niemlodalekarka
27.07.17, 20:55
Dzień dobry, jestem lekarzem rodzinnym, niedawno przeprowadziłam się do średniej wielkości miasteczka - kupiłam mieszkanie i zaczęłam pracę w przychodni - w obrębie tego samego osiedla. Te kilka miesięcy pracy starczyło, ale zacząć rozpoznawać dużą ilość twarzy mijanych na spacerach z dzieckiem czy do sklepu.
I teraz moje pytanie - co mówi savoir vivre o spotkaniach osób, które słabo, ale jednak się znają? Duża część z nich to seniorzy - więc każdemu z nich powinnam pierwsza mówić dzień dobry? Trochę średnia opcja, komfort spaceru żaden, można kogoś pominąć, mam średnią pamięć wzrokową więc musiałabym się wysilać czy to jednak nie znana twarz. Z częścią osób nie ma problemu, szczególnie panów, widzę błysk rozpoznania i pierwsi się odzywają. U części osób widzę błysk rozpoznania i na tym się kończy... I jakoś dziwnie to wychodzi.
Druga sprawa to spotkania na wydarzeniach typu imprezy plenerowe - czasem okazuje się że jestem z rodziną, a obok pacjentka/pacjent ze swoją. Zaczyna się luźna rozmowa o danym wydarzeniu i zostaje mi przestawiona córka, mąż, babcia. I wygląda to tak, jakby druga strona oczekiwała podobnego rewanżu, co do którego niekoniecznie mam ochotę.
Co sądzicie?