Dodaj do ulubionych

Męczące dopominanie się

20.11.17, 19:06
Znajomy rodziców, spotkany po latach. Sympatyczna rozmowa i moje - według mnie nie zobowiązujące: "zaproszę kiedyś na szarlotkę" -z mojej szarlotki, mówiąc nieskromnie, jetem dumna i moi goście ją uwielbiają wink
Tymczasem życie płynie, codzienne problemy, obowiązki, duża rodzina. Często czasu brak dla siebie, męża, dzieci, przyjaciół, cóż dopiero dla obcego mi w gruncie rzeczy, człowieka, który za każdym razem, gdy mnie widzi, przymawia się o tę szarlotkę, a robi to szczególnie głośno i natarczywie, im większe grono znajomych. Nie muszę dodawać, że nie mam już najmniejszej ochoty na zapraszanie go i coraz bardziej mnie wkurza ta sytuacja. Starałam się być miła i szczerze ucieszyłam się spotykając znajomego po latach, ale głównie ze względu na rodziców.
Teraz jego natręctwo zraziło mnie na tyle, że mam ochotę spławić.
Może jednak podpowiecie, jak zrobić to krótko, ale nie dosadnie?
Za uwagi pod tytułem "to po co proponowałaś??" - dziękuję. Chodzi mi o wypowiedzi osób, które żyją już trochę na tym świecie i były w takiej sytuacji, gdy ich uprzejmość potraktowano zbyt dosłownie.
Jak dać do zrozumienia, że ma się dość natręta??

Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 19:39
      'Nie, nie zaproszę pana, bo ostatnio coraz bardziej czuję, że powinnam się skupić na rodzinie, dla której mam mało czasu, przepraszam.'

      Ewentualnie mało asertywne, ale być może równie skuteczne: 'Ostatnio wychodzą mi same spalone ciasta, chyba muszę kupić nowy piecyk. Nie podżyrowałby mi pan kredyciku? Chciałabym też kupić taką dużą, dwudrzwiową lodówkę i parę innych sprzętów'.
      • szara_magnolia Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 20:13
        He, he, to z kredycikiem niezłe ;-D
    • 10iwonka10 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 19:51
      Zachowalas sie bardzo po angielsku oni tez maja takie 'see you soon' czy 'keep in touch' - Gdzie z mowy ciala tonu glosu trzeba sie domyslic ze rzeczywiscie chca utrzymywac kontakt czy nie.

      Przypuszczam ze moze ten znajomy jest samotny I tak sie uczepil tego zaproszenia. Z tego co piszesz widujesz go teraz czasem w gronie innych znajomych. Moze bedzie jakas okazja wspolnego spotkania w wiekszym gronie - zrob szalotke - daj mu kawalek I zagaj cos w stylu 'no to wreszcie sprobowales mojej szarlotki.' Wtedy wilk syty I owca cala....W przeciwnym razie co bys nie powiedziala to bedzie nieprzyjemne I takie troche w stylu najpierw go zapraszasz teraz juz nie a co on ci zlego zrobil ?. Moze to przymawianie o szarlotke on traktuje jako taki troche zart....nie zdaje sobie sprawy ze cie to wkurza I zniecheca.

      • pavvka Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 08:53
        10iwonka10 napisała:

        > Zachowalas sie bardzo po angielsku oni tez maja takie 'see you soon' czy 'keep
        > in touch' - Gdzie z mowy ciala tonu glosu trzeba sie domyslic ze rzeczywiscie c
        > hca utrzymywac kontakt czy nie.

        Ale 'see you soon' jest taką mglistą obietnicą. Natomiast jakby Ci ktoś powiedział 'see you next Thursday', tobyś już wiedziała, że faktycznie druga osoba chce się z Tobą spotkać. W przypadku autorki wątku nie padł czas spotkania, ale wymieniła miejsce (jej dom) i cel spotkana (wspólne zjedzenie szarlotki), więc jest to obietnica już jakoś skonkretyzowana. Dopominanie się nie jest zgodne z SV, ale co do zasady uważam, że facet ma rację, że taką obietnicę można uznać za wiążącą.
        • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:21
          Myślenie zanim się coś powie a w szczególności OBIECA ma kolosalna przyszłośc o wymiernych korzyściach nie wspomnę.Bo ludzie sa różni jak widać.
    • jadwiga1350 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 19:59
      Dziwne, praktycznie obcy człowiek, a często spotykacie się w gronie znajomych??

      Teraz trudno wybrnąć z tego grzecznie i kulturalnie. Weź problem na klatę i po prostu zaproś go na tę szarlotkę. Będziesz mieć święty spokój.
      Upieczenie ciasta to nie jest jakiś wielki problem czy wysiłek. I ciesz się, że nie chlapnęłaś o zaproszeniu na weekend czy na wakacje....
      • 10iwonka10 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 20:02
        Tez myslalam o tym rozwiazaniu ..Tylko jak zaprosisz go raz gosc moze dalej byc nachalny .
      • szara_magnolia Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 20:08
        jadwiga1350 napisała:

        > Dziwne, praktycznie obcy człowiek, a często spotykacie się w gronie znajomych??
        Teraz tak - sprowadził się po kilku latach mieszkania w innym mieście.

        > Teraz trudno wybrnąć z tego grzecznie i kulturalnie. Weź problem na klatę i po
        > prostu zaproś go na tę szarlotkę. Będziesz mieć święty spokój.
        > Upieczenie ciasta to nie jest jakiś wielki problem czy wysiłek.
        Czasem jest.

        I ciesz się, że
        > nie chlapnęłaś o zaproszeniu na weekend czy na wakacje....
        ;-D ;-D ;-D
    • koronka2012 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 20:19
      Jak chcesz być tylko uprzejma to radziłabym w przyszłości poprzestać na niezobowiązującym "będziemy w kontakcie/zdzwonimy się" tongue_out itp. bo zaproszenie na szarlotkę jest konkretniejsze i pan mógł spodziewać się ciągu dalszego.

      Wykorzystałabym okazję po upieczeniu kolejnej szarlotki (nie na jego cześć, a dla rodziny) i zaproponowała spotkanie, bez żadnego szykowania się i wielkiej fety, tylko po to, żeby odbębnić. Jest szansa, że na komunikat "właśnie upiekłam szarlotkę, zapraszam jutro na kawę o 11" pan odpowie, że niestety nie może - i wytrącimy mu oręż z ręki.
      Alternatywa - skoro to znajomy rodziców, to zapewne się z nimi widuje - dostarczyłabym szarlotkę na to spotkanie, żeby uniknąć zaproszenia do siebie.
      • 10iwonka10 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 20:36
        >>> poprzestać na niezobowiązującym "będziemy w kontakcie/zdzwonimy się>>>>

        To tez jest niebezpieczne bo mozna wziasc doslownie smile.
    • heniek.8 Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 22:15
      "na razie parę rzeczy mi się nazbierało, dam panu znać jak się z tym wszystkim w końcu ogarnę"
      powtarzać do znudzenia

      no i nie denerwować się to po pierwsze - ja rozumiem że nie chcesz go zaprosić, ale wiesz że nie musisz, więc to tylko słowa, kwestia do wypowiedzenia

      ale nie mogę się też powstrzymać: to po co proponowałaś??
      • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:14
        Autokreacja? Jestem pełna ciepła i życzliwości osoba i zapraszam ludzi jak leci do siebie?Tymczasem zaproszenie kogos do domu to inny poziom znajomości i szastanie tego typu obietnicami jest brakiem odpowiedzialności za własne slowa.Choc żeby nie było że mam kij w tyłku-zdarzaly mi sie szczere obietnice typu -musimy na jakąś kawkę się gdzieś kiedys umówić, które sie rozmywały, chyba każdemu się zdarzaja.
        • pavvka Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:26
          baba67 napisała:

          > zdarzaly mi sie szczere obietnice typu -musim
          > y na jakąś kawkę się gdzieś kiedys umówić, które sie rozmywały, chyba każdemu s
          > ię zdarzaja.

          Ale 'jakaś kawka gdzieś kiedyś' to na tyle niski poziom konkretu, że uznałbym niedotrzymanie tego za wykroczenie o bardzo niskiej szkodliwości społecznej wink Dla mnie właśnie dokonkretyzowanie obietnicy jest tu głównym kryterium.
          • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 10:03
            I masz 100 proc. racji Pavvko - poza tym wątkodawczyni i czesc formowaczów moim zdaniem błędnie uważa, ze idzie o wypiek i jego zjedzenie ....
          • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 10:11
            Dokładnie, tak bardzo się tym nie męczęsmile Rozumiem że dla milej atmosfery jakieś obietnice przyszłego spotkania się składa nawet i szczere ale jak piszesz, poziom konkretu sie liczy.
    • milamala Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 22:38
      Zapros go na te szarlotke skoro obiecalas i bedziesz miala spokoj. Znam ten bol ja tez lekko rzucam zaproszenia a potem nie moge sie pozbierac. Niestety jak sie ma taki trudny zwyczaj zapraszania wszystkiego co sie rusza to trzeba sie z tym pogodzic i zapraszac.
      • minniemouse Re: Męczące dopominanie się 20.11.17, 23:56
        Ale autorka juz nie ma ochoty na kontakt z nim. i pyta jak z tego wybrnac.
        Moze tak:
        "Rzeczywscie, no mowialam ze upieke, fakt. musze cie wiec strasznie przeprosic ze odwoluje ale w zyciu mi sie tak pozmienialo,
        i nie wiem czy kiedys bede miala w ogole czas te szarlotke upiec.. (no dla niego na pewno nie wink ) - naprawde, tak mi glupio, przepraszam https://www.cosgan.de/images/smilie/liebe/h020.gif

        -ewnetualnie z dodatkiem na koncu: "jakbym przypadkiem w koncu upiekla to ci kurierem posle big_grin"
        i na nastepnym spotkaniu u znajomych przynies cala, upieczona specjalnie dla niego. i sprawa zakonczona.

        Minnie
    • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:08
      Znajomy dopominać się natarczywie nie powinien, to oczywiste, niemniej Ty nie błysnęłaś. Nie mówi sie takich rzeczy jeśłi się ma szacunek do siebie i swoich słów. Słowa cos znaczą.
      • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:10
        Zgadzam się - nie było konieczności "zapraszania" pana - było nie "zapraszać"
    • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:30
      To nie jest "uprzejmość potraktowana zbyt dosłownie" tylko skladanie nieszczerych obietnic. Może ja nie jestem bardzo stara ale moja Mama ma swoje lata i tego typu próby teatrzyku w celu tworzenia miłej atmosfery zawsze tępiła także z wiekiem to nie ma nic wspólnego tylko ze zle rozumiana uprzejmością.Ty tez nie byłaś w porządku.
    • aqua48 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:38
      Upiekłabym tę szarlotkę i posłała mu przez kuriera.
      • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:48
        Ale o co taka ostentacyjna niegrzeczność?Nie lepiej wykorzystac jakieś spotkanie i przynieść z jakims miłym komentarzem nie dającym jednak nadziei na zaproszenie do domu?To że ktos jest niezbyt taktowny nie daje nam prawa do rewanżu.
        • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 10:01
          No masz rację - wyjątkowo niegrzeczne zachowanie proponuje Aqua sad
        • aqua48 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 11:35
          baba67 napisała:

          > Ale o co taka ostentacyjna niegrzeczność?

          "za każdym razem, gdy mnie widzi, przymawia się o tę szarlotkę, a robi to szczególnie głośno i natarczywie, im większe grono znajomych".
          Autorka prosiła o radę jak pana SPŁAWIĆ, a nie jak wywiązać się z obietnicy bo na to i na dalsze kontakty nie ma wcale ochoty zdaje się? No więc moim zdanie to jedyny sposób na spławienie. Ostentacyjny bardzo, natomiast czy niegrzeczny. No, przynajmniej nie tak oczywiście smile Oczywiście mogłaby też tę szarlotkę pięknie zapakowaną przynieść tam gdzie wie z góry że pan na pewno będzie - czyli do jej rodziców i wręczyć mu przy wszystkich w większym gronie znajomych.

          • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 11:51
            Niegrzeczny, bo wątkodawczyni wcześniej ZAPROSIŁA ...Gdyby pan przymawiał się o szarlotkę i powiedziała, ze przy okazji POCZESTUJE, to zaserwowanie jej poza jej domem przy okazji, czy posłanie kurierem nie byłoby niegrzeczne - spełnienie obietnicy.

            Tak, pyta jak spławić, czyli pyta jak zachować się niekulturalnie w świetle tego, ze sama zapraszała. To tak, jakby ktoś pytał jak kulturalnie nie zapłacić komuś za usługę umówionej kwoty, albo jak kulturalnie wyłgać się z umówionego, ba zapowiedzianego zrobienia czegoś dla kogoś ...
            • aqua48 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 12:40
              kora3 napisała:

              > pyta jak spławić, czyli pyta jak zachować się niekulturalnie w świetle teg
              > o, ze sama zapraszała. To tak, jakby ktoś pytał jak kulturalnie nie zapłacić ko
              > muś za usługę umówionej kwoty, albo jak kulturalnie wyłgać się z umówionego, b
              > a zapowiedzianego zrobienia czegoś dla kogoś ...

              To prawda, tu się z Tobą Koro całkowicie zgadzam.

              • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 12:42
                To miło - równie często się z sobą zgadzamy, co nie zgadzamy smile
                • aqua48 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 13:41
                  kora3 napisała:

                  > To miło - równie często się z sobą zgadzamy, co nie zgadzamy smile

                  Ot, życie smile Każda z nas jest na innym etapie Koro, zupełnie różne doświadczenia i przeżycia nas ukształtowały, mamy całkiem inną emocjonalność, no i obracamy się w innych środowiskach. Ale tak, też odbieram bardzo miło to że czasami udaje nam się mieć podobne spojrzenie.
                  • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 13:59
                    Hmm a ja myślę, ze to także jest kwestia osobowości, temperamentu oraz oczywiście tego o czym wspomniałaś....Niemniej często widzę na tym forum, ze osoby w jednym zgadzające się w 100 proc. w czymś innym się nie zgadzają zupełnie. Ja tak mam smile z Toba, ale także z Babą, z Vi -san, Koronka, Matyldą, Minnie czy Chrisem - ze starych bywalcówsmile ale i np. z Milamalą ...Zależy silnie u mnie od kontekstu tematu - nie uznaję podejścia coś ktoś ma zawsze rację
          • baba67 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 12:56
            Ale dlaczego wreczać zapakowaną? Zapraszanie na szarlotkę to tak naprawdę zapraszanie do domu czyli bliższy rodzaj znajomości . Dlatego mam bulwersa że sie takie zaproszenia traktuje powierzchownie. I można przyjśc, szarlotke odpakować, wszystkich poczęstować tłumacząc jakoś mimochodem że ostatnio nam nie po drodze z zapraszaniem gości a chcemy się wywiązac więc...
    • kora3 Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 09:58
      Jesteś beneficjentką własnego zachowania i jasne, możesz sobie "dziękować" za komentarze, ze a po co proponowałaś - sama zresztą pisząc cos takiego czujesz, że ... a po co proponowałaś....smile

      Ja właśnie już troszkę na tym świecie zyję i wiem, ze tzw. kurtuazyjne obietnice, o ile się składa w ogóle, to bardzo niekonkretne - będziemy w kontakcie, zdzwonimy się, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy itd. Obietnica z konkretami, jak u ciebie może być potraktowana konkretnie i tak się stało.
      Bywa, ze ludzie, częściej osoby starsze, samotne takie coś traktują literalnie, bo dla nich takie zaproszenie byłoby wydarzeniem, czymś ważnym - w sensie towarzyskim, a nie kulinarnymsmile Bo choć nie jadam słodyczy, to naprawdę wierzę, ze Twoja szarlotka jest wyśmienita, tylko że jednocześnie wiem, ze doskonale wypieki można sobie zwyczajnie kupić, albo zamówić u kogoś domowe i tyle.
      Teraz wypada pana faktycznie na ów wypiek zaprosić, by wyjść z twarza i zyskać święty spokój. Nie wierzę, ze to bardzo trudne, nawet dla zabieganej osoby - nie chodzi wszak o przyjęcie jakieś, a zwyczajną kawę z ciastkiem ...Może byłoby ok przy okazji spotkania na takowym poczęstunku z rodzicami, skoro to ich znajomy (o ile zechcą rzecz jasna)? Słowem obietnicę spełnić bez wielkiego hallo, następnej bozebroń nie składać, na próby wymuszenia w stylu "no to kiedy mogę liczyc na Twoją/pani szarlotkę?" powiedzieć, ze przy okazji i tyle.
    • annthonka Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 10:39
      Trudno będzie się grzecznie wykręcić z konkretnej obietnicy, którą złożyłaś i którą ten pan również konkretnie potraktował.
      Czy ten pan odwiedza czasami Twoich rodziców? Bo jeżeli tak, to możesz kiedyś wpaść na chwilę do rodziców podczas takich odwiedzin, przynieść tę obiecaną szarlotkę, posiedzieć pół godzinki i masz sprawę załatwioną.
    • wagonetka Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 11:55
      może zaprosić którejś niedzieli na podwieczorek rodziców i ich znajomego? to chyba nic takiego trudnego

      • verdana Re: Męczące dopominanie się 21.11.17, 13:40
        Zaprosiłaś? To trudno, słowo sie rzekło. Ja proponowałabym zaprosić pana na szarlotkę wraz z innymi gośćmi, aby jasno dać do zrozumienia, ze nie jest to szarlotka specjalnie dla niego, bo rzeczywiście może być potem problem z odczepieniem się. Ale jedyne kulturalne wyjście, to wywiązać się z obietnicy.
    • ptolemeusz28 Re: Męczące dopominanie się 23.11.17, 12:28
      Zapros go na szarlotke skoro obiecalas, a na drugi raz nie obiecuj skoro nie zamierzasz spelniac obietnic .
      • bene_gesserit Re: Męczące dopominanie się 23.11.17, 17:48
        Myślę, że to nie jest dobry pomysł.
        Jak słusznie tu ktoś powyżej zauważył, nie o ciasto tu zapewne temu panu chodzi, ale o wizytę.
        A jeśli autorka wątku nie ma ochoty go gościć, to atmosfera takiej wizyty - nawet jeśli gospodyni będzie się starać - nie będzie przesadnie serdeczna. Więc zapraszając go, sprawi przykrość jemu, a sobie zrobi na złość.
        Lepiej to rzeczywiście obejść 'naokoło', czyli albo walnąć szczerze, że się nie ma czasu i przeprosić, albo zaprosić pana w większym gronie (rodzice, wujostwo) z jakiejśtam okazji (i podać wtedy nieszczęsną szarlotkę i mieć to z głowy).
        • minniemouse Re: Męczące dopominanie się 23.11.17, 21:43
          na pewno mu chodzi o wizyte, ale podmawia sie ciastem. sprezentowanie wiec okazalej szarlotki przy okazji kolejnego spotkania u kogos wytraci mu pretekst na przyszlosc. logiczne.

          Minnie
          • heniek.8 Re: Męczące dopominanie się 23.11.17, 22:24
            minniemouse napisała:

            > na pewno mu chodzi o wizyte,

            jakie na pewno?
            detektywi forumowi zawsze wszystko wiedzą na pewno

            równie prawdopodobna hipoteza:
            facet usłyszał od córki znajomych "zaproszenie" i chociaż wie, że zapraszająca nie przykłada wagi swoich słów i tak plecie co ślina przyniesie,
            więc bawi się tą sytuacją i za każdym razem jak ją widzi to przypomina o tym zaproszeniu.
            na pewno nie jest to gość który chce się wprosić na szarlotkę, tylko chce pokazać młodej, że słowa mają swoje konsekwencje.

            jakie jest wyjście z tej sytuacji? powiedzieć prawdę :
            "przepraszam, nigdy nie zamierzałam pana zaprosić, chyba byłam pijana jak to mówiłam, niech pan nie zwraca uwagi na to co mówię,
            a i dzisiejszej wypowiedzi być może jutro się wyprę"
            • asia.sthm Re: Męczące dopominanie się 23.11.17, 22:31
              Chyba strzeliles w dziesiatke, Henku.
            • minniemouse Re: Męczące dopominanie się 24.11.17, 06:42
              heniek.8 napisał:
              > na pewno mu chodzi o wizyte,
              > jakie na pewno?
              > detektywi forumowi zawsze wszystko wiedzą na pewno


              bo inaczej by bylo gdyby powiedziala ze przy okazji przyniesie mu specjalnie dla niego szarlotke.. ale nie, powiedziala ze zaprosi go na szarlotke. oj..

              > równie prawdopodobna hipoteza:
              facet usłyszał od córki znajomych "zaproszenie" i chociaż wie, że zapraszająca nie przykłada wagi swoich słów i tak plecie co ślina przyniesie, więc bawi się tą sytuacją i za każdym razem jak ją widzi to przypomina o tym zaproszeniu.


              no a tu jak jest? dokladnie to samo. zabawa osoba ktora nie przemyslala slow i lekko rzucila zaproszenie.

              "jakie jest wyjście z tej sytuacji? powiedzieć prawdę :
              przepraszam, nigdy nie zamierzałam pana zaprosić, chyba byłam pijana jak to mówiłam, niech pan nie zwraca uwagi na to co mówię,a i dzisiejszej wypowiedzi być może jutro się wyprę"


              he he he, no dowcipne big_grin
              Mocne i prawdomowne, ale czy rzeczywscie aby grzeczne? mam watpliwosci. spore. ...

              Minnie
            • baba67 Re: Męczące dopominanie się 24.11.17, 09:33
              Heniu ,może nie uwierzysz,ale to bylo pierwsze co mi przyszło do głowy.Jednak uznałam to skojarzenie za zbyt osobiste bo znałam kogos takiego-typ zgryzliwego tetryka kiedy ktos mu podpadł, a podpaśc mozna była za gadanie najrózniejszych głupot właśnie.
              • minniemouse Re: Męczące dopominanie się 24.11.17, 12:06
                po prostu znasz zycie Babo smile
                • baba67 Re: Męczące dopominanie się 25.11.17, 09:08
                  Prawda jest córka czasu,hehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka