Dodaj do ulubionych

Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować

27.07.17, 20:55
Dzień dobry, jestem lekarzem rodzinnym, niedawno przeprowadziłam się do średniej wielkości miasteczka - kupiłam mieszkanie i zaczęłam pracę w przychodni - w obrębie tego samego osiedla. Te kilka miesięcy pracy starczyło, ale zacząć rozpoznawać dużą ilość twarzy mijanych na spacerach z dzieckiem czy do sklepu.
I teraz moje pytanie - co mówi savoir vivre o spotkaniach osób, które słabo, ale jednak się znają? Duża część z nich to seniorzy - więc każdemu z nich powinnam pierwsza mówić dzień dobry? Trochę średnia opcja, komfort spaceru żaden, można kogoś pominąć, mam średnią pamięć wzrokową więc musiałabym się wysilać czy to jednak nie znana twarz. Z częścią osób nie ma problemu, szczególnie panów, widzę błysk rozpoznania i pierwsi się odzywają. U części osób widzę błysk rozpoznania i na tym się kończy... I jakoś dziwnie to wychodzi.
Druga sprawa to spotkania na wydarzeniach typu imprezy plenerowe - czasem okazuje się że jestem z rodziną, a obok pacjentka/pacjent ze swoją. Zaczyna się luźna rozmowa o danym wydarzeniu i zostaje mi przestawiona córka, mąż, babcia. I wygląda to tak, jakby druga strona oczekiwała podobnego rewanżu, co do którego niekoniecznie mam ochotę.
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • milamala Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 27.07.17, 22:43
      Bardzo wygodna jest opcja pozdrawiania wszystkich. Mam slaba pamiec do twarzy, szybko twarze zapominam, nie przywiazuje wagi do szczegolow wygladu, a juz ledwie znane osoby innej rasy po prostu trudno mi odroznic. Ale przychodzi mi z pomoca tutejszy zwyczaj pozdrawiania nawet nieznajomych.
      Po prostu jest przechodzisz kolo kogos i twoj wzrok sie na nim "zawiesi" mowiesz "hallo", bez zastanawiania sie czy go znam, czy nie, czy on pierwszy czy ja pierwsza. Mysle, ze bedac lekarka w malym miasteczk, a wiec zapewne osoba rozpoznawalna jesli sama bedziesz po prostu pozdrawiac ludzi to zyskasz ogolna sympatie i powazanie w srodowisku. A jakie to przy okazji wygodne, nie myslec czy ja pierwsza powinnam czy ostatnia, czy znam, czy nie znam, czy tylko troche.
      Co do drugiej sytuacji, to po prostu nie przedstawiaj swojej rodziny, nie masz takiego obowiazku, nawet jesli druga strona robi wrazenie, ze tego wlasnie oczekuje.
      • baba67 Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 14:19
        A ten zwyczaj to mi się podoba. Tak samo jest np w Bawarii w mniejszych miejscowościach.I to jest dobra rada bo niewielkim kosztem mozna sobie zaskarbić sympatie. Rodziny przedstawiac nie musisz, tez tak myślę.
        • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:26
          W Bawarii, nie tylko w małych miejscowościach, jest inaczej. Lekarz rodzinny - przyjaciel domu zarabia więcej na swoich zaprzyjaźnionych domach.
      • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:33
        milamala napisała:

        > Mysle, ze bedac lekarka w malym miasteczk, a wiec zapewne osoba rozpoz
        > nawalna jesli sama bedziesz po prostu pozdrawiac ludzi to zyskasz ogolna sympat
        > ie i powazanie w srodowisku.

        Taka ogólna sympatia i poważanie w środowisku wprost prowadzą do tego, że w niedzielę o ósmej rano dzwonek do drzwi:
        - Pani, doktór, pani wypisze receptę, bo mnie się leki właśnie skończyły.
        Wersja soft.
        Wersja mniej soft:
        - Pani wypisze receptę, bo z mężem/żoną właśnie postanowiliśmy pojechać do rodziny na tydzień i do piątku leków mi nie starczy.
        • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:43
          też myślę, że lepiej, gdy w małym środowisku człowieka ani nie lubią, ani nie poważają

          wtedy ma spokój
          • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:48
            W małym środowisku poważanie lekarza nie zależy od tego czy go lubią.
            • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:49
              mieszkasz w małym środowisku?
              • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:54
                Tak
                • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:58
                  i nie mówisz ludziom "dzień dobry"?
                  • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 19:23
                    wagonetka napisał(a):

                    > i nie mówisz ludziom "dzień dobry"?

                    Co to za tanie zagrywki w dyskusji?

                    wagonetka?
        • milamala Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:03
          Astachan a o stawianiu granic slyszalas? Mozna i jednoczesnie mozna byc milym, sympatycznym i grzecznym ... i mowic pierwsza "dzien dobry".
          • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 19:20
            milamala napisała:

            > Astachan a o stawianiu granic slyszalas? Mozna i jednoczesnie mozna byc milym,
            > sympatycznym i grzecznym ... i mowic pierwsza "dzien dobry".

