Kolejki w marketach już się zluzowały po świętach, a i ludzie przestali tam pielgrzymowac całymi rodzinami...
Kiedy pisałam o braku wyobraźni w poprzednim wątku na temat, pare osob stwierdzilo, że przesadzam. No myslę sobie - może, może ...
Tymczasem sytuacja sprzed kilku dni: wskauje do osiedlowego marketu dosłownie po kilka rzeczy, dodam, że NIEZBEDNYCH mi w tej chwili. W samochodzie czeka na mnie kumpel oraz kot w tramsporterze (jego) i pies (nasz) po wizycie u weta. Po tych zakupach musze jeszcze: iśc do domu i podać zweirzakom jedzenie (własnie kupowane), odwieźć kumpla i jego kotka do domu i zdążyć na spotkanie za godzinę. Odległosci nie są duze, ale jest slisko, trzeba uwazać ...
Niemal w biegu łapię te kilka rzeczy i pedem do kasy. Przede mną jakaś para już niemal po zakupach, bo kasjerka kończy kasowanie ich towaru. przychodzi do płacenia i państwo mają zamiar uregulować wiekszość bonami zakupowymi. No i qrtka okazuje się, że bony owszem maja, ale ten sklep ich nie realizuje. Towaru jest na ponad 300 złotych, teraz kasjerka musi to wszystko wycofać. Woła przez mikrofon inną kasjerke, bo wie, ze to moze portwać. Do tej nowej ustawia się juz jakas pani i za nią ja z tymi paroma rzeczami. Pani przede mna ma mało zakupów, cos na 70 zeta. I nie do uwierzenia pani wyciaga dwa woreczki drobniaków i mowi, ze tu ma 50 zł ...w 20- groszowkach. Kasjerka mówi, że niestety teraz tego nie przeliczy, bo kolejka, a druga kasa zablokowana. Na to pani, ze ona innej kasy nie ma i chce kierownika sklepu, bo pieniądz jest pieniądz i ma prawo płacić w 20- groszówkach. Noż tak, prawo ma, ale wyobraźni za grosz nomen omen. Przeceiż ma swiadomość, że kasjerka nie przyjmie tej kasy "na wiarę" musi przeliczyć, bo w razie braku sama to bedzie musiała pokryć! I ma swiadomośc, ze to potrwa. Takie dobniaki mozna bezkolizyjnie wymienić w POK-u, a nie płacić nimi.
Normalnie płakac mi się chciało, czas ucieka, tam kolega z tymi zwierzakami, tu taka sytuacja.
Kasjerka zawołała kolejną, weszła na kase jakiś pan był przede mną, ale miał duzo rzeczy, to mnie przepuścił. W efekcie zakupy, które zajmują góra 10 minut zajęły mi ponad poł godziny ...
No, ale wiem - przesadzam