Sprawa wygląda tak.
Moja mama (bardzo wierząca) nie życzy sobie na Wigilii alkoholu.
Moja siostra (20+, rozrywkowa i uparta) powiedziała, że jest pełnoletnia i że nikt jej nie będzie mówił co ma robić, i że jak będzie miała ochotę, to "sama sobie przyniesie i właśnie że się napije".
Wigilia jest u babci (80+, wiadomo, że w tym wieku spokój to podstawa), która jeszcze nic o problemie nie wie.
Ja usiłowałam wytłumaczyć siostrze, że jak się idzie do kogoś w gości, to wypada dostosować się do warunków jakie oferują gospodarze, a na pewno nie wypada robić afer 1. podczas Wigilii, 2. przy nie najmłodszej babci.
Moja siostra natomiast uważa, że gospodarze powinni zapewnić gościom to, czego akurat goście sobie życzą, i że skoro mama ze względów religijnych nie chce pić alko to jej sprawa a reszta nie musi dostosować się do życzenia jednej osoby. I że Wigilia jest w domu babci, więc to babcia ustala zasady (a babcia, przypominam, nic o ich scysji nie wie, i moim zdanie najlepiej byłoby, gdyby tak zostało).
Proszę Was o opinię kto ma rację, ja czy siostra.
Jeśli ja, to podrzućcie mi proszę argumenty, bo mnie już zabrakło, nie dała się przekonać

A jeśli ona to przestanę się produkować, też dobrze.
Dzięki