            Szkoda, że nie zacytowałaś choć fragmentu mojej wypowiedzi, na którą odpowiedziałaś.
            Dla czytelników tego forum nasza dyskusja stanie się nieczytelna.

            Skoro nasza dyskusja dla czytelników tego forum jest nieczytelna, więc Ci nie odpowiem.
    • annthonka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 10:29
      Przyznam, że nie bardzo rozumiem w jaki sposób powiedzenie "dzień dobry", nawet kilku osobom, zakłóca komfort spaceru. Te dwa słówka na pewno nie zaszkodzą, nawet jeżeli okaże się, że pozdrowiłaś kogoś nieznajomego. Z drugiej strony nie musisz wpatrywać się w twarze wszystkich przechodniów, bez przesady. Wiadomo, że jako lekarz rodzinny masz wielu pacjentów i nie wszystkich musisz pamiętać.

      Co do imprez, to może mogłabyś po prostu skracać wymianę uprzejmości do minimum i oddalać się, zanim pacjent zacznie się rozpędzać z przedstawianiem całej rodziny.
      • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 13:18
        annthonka napisała:

        > Przyznam, że nie bardzo rozumiem w jaki sposób powiedzenie "dzień dobry", nawet
        > kilku osobom, zakłóca komfort spaceru.

        W sposób bardzo prosty. To są pacjenci, a nie znajomi - na spacerze nie każdy ma ochotę czuć się jak w pracy.
        • annthonka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:43
          Ale Ci ludzie nie zaczepiają jej z prośbą o poradę lekarską, tylko mijając ją na ulicy mówią dzień dobry.

          Jeśli wpadłbyś na ulicy na swojego klienta czy współpracownika to udałbyś, że go nie znasz, żeby nie poczuć się jak w pracy, czy może jednak powiedziałbyś dzień dobry / odpowiedział na jego pozdrowienie?
          • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:03
            A po co jej mówią dzień dobry?
            Lekarz rodzinny ma w spisie od 2500 do 3500 pacjentów! Po co ma te TRZY TYSIĄCE ludzi na każdym kroku, gdzie się nie ruszy mówić jej dzień dobry?!

            Idąc na spacer naprawdę ma się ochotę odpocząć od pracy.

            Jeśli wpadłbym na klienta to udałbym, że go nie znam.
            Komuś ważnemu, gdyby nasz wzrok się skrzyżował - skinienie głową.

            Ze współpracownikiem to samo, chyba że, byłaby to osoba, z którą mnie łączy w pracy coś ponad zwykłe stosunki służbowe: wtedy szybki uśmiech, "oczko".
            Spotkanie współpracownika to jest przypomnienie o pracy!
            Każdy od pracy chce mieć po pracy wolne.
            • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:08
              no właśnie

              po co w ogóle mówić "dzień dobry"?

              nie wiadomo
              • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:20
                Obcym osobom na ulicy? Nie warto.
                Chyba, że kultura danego kraju tak nakazuje, na przykład Niemcy.

                Mnie to nadal krępuje i czuję się nieswojo. Przyznam, że mam z tym problem. Kłaniając się pierwszy mam poczucie, że łamię czyjąś sferę prywatności. Gdy mi się kłaniają starsi ode mnie - mam poczucie, że wyszedłem na raroga, bez kultury.
                • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:22
                  astachan napisał(a):

                  > Mnie to nadal krępuje i czuję się nieswojo. Przyznam, że mam z tym problem. Kła
                  > niając się pierwszy mam poczucie, że łamię czyjąś sferę prywatności. Gdy mi się
                  > kłaniają starsi ode mnie - mam poczucie, że wyszedłem na raroga, bez kultury.

                  to dobrze rozumiem, mój syn też tak miał swego czasu
                  zaproponował mu wówczas, aby spróbował na początek lekko się uśmiechać do ludzi, których twarze kojarzy

                  • astachan Kod kulturowy Niemcy 28.07.17, 18:09
                    wagonetka napisał(a):


                    > to dobrze rozumiem, mój syn też tak miał swego czasu
                    > zaproponował mu wówczas, aby spróbował na początek lekko się uśmiechać do ludzi
                    > , których twarze kojarzy
                    >
                    Ten wątek wyciągnąłem pod nowym tematem.

                    Też tak staram się postępować. Uśmiech, skinięcie głową. Mimo to czuję się jak pajac.
                    Jak mi się odkłoni - bardziej zareaguje na mój uśmiech + skinięcie głową - starsza ode mnie osoba i powie to Guten Tag, to oczywiście ode mnie również dźwiękowe: "Guten Tag".

