę idąc dla mn
                > ie bardzo niegrzeczne jest właśnie wszelkie dopytywanie się, "a dlaczego nie" j
                > ak również nachalne domaganie się odpowiedzi.


                Oczywiście Aquo. Tylko, jak pisząc, ze byłoby mi przykro słysząc taką chłodna odmowę od bliskiej osoby, bynajmniej nie sugerowałam, że dopytywałabym, czy domagała się jakichś wyjaśnień.

                > Celują w tym niestety wszelkie "nowe zawody" typu sprzedaż telefoniczna towarów
                > i usług, również bankowych upowszechniając tę paskudną manierę, tak, że ludzio
                > m spowszedniał ten proceder.


                Ja nie wykonuję zadnego nowego zawodusmile U owszem, zdarza mi się zawodowo nalegać na spotkanie, czy odpowiedź w jakims temacie, ale dot. to osób/tematów, które NIE maja prawa odmawiać odpowiedzi.
                • aqua48 Re: Miła Koro 04.02.14, 13:34
                  kora3 napisała:

                  ja jeszcze jestem wychowana w domu, w którym zasady s-v obowi
                  > ązywały również w stosunku do bliskich przyjaciół i rodziny smile
                  >
                  > Wiesz Aquo - zupełnie zbędne jest tu delikatne okazywanie wyższości

                  To nie żadna wyższość, tylko stwierdzenie faktu, zwłaszcza po Twojej wypowiedzi, że s-v obowiązuje w stosunku do OBCYCH. I tak, te zasady są zawsze takie same.

                  > Np. czy nie wypada powiedzieć matce "Mamuś, nie mam siły iśc z Toba na zakupy,
                  > bo mam okres".

                  Nie, powiedzenie tego mamie tak samo nie wypada, jak osobie obcej. I jeśli tak robisz, to jest to POZA s-v. I DLATEGO nie należy tej zasady przeciągać na teren na którym s-v obowiązuje bezwzględnie.


                  > Jeśli masz z kims taką relację, ż
                  > e mówicie sobie zawsze/ zwykle o przyczynach np. odmowy, nagła odmowa
                  > bez podania przyczyn zostaje odczytana, jako ochłodzenie stosunków.

                  No, ale to znowu jest POZA s-v.

                  > Przed chwilką dzwonił do mnie dobry kolega. Chciał się umówić.
                  > Odmówiłam koledze podając przyczynę "Sorry, już się na dziś umówiłam z H., nie
                  > wiem ile nam zejdzie, możemy się spotkać jutro?" - dla mnie normalne.

                  Nie neguję tego, że masz potrzebę opowiadania bliskim lub dalszym zanjomym o powodach swych decyzji, ale znowu to jest poza s-v. I nie ma sensu braku reguł przenosić na sytuacje w których reguły powinny być bezwzględnie stosowane, ani robić z tego braku zasady.


                  >
                  > [i]> Celują w tym niestety wszelkie "nowe zawody" typu sprzedaż telefoniczn

                  > Ja nie wykonuję zadnego nowego zawodu

                  Nie sugerowałam, że tak jest smile

                  owszem, zdarza mi się zawodowo nalega
                  > ć na spotkanie, czy odpowiedź w jakims temacie, ale dot. to osób/tematów, które
                  > NIE maja prawa odmawiać odpowiedzi.

                  Każdy ma prawo odmówić odpowiedzi, spotkania, kontaktu. Naleganie jest wtedy niegrzeczne, nawet zawodowo. Wtedy, profesjonalnie nie bierze się tej osoby, czy instytucji przez nią reprezentowanej pod uwagę, ale praktyka jest inna co powoduje, że ludzie się do nalegania, przypominania, kilkudziesięciu telefonów w jednej sprawie itp przyzwyczajają i traktują ten sposób zachowania błędnie jako normę.
                  • kora3 Re: Miła Koro 04.02.14, 14:01
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > To nie żadna wyższość, tylko stwierdzenie faktu, zwłaszcza po Twojej wypowiedzi
                    > , że s-v obowiązuje w stosunku do OBCYCH. I tak, te zasady są zawsze takie same


                    Nie, napisałam, ze OGÓLNE zasady obowiązują OGÓLNIE w stosunku do obcych
                    >
                    > Nie, powiedzenie tego mamie tak samo nie wypada, jak osobie obcej.

                    Możesz mi z grubsza wyjaśnić, dlaczego?
                    Serio pytam, bo wydaje mi się to tak samo absurdalne, jak stwierdzenie, ze np. lekarzowi ginekologowi nie wypada zapytać o date ostatniej miesiączki, albo czy się regularnie współżyjesmile

                    I jeśli tak
                    > robisz, to jest to POZA s-v. I DLATEGO nie należy tej zasady przeciągać na tere
                    > n na którym s-v obowiązuje bezwzględnie


                    Hehe - a wiec jest jakiś teren, na którym obowiąuje BEZWGLĘDNIE, a co za tym idzie jakiś, na którym bezwględnie nie obowiazuje? smile
                    >
                    > No, ale to znowu jest POZA s-v.

                    Ponioc SV to jest "jak zyć"? smile

                    >
                    > Nie neguję tego, że masz potrzebę opowiadania bliskim lub dalszym zanjomym o po
                    > wodach swych decyzji, ale znowu to jest poza s-v.


                    Wcale nie Aquo. Poza zasadami SV jest podawanie przyczyn, które mogłyby te osobe, albo inne osoby postawić w niezręcznej sytuacji. To, ze podanie przyczyn NIE JST wymagane SV, nie znaczy z automatu, ze jest zabronione i w tym sek.

                    >
                    >
                    > >
                    > > [i]> Celują w tym niestety wszelkie "nowe zawody" typu sprzedaż telef
                    > oniczn
                    >
                    > > Ja nie wykonuję zadnego nowego zawodu.
                    >
                    > Każdy ma prawo odmówić odpowiedzi, spotkania, kontaktu. Naleganie jest wtedy ni
                    > egrzeczne, nawet zawodowo.


                    Nieprawda. Np. rzecznik instytucji ma obowiązek odpowiedzieć dziennikarzowi na pytania związane z tą instytucją w ustawowym terminie. Jeśli tego nie robi - łamie PRAWO.
                    Może w skrajnych przypadkach nie odpowiedzieć, jeśli np. embargo na daną info nałożyły prokuratura albo sąd. Może też nie chcieć odpowiadać danemu dziennikarzowi, ale tylko wówczas, gdy oficjalnie jest wiadomo, ze tenże przekręca jej wypowiedzi, nalepiej gdy ma na to wyrok sądusmile
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Koro 05.02.14, 03:02
                    aqua48 napisała:
                    To nie żadna wyższość, tylko stwierdzenie faktu, zwłaszcza po Twojej wypowiedzi, że s-v obowiązuje w stosunku do OBCYCH. I tak, te zasady są zawsze takie same.

                    Ale "stwierdzilas fakt" ten w bardzo niegrzeczny, wywyzszajacy sie sposob Aquo:

                    Wiesz Koro, ja jeszcze jestem wychowana w domu, w którym zasady s-v obowiązywały również w stosunku do bliskich przyjaciół i rodziny


                    znaczy, u Kory nie?

                    sposob w jaki zwracasz sie do Kory jest po prostu ponizajacy. imputujesz jej
                    (zartobliwo-zlosliwie)
                    ze moze w jej domu normalne bylo zwracac sie "po chamsku" w rodzinie,
                    a do obcych prezyc sie z nienaganna etykieta - w twoim nie, w twoim zawsze byla
                    "wielka kultura".

                    I w tym wlasnie twoim "niewinnym" sposobie wyrazania sie
                    m. inn. tkwi zrodlo powodowania konfliktow. jedynie dlatego ze trafilas na bezkonfliktowa Kore a nie mnie - konflikt zostala zalagodzony.
                    ale za to juz skutecznie zboczylas watek z tematu.

                    Minnie
                    • aqua48 Re: Miła Koro 05.02.14, 14:11
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      >"stwierdzilas fakt" ten w bardzo niegrzeczny, wywyzszajacy sie sposob Aquo:
                      > Wiesz Koro, ja jeszcze jestem wychowana w domu, w którym zasady s-
                      > v obowiązywały również
                      w stosunku do bliskich przyjaciół i rodziny


                      Wobec tego bardzo proszę, napisz JAK Twoim zdaniem powinno brzmieć to zdanie tak, aby zachować jego informacyjna zawartość, a by nie było " żartobliowo-złośliwym wywyższaniem się, poniżaniem oraz imputowaniem jak raczyłaś łaskawie zauważyć.

                      > sposob w jaki zwracasz sie do Kory jest po prostu ponizajacy. imputujesz jej
                      > (zartobliwo-zlosliwie)
                      > ze moze w jej domu normalne bylo zwracac sie "po chamsku" w rodzinie,
                      > a do obcych prezyc sie z nienaganna etykieta - w twoim nie, w twoim zawsze byla
                      > "wielka kultura".

                      Przytocz mi proszę takie MOJE zdania, bo na razie to TY imputujesz mi słowa których ani nie napisałam, ani nie przeszłyby mi na myśl bez Twych cennych podpowiedzi, i wyjaśniania "co autor miał na myśli", tyle, że akurat zupełnie nie w stosunku do Kory...
                      Sądzę Minnie, że jesteś uprzedzona wobec mnie i WSZYSTKO Ci się kojarzy, jak w starym kawale o chusteczce. Wyluzuj.


                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Koro 06.02.14, 10:46
                        aqua48 napisała:
                        Przytocz mi proszę takie MOJE zdania, bo na razie to TY imputujesz mi słowa których ani nie napisałam, ani nie przeszłyby mi na myśl bez Twych cennych podpowiedzi, i wyjaśniania "co autor miał na myśli", tyle, że akurat zupełnie nie w stosunku do Kory...
                        Sądzę Minnie, że jesteś uprzedzona wobec mnie i WSZYSTKO Ci się kojarzy, jak w starym kawale o chusteczce. Wyluzuj.


                        Nie rozumiem Aquo - ja przeciez zacytowalam kwestionowane zdanie,
                        a miejsca w ktorych imputujesz Korze
                        jakoby ona wychowywala sie w domu bez zbytniej kultury ( w porowaniu do twojego) - wytluscilam. co tu jest niejasnego?
                        a jak ja bym sie wyrazila na twoim miejscu?
                        (Kora)
                        Nie czarujmy się - ogólne zasady SV mówią, jak należy poprawnie zachowywać się
                        > w gronie ludzi obcych!


                        jakos neutralniej -np 'ze to raczej nie ma znaczenia czy to rodzina czy obca osoba,
                        czy przyjaciele, w moim odczuciu zawsze nalezy przetrzegac zasad sv jednakowo'

                        - moze byc??

                        nie tyle uprzedzona Aquo co bardzo chcialabym abys zauwazyla juz,
                        ze naprawde robisz pewne komunikacyjne bledy
                        i nie widzisz tego. a kawalu nie znam ??

                        Minnie
                  • nm.buba011 Re: Miła Koro 06.02.14, 11:23
                    aqua48 napisała:

                    > kora3 napisała:

                    > > Np. czy nie wypada powiedzieć matce "Mamuś, nie mam siły iśc z Toba na za
                    > kupy,
                    > > bo mam okres".
                    >
                    > Nie, powiedzenie tego mamie tak samo nie wypada, jak osobie obcej.

                    - słusznie.
                    Wystarczy powiedzieć: Mamo, teraz nie mogę.

                    Jednak odmawiający komukolwiek, zamiast kreowania wykrętów, powinien podać najbliższy wolny termin i szczerą chęć.

                    S-v jest miły i nieuciążliwy dla ludzi wychowanych.
                    Problemy to mają, zresztą, nie będę się powtarzał.

                    ***********************************************
                    www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                    so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Koro 06.02.14, 11:33
                      nm.buba011 napisał:
                      słusznie.
                      Wystarczy powiedzieć: Mamo, teraz nie mogę.


                      Ludzie, wezcie przestancie. przypominam ze wasze matki kiedys wam tylki
                      myly, pieluchy zmienialy i nawet trwalo to pare ladnych lat.
                      nie tylko tej zenskiej populacji, ale meskiej tez.
                      z tym ze te zenska to jeszcze uczyly co to jest podpaska i jak sie to uzywa,
                      i co to jest OKRES i co robic jak sie to dostaje, i takie tam.
                      matka jak uslyszy od corki "mamo okres dostalam i strasznie mnie brzuch boli
                      - zemdlec nie zemdleje ani nie zwymiotuje.

                      Dom, rodzina to nie wojsko ani nie ambasada czy przyjecie z VIP-ami
                      - opamietajcie sie moze.

                      Obawiam sie ze niektorym z was przydalaby sie jednak jakas psychoterapia
                      aby unormalnic uklady w rodzinie.

                      Minnie
                      • aqua48 Re: Miła Koro 06.02.14, 11:49
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > Ludzie, wezcie przestancie. przypominam ze wasze matki kiedys wam tylki
                        > myly, pieluchy zmienialy

                        Wypominanie dorosłym osobom czynności pielęgnacyjnych, które się przy nich wykonywało w ich dzieciństwie jest niezgodne z zasadami s-v.

                        i nawet trwalo to pare ladnych lat.

                        Czasu poświęconego dzieciom tez nie powinno się wyliczać. To bardzo nie na miejscu.

                        > - opamietajcie sie moze.
                        > niektorym z was przydalaby sie jednak jakas psychoterapia

                        Pouczenia tego typu w stosunku do osób, które mają inne zdanie również kompletnie nie mieszczą się w zasadach s-v.


                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Koro 06.02.14, 21:53
                          aqua48 napisała:
                          Wypominanie dorosłym osobom czynności pielęgnacyjnych, które się przy nich wykonywało w ich dzieciństwie jest niezgodne z zasadami s-v.
                          Czasu poświęconego dzieciom tez nie powinno się wyliczać. To bardzo nie na miejscu.

                          Dlaczego zaraz "wypominanie, wyliczanie", Aquo? a nie po prostu przyypomnienie
                          ze pomiedzy rodzicami a dziecmi istnieje cos takiego jak intymna wiez rodzicielska,
                          rodzinna jakiej nie ma pomiedzy osobami obcymi, nawet jesli to sa znajomi?
                          taka jestes oschla osoba ze dla ciebie innej mozliwsci nie ma?
                          Tylko przypominam droga Aquo, bo niektorzy zdaje sie znowu doprowadzaja zasady sv
                          do 'sawuarowego' absurdu.

                          Pouczenia tego typu w stosunku do osób, które mają inne zdanie również kompletnie nie mieszczą się w zasadach s-v.

                          Owszem prawda, sama przyznaje,
                          ale obawiam sie iz dyskusja pomalu dochodzi do momentu w ktorym od czasu do czasu
                          kubel zimnej wody kazdemu sie przyda, tobie ode mnie- i nawet mnie od ciebie.

                          Minnie
                      • mari_kola Re: Miła Koro 06.02.14, 22:49
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                        > Dom, rodzina to nie wojsko ani nie ambasada czy przyjecie z VIP-ami
                        > - opamietajcie sie moze.

                        Podpisuję się. Chyba nie chciałabym urodzić się, wychować i żyć w rodzinie, w której zasady SV byłby tak święte i nienaruszalne, że własnej mamie nie mogłabym powiedzieć (żeby ich nie naruszyć), że boli mnie brzuch, mam miesiączkę i niech mnie przytuli w związku z tym, a na zakupy pójdziemy jutro. Parę osób tutaj powołuje się z lubością na różnego rodzaju religijne analogie. Ja mam zawsze w pamięci ewangeliczne "szabat (prawo) dla człowieka, nie człowiek dla szabatu (prawa, zasad itd.). Ktoś to stworzył, żeby łatwiej było żyć, a nie żeby życie stało się koszmarem...
              • koronka2012 Re: Miła Koro 04.02.14, 16:58
                aqua48 napisała:

                > Hmm, a dla mnie lodowato uprzejme mogłoby być tylko gdyby było powiedziane lodo
                > watym tonem. Jeśli normalnie, to absolutnie nie dopatrywałabym się w takiej odp
                > owiedzi obrazy, ani ochłodzenia stosunków.

                Ty byś się nie dopatrywała - ale zarowno Kora, jak i ja dla przykładu byłabym przekonana, że koleżanka tak odpowiadająca jest na mnie z niewiadomych powodów obrażona. Zgadzam się z Korą w tym, że bliskie relacje w pewnych okolicznościach wymagają ciut innej oprawy.

                Tzn. jeśli chodzi o zaproszenie np. na wspólny wypad do kina, powiedzenie "dziś nie mogę" jest ok, ale jeśli to zaproszenie na urodzinowe przyjęcie przyjaciółki, to już tak zdawkowy komunikat nie wystarczy.
                • aqua48 Re: Miła Koro 04.02.14, 17:17
                  koronka2012 napisała:

                  > Tzn. jeśli chodzi o zaproszenie np. na wspólny wypad do kina, powiedzenie "dziś
                  > nie mogę" jest ok, ale jeśli to zaproszenie na urodzinowe przyjęcie przyjaciół
                  > ki, to już tak zdawkowy komunikat nie wystarczy.

                  Hmm, ja dopuszczam przy zapraszaniu, że moja przyjaciółka powie mi, że ten termin ma już zajęty ale jeśli to możliwe umówi się w innym. To jej sprawa z kim i po co umówiła się już wcześniej, lub co planuje, jeśli zechce to mi powie, jeśli nie może, bo sprawa dotyczy np innej osoby, lub planów woli nie wyjawiać to też dobrze. Zazwyczaj jest tak, że i tak okazuje się to dla mnie osobiście mało istotne i nie wpływa ani na nasze stosunki, ani na dobrą zabawę gdy przychodzi smile
            • nm.buba011 Niesłychanie Miła Koro! 04.02.14, 12:31
              kora3 napisała:

              > Abstrahując od tego, ze nie każdy jest chrześcijaninem, w związku z tym nie każ
              > dy uznaje Dekalog za "Doskonały Drogowskaz", a insynuowanie, ze każdy powinien
              > jest co najmniej niegrzeczne ...

              - Przedwieczna i z Niej pochodzący Dekalog, to wartości... uniwersalne.
              Nie są własnością stricte chrześcijańską, a tym bardziej katolicką.

              Do tego stopnia uniwersalne, laickie, że nieprzestrzeganie poszczególnych punktów owej dziesiątki, można stracić nie tylko pieniądze, ale i... życie.

              pl.wikipedia.org/wiki/Ignorantia_legis_non_excusat


              > Nie czarujmy się - ogólne zasady SV mówią, jak należy poprawnie zachowywać się
              > w gronie ludzi obcych! To coś jak paragraf umowy cywilnej "Jeśli strony nie ust
              > aliły innych zasad, obowiązują przepisy OGÓLNE" - i tyle.
              >
              > To cale nie oznacza, że dla bliskich osób można być chamskim, obcesowym, niegrz
              > ecznym itd. To znaczy, że należy dostosować zachowania do RELACJI i sytuacji.
              >
              > Nikt z nas nie ma wątpliwości, że na grilla nie zakłada się garnituru i pojawie
              > nie się e takowym stroju na grillu jest niewłaściwe. Pomimo, że garnitur OGÓLNI
              > E uznawany jest za strój dla mężczyzny "bezpieczny", odpowiedni dla większości
              > sytuacji towarzyskich - zarówno tych formalnych, jak u nieformalnych.
              >
              > Podobnie - powiedzenie na zaproszenie "Uprzejmie dziękuję, to niemożliwe" jest
              > zasadniczo uprzejme, ale TYLKO uprzejme, rzekłabym lodowato uprzejme. tak odpow
              > iadam na zaproszenia osób, których nie lubię i nie mam ochoty być w ich towarzy
              > stwie.
              > Natomiast takie "podziękowanie" w stosunku do osoby mi bliskiej, byłoby dla nie
              > j sygnałem, że coś się stało w relacjach między nami i słusznie. Bo bliskiej os
              > obie wręcz wypada wyjasnic dlaczego musi się podziękować za przyjęcie zaproszen
              > ia np. na jej urodziny, wypada też wyrazić żal, ze się być nie będzie mogło. Mn
              > ie taka odmowa bez wyjaśnień ze strony osoby bliskiej sprawiłaby przykrośc, cho
              > ć jest ona zgodna z zasadami SV.

              - nie należy jednak traktować bliskich, jako tych mających deficyty poznawcze, daleko na lewą stronę krzywej Gauss'a.

              ***********************************************
              www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
              so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
              • a.nancy Re: Niesłychanie Miła Koro! 04.02.14, 12:47
                ponoć o religii się nie dyskutuje, ale sam... sprowokowałeś.

                > - Przedwieczna i z Niej pochodzący Dekalog, to wartości... uniwersalne.

                dlaczego?
                i dlaczego np. numer 1 miałby być uniwersalny (pamiętając, że mowa o konkretnym Bogu)?
                ateistów również obowiązują "uniwersalne" zasady 1-3?

                > Do tego stopnia uniwersalne, laickie, że nieprzestrzeganie poszczególnych punkt
                > ów owej dziesiątki, można stracić nie tylko pieniądze, ale i... życie.

                tak?
                w laickim (jak sam zaznaczyłeś) kraju/środowisku? czyżby? wszystkich?
                • nm.buba011 Re: Niesłychanie Miła Koro! 04.02.14, 22:10
                  a.nancy napisała:

                  > ponoć o religii się nie dyskutuje, ale sam... sprowokowałeś.

                  - wyjątek. Ludzie kulturalni.

                  Możemy więc.



                  >
                  > > - Przedwieczna i z Niej pochodzący Dekalog, to wartości... uniwersalne.
                  >
                  > dlaczego?
                  > i dlaczego np. numer 1 miałby być uniwersalny (pamiętając, że mowa o konkretnym
                  > Bogu)?
                  > ateistów również obowiązują "uniwersalne" zasady 1-3?

                  - mówisz o numeracji katolickiej, Biblia nie posługuje się numeracją, ale wylicza owe zalecenia.
                  Jest ich 10, choć wszelkie adaptacje... pomińmy.

                  > > Do tego stopnia uniwersalne, laickie, że nieprzestrzeganie poszczególnych
                  > punkt
                  > > ów owej dziesiątki, można stracić nie tylko pieniądze, ale i... życie.
                  >
                  > tak?
                  > w laickim (jak sam zaznaczyłeś) kraju/środowisku? czyżby? wszystkich?

                  - oczywiście.
                  Bóg na 100 % istnieje, co mogę błyskawicznie udowodnić.
                  Bóg jako absolut może być tylko jeden. Religii natomiast cały czas przybywa. Ograniczeń brak.

                  Dwie możliwości potwierdzające istnienie Boga.
                  - Bóg stworzył ludzi, więc Bóg istnieje.
                  - Boga wymyślili ludzie, więc także Bóg istnieje.

                  Logiczny wniosek - przedwieczna dotyczy wszystkich.
                  Jest także przydatna, dla wierzących w ewolucje, jako fenomen literacki, lektura szkolna.
                  ***********************************************
                  www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                  so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                  • kora3 Nie kombinuj teraz 05.02.14, 10:56
                    Takie "dowody" jak podałeś, to doskonale wiesz gdzie można "odesłać"smile
                    Doskonale także wiesz, że czyniąc takie porównanie postąpiłeś w razący sposób sprzecznie z zasadami SV. Bodaj sugestia, ze zasady sformułowane przez jakąkolwiek religię dotyczą/powinny dotyczyć wszystkich jest sama w sobie niegrzeczna, a cóż dopiero kategoryczne stwierdzenie
              • kora3 Re: Niesłychanie Miła Koro! 04.02.14, 12:56
                nm.buba011 napisał:
                >
                > - Przedwieczna i z Niej pochodzący Dekalog, to wartości... uniwersalne.
                > Nie są własnością stricte chrześcijańską, a tym bardziej katolicką.


                inni mogą widzieć to inaczej, a Dekalog jest domeną właśnie wspomnianej religii, a nie każdej, czy żadnej...Przypomnij sobie I przykazanie smile także IIsmile
                >
                > Do tego stopnia uniwersalne, laickie, że nieprzestrzeganie poszczególnych punkt
                > ów owej dziesiątki, można stracić nie tylko pieniądze, ale i... życie.


                jak wyżej smile

                > - nie należy jednak traktować bliskich, jako tych mających deficyty poznawcze,
                > daleko na lewą stronę krzywej Gauss'a.
                >
                Nikt tego nie sugeruje. Posługuj się konkretami, bo nie da się rozmawiać smile
          • urko70 Re: Myślę Damo, że 04.02.14, 11:23
            nm.buba011 napisał:

            > - s-v jest podobny do boskiego Dekalogu, czyli do Doskonałego Drogowskazu, któr
            > ego my ludzie z licznymi wadami, nigdy nie jesteśmy wstanie osiągnąć. Przeprasz
            > am za uogólnienie tych wyjątkowych.

            Doskonałe porównanie.
            Poza tym...nie ma za co ale żeby mi to było ostatni raz. wink


            > Dziwi mnie jednak, że niektórzy zamiast korygować siebie (mnie, nas) i swoje ni
            > edociągnięcia, zaczynają przekrzywiać, naprawiać, poprawiać, ów... drogowskaz?

            A skąd zdziwienie (?) ileż to razy ludzie wybierają wygodniejszą dla siebie drogę
            bo nie rozumieją konsekwencji swoich zachowań, a przestrzeganie zasad mają
            w ...e(?)
            To powszechna praktyka niekierowania się drogowskazem i pójścia na skróty
            przez las, a potem płacz, że się zbłądziło w tym lesie.
          • sphinx10 Re: Myślę Damo, że 04.02.14, 19:34
            nm.buba011 napisał: [...]
            > s-v jest podobny do boskiego Dekalogu, czyli do Doskonałego Drogowskazu

            Wplatanie elementów religijnych do s-v jest, moim zdaniem, niegrzeczne i może prowadzić do konfliktów pomiędzy różnowiercami.
            • vilez Re: Myślę Damo, że 05.02.14, 15:17
              Przecież Buba nie fatyguje się w praktyce savoir vivrem. On tylko wygłasza - z reguły ni przypiął, ni przyłatał- teorie ex cathedra.
              Przekładu tych teorii na praktykę w wykonaniu Buby brak wink
    • kora3 No dobra :) zatem 04.02.14, 14:17
      skoro nie ma różnicy jaka relacja jest między ludźmi i bezwglednie zawsze i wciąż działają sztywne zasady SV, to:
      - ginekologowi nie wypada zapytać o datę ostatniej miesiączki (swinie zawsze pytają podczas wizyty), współżycie (regularność, komfort)
      - pielęgniarce w szpitalu o tym, czy pacjent ma regularne wypróżnienia
      - adwokatowi prowadzącemu komuś sprawę rozwodową o relacje miedzy małżonkami, współżycie, zdradę
      - sędziemu - jakie stosunku łączyły np. oskarżonego/świadka z pokrzywdzonym

      Nie wypada zwierzyć się przyjacielowi/rodzicowi/partnerowi/ rodzeństwu z kłopotów w związku, pracy, finansowych, uczuć...

      Przecie to absurd ...
      • aqua48 Re: No dobra :) zatem 04.02.14, 16:23
        kora3 napisała:

        > skoro nie ma różnicy jaka relacja jest między ludźmi i bezwglednie zawsze i wci
        > ąż działają sztywne zasady SV, to:
        > - ginekologowi nie wypada zapytać o datę ostatniej miesiączki (swinie zawsze py
        > tają podczas wizyty), współżycie (regularność, komfort)
        > - pielęgniarce w szpitalu o tym, czy pacjent ma regularne wypróżnienia

        Znowu mylisz sytuacje. Z ginekologiem lub proktologiem możesz się przyjaźnić i wtedy nie wypada wam rozmawiać poza gabinetem, czyli towarzysko na te tematy, które poruszacie w gabinecie. Rozumiesz?

        > - adwokatowi prowadzącemu komuś sprawę rozwodową o relacje miedzy małżonkami, w
        > spółżycie, zdradę

        Adwokat też towarzysko nie porusza takich tematów, np. dla rozrywki na urodzinach...

        > Nie wypada zwierzyć się przyjacielowi/rodzicowi/partnerowi/ rodzeństwu z kłopot
        > ów w związku, pracy, finansowych, uczuć...

        Zwierzanie się z kłopotów, stanu zdrowia i finansów, ilości wypróżnień i przebytych załamań nerwowych itp podobnych problemów w ogóle wypada POZA strefę s-v, nie sądzisz? Sytuacja gabinetu specjalisty nie wchodzi w zakres tej strefy.
        S-v generalnie zaleca NIE obarczać innych swoimi problemami.
        • kora3 Niczego nie mylę, wykazuje abssurdalnośc 05.02.14, 11:13
          stwierdzenia, ze SV jest zawsze taki samsmile
          Nie jest - ginekologowi nie opowiada się, jak się przezywa uniesienia w łożku, tylko mówi bardzo ogólnie o współżyciu- czestotliwośc, komfort. Natomiast szczegóły ma szanse usłyszeć seksuolog. To są także zasady SV, Aquo. smile
          NIE WYPADA ginekologowi opowiadać o swoich np. fantazjach seksualnych, bo dziedzina medycyny jaką reprezentuje, tym się nie zajmuje, a takie wyznania mogą być dla tego lekarza zwyczajnie krepujące. Ale za to wypada jak najbardziej powiedzieć mu, ze w takiej a takiej pozycji seksualnej odczuwa się dyskomfort.

          Co do reszty - jeśli przyjmujemy, ze SV to "jak żyć" to uznawanie, iż zwierzanie się bliskim z kłopotów, szukanie np. rady, czy pomocy jest poza SV, to znaczy, ze ...tak się nie da żyć smile
          Bo jak żyć bez bliskich?
          • aqua48 Re: Niczego nie mylę, wykazuje abssurdalnośc 05.02.14, 14:02
            kora3 napisała:

            > Co do reszty - jeśli przyjmujemy, ze SV to "jak żyć" to uznawanie, iż zwierzani
            > e się bliskim z kłopotów, szukanie np. rady, czy pomocy jest poza SV, to znaczy
            > , ze ...tak się nie da żyć smile
            > Bo jak żyć bez bliskich?

            Nie piszę nigdzie żeby żyć bez bliskich, ani żeby nie zwierzać się ludziom, sama przecież tak robię, TYLKO że jest to najczęściej POZA, OBOK s-v. I tyle.
            • kora3 Chwileczkę Aquo 05.02.14, 14:58
              bo już zaczyna się to zapętlaćsmile

              Z jednej strony stwierdzasz, że powyższe jest poza SV, z drugiej, ze sama tak robisz. Jak to się ma do wyniesionych z domu dobrych manier, np. tego, ze nie wypada obarczać innych swymi problemami?

              Pytam całkiem poważnie.
              Mam bowiem wrazenie, ze nie dostrzegasz, iż w bliskich relacjach nie tuyle działa się poza SV, co działa się w jego ramach adekwatnie do relacji.
              • aqua48 Re: Chwileczkę Koro 05.02.14, 15:22
                No, właśnie cały czas chodzi mi o to, że zasad się nie luzuje. One po prostu obowiązują, albo nie. Nie da się istniejących zasad stosować tylko w połowie, a przede wszystkim przenosić tego "lekkiego " ich traktowania w sytuacjach intymnych jako zasady na sytuacje towarzyskie. Nie wiem, czy się dość jasno wyrażam, bo mam wrażenie, że istnieje między nami nieporozumienie w nazywaniu rzeczy Koro.
                Nie może być tak, że np. w domu przy żonie dłubiemy w zębach, bo jej to akurat nie przeszkadza, a skoro to stało się akceptowalną normą przenosimy ten zwyczaj na czas wizyt sąsiadów, a potem na czas naszych odwiedzin u nich, a następnie twierdzimy, że zwyczaj stał się tak powszechny, że zasada s-v się zmieniła i wolno dłubać w zębach zawsze kiedy ma się taką potrzebę, bo to nikomu nie szkodzi. Rozumiesz mnie ?
                • kora3 Aquo 06.02.14, 09:53
                  aqua48 napisała:

                  > No, właśnie cały czas chodzi mi o to, że zasad się nie luzuje.

                  Kompletnie się nie zgadzam, ale kontynuujmy smile

                  Nie da się istniejących zasad stosować tylko w połowie, a
                  > przede wszystkim przenosić tego "lekkiego " ich traktowania w sytuacjach intymn
                  > ych jako zasady na sytuacje towarzyskie.


                  Ależ ja nie postulowałam żadnego "przenoszenia" moja droga

                  > Nie może być tak, że np. w domu przy żonie dłubiemy w zębach, bo jej to akurat
                  > nie przeszkadza, a skoro to stało się akceptowalną normą przenosimy ten zwycza
                  > j na czas wizyt sąsiadów, a potem na czas naszych odwiedzin u nich, a następnie
                  > twierdzimy, że zwyczaj stał się tak powszechny, że zasada s-v się zmieniła i w
                  > olno dłubać w zębach zawsze kiedy ma się taką potrzebę, bo to nikomu nie szkodz
                  > i. Rozumiesz mnie ?


                  To powyżej jest taką oczywistością, że naprawdę pytanie o zrozumienie mogłoby być odebrane jako obrażające inteligencję pytanego smile

                  Aquo - moim zdaniem nie jest to problem w odmiennym nazywaniu jak sugerujesz, a w odmiennym pojmowaniu zasad i relacji.

                  Powyżej piszesz - norm się nie luzuje. Moim zdaniem to nie jest prawda. nie tylko "się luzuje", ale normy, ze tak powiem "same się" luzują. Bo przecież także w obrebie bardzo scisłego SV mamy cały szereg przykładów luzowaniasmile Np. do pracy ubieramy się na ogół, nawet gdy nie obowiązuje scisły dres code inaczej, niż na imprezę, nawet taką w gronie szefostwa i współpracowników.
                  Oczywistościa jest, ze nawet sztywne normy SV rozróżniają zatem sytuacje formalne, od mniej formalnych. Podobnie jest także z relacjami: "od zawsze" na pogrzeb obowiązują stroje stonowane w kolorystyce, ale jedynie od najbliższej rodziny zmarłego wymaga się stroju całkowicie czarnego (a też jak tu pisaliście - nie zawsze, nie wszyscy), natomiast od zwyczajnych uczestników pogrzebu - nie.
                  To jest właśnie "poluzowanie" normy, tylko tak stare i tak powszechne, ze poluzowanie stało się normą samą w sobie.

                  Mama nadzieję, ze ty także rozumiesz o co mi chodzi....
                  Nie w tym absolutnie rzecz, żeby normy obowiązujące na gruncie luźniejszym przenieść na grunta "sztywniejsze", broń Boże, rzecz w tym, żeby dostrzec, iż też są one normami, tylko ustalonymi na innej płaszczyźnie.
                  • aqua48 Koro 06.02.14, 11:35
                    kora3 napisała:

                    > Aquo - moim zdaniem nie jest to problem w odmiennym nazywaniu jak sugerujesz, a
                    > w odmiennym pojmowaniu zasad i relacji.

                    Z całą pewnością. Po prostu się różnimy w podejściu i niech tak zostanie, bo różnice wcale nie są złe smile

                    > Powyżej piszesz - norm się nie luzuje. Moim zdaniem to nie jest prawda. Np. do pra
                    > cy ubieramy się na ogół, nawet gdy nie obowiązuje scisły dres code inaczej, niż
                    > na imprezę, nawet taką w gronie szefostwa i współpracowników.

                    No widzisz, ja na imprezę nie ubieram się "luźniej" niż do pracy.

                    > Oczywistościa jest, ze nawet sztywne normy SV rozróżniają zatem sytuacje formal
                    > ne, od mniej formalnych. jedynie od najbliższej rodzin
                    > y zmarłego wymaga się stroju całkowicie czarnego
                    > natomiast od zwyczajnych uczestników pogrzebu - nie.
                    > To jest właśnie "poluzowanie" normy,

                    Nie, to jest rozróżnienie nie na żałobę tzw "ciężką" i nie. Są różne stopnie żałoby. Tylko, ze teraz już o tym zapomniano, nie stosuje się, nie przywiązuje się wagi, "rozluźniono" właśnie te zwyczaje i powstał problem.
                    Kogoś kto uważa, ze żałoba obowiązuje będzie razić żałobnik w czerwonej kurtce na pogrzebie, kogoś komu taki strój nie przeszkadza będzie razić ciężka żałoba, w stosunku do bliskich, czyli cały czarny strój, od którego odstępstwa są dopiero po odpowiedniej ilości czasu od pogrzebu i przechodzi się stopniowo do fioletów, ciemnych kolorów aż do pełnej dowolności w kolorystyce ubioru.
                    I wbrew pozorom "sztywniactwa" taka żałoba miała głęboki psychologiczny aspekt dając czas na uporanie się ze śmiercią bliskiej osoby. Także wyróżniając osobę w żałobie pogrążoną dawała jej pewną ochronę towarzyską - na przykład nikt nie nagabywał takiej osoby o uczestnictwo w zabawie z tańcami i pozwalał na zachowania nie do końca konwencjonalne - np publiczne okazywanie smutku. Czyli pod pozorami niepotrzebnej konwencji kryły się całkiem sensowne powody. dlatego jestem za tym, aby jednak nie luzować zasad s-v.
                    • kora3 Re: Koro 06.02.14, 11:58
                      aqua48 napisała:

                      >
                      > Z całą pewnością. Po prostu się różnimy w podejściu i niech tak zostanie, bo ró
                      > żnice wcale nie są złe smile


                      smile
                      >
                      > No widzisz, ja na imprezę nie ubieram się "luźniej" niż do pracy.

                      Serio? smile A jeśli impreza to ognisko, to też nie?
                      >
                      > Kogoś kto uważa, ze żałoba obowiązuje będzie razić żałobnik w czerwonej kurtce
                      > na pogrzebie,


                      W przy
                      Także wyróżniając osobę
                      > w żałobie pogrążoną dawała jej pewną ochronę towarzyską - na przykład nikt nie
                      > nagabywał takiej osoby o uczestnictwo w zabawie z tańcami i pozwalał na zachowa
                      > nia nie do końca konwencjonalne - np publiczne okazywanie smutku. Czyli pod poz
                      > orami niepotrzebnej konwencji kryły się całkiem sensowne powody. dlatego jestem
                      > za tym, aby jednak nie luzować zasad s-v.


                      Aquo, ale te normy nie "poluzowały się" jakoś odgórnie, tylko ze tak powiem same z siebie. smile
                      Kiedyś czarny "od stóp do głow" strój dzienny kobiety kojarzył się wyłącznie z załobą. Dziś tak nie jest, czarny jest lubianym kolorem nie tylko na wieczór, więc nawet brak w stroju elementów w innym kolorze nie jest kojarzony automatycznie z załobą.
                      Ja jak może pamiętasz właśnie w załobie jestem, ale udzielam się jakoś tam towarzysko chodząc ubrana całkowicie na czarno. Kiedy proszona do tańca odmawiam - mówię, że przepraszam, kiedyś chętnie, ale teraz jest w załobie. osoba, która mnie prosi do tańca nie ma szans zorientować się po czerni ze jestem w załobie, bo w czerni jest np. 85 proc. pań na imprezie.
                      • aqua48 Re: Koro 06.02.14, 12:09
                        kora3 napisała:

                        > Serio? smile A jeśli impreza to ognisko, to też nie?

                        Zdziwisz się, ale też nie.

                        > Aquo, ale te normy nie "poluzowały się" jakoś odgórnie, tylko ze tak powiem sam
                        > e z siebie. smile

                        Normy nie luzują się "same z siebie" to ludzie na to pozwalają. I właśnie ja jestem przeciwna temu przyzwoleniu.
                        Przykład - wydzwaniają do nas rozmaici oferodawcy kredytów, nowych taryf, obniżek i podstawowe pytanie w odpowiedzi (!) na dziękuję, nie jestem zainteresowana, to: a dlaczego nie?
                        Najbardziej niegrzeczne z możliwych. I tak wkręcamy się pomału w spiralę "obowiązkowych" tłumaczeń i podawania powodów odmowy. Bankowi, sąsiadowi, koleżance, mamie. I wkrótce oczekując wręcz takich tłumaczeń od każdego wbrew oczywistym zasadom.
                        • kora3 Re: Koro 06.02.14, 12:22
                          aqua48 napisała:
                          > Zdziwisz się, ale też nie.

                          No zdziwiłam sięsmile choć sama nieraz chodzę na imprezy bardziej "sztywno" ubrana niż do pracy. Niemniej obie chyba zdajemy sobie sprawą, ze jest to sytuacja nietypowa...
                          >
                          > Normy nie luzują się "same z siebie" to ludzie na to pozwalają. I właśnie ja je
                          > stem przeciwna temu przyzwoleniu.


                          Naprawdę? Chcialabyś zasuwać w sukni w stylu wiktoriańskim i za pokazanie kostki u nogi być "wykluczona z towarzystwa"?smile

                          > Przykład - wydzwaniają do nas rozmaici oferodawcy kredytów, nowych taryf, obniż
                          > ek i podstawowe pytanie w odpowiedzi (!) na dziękuję, nie jestem zainteresowana
                          > , to: a dlaczego nie?
                          > Najbardziej niegrzeczne z możliwych.


                          Niegrzeczne, bo relacja z ta osobą i sytuacja nie predestynują jej do zadawania takiego pytania. Można jednak podać cały szereg sytuacji i relacji, w których takie pytanie jest uzasadnione. Np. pacjent mówi lekarzowi, że nie chce poddac się proponowanej przezeń terapii. Lekarz wręcz POWINIEN zapytać dlaczego nie! A powinien, bo może pacjent ma jakiś fałszywy obraz tej terapii, może niesłusznie się jej obawia itd. Może też być tak, ze pacjentowi np. swiatopogląd na nią nie pozwala, ale lekarz POWINIEN zapytać ...

                          Inny przykład - moja kolezanka uczy w szkole średniej dla dorosłych. Dowiedziała się, że jeden z jej uczniów, akurat wyróżniający się w nauce nie chce przystępować do matury. Zapytała go sama z siebie, na osobności skąd taka decyzja. Uczeń powody podał, ale ostatecznie dał się przekonać, ze warto do matury podejść. Źle zrobiła? Niegrzecznie? Ja uważam, ze jako nauczyciel - swietnie!

                          I tak wkręcamy się pomału w spiralę "obowi
                          > ązkowych" tłumaczeń i podawania powodów odmowy. Bankowi, sąsiadowi, koleżance,
                          > mamie. I wkrótce oczekując wręcz takich tłumaczeń od każdego wbrew oczywistym z
                          > asadom.


                          Wracamy do tego samego Aquo - dla mnie jest zasadnicza róznica pomiędzy matką (moją), a bankiem (dowolnym). smile
                          NIKOMU nie musze się z niczego tłumaczyć, ale uważam, że jeśli umówiłam się na coś z matką, a z jakiejś przyczyny nie mogę tego wypełnić, to matce naleza się wyjaśnienia.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Koro 06.02.14, 22:07
                      aqua48 napisała:

                      (Kora)
                      > Powyżej piszesz - norm się nie luzuje. Moim zdaniem to nie jest prawda. Np. do pra
                      > cy ubieramy się na ogół, nawet gdy nie obowiązuje scisły dres code inaczej, niż
                      > na imprezę, nawet taką w gronie szefostwa i współpracowników.
                      (Aqua)
                      No widzisz, ja na imprezę nie ubieram się "luźniej" niż do pracy.


                      ja mysle ze Korze nie o to chodzilo piszac "luzniej".
                      tylko ze np do pracy niekiedy wymagany jest pelen rynsztunek tzn
                      NP:
                      powazny w kolorze
                      kobiecy garnitur czyli granatowa garsonka, biala koszula, proste czolenka na niewysokim obcasie i w neutralnym kolorze, jesli dozwolona bizuteria to bardzo dyskretna,
                      jesli dozwolony makijaz to tez bardzo dyskretny
                      a na impreze w zaleznosci od jej charakteru mozna ubrac sie luzniej czyli
                      - prosty sweter lub bluzka, wygodna kolorowa spodnica, modna sukienka itp
                      co wcale nie oznacza braku elegancji i lamania zasad sv.

                      Minnie
    • triss_merigold6 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 04.02.14, 14:20
      To jest pytanie o problem nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa.
      • nchyb Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 04.02.14, 17:39
        dokładnie smile
        Triss_merigold6 i wyżej Claratrubeba dokładnie oddały ideę SV...

        to SV jest dla ludzi, a nie ludzie dla SV smile
        • nm.buba011 Re: Kiedy poluzowac zasady sv... 06.02.14, 22:08
          nchyb napisała:

          > dokładnie smile
          > Triss_merigold6 i wyżej Claratrubeba dokładnie oddały ideę SV...
          >
          > to SV jest dla ludzi, a nie ludzie dla SV smile

          - pozornie.
          Umawiając się, należy dotrzymać słowa.
          Rodzic domagający się zmiany, wyjaśnień, nie pojmuje s-v.
          ***********************************************
          www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka