kora3
04.08.19, 11:58
Tak się zastanawiam po lekturze i wymianie mysli w wątku o zachowaniu meza...
Otóż pojawiło się tak stanowisko, że na pytanie o np. rodzeństwo o ile ono nie zyje, nie powinno się o nim i o fakce zejścia wspominać wcale. Najlepiej podobno powiedzieć, ze się nie ma - jesli całe jakie sie miało zmarło, albo i le nie całe, to wspomniec tylko o żyjącym. Podobnie rzecz ma się z innymi zmarłymi członkami rodzinie, szczególnie, gdy mieliby zemrzeć mlodo.
Przyznam się, że dosc mnie takie coś zdziwiło - tym bardziej, że mowa była o tym, ze kto wspomina o tych zmarłych, to ma zadatki ekshibicjonistyczne itd.
Nie wiem co niegrzecznego czy krepującego jest w odpowiedzi - prawdziwej i szczerej, na w sumie dośc neutralne pytanie. Dlaczego to niewłasciwe powiedzieć. UPRZEDZAM - mowa nie o podawaniu przyczyny śmierci, czy opisie cierpień umierającego, a o samym fakcie zgonu.
Ot ostatnio poznałam pewnego pana, który dowiedziawszy sie, że stąd nie pochodzę zapytał "A rodzice mieszkają w rodzinnym regionie?" odpowiedziałam, ze no mama, bo tato już niestety nie żyje. Dalibóg nie zauważylam, by człowiek poczuł się skrepowany odpowiedzią, bo i dlaczego? Powiedział kurtuazyjne "Przykro mi" i tyle.
W sumie - wg wskazuwek w tamtym wątku - powinam gościowi powiedzieć, że tak, mieszkają nie ujawniając, ze tata zmarł. Teraz rodzi się pytanie - dlaczego?
Z tamtego watku dowiedzialam się też, że w sumie ja mogę ujawnic, ze tata nie zyje, bo był już umierając starszym czlowiekiem. Rodzi mi się pytanie: skąd rozmowcy to wiadomo? Jesli nie podam jak dawno temu zmarł mój tato, to skąd rozmówca miałby wiedzieć, że był juz starszym człowiekiem umierając? Jakie to ma ma dlań znaczenie? Że śmierć kogoś młodego jest mniej naturalna niż kogoś starszego? No tak, ale umrzeć mozna w każdym wieku. I o ile nie podaje isę przyczyny śmierci czy nie opisuje szczegółów, to zupełnie nie pojmuję co jest krępującego w usłyszeniu odpoweidzi np. na pytanie o rodzeństwo "Miałem siostre i brata, brat już niestety nie zyje" - także od młodego czlowieka, czy takiego w srednim wieku.
A jak Wy sprawę widzicie?