                    Kompletnie nie czuję tego kodu kulturowego, a chciałbym
                    • wagonetka Re: Kod kulturowy Niemcy 28.07.17, 18:16
                      mój syn był nieśmiały, wciąż jest, tylko nauczył się radzić sobie z tym - ta nieśmiałość ma dużo uroku, ale dopiero przy bliższym poznaniu

                      mnie ludzie mówili, że mam syna źle wychowanego, bo nie kłania się - nie tłumaczyłam się, ale przepraszałam za niego

                      jestem pewna, że warto próbować, jeśli chcesz naturalnie

                      • astachan Re: Kod kulturowy Niemcy 28.07.17, 18:42
                        Wzorowa matka, gratulacje
                        • wagonetka Re: Kod kulturowy Niemcy 28.07.17, 18:48
                          też tak myślę smile
                • minniemouse Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 06.08.17, 00:10
                  astachan napisał(a):
                  Chyba, że kultura danego kraju tak nakazuje, na przykład Niemcy.

                  W Polsce obowiazuje taka sama kultura - pierwszy klania sie ten grzeczniejszy. a zwlaszcza w niejasnej sytuacji.

                  Mnie to nadal krępuje i czuję się nieswojo. Przyznam, że mam z tym problem.
                  Kłaniając się pierwszy mam poczucie, że łamię czyjąś sferę prywatności.

                  LOL tiaaa
                  Hmmm, tak zazwyczaj tlumacza sie osoby niezbyt dobrze wychowane szukajace pretekstu aby sie nie uklonic.
                  jakas wydumana "lamana sfera prywatnosci" - bo wypada rzucic krociutkie "dziendobry" znajomej twarzy w przelocie... no tez cos! to jak trzesienie lewa reka prawego ucha gdy te swedzi w srodku.

                  Gdy mi się kłaniają starsi ode mnie - mam poczucie, że wyszedłem na raroga, bez kultury.

                  czyli to juz samo przez sie ci mowi jak powinienes byl postapic - sklonic sie i to pierwszy, oczywiscie,
                  a twoja zasada "nie ingerowania w zycie zawodowe" jest zdecydowanie bez sensu.

                  Bo pozdrawianie sie, o ile nie odbywa sie konkretnie w zakladzie pracy gdzie hierarchia rzeczywiscie obowiazuje (np pierwszy mowi dzien dobry podwladny szefowi) - nie jest juz "ingerowaniem w zycie zawodowe" a normalnym, grzecznym pozdrawianiem sie wzajemnie osob ktore zwyczajnie skads sie znaja.
                  Dokladniej - takie spotkanie znajomego (swojego) lekarza na ulicy, przechodzac,
                  - nie w jego gabinecie podczas umowionej (badz nie) wizyty, to juz nie jest "strefa zawodowa" a jedynie jest to przypadkowo napotkana "osoba znajoma", znana nam przez koneksje "pacjent- lekarz", i tyle. przykladowo, gdyby przypadek zarzadzil iz znalezlibysmy sie na tym samym party co nasz rodzinny lekarz - czy mielibysmy udawac ze go nie znamy, traktowac jak obcego, "bo nie chcemy wchodzic w jego strefe prywatnosci"?? noszszsz.. jakis rozsadek musi byc.

                  na ulicy wszyscy jestesmy po prostu ludzmi ktorzy sie skads znaja - w pracy nie,
                  zatem jak najbardziej wypada grzecznie pozdrowic osobe znana stad czy owad - spotykajac ja przypadkowo idac np do sklepu. i tyle.
                  a nawet, w tym przypadku Astachan, jak juz tak koniecznie chcesz sie sztywno trzymac SV, to lekarz (nawet mlodszy wiekiem) jest tu na pozycji uprzywilejowanej bo i prestiz zawodowy, i uslugi jakie dla ciebie wykonuje. chocby dlatego powinienies mu sie pierwszy sklonic.

                  Martwienie sie komu i ile razy lekarz w malym miasteczku musi odpowiadac na "dzien dobry" to jakas kosmiczna bzdura. a nawet paranoja. to juz jest lekarza sprawa. nie jest dzidziusiem, poradzi sobie : )

                  Moral z tego taki - nie komplikujmy niezwykle prostych spraw. nie szukajmy dziur w calym.
                  Mowmy po prostu "dzien dobry" na widok znajomej twarzy - najwyzej pierwsi. i tyle.
                  .
                  Minnie
                  • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 23.08.17, 23:05
                    minniemouse napisała:

                    > astachan napisał(a):
                    > Chyba, że kultura danego kraju tak nakazuje, na przykład Niemcy.
                    >

                    > W Polsce obowiazuje taka sama kultura - pierwszy klania sie ten grzeczniejszy.
                    > a zwlaszcza w niejasnej sytuacji.

                    Kłaniasz się obcym na ulicy?
                    To nie jest kultura polska. Co najwyżej Polonii kanadyjskiej.

                    Jak ciebie traktować poważnie, gdy masz problemy ze zrozumieniem sensu wypowiedzi rozbitej na dwie linijki tekstu?

                    Ja napisałem to:
                    "Obcym osobom na ulicy? Nie warto.
                    Chyba, że kultura danego kraju tak nakazuje, na przykład Niemcy."


                    > Mnie to nadal krępuje i czuję się nieswojo. Przyznam, że mam z tym problem.
                    >

                    > Kłaniając się pierwszy mam poczucie, że łamię czyjąś sferę prywatności.
                    >

                    > LOL tiaaa
                    > Hmmm, tak zazwyczaj tlumacza sie osoby niezbyt dobrze wychowane szukajace pret
                    > ekstu aby sie nie uklonic.
                    > jakas wydumana "lamana sfera prywatnosci" - bo wypada rzucic krociutkie "dzie
                    > ndobry" znajomej twarzy w przelocie... no tez cos! to jak trzesienie lewa reka
                    > prawego ucha gdy te swedzi w srodku.
                    >
                    > Gdy mi się kłaniają starsi ode mnie - mam poczucie, że wyszedłem na raroga,
                    > bez kultury.
                    >

                    > czyli to juz samo przez sie ci mowi jak powinienes byl postapic - sklonic sie
                    > i to pierwszy, oczywiscie,
                    > a twoja zasada "nie ingerowania w zycie zawodowe" jest zdecydowanie bez sensu
                    > .

                    No właśnie nie wiem jak ciebie traktować poważnie.
                    Ty masz naprawdę problemy z ogarnianiem sensu wypowiedzi, która nie jest zdaniem pojedynczym zawartym w jednej linijce.

                    Przecież ja pisałem, co czuję gdy kłaniają mi się CAŁKOWICIE OBCE STARSZE WIEKIEM osoby w NIEMCZECH!

                    Na resztę twojej wypowiedzi nie ma co odpowiadać, bo to jest jakiś strumień myśli nieuczesanych, nieprzypisanych do niczego.


                    > na ulicy wszyscy jestesmy po prostu ludzmi ktorzy sie skads znaja - w pracy [i
                    > ]nie,[/i]

                    Znasz wszystkich ludzi na ulicy?
                    Nie zazdroszczę.



                    > Moral z tego taki - nie komplikujmy niezwykle prostych spraw. nie szukajmy dziu
                    > r w calym.

                    Morał z tego taki: za nim wypijesz - napisz.
                    Zanim napiszesz - przeczytaj.
                    Zanim naciśniesz enter - wytrzeźwiej.
            • annthonka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:47
              astachan napisał(a):

              > A po co jej mówią dzień dobry?

              No w sumie też nie wiem po co pozdrawiać na ulicy osobę, którą się zna i szanuje. Normalnie buractwo jakieś.


              > Jeśli wpadłbym na klienta to udałbym, że go nie znam.

              Porada zaiste godna forum SV big_grin


              > Ze współpracownikiem to samo,

              Muszą Cię chyba koledzy z pracy bardzo lubić... Masz jakąś fobię społeczną?


              > Spotkanie współpracownika to jest przypomnienie o pracy!

              To najlepiej znaleźć sobie pracę o 50 km dalej, żeby w czasie wolnym jakiś kolega z pracy nie przechadzał się bezczelnie w tych samych miejscach co Ty.
              • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:34

                annthonka napisała:

                > astachan napisał(a):
                >
                > > A po co jej mówią dzień dobry?
                >
                > No w sumie też nie wiem po co pozdrawiać na ulicy osobę, którą się zna i szanuj
                > e. Normalnie buractwo jakieś.

                Mocne słowa, ale trafiłaś w sedno.
                Buractwo.
                To, że ty kogoś znasz, a nawet szanujesz nie jest powodem, abyś zakłócała tą informacją jej sferę prywatności.
                Zrozum! Lekarz ciebie zna jako pacjentkę i nie ma ciebie ochoty znać na ulicy!


                > > Jeśli wpadłbym na klienta to udałbym, że go nie znam.
                >
                > Porada zaiste godna forum SV big_grin

                Tak, masz rację wysłowiłem się nieprecyzyjnie.
                Gdybym wpadł na klienta, to oczywiste, że bym go przeprosił.
                Każdą osobę potrąconą fizycznie należy przeprosić.

                Jeśli zależy ci na takich potyczkach słownych...


                >
                > > Ze współpracownikiem to samo,
                >
                > Muszą Cię chyba koledzy z pracy bardzo lubić... Masz jakąś fobię społeczną?

                Tak! Właśnie mnie za to lubią.
                Gdy na mnie się natykają w sferze prywatnej nie chowają się za wieszakami z ubraniami, za stołkami barowymi w knajpie, bo wiedzą, że uszanuję ich prywatność.

                Jak ci napisałem: "oczko" - nic nie widziałem, mnie nie było.

                >
                > > Spotkanie współpracownika to jest przypomnienie o pracy!

                Niestety TAK!

                > To najlepiej znaleźć sobie pracę o 50 km dalej, żeby w czasie wolnym jakiś kole
                > ga z pracy nie przechadzał się bezczelnie w tych samych miejscach co Ty.

                E!
                Nie ma takiej potrzeby! Jeśli współpracujesz z ludźmi, którzy wiedzą o co chodzi...
                Wierz mi, sama szybko się tego nauczysz.

                Nie warto podbiegać do kolegi z pracy, który przymierza koszule z przeceny, aby powiedzieć mu: Hello! Jak świetne, że ciebie spotkałam właśnie tu, gdzie są same modele z zeszłego roku, które na tobie leżą jak ulał. Jak chcesz, to ci coś doradzę!
                • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:40
                  chyba cię lubię, bo szalenie lubię ekscentryków smile))
                  • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:14
                    Stosując poradę udzielonej niemłodejlekarce, kłaniam się.
                    • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:17
                      smile
    • rosynanta Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 10:55
      niemlodalekarka napisał(a):

      > I teraz moje pytanie - co mówi savoir vivre o spotkaniach osób, które słabo, al
      > e jednak się znają?

      Lepiej powiedzieć "dzień dobry" albo uśmiechnąć się i skinąć głową o jeden raz za dużo niż za mało. Szczególnie jeśli mieszkasz w małym mieście i jesteś "nowa" wink

      > Druga sprawa to spotkania na wydarzeniach typu imprezy plenerowe - czasem okazu
      > je się że jestem z rodziną, a obok pacjentka/pacjent ze swoją. Zaczyna się luźn
      > a rozmowa o danym wydarzeniu i zostaje mi przestawiona córka, mąż, babcia. I wy
      > gląda to tak, jakby druga strona oczekiwała podobnego rewanżu, co do którego ni
      > ekoniecznie mam ochotę.

      Dość często jestem świadkiem takich konwersacji, bo mam w rodzinie lekarzy i nauczycieli, których w małym mieście wszyscy znają, a oni sami nie zawsze kojarzą, kto zacz wink Wg mnie zależy od sytuacji. Jeśli możesz powiedzieć zdawkowe "dzień dobry, bardzo mi miło" i iść dalej, to nie będzie niczym niegrzecznym, jeśli nie przedstawisz swoich osób towarzyszących. Ale jeśli np. siedzicie na koncercie plenerowym obok siebie, to jednak rewanż byłby chyba wskazany. A następnie konwersacja na tematy neutralne.
    • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 13:42
      niemlodalekarka napisał(a):


      > I teraz moje pytanie - co mówi savoir vivre o spotkaniach osób, które słabo, al
      > e jednak się znają?

      Zaraz! To są tylko pacjenci, a nie znajomi. Żadna znajomość nie została zawarta.

      > Duża część z nich to seniorzy - więc każdemu z nich powinna
      > m pierwsza mówić dzień dobry?

      Nie, nie masz takiego obowiązku.

      >Z częścią osób nie ma problemu, szczególnie panów, wid
      > zę błysk rozpoznania i pierwsi się odzywają.

      No i właśnie problem jest. Ci panowie powinni się bez słowa ukłonić, bez żadnej wzrokowej poufałości. Jeśli padają jakieś słowa, to Ty się odkłaniasz bez słowa.

      > U części osób widzę błysk rozpozna
      > nia i na tym się kończy... I jakoś dziwnie to wychodzi.

      Nie masz żadnego obowiązku ten błysk dostrzegać.

      > Druga sprawa to spotkania na wydarzeniach typu imprezy plenerowe - czasem okazu
      > je się że jestem z rodziną, a obok pacjentka/pacjent ze swoją. Zaczyna się luźn
      > a rozmowa o danym wydarzeniu i zostaje mi przestawiona córka, mąż, babcia. I wy
      > gląda to tak, jakby druga strona oczekiwała podobnego rewanżu, co do którego ni
      > ekoniecznie mam ochotę.

      "Luźna rozmowa o danym wydarzeniu", to jest nawiązanie kontaktu towarzyskiego, wtedy i ty zobowiązana jesteś przedstawić swoją rodzinę.
    • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 13:52
      jeśli mieszka się w małej społeczności i pełni się w niej jakąś ważną funkcję to trzeba ponieść tego konsekwencje społeczne: mówić "dzień dobry", rozmawiać itp

      sama mieszkam w pewnie jeszcze mniejszej społeczności i wiem, co mówię :- )
      • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:52
        Przykro mi, ale chyba nie wiesz, co mówisz.
        Nie świadczysz zawodowo usług dla tej ludności, takich, których wyświadczenia mogą zażądać w każdej chwili. Nawet w nocy.
        • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 15:57
          smile

          w mojej wsi jest fryzjerka, całkiem niezła - poza tym strasznie miła kobieta
          i zapewniam cię, że nikt o 8 rano w niedzielę do niej nie chodzi do domu na strzyżenie

          zapominasz, że i autorka, i moja fryzjerka, oprócz tego, że wykonują zawód, jaki wykonują są mamami, sąsiadkami, robią zakupy i wszystko to, co się robi w życiu

          w małej społeczności życie jest trudne dla nielubianych osób

          • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:12
            Jest zdecydowana asymetria między zawodem fryzjerka a zawodem lekarka.
            Obserwacje poczynione na fryzjerkach nie przenoś na lekarki.
            • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:14
              astachan napisał(a):

              > Jest zdecydowana asymetria między zawodem fryzjerka a zawodem lekarka.


              to chyba u ciebie
              w mojej wiosce ludzie są z grubsza normalni smile
              • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:18
                ale w jednym masz rację
                czasem nachodzimy naszych usługodawców "po godzinach" w zamian oferujemy inne usługi: skopanie ogródka, zaopiekowanie sie dzieckiem i temu podobne duperele smile

                wszystkim pasuje

                • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:36
                  wagonetka napisał(a):

                  > czasem nachodzimy naszych usługodawców "po godzinach" w zamian oferujemy inne u
                  > sługi: skopanie ogródka, zaopiekowanie sie dzieckiem i temu podobne duperele :-
                  > )
                  >
                  > wszystkim pasuje
                  >
                  3000 pacjentów, których lekarz rodzinny ma pod opieką przychodzi skopać mu ogródek.
                  Brawo!
                  Pewnie zamiast ogródka ma już Kanał Panamski DWA.
                  • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:40
                    widzę, że zwyczajnie nie ma w tobie dobrej woli, aby zrozumieć, mam nadzieję, że nie jestes lekarzem smile

                    • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:59
                      wagonetka napisał(a):

                      > widzę, że zwyczajnie nie ma w tobie dobrej woli, aby zrozumieć, mam nadzieję, ż
                      > e nie jestes lekarzem smile
                      >

                      Gdybym był lekarzem to miałbym 3000 dusz pod opieką, które bezinteresownie przekopywałyby mi ogródek.
                      • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:06
                        a ja mam tyle do przekopania... smile
                        • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:17
                          Zostań lekarzem lub fryzjerką.
                          • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:51
                            może uda sie inaczej

                            tu, z inicjatywy proboszcza działa inicjatywa wymiany usług
                            ludzie piszą na tablicy, że np oferują opiekę nad dziećmi w zamian za skopanie ogródka albo umycie okien w zamian za upieczenie ciasta

                            smile

                            • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 19:41
                              A co oferują ojcowie za podanie córkom metotreksatu?
                              • zosiaonline Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 29.07.17, 10:02
                                Nie żartuj z tego.
                                • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 10:04
                                  zosiaonline napisała:

                                  > Nie żartuj z tego.

                                  Wcale nie żartuję.
                                  Sprawa jest nadzwyczaj poważna.
                                  Nawet za bardzo poważna, aby ją na tym forum - w gruncie rzeczy rozrywkowym - poruszać.

                                  Metotreksat jest na tyle popularnym lekiem, nawet wśród pacjentów lekarza POZ, że "skubnięcie" jednego opakowania - wszystko zgodnie z wymaganiami prawa - nie stanowi najmniejszego problemu.

                                  Wtedy to dopiero "pogłębione relacje towarzyskie z lekarzem rodzinnym" mogą ratować życie (osobiste) pacjentki.

                                  Dlatego nie ma co się dziwić, że ludność garnie się do głębokiego zaprzyjaźnienia się ze swoim lekarzem. Perspektywiczna korzyść dla ludności jest oczywista.
                                  Tylko czy dla lekarza takie spoufalanie jest korzystne?
                                  • zosiaonline Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 18:22
                                    Lekarz POZ nie ma możliwości przepisania tego leku, nawet do 3-miesięcznej kuracji. Co do reszty - zgadzam się, że może rodzić nadużycia i patologiczne sytuacje.
                                    • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 21:39
                                      zosiaonline napisała:

                                      > Lekarz POZ nie ma możliwości przepisania tego leku, nawet do 3-miesięcznej kura
                                      > cji.

                                      Rozśmieszyłaś mnie do łez!
                                      Wskaż przepis prawny, który tego zabrania! big_grin
                                      • zosiaonline Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 22:03
                                        Czyżbyś był lekarzem? POZ w chorobach przewlekłych nie mogą przepisywać bez opinii specjalisty. Jeśli masz lepszą wiedzę to chętnie się dowiem i wyprowadzę z błędu (bez ironii).
                                        • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 23:14
                                          zosiaonline napisała:

                                          >POZ w chorobach przewlekłych nie mogą przepisywać bez opi
                                          > nii specjalisty.

                                          Kompletna głupota.

                                          >Jeśli masz lepszą wiedzę to chętnie się dowiem i wyprowadzę z
                                          > błędu (bez ironii).

                                          Właśnie zostałaś wyprowadzona z błędu.

                                          P.S.
                                          Problemem jest prawo do refundacji.
                                          • zosiaonline Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 21.08.17, 22:06
                                            Niedawno miałam możliwość i sprawdziłam u źródeł. Moja wiedza okazała się jednak poprawna. POZ a nawet specjalista z innej dziedziny nie ma takich uprawnień.
                                            • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 23.08.17, 23:23
                                              A gdzie te źródła?
                                              Zamiast sprawdzać w źródłach, potokach i rzekach lepiej weź przeczytaj ustawy: "Prawo farmaceutyczne" -
                                              co to są produkty lecznicze wydawane z przepisu lekarza oraz "Ustawa o zawodzie lekarza" - co może lekarz.
                                              Mam ci podać numery Dzienników ustaw, w których zostały opublikowane, czy sama je znajdziesz w źródłach, szuwarach, na bagnach?

                                              A jak się już wydobędziesz z tych źródeł ciemnoty, to wskaż konkretny przepis prawny, który tego zabrania.
                            • astachan ksiądz i te inne 29.07.17, 00:46
                              wagonetka napisał(a):

                              > może uda sie inaczej

                              Próbować warto.

                              >
                              > tu, z inicjatywy proboszcza działa inicjatywa wymiany usług

                              Działa też inicjatywa "przywracanie miesiączek"?
                              Ja ci przywrócę miesiączkę, a twój mąż .....

                              > ludzie piszą na tablicy, że np oferują opiekę nad dziećmi w zamian za skopanie
                              > ogródka albo umycie okien w zamian za upieczenie ciasta

                              Szokiem będzie, gdy się pojawi ogłoszenie: "przywracam miesiączkę"
              • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:24
                wagonetka napisał(a):

                > astachan napisał(a):
                >
                > > Jest zdecydowana asymetria między zawodem fryzjerka a zawodem lekarka.
                >
                >
                > to chyba u ciebie
                > w mojej wiosce ludzie są z grubsza normalni smile

                Nie tylko w twojej wiosce ludzie traktują lekarzy jak fryzjerów.
                Dlatego napisałem: bycie lubianym i prestiż nie idą w parze
                • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 16:29
                  trochę żartowałam

                  oczywiście, że prestiż jest inny
                  ale zasada jest ta sama: wszyscy mieszkamy w małym środowisku i jesteśmy na siebie skazani, w naszym interesie lezy aby wszystkim nam żyło się jak najłatwiej - w miarę możliwości - i abyśmy tworzyli jakąś tam wspólnotę (taka uroda małej miejscowości)

                  natomiast granice stawia każdy sam sobie, więc jeśli pacjent zechce nachodzić lekarza o 8 rano w niedzielę (co może sie zdarzyć), ten powinien jasno, delikatnie i klarownie mu to wyperswadować - nigdy nie wiadomo, jakiej przysługi będzie kiedyś od pacjenta potrzebował, może odśnieżania?


                  • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:01
                    Nie żartowałaś ani trochę - przedstawiłaś typowe widzenie rzeczy.
                    Zasada, którą przedstawiasz tylko to potwierdza.

                    Lekarz, szczególnie w małym środowisku, musi być świadomym, że w jego życiu są dwie sfery:
                    * sfera szpitala, przychodni - tam jest lekarzem; priorytet: bycie cenionym
                    * sfera prywatna - tam jest Kaziem, Zochą, albo panem Kowalskim; priorytet: bycie lubianym.

                    Jeśli bezwzględnie nie rozgraniczy tych dwóch sfer, to narazi się na KONFLIKT ze społecznością i utratę PRESTIŻU.

                    Wyświadczanie (lub przesuwanie w kolejce) usług medycznych finansowanych ze środków NFZ w zamian za dokonane lub SPODZIEWANE korzyści materialne i niematerialne (na przykład "posiedzenie z dzieckiem", nie mówiąc o przekopaniu działki) jest w Polsce karalne: od kary grzywny do 8 lat więzienia. Wpis do KRK (krajowy rejestr karanych) następuje automatycznie na MINIMUM 5 lat (nawet przy grzywnie 500PLN).

                    "Ja ci przekopię działkę, a ty jako lekarz..." jest karalne, również dla osoby taką ofertę składającej. Wystarczy popełnienie tego czynu, jako dorozumienie.
                    • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:10
                      no to jesteśmy w domu - rozgraniczmy, bo tu się zgadzamy i chyba nareszcie rozumiem, o co ci chodzi

                      autorka naszego wątku spacerując porusza się w sferze prywatnej, priorytetem jest więc "bycie lubianym" - i nie ma nic do rzeczy jaki wykonuje zawód, jest panią Marysią

                      ewentualne przyjęcie pomocy sąsiada w postaci skopania ogródka przy domu również należy do jej strefy prywatnej o ile nie świadczy w zamian usług lekarskich

                      zgadza się?



                      • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 17:54
                        Właśnie tak, wagonetka, właśnie tak.

                        Wychodzi z przychodni. Staje się zwykłą Marysią. Kłaniają się jej OBCY ludzie - w tym momencie należy stosować zalecenia S-V: co zrobić, gdy kłaniają mi się nieznajomi.

                        Sąsiad? Ja jestem Marysia - a ty Kazik.
                        - Ty skopiesz mi ogródek, a ja zamarynuję karkówkę.

                        Problem polega na tym, że te przysługi sąsiedzkie mają podtekst: z panią doktor trzeba dobrze żyć, bo może się do czegoś PRZYDAĆ.
                        Nie chce się przydawać? O! Ta niewdzięczna! Ja jej tyle, a ona nam nic.
                        W tych relacjach Zocha - Stefan. Najczęściej chodzi o: LEKARKA - Stefan.
                        • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:04
                          ale skąd wiadomo, ze te twarze, które z czymś nieokreślonym nam nam się kojarzą to twarze pacjentów a nie, na przykład twarze znane ze szkoły dzieci, ze sklepu, z urzędu czy twarze sąsiadów?

                          jestem ze starej szkoły i będę stała na stanowisku, że należy mówić pierwszemu "dzień dobry", jeśli tylko twarz wydaje mi się znajoma - źle bym się czuła zachowując się inaczej i - w przeciwieństwie do ciebie - pozdrawiania na ulicy nie uważam za naruszenie cudzej prywatności, raczej za wyraz życzliwości

                          co do drugiej sprawy nie będę polemizować, bo się nie znam, pozaregulaminowe kontakty lekarskie miałam tylko, gdy dzwoniłam do kuzyna z pytaniem o opinie na temat jakiegoś lekarza czy szpitala - więc być może jest, jak piszesz
                          ciekawe, czy takie podteksty dotyczą również adwokatów i nauczycieli

                          • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:28
                            a) Twarze znajomych się zna. Pacjenci nie są znajomymi.
                            b) Stara Szkoła mówi, że nie zaczepia się obcych na ulicy. Stara szkoła S-V mówi coś o przedstawianiu.
                            c) Art. 229. KK Przekupstwo
                            Dz.U.2016.0.1137 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
                            § 1. Kto udziela albo OBIECUJE udzielić korzyści majątkowej lub OSOBISTEJ osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji,podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
                            § 2. W wypadku MNIEJSZEJ wagi, sprawca
                            podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

                            Nauczyciele pełnią funkcję publiczną - stosuje się, adwokaci nie pełnią funkcji publicznej - nie stosuje się.
                            • wagonetka Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 18:53
                              adwokaci nie pełnią funkcji publicznej? aha, znaczy tak, jak architekci
                              nie wpadłabym na to

                              mówienie "dzień dobry" nie jest zaczepianiem, na litość!
                              • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.07.17, 19:46
                                wagonetka napisał(a):

                                > adwokaci nie pełnią funkcji publicznej? aha, znaczy tak, jak architekci
                                > nie wpadłabym na to

                                Po co wpadać?
                                Lepiej czytać polskie prawo.
                              • astachan Funkcje publiczne 28.07.17, 19:56
                                wagonetka napisał(a):

                                > adwokaci nie pełnią funkcji publicznej? aha, znaczy tak, jak architekci
                                > nie wpadłabym na to

                                Zamiast wpadać należy zachodzi świadomie.
                                Po rozum do głowy.
                                Czytać!
                                Polskie prawo.

                                Dom publiczny nie pełni funkcji publicznej.
                                Panna publiczna nie pełni funkcji publicznej, chociaż czyni to co czyni - publicznie.
    • sweet_pink Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 30.07.17, 22:12
      Hmm..a nie jest tak, że z racji Twojej funkcji w społeczności to Tobie powinni się wszyscy, którzy mogą Cię znać z relacji lekarz-pacjent kłaniać pierwsi, a Ty się tylko odkłaniasz?
      • astachan Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 01.08.17, 00:43
        Tak! Właśnie TAK!
      • jaa25 Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.08.17, 16:29
        No właśnie, w sumie też uważam, że tak powinno być. smile
    • jaa25 Re: Lekarz (pół)prywatnie - jak się zachować 28.08.17, 16:27
      Myślę, że najlepsza opcją jest równe traktowanie wszystkich - niemówienie na spacerze "dzień dobry", ale jedynie delikatne skinięcie głową z lekkim miłym uśmiechem. Nawet jak się pomylisz, to komuś tylko się miło zrobi, że dostał od ciebie uśmiech. Więc można uśmiechy i lekkie skinięcia głową rozdawać na prawo i lewo. Jeśli to też za wiele, to najlepiej po prostu nie patrz na mijanych ludzi, nie patrz im w oczy. Nie patrzysz w oczy = najpewniej nie zauważyłaś. Jak nie zauważyłaś, to nie możesz czuć się winna, że kogoś nie pozdrowiłaś. A jak ktoś widzi cię, i widzi, że ty na niego nie patrzysz, to jeśli bardzo mu zależy to sam cię pierwszy pozdrowi. A jak mu nie zależy, to obojgu wam będzie lżej, że nie musicie się witać wink

      Co do przedstawiania rodziny - ktoś chce ci przedstawić swoją, ok. Ale ty nie musisz tego robić w rewanżu i nawet nie powinnaś. Ludzie cie traktują jak lekarza, kogoś, komu się ufa. Leczysz ich, ich rodziny, ich znajomych, sąsiadów. Więc jesteś dla nich kimś w pewnym sensie bliskim, nawet jeśli widujecie się rzadko. Natomiast oni dla ciebie bliscy nie są, to twoi podopieczni - nie musisz im się odwzajemniać tym samym, nie powinnaś się spoufalać. Więc na twoim miejscu bym była dla nich miła, uprzejma, ale trzymała dystans i nigdy nie przedstawiała swojej rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka