gazeta_mi_placi 22.07.14, 10:16 jedzących w restauracji? Co myślicie? Restauracja nie pod rodziny z dziećmi. Ja mało nie heftłam do talerza. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lena36 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 10:25 Generalnie za dziećmi w restauracji nie przepadam ale tak sobie myślę - jak taki niemowlak może bekać...? przecież nie jak stary chłop po piwie, tylko jakoś cichutko.... Odpowiedz Link
annthonka Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 10:36 Też mi się wydaje, że niemowlak raczej nie beka w sposób szalenie głośny i obrzydliwy. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 12:05 być może chodzi o dziecko nakarmione np butlą i potem podniesione do góry w celu tzw odbicia trzymane w górze, w pozycji stojącej trzymającego może znaleźć się nad głowami innych klientów (byłam świadkiem) takie odbicie, czasem odbijanie prawie seryjne, połączone z ulaniem moze jak najbardziej moim zdaniem być obrzydliwe dla innych klientów restauracji... Odpowiedz Link
lena36 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 12:11 A no chyba że tak jak mówi Nchyb. To faktycznie obrzydliwe. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:35 Dokładnie tak było. Odpowiedz Link
koronka2012 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 20:32 lena36 napisała: > Generalnie za dziećmi w restauracji nie przepadam ale tak sobie myślę - jak tak > i niemowlak może bekać...? przecież nie jak stary chłop po piwie, tylko jakoś c > ichutko.... Oj, zdziwiłabyś się ile możliwości drzemie w małym ciałku Odpowiedz Link
wuika Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:19 No właśnie niemowlaki potrafią bekać jak stare żule spod budki z piwem. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:36 Bo nie pod głowami. Odpowiedz Link
mozambique Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 11:33 a jak beka nad talerzem glosno i soczyscie dorosły , gruby facet to ci nie przeszkadza ? Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 11:59 a czy jedno wyklucza drugie? czy przeszkadzający bekający niemowlak powoduje że inni bekający nie przeszkadzają? skąd takie założenie? Odpowiedz Link
aqua48 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 13:39 Problem w tym, że niemowlę nie może i nie powinno w tej sytuacji (odbicie po jedzeniu)się powstrzymywać, dorosły może.. Tak samo jak może z niemowlęciem wyjść na czas odbicia na korytarz choćby. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 13:55 ale myślący dorosły powinien właśnie z takim dzieckiem po prostu wyjść, stanąć z boku, tak by to odbijanie-ulewanie nie odbywało się tuż obok/nad innymi konsumentami... skoro nakarmił i wie, ze kolejnym etapem po jedzeniu będzie właśnie bekanko-ulewanie - powinien uchronić w odpowiednim momencie pozostałych współklientów restauracji od takich doznań niemowlęcych... co do dorosłych, jeżeli dorosłemu się zbiera na odbicie, to może spróbować wyjść bądź powstrzymać się, ale nie zawsze też zdąży lub da radę... ale w tej odpowiedzi nie chodziło o to kto może lub nie może się powstrzymać, a wyłącznie o to, ze moja przedmówczyni sprawiała wrażenie zakładającej, że autorowi/autorce wątku przeszkadza wyłącznie bekające dziecko, a nie inni bekacze, a my przecież nie wiemy czy tak jest Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:41 Moim zdaniem w ostatnich latach dzięki modzie na pajdokrację młodzi rodzice z przychówkiem strasznie schamieli, roszczeniowość ich sięga zenitu. Restauracja nie była tzw. rodzinna, celowo by uniknąć chamów z niemowlakami i głośnymi małymi dziećmi unikam rodzinnych restauracji, niech tam nawet srają jak chcą, ale ta restauracja nie była rodzinna. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:38 Nie byłam świadkiem bekania dorosłego w restauracji tylko niemowlaka, stąd piszę o niemowlaku. Gdyby to był gruby Pan w średnim wieku napisałabym o grubym Panie w średnim wieku. A co? Zachowanie niemowlaka nie może obrzydzać postronnych bo jest niemowlakiem czy jak? Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:40 gazeta_mi_placi napisała: > jedzących w restauracji? Co myślicie? Restauracja nie pod rodziny z dzie > ćmi. > Ja mało nie heftłam do talerza. Myślę, że: 1. jesteś kolejną osobą traktującą pole temat jako część pola treść przez co ani temat nie jest właściwy ani pole treść nie jest właściwie wypełnione. 2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekanie. Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał. Niemowlakom powinno się odbić po jedzeniu ale ciężko to nazwać bekaniem, jest to ledwo co słyszalne przez rodzica/opiekuna który trzyma dziecko na ramieniu. 3. zachowania powszechnie uznane za niewłaściwe nie powinny mieć miejsca. Jednak często diabeł tkwi w szczegółach dlatego ważne dla oceny sytuacji/zachowania jest wiedzieć jak to opisane przez Ciebie "bekanie niemowlaka" rzeczywiście wyglądało ponieważ nie jest to takie jednoznaczne jak przykładowo przewijanie niemowlaka obfajdanego po pas. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 14:46 > 2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekanie. > Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał. nie trzeba, nie trzeba tak mocno... dane mi było widzieć/słyszeć niemowlęta, których odbijanie dźwiękowo było bardzo zbliżone do bekania... po prostu dźwięki bywają różne, ich głośność również... co do reszty - wyobraźnia mi podpowiedziała jak wyglądała sytuacja i okazało się, że tak właśnie było więc nie dziwię się obrzydzeniu gazetki... rodzic (opiekun) niemowlaka bezmyślnie się zachował moim zdaniem, niezgodnie z sv... Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 15:00 nchyb napisała: > > 2. trzeba się mocno doszukiwać aby z odbicia się niemowlakowi robić bekan > ie. > > Nie spotkałem się jeszcze z niemowlakiem który by bekał. > > nie trzeba, nie trzeba tak mocno... > dane mi było widzieć/słyszeć niemowlęta, których odbijanie dźwiękowo było bardz > o zbliżone do bekania... > po prostu dźwięki bywają różne, ich głośność również... Widocznie każde z nas ma inne doświadczenia ja oceniam tę głośność jako ledwo lub w ogóle nie słyszalną dla osób innych niż trzymająca dziecko. > co do reszty - wyobraźnia mi podpowiedziała jak wyglądała sytuacja i okazało si > ę, że tak właśnie było > więc nie dziwię się obrzydzeniu gazetki... Znając wypowiedzi autorki wątku również się nie dziwię. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:51 > Widocznie każde z nas ma inne doświadczenia ja oceniam tę głośność jako ledwo l > ub w ogóle nie słyszalną dla osób innych niż trzymająca dziecko. być może po prostu nie dane było Ci spotkać tyle dzieci, którym się odbijało, co innym... lub miałeś wyjątkowe szczęście spotkać te dzieci, którym odbijało się wyjątkowo delikatnie, a ich rodzice wtulili je w siebie... głośność bywa różna, natężenie, efekty dodatkowe itp wiele też zależy od rodzica/opiekuna, jeden wtuli dziecko w siebie inny radośnie umożliwi wszystkim dookoła poznanie dźwiękowo/widokowe efektów odbicia-beknięcia-ulania... przy czym zazwyczaj ten drugi będzie zdziwiony, ze to słodkie ulanie (brr) może być obrzydliwe dla innych obcych osób... Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:33 nchyb napisała: > być może po prostu nie dane było Ci spotkać tyle dzieci, którym się odbijało, c > o innym... > lub miałeś wyjątkowe szczęście spotkać te dzieci, którym odbijało się wyjątkowo > delikatnie, a ich rodzice wtulili je w siebie... O tym właśnie napisałem powyżej pisząc "inne doświadczenia". Z odbijaniem się u małych dzieci to często jest problem, im się tak rzadko i trudno odbija że trzeba robić z tym specjalne ceregiele i czekać aż w końcu się odbije. Czyli faktycznie mówimy o jednym cichym odbiciu/beknięciu Owszem nie pracowałem ani na oddziale noworodków ani w żłobku ani w innych miejscach gdzie przewijają się setki / tysiące maluchów niemniej nie raz byłem przy takich różnych maluszkach stąd moja ocena beknięcia jako cichego i niemal niezauważalnego. Odpowiedz Link
kol.3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 17:55 Niemowlak to niemowlak - musi zjeść i musi beknąć. Najedzony niemowlak to zadowolony niemowlak, który na ogól idzie potem kimnąć. W sumie niemowlaki bywają mało absorbujące. Najgorsze są większe dzieci biegające po restauracji, zaczepiające obcych, wrzeszczące, potrącające cudze stoliki. Po prostu wychodzę od razu. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 19:19 Pod warunkiem, że nie rozdziawią japy i nie zaczną ryczeć w niebogłosy. Odpowiedz Link
kol.3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 20:28 Oj tam oj tam. Smoczek i lulanko. Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 18:15 Specjalnie podnieśli niemowlaka nad twoją głowę? Zazwyczaj trzyma się takiego niemowlaka nad własnymi kolanami, tak najwygodniej dla dziecka i opiekuna. Niesamowite, że ktoś celowo uniósł dziecko nad twoją głowę... Ani to wygodne ani sensowne. Dzieci już tak mają, że im się ulewa. Albo się trzeba przyzwyczaić albo trzymać od małych dzieci z daleka a najlepiej na nie patrzeć. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale całkiem możliwe, że to dziecko miało w majtach siuśki a może coś więcej... Horror. Nigdy nie zbliżaj się do niemowląt, to potwory. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 19:18 To prawda, niemowlaki (za wyjątkiem ich rodziców) są obleśne w swoich zachowaniach dlatego nie powinny bywać w miejscach dla nich nie przeznaczonych typu restauracja. Ale niestety współcześni młodzi rodzice są roszczeniowi i obrzydzają wszystkim innym pobyt w miejscach nie przeznaczony pod małe dzieci. Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 19:22 Powinno się wprowadzić znaczki, że niemowlętom czy dzieciom albo też nastolatkom wstęp wzbroniony. Tak jak pieskom. Niech się tacy durni rozmnażacze solidnie zastanowią zanim wyjdą z bachoręciem z domu i zaczną komuś psuć samopoczucie! Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 20:14 Jestem za, niestety młodzi rodzice są tak roszczeniowi, że zapewne by się żalili, że dyskryminacja, za granicą są już strefy "no-kids" mam nadzieję, że dojdzie i do Polski. Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 23:13 gazeta_mi_placi napisała: > Jestem za, niestety młodzi rodzice są tak roszczeniowi, że zapewne by się żalil > i, że dyskryminacja, za granicą są już strefy "no-kids" mam nadzieję, że dojdzi > e i do Polski. Za jaka granica? Z Rosja? Ja mieszkam w Holandii i podejscie do dzieci jest 100 razy bardziej przyjacielskie niz w Polsce. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:14 Bardzo przyjacielskie, można usunąć nawet pięciomiesięczną ciążę Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 20:09 "> Bardzo przyjacielskie, można usunąć nawet pięciomiesięczną ciążę " Fajna, fajna uwaga ... tylko troche kiepska. Biorac pod uwage jeden z najnizszych swiatowych wskaznikow aborcji w Holandii, choc kazdy przypadek skoro legalny to i jest rejestrowany. W Polsce wskaznik jest znacznie wiekszy, choc z uwagi na to, ze aborcja jest nielegalna nie ujmuje pewnie nawet polowy rzeczywiscie wykonywach aborcji, nie mowiac juz o turystyce aborcyjnej Polek. Ale najwazniejsze zeby przyjacielem dziecka byc. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 20:20 > Ale najwazniejsze zeby przyjacielem dziecka byc. najważniejsze, by nie być wrogiem ludzi nie tylko dzieci, ale i dorosłych... i ważne by pamiętać, ze nasze ukochane maleństwo nie jest ukochanym maleństwem wszystkich obcych dookoła... osoba najbardziej przyjazna wobec małych dzieci ma czasem prawo od nich odpocząć, tak zwyczajnie i po prostu... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 15:23 "> najważniejsze, by nie być wrogiem ludzi > nie tylko dzieci, ale i dorosłych... > i ważne by pamiętać, ze nasze ukochane maleństwo nie jest ukochanym maleństwem > wszystkich obcych dookoła... > osoba najbardziej przyjazna wobec małych dzieci ma czasem prawo od nich odpoczą > ć, tak zwyczajnie i po prostu... " Najwazniejsze zeby nie byc wrogiem i dziecka i doroslego ale i rozumiec (szczegolnie jak sie jest doroslym) , ze kazdy ma prawo (i dorosly i dziecko) do funkcjonowania w przestrzeni publicznej, nawet jak sie nam to nie podoba. Ja pamietam jak uciazliwe byly dla mnie loty z mnostwem dziecek na pokladzie. Przed kazdym lotem modlilam sie zeby bylo ich jak najmniej. Chcialam sobie podczas lotu zwyczajnie odpoczac. No ale niestety nie zawsze sie dalo. I choc mi sie to nie podobalo to nie wpadlam na pomysl zeby sie oburzac i domagac sie na forum aby dzieci nie podrozowaly. Nie postulowalam zeby rodzice jezdzili na wakacje z dziecmi tylko autem - bo ja jestem najwazniejsza i chce sobie odpoczac. "Ja tylko ja i wszedzie ja". W postulowaniu aby rodzic nie mogl isc z niemowlakiem w miejsce publiczne jakim jest restauracja bo ktos sobie chce odpoczac to czysty egoizm. Zarowno dorosly jak i dziecko maja takie same prawo funkcjonowania w przestrzeni publicznej. A jesli dorosly chce sobie odpoczac to niech zostanie w domu. Odbijanie niemowlaka nie jest czynnoscia obrzydliwa, jest zupelnie normalne, wrecz wskazane dla zdrowia. Jesli dla kogos jest obrzydliwe, niech sie zamknie w swoich 4 scianach, bo za niedlugo zacznie postulowac aby osoby o rudym kolorze wlosow nie przychodzily do restauracji bo on/a sobie chce odpoczac a widok rudzielca jest dlan obrzydliwy. Trzaba miec wyczucie i znac granice kiedy mozemy od kogos wymagac jakis zachowan, a kiedy to od siebie powinnismy zaczac czegos wymagac. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 15:50 > Ja pamietam jak uciazliwe byly dla mnie loty z mnostwem dziecek na pokladzie. P > rzed kazdym lotem modlilam sie zeby bylo ich jak najmniej. Chcialam sobie podcz > as lotu zwyczajnie odpoczac. > am na pomysl zeby sie oburzac i domagac sie na forum aby dzieci nie podrozowaly i słusznie, ze nie domagałaś się, ale miałaś pełne prawo domagać się od ich rodziców, by w czasie lotu zajęli się nimi, od rodziców większych dzieci powinno się wymagać zajęcia ich zabawą, by nie krzyczały, nie skakały po fotelu i nie waliły nogami w Twój fotel i nie rzucały w Ciebie swoimi zabawkami... a rodzice młodszych dzieci na czas lotu też mogliby zabrać np butelkę z wodą, której wysysanie pomoże chociaż części niemowlaków mniej cierpieć z powodów zmian ciśnienia i przez to spokojniej przechodzić ten czas lotu... rozumiesz? tylko dlatego, ze są dziećmi nie mają prawa wchodzić Ci na głowę, a ich rodzice powinni myśleć o tym by ich pociechy były jak najmniej uciążliwe... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 16:14 Zgadza sie. Rodzice powinni zadbac o to aby dzieci bardziej przystosowac do funkcjonowania w przestrzeni publicznej, na ile to mozliwe. Natomiast omawiana kwestia "bekania" dziecka jest czynnoscia na tyle naturalna, ze niemozliwa do wyeliminowania, jest wrecz konieczna dla zdrowia niemowlaka. Jedynym sposobem dla rodzica jest niezabranie niemowlaka do restauracji. Bekanie w tym przypadku nie jest czynnoscia obrzydliwa, dlatego nie ma najmniejszego powodu zeby li tylko z tego powodu ,ze niemowlakowi sie odbija odrazu rezygnowac z rozrywki. Jesli zas dla kogos akurat ta czynnosci jest obrzydliwa, to niestety powinien zmienic lokal, zmienic stolik lub zostac w domu. No chyba, ze masz pomysl w jaki sposob rodzic moze zapobiec (bez szkody dla zdrowia pociechy) tej naturalnej czynnosci u niemowlaka? Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 16:58 > Natomiast omawiana kwestia "bekania" dziecka jest czynnoscia na tyle naturalna, > ze niemozliwa do wyeliminowania, jest wrecz konieczna dla zdrowia niemowlaka. jest to czynność jak najbardziej naturalna, podobnie jak inne fizjologiczne... ale nie ma żadnego problemu w odejściu od stolika na moment tegoż odbicia, by innych nie narażać na tę fizjologiczną czynność... > No chyba, ze masz pomysl w jaki sposob rodzic moze zapobiec (bez szkody dla zdr > owia pociechy) tej naturalnej czynnosci u niemowlaka? no przecież napisano już w tym wątku wielokrotnie, odejść z niemowlakiem od stolika po jedzeniu nie chodzi o zapobiegnięcie beknięciu, ale zminimalizowanie widokowo-słuchowych doznań pozostałych osób w restauracji... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 12:23 "> jest to czynność jak najbardziej naturalna, podobnie jak inne fizjologiczne... > ale nie ma żadnego problemu w odejściu od stolika na moment tegoż odbicia, by i > nnych nie narażać na tę fizjologiczną czynność..." Jesli ktos jest nadwrazliwy to raczej sam powinien z ta swoja przypadloscia walczyc niz domagac sie od swiata reagowania na jego nadwrazliwosc. Po pierwsze restauracje zwykle sa tak zbudowane, ze nie ma w nich zbyt wiele wolnego miejsca. Odejsc od stolika? Gdzie? Co najwyzej do innego stolika? Mozna tez oczywisie odejsc do toalety. Ale przepraszam bardzo, wywlekanie niemowlaka do toalety tylko dlatego zeby mu sie odbilo albowiem jakis gosc jest przewrazliwiony to lekka przesada. Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc. I lekarstwem nie jest terroryzownie otoczenia aby sie dostosowalo do fobii danej osoby. Odbicie po jedzeniu niemowlaka nie jest czynnoscia obrzydliwa w naszej kulturze. Jesli ktos ja za taka uwaza (mozna tez uwazac, ze rudy jest obrzydliwy, ze gosc siedzacy za nami z kropka na czole jest obrzydliwy, albo goscie obik przy stoliku mowiacy w nieladnym dla nas sluchowo jezyku sa obrzydliwi) to powinien sam sobie z tym problemem poradzic. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 13:34 > Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc. tylko czy to jest przewrażliwienie? to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzają, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości nie wiem, czy to się leczy... > ez oczywisie odejsc do toalety. Ale przepraszam bardzo, wywlekanie niemowlaka d > o toalety tylko dlatego zeby mu sie odbilo na 100% są mamusie, których zdaniem wywlekanie tegoż niemowlaka do toalety w celu przewinięcia to również żądanie nadwrażliwców. Więc może niemowlaki przewijać na środku stolika restauracyjnego? Smacznego... Odpowiedz Link
znana.jako.ggigus jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 13:44 sama nie wiem, może rzadziej chodzili do restauracji z dziećmi. Może karmili i czekali na odbicie gdzieś z boku? Może nie zajmowali swoją sytuacją rodzinną innych? Mnie się rzucają w oczy często matki z wózkami i dziećmi w sklepie między regałami tak dokładnie pośrodku ścieżki. Albo dyskutujące w sklepie koło 17.30 pełnym ludzi, szybko chcących zrobić zakupy po pracy, z dziećm obok regału - dlaczego nie kupię ci tej rzeczy teraz. O matkach z wózkiem, zasuwających zimą oblodznym chodnikiem, które na milimetr nie wyminą, już pisałam. Odpowiedz Link
milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 14:47 " sama nie wiem, może rzadziej chodzili do restauracji z dziećmi. Może karmili i > czekali na odbicie gdzieś z boku? " Nie chodzili z nami do restauracji. Wtedy nie chodzilo sie z dzieciakami do restauracji. Wtedy dzieci nie byly pelnoprawnymi ludzmi, z ktorymi ktokolwiek sie liczyl. "Mnie się rzucają w oczy często matki z wózkami i dziećmi w sklepie międz > y regałami tak dokładnie pośrodku ścieżki. Albo dyskutujące w sklepie koło 17.3 > 0 pełnym ludzi, szybko chcących zrobić zakupy po pracy, z dziećm obok regału - > dlaczego nie kupię ci tej rzeczy teraz. O matkach z wózkiem, zasuwających zimą > oblodznym chodnikiem, które na milimetr nie wyminą, już pisałam" Mysle, ze dla dobra dyskusji warto skupic sie na konkretnym przypadku watkodawczyni, bo to, ze ktos mowi o chlebie a drugi o ryzu i choc oboje mowia o jedzeniu to nie znaczy, ze mowia o tym samym. Odpowiedz Link
nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 14:51 > Nie chodzili z nami do restauracji. Wtedy nie chodzilo sie z dzieciakami do res > tauracji. Wtedy dzieci nie byly pelnoprawnymi ludzmi, z ktorymi ktokolwiek sie > liczyl. widocznie to zależy od środowiska ze mną chodzono, w rodzinie dalszej też chodzono, rodzice koleżanek też je zabierali może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kulturalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku? Odpowiedz Link
milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:07 " > może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kul > turalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku?" Coz dam sie niestety sprowokowac Twoja slaba odzywka, ktora swiadczy jedynie o tym, ze jestes ostatnia osoba, ktora ma prawo o jakiejkolwiek kulturze z kimkolwiek rozmawiac. Po pierwsze, moze nauka czytania ze zrozumieniem zamiast restauracji to dla Ciebie lepsze wyjscie. Po drugie, nigdy i nigdzie nie napisalam niczego o moim jakimkolwiek zachowaniu w restauracji, ktore mogloby usprawiedliwiac Twoje (swiadczace tylko i wylacznie o Tobie) insynuacje. Ja z moja corka, kiedy byla niemowlakiem do restauracji nie chodzilam. Bynajmniej nie z powodu odbijania, ale faktu, ze dziecie bylo niezwykle glosne i to uwazalam za okolicznosc, ktora moze biesiadnikom przeszkadzac. "może właśnie z tego powodu że Ciebie nie zabierano, to teraz masz problem z kul > turalnym zachowaniem, nie przeszkadzającym innym, w takim przybytku" Po trzecie i ostatnie, moze wlasnie dlatego, ze Ciebie do restauracji zabierano a nastepnie wiekszosc czasu zapewne trzymano w toaletach oraz innych miejscach odosobnienia z daleka od biesiadnikow, to teraz masz taka uciazliwe dla otoczenia poglady. Odpowiedz Link
nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:17 > Po drugie, nigdy i nigdzie nie napisalam niczego o moim jakimkolwiek zachowaniu > w restauracji, ktore mogloby usprawiedliwiac Twoje (swiadczace tylko i wylaczn > ie o Tobie) insynuacje. nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widoku ulewającego niemowlaka to wystarczy... cała reszta już miała mi dokopać nie wyszło... Odpowiedz Link
milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 25.07.14, 15:35 nchyb napisała: "> nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widoku ulewa > jącego niemowlaka" Nigdy nikomu takiego widoku nie zapodalam. Ponawiam propozycje: lekcje czytania ze zrozmieniem zamiast restauracji. Twoi ewentualni wspolbiesiadnicy na pewno to docenia. Zgryzliwy fob, ktoremu wszystko przeszkadza to jednak dla wiekszosci nienajlepszy wspolbiesiadnik. A jak juz mowa o "niedostrzeganiu"to jedyne czego nie dostrzegam to koniecznosci ulegania fobii , ktora ma ktos inny. Odpowiedz Link
nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 26.07.14, 09:01 > "> nie odczuwasz potrzeby ograniczenia pozostałym gościom restauracji widok > u ulewa > > jącego niemowlaka" > > Nigdy nikomu takiego widoku nie zapodalam. ale twierdzisz tu na forum, że nie ma w tym nic złego, a osoby, którym to przeszkadza przesadzają... pamiętaj co pisałaś, też jesteś tylko człowiekiem i możesz się mylić Odpowiedz Link
milamala Re: jak to robili nasi rodzice? 26.07.14, 13:03 nchyb napisała: > ale twierdzisz tu na forum, że nie ma w tym nic złego, a osoby, którym to przes > zkadza przesadzają... Tak ponownie potwierdzam, ze uwazam, ze "bekanie"niemowlaka" nie jest wstretne w naszej kulturze ludzi doroslych,odpowiedzialnych, ktorzy potrafia panowac nad swoimi fobiami, i rodzic wcale nie musi szukac restauracyjnych piwnic zeby dziecku sie odbilo z daleka od restauracyjnych fobow. Powierdzam ponownie, ze nie bralam mojego niemowlaka do restauracji. W zwiazku z czym goscie automatycznie nie slyszeli odbijania mojego dziecka. Potwierdzam rowniez, tak jak pisalam, ze nie bralam jej, nie z powodu bekania a jej glosnych placzow. Nie wiem czy to nie za trudne abys pojela ten zwiazek przyczonowo - skutkowy. Jasniej nie potrafie, niestety. Jeszcze raz prosze idz na kurs rozumienia. Nie jestem jedyna osoba , ktora twoje problemy w tej kwestii zauwazyla.Bedzie to z korzyscia dla Ciebie (nie bedziesz sie wiecej osmieszac) i dla innych (nie beda tracic czasu na wyjasnianie jak za przeproszeniem krowie na miedzy). Odpowiedz Link
nchyb Re: jak to robili nasi rodzice? 28.07.14, 08:32 > Tak ponownie potwierdzam, ze uwazam, ze "bekanie"niemowlaka" nie jest wstretne > w naszej kulturze ludzi doroslych,odpowiedzialnych, to, zę tak uważasz, nie oznacza że jest to aksjomat... przypomnij sobie swoją włąsną wypowiedź z tego wątku - dorosłym zdarza się mylić, skąd przekonanie, że Ty tego nie robisz? no i najważniejsze - czy zauważyłaś nazwę tego forum? a zrozumiałaś ją? Odpowiedz Link
kora3 Nchyb 28.07.14, 08:52 Moim zdaniem tego rodzaju podejście to tego tematu może brac się z dwóch rzeczy: 1. osoby, która ma taki pogląd bekanie dziecka nie brzydzi 2. tolerancję innych wobec pewnych zdarzeń bierze ona za obojętność wobec nich, czy nawet aprobatę. Prawda jest taka, że w naszej kulturze bekanie kogokolwiek nie jest uznawane za przyjemne dla otoczenia, ani grzeczne. ALE przecież nikt z mózgiem nie wymaga od niemowlaka, żeby powstrzymał się od bekania, wszyscy TOLERUJĄ fakt, ze dziecko nie ma percepcji, żeby nad tym zapanować, wiec zdarza mu się bekać przy ludziach. To wcale nie musi oznaczać, ze owo bekanie jest dla otoczenia obojętne pod względem wywoływanych przez nie odczuć. Podobnie jest/byłoby z bekaniem staruszka z demencją, czy osoby niepełnosprawnej intelektualnie. Nikt nie miałby do tychże pretensji, że zachowują się poza normą społeczną, bo każdy rozumie, że te osoby nie sa w stanie nad sobą panować, ani zrozumieć, że to co robią jest dla innych nie halo. Ale owo zrozumienie sytuacji nie oznacza wcale, że takie bekanie byłoby dla każdego z otoczenia obojętne. Myslę, ze tu działa właśnie ten mechanizm "MNIE bekanie dziecka nie przeszkadza i MNIE nie brzydzi, a inni także to TOLERUJĄ, wiec ICH tez nie brzydzi" Odpowiedz Link
znana.jako.ggigus ja też chodziłam do restauracji 25.07.14, 16:58 w wózku będąc też. To wiem oczywiście z opowieści, ale mojej matce nie przyszłoby do głowy odbekiwać dziecko w pobliżu innych ludzi. Odpowiedz Link
milamala Re: ja też chodziłam do restauracji 26.07.14, 01:00 "To wiem oczywiście z opowieści, ale mojej matce nie przyszło > by do głowy odbekiwać dziecko w pobliżu innych ludzi." Mysle, ze dorosli ludzie powinni brac pod uwage fakt, ze nawet najbardziej kochajacy rodzice to jednak tez tylko ludzie i tez sie mogli mylic. Nawet jesli dla Ciebie Twoi Rodzice to nadal wzor do absolutnego nasladowania, to wez pod uwage, ze niekoniecznie dla innych. Mnostwo rzeczy , ktore robili nasi rodzice juz sie zdewaluowalo. Ile razy moja mowila: robilam to czy tamto z wami (ja i moje rodzenstwo), gdybym wtedy wiedziala to co wiem teraz to nigdy bym tego nie zrobila. Odpowiedz Link
nchyb Re: ja też chodziłam do restauracji 26.07.14, 08:55 > Mysle, ze dorosli ludzie powinni brac pod uwage fakt, ze nawet najbardziej koch > ajacy rodzice to jednak tez tylko ludzie i tez sie mogli mylic. przeczytaj to na głos 3razy powoli, ze zrozumieniem potem stań przed lustrem i pomyśl, że jesteś przecież też tylko "ludziem", a w dodatku rodzicem... Czy Ty nie możesz się mylić? no przecież sama nam pisałaś, że tak myślisz... Odpowiedz Link
znana.jako.ggigus do milamala - opisywne przeze mnie zachowania 25.07.14, 17:00 matek z dziećmi są symptomatyczne dla zjawiska i dlatego wg mnie ważne. Nie domagam się omawiania każdego z tych zachowań, ale piszę o całości. Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:06 nchyb napisała: > > Przewrazliwienie, fobie i inne da sie leczyc. > tylko czy to jest przewrażliwienie? to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzaj > ą, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości > nie wiem, czy to się leczy... Zanim zasugeruje się leczenie dobrze jest przypomnieć sobie, lub dowiedzieć się, że pomiędzy wymiocinami dorosłego człowieka, a tym co się uleje niemowlakowi jest duża różnica tak wizualna, ilościowa jak i zapachowa. Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:43 "to że komuś innemu wymioty nie przeszkadzaj > ą, prędzej może świadczyć o jego stępieniu wrażliwości" To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mleczkiem niemowlaka, ktore najczesciej jest minimalne, nie pozostawia zapachu, a jak mama na ramieniu ma polozona biala pieluszke to nawet nie zostawia sladu, to na prawde nikt inny tu nie pomoze. Pomoc sobie sama moze tylko osoba, ktora tej roznicy uparcie nie dostrzega, przyjmujac do wiadomosci, ze skoro jednak wiekszosci taki widok nie przeszkadza to moze cos jednak znaczyc. "> na 100% są mamusie, których zdaniem wywlekanie tegoż niemowlaka do toalety w ce > lu przewinięcia to również żądanie nadwrażliwców" Widzialas kiedys taka mamusie co przewija dziecko na stole restauracyjnym? Jesli tak to, jestem ciekawa w jakim kraju mieszkasz, bo ja mieszkalam w Polsce, teraz mieszkam w Holandii, oraz co nieco zwiedzilam w swiecie, jestem tez milosniczka jedzenia,a juz egzotycznemu nie odmowie i nigdy, ale to nigdy nie spotkalam sie z takim przypadkiem. Jesli ktos nie widzi roznicy pomiedzy przewinieciem niemowlaka, gdzie jednak istnieje element i zapachowy i wzrokowy ale przede wszystkim higieniczny a zwyklym ulaniem niemowlaczka to jednak kolejny dowod na nadwrazliwosc. Nie mozna od ludzi wymagac aby ci dostosowali sie do czyis fobii. Niestety no nie da sie. Trzeba sobie samemy z wlasnymi fobiami radzic. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 14:55 > To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mleczkiem > niemowlaka ulane mleczko niemowlaczka jest tak słodziutkie, mniam, jak wspomniałam - smacznego dla mnie nie jest i znam całe mnóstwo innych skąd wzięłaś dane dotyczące większości które widokiem tej słodziutkiej cieknącej białej, bądź białokolorowej strużki się zachwycają? dane statystyczne, czy tylko taka obserwacja z najbliższego podwórka? bo po forum sądząc, bliższe prawdzie chyba będzie pół na pół... trudno jednak zawyrokować - połowa jest przewrażliwiona, czy połowa pozbawiona wrażliwości? więc co to może znaczyć? naginanie do swoich potrzeb umiłowania liczby innych dla tejże słodziutkiej strugi z pyszczka niemowlątka cieknącej? Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:03 nchyb napisała: > > To, ze ktos nie widzi roznicy pomiedzy wymiotami doroslego a ulaniem mlec > zkiem > > niemowlaka > > ulane mleczko niemowlaczka jest tak słodziutkie, mniam, Nie wiem czy jest słodkie bo nie próbowałem ale wierzę na słowo. Wiem natomiast, ze ani nie wygląda jak wymiociny dorosłego ani nie pachnie jak wymiociny dorosłego ani jest ich tak dużo jak wymiocin dorosłego. Dlatego jeśli mowa o ulaniu się niemowlaka a ktoś uogólnia pisząc o wymiocinach to robi nadużycie. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:05 ok - wymiocinki... równie atrakcyjne, ale już wizualnie słodsze... dla mnie jednako obrzydliwe w każdym innym miejscu po prostu odwrócę głowę, ale przy jedzeniu w restauracji (nie szczycącej się tytułem preferującej rodziny z małymi dziećmi) nie chcę być narażona na takie widoki i z tego co w tym wątku wyczytałam - wcale w tej chęci nie jestem odosobniona, wbrew temu co Milamala usiłuje wmówić... Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:13 wizualnie słodsze w pisowni, w wyglądzie nie dla każdego ale jako że dane mi było widzieć mamunie zgarniające łyżeczką to co dziecku z buzi przy zwykłym karmieniu papką wypłynęło i zjadające to (dla mnie brrr), więc wiedza że tymże mamuniom słodziutkie wymiocinki mleczkowe nie przeszkadzają nie jest mi obca. Ale jest cała rzesza innych mamuś, które nawet kanapek po swoim dziecku nie dojedzą... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:27 nchyb napisała: "> ale jako że dane mi było widzieć mamunie zgarniające łyżeczką to co dziecku z b > uzi przy zwykłym karmieniu papką wypłynęło i zjadające to (dla mnie brrr)" Masz jeszcze jakies ciekawe mrozace krew z zylach historie? Troche swiata zobaczylam a mialam tez swojego czasu sporo kontaktow z mamusiami niemowlakow bo sama mialam takowego na stanie i jakos nigdy mi sie nie udalo niczego podobnego zauwazyc. Ty to masz szczescie. Dramat dramatem pogania. Po pierwsze nawet jesli Twoja historyjka jest prawdziwa (w co powiem szczerze bardzo watpie, masz bowiem niezwykle bujna wyobrazne plus wyrazny problem, stad chyba takie historyjki Ci sie w glowie klebia) to, fakt, ze zobaczylas kiedys kogos kto zachowuje sie niezgodnie z przyjetymi normami z roznych powodow to jeszcze nic nie oznacza. Po drugie, watkodawczyni wyraznie mowila o ulewaniu niemowlaka podczas jego pobytu w restauracji a nie o zjadaniu tego co sie ulalo. Jesli nie dostrzegasz roznicy, to powiem krotko - masz wiekszy problem niz myslalam. "Ale jest cała rzesza innych mamuś, które nawet kanapek po swoi > m dziecku nie dojedzą..." Ja tez nie dojadam i co z tego. Jaki to ma zwiazek z watkiem. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:34 > ytu w restauracji a nie o zjadaniu tego co sie ulalo. nigdzie nie napisałam o zjadaniu ulanego wypływające przy karmieniu to nie ulane... ale niektórym może to nie robić różnicy Odpowiedz Link
matylda1001 Re: Bekający niemowlak nad głowami 26.07.14, 00:58 milamala napisała: > Po pierwsze nawet jesli Twoja historyjka jest prawdziwa (w co powiem szczerze bardzo watpie, masz bowiem niezwykle bujna wyobrazne plus wyrazny problem, stad chyba takie historyjki Ci sie w glowie klebia)< Oj, Milamala Może Ty i dużo świata zobaczyłaś, ale pojęcie o karmieniu dzieci to masz mizerne. Na własnym podwórku widziałam to, czego Ty w świecie nie widziałaś. Miałam wtedy z dziesięć lat, a to dawno było. Wprawdzie dinozaury już wtedy wyginęły ale nie było ani zupek w słoiczkacj, ani blenderów, a sąsiadka z parteru miała córeczkę - niejadka. Wychodziła więc z córeczką i z miseczką na podwórko, gdzie dziecię chętniej jadło. Zupka jak zupka, mięska kawałek, ziemniaczek, marcheweczka... dziecię bez ząbków nie da temu rady, więc mamusia nabierała na łyżkę, wsadzała sobie do buzi, gryzła, wypluwała na łyżkę i podawała dziecku. Przyznam sie, że za pierwszym razem widok zrobił na mnie wrażenie wstrząsające, no, wprost zmroził mi tę krew w żyłach ale z czasem sie uodporniłam, już mnie tylko mdliło. Tak więc na drugi raz, zanim posądzisz kogoś o bujną wyobraźnię, racz przypomnieć sobie prawdę, że życie zna takie przypadki, jakich najlepszy pisarz nie wymyśli A co do problemu Nchyb... To Nchyb nie ma żadnego problemu, po prostu reaguje normalnie. Ja to rozumiem. Nigdy nic nie dojadałam po własnych dzieciach i nie dojadam po wnukach, brzydzi mnie to. Nigdy też nie karmiłam dzieci z własnego talerza. Zgodnie z zasadą - nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:14 nchyb napisała: > ok - wymiocinki... Różnica nie jest w nazwie a w ilości, zapachu, kolorystyce, składzie. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:21 jednego brzydzi kupa słonia, drugiego kozie suche bobki... Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 28.07.14, 10:38 nchyb napisała: > jednego brzydzi kupa słonia, drugiego kozie suche bobki... Są też tacy których brzydzi zwykła kałuża - tylko co z tego? Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 30.07.14, 20:33 a ta kałuża to na środku Twojego stolika w restauracji? Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 30.07.14, 22:18 nchyb napisała: > a ta kałuża to na środku Twojego stolika w restauracji? Nie widziałem zwykłej kałuży ani w restauracji ani tym bardziej na stoliku. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 31.07.14, 09:52 to jak ta kałuża może komuś w knajpie coś obrzydzić? Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 31.07.14, 10:32 nchyb napisała: > to jak ta kałuża może komuś w knajpie coś obrzydzić? To Ty sugerujesz, że ona jest w knajpie więc sama sobie odpowiedz. Może widziałaś ją tuż obok Twojej "kupa słonia".... Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 31.07.14, 20:50 metafory nie zawsze bywają dosłowne, stąd ich przenośność... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:17 "> ok - wymiocinki... > równie atrakcyjne, ale już wizualnie słodsze... > dla mnie jednako obrzydliwe" Tak jak powiedzialam, z wlasnymi problemami, kazdy sobie niestety musi radzic sam. "> w każdym innym miejscu po prostu odwrócę głowę, ale przy jedzeniu w restauracji > (nie szczycącej się tytułem preferującej rodziny z małymi dziećmi) nie chcę by > ć narażona na takie widoki" Restauracja to nie klub nocny, i nie musi preferowac rodzin z dziecmi, zeby te mogly przyjsc cos zjesc. Jesli oferuje w menu cos wiecej niz golonke z grochem, a obecnie coraz czesciej krzeselka dla dzieci (w Polsce chyba od niedawna, a w Holandii wszedzie ï od zawsze) to dzieci maja takie same prawo przyjsc z rodzicami jak i inni dorosli, bez specjalnego pozwolenia czy tez laski. "> i z tego co w tym wątku wyczytałam - wcale w tej chęci nie jestem odosobniona" Przewrazliwienie wcale nie musi dotyczyc tylko jednej osoby. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 15:19 jak wspomniałam, to że Ciebie nie brzydzi - nie znaczy że z innymi jest tak samo dla mnie koniec tematu jedyna nadzieja, że nie spotkamy się w restauracji ja i niemowlak będący właśnie pod Twoją opieką eot Odpowiedz Link
kora3 "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 11:00 Milamalu - po raz kolejny w tym watku zapytam, tym razem Ciebie - dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje się wmówić ludziom, że reakcja na niegrzeczne zachowanie jest przewrażliwieniem? Niewazne, czy reakcja czynna (zwrócenie uwagi), czy bierna (pomyślenie o tym). Narazanie innych na widoki, odgłosy, zapachy, zachowania, które MOGĄ być uciążliwe, albo wzbudzać obrzydzenie (nieważne, czy na poziomie dyskomfortu, czy na granicy oddania treści żołądkowej) jest NIEGRZECZNE! Owszem, czasem tak jest, że nie potrafimy pewnych rzeczy przewidzieć. Np. nawet dorosłą osobę może dopaść kichanie i na ogół jest to gwałtowna reakcja organizmu, której bywa nie da się powstrzymać do czasu odejścia w ustronniejsze miejsce. Podobnie z nieoczekiwanym beknięciem niemowlaka. W tym wątku jednak mowa o sytuacji, gdzie owo beknięcie jest całkowicie przewidywalne, ba - oczekiwane i specjalnie wywołane. Zatem można tu zadbać o to, żeby nie narazać innych na te widoki i odgłosy. I TRZEBA to zrobić, także wówczas, gdy samym zainteresowanym bekanie ich dzieciątka kojarzy się wręcz wspaniale, a "ulany" serek po tej czynność bez obrzydzenia mogliby zlizać. Pozornie OT. Opowiadała mi jedna pani ginekolog, że była zmuszona wyprosić z gabinetu pacjentkę. Kobieta na UMÓWIONĄ wizytę przyszła po prostu brudna. Choć pani doktor nie raz miała do czynienia z różnymi zapachami (hmmm) z damskich narządów rodnych, nierzadko wywołanymi schorzeniami, przy których one występują i przecież badała takie pacjetki, tym razem podczas prywatnej praktyki dodam, wyprosiła panią polecając jej umyć się normalnie przed następną wizytą. Bo wg tej lekarki ktoś, kto świadomie nie podmywa się tydzień i wywala lekarce pod nos z przeproszeniem śmierdzący tyłek, jest zwyczajnie niegrzeczny! Uprzedzając - lekarka wiedziała o niemyciu się od samej zainteresowanej, bo ją zapytała, a opowieść nie łamie tajemnicy lekarskiej, bo nie wspomniała o kogo chodzi. Inna z pacjentek tej lekarki trafiła do niej w szpitalu, z ostrymi dolegliwościami. Była to osoba otyła, co zwykle (bo nie zawsze) wymaga gruntowniejszego dbania o higienę - także intymną. Kobieta w bólach była zażenowana, bo jak wspomniała lekarce - prysznic brała rano przed pracą, nie przewidywała wizyty, jej ostry stan nie pozwałał jej skorzystać nawet z dostępnego na oddziale bidetu. Lekarka słowem nie wspomniała, że zapach kobiety mógłby być niekomfortowy dla niej, bo przecież ta kobieta, nawet gdyby była jeszcze mniej świeza niż była, nie okazałaby jej lekceważenia! Nie wiedziała, że trafi do lekarza! Widzisz różnicę miedzy tymi sytuacjami? Odpowiedz Link
milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 13:25 kora3 napisała: "> Milamalu - po raz kolejny w tym watku zapytam, tym razem Ciebie - dlaczego z > uporem godnym lepszej sprawy usiłuje się wmówić ludziom, że reakcja na niegrz > eczne zachowanie jest przewrażliwieniem?" Koro, po co po raz kolejny w tym watku pytasz (tym razem mnie) skoro odpowiedzi innych ie nie satysfakcjonuja. Odbijanie po posilku w naszej kulturze jest niegrzeczne w przypadku osob doroslych a nie niemowlakow. Uporczywa niemoznosc zrozumienia tego faktu pozwala mi nabrac przekonania, ze nie mam do czynienia z rozmowca do konca emocjonalnie doroslym. Niestety. "> Narazanie innych na widoki, odgłosy, zapachy, zachowania, które MOGĄ być uciążl > iwe, albo wzbudzać obrzydzenie (nieważne, czy na poziomie dyskomfortu, czy na g > ranicy oddania treści żołądkowej) jest NIEGRZECZNE!" Jesli dla kogos jest uciazliwe cos co w oglnym pojeciu (w naszej kulturze) nie jest uciazliwe, to pozostaje: zmienic lokal, zmienic stolik, isc do terapeuty. Nie mowie tego ze zlosliwosci. "ulany" serek po tej czynn > ość bez obrzydzenia mogliby zlizać. " Pewnie mowisz o sobie, bo ja takich rodzicow nigdy nie widzialam. Nie popadaj w takie emocjonalne skrajnosci. "> Opowiadała mi jedna pani ginekolog, że była zmuszona wyprosić z gabinetu pacjen > tkę. Kobieta na UMÓWIONĄ wizytę przyszła po prostu brudna. '" Porownanie godne na prawde ... nie wiem czego. Po prostu zenujace. Odbijajacy niemowlak w restauracji i niedomyte narzady plciowe doroslej kobiety podczas wizyty u ginekologa. Co jedno ma do drugiego to tego nie wiem, ale rewelacja. "Pogratulowac" porownania i jakiejs nieprawdopodobnej wyobrazni chodzacej sobie tylko znanymi sciezkami. Ciekawe czy prywatnie tez zapodajesz znajomym takie "kwiatki". "> Widzisz różnicę miedzy tymi sytuacjami? " Na szczescie nie staram sie tego kontemplowac. Skupiam sie na temacie glownym i Tobie tez proponuje powrot do zrodla i powstrzymanie sie od historyjek. Musze nadmienic, ze rozumie co masz na mysli (co mnie przeraza), ale skoro w naszej kulturze odbicie niemowlaka czy to dajace sie przewidziec czy nie, po prostu nie jest niegrzeczne to rodzic nie musi szukac resturacyjnych lochow aby dziecku sie odbilo. Poniewaz normalnych ludzi (w sensie nieprzewrazliwionych) to po prostu nie obchodzi. Potrafia przyjac do wiadomosci, ze tak bywa z niemowlakami i juz. W restauracji zwykle jest gwar, czasem muzyka i na prawde aby uslyszec odbicie niemowlaka to trzeba sie dobrze przysluchiwac. Abu zobaczyc, ze niemowlakowi sie ulalo to tez trzeba patrzyc na niego jak sroka w kosc. Zatem wystarczy skupic sie na rozmowie z towarzyszem posilku a nie zerkac na sasiadow - bo to na 100% jest przejawem braku kultury i dobrego wychowania. Odpowiedz Link
kora3 Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 14:30 > > Koro, po co po raz kolejny w tym watku pytasz (tym razem mnie) skoro odpowiedzi > innych ie nie satysfakcjonuja. Odbijanie po posilku w naszej kulturze jest nie > grzeczne w przypadku osob doroslych a nie niemowlakow. Uporczywa niemoznosc zro > zumienia tego faktu pozwala mi nabrac przekonania, ze nie mam do czynienia z ro > zmowca do konca emocjonalnie doroslym. Niestety. [i] Zabawne, bo ja mam podobne wrażenie, albowiem trudno mi pojać, jak osoba dorosła i dojrzała emocjonalnie może nie rozróżniać pojęć "niegrzeczne" i "budzące obrzydzenie" W przypadku niemowlęcia nie ma mowy wcale o zachowaniu niegrzecznym , bo ono nie ma percepcji do stosowania się do norm, ba nawet tych norm nie zna. Niegrzeczne nie jest zachowanie dziecka, a rodzica/opiekuna, który prowokując odbijanie się u dziecka po posiłku nie liczy się z tym, ze owo bekniecie może w innych budzić obrzydzenie. Podobnie - nie można mieć pretensji do starca z demencją, że np. beka, grzebie sobie w rozporku itp. bo on nie wie co czyni, ale to nie znaczy, ze takie zachowanie jego nie wzbudza obrzydzenia, czy zażenowania. > Jesli dla kogos jest uciazliwe cos co w oglnym pojeciu (w naszej kulturze) nie > jest uciazliwe, to pozostaje: zmienic lokal, zmienic stolik, isc do terapeuty. > Nie mowie tego ze zlosliwosci. Rzecz w tym, że w naszej kulturze odgłosu bekania i widoki "ulewania" u niemowlęcia nie są standardem przyjętym przy stole. > Pewnie mowisz o sobie, bo ja takich rodzicow nigdy nie widzialam. Nie popadaj > w takie emocjonalne skrajnosci. Ależ to nie jest żadna emocjonalna skrajność - wielu ludzi bez obrzydzenia wykonuje czynności wobec bliskich sobie ludzi, albo zwierząt, których wcale nie wykonywaliby wobec obcych, chyba, ze to jest ich praca. Co jedno ma do drugiego to tego nie wiem, ale rew > elacja. "Pogratulowac" porownania i jakiejs nieprawdopodobnej wyobrazni chodzac > ej sobie tylko znanymi sciezkami. Ciekawe czy prywatnie tez zapodajesz znajomym > takie "kwiatki". Co ma jedno do drugiego? Bardzo proste: kobieta przychodząc brudna i smierdząca na UMOWIONĄ wizytę założyła, że skoro jej i może jej partnerowi jej woń nie przeszkadza, to nie ma prawa przeszkadzać także lekarce. Druga pani badania nie przewidywała. Dokładnie tak samo, jak pierwsza pani zachowuje się ktoś przewidując, ze niemowlę beknie nie stara się zabrać go sprzed oczu i uszu jedzących, by nie musieli tego słuchać. Co do Twej ostatniej "wątpliwości" - tu też piszę przecież prywatnie. Jeśli jakiś przykład jest w temacie dyskusji, to tak, nie miałabym oporu go również w realu przytoczyć. . > > Musze nadmienic, ze rozumie co masz na mysli (co mnie przeraza), ale skoro w na > szej kulturze odbicie niemowlaka czy to dajace sie przewidziec czy nie, po pros > tu nie jest niegrzeczne to rodzic nie musi szukac resturacyjnych lochow aby dzi > ecku sie odbilo. Powtarzam - mowa o nie "niegrzecznym" a o "budzacym obrzydzenie" - pojmij to. Zrobienie w ubranie przez osobę np. niepełnosprawną intelektualnie nie jest z jej strony niegrzeczne, ale może w innych wzbudzić obrzydzenie, wiec ktoś kto się taką osobą opiekuje wiedzac, ze to może nastąpić powinien zawczasu wyjść z tą osobą do WC, nie sądzisz? Poniewaz normalnych ludzi (w sensie nieprzewrazliwionych) to p > o prostu nie obchodzi. Potrafia przyjac do wiadomosci, ze tak bywa z niemowlaka > mi i juz. Nadal myślisz pojęcia Milamalu. Właśnie, BYWA, może się ZDARZYĆ. I nikt normalny nie miałby pretensji o to, że nieoczekiwanie dla wszystkich - zdarzyło. > W restauracji zwykle jest gwar, czasem muzyka i na prawde aby uslyszec odbicie > niemowlaka to trzeba sie dobrze przysluchiwac. Abu zobaczyc, ze niemowlakowi si > e ulalo to tez trzeba patrzyc na niego jak sroka w kosc. Zatem wystarczy skupic > sie na rozmowie z towarzyszem posilku a nie zerkac na sasiadow - bo to na 100% > jest przejawem braku kultury i dobrego wychowania. Ależ naturalnie, że obserwacja i wpatrywanie się w innych klientów restauracji jest niegrzeczne. Tylko o ile pamiętam ta sytuacja była taka, że ani nasłuchiwania, ani wpatrywania się nie wymagała. Był tu kiedyś wątek o przeklinającym znajomym czymś, któremu w pubie, czy kawiarni ktoś inny (nie osoba z którą tam był) zwrócił uwagę na owo przeklinanie. Opisująca to znajoma przeklinającego podktreślała o ile pamiętam, ze mówił on normalnym , nie podniesionym głosem. Zatem moznaby przyjąć, że o ile zwracający uwagę nie siedział do 20 cm od niego, to nie miał szans w normalnym w takim miejscu gwarze rozmów i muzyki słyszeć tych wulgaryzmów, no chyba, ze podsłuchiwał. wcale jednak niekoniecznie, bo jeśli siedział b. blisko nie musiał się wsłuchiwać, słyszał mimochodem ... Odpowiedz Link
milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 15:00 Pozwolisz Koro, niech kazdy pozostanie przy wlasnym zdaniu. Uwazam, ze porownywanie odbijania sie po jedzeniu niemowlakowi z bekaniem doroslego jest naduzyciem. Tak jakby ktos mowil, ze wielkosc niemowlaka mozna porownac do wielkosci doroslego. Po prostu nie mozna. Bez wzgledu na to czy rodzic odbijanie sie niemowlaka moze przewidziec czy nie - poniewaz ta czynnosc sama w sobie w wykonaniu niemowlaka dla doroslego (emocjonalnie dojrzalego, bez fobii, nerwic i innych) jest w naszej kulturze czynnoscia normalna, dlatego rodzic nie musi szukac piwnic/toalet/lochow aby dziecku moglo sie spokojnieodbic z daleka od przewrazliwionych gosci. Jesli jest inaczej to prosze podac jaki punkt savoir vivru mowi o tym. Jak nie mowi, to nich kazdy pozostanie przy swoim zdaniu i na tym skonczmy dyskusje. Niektorym zawsze wszystko bedzie przeszkadzac (kiedys sie mowilo o tym 'trudny charakter"teraz rozwoj nauki potrafi diagnozowac) a to inny gosc z blizna na ramieniu, a to niemowlak, ktoremu sie odbije, a to ... sama nie wiem co jeszcze. Wszystko mu bedzie przeszkadzac za wyjatkiem jego wlasnego gderania na kazdym kroku. A ten konkretny temat nie nadaje sie na forum s-v tylko na forum fobie/nerwice. Odpowiedz Link
kora3 Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 15:55 milamala napisała: > Pozwolisz Koro, niech kazdy pozostanie przy wlasnym zdaniu. > Uwazam, ze porownywanie odbijania sie po jedzeniu niemowlakowi z bekaniem doro > slego jest naduzyciem. Tak jakby ktos mowil, ze wielkosc niemowlaka mozna porow > nac do wielkosci doroslego. Po prostu nie mozna. Owszem, nie można Milamalu. A teraz zastanówmy się, czy woń niemyjacego się od paru miesięcy bezdomnego, to to samo, co woń nie biorącego prysznica od tygodnia i niezmieniajacego tyleż ubrań "domnego". No - na pewno nie. Tylko, że we mnie ten drugi TEŻ wzbudziłby odruch wymiotny. Wg niektórych byłabym pewnie uznana za osobę przewrażliwioną - no bo skoro jego kolegom, partnerce to nie przeszkadza, to nikomu nie powinno. > Bez wzgledu na to czy rodzic odbijanie sie niemowlaka moze przewidziec czy nie > - poniewaz ta czynnosc sama w sobie w wykonaniu niemowlaka dla doroslego (emoc > jonalnie dojrzalego, bez fobii, nerwic i innych) jest w naszej kulturze czynnos > cia normalna, dlatego rodzic nie musi szukac piwnic/toalet/lochow aby dziecku m > oglo sie spokojnieodbic z daleka od przewrazliwionych gosci Pisanie o lochach, to czysta demagogia Milamalu Nikt nie mowi o lochach, a o oddaleniu się od jedzącuch/biesiadujących na te czynnośc. Robienie w pieluchę przez dziecko i przewijanie go potem to także w naszej kulturze czynność normalna, a jakże, ale tylko wyjątkowo bezmyślna osoba przewujałaby dziecko w pobliżu jedzących, prawda? > Jesli jest inaczej to prosze podac jaki punkt savoir vivru mowi o tym. > Jak nie mowi, to nich kazdy pozostanie przy swoim zdaniu i na tym skonczmy dysk > usje. Podałam - kulturalna osoba nie naraża innych na swoje/ pozostającej pod jej opieką osoby zachowania, zapachy, odgłosy, które mogą być dla nich uciążliwe, albo obrzydliwe. Podobnie jak sobie nie wydmuchuje się nosa przy stole, tak samo nie robi się tego dziecku. Jak samemu się nie beka przy stole, tak samo nie wymusza się tam beknięcia przez dziecko. > A ten konkretny temat nie nadaje sie na forum s-v tylko na forum fobie/nerwice. > A co ze mną - jeśli mnie przeszkadza woń przepoconego gościa, która się za nim snuje, to już mam nerwicę? Jego kolegom, partnerce - pewnie nie przeszkadza. Ale być może i mnie i im przeszkadzałby "zapach" niemytego 5 miesięcy bezdomnego. Mam już nerwicę, czy nie? Odpowiedz Link
kora3 Milamalu - nieco OT, bardzo powaznie 26.07.14, 16:26 A propos ludzi i sytuacji, gdy "wszystko przeszkadza" ... Mój nieżyjący już wiele lat dziadzio ostatnie chwile swego zycia (no może przedostanie, bo zmarł w szpitali) spędzał w domu moich rodziców, czyli córki i zięcia. Mieszkali oni w bloku. Dziadzio cierpiał na raka, miał ogromne bóle, przyjmował morfinę, ale caly czas był świadomy. Przed chorobą był człowiekiem, któremu (podobnie jak moim rodzicom i mnie) mało co przeszkadzało, w chorobie się to zmieniło. Drazniła go głosna muzyka u sąsiadów, szczekanie psa, placz niemowlęcia, głosne zabawy dzieci na podwórku - wszystko to działo się w czasie poza ciszą nocna. Moi rodzice poprosili sąsiadów o to, by w miare możliwości nie puszczać głosnej muzyki, starać się uciszyć psy (tez mieli, ale szczęśliwie niespecjalnie "szczekliwego"). Choć tyle mówi się o niezrozumieniu i braku zyczliwości musze przyznać, że sąsiedztwo spisało się na medal. Najpierwsi zrozumienie okazali ...młodzi ludzie, nastolatki. Na prośbę o sciszenie muzyki popartą powiedzeniem w czym rzecz zaregowali współczuciem i zapewnieniem, że służą wszelką pomocą. Ba, jak do nich przychodzili koledzy to potrafili uciszać ich na klatce: "Ciiiicho! u sąsiadów jest chory człowiek". Dziewczyna z pietra prawie z płaczem tłumaczyła mojej mamie, ze jej synek ma kolkę, płacze, ona nie może go uciszyć, a przecież rozumie sytuację. Sąsiad znosił na rekach sporego setera, który zwykle biegnąć po schodach radośnie szczekał, żeby tego nie robił, gdy mój dziadek cierpiał. Dzieciaki bawiące się tuż pod oknami utemperowała młodzież. - Idźcie się pobawić dalej, a nie pod oknami. Tam jest chora osoba, tu nie hałasujcie! Widzisz, jak się chce, to się da Odpowiedz Link
milamala Re: Milamalu - nieco OT, bardzo powaznie 26.07.14, 21:20 Ja tez mieszkajac w Polsce bylam chora i sasiedzi spisali sie na medal poczawszy od mlodych ludzi, ktorzy sciszali muzyke. Nie wiem po co opowiadasz te historyjki. Nie wiem co chcesz przez to uzyskac.Bo zapewniam Cie , ze nie masz nawet minimalnej szansy przekonac, ze jestes osoba tolerancyjna i zgodna - jesli oczywiscie prezentujesz podobna postawe w realu co na forum. Sytuacja, ze ktos uszanowal potrzebe ciszy ciezko chorego to jakby nieco inna sytuacja od tej z watku. Moze napisz ksiazke i tam wpisuj te historie. Bo jak chodzi o temat to sie to kupy nie trzyma. Albo inaczej, postap jak Twoi Rodzice, jesli masz fobie/nerwice czy co tam innego i widok bekajacego niemowlaczka cie obrzydza to podejdz do matki i powiedz: przepraszam pani, jestem chora, mam nerwice i pomimo terapii nadal jeszcze mam problem z zaakceptowaniem odbijania niemowlaczka czy moglaby Pani przejsc do toalety (bo w restauracjach rzadko obywaja inne ustronne miejsca) jesli malemu musi sie odbic. Pewnie mama bylaby zdziwiona, no ale coz potraktowalaby Cie jak chora osobe i pewnie by ulegla Twojej prosbie. Odpowiedz Link
kora3 Masz jakiś problem z rozpoznawaniem nicków? 26.07.14, 23:47 Pytam poważnie, bo po raz wtóry twierdzisz, że MNIE obrzydza bekanie jakiegoś dziecka, podczas gdy ja sobie nie przypominam wcale, bym takie bekające dziecko widziała/słyszała, a już szczególnie w restauracji. Mało tego, przypisujesz mi teraz jeszcze i nerwicę Autorką wątku jest Gazeta_mi_placi - przypominam. Zadała temat na forum SV - też przypominam i wypowiedziałam się w nim w kontekście SV, nic nie wspominając o swoich doświadczeniach z żadnymi bekającymi dziećmi, bo takowych doswiadczeń nawet nie mam Nie interesuje mnie specjalnie za kogo mnie masz, bo nijak ma się to do mego życia Niemniej z racji pewnych predyspozycji mało co mi realnie przeszkadza i jak wspomniałam - pewnie takiego dziecka bym wcale nie zauwazyła w restauracji, o ile byłoby w miarę ciche, nie wspominając już o jego bekaniu. Bo tak "mam", że nawet głosniejsze dźwięki, które mnie nie dotyczą (typu głosniejsza rozmowa miedzy ludxmi, którzy nie zwracają się do mnie i nie są w moim towarzystwie) nie przeszkadza mi w rozmowie z kimś, ani czytaniu, przemyśleniach itd. Chyba, żeby się ktoś mówiąc kolokwialnie wydzierał i zagłuszał mego rozmówcę np. Jestem natomiast wrażliwa na zapachy i np. smród przepoconych ubrań snujący się za kimś - owszem czuję. Także wówczas, gdy mowa nie o bezdomnym niemytym pare miesięcy, a osobie, która nie zmienia ubrań od tygodnia. Nie sadze, by był to przejaw nerwicy, bo inni tez na ogół takie coś czują i odbierają nieprzyjemnie. Radzisz podejść do takiego typa i powiedzieć: "Przepraszam, ale mamy w 10 osób rodzaj zbiorowej nerwicy i choć pan zapewne pachnie, jak świeże róże, to nam pan śmierdzi"? Odpowiedz Link
milamala Re: Masz jakiś problem z rozpoznawaniem nicków? 27.07.14, 08:58 "Pytam poważnie, bo po raz wtóry twierdzisz, że MNIE obrzydza bekanie jakiegoś d > ziecka" Skoro cie nie obrzydza, czyli traktujesz to rozumie jak widok normalny, przynalezny dziecku, to dlaczego wypisujez "pincset" postow o tym jak to niekulturalne jest ze strony rodzicow, ze nie wywlekaja do toalety niemowlaka po to aby jakis uciazliwy spolecznie fob nie mial negatywnych odczuc na widok "bekajacego'niemowlaka, widok, ktory normalnego doroslego ani nie obrzydza ani nawet nie powinien tego zauwazyc. "> Nie interesuje mnie specjalnie za kogo mnie masz" To niech cie lepiej zainteresuje, bo ja swoja opinie na twoj temat wyrobilam wylacznie dzieki opisom "problemow"jakie napotykasz. Niezwykle duzo o tobie mowia. Wiecej niz chcialabys sama o sobie powiedziec a przede wszyskim sama o sobie wiedziec. Proby wyeliminowania z otoczenia np. restauracyjnego kazdego, kto nie spelnia standartow - malego dziecka: bo"beka" - bo spi a ty nie mozez sie wydzierac i palic do czego masz prawo (z "troski" a jakze o malucha) - czlowieka z blizna, ktory osmielil sie sciagnac marynarke w 30 stopniowym upale i pokazac owa "obrzydzajaca"blizne na rece, boz to wiadomo, ze w restauracji trzeba na ludzi sie gapic a nie na to co sie ma na talerzu, szczyt "dobrego wychowania" - chorego czlowieka, ktory nie moze wyraznie mowic ( i pewnie pisc, bo takie zaburzenia najczesciej sa polaczone) bo ... zlosliwy jest Takie rzeczy i to moja droga nie jest savoir vivre. Nazwijmy to wreszcie po imieniu - to zwkle bucostwo jest. Nie przykrywaj egoizmu, widzenia tylko czuba wlasnego nosa savoir vivre'm, bo ci sie to nie uda. Swoimi "problemami" pokazalas "klase"jaka prezentujesz i pozostaje tylko bardzo, ale to bardzo wspolczuc, kazdemu kto znajdzie sie na twojej drodze zycia. Nic wiecej nie mam do powiedzenia. Wiem, ze to do takich ludzi jak ty, prawda nie dociera, wiec chyba niepotrzebnie sie rozpisywalam. Ale jest tez w koncu pozytywna opcja, moze w realu zachowujesz sie zupelnie inaczej niz tak co prezentujesz na forum. Oby. Odpowiedz Link
kora3 Re: Masz jakiś problem z rozpoznawaniem nicków? 27.07.14, 11:31 Z osobą, która nieuważnie czyta (czy tez bez zrozumienia) nie da się Milamalu dyskutować - sorry Odpowiedz Link
milamala Re: "Przewrazliwienie" czy przewrażliwienie? 26.07.14, 21:07 "> Podałam - kulturalna osoba nie naraża innych na swoje/ pozostającej pod jej > opieką osoby zachowania, zapachy, odgłosy, które mogą być dla nich uciążliwe, > albo obrzydliwe." Sto procent racji. Dlatego ja nie chodzilam z moim niemowlakiem do restauracji uznajac, ze jej glosny sposob wyrazania negatywnych emocji moze byc dla innych uciazliwy. Ale w omawianym przypadku z watku glownego nie ma mowy o sytuacji mogacej byc dla emocjonalnie zrownowazonego doroslego, nieprzejawiajacego sklonnosci do fobii, lekow, nerwic, czy elementarnej tolerancji okolicznoscia obrzydliwa czy uciazliwa. I nie mowie tego z perspektywy matki, ale z perspektywy kogos kto kiedys (dlugo) matka nie byl i nie chcial byc (czyli osoby nie posiadajacej zbyt wybujalego instynktu macierzynskiego). Ledwie slyszalny oglos odbicia niemowlaczka po jedzeniu, nie powinien byc nawet zauwazalny dla kogos kto nie wpatruje sie w niemowlaka jak sroka w kosc. Nie ubieraj fobii w savoir vivre. Przeszkadza Ci cos co wiekszosci normalnym doroslym nie przeszkadza, trudno, wspolczuje, ale postepuj zgodnie z sv i nie zadreczaj, nie epatuj swoimi sklonnosciami innych. Sama postaraj sie zyc dobrze i daj innym chwile oddechu. Tak na marginesie, mieszkam od paru lat w Holandii, na tyle dlugo by juz sie nie zachwycac czy przejmowac byle czym w mojej nowej ojczyznie. Ale takie wypowiedzi sklaniaja mnie do dziekczynnej refleksji, ze przyszlo mi zyc w kraju Wiatrakow. A dlaczego? Ano dlatego, ze Holendrzy juz dawno zrozumieli, ze ludzie sa rowni, kazdy ma pelne prawo korzystac z przestrzeni publicznej o ile jej nie zakloca. Mowiac o zaklocaniu mam na mysli to co w Polsce uchodzi bez echa np. pijackie ekscesy na ulicach, a nie "bekajacego"niemowlaka Dzieki takiej postawie do restauracji chodza wszyscy i nikt nikomu nie przeszkadza. Chodza rodzice z malymi dziecmi, chodza niepelnosprawni intelekturalnie i fizycznie, przychodza ludzie bez rak i nog, ze bliznami i bez, homo i hetero i kazdy moze spokojnie zjesc i bawic sie bez koniecznosci usuwania sie w odosobnione miejsce bo komus przeszkadza widok sliniacej sie niepelnosprawnej, blizny goscia czy "bekajaego"niemowlaka. Fobie lub brak tolerancji na cokolwiek poza soba nie ubieraj w savoir vivre. Bo Ci sie to nie uda. Z mojej strony to raczej wszystko. Dzieki za dyskusje. I szczerze mowiac wszystkim nam zycze abysmy spotykali jak najmniej takich osob, ktorym tylko oni sami nie przeszkadzaja. Odpowiedz Link
kora3 Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii?:) 26.07.14, 23:33 Przede wszystkim to nie ja jestem autorem tego watku, to nie mnie zdarzyła się taka historia, jak wątkodawczyni - wiec podwójnie nie pojmuję, dlaczego mnie przypisujesz jakieś fobie związane z niemowlakami i ich bekaniem. Ja wyraziłam tylko pogląd od strony SV - narażanie innych na sytuacje, które mogą być dla nich dyskomfortowe, a można je przewidzieć jest niegrzeczne. Tyle. Nie mam bladego pojęcia, czy ja zauważyłabym/usłyszałabym owo beknięcie dziecka Nie przypominam sobie sytuacji takiej, by mi ktoś ze znajomych czy rodziny zafundował tę przyjemność przy jedzeniu. Nie wykluczam, że mógł mi ktoś zafundować w sytuacji, kiedy najzwyczajniej na takie dziecko nie zwracałam uwagi, za to miałam ją skupioną na czymś innym. Odpowiedz Link
milamala Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 09:20 kora3 napisała: "> Przede wszystkim to nie ja jestem autorem tego watku, to nie mnie zdarzyła się > taka historia, jak wątkodawczyni" To , ze nie jestes autorem watku nie zmienia faktu, ze wystepujesz w obronie autora, twierdzac, ze ktos kto zachowuje sie normalnie, zgodnie z przyjetymi normami musi opuszczac sfere publiczna, bo jakiemus fobowi przeszkadza. Nie uciazliwy gderajacy fob musi opuszczac sfere publiczna tylko ktos kto zachowuje sie po prostu normalnie zgodnie ze swoim wiekiem. Poniewaz widze, ze zaczynasz odwracac kota ogonem, to pozostaje w nadzieji, ze zaczynasz juz troszenke rozumiec swoja niewlascia postawe. "> Ja wyraziłam tylko pogląd od strony SV", nie, nie wyrazilas pogladow ze strony sv, zdecydowanie - nie. Wyrazilas tylko solidarnosc z oczekiwaniem fobow, ze kazdy normalnie zachowujacy sie czlowiek (bekanie dla niemowlaka to norma) musi z powodu ich fobi/nerwicy/nadwrazliwosci/egoizmu/bucostwa/braku wychowania (niepotrzebne skreslic) sie do nich dostosowywac i opuszczac sfere publiczna. "Nie wykluczam, że mógł mi ktoś zafundow > ać w sytuacji, kiedy najzwyczajniej na takie dziecko nie zwracałam uwagi, za to > miałam ją skupioną na czymś innym" I tak trzymac, nie utrudniac zycia sobie i innym - zgodnie z sv Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Holy....!!! 27.07.14, 11:23 no prosze, dluzsza chwile z braku czasu mnie nie bylo na forum Savoir Vivre, wchodze i co widze, tu kupa slonia, tam kozie bobki, dalej jakies wymiocinki, a gdzies jeszcze mamusia dziecku jakas papke wlasno-zebnie przezuwa i wypluwa dyc Wersal Minnie Odpowiedz Link
kora3 Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 11:38 Minimalu - powtórzę to do znudzenia: jesteśmy na forum SV i w tej tematyce zadawane są wątki. Sama piałaś, że NIE zabierałaś swego dziecka jako niemowlęcia np. do restauracji, bo bywało głośne. Ależ bycie głośnym (głośny płacz np.) jest najzupełniej NATURALNY dla takiego malucha. Pomimo tego Ty uznałaś, że MOZE być/bywać uciążliwy. Czyż nie? Nikt nie ma pretensji do dziecka, że krzyczy, bo dzieci już tak mają. Odpowiedz Link
ankac23 Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 12:51 Malamila napisała: "Proby wyeliminowania z otoczenia np. restauracyjnego kazdego, kto nie spelnia standartow - malego dziecka: bo"beka" - bo spi a ty nie mozez sie wydzierac i palic do czego masz prawo (z "troski" a jakze o malucha) - czlowieka z blizna, ktory osmielil sie sciagnac marynarke w 30 stopniowym upale i pokazac owa "obrzydzajaca"blizne na rece, boz to wiadomo, ze w restauracji trzeba na ludzi sie gapic a nie na to co sie ma na talerzu, szczyt "dobrego wychowania" - chorego czlowieka, ktory nie moze wyraznie mowic ( i pewnie pisc, bo takie zaburzenia najczesciej sa polaczone) bo ... zlosliwy jest Takie rzeczy i to moja droga nie jest savoir vivre. Nazwijmy to wreszcie po imieniu - to zwkle bucostwo jest. Nie przykrywaj egoizmu, widzenia tylko czuba wlasnego nosa savoir vivre'm, bo ci sie to nie uda. Swoimi "problemami" pokazalas "klase"jaka prezentujesz i pozostaje tylko bardzo, ale to bardzo wspolczuc, kazdemu kto znajdzie sie na twojej drodze zycia. Nic wiecej nie mam do powiedzenia. Wiem, ze to do takich ludzi jak ty, prawda nie dociera, wiec chyba niepotrzebnie sie rozpisywalam"... Brawo i szacun Malamilo ( przechrzczona przez Korę na Minimala..)! Nic dodać, nic ująć. Przebrnełam przez cały wątek i zgadzam się z Twoimi opiniami na 100 procent... Kora miesza SV ze zwykłą bucowatością...Pocieszmy się, że takich ludzi jest na pewno mniej i - strzeż nas Panie Boże od kontaktu z nimi w realnym życiu... Odpowiedz Link
ankac23 Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 27.07.14, 12:56 ...hahaha!... też Cię przechrzciłam z Milamali na Malamilę, no, ale nadal brzmi "MIŁO"...I nadal popieram Twoje poglądy! Naprawdę MIŁO się czyta.. Odpowiedz Link
milamala Re: Uważasz za grzeczne przypisywanie innym fobii 28.07.14, 01:19 ankac23 napisała: > ...hahaha!... też Cię przechrzciłam z Milamali na Malamilę, no, ale nadal brzmi > "MIŁO"...I nadal popieram Twoje poglądy! Naprawdę MIŁO się czyta.. Bardzo dziekuje za wsparcie. Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 08:42 posenerka napisała: > Powinno się wprowadzić znaczki, że niemowlętom czy dzieciom albo też nastolatko > m wstęp wzbroniony. A co ze starymi, z brzydkimi, z grubymi etc? Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 09:13 Oni na bank też komuś obrzydzają życie, tak jak niemowlęta... Tolerancja jest ale tylko dla ładnych, bogatych i najlepiej homo. Odpowiedz Link
kora3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 09:33 Typowa demagogia i odwracanie sytuacji na sposób sofistyczny. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:37 > Powinno się wprowadzić znaczki, że niemowlętom czy dzieciom albo też nastolatko > m wstęp wzbroniony. moim zdaniem powinny być niektóre restauracje/lokale przeznaczone wyłacznie dla dorosłych... Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 22.07.14, 23:05 posenerka napisała: "> Nigdy nie zbliżaj się do niemowląt, to potwory" Hi hi hi dobre. Popieram. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:53 > Specjalnie podnieśli niemowlaka nad twoją głowę? nie trzeba specjalnie podnosić, wystarczy bezmyślnie podnieść, nie patrząc na to co i kto jest tuż obok... naprawdę to tak trudno pojąć? nie spotykasz bezmyślnych osób? nie wierzę... Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:19 nchyb napisała: nie spotykasz bezmyślnych osób? nie wierzę... Chyba wypowiadałaś się w moim wątku o nieustępowaniu miejsca, tak więc powinnaś wiedzieć, że spotykam. W komunikacji miejskiej i na forum GW jakoś spotykam. ;P Odpowiedz Link
kora3 Ok zatem 23.07.14, 11:30 może wyjaśnisz dlaczego inaczej traktujesz bezmyslnośc, czy złe wychowanie studenta, a inaczej ww. jeśli reprezentuje je np. rodzic małego dziecka? Odpowiedz Link
posenerka Re: Ok zatem 23.07.14, 11:41 Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę. Metr od Ciebie!!! Strasznie niewychowane dziecko! Rodzice powinni przewidzieć i udać się do WC. Tak samo jak rodzic chce by dziecku się po posiłku odbiło (co nie zawsze przecież kończy się "ulaniem") powinien się udawać w krzaki. Nawet jak się dziecku uleje... To jest tak straszne jak siusiający na dywan szczeniak a niektórzy robią histerię jakby im się dorosły człowiek zrzygał na ich stolik. Zazdroszczę problemów. Ciężarne kobiety też Ciebie brzydzą? Nie wiem czy wiesz ale zdarza im się popuszczać w majtki, też pewnie blisko Ciebie... Noszą specjalne pieluchy i w ogóle, wiesz, taki nacisk na pęcherz, nie zawsze można to kontrolować... Co za faux pas w pobliżu nchyb! Odpowiedz Link
nchyb Re: Ok zatem 23.07.14, 11:48 naprawdę nie dostrzegasz różnic w tym o czym piszesz, od tego o czym my piszemy? Odpowiedz Link
nchyb Re: Ok zatem 23.07.14, 11:56 > Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono > w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę. jeżeli kilkulatka na środku restauracji lub tuż przy moim stoliku zdejmie majtki i załatwi swoje potrzeby wprost na podłogę, a jej rodzice/opiekunowie będą w tym czasie radośnie konsumować swoje dania, nie zwracając uwagi na dziecko - to tak, jak najbardziej to będzie super niewychowane dziecko z głupimi bezmyślnymi rodzicami jeżeli przy stoliku obok takie dziecko będzie w wieku niemowlęcym, w wózku, to w większości przypadków się tego nie dostrzeże, widoku nie będzie więc co w tym strasznego? masz jakieś lęki? Jeżeli będzie smród, to rozsądny rodzic zabierze dziecko w ustronne miejsce i przewinie jeżeli zaś będzie dalej ćwierkał nad talerzem, nie przejmując się, ze smród psuje apetyt klientom przy sąsiednim stoliku - to dziecko jest dzieckiem, ale rodzic niewychowany i bezmyślny... czy było teraz prościej i dotarło? a co ciężarna ma do tego? masz jakieś złe wspomnienia z tego okresu? może to nie o twoją ciążę chodziło, a o zachowanie, a Ty sobie tylko teorię dorobiłaś?... Odpowiedz Link
kora3 Re: Ok zatem 23.07.14, 12:14 posenerka napisała: > Nie wiem czy wiesz, ale jak masz w pobliżu siebie małe dziecko to być może ono > w tym samym czasie... uwaga, będzie strasznie... robi siusiu lub kupkę. > Metr od Ciebie!!! > Strasznie niewychowane dziecko! Widzisz, nadal próbujesz nieudolnie manipulować Owszem, dziecko może robi siusiu, albo kupkę, ale na ogół w pieluchę. Rodzice nie wyciągają nocnika i nie stawiają go na stole w restauracji - nieprawdaż? Jeśli mają dziecko przewinąć, to na ogół robią to w miejscu dyskretnym, a nie np. przy stole piknikowym. To są elementarne zasady kultury. > > Rodzice powinni przewidzieć i udać się do WC. Przewidzieć - niekoniecznie, ale jeśli dziecko jest już z tych sygnalizujących potrzeby fizjologiczne, to TAK powinni iśc z nim do toalety, ale nie np. stawiac nocnik na stole, czy opodal tegoż, czy też "wysadzać" w plenerze metr od innych ludzi. Tak samo jak rodzic chce by dziec > ku się po posiłku odbiło (co nie zawsze przecież kończy się "ulaniem") powinien > się udawać w krzaki. Krzaki w restauracji - osobliwe Nie, nie w krzaki, tylko w ustronniejsze miejsce. > > Nawet jak się dziecku uleje... To jest tak straszne jak siusiający na dywan szc > zeniak a niektórzy robią histerię jakby im się dorosły człowiek zrzygał na ich > stolik. Może ty lubisz takie widoki, inni - nie muszą. > Zazdroszczę problemów. ja nie mam z tym zadnych problemów, nie spotkałam się z takim, jak opisane zachowanie > > Ciężarne kobiety też Ciebie brzydzą? Nie wiem czy wiesz ale zdarza im się popus > zczać w majtki, też pewnie blisko Ciebie... Noszą specjalne pieluchy i w ogóle, > wiesz, taki nacisk na pęcherz, nie zawsze można to kontrolować... Co za faux p > as w pobliżu nchyb! Nie tylko ciężarne mogą mieć problem z nietrzymaniem moczu - to tak dla Twej wiadomości. Tylko, ze te osoby, które je mają (czy też opiekujące się nimi) zwykle tego nie prezentują, ani nie obwieszczają, tylko przeciwnie - dbają, by nie było to ani widoczne dla otoczenia, ani wyczuwalne węchem. Podobnie postępują kobiety mające okres, nieprawdaż? W zasadzie to co to za problem wymienić sobie podpaske, czy tampon przy ludziach? Przecież to normalny fizjologiczny stan właściwy lwiej części kobiet przez pewien przedział zycia. Przecież to tylko zwyczajna krew! Nic wstydliwego. A jednak w naszej kulturze nie eksponuje się ani tej zwyczajnej dla kobiet niedogodności, ani że tak powiem produktów tejze, prawda? Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:38 powtórzę pytanie więc Kory, dlaczego bezmyślność rodzica traktujesz bardziej ulgowo, bądź jej nie zauważasz/nie wierzysz w nią? taka głupota i nie liczenie się z innymi dookoła niektórych rodzicó też cechuje, więc nie ma nic nieprawdopodobnego w tym, zę jakiś idiota/bądź bezmyslna mamunia podnosi dziecko tak, by jej było wygodniej, wprost nad głowę osoby przy stoliku obok. Jak pisałam wyżej, byam świadkiem takiego zdarzenia, grzecznie poprosiłam by pani przesunęła to zalane ulaniem dziecko nad swój talerz, dalej ode mnie. Pani ta akurat się zreflektowała i przeprosiła, tłumaczyła że nie pomyślała, że to może kogoś tak nie rozczulać jak jej. ALe przynajmniej pomyślała o tym. A bywa wielu takich, co nie myśli, co dla Ciebie zdaje się jest zadziwiające, a przynajmniej tak wnioskowałam z Twojego postu... więc chamscy idioci nie ustępują, ale rodzice obrzydzający swoimi dziećmi posiłek innym już nie są bezmyślni i chamscy? naprawdę nie każdego oślinione bekające małe dziecko rozczula, szczególnie przy jedzeniu... Odpowiedz Link
kora3 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 09:12 Obrzydliwe czynności, odgłosy czy zapachy bywają dla kochających tych, którzy je wydają obojętne, ale obiektywnie sa obrzydliwe i należy w miarę możliwości unikać zmuszania ludzi to uch oglądania, słuchania, wąchania itd. Dla każdego kulturalnego człowieka jest to oczywistość ! Nie ma tu znaczenia, czy chodzi o bekanie ukochanego dziecka, czy dziadka z demencją np. Zaraz pewnie będzie o braku empatii - otóż dla wiadomości tych, którzy uważają takie podejście za brak empatii: odwracacie kompletnie sytuację. Są takie okoliczności, które nie pozwalają na odizolowanie innych od obrzydliwości i każdy normalny człowiek to zrozumie. Jeśli nie rozumie - wykazuje się właśnie brakiem empatii. Ale jeśli są możliwości, by chronić innych przed obrzydliwościami, a ktoś tego nie robi, to właśnie on wspomnianym brakiem empatii się wykazuje! opisana scenka ma miejsce w restauracji - dziecko zjadło, musi mu się "odbić" - owszem. Ale na tę czynność należałoby odejść od stolika, pójść w jakiś dyskretniejszy kąt sali. na ogół w restauracji jest to wykonalne, wiec osoba, która tego nie zrobila i epatowała tym ludzi jest źle wychowana i mało empatyczna - proste. Odpowiedz Link
melinda.123 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:32 Ja ci w sumie współczuję - wszystko ci przeszkadza. Przerzuciłam kilka wątków i wpisów twojego autorstwa, i tak: przeszkadzają ci niemowlaki w restauracji, matki na macierzyńskim co zajmują miejsce w kolejce do banku, wózki na klatce schodowej... Swoją drogą, jeśli jak mówisz "o mało nie heftłaś" na widok niemowlaka któremu się odbiło po jedzeniu, to jakież męki musisz przeżywać na widok śmierdzących bezdomnych w autobusie, czy śliniących się i wydających różne dźwięki upośledzonych (których również widywałam w restauracjach!). Aa, i pewnie też "heftasz" jak sobie tyłek wycierasz. Biedna jesteś, naprawdę. Może czas pomyśleć o leczeniu? No chyba, że to prowokacja. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 10:56 jedno pytanie, a czy inne obrzydlistwa odbierają obrzydliwość temu właśnie? czy twoje współczucie umniejszyło obrzydzenie autorki/autora wątku? czy tylko po prostu poczułaś się lepiej że Ty taka obrzydliwa nie jesteś? może swoją pychę i poczucie wyższości również powinnaś rozważyć? Odpowiedz Link
kora3 To jest politpoprawność Nchyb 23.07.14, 11:17 szczególnie chętnie wyrażana przez tych, których coś w danym momencie zwyczajnie nie dotyczy Wspólczucie czy zrozumienie dla kogos nie sprawia, że coś co jest obrzydliwe takowym być przestaje. Ale jak pisałam - każdy normalny człowiek zrozumie, że jeśli matka nakarmiła niemowlaka, to musi się mu "odbić" i o ile nie ma gdzie z nim odejść na stronę na tę czynność, to musi się to stać tam, gdzie dziecko i matka są - kropka. Jeśli jednak można z dzieckiem na te czynność odejść, to z kolei każdy normalny i wykazujący się zrozumieniem dla innych człowiek - robi to. Odpowiedz Link
nchyb Re: To jest politpoprawność Nchyb 23.07.14, 11:46 > kowym być przestaje. Ale jak pisałam - każdy normalny człowiek zrozumie, że jeś > li matka nakarmiła niemowlaka, to musi się mu "odbić" i o ile nie ma gdzie z ni > m odejść na stronę na tę czynność, to musi się to stać tam, gdzie dziecko i mat > ka są - kropka stolik w eleganckiej restauracji, z innymi klientami tuż obok - miejscem stosownym do tego nie jest rodzic, który wie, ze jego dziecku się odbija bardziej, niż tak jak tym dzieciom, które spotyka Urko, powinien wcześniej o tym pomyśleć i przygotować się do działań po karmieniu. A jeżeli coś wyszło jednak nagle, czego rodzic nie przewidział, to powinien grzecznie przeprosić osoby obok za niespodziewane zdarzenie.... Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:47 nchyb napisała: > jedno pytanie, a czy inne obrzydlistwa odbierają obrzydliwość temu właśnie? I owszem odbicie się niemowlakowi jest niczym w porównaniu z doznaniami jakie potrafią zapewnić wspomniane śmierdzące osoby (odchody fizjologiczne, wymiociny sprzed kilku dni, przetrawiony alkohol, wielomiesięczny brud). Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 11:54 U niemowlaków odbija się tzw. twarożek i podobny ma zapach... Nic bardzo strasznego. Zabawne, że oburzone wymiocinami niemowlaków są te same osoby, które uważają, że młodzi mają prawo siedzieć, nie ustępować starszym bo zazwyczaj co stare co chamowate a poza jest dobrze i super i młodzi są cudowni i wspaniali (temat komunikacji miejskiej). A te matki tych wymiotujących niemowlaków to pewnie same staruszki. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:02 zapach to jedno, widok drugie Ciebie twarożek na dziecku tuż przy Twoim talerzu nie brzydzi, innych może, niezależnie od zapachu Do restauracji nie idzie się w celu doznania takich widoków... Powtórzę, Ciebie nie brzydzi, innych może, a jesteśmy na forum SV, jak nie utrudniać życia innym, a nie na forum towarzystwa wzajemnej adoracji miłośników ufajdanych ulaniem niemowlaków... mieszanie tutaj ustępowania lub nie w tramwaju jest typowym okrzykiem - a oni jeszcze murzynów biją... Odpowiedz Link
posenerka Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:09 Przecież sama pomieszałaś te wątki nchyb. Sama do tego nawiązałaś i porównałaś... Daj spokój, ile można. Ja też nie chcę by mi cudze ani własne dziecko "ulewało" do talerza ale robić z tego powodu aż taką histerię? Nigdy nie byłaś na wakacjach? Szczególnie nad Morzem Śródziemnym? Tam ludzie do takich sytuacji podchodzą na luzie i my też powinniśmy a nie pienić się o wymiotującego niemowlaka podczas gdy robi się nam naprawdę duże polityczne kupy na wycieraczkę. Taka histeria o niemowlaki jak na tym forum to raczej nie jest nic normalnego. Tym bardziej, że każdy z nas kiedyś był niemowlakiem. Niemowlaki już tak mają - robią siku i kupę pod siebie oraz wymiotują. I cieszmy się z tego bo zawsze może być gorzej! Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:15 > Przecież sama pomieszałaś te wątki konkretnie w którym miejscu? gdzie wspominałam o komunikacji w kontekście bekających dzieci, lub załatwiających się? odniesienie się do Twojej wypowiedzi nie jest wplątaniem innych wątków do tego... > do talerza ale robić z tego powodu aż taką histerię? na czym polega ta histeria? konkretnie? nad postem na forum, gdzie pada pytanie co o tym myślimy? dla mnie bardziej histeryczne jest Twoje upieranie się, że to nic takiego... > Niemowlaki już tak mają - robią siku i kupę pod siebie oraz wymiotują i właśnie o tym jest ten wątek, ze dzieci tak robią, ale zdaniem wielu osób na forum, wedle sv ich rodzice lub opiekunowie powinny zadbać, by te fizjologiczne czynności jak najmniej przeszkodziły innym osobom, szczególnie między innymi w takim przybytku jak restauracja, gdzie idziemy zjeść np w miłęj atmosferze, a takie fizjologiczne zjawiska niemowlaków tuż obok mogą nam skutecznie odebrać apetyt... czy dlatego, ze może być gorzej, machnijmy ręką? gorzej już było. polecam lekturę np 5 lat kacetu, przeczytasz w jakich warunkach dorośli ludzie mogli jeść bez żadnego obrzydzenia i skrępowania. Ale naprawdę, to już nie ten czas, nie to miejsce i nie rozważania o sv, natomiast zadbanie przez rodzica o nieobrzydzanie innym jak najbardziej ten czas i miejsce... Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:11 W autobusie nie jadam ani nie bywam w celu miłego spędzania czasu, podróż autobusem to konieczność. Porównujemy podobne do podobnego. Niestety nie widzę żadnej korelacji między pobytem w autobusie (gdzie może być bezdomny) do pobytu w restauracji. Nie widzę żadnych punktów stycznych. Może jeden, z restauracji bezdomny jest wypraszany, w autobusie jeśli śmierdzi też wg regulaminu (inna sprawa, że rzadko ktoś to egzekwuje) powinien zostać wyproszony. Smród to nic miłego. Co do wózków na klatkach schodowych - przepisy przeciwpożarowe oraz wspólnot mieszkaniowych zabraniają trzymania na wspólnych klatkach schodowych (poza wózkownią) prywatnych rzeczy - także wózków. Tak, że znowu mam rację jakby nie było. Odpowiedz Link
kora3 Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 11:56 Kilka lat temu miałam do czynienia z interwencją sąsiadów, którym przeszkadzało niepełnosprawne dziecko jednej z mieszkanek ich kamienicy. Zgłosili się do nas i opowiedzieli, że nie chcą już samotnej matki niepełnosprawnego dziecka za sąsiadkę. Powód? Dziecko nieprawdopodobnie hałasuje. Przyznam się, że takie podejście tych ludzi - w różnym wieku dodam, w większości także dzieciatych - nie wzbudzało we mnie sympatii. Oto kobieta samotnie wychowująca ciężko chore dziecko dostaje mieszkanie cudem od gminy, a zamiast na pomoc i zrozumienie bodaj sąsiadów spotyka się z ich strony z niechecią. Wszyscy ci sąsiedzi podkreślali, że bardzo współczują tej kobiecie, ale od kiedy się wprowadziła nie da się żyć. Jakoś przekonujący nie byli - skoro współczują, to dlaczego nie wykazują zrozumienia? Ja i kolega odwiedziliśmy matkę dziecka. Sytuacja naprawdę trudna- dziecko głęboko niepełnosprawne, także intelektualnie, cierpiące na schorzenie, które przejawia się m.in. agresją, autoagresją oraz krzykiem. Nie takim zwyczajnym - to był krzyk o szczególnej czestotliwosci - najpierw pisk, a potem wycie. Dziecko mogło tak krzyczeć nawet kilka godzin, także nocą. Kobieta przyznala, że zdaje sobie sprawę z tego, że dziecko może być dla sąsiadów uciążliwe, że usiłowała z nimi rozmawiać na ten temat itd. Po wizycie u niej, czas na odwiedzenie sąsiadów. Jedni - dwoje małych dzieci, które nie spią, a jeśli zasną to natychmiast się budzą wskutek hałasu dochodzącego od sąsiadki, inni - para staruszków, z których pan ma to szczęście, że jest przugłuchawy, ale pani tego szczęścia nie ma, za to ma nadciśnienie, pracujący na zmiany kolejarz, który jak sam mówi wyspać się nie może. Ci i kolejni wciąż mówią o współczuciu, ale także o ...sobie. Mamy okazję słyszeć, jak głos z domu chorego dziecka niesie się u sąsiadów - koszmar faktycznie. Nocą jest zapewne gorzej. Czego chcą sąsiedzi? Żeby pani się wyprowadziła z dzieckiem gdzieś, gdzie hałasy jakie ono wydaje nie będą innym przeszkadzać. Tylko, że tak mogłoby być, gdyby kobieta zamieszkała w domu wolnostojącym , najlepiej usytuowanym w większej odległości od innych. To nierealne - na zakup takowego jej nie stać, gmina takowymi nie dysponuje. Nasza prppozycja była taka, by próbowac mieszkanie wyciszyć. Za pieniądze podatników byłoby to trudne, ale zawsze można znaleźć sponsorów. Tylko, ze kamienica jest zabytkiem i każda ingerencja w niej , także w mieszkaniach wymaga zgody konserwatora zabytków, który wcale nie tak chętnie takowe zgody wydaje, szczególnie gdy chodzi o nieodwracalne zmiany. Tak czy owak - sytuacja patowa. Wszyscy kobiecie współczują, dziecko tego na złośc nie robi, ale istotnie nie da się normalnie funkcjonować w tym budynku majac dziecko w sąsiedztwie. Tak się zastanawiam ilu z tych z Was, którzy tak mówią o zrozumieniu widziałoby chętnie to dziecko jako SWEGO sąsiada w tym, budynku i bez możliwości wyciszenia jego mieszkania. Tu możecie napisac co chcecie, ale jestem pewna, ze o ile ktoś z Was nie jest głuchy, to także b. współczułby tej pani, ale wołałby, żeby mieszkała jednak gdzie indziej. Odpowiedz Link
posenerka Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:03 Ojej, kolejna strasznie wiarygodna traumatyczna historia... I jak zwykle o strasznych i złych ludziach. Moi nieuprzejmi młodzi ludzie korzystający z komunikacji to przy Twoich traumach pikuś. Ty gdziekolwiek pójdziesz czy zamieszkasz tam trafiasz na same horrory i potwory. Gratuluję wyobraźni. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:19 Historia została opisana także w ogólnopolskich mediach, wiec jest b. wiarygodna Wg mnie żadna z tych postaci w tej historii nie jest potworem. Po prostu jak to zwykle bywa - każdy tu miał swoje racje. Mnie ta historia osobiście wcale nie dotyczyła, zajmowałam się nią wyłącznie zawodowo i wcale nie jest ona jakaś szczególnie niezwykła na tle innych zawodowych doswiadczeń ludzi z mojej branży. Odpowiedz Link
posenerka Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:22 kora3 napisała: > Historia została opisana także w ogólnopolskich mediach, wiec jest b. wiarygodn > a Ojej, aleś sławna, nawet do mediów trafiłaś... Ale tylko z ta jedną historią? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:25 > Ojej, aleś sławna, nawet do mediów trafiłaś.. Kora tam pracuje, było o tym na forum... Odpowiedz Link
posenerka Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:41 nchyb napisała: > > Ojej, aleś sławna, nawet do mediów trafiłaś.. > > Kora tam pracuje, było o tym na forum... Ojej, jaka sensacja... Pewnie jest bardzo znana wśród bardzo znanych a jej historie jeszcze bardziej. Na forum GW od kilkunastu lat jest wiele rzeczy, wybacz, że nie zauważyłam tak ważnej informacji jak praca niejakiej kory w mediach. Warto dla niej włączyć tv? Kiedy i gdzie? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:58 a jaki związek Twoje kpiny z Kory mają z tematem wątku? Odpowiedz Link
posenerka Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 23:32 A jaki związek ma praca kory w mediach z wymiotami niemowlaka? Tak Ci to imponuje, że musiałaś zaznaczyć, gdzie pracuje? Znów tworzysz wątek poboczny a potem histeryzujesz, że na niego odpowiedziałam... Przyczepiłaś się do mnie jak rzep i łazisz za mną po forach. Wybacz ale nie mam dla Ciebie aż tyle czasu... Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 26.07.14, 09:06 hm, z samymi wymiotami (przepraszam - ulankiem, bo przecież wymioty dotyczą wyłącznie dorosłych facetów, a nie słodkich niemowlaczków) - żaden z dostępem do większego zasobu informacji o różnych, (dla postronnych wręcz nieprawdopodobnych) informacji o najnieprawdopodobniejszych życiowych pomysłach, problemach, aspektach - których ilość i rodzaj niektórych czytelników tego forum (w tym i Ciebie jak zrozumiałam z wypowiedzi) zdumiewa - potężne > Tak Ci to imponuje, że musiałaś zaznaczyć, gdzie pracuje? nie imponuje, ale po prostu znam specyfikę tej pracy przez kilka lat życia była taka praca źródłem również mojego dochodu Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 26.07.14, 09:09 > Przyczepiłaś się do mnie jak rzep i łazisz za mną po forach. > Wybacz ale nie mam dla Ciebie aż tyle czasu... ??? jakaś mania wielkości? jeżeli na jakimś forum się spotkamy to celowo z mojej strony??? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:30 że co? Kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi. Serio Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:36 kora3 napisała: > Tak się zastanawiam ilu z tych z Was, którzy tak mówią o zrozumieniu widziałoby > chętnie to dziecko jako SWEGO sąsiada w tym, budynku i bez możliwości wyciszen > ia jego mieszkania. > Tu możecie napisac co chcecie, ale jestem pewna, ze o ile ktoś z Was nie jest g > łuchy, to także b. współczułby tej pani, ale wołałby, żeby mieszkała jednak gdz > ie indziej. Nie sądzę aby była jakakolwiek istota część społeczeństwa która chętnie widziałaby uciążliwą osobę w najbliższym otoczeniu. Ale co innego chętnie widzieć a co innego żądać usunięcia. Ty się zastanawiasz ilu.... a czy nie ma niemal pewności, jak zareagowaliby ludzie którzy prawie wymiotują na widok/odgłos odbicia się niemowlaka? BTW byłem kiedyś z pomieszczeniu w którym miała próby gruba szarpidrutów (bas, perkusja, gitara, wokal). Bardzo, bardzo głośna... powiedzmy że muzyka. Lokal wielkości większego garażu. W środku ciężko było wytrzymać (po 2-3 godzinach byliśmy prawie głusi ). Ale wystarczyło otworzyć drzwi, wyjść na zewnątrz, zamknąć drzwi i tego potwornie głośnego "śpiewania i grania" nie było słychać. Ot lokal był w środku wyłożony mnóstwem tekturowych wytłoczek po jajkach i chyba miał podwójne drzwi. Czy wymagana jest zgoda konserwatora na wygłuszenie drzwi lub dołożenie drugich drzwi w lokalu, czy potrzebna jest zgoda na takie lub analogiczne wyłożenie ścian w środku lokalu? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 12:53 ano widzisz, czyli przyznajesz, ze to nic dziwnego odczuwac dyskomfort w związku z jakąś uciązliwoscią, nawet jeśli uciązliwośc ta jest niezamierzona i kompletnie niezależna od tego, kto ja generuje. I nawet jeśli się takiemu komuś szczerze współczuje. Powiadasz, że co innego odczuwać uciązliwosc, a co innego żadac usunięcia. Pewnie tak, ale dla tych sąsiadów owa uciązliwośc oznaczała niemoznośc normalnego funkcjonowania- hałas wydawany przez to dziecko poważnie utrudniał rozmowę, czy skupienie się w dzień nie mówiąc już o nocy i wypoczynku. Co do Twego przykładu z wyciszeniem. Nie twierdze, że piszesz nieprawdę, ale nie sądze, by dało się w taki sposób jak podany przez ciebie wyciszyć tamto mieszkanie. Być może jest to związane z usytuowaniem danego pomieszczenia. W tamtej sprawie prowadzone były rozmowy z firmą profesjonalnie zajmującą się wyciszaniem pomieszczeń i nie dawała ona gwarancji na zadowalający efekt, choć koszta na jakie wyceniała te usługe z pewnoscią były większe niż koszty przyklejenia wytłoczek od jajek. Ona się po prostu w tych warunkach tego nie podjęła, a nie sądze, by nie chciała zarobić. podjęła się za to w innym lokalu przydzielonym tej pani i pani ta z dzieckiem do tej pory tam mieszka, a sąsiedzi nie skarzą się na hałas, choć stan dziecka pani nie poprawił się w zakresie emisji głosu. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:20 kora3 napisała: > ano widzisz, czyli przyznajesz, ze to nic dziwnego odczuwac dyskomfort w związk > u z jakąś uciązliwoscią, [...] Nie bardzo rozumiem co miało znaczyć to "przyznajesz". Czy ktoś kwestionował możliwość takiego odczuwania w związku z jakąś uciążliwością? Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:24 > ednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? Urko, zdaje się że już zostało wyjaśnione, że nie chodziło autorce wątku o dźwięk jednego delikatnego "beknięcie" niemowlaka, a o całą otoczkę, która mogła odebrać apetyt osobie narażonej na ten widok... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:37 nchyb napisała: > > ednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? > > Urko, zdaje się że już zostało wyjaśnione, że nie chodziło autorce wątku o dźwi > ęk jednego delikatnego "beknięcie" niemowlaka, a o całą otoczkę, która mogła od > ebrać apetyt osobie narażonej na ten widok... Kto wyjaśnił? Co dokładnie napisał? Skąd wiadomo że to była prawda a nie fantazje? Czemu nic o tym nie było w starterze wątku? Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem? Odpowiedz Link
kora3 Pytanie do Urko 23.07.14, 14:39 Wyjasnij proszę, dlaczego owo beknięcie musiałoby być podobne do tego co opisałeś, żeby MOGŁO wzbudzić obrzydzenie w watkodawczyni? To, jakie zachowania poza normą i w jakim natężeniu MOGĄ być obrzydliwe/uciążliwe dla innych jest czysto subiektywne. W jednym obrzydzenie wzbudzi np. smród niemyjacego się od tygodni bezdomnego, a w innym np. we mnie "zapach" kogoś jak najbardziej "domnego" , kto od kilku dni nie zmienia przepoconych ubrań. A jeszcze w kimś innym odruch wymiotny wzbudza osoba, która pół godziny wcześniej wypaliła papierosa Jak mam wytłumaczyć swemu powonieniu i mózgowi, że śmierdzi dopiero niemyty 5 miesięcy bezdomny, a pan w przepoconych ciuchach nie śmierdzi wcale? Odpowiedz Link
urko70 Re: Pytanie do Urko 23.07.14, 15:03 kora3 napisała: > Wyjasnij proszę, dlaczego owo beknięcie musiałoby być podobne do tego co opisał > eś, żeby MOGŁO wzbudzić obrzydzenie w watkodawczyni? Czemu miałbym cokolwiek Ci wyjaśniać skoro Ty wielokrotnie ignorujesz moje pytania? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:21 > Kto wyjaśnił? > Co dokładnie napisał? przejrzyj posty wyżej, jest tam napisane... ktoś powątpiewał w możliwość takiego zdarzenia u niemowlaka, ja coś zasugerowałam, bazując na swoim doświadczeniu(4 post od góry w formule drzewka), a autorka wątku potwierdziła, że właśnie o to jej chodziło - 6 post... w dalszej więc części moich wypowiedzi odnoszę się do opisanego/potwierdzonego zdarzenia, a nie jego umniejszonej wersji... i nie, nie znam wersji drugiej strony (rodziców), ale wypowiadam sie o sytuacji z poziomu własnego doświadczenia, uogólniając Jeżeli u autorki watku tak nie było, to nie zmienia sytuacji, że zdarzenia z ulewaniem się prawie innym osobom na talerz nie są niemożliwe... > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym > tutaj pisałem? dla mnie wystarczyłoby, żeby przy odbiciu polało mu się po brodzie białe,na wpół zważone mleko wymieszane ze śliną, ewentualnie papka z marchewki, czy innej jarzynki, wymieszana z tymże mlekiem i/lub śliną... widok takiego czegoś tuż przy mnie i przy moim talerzu mógłby we mnie odruch wymiotny. Oczywiście starałabym się go powstrzymać, ale jedzenie na dłuższy czas miałabym już obrzydzone... poczucie obrzydzenia również bywa bardzo subiektywne... > aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem? chodzi Ci o tych szarpidrutów? głośna muza nie budzi we mnie odruchu wymiotnego, Ty również o nim nie wspomniałeś. Ból uszu i głowy nie jest dla mnie tożsamy z odruchem wymiotnym. Czy też chodzi Ci o jakieś inne zdarzenie, mogące budzić wstręt i obrzydzenie, którego opisu nie zauważyłam? Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:23 nchyb napisała: > przejrzyj posty wyżej, jest tam napisane... Czyli ja mam szukać tego co Ty chciałaś przekazać... > > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o > czym > > tutaj pisałem? > > dla mnie wystarczyłoby, żeby przy odbiciu polało mu się po brodzie białe,na wpó > ł zważone mleko wymieszane ze śliną, ewentualnie papka z marchewki, czy innej j > arzynki, wymieszana z tymże mlekiem i/lub śliną... Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarmowej są wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwaniu dniami o nocami krzyczącego dziecka. Moim zdaniem to dwie zupełnie różne "dolegliwości". Jedna krótkotrwała, "dziecięca", chwilowa, druga długotrwała, zakłócająca codzienny i conocny spokój. > > aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem? > > chodzi Ci o tych szarpidrutów? głośna muza nie budzi we mnie odruchu wymiotnego > , Ty również o nim nie wspomniałeś. Ból uszu i głowy nie jest dla mnie tożsamy > z odruchem wymiotnym. > Czy też chodzi Ci o jakieś inne zdarzenie, mogące budzić wstręt i obrzydzenie, > którego opisu nie zauważyłam? Nie chodzi o szarpidrutów. Pięknie proszę o minimum uwagi i choćby jednokrotne przeczytanie postu na który odpowiadasz. Proszę bardzo, cytuję: urko70 23.07.14, 13:20 Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:35 > Czyli ja mam szukać tego co Ty chciałaś przekazać... nie musisz szukać, napisałam Ci wyraźnie, gdzie to jest jeżeli ja wypowiadam się na jakiś temat, poznaję go zazwyczaj najdokładniej jak się da, m.in. czytając więcej niż tylko tytuł pierwszego posta, Ty być może jesteś bardziej powierzchowny i lid w gazecie np. traktować możesz jako całość... > Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarmowej s > ą wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwaniu dn > iami o nocami krzyczącego dziecka. zadałam wyraźnie pytanie, z czym mam porównywać, nie porównywałam z krzyczącym chorym dzieckiem to dla mnie całkiem inne kategorie, krzyczące dziecko nie budzi we mnie odruchu wymiotnego wcale, rozdrażnienie, zmęczenie zaś może... ale tak jak idąć do restauracji - oczekuję, że osoby pozostałe, tak jak i ja, zadbają by zminimalizować przykre odczucia innych - związane z ich fizjologią (lub dzieci pod ich opieką), tak podobnie wybierając się np. do filharmonii na koncert miałabym nadzieję, ze mama chorego krzyczącego dziecka zrozumie, ze to nie najlepsze miejsce dla socjalizacji jej dziecka... > Pięknie proszę o minimum uwagi i choćby jednokrotne przeczytanie postu na który > odpowiadasz. uprzejmie proszę również o minimum uwagi i sprawdzenie na który post odpowiedziałam, w nim nie było mowy o tym krzyczącym dziecku z postu Kory: forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152196373,Re_Do_wszystkich_wspolczujacych_i_oburzonych.html sugeruję sprawdzenie w strukturze drzewka... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:50 nchyb napisała: > > Czyli odczucie po zobaczeniu ulania się niemowlakowi treści pokarm > owej s > > ą wg Ciebie porównywalne z odczuciami towarzyszącymi wysłuchiwa > niu dn > > iami o nocami krzyczącego dziecka. > > zadałam wyraźnie pytanie, z czym mam porównywać, nie porównywałam z krzyczącym > chorym dzieckiem > to dla mnie całkiem inne kategorie, "jeżeli ja wypowiadam się na jakiś temat, poznaję go zazwyczaj najdokładniej jak się da" > krzyczące dziecko nie budzi we mnie odruchu > wymiotnego wcale, rozdrażnienie, zmęczenie zaś może... Właśnie. > uprzejmie proszę również o minimum uwagi i sprawdzenie na który post odpowiedzi > ałam, w nim nie było mowy o tym krzyczącym dziecku z postu Kory: > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152196373,Re_Do_wszystkich_wspolczujacych_i_oburzonych.html > sugeruję sprawdzenie w strukturze drzewka... Odpowiadałaś na mojego posta urko70 23.07.14, 13:20 w którym było pytanie "Czy Ty aby nie porównujesz codziennego krzyku o różnych porach dnia i nocy do jednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? " Do takich pomyłek dochodzi najczęściej gdy ktoś nie odnosi się do konkretnych wypowiedzi. IMO bezpieczniej odnosić się do konkretnie zacytowanych. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 17:10 nie Urko, mylisz się odpowiedziałam na post: Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37 struktura drzewka podaje wyraźnie, moje cytaty z twoich wypowiedzi z tego właśnie postu który zalinkowałam wyżej - są tam ujęte... tylko i wyłącznie do treści tego konkretnego postu się odnosiłam a w całosci brzmiał on : Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37 Dodaj do ulubionych Odpowiedz cytując Odpowiedz nchyb napisała: > > ednorazowego cichego odbicia się niemowlakowi? > > Urko, zdaje się że już zostało wyjaśnione, że nie chodziło autorce wątku o dźwi > ęk jednego delikatnego "beknięcie" niemowlaka, a o całą otoczkę, która mogła od > ebrać apetyt osobie narażonej na ten widok... Kto wyjaśnił? Co dokładnie napisał? Skąd wiadomo że to była prawda a nie fantazje? Czemu nic o tym nie było w starterze wątku? Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem? i przepraszam za zacytowanie całosci, ale w sumie to wymusiłeś... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 10:32 nchyb napisała: > tylko i wyłącznie do treści tego konkretnego postu się odnosiłam a w całosci br > zmiał on : > > [i]Autor: urko70 ☺ 23.07.14, 13:37 > Dodaj do ulubionych > Odpowiedz cytując Odpowiedz Nieprawda, mój post nie zawierał ww dwóch wersów. > Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym > tutaj pisałem? > > i przepraszam za zacytowanie całosci, ale w sumie to wymusiłeś... I to pytanie dotyczyło porównania bekania z krzykiem o czym była mowa w poście poprzedzającym. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 10:46 a skąd ja mogę wiedzieć, że mam się odnosić do tego co odpowiadasz Korze, jeżeli to ja Ci zadają pytanie? ja się odniosłam li i jedynie do Twojego zdania skierowanego do mnie w tym jednym konkretnym poście... przy okazji, ten krzyczący chłopiec nie pochodził z Twojej opowieści, tylko Kory, więc tym bardziej nie miałam podstaw odnosić się do Twojego nawiązana do opowieści Kory z poprzednich postów... szczególnie, ze mowa była o obrzydzeniu a nie hałasie... ale dla ułatwienia, gdybym się myliła, zadałam pytanie - o którą konkretnie Twoją wypowiedź dla porównania chodzi... więc co konkretnie tym razem mnie chcesz udowodnić? Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 11:08 nchyb napisała: > a skąd ja mogę wiedzieć, że mam się odnosić do tego co odpowiadasz Korze, jeżel > i to ja Ci zadają pytanie? Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Ciebie: "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne z tym o czym tutaj pisałem?" W poście "23.07.14, 13:24" nie zadałaś pytania. > przy okazji, ten krzyczący chłopiec nie pochodził z Twojej opowieści, tylko Kor > y, więc tym bardziej nie miałam podstaw odnosić się do Twojego nawiązana do opo > wieści Kory z poprzednich postów... > szczególnie, ze mowa była o obrzydzeniu a nie hałasie... Właśnie, mowa była o obrzydzeniu, a opowieść Kory o czymś zupełnie innym stąd moje pytanie. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 11:45 > W poście "23.07.14, 13:24" nie zadałaś pytania. podobnie jak w setkach innych postów na tym forum nie zadawałam żadnych pytań. ale nie rozmawiamy teraz o tych setkach postów bez pytań, ani o poście na który się powołujesz... zarzuciłeś mi nieuwagę w czytaniu postów w odpowiedzi na mój post z 15:21 (tam to pytanie było), który był bezpośrednią odpowiedzią na Twój z 13:37... > Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Ciebie: > "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne > z tym o czym tutaj pisałem?" Ty w swoich postach pisałeś właśnie o "szarpidrutach" jako znanym Ci doznaniu. Twoje nawiązania do cudzych opowieści nie były opisami Twoich doznań, więc nie miałam podstaw domyślać isę, że chcesz porwnań z dzieckiem o którym pisała Kora. Ale na wszelki wypadek zapytałam (nie o 13:24) czy to o to chodzi... ale tak przechodząc do sedna istota sprawy już tak przez Twoje próby udowadniania innym błędów się rozmyła, że to aż śmieszne... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 25.07.14, 12:01 nchyb napisała: > > Stąd że odpowiadając na Twojego posta z 23.07.14, 13:24 zapytałem się Cie > bie: > > "Co takiego musiałby zrobić ten niemowlak aby było to porównywalne > > z tym o czym tutaj pisałem?" > > Ty w swoich postach pisałeś [...] Nie piszę o różnych postach tylko o tym jednym konkretnym na który odpisałaś.. > ale tak przechodząc do sedna > istota sprawy już tak przez Twoje próby udowadniania innym błędów się rozmyła, > że to aż śmieszne... Rozmydla się z zupełnie innego powodu. Min wtrącanie opowieści o krzykaczu do wątku o bekaniu. Nie reagowaniu na pytania o związek wątku o krzykaczu z wątkiem o bekaniu. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:45 Ło matko Urko - to był przykład. Ale przykład nie na adekwatną uciążliwośc dla innych, a na to, że czasem szczerze współczuje się komuś i ma świadomość, że nie działa bezmyślnie, czy złośliwie, ale mimo to nie ma się ochoty na jego towarzystwo, czy sąsiedztwo. Wracając do "bekającego" niemowlaka. Nie tak dawno zdaje się Ty spierałeś się z Babą w temacie wydmuchiwania nosa przy jadalnym stole. Baba uważała, że to wszak nic takiego, o ile nie zachodzi mozliwośc zarazenia współbiesiadników (np. przy katarze alergicznym - nie zachodzi) i nie widać zawartości chusteczki. Ty uważałeś, ze niezależnie od wszystkiego jeśli się czuje, że musi się nos wydmuchać, to powinno się odejść od stolu i zrobić to gdzie indziej, czyż nie? Ja uważałam tak samo, jak Ty. Jasne, czasem zdarza się, że człowiek nieoczekiwanie dla siebie kichnie i ledwie zdąży nos osłonić, ale mowa była o innej sytuacji. Gdy przewiduje się dmuchanie nosa - trzeba odejść od stolu. Dla mnie ta sytuacja jest analogiczna - po karmieniu dziecka PRZEWIDUJE SIĘ ustawienie go tak, żeby mu się "odbiło", więc na tę czynność należy oddalić się w ustronne miejsce. Inna sprawa byłaby, gdyby dziecku odbiło się samorzutnie i nieoczekiwanie. Trudno oczekiwać od rodzica, ze to przewidzi, a od malucha, że zasygnalizuje. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:55 kora3 napisała: > Ło matko Urko - to był przykład. Ale przykład nie na adekwatną uciążliwośc dla > innych, a na to, że czasem szczerze współczuje się komuś i ma świadomość, że ni > e działa bezmyślnie, czy złośliwie, ale mimo to nie ma się ochoty na jego towar > zystwo, czy sąsiedztwo. Zamiast robić ze mnie matkę odpowiedz proszę na postawione przeze mnie pytanie. Ewentualnie przemyśl sobie używanie zwrotu "przyznajesz". > Wracając do "bekającego" niemowlaka. Nie tak dawno zdaje się Ty spierałeś się z > Babą w temacie wydmuchiwania nosa przy jadalnym stole. Baba uważała, że to wsz > ak nic takiego, o ile nie zachodzi mozliwośc zarazenia współbiesiadników (np. > przy katarze alergicznym - nie zachodzi) i nie widać zawartości chusteczki. Ty > uważałeś, ze niezależnie od wszystkiego jeśli się czuje, że musi się nos wydmuc > hać, to powinno się odejść od stolu i zrobić to gdzie indziej, czyż nie? Jeśli nawiązujesz do innego wątku to bądź łaskawa wstawić link lub zacytować konkretne wypowiedzi. I to jest ten powrót do bekającego niemowlaka? Czemu piszesz o niemowlaku w podwątku o temacie "do wszystkich współczujących" ? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:00 nie pamiętasz co pisałeś parę dni temu? Współczuję Tak, to jest powrót do bekającego niemowlaka: sytuacja z przewidywanym dmuchaniem nosa jest adekwatna do sytuacji przewidywanego bekania malucha. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:08 kora3 napisała: > nie pamiętasz co pisałeś parę dni temu? Współczuję Pisałem wiele rzeczy, nie wiem o którą dokładnie Ci chodzi. > Tak, to jest powrót do bekającego niemowlaka: sytuacja z przewidywanym dmuchani > em nosa jest adekwatna do sytuacji przewidywanego bekania malucha. Taaa, wracając o niemowlaka przywołujesz wątek o smarkaniu. A na ostatnie pytanie dyskretnie udajesz że nie widzisz (żeby potem nie było że "nie wiedziałam"). Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:06 urko70 napisał: > > Ty się zastanawiasz ilu.... a czy nie ma niemal pewności, jak zareagowaliby lud > zie którzy prawie wymiotują na widok/odgłos odbicia się niemowlaka? > Wiesz, poziom wrażliwości na różne niedogodności/uciązliwosci/obrzydliwości jest u różnych ludzi - rózny. Znam osoby takie, którym w pracy przeszkadza niegłośna rozmowa dwóch ludzi, która ich wcale nie dotyczy. Po prostu przeszkadza sam szmer rozmowy. Choć uważam takie coś za bardzo uciązliwa wadę, to ROZUMIEM, ze komus może przeszkadzać coś, co mnie nie przeszkadza wcale. - Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:24 kora3 napisała: > Ty się zastanawiasz ilu.... a czy nie ma niemal pewności, jak zareagowali > by lud > > zie którzy prawie wymiotują na widok/odgłos odbicia się niemowlaka? > > Wiesz, poziom wrażliwości na różne niedogodności/uciązliwosci/obrzydliwości jes > t u różnych ludzi - rózny. Czy Ty chcesz powiedzieć, że osoby którym przeszkadza jedno ciche odbicie się niemowlakowi nie miałyby nic przeciwko codziennym krzykom w różnych porach dnia i nocy? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:52 Szczerze - nie wiem. Opisana sytuacja z dzieckiem jest ekstremalna, przede wszystkim dlatego, że krzyczało także w nocy. Ale gdyby krzyczało np. tylko w dzień, to istnieje spora szansa na to, ze mnie np. by nie przeszkadzało. Przez większość dnia nie ma mnie w domu, wiec zwyczajnie nie słyszałabym jego krzyku. Ale ja byłabym w innej sytuacji niż np. moja sąsiadka emerytka, sasiadka mająca małe dzieci, czy sasiadka pracująca na zmiany. Mam wrazenie, że pragniesz zasugerować, iż osoba której przeszkadza bekanie dziecka nad jej talerzem w restauracji jest szczególnie małostkowa. Otóż ja tak nie uważam. Gazeta po prostu podzieliła się z nami tym doświadczeniem w ramach tematyki forum. Dla mnie sprawa jest jasna - przewidując taką sytuację rodzic nie powinien zastanawiać się kimu i dlaczego będzie to przeszkadzać, tylko zadbać, by nie narażać innych ludzi, na coś co MOŻE być dla kogoś obrzydliwe. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:02 kora3 napisała: > Szczerze - nie wiem. W takim razie co miałaś na myśli odpowiadając na moje pytanie: "Wiesz, poziom wrażliwości na różne niedogodności/uciązliwosci/obrzydliwości jest u różnych ludzi - rózny. " ? > Mam wrazenie, że pragniesz zasugerować, iż osoba której przeszkadza bekanie dzi > ecka nad jej talerzem w restauracji jest szczególnie małostkowa. Otóż ja tak n > ie uważam. Jak to z wrażeniami bywa często są mylne, to nie kwestia małostkowości. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:26 zatem jeśli nie małostkowości - to czego? Tak, podtrzymuję - poziom wrażliwości na różne niedogodności może być różny u różnych ludzi. Zależy to od ich preferencji, okoliczności, a nawet - nastroju. Owszem, sa osoby, którym jak to się mówi - wszystko przeszkadza, ale to wyjątki. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:54 kora3 napisała: > zatem jeśli nie małostkowości - to czego? Uwielbiam gdy sama udajesz, ze nie widzisz pytań kierowanych do Ciebie ale zaraz potem sama dopytujesz. Jak to się ma do sv.... > Tak, podtrzymuję - poziom wrażliwości na różne niedogodności może być różny u r > óżnych ludzi. Zależy to od ich preferencji, okoliczności, a nawet - nastroju. Jasne... ten kto prawie wymiotuje na odgłos/widok odbicia się niemowlakowi i epatuje tym w internecie nic by nie powiedział o krzyczącym dniami i nocami. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:20 a zatem jednak o małostkowość chodzi? Sądzę, że w przypadku tego dziecka krzyczącego, znalazłoby się n. mało ludzi, którzy mieszkając w jego sąsiedztwie nie odczuwaliby nigdy dyskomfortu. Właśnie ze względu na OKOLICZNOSCI - konieczność stałego przebywania w pobliżu, nasilenie hałasu, niekontrolowane pory jego emisji, brak przewidywalnego ustania uciążliwości. Jednakowoż wzbudzanie obrzydzenia, to inna kwestia. Miałam kiedyś okazję być w związku z obowiązkami zawodowymi w znanym kraju szpitalu leczącym poparzonych. Wśród nich był nastolatek, który chcąc rozpalić w piecu, nalał do niego benzyny, czy ropy, wrzucił tam zapaloną szmatę i ...zajrzał. Z jego twarzy niewiele zostało - zwęglony nos, stracił jedno oko. Kiedy miałam okazję go spotkać był już po kilku operacjach i przygotowywano go do następnej. Twarz tego chłopca nie przypominała ludzkiej twarzy, tylko fizjonomię bohatera jakiegoś horroru - naprawdę. Pomimo wszelako, że widok nie należał dla mnie do przyjemnych, nie miałam żadnych oporów porozmawiać z gościem, patrzeć na niego itd. Gorzej natomiast było z towarzyszącym mi wówczas fotografem. Miał on docelowo robić zdjęcia z zabiegu chłopaka, a nie jemu, jako jemu, ale wszedł ze mną do sali. Był to człowiek starszy ode mnie kilkanaście lat, bardzo doświadczony, nierzadko robiący foty po wypadkach drogowych, pożarach itp. Gosc ten wymiękł. Wyszedł z sali, wyszedł na zewnątrz. Kiedy się ponownie spotkaliśmy powiedział mi, że musiał wyjść, bo na widok tego gościa zrobiło mu się autentycznie słabo. No, ale przecież on miał okazję już widzieć moim zdaniem gorsze widoki: wisielców po kilku dniach od zgony, topielców itp. Miał ja o wiele częściej niż ja. A jednak to on i jego organizm tak zaregował na twarz tego chłopca. Dlaczego? No on tłumaczył, że dlatego, że ten chłopak zył, mówił i jawił mu się jak postać z horroru właśnie. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:41 kora3 napisała: > a zatem jednak o małostkowość chodzi? Której części wypowiedzi "to nie kwestia małostkowości." nie rozumiesz? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 16:56 Nie rozumiem tego, że podkreślasz w 1 zdaniu, ze nie jest to kwestia małostkowości, a w następnym zapytujesz mnie, czy naprawdę uważam, że osobie której przeszkadza beknięcie niemowlaka (nad jego jedzeniem - czego nie wspomniałeś) nie przeszkadzałby hałas wydawany przez opisane przeze mnie dziecko. Nie widzę sensu takiego pytania, bo realna odpowiedź na nie powinna brzmieć : NIE WIADOMO, NIE WIEM. Nie ma żadnej korelacji pomiędzy tym, ze to czy tamto kogoś brzydzi, a tym ze coś innego przeszkadza, albo nie przeszkadza. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 13:01 kora3 napisała: > Nie rozumiem tego, że podkreślasz w 1 zdaniu, ze nie jest to kwestia małostkowo > ści, a w następnym zapytujesz mnie, czy naprawdę uważam, że osobie której przes > zkadza beknięcie niemowlaka (nad jego jedzeniem - czego nie wspomniałeś) nie pr > zeszkadzałby hałas wydawany przez opisane przeze mnie dziecko. Nie o to pytałem. Poinformowałem Cię, że to nie kwestia małostkowości a mimo to ponownie zasugerowałaś "a zatem jednak o małostkowość chodzi?". Skoro sama wiesz lepiej to po co w ogóle pytasz? Odpowiedz Link
melinda.123 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:59 kora3 napisała: > zatem jeśli nie małostkowości - to czego? > > Tak, podtrzymuję - poziom wrażliwości na różne niedogodności może być różny u r > óżnych ludzi. Zależy to od ich preferencji, okoliczności, a nawet - nastroju. > > Owszem, sa osoby, którym jak to się mówi - wszystko przeszkadza, ale to wyjątki > . Mam kolegę, któremu przeszkadza jak inni jedzą. Nie chodzi o bekanie, głośne mlaskanie, siorbanie itp, mówi, że go obrzydza jak słyszy odgłosy przełykania... Mam też znajomą (bezdzietną), dla której obrzydzające jest karmienie dziecka - ale uwaga - nie z piersi, a z butelki! Oczywiście, że kobieta z dzieckiem powinna wyjść (o ile jest w stanie przewidzieć kiedy się dziecku "odbije", bo czasem trwa to baaardzo długo), ale żeby się od odbicia niemowlaka (bez zapachu, bez wydzieliny) komuś robiło niedobrze? Może Gazeta powinna napisać na forum o fobiach społecznych i nerwicach: forum.gazeta.pl/forum/f,23191,Fobia_spoleczna_Nerwica_Lekowa.html. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:52 >"odbije", bo czasem trwa to baaardzo długo), ale żeby się od odbicia niemowlaka > (bez zapachu, bez wydzieliny) komuś robiło niedobrze? a w którym miejscu wyczytałaś, że chodzi o samo odbicie, bez zapachu i wydzieliny? bo z tego co ja zrozumiałam, może chodzić właśnie też o wizualny efekt tegoż ulania nie każdego rozczula widok cieknącej niemowlakowi strużki a'la wymiocin... Odpowiedz Link
melinda.123 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 16:43 > a w którym miejscu wyczytałaś, że chodzi o samo odbicie, bez zapachu i wydzieli > ny? > bo z tego co ja zrozumiałam, może chodzić właśnie też o wizualny efekt tegoż ul > ania > nie każdego rozczula widok cieknącej niemowlakowi strużki a'la wymiocin... To masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. W tytule wątku jest "bekający niemowlak nad głowami". Nie wymiotujący, czy ulewający. No i proszę cię... o jakim zapachu może być mowa w przypadku "odbicia" u niemowlęcia. Odpowiedz Link
kora3 "Problem" to chyba mają 23.07.14, 17:13 ci, którzy nie pamiętają na jakim forum tematycznym piszą. To jest forum o SV. Świadome narażanie innych na dyskomfort jest z zasadami SV sprzeczne. Odgłos bekania wszystko jedno czy połączony także z "atrakcjami" wizualnymi, czy nie może być dla otoczenia dyskomfortowy, szczególnie gdy ma miejsce przy jedzeniu tegoż. Nie ma tu znaczenia czy beka osoba dorosła, czy dziecko. To są, a raczej dla osoby dobrze wychowanej - powinny być oczywistości. Oczywiście od dorosłego/starszego dziecka oczekuje się powstrzymania się od beknięcia do czasu wyjścia tam, gdzie się będzie bez świadków. Trudno doprawdy oczekiwać tego od niemowlęcia, które w dodatku do tej czynności jest prowokowane Dlatego oddalenia się od biesiadników oczekuje się od rodzica/opiekuna dziecka, który przewiduje bekniecie. Czego tu w kontekście SV nie rozumieć i czemu się dziwić? Odpowiedz Link
asia.sthm Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 17:50 > ci, którzy nie pamiętają na jakim forum tematycznym piszą. A coz to zadziwaczny temat postu? Koro, jestes nastepna osoba, ktora nagminnie wykorzystuje pasek: temat do wpisania czesci tresci. Czy masz na to jakies wytlumaczenie skad taka wprowadzajaca balagan maniera? Urko zupelnie glupio przyczepil sie do ciebie o jeden myslnik ale jakos zupelnie nie reaguje na mylenie tematu z trescia. Odpowiedz Link
kora3 Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 18:06 Bardzo chętnie odpowiem Asiu. Z mojego forumowego doświadczenia wynika, że takie nazywanie nie tylko nie wprowadza bałaganu, ale wręcz pomaga. Możesz mieć oczywiście inne zdanie. Ja mam takie, bo zauważyłam, ze np. chcąc zadać jakieś pytanie konkretnemu przedmówcy, o ile nie zasygnalizujesz tego w tytule postu, możesz się odpowiedzi nie doczekać, gdyż taki ktoś może przeoczyć Twój post, szczególnie wówczas, gdy pod jakąś wypowiedzią jest b. wiele postów i przestaje działać "drzewko" - na tym forum są wątku, gdzie widac, iż drzewko już nie działa. Wiadomo, że całkiem sporo wątków rozwija się tak, że mowa w nich nie tylko scisle o sytuacji opisanej w początkowym poście. Dla mnie takie nazywanie postów ułatwia orientację z wątku, jest czymś w rodzaju śródtytułu w tekście: dotychczas mowa była o tym, teraz będzie o tym. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy widzi to tak samo, ale zarzutu o wprowadzanie bałaganu nie przyjmuję. Przyjąc mogę, ze ktoś tak nie lubi, nie podoba mu się to itd. Nie zauważyłam, by takie tytułowanie było sprzeczne z regulaminem forum gazeta.pl, bo spotykam się z nim i spotykałam (w wykonaniu wielu nicków) na kilku forach tego portalu. Nie spotkałam się też z usunięciem czyjegokolwiek postu z tego powodu, ani ze zwróceniem komuś uwagi przez administrację. Poniekąd - gdyby takie coś było z regulaminem sprzeczne, to zwyczajnie nie byłoby takiej możliwości, albo o ile byłaby, to tylko dla administracji np. w celu przywołania kogoś imiennie do porządku. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 18:57 Dziekuje i sporo zrozumialam. To, ze ktos prowadzacy dyskusje pragnie zwrocic sie do konkretnego rozmowcy uzywajac jego nicka aby zwrocic mu koniecznie na cos uwage, lub aby pociagnac jakis narodzony podwatek nadajac mu odpowiedni tytul lub z jakiegos innego waznego powodu swiadomie zmienic temat. Nadal jednak nie rozumiem po co umieszczac w temacie urywek zdania a reszte umiescic w rubryce "tresc". Ktos nastepny podpina sie pod taki post i leci dalej juz tytul bez najmniejszego sensu. To moze ulatwia odnalezienie sie w drzewku komus kto spreparowal taki podtytul, ale dla czytajacych jest to katorga. A zwoc uwage, ze spora grupa ludzi chce czytac ciekawe watki wcale sie w nich nie udzielajac. Dlatego prosze o rozwage w ciaglym zmienianiu tematu bez wyraznej potrzeby. > Poniekąd - gdyby takie coś było z regulaminem sprzeczne, to zwyczajnie nie było > by takiej możliwości, albo o ile byłaby, to tylko dla administracji np. w celu > przywołania kogoś imiennie do porządku. Jesli cos nie jest zabronione wcale nie znaczy, ze jest pozyteczne Od wielu lat bebni sie na forum O forum i na forum O moderacji aby nadawac wlasciwe tytuly otwieranym watkom - tytuly postow moga byc zmieniane w wyraznym celu, a nie uzywane jako czesc tresci wypowiedzi. a, i jeszcze: > ..., bo spotykam się z nim i spotykałam (w wykonaniu wielu nicków) na kilku fora > ch tego portalu. Na zadnym zadbanym, dobrze moderowanym forum prywatnym nie stosuje sie tego zwyczaju tak nagminnie jak tu, na sv. Tu mowie o uzywaniu w temacie tych cholernych urwanych zdan z tresci. Odpowiedz Link
kora3 Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 19:06 o ile dobrze Ciebie zrozumiałam drazni Cię, czy też przeszkadza Ci nadawanie postom tytułów będących częścią wypowiedzi, a nie sam fakt zmiany tytułu postu np. "Pytanie do X", czy "A co w takiej sytuacji" - w celu zasygnalizowania, że nastąpi opis jakiejś nowej sytuacji? O ile tak, to specjalnie dla Ciebie wyeliminuję nadawanie postom tytułów stanowiących czesc wypowiedzi. I coś Ci powiem - potrafisz się zachować Grzecznie i bez złosliwosci właściwej niestety niektórym sprecyzowałas o co chodzi i poparłaś to argumentami. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 19:43 Tak, zrozumialas mnie znakomicie i bardzo dziekuje za pochwale i obietnice. Jednak mam jedno zastrzezenie: > . "Pytanie do X", czy "A co w takiej sytuacji" - w celu zasygnalizowania, że na > stąpi opis jakiejś nowej sytuacji? Czy nie lepiej wrzucic jakies kluczowe slowo w podtemat? Cos tresciwszego aby to uznac za temat kilku nastepnych postow, a nie musiec zmieniac za kazdym razem, przy kazdej odpowiedzi np. Co w sytuacji zbiorowej glupawki? Bedzie dobrze. Odpowiedz Link
urko70 Re: "Problem" to chyba mają 24.07.14, 12:35 kora3 napisała: > o ile dobrze Ciebie zrozumiałam drazni Cię, czy też przeszkadza Ci nadawanie po > stom tytułów będących częścią wypowiedzi, a nie sam fakt zmiany tytułu postu np > . "Pytanie do X", czy "A co w takiej sytuacji" - w celu zasygnalizowania, że na > stąpi opis jakiejś nowej sytuacji? > O ile tak, to specjalnie dla Ciebie wyeliminuję nadawanie postom tytułów stan > owiących czesc wypowiedzi. Dokładnie o to prosiłem Cię, zwracałem uwagę na to wiele razy, przykłady poniżej. > I coś Ci powiem - potrafisz się zachować Grzecznie i bez złosliwosci właściwe > j niestety niektórym sprecyzowałas o co chodzi i poparłaś to argumentami. Poniżej ot pierwsze z brzegu trzy prośby sugestie do Ciebie: Nadawaj tematom tytułu, które krótko i rzeczowo ... - wraz z linkiem urko70 29.04.14, 10:54 "Ponownie proszę o przemyślenie traktowania pola temat jako części pola treść. " link urko70 23.05.14, 10:35 "Oczywiście należy przypomnieć o błędnym traktowaniu pola temat jako części pola treść. " link Niegrzecznie? Z złośliwościami? Odpowiedz Link
kora3 Prośba o niezaśmiecanie cudzych wątków 24.07.14, 13:44 Jako moderator powinieneś dbać o to, by nie zaśmiecano wątków i nie wprowadzano dyskutantów w błąd co do treści postów. Zamiast tego robisz to sam. Zaapelował do moderacji o zadbanie o takie sprawy. To co robisz jest b. niegrzeczne. Odpowiedz Link
nchyb Re: "Problem" to chyba mają 23.07.14, 19:38 > To moze ulatwia odnalezienie sie w drzewku komus kto spreparowal taki podtytul, > ale dla czytajacych jest to katorga. jako czytająca informuję, ze dla mnie katorgą to nie jest nie sugeruję się wyłącznie tytułem postu, tak jak i lidem gazetowym, a całością treści... co do reszty wypowiedzi, nadmierna moderacja świadczy bardziej chyba o nudzie moderatorów niż prawdziwym panowaniu nad porządkiem, takie jest moje odczucie... Odpowiedz Link
urko70 Re: "Problem" to chyba mają 24.07.14, 12:38 nchyb napisała: > nadmierna moderacja świadczy bardziej chyba o nudzie m > oderatorów niż prawdziwym panowaniu nad porządkiem, takie jest moje odczucie... Podobnie to widzę, uważam, że zamiast usuwać to lepiej zwrócić uwagę na problem, przegadać go bo wtedy jest większa szansa na unikanie problemów w przyszłości. Odpowiedz Link
nchyb Re: "Problem" to chyba mają 24.07.14, 17:13 z uwagi na obietnicę daną Korze nie odpowiem Ci już na temat Twojego podejścia do moderacji, a konkretnie jednorazowego "błędu" z postaci malutkiego myślniczka w jednym jedynym poście w tym długim wątku... Odpowiedz Link
urko70 Re: "Problem" to chyba mają 24.07.14, 11:26 asia.sthm napisała: > > ci, którzy nie pamiętają na jakim forum tematycznym piszą. > > A coz to zadziwaczny temat postu? > Koro, jestes nastepna osoba, ktora nagminnie wykorzystuje pasek: temat do wpis > ania czesci tresci. Czy masz na to jakies wytlumaczenie skad taka wprowadzajaca > balagan maniera? > > > Urko zupelnie glupio przyczepil sie do ciebie o jeden myslnik ale jakos zupelni > e nie reaguje na mylenie tematu z trescia. Od wielu miesięcy, dziesiątki razy zwracałem uwagę Korze (w tym na priva) i nie tylko Korze na mylenie pola temat z polem treść ale jak grochem o ścianę. Problem z delimiterem to kolejny problem dlatego zareagowałem od razu aby się nie powtarzał. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 19:34 > To masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. W tytule wątku jest "bekający niem > owlak nad głowami". Nie wymiotujący, czy ulewający. ja czy Ty mamy ten problem? w dalszej części jest wyjaśnienie... no proszę Cię, nie tylko zapach może obrzydzić, cieknące prawie sfermentowane pożywienie również, nawet u oseska... Odpowiedz Link
lena36 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:31 tylko zadbać > , by nie narażać innych ludzi, na coś co MOŻE być dla kogoś obrzydliwe. Sęk w tym, ze dla wielu ludzi cos takiego nie będzie wcale obrzydliwe, nawet nie pomyślą że mogłoby. Leżałam kiedyś na publicznym kąpielisku na trawie. Dziewczynka na oko 5 letnia sikała jakies dwa metry od nas. Na nasza uwagę żeby poszła gdzie indziej rozpłakała się a oburzona babcia zaczęła wykrzykiwac że co nam może przeszkadzac jak małe dziecko sie wysika..... Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:42 ale to, że ktoś nie pomyśli, że coś może przeszkadzać/wzbudzać obrzydzenie nie zwalnia go z zasad dobrego wychowania. Babcia - jakaś z piekła rodem - powinna was po prostu przeprosić i wyciągnąć wnioski, że może ona piłaby nawet siuśki swej wnuczki, ale innych takie sytuacje obrzydzają Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:54 popieram opinię Kory, to że babcia nie widziała nic złego w tym sikaniu nie oznacza, że w tym nie było nic złego i denerwującego innych... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:31 Masz źle ustawiony delimiter. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 13:58 Nie, mam dobrze ustawiony , tylko czasem zdarza się, że usuwając czesc wypowiedzi poprzednika wykasuję sobie jeden minus Rozumiem, że Tobie taka zbrodnia nigdy by się nie zdarzyła i chwała Ci za to Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:21 kora3 napisała: > Nie, mam dobrze ustawiony , tylko czasem zdarza się, że us > uwając czesc wypowiedzi poprzednika wykasuję sobie jeden minus > Rozumiem, że Tobie taka zbrodnia nigdy by się nie zdarzyła i chwała Ci za to Sygnaturka wraz z delimiterem dodaje się automatycznie więc Twoje kasowanie nie ma wpływu na delimiter. Oto delimiter z postu do którego sie odnosiłem: "---". Skoro są tam trzy znaki to przed usunięciem było ich cztery? To nie jest zbrodnia, to zwykłe zwrócenie uwagi - w celu poprawienia jakości pisania. Popracuj nad ironizowaniem. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:29 nie, pewnie było trzy - dwa minusy i spacja, ale że kasując czyjes cytowanie wykasowała pewnie przez przypadek jeden minus i chciałam to naprawić to z rozpędy dodałam jakiś jeden, czy dwa .... Nadal nie swiadczy to o tym, ze mam źle ustawiony zbrodniczo tylko o jednorazowej zbrodni Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:41 kora3 napisała: > nie, pewnie było trzy - dwa minusy i spacja, W Twoim poście były "---" - słownie: trzy "minusy" Napisałaś: "zdarza się, że [...] wykasuję sobie jeden minus" Jeśli są trzy, a wykasowałaś jeden czemu piszesz "nie" na twierdzenie że były cztery? > ale że kasując czyjes cytowanie wy > kasowała pewnie przez przypadek jeden minus i chciałam to naprawić to z rozpę > dy dodałam jakiś jeden, czy dwa .... Wcześniej pisałaś że usunęłaś jeden minus, teraz piszesz że dopisałaś jeden minus. Nie za często zmieniasz wersje wydarzeń sprzed kilkunastu minut? > Nadal nie swiadczy to o tym, ze mam źle ustawiony zbrodniczo tylko o jednoraz > owej zbrodni Powyższe świadczy o nader częstym zmienianiu przez Ciebie wersji wydarzeń i żadna nie jest wiarygodna ponieważ delimiter dodaje się automatycznie. Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:43 człowieku - zgłos mnie do bana za to i będzie spokój, co? Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 14:59 kora3 napisała: > człowieku - zgłos mnie do bana za to i będzie spokój, co? Spokojnie, krótko, rzeczowo wskazałem, że masz zły delimiter. Jak wg Ciebie zgodnie z sv należałoby się zachować: a. ironizować próbując zrobić z tego zbrodnię? b. kręcić, twierdząc że się dodało potem że się wykasowało? c. ironizować prosząc o bana? d. grzecznie przyjąć uwagę i albo poprawić się nie wracając do tematu albo podziękować? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 15:25 odpuśc sobie już - ja poprawić nie musiałam, bo na stałe mam dobrze zapisany, a że zdarzyło mi się coś wykasować, a potem dodać - owszem, tylko, ze przejawem buractwa jest robienie z tego takiego hallo Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 08:59 kora3 napisała: > odpuśc sobie już - ja poprawić nie musiałam, bo na stałe mam dobrze zapisany, a > że zdarzyło mi się coś wykasować, a potem dodać - owszem, tylko, ze przejawem > buractwa jest robienie z tego takiego hallo To Ty zrobiłaś z tego "takie halo" raz twierdząc, ze coś usunęłaś, a zaraz potem, że dodałaś. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:10 Urko, powtórzę pytanie, czy ten jeden myślnik więcej pomógł, czy utrudnił Ci zrozumienie istoty tego wątku? Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:19 nchyb napisała: > Urko, powtórzę pytanie, czy ten jeden myślnik więcej pomógł, czy utrudnił Ci zr > ozumienie istoty tego wątku? Takiego pytanie nie było tutaj, więc to "powtórzę" to nadużycie sugerujące, że takie pytanie było i nie dostałaś na nie odpowiedzi. Na podobne, ogólne, pytanie odpowiedziałem tam gdzie pytałaś i powtórzę: "stawianie takiego pytania może sugerować, że nie można poinformować kogoś o tym że coś źle formalnie robi". Ten konkretny błędny delimiter w tym konkretnym przypadku nie miał wpływu na treść jednak ponieważ Kora stale myli pole treść z polem temat co sprawia że często ani pole temat ani pole treść nie jest prawidłowe więc było całkiem prawdopodobne, że zacznie robić to samo z sygnaturką. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 17:18 forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152223979,Re_Problem_to_chyba_maja.html i wolałabym, aby umiłowanie przerostu formy nad treścią pozostało jednak jedynie przy omawianiu literatury barokowej Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 17:21 przepraszam, ten post miał być w innym miejscu, proszę moderatora o jego usunięcie Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 19:40 > Spokojnie, krótko, rzeczowo wskazałem, że masz zły delimiter. tak z ciekawości zapytam a ten delimiter z jednym myślnikiem więcej (o ile dobrze zrozumiałam) ma jakikolwiek wpływ na treść postów osoby z takim błędem? lub na wydźwięk całego wątku? Odpowiedz Link
kora3 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 20:14 nie, jasne, że nie - jedynie przy cytowaniu system traktuje sygnaturkę cytowanego, jak część wypowiedzi i także ją cytuje. Może to wprowadzać w błąd o ile sygnaturka ma cokolwiek wspólnego z kontekstem wypowiedzi. Przyznaję, że o ile ktoś nagminnie coś tam sobie do delimitera dodaje, albo z niego usuwa przypadkiem, to cytowanie bywa uciążliwe. Jeden z forumowiczów miał tak cały czas (może nadal ma) nie wiem ustawione, czy jak, ale stale się cytowała jego sygnaturka. Urko to nie przeszkadzało wszelako, jako, że to jego "sympatia" jest Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:30 kora3 napisała: > nie, jasne, że nie - jedynie przy cytowaniu system traktuje sygnaturkę cytowane > go, jak część wypowiedzi i także ją cytuje. > Może to wprowadzać w błąd o ile sygnaturka ma cokolwiek wspólnego z kontekstem > wypowiedzi. I wystarczy, że zmienisz sobie sygnaturkę lub dyskusja będzie dotyczyć tego co akurat masz w sygnaturce i już sens wypowiedzi może być jest zmieniony. Uwzględniając to że stale przesuwasz część wypowiedzi do pola temat jest całkiem prawdopodobne, że tu przesuwałabyś sygnaturkę do treści. BTW historia lubi się powtarzać , kiedyś ach_dama na zwrócenie uwagi, ze jej sygnaturką ma kilkanaście wersów również zrobiła "takie halo". Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 08:48 nchyb napisała: > > Spokojnie, krótko, rzeczowo wskazałem, że masz zły delimiter. > > tak z ciekawości zapytam > a ten delimiter z jednym myślnikiem więcej (o ile dobrze zrozumiałam) ma jakiko > lwiek wpływ na treść postów osoby z takim błędem? lub na wydźwięk całego wątku? Pytasz ogólnie to i odpowiedź ogólna: na treść danego posta owszem może mieć, wystarczy, że to co byłoby napisane pod błędnie zbudowanym delimiterem można by było odnieść do tego o czym mowa w danym miejscu dyskusji i już sens wypowiedzi może być zmieniony. Niemniej stawianie takiego pytania może sugerować, że nie można poinformować kogoś o tym że coś źle formalnie robi. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:14 ależ można, można, ale w świetle pozostałych Twoich wypowiedzi w tym konkretnym wątku sprawia to bardziej potrzebę dołożenie tej osobie, niż zwykłą informację... jeżeli miałeś inne intencje, to ta cała reszta była IMO całkiem niepotrzebna i nie świadczyła o chęci pomocy w likwidacji błędu w sygnaturce, a jedynie pokazaniu kto ma rację... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:51 nchyb napisała: > ależ można, można, ale w świetle pozostałych Twoich wypowiedzi w tym konkretnym > wątku sprawia to bardziej potrzebę dołożenie tej osobie, niż zwykłą informację > ... > jeżeli miałeś inne intencje, to ta cała reszta była IMO całkiem niepotrzebna i > nie świadczyła o chęci pomocy w likwidacji błędu w sygnaturce, a jedynie pokaza > niu kto ma rację... Odwracasz kota ogonem. Zwróć uwagę w jaki sposób Kora zareagowała na krótką, bez emocjonalną informację o błędnym delimiterze. "Całą resztę" sprowokowała Kora raz twierdząc że coś usunęła, a zaraz potem ze dodała czy zamieniła. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:19 a Ty musiałeś udowodnić, że ona się myli, bądź celowo wprowadza w błąd... zaiste, rzeczowa informacja na temat... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:29 nchyb napisała: > a Ty musiałeś udowodnić, że ona się myli, bądź celowo wprowadza w błąd... > zaiste, rzeczowa informacja na temat... To Kora zrobiła błąd i zamiast pominąć milczeniem i uważać na przyszłość lub po prostu napisać coś w stylu "ups, wypadek przy pracy" to zaczęła ironizować i kręcić "usunęłam, dodałam, zamieniłam". Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:31 dalej musi być na Twoje?... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:54 nchyb napisała: > dalej musi być na Twoje?... Wolałabyś aby było na Kory która zrobiła błąd? Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 17:20 forum.gazeta.pl/forum/w,10226,152165176,152223979,Re_Problem_to_chyba_maja.html i naprawdę wolałabym, aby umiłowanie przerostu formy nad treścią pozostało jednak jedynie przy omawianiu literatury barokowej Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:43 Urko, jako moderator jestes do bani, ponizej wszelkiej krytyki. Wykazujesz kompulsywna potrzebe robienia tu sabotazu zamiast uczciwie pilnowac porzadku i dbac o dobra atmosfere. Albo, powaznie podejrzewam, celowo swirujesz. Gdyby Kiciorowi choc troche zalezalo na tym forum nigdy by cie nie zrobil moderatorem. Chyba do niego napisze skarge polaczona z awantura - jesli nie pomoze, to przynajmniej ulzy. Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 11:07 asia.sthm napisała: > Urko, jako moderator jestes do bani, ponizej wszelkiej krytyki. > Wykazujesz kompulsywna potrzebe robienia tu sabotazu zamiast uczciwie pilnowac > porzadku i dbac o dobra atmosfere. Bo pilnowanie porządku i dobrej atmosfery to tylko usuwanie i milczące tolerowanie błędów? BTW niezwykle rzeczowe i konkretne są Twoje zarzuty - powinny zostać usunięte aby nie psuć atmosfery? Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 11:15 > BTW niezwykle rzeczowe i konkretne są Twoje zarzuty - powinny zostać usunięte a > by nie psuć atmosfery? A to juz ty, jako moderator, powinienes wiedziec czy nalezy moj post usunac, nastepnie go usunac bez zbednego gledzenia na ten temat w fafnastu nastepnych, rozkminionych do nieprzytomnosci postow. Wez sie w garsc i nie grzesz wiecej! Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 11:32 asia.sthm napisała: > > BTW niezwykle rzeczowe i konkretne są Twoje zarzuty - powinny zostać usun > ięte a > > by nie psuć atmosfery? > > A to juz ty, jako moderator, powinienes wiedziec czy nalezy moj post usunac, na > stepnie go usunac bez zbednego gledzenia na ten temat w fafnastu nastepnych, > rozkminionych do nieprzytomnosci postow. Pytanie było retoryczne, istotą było zwrócenie uwagi na niemerytoryczność Twojej wypowiedzi. Właśnie zauważyłem, że również zwróciłaś uwagę na mieszanie przez Korę pola temat z polem treść, powtórzę dziesiątki razy zwracałem na to uwagę. > Wez sie w garsc i nie grzesz wiecej! Obudź się. Odpowiedz Link
milamala Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 20:13 A co ma wspolnego sytuacja opisywanego niepelnosprawnego dziecka z pomyslem, ze odbijanie noworodka podczas posilku w restauracji jest uciazliwe? Ja uwazam, choc sama nigdy z noworodkiem do restauracji nie poszlam, ze jesli komus noworodek "bekajacy'przeszkadza to pewnie jest sam dosc uciazliwym czlowiekiem. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 23.07.14, 20:18 > Ja uwazam, choc sama nigdy z noworodkiem do restauracji nie poszlam, ze jesli k > omus noworodek "bekajacy'przeszkadza to pewnie jest sam dosc uciazliwym czlowie > kiem. a ja uważam, że wszystko zależy od kontekstu bekająco-ulewający niemowlak na spacerze w parku to jednak całkiem co innego moim zdaniem, niż ten sam obśliniono-bekający dzidziuś tuż przy moim talerzu w restauracji... i jeżeli komuś przeszkadza w tym drugim miejscu, to już moim zdaniem wcale nie musi być uciążliwy, za to mamunia niemowlaczka moze, chociaż też nie musi... Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:25 milamala napisała: > A co ma wspolnego sytuacja opisywanego niepelnosprawnego dziecka z pomyslem, ze > odbijanie noworodka podczas posilku w restauracji jest uciazliwe? Odpowiedzi szukałbym w podsumowaniu Kory: "zastanawiam ilu z tych z Was, którzy tak mówią o zrozumieniu widziałoby chętnie to dziecko jako SWEGO sąsiada [...] jestem pewna, ze o ile ktoś z Was nie jest głuchy, to także b. współczułby tej pani, ale wołałby, żeby mieszkała jednak gdzie indziej." Wydaje się, że Kora sugeruje, że osoby które w tej dyskusji twierdzą, że nie raziłoby je / nie przeszkadzałoby im odbicie się niemowlakowi w restauracji to gdyby same się znalazły w takiej sytuacji to zmieniłyby zdanie. Ale to oczywiście tylko moje przypuszczenie. BTW Kora zastosowała tu ciekawą konstrukcję, najpierw stawia pytanie "zastanawiam się ilu z Was", a zaraz potem już jest pewna, że nikt. Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 09:38 > BTW Kora zastosowała tu ciekawą konstrukcję, najpierw stawia pytanie "zastanawi > am się ilu z Was", a zaraz potem już jest pewna, że nikt. kolejność całkiem prawidłowa, najpierw zastanowiła się, przemyślała, potem do takich wniosków doszła dziwne byłoby, gdyby było na odwrót Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:45 nchyb napisała: > > BTW Kora zastosowała tu ciekawą konstrukcję, najpierw stawia pytanie "zas > tanawi > > am się ilu z Was", a zaraz potem już jest pewna, że nikt. > > kolejność całkiem prawidłowa, najpierw zastanowiła się, przemyślała, potem do t > akich wniosków doszła Kora napisała "zastanawiam się", nie napisała "zastanawiałam się". Jeśli ktoś się równocześnie zastanawia "ilu z Was" i w tym samym momencie jest pewny odpowiedzi tzn że pytanie ilu z Was było tylko pro forma. > dziwne byłoby, gdyby było na odwrót Prawidłowo powinno być: a. postawienie pytania "ilu z Was?" i poczekanie na odpowiedź albo b. użycie czasu przeszłego "zastanawiałam się ilu z Was", wskazanie argumentu uzasadniającego że nikt, i dopiero stwierdzenie "jestem pewna". Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 10:55 > Kora napisała "zastanawiam się", nie napisała "zastanawiałam się". > Jeśli ktoś się równocześnie zastanawia "ilu z Was" i w tym samym momencie jest > pewny odpowiedzi tzn że pytanie ilu z Was było tylko pro forma. ewentualnie Kora myśli szybciej niż np Ty i zastanawia się, pisząc to, a kończąc pisanie już dochodzi do wyników przemyśleń... więc o ile w Twoim przypadku być może bardziej prawidłowe jest użycie czasu przeszłego dotyczącego początków rozmyślań, o tyle u niej już tak wcale być nie musi Odpowiedz Link
urko70 Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 11:11 nchyb napisała: > ewentualnie Kora myśli szybciej niż np Ty i zastanawia się, pisząc to, a kończą > c pisanie już dochodzi do wyników przemyśleń... Szczególnie to szybkie myślenie było widoczne gdy kręciła tłumacząc się z błędnego delimitera: usunęłam, dodałam, zamieniłam.... Odpowiedz Link
nchyb Re: Do wszystkich współczujących i oburzonych 24.07.14, 11:20 a Ty dalej swoje... niemerytorycznie nie na temat by udowodnić, że jesteś lepszy, mądrzejszy itp... szkoda mi czasu na taką dalszą dyskusję i odpowiadanie na czepianie się... Odpowiedz Link
pelissa81 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:07 absolutnie, zupełnie i całkowcie mi to nie przeszkadza. Co jak co, ale nie przeszkadza mi gdy ktoś nie może zapanować nad fizjologia, byle nie było to uciążliwe. Nie, nie musi wychodzić z sali, lubię typ włoski - tam wszystko się robi całą rodziną, w tym do rodziny należy też niemowlak i staruszka rozlewająca zupę i siorbiąca przy piciu z kubeczka bo inaczej już nie daje rady. U nas dziadków chowa się wstydliwie po domach i widok babci w jakiejś knajpce jest rzadkością. A szkoda. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 12:31 > U nas dziadków > chowa się wstydliwie po domach > i widok babci w jakiejś knajpce jest rzadkością. > A szkoda. U was się chowa i tego żałujesz? to zrób tak jak u nas, u nas się ich nie chowa... wyprowadź swoich dziadków i babcie do knajpek, moi z nami chodzi i nie mamy z tego powodu problemów... Powtórzę to co napisałam wyżej, to że Tobie coś nie przeszkadza, nie oznacza że jest tak z innymi. A SV powstał po to (przypomnę, to jest to forum właśnie)by tak żyć by m.in. innym ich życia nie utrudniać... Odpowiedz Link
kora3 Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 23.07.14, 14:20 To jest gadka w stylu "Taaaaa, zostawiajcie w domu (najlepiej na pastwę losu) dziadka, bo stary, dziecko bo beka, niepełnosprawnego, bo nie tak wygląda" To jest pozorna "argumentacja" oparta na wpieraniu komuś zupełnie czegoś innego niż powiedział Ciekawe, czy nasza przedmówczyni byłaby taką fanką modelu włoskiej rodziny, gdyby miała do czynienia z dziadkiem mojego kolegi, który to dziadek (nieżyjący już) w pewnym wieku i stanie umysłu przy ludziach rozpinał sobie rozporek i wyciągał penisa, którego z zaciekawieniem sobie oglądał, a mając w zasięgu ręki jakąkolwiek kobietę (w tym córkę, wnuczki) usiłował łapać ją za krocze, albo biust. Na pewno byłaby zachwycona znajomoscią z tak uroczym starszym panem i spotykałaby go jak najczęściej by się dalo, będąc np. znajoma jego wnuka. Podobnie sądzę, że byłaby zachwycona niepełnosprawnym dzieckiem koleżanki, które wymierzyłoby jej z piesci parę ciosów w twarz i głowę, wylało na nią zupę, czy napluło jej do talerza. Przecież to urocze! Niestety, tak się zdarza, że osoba niepełnosprawna intelektualnie czy do z racji schorzenia, choroby, czy wieku czasem zachowuje się w opisany wyżej sposób. Ludzie bliscy takiej osobie, ci którzy się nią opiekują - wiedzą o jego zachowaniach, przewidują je i czasem potrafią w porę ich uniknąć. Nie powinny na te zachowania jednak narazać innych ludzi, szczególnie już przypadkowych - inni klienci w restauracji, kelnerzy itp. Inna sprawa, gdy te osobe musi się zabrać gdzieś, gdzie na jej zachowania narazi się inne, przypadkowe osoby np. do lekarza. Wówczas wiadomo, ze nie da się tego uniknąć. Ale biesiadować z kims takim, to się już raczej powinno w swoim gronie np. na rodzinnym grillu na działce, a nie na masowej imprezie - sorry. Odpowiedz Link
urko70 Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 23.07.14, 14:30 kora3 napisała: > To jest gadka w stylu "Taaaaa, zostawiajcie w domu (najlepiej na pastwę losu) d > ziadka, bo stary, dziecko bo beka, niepełnosprawnego, bo nie tak wygląda" > > To jest pozorna "argumentacja" oparta na wpieraniu komuś zupełnie czegoś innego > niż powiedział > > Ciekawe, czy nasza przedmówczyni byłaby taką fanką modelu włoskiej rodziny, gdy > by miała do czynienia z dziadkiem mojego kolegi, który to dziadek (nieżyjący ju > ż) w pewnym wieku i stanie umysłu przy ludziach rozpinał sobie rozporek i wycią > gał penisa, [...] Czy ja wiem czy potrzebne by tu było jakiekolwiek wpieranie... czy nie wystarczyłoby złożenie do tzw kupy kilka wątków, hasłowo: "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, "nie chcemy sepleniącego" bo za dużo kosztuje zrozumienie go, "nie chcemy niemowlaka w restauracji" bo może mu się odbić... Ale przywoływanie majstrującego przy rozporku dziadka w dyskusji o "beknięciu niemowlaka" to rewelacja. Odpowiedz Link
kora3 Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 23.07.14, 15:00 urko70 napisał: > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, Nie, nie chcemy kolegi z dzieckiem, bo NIE CHCEMY przy dziecku palić i NIE CHCEMY budzić go rozmawiając normalnie, gdy zaśnie. Tak gdzie przebywamy WOLNO PALIĆ i WOLNO MÓWIĆ nie ściszając szczególnie normalnego tonu głosu. Nieproszone "odwiedzanie nas" przez kolege z dzieckiem jest dla nas uciążliwe, bo z uwagi na jego dziecko nie możemy zachowywać się NORMALNIE dla sytuacji, kiedy nie ma w pobliży dziecka. > "nie chcemy sepleniącego" bo za dużo kosztuje zrozumienie go, Nie, nie chcemy kontaktować się z CAŁKOWICIE NIEZROZUMIALE MÓWIĄCYM (nie mylić z sepleniącym, ale zrozumiałym człowiekiem) ustnie (z jego strony), albowiem go NIE ROZUMIEMY I NIE WIEMY CO MÓWI. NIE rozumiemy tej osoby nawet gdy wsłuchujemy się z to co stara się przekazać b. uważnie. Z racji faktu, że bez trudu osoba ta zrozumiale pisze PROPONUJEMY, by wypowiedział się pisemnie, ale ZŁOŚLIWIE - nie chce. > "nie chcemy niemowlaka w restauracji" bo może mu się odbić... I znów - nie. NIE CHCEMY, żeby niemowlak bekał nad głową w restauracji, więc OCZKIWALIBYŚMY, że gdy ma beknąć w sposób planowany po jedzeniu osoba bekanie wywołująca uda się na tę czynność w ustronniejsze miejsce. > > Ale przywoływanie majstrującego przy rozporku dziadka w dyskusji o "beknięciu n > iemowlaka" to rewelacja. Doprawdy - a co ma "pozostawianie starych w domu" do bekającego malca? Twoja pseudo ironia jest naprawdę nie na poziomie, Urko. Podobnie jak sugestie mojej i Nchyb przedmówczyni, ze "dziadka się zostawia w domu, bo jest stary". Nie, zostawia się takiego dziadka jak opisałam w domu (w swoim scisłym gronie), bo zachowuje się on obscenicznie i niegrzecznie jest na takie zachowania narazac innych! Owszem, to nie dziadka wina, że takie zaszły zmiany w jego mózgu, ale nadal to nie uprawnia opiekujących się nim do zmuszania innych do przebywania z nim. Odpowiedz Link
urko70 Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 23.07.14, 15:13 kora3 napisała: > urko70 napisał: > > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, > > Nie,... > Nie, .... > I znów - nie. .... > Doprawdy - a co ma "pozostawianie starych w domu" do bekającego malca? Wskazałem, tematy które są odbierane tak, że teza o zostawianiu starych w domu była uzasadniona. W tych kilku postach nt delimitera jasno widać że masz problemy z prawdziwym zrelacjonowaniem zdarzenia sprzed kilku minut (raz pisałaś że usunęłaś, potem, że dopisałaś, i to w sytuacji kiedy delimiter wstawia się automatycznie) Także nie dziw się że to co m.in. Ty piszesz jest tak a nie inaczej odbierane i lepiej wyciągnij z tego wnioski a nie zapieraj się. Koro: jasno, krótko, zwięźle bez niepotrzebnych ozdobników. Odpowiedz Link
kora3 Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 23.07.14, 15:30 człowieku - to TY masz problem z sobą. Delimiter wstawia się automatycznie, ale kiedy np. wykasowujesz coś ze swojej wypowiedzi, albo z cytowanej czyjeś, to MOZE się zdarzyć, że wykasujesz (nie, no TY nie - faktycznie) sobie któryś z jego znaków. Jeśli to zauważysz, to chcąc poprawić możesz przez przypadek wstawić za dużo znaków. Co tu jest niezrozumiałe? I dlaczego robisz z tego taki problem? Rozumiem, gdyby to zdarzało się nagminnie, ale okazjonalnie? Odpowiedz Link
urko70 Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 24.07.14, 13:05 Kobieto - nagminnie, od wielu miesięcy to Ty ignorujesz zasadę właściwego formułowania tematów postów, mimo spokojnego, bez emocjonalnego zwracania na to uwagi, mimo proszenia ignorujesz wszystko i robisz to nadal. Więc skoro zauważyłem podobny błąd to krótko napisałem: "Masz źle ustawiony delimiter. " Cały problem zrobiłaś potem Ty kręcąc nt powodów błędu. Odpowiedz Link
nchyb Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 24.07.14, 13:43 byłam pewna, że chciałeś jednak "dowalić" Korze z tym deliminatorem aż sprawdziłam prawie wszystkie posty Kory w tym wątku, tylko w jednym (na który właśnie odpowiedziałeś, wytykając straszny "błąd") były te 3 myślniczki w separatorku... Ale Asia.sthm gdzieś tam napisała, ze jesteś moderatorem (w piersi się biję, nie wiedziałam o tym) i wszystko stało się dla mnie jasne Neofita na stanowisku, przejęty rolą Skojarzyło mi się to tak luźno z dyżurnymi z pierwszej klasy podstawówki Prose pani, prose pani, tseba psecies wiesać worek z kapciami za dwa ucha, a Korci worek wisi tylko za jedno i ona jesce osukuje, ze to jedno ucho samo spadło... Korcia kłamie i osukuje prose pani... to ja mam racje... Odpowiedz Link
nchyb Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 24.07.14, 13:45 > byłam pewna, że chciałeś jednak "dowalić" Korze z tym deliminatorem w piesi się biję, bład straszny, o delimiter mi chodziło, proszę o wybaczenie... ale pewnie i tak nie uwierzysz, że to przypadkiem ten błąd wystąpił Odpowiedz Link
kora3 Nchyb, do Ciebie także kieruję mą prośbę 24.07.14, 13:55 Nie zaśmiecajmy wątku Gazety postami nie na temat. Wątków innych - także. Powinna na to zwrócić uwagę moderacja, ale skoro to umknęło, to na razie może sami wykażmy się zdrowym rozsądkiem. Moderator ma prawo zwrócić uwagę dyskutantowi w temacie innym niż temat watku, ale powinien zaznaczyć to w temacie postu oraz kolorystyką zaznaczyć, że pisze z pozycji moderatora. Nie mam nic przeciwko dalszej dyskusji o moim strasznym zachowaniu z myślnikami, tylko nie w tym wątku. Ok? Odpowiedz Link
nchyb Re: Nchyb, do Ciebie także kieruję mą prośbę 24.07.14, 14:05 znając Gazetkę z innych wątków i forów -wierzę, ze jej to nie przeszkadza ale OK, na ten temat już się nie wypowiem, ale pamiętaj, pilnuj tego ucha od worka z kapciami... Odpowiedz Link
milamala Re: Nchyb - to czysta manipulacja przecież :) 26.07.14, 23:21 "> Nie, nie chcemy kolegi z dzieckiem, bo NIE CHCEMY przy dziecku palić i NIE CHCE > MY budzić go rozmawiając normalnie, gdy zaśnie. Tak gdzie przebywamy WOLNO PALI > Ć i WOLNO MÓWIĆ nie ściszając szczególnie normalnego tonu głosu. Nieproszone " > odwiedzanie nas" przez kolege z dzieckiem jest dla nas uciążliwe, bo z uwagi na > jego dziecko nie możemy zachowywać się NORMALNIE dla sytuacji, kiedy nie ma w > pobliży dziecka." Nie czytam wszystkich Twoich watkow i juz wiecej nie przyczytam bo mi sie wlos jezy na glowie. Ten przeczytalam na " wyrywki". I byl to blad. Jakas ty porazajaco szlachetna, wszystko dla dobra dziecka, nie dla wlasnego egoizmu i czubka wlasnego nosa tylko dla dziecka. Do rany przyloz. "WOLNO PALIĆ i WOLNO MÓWIĆ" , wolno tez niemowlakowi "bekac". Ty choc taka porazajaco "szlachetna"ze swoich praw zrezygnowac nie chcesz ale inni (rodzice "bekajacego"niemowlaka) dla tak szlachetnej istoty jak ty powinni biegac po kiblach, bo tak wyjatkowa osoba jak ty jest taka wrazliwa. "Nie, nie chcemy kontaktować się z CAŁKOWICIE NIEZROZUMIALE MÓWIĄCYM (nie mylić > z sepleniącym, ale zrozumiałym człowiekiem) ustnie (z jego strony), albowiem g > o NIE ROZUMIEMY I NIE WIEMY CO MÓWI. NIE rozumiemy tej osoby nawet gdy wsłuchuj > emy się z to co stara się przekazać b. uważnie. > Z racji faktu, że bez trudu osoba ta zrozumiale pisze PROPONUJEMY, by wypowiedz > iał się pisemnie, ale ZŁOŚLIWIE - nie chce. " Zlosliwie nie chce.! Koro jakas ty "cudna". Po prostu otoczenie musi za toba szalec. Taka wyjatkowa osoba, wrecz swieta w swej dobroci. A na sv to zna ,sie , ze ho ho. Przypadkowo mam w rodzinie meza ciotke, ktora zachorowala i mowi kompletnie nie wyraznie i jest to dla nas meczace. Ale nikomu, ale to nikomu nie przeszlo nawet przez mysl zeby wyeliminowac ja z zycia towarzystkiego. Po prostu sobie miedzy nami siedzi. No ale my jestesmy tylko ludzmi, nie tak wspaniali, dobrzy i szlachetni jak ty Koro. Swoja droga ciotka tez moze pisac, ma nawet specjalne urzadzenie, ale robi to w ostatecznosci, bo po prostu choroba odebrala jej tez zdolnosc prawidlowego pisania. Moze i w przypadku znajomego tez tak jest, ale nie chce sie do tego przyznac. Ale taka "szlachetna" osoba pewnie wie lepiej , ze to zlosliwosc. Reszty nawet nie bede komentowac, bo rece opadaja. Powiem tylko krotko, tresciwie a uczciwie. Musisz byc w realu wyjatkowo WREDNA osoba. Uchowaj Boze od takiego kogos w otoczeniu. Odpowiedz Link
kora3 Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 27.07.14, 00:05 Mnie po Twoich wypowiedziach opadła szczęka. I bynajmniej nie dlatego, że masz odmienne zdanie od mego, tylko dlatego, że wypowiadasz się kompletnie nie w temacie w jakim traktuje to forum. To forum jest o zachowaniu - zgodnym z zasadami SV, albo - nie. Zasady SV mówią jasno: nie należy narzucać swego/czyjegoś za swoim pośrednictwem towarzystwa innym, jeśli tego nie chcą. Powód dla którego tego nie chcą nie ma znaczenia! Może to być zwyczajne widzimisię. Np. nie należy przychodzić do czyjegoś domu z psem, o ile nie wyraził jasno takiej chęci. Nie ma znaczenia, czy powód niechęci czyjeś do psów jest obiektywny (np. alergia na sierśc), czy czysto subiektywny - bo ktoś tak ma, ze nie lubi psów. To samo tyczy się każdej innej sytuacji, także sytuacji, kiedy towarzyszem jest człowiek - dorosły, czy dziecko. Co do niewyrażnie mówiącego pana. Faktycznie - watki czytasz po łebkach. Bo w moim mowa nie o towarzyskich pogaduszkach z tym panem, a o tym, że ów człowiek domaga się od urzędnika, żeby ten kontaktował się z nim ustnie. Kontakty z interesantami w takich sprawach należą do obowiązków tego urzędnika, ale w przypadku tego pana nie jest możliwe dowiedzenie się odeń o co chodzi w formie ustnej, bo ów pan mówi całkowicie niezrozumiale. Mówi tak z powodu schorzenia jakie ma i nie jest to jego wina, ale to nie zmienia faktu, że jest dla otoczenia, w tym tego urzędnika - niezrozumiały. O tym jaka może być skala niezrozumienia takiej osoby (z tym schorzeniem) pisała w tamtym wątku Aqua, która miała okazję z takimi osobami pracować. Potwierdziła ona, że taka osoba może być całkowicie niezrozumiała, nawet dla kogoś kto ma często do czynienia z ludźmi z tym schorzeniem. Pan ów zdaje sobie sprawę z tego, ze jest niezrozumiały dla ludzi, co podkreśla kontaktując się z nimi pisemnie, z czym nie ma żadnych ani motorycznych, ani technicznych problemów. Pomimo to nie zgadza się na to, by Z TYM urzędnikiem kontaktować się pisemnie i wymaga, by TEN KONKRETNY człowiek kontaktował się z nim ustnie, choć doskonale wie, że on go nie rozumie. Taką postawę uważam, owszem - za złośliwą wobec tego urzędnika. Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 27.07.14, 19:07 kora3 napisała: > Mnie po Twoich wypowiedziach opadła szczęka. I bynajmniej nie dlatego, że masz > odmienne zdanie od mego, tylko dlatego, że wypowiadasz się kompletnie nie w te > macie w jakim traktuje to forum. Uciekamy od dyskusji na wstydliwy temat własnej osoby, cooo? > Zasady SV mówią jasno: nie należy narzucać swego/czyjegoś za swoim pośrednictwe > m towarzystwa innym, jeśli tego nie chcą. [...] Np. nie należy przychodzić do cz > yjegoś domu z psem, o ile nie wyraził jasno takiej chęci. Mam rozumieć, że knajpa, do której nie chcesz wpuszczać z pewnego (z każdym nowym wątkiem szerszego) grona osób jest Twoim domem? Gratuluję. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 03:42 jasooolska napisał(a): Mam rozumieć, że knajpa, do której nie chcesz wpuszczać z pewnego (z każdym nowym wątkiem szerszego) grona osób jest Twoim domem? Gratuluję. sama knajpa nie, ale towarzystwo w niej jak najbardziej sobie wybieramy. inaczej w/g twojej logiki, kazdy obcy moglby do nas sie bezkarnie przysiadac. powinnas rozumiec taka roznice. Minnie Odpowiedz Link
kora3 Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 08:08 Dokładnie TAK Damo czyjaś przestrzeń to nie tylko dom, mieszkanie, pokój hotelowy, ale także towarzystwo. Nie wypada "wbijać się" w nie powodując dyskomfort innych. Nie ma znaczenia CO jest powodem dyskomfortu i czy jest on racjonalny, czy nie. Dziw bierze, ze na TYM forum (mam na myśli tematykę) trzeba takie rzeczy ludziom tłumaczyć. Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 09:29 kora3 napisała: > Dziw bierze, ze na TYM forum (mam na myśli tematykę) trzeba takie rzeczy ludzio > m tłumaczyć. Trafne. Wyjątkowo się z Tobą, Koro, zgodzę. Mnie bowiem również nieustannie zaskakuje, że na TYM forum niechlubny prym wiodą ludzie pozbawieni tak wielu spośród przyjętych w cywilizowanym świecie zasad... Odpowiedz Link
milamala Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 14:00 jasooolska napisał(a): "> Trafne. Wyjątkowo się z Tobą, Koro, zgodzę. Mnie bowiem również nieustannie zas > kakuje, że na TYM forum niechlubny prym wiodą ludzie pozbawieni tak wielu spośr > ód przyjętych w cywilizowanym świecie zasad..." Nic dodac nic ujac. Ja to tez zaczynam dostrzegac. Odpowiedz Link
milamala Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 13:49 kora3 napisała: "> Nie wypada "wbijać się" w nie powodując dyskomfort innych." No, to nie wbijaj sie w przestrzen innych: rodzicow niemowlakow ktorym sie odbija, restauracyjnych gosci z bliznami itp. Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 09:13 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > jasooolska napisał(a): > > Mam rozumieć, że knajpa, do której nie chcesz wpuszczać z pewnego (z każdym > nowym wątkiem szerszego) grona osób jest Twoim domem? Gratuluję. > > sama knajpa nie, ale towarzystwo w niej jak najbardziej sobie wybieramy. > inaczej w/g twojej logiki, kazdy obcy moglby do nas sie bezkarnie przysiadac. > > powinnas rozumiec taka roznice. Rozumiem . Zrozumiałam również to (natomiast Tobie to chyba umknęło?), iż rzeczony pan był znajomym Kory. (Dopóki nie został tatusiem, rzecz jasna.) Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 10:58 jasooolska napisał(a): Rozumiem smile. Zrozumiałam również to (natomiast Tobie to chyba umknęło?), iż rzeczony pan był znajomym Kory. (Dopóki nie został tatusiem, rzecz jasna.) nic mi nie umknelo, watek o koledze- tatusiu przyprowadzajacym do kawiarni zamiast pojsc na spacerek z niemowleciem pamietam dobrze. nie wiem tylko czy ty rozrozniasz cos takiego jak umowienie sie z ze znajomymi w kawiarni na relaksujace piwko i papieroska od ad hoc dosiadniecia sie przechadzajacego sie kolegi tatusia pomimo ze tez jest znajomym. tyle ze, wczesniej umowionemu towarzystwu wlazi w parade i przeszkadza w zamierzonym przyjemnym relaksie swoim nieplanowanym -w kawiarni- bobaskiem. widzisz roznice? bo ja na ten przyklad widze. widze tez roznice w grupie znajomych siedzacych w kawiarnianym ogrodku ktorzy umowili sie kilka dni wczesniej a tu przechodzi znajomy i mowi o czesc, fajnie ze was widze i dosiada sie. znajomy przeciez, kolega. przechodzi nastepny i mowi o czesc jak sie fajnie bawicie, wiedze, i dosiada sie. kolega! przechodzi kolezanka: o jak fajnie ze was widze, i dosiada sie. w koncu kolezanka, znajoma! bo to, w/g ciebie Jasooolska, tylko kawiarnia, a kawiarnia to nie wlasny dom przeciez, dosiasc sie moze kazdy komu sie spodoba, prawda? a ze znajomi umowili sie byc w dokladnie swoim zalozmy 4-o osobowym prywatnym towarzystwie kilka dni wczesniej - kogo to obchodzi? mozna, mozna sie dosiac, to tylko kawiarniany ogrodek i bo przeciez to znajomi, prawda pani Jasooolska? ty wiesz, jestes przeciez taka dobrze wychowana. Minnie Odpowiedz Link
kora3 Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 11:45 wiesz Damo ...miałam kiedyś okazję gościć na takich kawiarnianych urodzinach - jubilat zaprosił po prostu parę osób, towarzystwo zajmowało 1 stolik w kawiarni. Jako, ze był to pan, nie dostał chyba kwiatów i żaden bukiet nie gościł na stole dając znać, że chodzi o jakąś imprezę zamkniętą w sensie towarzystwa. Pojawił się jakiś znajomek jubilata (i paru jeszcze osób) i nieświadomy sytuacji zapytał, czy może się dosiąść. Sytuacja patowa - przecież ani jubilat, ani nikt z gości nie powie "A wiesz, nie, bo to urodziny moje/X", zatem pan się dosiadł. Chwilkę później ktoś zaproponował toast za zdrowie jubilata. Gośc, który się dosiadł minę miał nietęgą. Wyszedł z twarzą, bo przeprosił, powiedział, że nic nie wiedział o urodzinach, złożył życzenia, posiedział z kwadrans i dopił co tam miał do picia i mimo, że był zatrzymywany serdecznie grzecznie się pożegnał wymawiając się pośpiechem. Gość nie winien w zasadzie, zobaczył grupkę znajomków w kawiarni, nic nie wskazywało, że spotkanie zamknięte, zapytał czy można i uzyskał aprobatę, tylko głupio wyszło. Moim zdaniem należy unikać jednak dosiadania się do towarzystwa, także znajomego, a spotkanego przypadkiem. Bo przecież takie pytanie "Hej, można się dosiąść?" jest zasadniczo retoryczne: nikt nie powie, że NIE można przecież. Moim zdaniem znacznie grzeczniejsze jest usiąść oddzielnie i dopiero, gdy towarzystwo znajome zaproponuje, by do niego dołączyć skorzystać z tej propozycji o ile ma się chęć. Mnie się zdarza powiedzieć, że niestety w tej chwili nie można się dosiąść- zaraz gromy pewnie na mnie spadną hehe - ale przyznaję, że tylko wówczas, gdy rozmawiam z kims zawodowo w kawiarni/restauracji. Podobnie robi mój prawnik, gdy z kimś rozmawia zawodowo w takim miejscu. Ale w takich sytuacjach odmowa jest zrozumiała i nikt się nie obrazi, ani nie poczuje głupio - trudno, żeby przypadkowy znajomy wysłuchiwał jaki problem ma mój rozmówca, a tym bardziej klient prawnika. W innych sytuacjach odmowa jest ze strony siedzących niemal niemozliwa, wiec takie pytania stawiają ich w sytuacji bez wyjścia bez względu na to, czy chcą oni faktycznie by ktoś się dosiadł, czy z dowolnej przyczyny - wprost przeciwnie Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 11:45 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > jasooolska napisał(a): > [i]Rozumiem smile. Zrozumiałam również to (natomiast Tobie to chyba umknęło?), > iż rzeczony pan był znajomym Kory. (Dopóki nie został tatusiem, rzecz jasna.) [ > /i] > > nic mi nie umknelo, watek o koledze [...] Damo, czy Ty przypadkiem nie jesteś tu moderatorem? Hm? O, jednak jesteś? No to poczytaj sobie, co pisze Korcia, Ty przecież dowodzisz w jej funclubie (do powyższego postu ustosunkowywać mi się nie chce, bo 1/ nie na temat i 2/ nie lubię prymitywnego bicia piany, a zwłaszcza nieudolnego odwracania kota ogonem, wolę bardziej inteligentne dyskusje , więc tylko straciłaś czas na swój długaśny post, przykro mi...): kora3 napisała: > Mam ogromną prośbę do moderatorów - zwracajcie uwagę na zaśmiecanie wątków tema > tycznych uwagami nie na temat. np. uwagami dot. zasad pisania na forum. > Nie chodzi bynajmniej o to, żeby nie można było takich uwag kierować do forumow > iczów, tylko o to, by nie czynić tego nagminnie w wątkach o zupełnie in > nej tematyce. > Jest to bowiem niezgodne z zasadami SV zaśmiecanie cudzych wątków, wprowadza ch > aos i bałagan i zniechęca do dyskusji na temat. > > Apeluję też o to, że o ile ktoś z moderatorów ma takowe uwagi "na bieżąco" to n > iechże napisze, jako moderator (na innych forach wpisy moderatorów, o ile wypow > iadają się z pozycji takiej, a nie dyskutanta są oznaczone innym kolorem. Na ty > m - nie wiem, ale pewnie się też da) oraz nada stosowny tytuł swemu postowi, a > nie powtarza ten, który dotyczy dyskusji. > To wprowadza innych w błąd co do treści - oczekują, że tresc dotyczy tematu wą > tku, a tymczasem dotyczy moderacji, czy organizacji forum. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 22:34 jasooolska napisał(a): Damo, czy Ty przypadkiem nie jesteś tu moderatorem? Hm? O, jednak jesteś? No to poczytaj sobie, co pisze Korcia, Ty przecież dowodzisz w jej funclubie (do powyższego postu ustosunkowywać mi się nie chce, bo 1/ nie na temat i 2/ nie lubię prymitywnego bicia piany, a zwłaszcza nieudolnego odwracania kota ogonem, wolę bardziej inteligentne dyskusje smile, więc tylko straciłaś czas na swój długaśny post, przykro mi...): LOL widze ze kompletnie wytracilam cie z rownowagi bo nie jestes w stanie odpowiedziec mi do rzeczy. caly post jest od rzeczy, i szybciutko, aby odwrocic uwage od siebie, zaslonilas sie Kora I nic dziwnego, tak sie robi gdy stoi sie na z gruntu straconej pozycji.. LOL Minnie Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 29.07.14, 08:15 "LOL widzę, że kompletnie wytrąciłam Cię z równowagi, bo nie jesteś w stanie odpowiedzieć mi do rzeczy. [...] I nic dziwnego, tak się robi, gdy się stoi na z gruntu straconej pozycji. LOL" Prawda, że ten cytat jest idealnym komentarzem TWOJEJ odpowiedzi? (Poprawiłam tylko błędy interpunkcyjne, jeden składniowy i kilkanaście literowych - inaczej wstyd byłoby mi się pod tym podpisać.) Więc sama widzisz: kto mieczem wojuje... Poległaś, kochana . Odpowiedz Link
dar61 łaaaał... 31.07.14, 19:28 {Jasooolska}, cytując: "LOL widzę, że kompletnie wytrąciłam Cię z równowagi, bo nie jesteś w stanie odpowiedzieć mi do rzeczy. [...] I nic dziwnego, tak się robi, gdy się stoi na z gruntu straconej pozycji. LOL"[.] {Jasooolska}, od siebie: Prawda, że ten cytat jest idealnym komentarzem TWOJEJ* odpowiedzi? (Poprawiłam tylko błędy interpunkcyjne, jeden składniowy i kilkanaście literowych - inaczej wstyd byłoby mi się pod tym podpisać.) Więc sama widzisz: kto mieczem wojuje... Poległaś, kochana . Dar61, ingerując skrycie: Prawda, że ten cytat [dopiero teraz] jest idealnym komentarzem Twojej odpowiedzi? (Poprawiłam tylko błędy interpunkcyjne, jeden składniowy i kilkanaście literowych - inaczej wstyd byłoby mi się pod tym podpisać). Więc sama widzisz: kto mieczem wojuje... Poległaś, kochana . Remis? Oraz: „LOL, widzę, że kompletnie [...] */ „Czego unikać" [9. akapit] Remis ze wskazaniem [na polską klawiaturę]? Pozdrawia wszystkich perfekcjonistów, kandydatów na perfekcjonistów, tudzież próbujących to wszystko ogarnąć moderatorów próbujący przekopać się przez wątku zwały i wreszcie dodać do bekania swe 3 grosze niżej [nie]podpisany Odpowiedz Link
milamala Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 13:58 Damo, alez my wiemy, ze tatus z ... spiacym dzieckiem psuje dobra zabawe. No bo toz trzeba sie poswiecic i ruszyc pupe i zapalic troche dalej. Kora chetniej ruszylaby innych gosci aby w kiblach zalatwial sprawe odbijania niemowlaka. Ruszac to my ale nie nas. Kazdy ma prawo do wygodnego zycia przeciez. Kazdy ma prawo do postepowania wg wlasnego kodeksu. Tylko niech nie opowiada, ze taka jest wlasnie norma spoleczna - bo nie jest. Niech sie zachowuje tak jak sie zachowuje, ale na wlasny rachunek, bez podpinania sie np. pod sv czy inne. Ciagle nie wiem jakie masz podejscie do rodzicow 'bekajacych" niemowlakow. Odpowiedz Link
kora3 Powrót do źródeł tego forum, czyli SV:) 28.07.14, 14:13 milamala napisała: > Damo, alez my wiemy, ze tatus z ... spiacym dzieckiem psuje dobra zabawe. Słuszna uwaga Milamalu - ta powyższa. I teraz zastanówmy się wspólnie - czy ze strony wspomnianego tatusia grzecznie i ładnie jest psuć innym dobrą zabawę? Jak ci się wydaje? A jeśli nieładnie i niegrzecznie to dlaczego ci, którym nieładnie i niegrzecznie zabawę psuje mają się doń dostosować? Bo jemu się zachciało nieumówionym na spotkanie, niezaproszonym z dzieckiem na nie przyjść z dzieckiem? Nie z jakiejś konieczności tylko właśnie dlatego, ze tak mu się zachciało. Odpowiedz Link
ankac23 Re: Powrót do źródeł tego forum, czyli SV:) 28.07.14, 14:30 W wątku o panu z dzieckiem, jasooolska 14.07.14, 21:40 napisała o Korze: "Masz rację - ona kręci, kręci, kręci.... Zresztą... sygnaturka prawdę ci powie! Może gdyby przed laty zamiast szukać porozumienia PONIŻEJ serca, pomyślała o tym, co tkwi POWYŻEJ tego mitologizowanego organu (jest podobno coś takiego jak ROZUM...?), nie musiałaby się teraz frustrować na widok obcego dzieciaczka i jego fajnego taty. Bo temu tacie nic nie dolega (poza Korą, ale to dla wszystkich jasne ). Za rok, kiedy dzieciaczek będzie wolał nieporadnie brykać, niż drzemać w wózku, albo za dwa lata, kiedy maluch wsiądzie na rowerek, tata ruszy za nim. A ona wciąż będzie siedzieć w ogródku nad kolejnym kuflem piwa... Smutne..." Dodam jeszcze ( dla pewnej aktualizacji): za rok, albo za dwa, kiedy bekający w restauracji niemowlak zacznie biegać albo wsiądzie na rowerek, a jego rodzice pogonią za nim, Kora wciąż będzie siedzieć w ogródku nad kolejnym kuflem piwa... Szukając na boki: kogo by tu dzisiaj zdyskryminować?... Smutne... Odpowiedz Link
urko70 Re: Powrót do źródeł tego forum, czyli SV:) 28.07.14, 14:55 kora3 napisała: > milamala napisała: > > > Damo, alez my wiemy, ze tatus z ... spiacym dzieckiem psuje dobra zabawe. > > > Słuszna uwaga Milamalu - ta powyższa. I teraz zastanówmy się wspólnie - czy z > e strony wspomnianego tatusia grzecznie i ładnie jest psuć innym dobrą zabawę? > Jak ci się wydaje? > > A jeśli nieładnie i niegrzecznie to dlaczego ci, którym nieładnie i niegrzeczni > e zabawę psuje mają się doń dostosować? Bo jemu się zachciało nieumówionym na s > potkanie, niezaproszonym z dzieckiem na nie przyjść z dzieckiem? Nie z jakiejś > konieczności tylko właśnie dlatego, ze tak mu się zachciało. A jeśli przyjście z dzieckiem do ogródka danego publicznego lokalu jest neutralne wobec SV to może się okazać, że chęć segregacji otoczenia jest niezgodna z SV. No chyba, że taka opcja jest w tym zastanawianiu się niemożliwa. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 23:10 milamala napisała: Damo, alez my wiemy, ze tatus z ... spiacym dzieckiem psuje dobra zabawe. No bo toz trzeba sie poswiecic i ruszyc pupe i zapalic troche dalej. A czy przypadkiem tatus nie narusza dobrych zasad sv wpadajac kiedy mu sie zywnie podoba do wczesniej umowionej grupy na piwo i papierosy z nie zapowiedzianym dzieciakiem? O ile sie dobrze orientuje, wypadaloby poczekac na zaproszenie zanim sie dosiadzie do juz zasiedzialego towarzystwa w kawiarni - tak w ogole. to jest wlasnie ten problem z niektorymi, ze nie rozumieja iz sam fakt spotkania znajomych w jakimkolwiek lokalu i puste krzeslo przy stoliku jeszcze nie upowaznia do automatycznego dosiadania sie. zalozmy, ze od godziny, dwoch przyjemnie sie relaksujesz w gronie znajomych, tak jak sie wczesniej umawialiscie w kawiarni, nazwijmy ja, Switezianka, aby oderwac sie od dzieci w domu, garow w kuchni, obowiazkow w pracy itd by swobodnie napic sie piwa, zapalic papierosa bez koniecznosci wychodzenia z pomieszczenia czy platania sie po specjalnie wydzielonych korytarzach. a tu nagle podjezdza znajomy z dzieckiem w wozku i... szlag wszystko trafia. ciekawa jestem czy bylabys taka zadowolna i wyrozumiala jak jestes teraz?? Ciagle nie wiem jakie masz podejscie do rodzicow 'bekajacych" niemowlakow. zdecydowanie nie trzyma sie bekajacych niemowlakow nad czyjas glowa. ze niemowle bedzie bekac po jedzeniu to jest tak oczywiste jak wschod slonca na wschodzie. mozna dziecko przykryc lekka, bawelniana szmata na ramieniu aby chociaz oszczedzic "milych" widokow restauracyjnym gosciom. jak najbardziej wypada wyjsc na korytarz, o ile to mozliwe. skoro przyszlo sie z dzieckiem, pewne konsekwencje sa. tak czy siak zaleca sie po karmieniu przerzucic dziecko przez ramie i przechadzac aby beknelo. Ale w ogole jestem przeciwna targaniu niemowlat do restauracji. restauracja to nie miejsce dla malenkich dziecki ktore co chwila sie dra, ssaja piers, trzeba im zmieniac pieluche itp. to udreka i dla rodzicow, matki przede wszystkim, i dla dziecka a nade wszystko- dla gosci co przyszli przyjemnie spedzic czas za swoje przewaznie kosztowne pieniadze, i ten czas posputy jest glosem dracego sie niemowlecia i/lub widokiem ulewajacych dzieci. zdecydowanie nie jest przyjemne slyszec jak ktos glosno beka, czy to dorosly, czy niemowle. o ile dorosly moze opanowac glosne bekanie to niemowle nie, wiec to jeszcze jeden kamyczek w strone niemowle-w restauracji-nie ogrodka. Lepiej zalatwic sobie babysitter i pojsc na obiad bez dziecka, i bez-stresu. samym rodzicom dobrze zrobi nieco czasu wolnego Minnie Odpowiedz Link
kora3 Odwrócenie sytuacji - ciekawe co "poprawni" na to 29.07.14, 00:17 Kilka mam (niań) umawia się na letnie popołudnie na wyjście ze swoimi dziećmi wózkowymi (podopiecznymi takimiż) na pizzę, sałatkę, ciastko. Zajmują stolik w ogródku restauracyjnym. Wokół ludzie, ale zachowują się całkiem normalnie. Nikt nie wrzeszczy, nikt nie jest pijany, dym palących nie dociera do stolika. No super. Nagle pojawia się znajoma paniom osoba (płec dowolna) i pyta, czy może się dosiąść, ano może... Osoba ta zamawia piwo/drinka, pali papierosy i nie scisza glosu widząc, że będący w wozku tuz obok niego dzieciak właśnie zasypia/ spi. Mamy/nianie zadowolone nie są. Picie przy innych stolikach, palenie przy nich, czy normalny tom głosu im i dzieciom nie przeszkadzał, ale już przy ICH stole przeszkadza. Ależ dlaczego? Osoba, która się przysiadła nie robi niczego nadzwyczajnego! Robi to, co ok. 80-90 proc. ludzi w tym ogródku Te mamy chciałyby selekcjonowania ludzi w restauracyjnych ogródkach? A może znajomy bez dziecka jest dla nic już nieznajomym? Otóż nie! One mają swiete prawo oczekiwać, ze ktoś kto się PRZYSIADŁ do nich będzie miał na uwadze, że dosiadl się do stołu, gdzie sa także DZIECI! Powinien się dostosować do tego, albo nie przysiadać. Tylko, ze jak znam zycie nikt z "poprawnych" nie uznałby za niewłaciwe powiedzenie takiej osobie, że zachowując się, jakby dzieci nie było łamie zasady dobrego wychowania. I słusznie! Bo łamie. Ale wg tych samych ludzi można dosiasc się z dzieckiem i wymuszać tym samym zachowania właściwe dla sytuacji, gdy w towarzystwie jest dziecko. Odpowiedz Link
jasooolska Re: Odwrócenie sytuacji - ciekawe co "poprawni" n 29.07.14, 08:29 Koro, nie udało Ci się odwrócić sytuacji (swoją drogą... coraz słabsze są te Twoje historyjki), nadal bowiem nie dociera do Ciebie, że kulturalny człowiek NIE pali przy innych. I nie chodzi tu - powtórzę to, co już Ci kiedyś bezskutecznie tłumaczyłam - o ZAKAZ palenia. Zwyczajnie: wszelkie smrodzenie (a przy paleniu w grę wchodzi dodatkowo wydmuchiwanie toksyn) jest niegrzeczne. Aha, Twoja historyjka jest bzdurna również dlatego, że - jak twierdzisz - dym z innych stolików nie dociera do tu czy tam. Mylisz się: dociera wszędzie. Warto wiedzieć, że kiedy TY smrodzisz, to na Twój smród narażeni są wszyscy dokoła. Ale Ty pewnie odpowiesz, że wobec tego ci wszyscy powinni wyjść, prawda ? Odpowiedz Link
jasooolska Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 29.07.14, 08:34 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > Ale w ogole jestem przeciwna targaniu niemowlat do restauracji. restauracja to > nie miejsce dla malenkich dziecki ktore co chwila sie dra, ssaja piers, trzeba > im zmieniac pieluche itp. Damo, w tej Twojej przydługiej opowieści uwagę zwraca tylko jeden drobiazg, reszta to rozemocjonowane pustosłowie, szkoda czasu na komentarze. A do owego drobiazgu już się odnoszę: otóż, moja droga, dzieci SSĄ. Polszczyzna nie zna formy *ssają. Oj, ta kultura, kultura... Odpowiedz Link
milamala Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 13:43 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > sama knajpa nie, ale towarzystwo w niej jak najbardziej sobie wybieramy. Na szczescie towarzystwo sobie wrzeczy samej wybieramy. Na szczescie dla Kory, bo pewnie sie jej uda wyeliminowac "zlosliwca"z towarzystwa. To kto jest naszym towarzyszem zazwyczaj swiadczy o nas. Ale rowniez to z jakiego klucza owo towarzystko wybieramy tez swiadczy o nas. Gdyby postawa Kory ograniczyla sie do checi wymiksowania z towarzystawa tego czlowieka, zakladajac dla niej pozytywna wersje tj, ze czlowiek ten to ostatni cham i wrednota, to jeszcze pol biedy. Niestety caloksztalt jej postawy wobec osob odbiegajacych od przyjemnych wizualnie i wygodnych towarzysko wzorcow, ktora nie ogranicza sie jedynie do wyboru wlasnego towarzystwa, ale chetnie dyktowala by innym gosciom jacy powinni przychodzic aby ona sie mogla dobrze poczuc, mowi o niej to co mowi. Niestety. Damo, powiem szczerze - Twoja obrona warta jest lepszej sprawy. Odpowiedz Link
kora3 Re: Faktycznie - mogą opaść ręce Milamalu 28.07.14, 13:50 ależ ja wcale nie chcę wymiksowania pana przychodzącego z dzieckiem z naszego towarzystwa. Chce się spotkać na spotkaniu dorosłych - niech przyjdzie bez dziecka. Chce się spotkać na spotkaniu z dziećmi - niech takie zaproponuje - ludzie zechcą, albo nie. ja z TYM panem niekoniecznie, bo blisko go nie znam, ale spotkać z udziałem dzieci bliższych znajomych nie odmawiam, tylko wcześniej musze wiedzieć, ze taki będzie charakter spotkania. Odpowiedz Link
jasooolska Milamalu, zgoda! 27.07.14, 18:59 milamala napisała: > Ty choc taka porazajaco "szlachetna"ze swoich praw zrezygnowac nie chcesz ale inni (rodzice "bekajacego"niemowlaka) dla tak szlachetnej istoty jak ty powinni biegac po kiblach > , bo tak wyjatkowa osoba jak ty jest taka wrazliwa. Milamalo, strzał w dziesiątkę! SV według Kory głosi: niegrzeczni są ci, którzy przeszkadzają Korze. Proste, prawda? W tej kategorii mieszczą się i niemowlęta, i niepełnosprawni, i... Ale pewna sławna dziennikarka, smrodząca papierosami w publicznym miejscu, już jest cacy! Bo ONA papierosy akceptuje. Zwłaszcza własne papierosy . I nie chce dostrzec, że w cywilizowanym świecie niepalenie wśród innych ludzi nie jest kwestią zakazów, tylko elementem kultury osobistej. (Ale cóż począć, gdy owej kultury brak...? ) > Powiem tylko krotko, tresciwie a uczciwie. Musisz byc w realu wyjatkowo WREDNA > osoba. Uchowaj Boze od takiego kogos w otoczeniu. Kochana, ryzykujesz . Zadałam sobie trud zalogowania się tutaj, bo oburzyła mnie bezduszność Kory, jej pogarda i okrucieństwo wobec słabszych. No i wyszło na to, że jestem trollem. (Bo, wiesz, troll według Kory itp. to ktoś taki, kto nie boi się mówić prawdy ) Odpowiedz Link
milamala Re: Milamalu, zgoda! 28.07.14, 01:25 Jasooolska dzieki za slowa otuchy. "> Kochana, ryzykujesz . Zadałam sobie trud zalogowania się tutaj, bo oburzyła > mnie bezduszność Kory, jej pogarda i okrucieństwo wobec słabszych. No i wyszło > na to, że jestem trollem. (Bo, wiesz, troll według Kory itp. to ktoś taki, kto > nie boi się mówić prawdy " Tak wlasnie mi sie wydaje. Wole byc trollem w oczach Kory niz przejac jej poglady. Zreszta mam nadzieje, ze nikt sobie nie bierze powaznie do serca jej opinii, ze jest na forum jedynie nieszkodliwa osobliwoscia od dziwacznych historyjek. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Milamalu, zgoda! 28.07.14, 03:28 Zadałam sobie trud zalogowania się tutaj, bo oburzyła mnie bezduszność Kory, jej pogarda i okrucieństwo wobec słabszych. alez trzymajmy sie faktow - ten, kto tak napisal mija sie z prawda i to bardzo. Kora w zadnym wypadku nie sprawia wrazenia osoby bezdusznej, a juz z cala pewnoscia w swoich postach nie wyraza sie "pogardliwie i okrutnie o slabszych". btw - a coz to za niegrzeczna insynuuacja- od kiedy to czlowiek z belkotliwa wymowa jest "slabszy"??? jak znakomicie wskazuje przyklad z watku Kory o Niezrozumialym mowcy jesli juz, to dzieje sie dokladnie odwrotnie - bezsilni wobec niego sa raczej pelnosprawni, lol. Minnie Odpowiedz Link
kora3 Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 07:10 Miła Damo nie dziw się W naszym społeczeństwie nie brak ludzi, którzy każdą sytuację oceniają wg kryterium poprawności. Dla takich ludzi nie ma kompletnie znaczenia kto ma rację, bo wszystko oceniane jest przez pryzmat właśnie tej poprawności. To potrafi całkowicie takiemu komuś zaciemnić obraz Przecież Milamala mogła sobie w tamtym watku przeczytać, ze ów niepełnosprawny nie ma najmniejszych problemów z pisaniem, wykonuje niełatwy zawód praktycznie kontaktując się z kontrahentami tylko pisemnie i ani mu to sprawia trudność, ani mu uwłacza. To jednak nie pasuje do schematu, jaki sobie wypracowała: jest biedny niepełnosprawny, którego nikt nie chce wysłuchać, kazą mu pisać, a on bidaka nie potrafi To jest postawa nierzadka - taka wg której osoba "słabsza" ma zawsze rację i zawsze ktoś jej rzuca kłody pod nogi. Jeśli fakty temu przeczą, to tym gorzej dla faktów, a ten kto je dostrzega jest bezduszny i nie chce "słabszemu" pomóc. Tymczasem każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny. Nie zawsze jest tak, że osoba niepełnosprawna, chora, z dzieckiem na ręku postępuje właściwie, czy uczciwie. Bywa, że nie i wręcz wykorzystuje swoją pozycję, czy sytuację, by komuś dokopać, bo właśnie wie doskonale, że budzi współczucie ludzi i ci niejako "z urzędu" przyznają jej rację. Biorąc pod uwagę ten przypadek - weźmy na logikę: skoro ten pan rzekomo nie może przedstawić urzędnikowi swej sprawy pisemnie, to jak udaje mu się pisemnie porozumiewać ze zleceniodawcami, pracować przy kompie, napisać kilka pism tygodniowo do różnych osób i instytucji ze skargami na wspomnianego urzędnika? Czy nie byłoby dlań łatwiej i prościej (dla załatwienia sprawy) przedstawić ją pisemnie, czyli tak, jak urzędnik prosi? Byłoby. Ale rzecz cała w tym, że ten pan NIE CHCE, bo NIE. Nie ma zadnego logicznego uzasadnienia dla tego, że nie chce. Potrafi, ma dostęp do kompa, do netu, do drukarki - ma to wszystko w domu i z racji pracy korzysta z tego niemal cały dzień. Doskonale zdaje sobie także sprawę z tego, ze jest niezrozumiały dla innych, bo ...sam o tym pisze. A właśnie, gdy chce, by jego racje zostały wzięte pod uwagę PISZE, a nie mówi. Jasno z tego wynika, że a- nie zależy mu wcale na załatwieniu sprawy z tym urzędnikiem, bo gdyby zalezało załatwiałby ją tak, jak inne - pisemnie, b - jest wobec tego urzędnika złośliwy, bo domaga się uporczywie odeń rzeczy niemożliwej, czyli zrozumienia co on mówi. Dlaczego to robi i dlaczego wobec tej jednej osoby - trudno dociec. Pan na takie pytania zwyczajnie nie odpowiada (a zostały mu zadane pisemnie, to tak się z panem kontaktujemy) i reaguje nerwowo, tzn. pisze, że ma prawo załatwiać sprawy ustnie. Głuchoniemy tez ma takie prawo, ale przecież każdy wie, ze to technicznie niewykonalne! To wszystko jest napisane Damo w tamtym wątku, ale "poprawność" odbiera niektórym zdolność przyjmowania faktów Bo najłatwiej jest uznać, że pan jest poszkodowany w tej sprawie, bo ...jest niepełnosprawny i to załatwia wszystko. Otóż - nie. Pan jest niepełnosprawny i jak najbardziej należy iśc mu na rękę. Np. w sytuacjach, gdy normalnie coś załatwia się ustnie, należy mu umożliwić załatwienie sprawy pisemnie, na ile to możliwe za pośrednictwem poczty elektronicznej, by nie musiał się fatygować. To jest wykazanie zrozumienia dla jego sytuacji i każdy normalny człowiek takim zrozumieniem się wykazuje. Osobę niepełnosprawną także powinno cechować zrozumienie dla innych, ten pan tego nie wykazuje wobec wspomnianego urzędnika. Odpowiedz Link
jasooolska Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 09:09 Ło matko, Koro, ale się rozpisałaś! Rozumiem, że starasz się usprawiedliwić (albo może raczej zagadać) swój niewłaściwy stosunek do niepełnosprawnego, ale może zrób to we właściwym wątku? Wiesz, ktoś pisał tu niedawno o zaśmiecaniu forum, offtopach, dygresjach etc. Odpowiedz Link
milamala Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 12:55 kora3 napisała: Droga Koro, twoje rozpaczliwe proby wybielenia swojej watpliwie moralnej postawy, nie sa godne pochwaly. Ani savoir-vivre, ktorym starasz sie nieudolnie zaslonic ani ten nowy pomysl (w koncu stary z sv juz raczej nie dziala) z oskarzaniem innych o "poprawnosc polityczna" niczego nie zmieni. Jestes kim jestes, twoja postawa jest taka jak jest ... jakiekolwiek proby wybielania nic nie pomoga. Nawet to, ze wg Ciebie osoba ta potrafi pisac (choc zwykle takie zaburznia ida w parze) a tego nie chce z roznych smiem bardzo watpic czy tobie wiadomych powodow, bo raczej nie podejrzewam, ze wysililas sie kiedykolwiek na szczera rozmowe taka od serca z tym czlowiekiem. No ale nawet zakladajc , ze to zwykly sukinsyn, ktory trafil na "anielsko dobra" Kore i wykorzystuje jej "nieprzemierzona dobroc"serca i dreczy ja "zlosliwie"na przemian z "okrutnie"... to czym wyjasnilabys swoje przekonania, ze osoba z blizna na ramieniu, ktora pokazala sciagajac w przeszlo 30 stopniowym upale marynarke nie powinna tego robic? Tez zlosliwiec? , bo w koncu marynarke to i przy 40 stopniowym upale mozna miec na grzbiecie, aby tylko "wrazliwi"nie doznali uszczerbu na swojej "wrazliwosci". Nie wspomne o tych "wrednych" bekajacych/spiacych niemowlakach, ktorych nei od dzis wiadomo, ze da sie tylko z powodu poprawnosci politycznej tolerowac. Pozwolisz, ze na tym zakoncze ta cala troche bezsensowna dyskusje. Ty nie zmienisz swojej postawy, bo taki masz znac wewnarzny kodeks moralny. Modl sie tylko zeby Ciebie jakies nieszczescie nie spotkalo ... bo bedzie ci ciezko ten swoj kodeks moralny zastosowac. Odpowiedz Link
kora3 Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 13:05 Do Ciebie nie docierają żadne fakty To, ze ten człowiek umie pisać, posługiwać się komputerem, a także jest sparwny intelektualnie i pracujący jest napisane w poscie inaugurującym tamten wątek. To czy TY wątpisz w to nie ma znaczenia, znaczenie ma, że osoba mająca z takimi osobami doświadczenie zawodowe, a na tym forum to Aqua takich watpliwosci nie ma Mnie ten pan kompletnie nie zadręcza, bo pisze do mnie, a nie mówi, wiec doskonale rozumiem co chce przekazać Odpowiedz Link
milamala Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 13:29 Zadalam ci dosyc proste pytanie, a brak odpowiedzi najwyrazniej wskazuje, ze takowa moglaby Ci zaburzyc twoje wciaz dobre samopoczucie. Zalozmy, ze ten slabo mowiacy czlowiek to uciazliwy zlosliwiec. Plus dla ciebie. A reszta? Bekajace czy spiace niemowlaki? Korcia ze swoich praw nie zrezygnuje, nie podniesie pupy i nie pojdzie palic w innym miejsce, niech sobie ida gdzies ci, ktorzy wdychac papierosow nie powinni (dzieci). Rodzicow niemowlakow "dobrotliwa" Korcia by gonila po kiblach zeby sie dzieciakowi dbilo, sama zas pupy nie ruszy. A mezczyzna z blizna osmielajacy sie w upale sciagnac marynarke? Tez zlosliwy? No nie uda ci. Mozesz jeszcze oczywiscie dalej snuc historyjki, tlumaczy sie, szukac kolejnych przykrywek, oskarazac wszsytkic dookola o wszystko co najgorsze. Ale to nic nie zmieni. Odpowiedz Link
kora3 Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 13:44 milamala napisała: . > Zalozmy, ze ten slabo mowiacy czlowiek to uciazliwy zlosliwiec. Plus dla ciebie Żaden plis dla mnie, ani minus też. Wg mnie wszystko wskazuje na to, że ten pan WOBEC urzędnika zachowuje się złośliwie. Czy w świetle podanych faktów znajdujesz jakieś inne wyjaśnienie jego uporczywego domagania się, by z TYM człowiekiem załatwiać sprawę ustnie, a z innymi nie ma takich wymagań? Pytam całkiem serio ... > A reszta? Bekajace czy spiace niemowlaki? Korcia ze swoich praw nie zrezygnuje, > nie podniesie pupy i nie pojdzie palic w innym miejsce, niech sobie ida gdzies > ci, ktorzy wdychac papierosow nie powinni (dzieci). Mamy (bo nie tylko ja) przesiadać się każdorazowo do innych stolików? To chyba ojciec dziecka powinien zadbać by nie zabierać go tam, gdzie WOLNO palić i będzie ono narażone na dym w otoczeniu, o którym ojciec wie, że jego czesc z taka a nie inną (ja akurat znikomą) czestotliwoscią pali. Rodzicow niemowlakow "dobr > otliwa" Korcia by gonila po kiblach zeby sie dzieciakowi dbilo, sama zas pupy n > ie ruszy. Ale jak sobie to technicznie wyobrazasz? Siedzi ktoś, je, a tuż obok matka/ktoś inny karmi niemowlę. Załozmy jedzący orientuje się, że po tej czynności matka/ktoś inny najpewniej sprowokuje "odbicie się" dziecku. Powinna taka osoba podejść do osoby katmiącej i zapytać "Za jak długo przewiduje pan/pani wywołanie "odbicia", bo chciałbym/łabym na ten moment wyjść/przerwać posiłek?" Poza tym niky tu chyba, w każdym razie nie JA, nie wspominał o wyjściu do toalety, a o ODEJSCIU na owo bekanie w ustronniejsze miejsce. > A mezczyzna z blizna osmielajacy sie w upale sciagnac marynarke? Tez zlosliwy? Tu nie wiem o czym mowa zupełnie, sorry. > No nie uda ci. Mozesz jeszcze oczywiscie dalej snuc historyjki, tlumaczy sie, s > zukac kolejnych przykrywek, oskarazac wszsytkic dookola o wszystko co najgorsze > . > Ale to nic nie zmieni.[/i] Pewnie, ze nic nie zmieni. Niektórzy zawsze będą patrzeć stereotypami, pseudopoprawnością itd. Gosciowi od dziecka już jeden z jego znajomych grzecznie i stanowczo powiedział, żeby nie przychodził na umówione z nim spotkania z dzieckiem i dotarło, wiec chyba jednak da się pojąc, że na spotkania dorosłych obojętnie gdzie mają się odbywać dzieci się nie zabiera Odpowiedz Link
urko70 Re: Typowe przejawy "poprawnosci" 28.07.14, 13:49 kora3 napisała: > Do Ciebie nie docierają żadne fakty Może dlatego, że wiele osób dawno nauczyło się rozpoznawać takie fakty. Odpowiedz Link
milamala Re: Milamalu, zgoda! 28.07.14, 12:34 > btw - a coz to za niegrzeczna insynuuacja- od kiedy to czlowiek z belkotliwa wy > mowa jest "slabszy"??? Nazywanie tego slaboscia niegrzeczna insynuacja? Moze by tak bez popadania w przesadyzm? Czlowiek z powaznym zaburzeniem neurologicznym, ktory nie moze wyraznie mowic, a i najprawdopodbniej w wyniku rozwoju choroby takze pisac (ktory wg "dobrotliwej" a jakze Kory nie pisze bo jest ... zlosciwy) w konfrontacji z czlowiekiem mowiacym i to jeszcze usilnie sie zastanawiajacym jak takiego z zycia towarzystkiego wymiksowac jest czlowiekiem slabaszym. Nie dosc, ze zmaga sie z wlasna choroba, ktora jemu najbardziej utrudnia zycie to jeszcze musi stawiac czola takim roznym Korom. A jak wiadomo ludzi zdrowych, tylko o sobie i wlasnej wygodzie myslacych nie brakuje. Takie czlowiek zawsze stoi na przegranej pozycji. A najlepszym dowodem na to ... jest to, ze w ogole musze to tlumaczyc. Damo, moze Twoje poglady sa zbiezne z pogladami Kory, nie wiem, nie wypowiedzialas sie zdajsie w watku, ale to jeszcze absolutnie nie znaczy, ze chec wyeliminowania z zycia towarzyskiego osob nie spelniajacych subiektywnych norm jakiejs osoby ("ochydnie bekajacy" lub spiacy niemowlak, osoba niewyraznie mowiaca tudziez osoba z blizna na ramieniu) jest wlasciwa. Na pewno nie ma to nic wspolnego z savoir vivre, ktorym takie osoby staraja sie przykryc swoje zachowanie. Ocena moralna takiego zachowania w swietle powszechnei obowiazujacyh norm spolecznych (niestety u wielu najwyrazniej tylko teorytecznie) jest tez oczywista. Mozna oczywiscie miec prawo do wlasnej oceny moralnej wg wlasnego kodeksu, wiec niech kazdy pozostanie przy swojej ocenie. Odpowiedz Link
nchyb Urko... 23.07.14, 15:37 nie przeinaczaj treści niesionych przez poszczególne wątki one mim zdaniem nie mają takiej uproszczonej wymowy, jaką usiłujesz im nadać > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, niec chcemy na imprezie przeznaczonej dla dorosłych obecności dzieci... > "nie chcemy sepleniącego" bo za dużo kosztuje zrozumienie go, grzecznie prosimy sepleniącego o bardziej zrozumiały styl wypowiedzi, np. pisemnie... > "nie chcemy niemowlaka w restauracji" bo może mu się odbić... nie chcemy, by w restauracji cudzy niemowlak bekał nam w twarz czy talerz(lub tuż obok), prosimy jego rodziców o zadbanie o to... ten dziadek to już nie dotyczył niemowlaka, jeżeli nie zauważyłeś, przedmówczyni sama wniosła dziadków do wątku niemowlaka, a nie dla każdego dziadek to dobrotliwy dziadunio z fotela bujanego, który potem dziarsko się zerwie i z dziećmi na placu zabaw godzinkę pobawi.... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 23.07.14, 15:47 nchyb napisała: > nie przeinaczaj treści niesionych przez poszczególne wątki > one mim zdaniem nie mają takiej uproszczonej wymowy, jaką usiłujesz im nadać > > > > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, > > niec chcemy na imprezie przeznaczonej dla dorosłych obecności dzieci... Nie przeinaczam. Kora sama argumentowała to brakiem możliwości palenia papierosów oraz koniecznością cichego mówienia. BTW Nie tylko ja tak je odebrałem. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 23.07.14, 15:58 > Nie przeinaczam. Kora sama argumentowała to brakiem możliwości palenia papieros > ów oraz koniecznością cichego mówienia. dlatego organizujemy imprezy dla dorosłych by MÓC zrobić to, czego nie robimy przy dzieciach... nie zachciewa nam się palenia itp przy koledze z dzieckiem i wtedy go wypraszamy, tylko na odwrót, zaplanowawszy imprezę, gdzie będziemy to mogli robić, oczekujemy że tatuś nam nie zepsuje tego spotkania, przyprowadzając wspomniane dziecko, uniemożliwiające zaplanowane zdarzenia... Odpowiedz Link
kora3 Dokładnie tak Nchyb :) 23.07.14, 17:34 Każdy z nas ma prawo do swoich zasad. Ja (i sporo ludzi ze wspomnianego towarzystwa) mam takie, że przy dzieciach nie piję alkoholu, nie palę papierosów, nie oglądam filmów dla dzieci nieprzeznaczonych itd. Jeśli zapraszam do siebie kogoś z dziećmi, idę do kogoś, w kogo domu sa dzieci, albo spotykam się z kimś na neutralnym gruncie w towarzystwie tychże dzieci to z góry zakładam, że tych zasad będę się trzymać. Wówczas to po prostu naturalnie przyjmuję. Jeśli wybieram się na spotkanie dla dorosłych, to naturalnie przyjmuję, że tych zasad nie będę się musiała trzymać - proste. Odpowiedz Link
urko70 Re: Dokładnie tak Nchyb :) 24.07.14, 12:46 kora3 napisała: > Każdy z nas ma prawo do swoich zasad. Ja (i sporo ludzi ze wspomnianego towarzy > stwa) mam takie, że przy dzieciach nie piję alkoholu, nie palę papierosów, nie > oglądam filmów dla dzieci nieprzeznaczonych itd. Tyle tylko, ze te zasady nie mogą ograniczać innych ludzi (ponieważ ktoś nie pije piwa przy dzieciach to inni nie mogą przyjść z dzieckiem). Odpowiedz Link
kora3 Re: Dokładnie tak Nchyb :) 24.07.14, 13:46 urko70 napisał: . > > Tyle tylko, ze te zasady nie mogą ograniczać innych ludzi (ponieważ ktoś nie pi > je piwa przy dzieciach to inni nie mogą przyjść z dzieckiem). Mogą, jeśli ktoś przychodzi nieproszony, niezapowiedziany i stawia innych obecnością swego dziecka "pod ścianą" . Odpowiedz Link
urko70 Re: Dokładnie tak Nchyb :) 24.07.14, 14:04 kora3 napisała: > > Tyle tylko, ze te zasady nie mogą ograniczać innych ludzi (ponieważ kt > oś nie pi > > je piwa przy dzieciach to inni nie mogą przyjść z dzieckiem). > > Mogą, jeśli ktoś przychodzi nieproszony, niezapowiedziany i stawia innych obecn > ością swego dziecka "pod ścianą" . Jeśli miejsce byłoby prywatne to i owszem - pełna zgoda ale to było jeśli dobrze zrozumiałem miejsce publiczne, w którym każdy może przyjść z dzieckiem. BTW czy nie pijesz i nie palisz tylko przy dzieciach swoich znajomych czy również przy dzieciach obcych osób? Odpowiedz Link
kora3 Re: Dokładnie tak Nchyb :) 24.07.14, 14:22 urko70 napisał: > kora3 napisała: > > Jeśli miejsce byłoby prywatne to i owszem - pełna zgoda ale to było jeśli dobrz > e > zrozumiałem miejsce publiczne, w którym każdy może przyjść z dzieckiem. Owszem, to jest miejsce, do którego każdy może przyjść z dzieckiem, ale stolik jest NASZ i towarzystwo jest NASZE. > > BTW czy nie pijesz i nie palisz tylko przy dzieciach swoich znajomych czy > również przy dzieciach obcych osób? Tak, o ile sa w bezpośrednim moim sąsiedztwie np. siedzą przy tym samym stole, co ja. I daruj sobie komentarze, że przecież jak siedzą 3 stoły dalej to widzą, że ktoś pije piwo, a przy dobrych wiatrach czują też ze pali papierosa np. Takie mam ZASADY i czesc. Odpowiedz Link
nchyb Re: Dokładnie tak Nchyb :) 24.07.14, 13:53 > Tyle tylko, ze te zasady nie mogą ograniczać innych ludzi (ponieważ ktoś nie pi > je piwa przy dzieciach to inni nie mogą przyjść z dzieckiem). jeżeli spotkanie przy piwie z góry zakładało to picie, a osobom innym znana jest niechęć części do spożywania alkoholu w obecności dzieci, to ograniczenia usiłuje wprowadzić ten, co z owymi dziećmi jednak na takie spotkanie usiłuje się wcisnąć... chyba, że spotkanie było umówione jako spotkanie rodzinne, a komuś nagle sie tego piwa zachciało i domaga się opuszczenia imprezy/ogródka kawiarnianego przez dzieci... ale tu zdaje się nie było o tym mowy, jeżeli zaś była, proszę o wskazanie gdzie, bo nie dostrzegłam... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 12:54 nchyb napisała: > > Nie przeinaczam. Kora sama argumentowała to brakiem możliwości palenia pa > pieros > > ów oraz koniecznością cichego mówienia. > > dlatego organizujemy imprezy dla dorosłych by MÓC zrobić to, czego nie robimy p > rzy dzieciach... > nie zachciewa nam się palenia itp przy koledze z dzieckiem i wtedy go wypraszam > y, tylko na odwrót, zaplanowawszy imprezę, gdzie będziemy to mogli robić, oczek > ujemy że tatuś nam nie zepsuje tego spotkania, przyprowadzając wspomniane dziec > ko, uniemożliwiające zaplanowane zdarzenia... Zarzuciłaś mi przeinaczanie i udowodniłem że nic takiego nie maiło miejsca. "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, dokładnie tak Kora argumentowała niechęć do obecności kolegi z dzieckiem. Szczegóły takiego podejścia Kory i jej znajomych do kolegi z dzieckiem były omawiane w tamtym wątku. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 24.07.14, 13:48 > Zarzuciłaś mi przeinaczanie i udowodniłem że nic takiego nie maiło miejsca. > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, jeżeli spotykamy się wyraźnie z nadzieją na możliwość jarania i pokrzykiwania, to chyba jet oczywiste, że nie chcemy by ktoś nam tę możliwość zepsuł... a co z pozostałymi dwoma Twoimi przeinaczeniami? Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 13:53 nchyb napisała: > więc jak dla mnie nic nie udowodniłeś Sama przyznałaś: "nie chcemy by ktoś nam tę możliwość zepsuł" czyli nie chcecie kolegi z dzieckiem bo przeszkadza wam w jaraniu i krzyczeniu. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 24.07.14, 14:07 nie chcemy na spotkaniu zaplanowanym z góry na jaranie i pokrzykiwanki - osoby, która o tym wie, ale ma to w nosie... jak najbardziej to przyznaję... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 13:55 nchyb napisała: > > Zarzuciłaś mi przeinaczanie i udowodniłem że nic takiego nie maiło miejsc > a. > > "nie chcemy kolegi z dzieckiem" bo nie możemy jarać i pokrzykiwać, > > > jeżeli spotykamy się wyraźnie z nadzieją na możliwość jarania i pokrzykiwania, > to chyba jet oczywiste, że nie chcemy by ktoś nam tę możliwość zepsuł... > > a co z pozostałymi dwoma Twoimi przeinaczeniami? No właśnie, nie chcecie kolegi z dzieckiem bo macie jakieś zasady palenia / picia / krzyczenia. To samo, nie było przeinaczenia. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 24.07.14, 14:10 > No właśnie, nie chcecie kolegi z dzieckiem bo macie jakieś zasady palenia / pic > ia / krzyczenia. jak najbardziej przeinaczenie w tym konkretnym momencie, na tym konkretnym spotkaniu nie chcemy... a nie - że nie chcemy wcale i nigdy... nie mam nic przeciwko dziecku radośnie deklamującemu wierszyk, ale grzecznie proszę by nie deklamowało mi go wprost do ucha, gdy oglądam w kinie film... dostrzegasz różnicę? Odpowiedz Link
kora3 Re: Urko... 24.07.14, 14:25 Obawiam się Nchyb, że daremny Twój trud ...Jeśli ktoś uporczywie chce udawać, ze nie rozumie sensu wypowiedzi i chce ją przeinaczać na potrzeby swej tezy, to i łopatologiczne tłumaczenia nic nie dadzą, bo taki ktoś doskonale wie o co chodzi, tylko złośliwie udaje, że nie Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 15:15 kora3 napisała: > Obawiam się Nchyb, że daremny Twój trud ...Jeśli ktoś uporczywie chce udawać, z > e nie rozumie sensu wypowiedzi i chce ją przeinaczać na potrzeby swej tezy, to > i łopatologiczne tłumaczenia nic nie dadzą, bo taki ktoś doskonale wie o co cho > dzi, tylko złośliwie udaje, że nie Nie przeinaczać tylko dojść prawdziwego źródła problemu, Waszego problemu. Wiem, z tego co sama pisałaś, że masz problem z głośnym mówieniem, paleniem papierosów oraz piciem piwa jeśli w pobliżu jest dziecko. Bo masz zasadę że przy dzieciach nie pijesz i nie palisz. Czy to się zgadza? Odpowiedz Link
kora3 Kończę z przyjmowaniem grzecznie insyniacji Urko 24.07.14, 16:05 przeinaczasz nadak i jeszcze nieudolnie starasz się mnie przesdtawić w negatywnym świetle- na zasadzie- jak nie ma dzieci w pobliżu kora ryczy jak wół, uchlewa się i pali jak smok dmuchając innym w twarze, przy dzieciach stara się hamować, a ze to dla niej trudne, to dzieci w pobliżu nie chce! Tak, tak właśnie robisz i nieudolnie starasz się nadac Twym wypowiedziom ton pozornie grzeczny. Kończę wszelkie dyskusje z tobą. Odpowiedz Link
urko70 Re: Kończę z przyjmowaniem grzecznie insyniacji U 25.07.14, 09:57 kora3 napisała: > przeinaczasz nadak i jeszcze nieudolnie starasz się mnie przesdtawić w negatywn > ym świetle- na zasadzie- jak nie ma dzieci w pobliżu kora ryczy jak wół, uchlew > a się i pali jak smok dmuchając innym w twarze, przy dzieciach stara się hamowa > ć, a ze to dla niej trudne, to dzieci w pobliżu nie chce! Pisałaś że masz zasadę nie picia alkoholu i nie palenia papierosów przy dzieciach? Pisałaś. Ja o ryczeniu i chlaniu nie pisałem - to już Twoje słowa. Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 14:40 nchyb napisała: > > No właśnie, nie chcecie kolegi z dzieckiem bo macie jakieś zasady palenia > / pic > > ia / krzyczenia. > > jak najbardziej przeinaczenie > w tym konkretnym momencie, na tym konkretnym spotkaniu nie chcemy... > a nie - że nie chcemy wcale i nigdy... A czy ja pisałem "wcale i nigdy"? Nie, nie pisałem. > nie mam nic przeciwko dziecku radośnie deklamującemu wierszyk, ale grzecznie pr > oszę by nie deklamowało mi go wprost do ucha, gdy oglądam w kinie film... > dostrzegasz różnicę? Oczywiście ale masz przeciw facetowi, który usiadł z dzieckiem przy stoliku obok Was gdzie Wy pijecie i palicie. - ("wy" to pewien skrót). Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 24.07.14, 14:47 jeżeli ten facet jest naszym znajomym i wie o celu naszego spotkania, to tak, przeciwko takiemu jego zachowaniu my nchyb mamy wiele przeciw... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 24.07.14, 15:10 nchyb napisała: > jeżeli ten facet jest naszym znajomym i wie o celu naszego spotkania, to tak, p > rzeciwko takiemu jego zachowaniu my nchyb mamy wiele przeciw... Celem spotkania jest spotkanie się znajomych. Przejaskrawię: Józek i Janek mają zasadę że nie piją piwa przy kobietach. Czy to wystarcza aby żadna z kobiet nie przychodziła na spotkania na których wiadomo że będą Ci dwaj? A może to zasady Józka i Janka są delikatnie mówiąc ich problemem, a nie problemem całego otoczenia? Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 24.07.14, 15:21 > Przejaskrawię: Józek i Janek mają zasadę że nie piją piwa przy kobietach. > Czy to wystarcza aby żadna z kobiet nie przychodziła na spotkania na których wi > adomo że będą Ci dwaj? Józek i Janek nie piją piwa przy kobietach, mówią o tym głośno i wyraźnie i pewnego razu zapowiadają, ze we dwóch w każdą ostatnią sobotę miesiąca wybierają się do knajpy na piwo (pozostałe spędzając z koleżankami i kolegami przy coca-coli i soku pomidorowym...) Koleżanka Józka zabiera koleżankę i we dwie ostatniej soboty miesiąca wpadają do wiadomej knajpy z okrzykiem: wiedziałyśmy że tu będziecie i rozsiadają się wygodnie przy stoliku... Józek i Janek patrzą ponuro na siebie, czy te głupie baby na złość uparły się zepsuć im spotkanie przy piwie?... Skrażą się mężowitej koleżanki. A on, mąż koleżanki Józka (Urko mu było, czy jakoś tak) wzdycha, co za buce, psują mojej żonie spotkanie i w dodatku ograniczają ją, to ich problem, a nie mojej Halinki i reszty otoczenia... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 25.07.14, 09:54 nchyb napisała: > > Przejaskrawię: Józek i Janek mają zasadę że nie piją piwa przy kobietach. > > Czy to wystarcza aby żadna z kobiet nie przychodziła na spotkania na któr > ych wi > > adomo że będą Ci dwaj? > > Józek i Janek nie piją piwa przy kobietach, mówią o tym głośno i wyraźnie i pew > nego razu zapowiadają, ze we dwóch w każdą ostatnią sobotę miesiąca wybierają s > ię do knajpy na piwo (pozostałe spędzając z koleżankami i kolegami przy coca-co > li i soku pomidorowym...) I żądają aby żadna znajoma czy nieznajoma kobieta nie wchodziła do knajpy? Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 25.07.14, 10:06 z kolejną butelką piwa siadają przy innym, małym tylko dwuosobowym stoliku mówiąc: nie będziemy Wam w waszych damskich plotkach przeszkadzać?co w duchu mówię - nie będę cytować... Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 25.07.14, 10:13 nchyb napisała: > z kolejną butelką piwa siadają przy innym, małym tylko dwuosobowym stoliku mówi > ąc: nie będziemy Wam w waszych damskich plotkach przeszkadzać?co w duchu mówię > - nie będę cytować... Nie ma innego wolnego stolika lub przy tym innym wolnym tuż obok również siedzą kobiety. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 25.07.14, 11:03 czasami ciężko grzecznie zachować się grzecznie wobec chamów i idiotek panowie szybko dopijają piwo i grzecznie żegnając się wychodzą, idąc do całkiem innej knajpy... następnej ostatniej soboty umawiają się w całkiem innym miejscu, którego nie zdradzają żadnym znajomym, szczególnie tej koleżance i jej mężowi... a jeżeli dodasz, że ta koleżanka zacznie ich szukać po całym mieście, w której knajpie siedzą, to dodam, ze nie chcąc jej wybuchnąć w twarz, że jest namolną idiotką - odtąd co miesiąc wyjeżdżają się napić piwa w piątek wieczorem poza miasto i po noclegu w sobotę rano wracają Co jeszcze wymyślisz, by udowodnić, że to oni są źli nie chcąc łamać swoich zasad? Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 25.07.14, 11:33 nchyb napisała: > czasami ciężko grzecznie zachować się grzecznie wobec chamów i idiotek > panowie szybko dopijają piwo i grzecznie żegnając się wychodzą, idąc do całkiem > innej knajpy... > następnej ostatniej soboty umawiają się w całkiem innym miejscu, którego nie zd > radzają żadnym znajomym, szczególnie tej koleżance i jej mężowi... W tej innej knajpie również przy różnych stolikach siedzą różne kobiety. Kora nie ograniczała swoje uprzedzenia do dzieci (w kontekście picia i palenia) swoich znajomych, także i ci panowie mają uprzedzenia do wszystkich tak znajomych jak i nieznajomych kobiet. > a jeżeli dodasz, że ta koleżanka zacznie ich szukać po całym mieście, w której > knajpie siedzą, to dodam, ze nie chcąc jej wybuchnąć w twarz, że jest namolną i > diotką - odtąd co miesiąc wyjeżdżają się napić piwa w piątek wieczorem poza mia > sto i po noclegu w sobotę rano wracają > > Co jeszcze wymyślisz, by udowodnić, że to oni są źli nie chcąc łamać swoich zas > ad? Oni nie są źli, oni mają swoją zasadę i to ONI mają problem, to oni nie mogą oczekiwać, że takie czy inne kobiety nie będą przy nich siadały. Odpowiedz Link
nchyb Re: Urko... 25.07.14, 11:57 w każdym ciut większym mieście i po wielu wsiach bywają takie mordownie, gdzie piwo sprzedają, a kobiety tam nie wchodzą, że Józek i Janek nie mają najmniejszych problemów ze znalezieniem miejsca, gdzie bez tych natrętnych panienek napiją się w spokoju... a jeżeli one jednak dalej będą ich szukać te natrętki, to wyjdą i pójdą na prywatną melinę dalsze pomysły masz? Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 25.07.14, 12:07 nchyb napisała: > wyjdą i pójdą na prywatną melinę Czyli to ci panowie, jeśli mają takie a nie inne zasady, powinni sobie pójść i szukać PRYWATNEGO miejsca bo zabraniać innym przebywania w publicznym miejscu prawa nie mają. Odpowiedz Link
dar61 strzyżono-golono 31.07.14, 20:09 Z ostatnim argumentem {Urki70} się zgadzam w pełni. Równocześnie z przyznaniem mu dyplomu Niepokonanego_bo_Stawiającego_Kropkę - oby go przyjął - zaproponowałbym zrównanie w prawie (w interpretacji aktualnego prawa) publicznego gastronomicznego lokalu zamkniętego dachem z lokalem „pod chmurką"/ częściowo „pod chmurką". *** - [...] - Rebe, ale dlaczego Rebe mówi i mnie, i mej żonie, że w naszym sporze o pietruszkę każde z nas ma rację, przecież to nielogiczne? - Masz rację. Odpowiedz Link
dar61 golono-strzyżono 31.07.14, 19:58 Przyznałbym {Nchyb'ie} dyplom za moc argumentów, pomysłowość, perfekcję zbijania kontrargumentów, doprowadzającą {Urkę} do [chyba] pasji - {Urkę}, jaki zwykle jest też nie do pokonania w swej forumowej perfekcji - ale nie wiem, czy {N.} taki dyplom przyjmie. [Przyjmie ?] uchachany goleniem-strzyżeniem niżej [nie]podpisany Odpowiedz Link
dar61 uderz stołem a nożyce 31.07.14, 21:40 Niniejszym, uprasza się [pieczęć okrągła] o przyjęcie [pieczęć podłużna], jak niżej: [podpis, zdaje się, nieczytelny] Załączono załącznik, pokwitowane podpisem, odbiór na miejscu. Odpowiedz Link
kora3 Re: Urko... 24.07.14, 15:08 urko70 napisał: > > Oczywiście ale masz przeciw facetowi, który usiadł z dzieckiem przy stoliku obo > k Was gdzie Wy pijecie i palicie. - ("wy" to pewien skrót). Znów przeinaczanie - NIE, ma/mamy przeciw narzucaniu mnie/nam bez uprzedzenia/umówienia obecności dziecka tam, gdzie przyszliśmy z założenia BEZ dzieci, by móc robić m .in to, czego wg swoich zasad w obecności dzieci nie robimy. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Urko... 28.07.14, 11:13 urko70 napisał: Nie przeinaczam. Kora sama argumentowała to brakiem możliwości palenia papierosów oraz koniecznością cichego mówienia. BTW Nie tylko ja tak je odebrałem. w pewnym sensie owszem, ale nie dlatego jej sie dzieje jakas krzywda tylko dlatego zeby przede wszystkim dziecku sie nie stala krzywda. ale nie zapominaj Urko ze Kora idac do kawiarni nie jest przygotowana na niepalenie, niepicie i mowienie szeptem, wrecz odwrotnie, umawia sie do kawiarni z mysla na pelny relaks i swobode ruchu -ze tak powiem. tymczasem znienacka dosiada sie osoba przez wzglad na ktora musi - a w ogole to wcale tak faktycznie byc nie musi - nagle ograniczyc to wszystko co jej sprawia przyjemnosc. a za jakie grzechy ma ona -Kora- sie zmuszac do niepalenia, nie picia piwa i mowienia szeptem skoro w ogole nie bylo tego w planie? rozumiem jeszcze, gdyby kolega-tatus zapytal - "sluchajcie, mam prosbe, musze zajmowac sie dzieckiem, czy moge na schadzki przychodzic z malenstwem?" wtedy to co innego. ale nieoczekiwanie zjawiac sie w zasiedzialym, juz bawiacym sie towarzystwie ze swoim dzieckiem i narzucac w polowie zabawy wlasne rygory - to nie calkiem w porzadku. Minnie Odpowiedz Link
urko70 Re: Urko... 28.07.14, 11:45 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > urko70 napisał: > Nie przeinaczam. Kora sama argumentowała to brakiem możliwości palenia papie > rosów oraz koniecznością cichego mówienia. > BTW Nie tylko ja tak je odebrałem. > > w pewnym sensie owszem, Nie w żadnym "pewnym". Dokładnie tym (i nie tylko tym) Kora argumentowała swoją niechęć do przychodzenia tam z dzieckiem przez znjaomego więc o żadnym przeinaczeniu nie ma tu mowy. O całej reszcie proponuję pisać w tamtym wątku. Tu tylko w kwestii wyjaśnienia, że to nie było żadnym przeinaczeniem. Odpowiedz Link
pelissa81 Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 16:05 sugeruje powrót do szkoły i naukę czytamia ze zrozumieniem. Szkoda, że się chowa a nie że się nie chowa. Ja ze swoja babcią chodzę, chodzę z niemowlakiem i mam w nosie czy psujemy krajobraz innym młodym i pięknym. Teraz OK? Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 16:10 sugeruję skorzystanie z własnych rad... jeżeli u was się chowa to zmień to, u nas się nie chowa, napisano wyraźnie... czy teraz już zrozumiałaś o co chodzi? Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: Bekający niemowlak nad głowami 23.07.14, 16:13 Nie chodzi o wygląd ani wiek tylko zachowanie. Niemowlę jak niemowlę - obiektywnie ani ładne ani brzydkie, para stosunkowo ładna. Odpowiedz Link
kora3 Pelisso, jesli można - mam pytanie. 23.07.14, 17:26 pelissa81 napisała: . Ja ze swoja babcią chodzę, chodzę z niemowlakiem i ma > m w nosie czy psujemy krajobraz innym młodym i pięknym. Dlaczego masz przekonanie, że pojawianiem się gdzieś z babcią, czy niemowlakiem jak to ujęłaś wspólnie z nimi psujesz krajobraz pięknym i młodym? Przecież zarówno dzieci, w tym małe, jak i osoby starsze są ze tak powiem elementem krajobrazu, czyli społeczeństwa. Nikt normalny nie oczekuje, że z niego znikną, albo będą się ukrywać. Cała dyskusja toczy się wokół tego, czy dziecku/osobie starszej/niepełnosprawnej wolno wszystko z racji swego dziecięctwa/starości/niepełnosprawności. Czy wolno tak samo wszystko opiekunom takich osób. Wygląda na to, że Ty uważasz, że tak, bo jeśli komus się nie podoba to chciałby izolować takie osoby. To jest błędne myslenie Pelisso. Wiadomo, że u większości normalnych ludzi dzieci i ww. osoby mogą liczyć na taryfę ulgową, nawet jeśli ich zachowania są nieprzyjemne, albo uciążliwe. Są jednak granice. Nie może być tak, ze ww. osoby mogą się zachowywać dowolnie, a ich opiekunowie nic z tym nie starać się zrobić, bo sa one swietymi krowami. Odpowiedz Link
czarna_zoska Re: Bekający niemowlak nad głowami 24.07.14, 22:26 Niemowlę nie ma w sobie jeszcze wyrobionego taktu i kultury, aby sie od bekania powstrzymać. Wręcz przeciwnie, bekniecie po jedzeniu pomaga mu w ogólnym samopoczuciu, braku kolek i ulewaniu. Zapewniam Was, ze po tym jak odchowacie własne dziecko, bekanie, ulewanie i podobne historie u obcych dzieci, będziecie traktować bez takiego obrzydzenia. Poza tym bekniecie słodkiego, malutkiego niemowlaka a dorosłego to dwa światy....Pozdrawiam Odpowiedz Link
kora3 A kto miał jakię pretensje do niemowlaka? 24.07.14, 23:19 Od niemowlaka nikt z mózgiem nie wymaga taktu itd. To rodzic/ opiekun tegoż nie powinien narazać otoczenia na obrzydliwe sytuacje w wykonaniu dziecka, a nie ono zadbać o to, to OCZYWISTE. Poza tym mylisz się głęboko co do tego, ze ludziom mającym dzieci obrzydliwości w ich wykonaniu nie przeszkadzają. Może u własnych, choc nie każdy uważa, że kupa jego dziecka pachnie rózami - ludziom dzieciatym także smierdzą ekskrementy dzieci itd. Odpowiedz Link
nchyb Re: Bekający niemowlak nad głowami 25.07.14, 10:11 > Niemowlę nie ma w sobie jeszcze wyrobionego taktu i kultury, aby sie od bekania > powstrzymać a kto domaga się od tego niemowlaka powstrzymywania się od beknięcia? gdzie to wyczytałaś? > Zapewniam Was, ze po tym jak odchowacie własne dziecko, bekanie, ulewanie i podobne > historie u obcych dzieci, będziecie traktować bez takiego obrzydzenia. zakładasz,ze wszystkie osoby w tym wątku, które nie lubią bekania im w talerz są bezdzietne? Po odchowaniu własnego dziecka, a nawet dwóch - moje odczucia wcale się nie zmieniły... Odpowiedz Link
znana.jako.ggigus kupa niemowlaka 25.07.14, 12:23 To zapewne bukiet woni. Dla rodzicow zapewne. Odpowiedz Link
majaa Re: Bekający niemowlak nad głowami 28.07.14, 14:50 Zaciekawiła mnie kwestia techniczna: jak niemowlak mógł się znaleźć nad głowami jedzących Zazwyczaj matka czy ojciec trzymają takie dziecko przy sobie, żeby mu się odbiło i nawet pies z kulawą nogą nie zwróci na to uwagi, no ale oczywiście mógł się gdzieś trafić jakiś rodzic wymachujący najedzonym i "bekającym" niemowlakiem na prawo i lewo. Ciesz się, że tylko "bekało"... Odpowiedz Link
urko70 Re: Bekający niemowlak nad głowami 28.07.14, 15:07 majaa napisała: > Zaciekawiła mnie kwestia techniczna: jak niemowlak mógł się znaleźć nad głowami > jedzących Poniżej pytanie i odpowiedź autorki wątku. ewa_2009 22.07.14, 10:54 Ale dlaczego nad głowami? gazeta_mi_placi 22.07.14, 14:36 Bo nie pod głowami. Praktycznie jest to niemożliwe, pozostaje więc kwestia nadinterpretacji danego zdarzenia. Kulawy pies i owszem nie zwróci ale ludzie którzy mają stały problem (od lat) z podobnymi kwestiami zwrócą. Odpowiedz Link
milamala Re: Bekający niemowlak nad głowami 28.07.14, 16:31 "> Praktycznie jest to niemożliwe, pozostaje więc kwestia nadinterpretacji danego > zdarzenia. > Kulawy pies i owszem nie zwróci ale ludzie którzy mają stały problem (od lat) z > podobnymi kwestiami zwrócą' Pozwolilam sobie to jeszcze zacytowac jako najlepsze zreasumowanie watku. Odpowiedz Link
majaa Re: Bekający niemowlak nad głowami 29.07.14, 09:48 Tak sobie troszkę podkpiłam (oj, nieładnie z mojej strony, nieładnie) z Gazety, bo też uważam, że często przesadza w tego typu kwestiach. Odpowiedz Link
kora3 A ja zasięgnęłam informacji :) 29.07.14, 10:06 Jako osoba niedoświadczona z wywoływaniem bekania u dzieci oraz taka, która nie była nigdy świadkiem takiej scenki w restauracji (gdzie indziej także sobie nie przypominam) postanowiłam użyć najprostszego sposoby dowiedzenia się jak to wygląda i wypytałam o sprawę dzieciate koleżanki. I dowiedziałam się, ze są różne szkoły wywoływania tego bekania, jedna z nich polega na tym, ze wywołujący wstaje z dzieckiem i utrzymuje je w miarę w pionie na swoim ramieniu. czy wstać musi? Moje informatorki twierdzą, ze niekoniecznie, ale są ludzie, którzy z zasady tak robią. Zatem opowieść Gazety wcale nie musi mijac się z prawda - jeśli osoba z którą się zetknęła była ze "szkoły wstających na bekanie" - to owszem - pewnie trzymała dziecko powyżej głowy Gazety, która zapewne jadła siedząc. Co do głosnosci beku - obie panie zapytane zgodnie stwierdziły, że różne te "beki" bywają. Obie tez (jedna mama 3, druga 2 dzieci) były zaskoczone, ze ktoś taką czynność, potrzebna poniekąd, wykonywał przy stole przy jedzących. Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 29.07.14, 10:33 kora3 napisała: > Zatem opowieść Gazety wcale nie musi mijac się z pr > awda - jeśli osoba z którą się zetknęła była ze "szkoły wstających na bekanie" > - to owszem - pewnie trzymała dziecko powyżej głowy Gazety, [...] Co innego znaczy "nad głową", a co innego znaczy "powyżej głowy". Odpowiedz Link
milamala Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 29.07.14, 12:37 Dziecko mozna "odbekac"na siedzaco i na stojaco. Ale trzymaj dziecko komus nad glowa sie nie da. To znaczy da sie, jak sie ma w zamiarze sztuczke cyrkowa zrobic. Odpowiedz Link
kora3 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 29.07.14, 13:32 Nie wiem co miała na myśli Gazeta_mi_placi pisząc "nad głową" Milamalu. Jako osoba nie mająca żadnego doświadczenia zwyczajnie zapytałam osoby takowe mające i wyjaśniły mi, że niektórzy z założenia preferują wykonywanie omawianej czynnosci w pozycji stojącej. Sądzę, że zasięgniecie informacji było sensowne, szczególnie, że jak wspomniałam - nie mam osobistego doświadczenia. Skoro zatem niektórzy preferują pozycję stojącą, to dziecko znajduje się zapewne powyżej głów osób siedzących, co całkiem logiczne. Czy technicznie bezpośrednio nad głową - no to zależy od odległości w jakiej podnoszący dziecko stoi od siedzącego Niemniej należy pamiętać, że określenie "robić cos nad czyjąś glową" ma charakter idiomu w języku polskim i niekoniecznie musi odnosić się do wykonywania danej czynności istotnie ponad głową czyjąś. Np. "nie krzyczcie mi nad glową" oznacz tyle, co "nie krzyczcie w bliskiej odległości ode mnie". Niekoniecznie osoby krzyczącej muszą robić to bezpośrednio nad glową. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 29.07.14, 22:10 Niemowlak znajdował się dosłownie nad głowami innych, ojciec trzymał go stojąc. Tyle, nie wiem co niezrozumiałego w słowie "nad głowami". Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 10:20 gazeta_mi_placi napisała: > Niemowlak znajdował się dosłownie nad głowami innych, ojciec trzymał go stojąc. "Dosłownie", czyli nie chodzi tu o to na co zwracała uwagę Kora: " "robić cos nad czyjąś glową" ma charakter idiomu " > Tyle, nie wiem co niezrozumiałego w słowie "nad głowami". To, że aby to dziecko było nad Twoją głową to musiałoby być trzymane na wyprostowanych rękach przez osobę stojącą obok Ciebie. Jest to praktycznie niemożliwe. Odpowiedz Link
nchyb Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 13:07 > "Dosłownie", czyli nie chodzi tu o to na co zwracała uwagę Kora: > " "robić cos nad czyjąś glową" ma charakter idiomu " wyciąłeś z kontekstu - zabrakło ciągu dalszego: i niekoniecznie musi odnosić się do wykonywania danej czynności ist Kora słusznie zauważyła, że ten idiom nie musi tu mieć zastosowania, a autorka wątku to potwierdziła... > owanych rękach przez osobę stojącą obok Ciebie. Jest to praktycznie niemożliwe. W praktyce jak najbardziej możliwe, o ile potrafisz sobie wyobrazić, ze zwrot "nad głową" nie oznacza centralnego wyśrodkowania i dopuszcza kilkunasto-kilkudziesięcio cm przesunięcie... ręce wyprostowane wcale do tego nie są potrzebne... Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 15:45 nchyb napisała: > > "Dosłownie", czyli nie chodzi tu o to na co zwracała uwagę Kora: > > " "robić cos nad czyjąś glową" ma charakter idiomu " > > wyciąłeś z kontekstu - zabrakło ciągu dalszego: i niekoniecznie musi odn > osić się do wykonywania danej czynności ist > > Kora słusznie zauważyła, że ten idiom nie musi tu mieć zastosowania, a autorka > wątku to potwierdziła... Nie wyciąłem, tylko zacytowałem to co było istotne, a istotą wypowiedzi Kory była sugestia idiomu. Tak czy siak wg słów gazety ktoś tam miał dziecko nad głową i to dosłownie. > > owanych rękach przez osobę stojącą obok Ciebie. Jest to praktycznie niemo > żliwe. > > W praktyce jak najbardziej możliwe, o ile potrafisz sobie wyobrazić, ze zwrot " > nad głową" nie oznacza centralnego wyśrodkowania i dopuszcza kilkunasto-kilkudz > iesięcio cm przesunięcie... > ręce wyprostowane wcale do tego nie są potrzebne... W przypadku jasnego dopowiedzenia że "dosłownie" to niemożliwe. Odpowiedz Link
nchyb Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 20:45 dla mnie istotą wypowiedzi była możliwość istnienia w tym przypadku idiomu, a nie stwierdzenie faktu, ze to na pewno idiom... trzeba BARDZO MOCNO CHCIEĆ odróżnić super dosłowne wycentrowanie tuż nad głową, być może należysz do tych, którym nie zależy w restauracji na kulturalnym, nie przeszkadzającym innym zachowaniu rodziców, a bardziej na super dosłownym literalnym używaniu określeń cóż, jak dla mnie przerost formy nad treścią, mało mający związku z SV... ewentualnie próba odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu z wątku niemniej jednak, przy trzymaniu NA ZGIĘTYM ramieniu lekko odstawionym na bok (są rodzice preferujący trzymanie dzieci z boku, nie przed sobą) w pozycji stojącej - osoby raczej wysokiej - takie dziecko może dosłownie znaleźć się nad głową (z przesunięciem o maksymalnie kilka cm he he) innej siedzącej osoby... tylko czy naprawdę ustalenie dokładnej co do cm (w poziomie i pionie) pozycji dramatis personæ jest niezbędne do rozstrzygnięcia, czy rodzic malucha zabranego do lokalu gastronomicznego powinien dbać o to, by efekty czynności fizjologicznych jego dziecka nie były eksponowane pozostałym klientom tegoż lokalu? Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 22:16 nchyb napisała: > dla mnie istotą wypowiedzi była możliwość istnienia w tym przypadku idiomu, a n > ie stwierdzenie faktu, ze to na pewno idiom... A ja stwierdziłem: "czyli nie chodzi tu o to na co zwracała uwagę Kora" > trzeba BARDZO MOCNO CHCIEĆ odróżnić super dosłowne wycentrowanie tuż nad głową, > być może należysz do tych, którym nie zależy w restauracji na kulturalnym, nie > przeszkadzającym innym zachowaniu rodziców, a bardziej na super dosłownym lite > ralnym używaniu określeń Być może nie rozumiesz, że ktoś kto nie umie się właściwie wysłowić może źle zrelacjonować całą sytuację. > cóż, jak dla mnie przerost formy nad treścią, mało mający związku z SV... > ewentualnie próba odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu z wątku Pytanie czy widzisz rzeczywisty czy tylko powierzchowny problem. > niemniej jednak, przy trzymaniu NA ZGIĘTYM ramieniu lekko odstawionym na bok ( > są rodzice preferujący trzymanie dzieci z boku, nie przed sobą) w pozycji stoją > cej - osoby raczej wysokiej - takie dziecko może dosłownie znaleźć się nad głow > ą (z przesunięciem o maksymalnie kilka cm he he) innej siedzącej osoby... Takie bajki to możesz opowiadać gazecie lub Korze. Weź sobie kiedyś dziecko i stań koło krzesła na którym ktoś siedzi i spróbuj się wygiąć tak aby dziecko było "dosłownie" nad głową. > tylko czy naprawdę ustalenie dokładnej co do cm (w poziomie i pionie) pozycji d > ramatis personæ jest niezbędne do rozstrzygnięcia, czy rodzic malucha zabr > anego do lokalu gastronomicznego powinien dbać o to, by efekty czynności fizjol > ogicznych jego dziecka nie były eksponowane pozostałym klientom tegoż lokalu? To ustalenie wskazuje na dokładność, albo jej brak, wypowiedzi autorki wątku. Jeśli z dużą dowolnością opisywała umiejscowienie dziecka to i z dużą dowolnością mogła opisać efekty odbicia się (niemowlakowi). Odpowiedz Link
kora3 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 13:01 Gazeto - mając już wiedzę na temat tego wywoływania bekania na stojąco, doskonale potrafię sobie to wyobrazić... I myslę, że większość ludzi mających taką wiedzę od początku wiedziała dobrze o co Ci chodzi. Po prostu z racji tematu watku, który wg niektórych jest wręcz profanacją dzieci i ich opiekunów nastąpiło czepianie się głupot w stylu "co to znaczy nad głowami?" oraz przekonywanie, że ma to znaczyć dokładnie nad czyjąś głową, po prostej, bo inaczej to nie nad głową, a gdzie indziej Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 15:47 Tak, wiem. Z rodziców z małymi dziećmi robi się współczesne święte krowy. Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 15:53 gazeta_mi_placi napisała: > Tak, wiem. > Z rodziców z małymi dziećmi robi się współczesne święte krowy. ach_damo..... usuniesz? Odpowiedz Link
dar61 Próbując perfekcji i ... bekania pod/ nad głowami 31.07.14, 20:39 Skąd ta wróżb[d?!]a usuwania? Oby nie z powodu niezastosowania wariantu: Z rodziców z małymi dziećmi robi się współczesne święte byki Żebym nie był odczytany jako ten, no, trefniś vel troll, dodam wreszcie swe trzy grosze [choć mi łzy ze śmiechu nieco klawiatury widok rozmazują] ad bekania: - Wara od dziecięcego bekania! Bekanie to postęp! Szczególnie w kraju, Tym Kraju naszym, nieszczęsnym kraju, z [za] małym przychówkiem, przychówkiem bekającym. Niech się niesie bekanie przez lokale publiczne, przez lasy i sioła, bo wszystkie dzieci są nasze. Dorzuciłbym jeszcze owo Tek!, ale nie dorzucę. Wątek wart i nagrodzenia za dociekliwość, i nagany za pączkowanie w odrosty a chwasty. Współczuję moderatorom - powinni mieć dodatek do swej, społecznej i darmowej, niestety, pracy. Za trudne jej warunki - w takich wątkach. Zaczynam rozumieć ich próby porządkowania treści wątków, nagłówków - i odruch karczowania... Odpowiedz Link
urko70 Re: A ja zasięgnęłam informacji :) 30.07.14, 15:52 kora3 napisała: > Gazeto - mając już wiedzę na temat tego wywoływania bekania na stojąco, doskona > le potrafię sobie to wyobrazić... I myslę, że większość ludzi mających taką w > iedzę od początku wiedziała dobrze o co Ci chodzi. Większość ludzi miała taką wiedzę od lat i to nie tylko z opowieści ale z autopsji. > Po prostu z racji tematu watku, który wg niektórych jest wręcz profanacją dziec > i i ich opiekunów nastąpiło czepianie się głupot w stylu "co to znaczy nad g > łowami?" oraz przekonywanie, że ma to znaczyć dokładnie nad czyjąś głową, po pr > ostej, bo inaczej to nie nad głową, a gdzie indziej Bo zwracanie uwagi, "niemal heftowanie" po odgłosie odbicia niemowlaka to nie jest czepianie się ale poważne traktowanie tego co autorka napisała to czepianie się. Doprawdy dziwne postrzeganie rzeczywistości. Odpowiedz Link
dar61 Aptekarski wariant, Adamowy 31.07.14, 21:08 Idealnie pasuje tu nieco skatologiczny wariant odpowiedzi osobie bekającej. Stosował to dość ... dźwięcznie mój kolega z akademika. W ramach rewanżu na odgłos, nieco dla Polaków ... odrażający, o podłożu gastronomicznym, ów kumpel szybko połykał w przełyk porcję powietrza i odpowiadał bas-barytonem - a był w tym mistrzem [dość niezrozumianym], wieszczem a Wernyhorą: - Aaaaadama Znasz? Aaaptekarzem był. Trzeba wdodać, ze startowe aaa- było wypowiadane z głębi czeluści przełykogardzieli, wręcz z żołądka tchnąc a-dźwięki. Jak znalazł się na sali inny tego wirtuoz, dialog trwał do skutku - do utraty tchu z przełyko-gardzieli. Bywało, że słuchacze rechotali [a wśród naszego bractwa mieliśwa i Azjatów, czułych na melodykę tego typu dźwięków], ale i też domagali się poszanowania powagi degustacji, degustacji typu polskiego, ponowoczesnego, bez toastów typu saskiego, bez szykowania sobie miejsca na wety sposobem [tu nieczytelne, rozmazane, dziwnie ... pachnące]. - Aaadama nie znam, aaale znam Aaalfreda, aaagnostyka [...] - Aaależ też go znam, aaaczkolwoek to aaateista, aaantropocentryk i ... [tu nagranie się urywa]. starał się nie bekać oraz nie wpadać pod sito moderatorskie i jasooolskie niżej [nie]podpisany *** Nie, nie zachwycam się filmami klasy Czy leci w ekran pilot? Odpowiedz Link