"Co ty wiesz o świątecznych przygotowaniach. Jesteś facetem"
Takim stwierdzeniem wyrażonym tonem bezdennej wyższosci został "poczęstowany" pewien pan

Nie zeby zaraz depresji dostał, ataku histerii, czy migreny. Po prostu sie zdziwił...
Panie, które pana tym "poczęstowały" w luźnej rozmowie były swiecie przekonane, że pan rzeczywiscie nic nie wie, bo ...jest facetem. Byłam przy tym w rozmowie uczestniczyłam, to i z czystej ciekawosci zapytałam - cóż on z Ksiezyca, ze nie wie co i jak. I dowiedziałam się, ze z Ksiezyca to pewnie nie, ale FACET, więc nie we ile to sprzątania, gotowania itd. przed Swiętami
Pierwsze słysze, by bycie mężczyzną jakoś upośledzało zdolnośc obserwacji i zdobywania doświadczeń. Panie mi "wyjaśniły", że faceci na Święta najwyzej choinkę przystoją, ale poza tym to ...niczym się nie zajmują okołoświątecznym. Zatkało i mnie i owego pana

Pytamy "jak to nie?" no tak to, to są KOBIECE sprawy ....Panie ok. 40. wykształcone, pracujące ...
Pomijając doświadczenia pań i ich hmmm poziom. Czy wypada komus sugerowac coś takiego, czy wprost mówić ?