woman-in-love 14.12.07, 17:36 jest zasada, że prezent przyjmujemy z uśmiechem i podziękowaniem. A kiedy jest kosztowny i ewidentnie nie-trafiony??? np. przeczytana książka, garderoba w złym rozmiarze lub w ogóle nieprzydatna? Jak się zachować? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nm.buba011 Re: nie-trafiony prezent 14.12.07, 17:43 dygresja, osoba która Cię dobrze zna, nie pomyli się/test/. Odpowiedz Link
croyance Re: nie-trafiony prezent 18.01.08, 15:29 Nieprawda Moj narzeczony ma specyficzne zainteresowania i bardzo trudno wybrac mu prezent; jego przyjaciel z innego kraju kupil mu ostatnio na urodziny ksiazke. Swietnie wybrana, idealnie o tym, czym narzeczony sie interesuje, no po prostu strzal w dziesiatke. Pech polegal na tym, ze ja mu juz te ksiazke kupilam wczesniej na swieta i zdazyl przeczytac. Oczywiscie, nie dal po sobie poznac, ze wczesniej ksiazke te widzial, cieszyl sie bardzo i mowil, ze zawsze chcial ja przeczytac (prawda). Odpowiedz Link
control Re: nie-trafiony prezent 15.12.07, 11:43 Za każdy prent trzeba ładnie podziękować. Wybrzydzanie jest niegrzeczne. Odpowiedz Link
pitahaya1 Re: nie-trafiony prezent 15.12.07, 17:33 A prezent z podtekstem? Też przyjmujemy z uśmiechem na ustach czy też odpłacamy pięknym za nadobne? Dostajemy, na przykład, bieliznę Nosimy rozmiar 38 a dostajemy 42 z informacją "ty i tak przytyjesz" Odpowiedz Link
control Re: nie-trafiony prezent 15.12.07, 17:55 Zrozumiałem, że mówimy o prezentach, a nie o jakichś złośliwościach. Po co w oóle zadawać się z osobami nieżyczliwymi, a w dodatku brać od nich "prezenty"? Odpowiedz Link
woman-in-love Re: nie-trafiony prezent 16.12.07, 18:13 mam na mysli prezent pod choinke, dany w najlepszej intencji, ale - np. juz przeczytana książka, nie taki kolor sweterka, za małe rajstopy, nie takie perfumy, pościel w złym gatunku itp. że nie wspomne o krawatach, bibelotach, setnym portfelu czy portmonetce. Odpowiedz Link
a.nancy Re: nie-trafiony prezent 16.12.07, 21:44 wydaje mi sie, ze prezent jest milym gestem, szczegolnie jesli dany "w najlepszej intencji" dziekuje - za gest, i jesli uwazam intencje za szczere, moje podziekowania sa szczere czasem trudno o szczery zachwyt, ale nie musze krzyczec "jakie to piekne" - zamiast "jaki ladny krawat" mozna powiedziec "skad wiedzialas, ze przydalby mi sie nowy krawat?" albo stosowac calkowicie neutralne, calkowicie zgodne z prawda komentarze typu "ooo, porcelanowy piesek! czy to jamnik? moja ciocia miala kiedys jamnika, ktory..." (tu okazja do zmiany tematu) Odpowiedz Link
a_weasley Co jednemu błotem, to drugiemu złotem 21.12.07, 15:50 A.Nancy napisała: > czasem trudno o szczery zachwyt, ale nie musze > krzyczec "jakie to piekne" - A jeżeli już ktoś, powodowany uprzejmością, demonstruje zachwyt np. jakąś durnostojką ludową, niech się potem nie dziwi, gdy przy następnej okazji dostanie kolejną. Są ludzie, którzy lubią durnostojki ludowe. Ot, ten przysłowiowy krawat. Gdybym pod choinką znalazł krawat w barwach Gryffindoru normalnej wielkości (tzn. na mężczyznę, a nie na dwunastolatka), byłbym zachwycony i wcale by mi nie przeszkadzało, że prawdopodobnie został kupiony na wagę w lumpeksie, bo ja takiego krawata szukam od trzech lat od sklepów wysokopółkowych po lumpeksy. Niestety to mi raczej nie grozi, żona jakby znalazła toby się pochwaliła, a poza nią będą na Wigilii sami mugole. Jeśli natomiast znajdę krawat jedwabny kupiony za stówę czy półtorej, będzie to znaczyło, że ofiarodawca wolał ruszyć kieszenią niż głową. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Co jednemu błotem, to drugiemu złotem 22.12.07, 02:36 a_weasley napisał: > Ot, ten przysłowiowy krawat. Gdybym pod choinką znalazł krawat w barwach > Gryffindoru normalnej wielkości (tzn. na mężczyznę, a nie na dwunastolatka), > byłbym zachwycony i wcale by mi nie przeszkadzało, że prawdopodobnie został > kupiony na wagę w lumpeksie, bo ja takiego krawata szukam od trzech lat od > sklepów wysokopółkowych po lumpeksy. AlleDrogo, długość sprzedawca podaje na 150 cm, co jest zblizone do mych krawatów - dorosłych. Ale cena okolo 100 zł. > Jeśli natomiast znajdę krawat jedwabny kupiony za stówę czy półtorej, będzie to > znaczyło, że ofiarodawca wolał ruszyć kieszenią niż głową. O ile będzied metka z ceną Zgadnij, gdzie ja i za ile kupuje moje krawaty? Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: nie-trafiony prezent 17.12.07, 12:02 woman-in-love napisała: > mam na mysli prezent pod choinke, dany w najlepszej intencji, ale - np. juz > przeczytana książka, To ma być w najlepszej intencji? To jest ... mi nie podesżło, więc ci dam, wypchaj się. >nie taki kolor sweterka, za małe rajstopy, nie takie > perfumy, pościel w złym gatunku itp. że nie wspomne o krawatach, bibelotach, > setnym portfelu czy portmonetce. Podziękować nie nazbyt wylewnie i schować. Choć ja chętnie przyjmę porządne krawaty. Odpowiedz Link
pavvka Re: nie-trafiony prezent 17.12.07, 13:06 dominikjandomin napisał: > woman-in-love napisała: > > > mam na mysli prezent pod choinke, dany w najlepszej intencji, ale - > np. juz > > przeczytana książka, > > To ma być w najlepszej intencji? To jest ... mi nie podesżło, więc > ci dam, wypchaj się. Zapewne chodziło o książkę, którą prezentobiorca już czytał, a nie o darowanie egzemplarza używanego. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: nie-trafiony prezent 17.12.07, 16:38 pavvka napisał: > dominikjandomin napisał: > > > woman-in-love napisała: > > > > > mam na mysli prezent pod choinke, dany w najlepszej intencji, > ale - > > np. juz > > > przeczytana książka, > > > > To ma być w najlepszej intencji? To jest ... mi nie podesżło, więc > > ci dam, wypchaj się. > > Zapewne chodziło o książkę, którą prezentobiorca już czytał, a nie o > darowanie egzemplarza używanego. A, to brać. Jak się nie ma w kolekcji, to na półkę, jak jest - na Allegro. I bedzie na inna książkę. Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: nie-trafiony prezent 17.12.07, 12:00 pitahaya1 napisał: > A prezent z podtekstem? Też przyjmujemy z uśmiechem na ustach czy też odpłacamy > pięknym za nadobne? > Dostajemy, na przykład, bieliznę Nosimy rozmiar 38 a dostajemy 42 z informacj > ą > "ty i tak przytyjesz" Odrzucamy prezent. Konczymy związki z tak miłą osobą do czasu, aż nas oficjalnie przeprosi. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: nie-trafiony prezent 16.12.07, 19:38 woman-in-love napisała: > jest zasada, że prezent przyjmujemy z uśmiechem i podziękowaniem. > A kiedy jest kosztowny i ewidentnie nie-trafiony??? > np. przeczytana książka, garderoba w złym rozmiarze lub w ogóle nieprzydatna? > Jak się zachować? IMHO trzeba to uzależnić od dwóch spraw 1. nasze kontakty i bliskość z ofiarodawcą 2. motywy jakie stoją za ofiarowaniem tego prezentu. Bo ofiarowanie książki, którą obdarowany już ma i czytał, może wynikać z dobrej znajomości upodobań tej osoby + pecha w doborze. Tu na forum dziewczyna opisywała jak razem z mamą wzajemnie kupiły sobie na prezent tę samą książkę. W tej sytuacji, tak czy owak wyrażę radość z prezentu. Jeśli to ktoś bliski, to przyznam się potem, że już to mam. Cioci, którą widuję raz na rok nie powiem tego, ale po cichu puszczę książkę ponownie w obieg albo sprzedam na allegro. Jeśli prezent jest ... nieodpowiedni, niesympatyczny np. wełniane reformy, to przy prezencie od osoby mniej bliskiej ucieszę sie, ale umiarkowanie (niech nie myśli, że całe życie o takich marzyłam i że chętnie dostane takie w przyszłym roku). Osobie bliskiej powiem, co myślę, ale delikatnie i na osobności. Odpowiedz Link
woman-in-love przeczytana książka 18.12.07, 13:01 oczywiście, posiadana wczesniej przez prezento-biorcę Odpowiedz Link
quba Re: nie-trafiony prezent 20.12.07, 19:23 kiedys zaprosilam na wigilie 2 osoby z rodziny meza, najpierw stwierdzily "ale prezentow sobie nie dajemy" na co szczerze zaprotestowalam, uwazjac, ze skoro sa obie zaproszone na gotowe to nie musza juz niczego kupowac po to, aby przyrządzic wieczerze dla siebie, wiec moga zrobic jakies skromne prezenty dla gospodarzy - tymczasem obdarowaly wylacznie siebie. Musze powiedziec, ze nie zapraszalam ich dla tych prezentow, tylko nie chcialam aby byly samotne w wigilie,ale liczylam na jakis ladny kalendarz scienny, albo serwetke niedrogą babska poprzynosily cale torby prezentow, perfum, kredek do oczu, pięknych szali, ale to wszystko bylo od nich dla nich nb od nas tez dostaly po kilka prezentow fajnie bylo, mowie Wam Odpowiedz Link
pavvka Re: nie-trafiony prezent 21.12.07, 12:50 Nie spodobało im się to, że próbujesz wymusić na nich dawanie prezentów, więc postanowiły zachować się tak, żebyś już ich nigdy więcej nie zaprosiła Odpowiedz Link
woman-in-love Re: nie-trafiony prezent 21.12.07, 14:05 w zeszłym roku w moim domu odbyła się liczna Wigilia, na którą zostały m.in. osoby nie znające się wzajemnie; tak wyszło. Nie było mozliwe, zeby wszyscy kupilo prwzenty wszystkim, więc uchwalilismy co następuje: kupują sobie wzajemnie najbliżsi (dzieci-rodzice-rodzeństwa) a oprócz tego zrobilismy loterię, przypominającą szkolne Mikolajki. Każdy oprócz podarunków od najblizszych dostał jeszcze dwa prezenty od .....nie-wiadomo-kogo, bo pozostało tajemnicą, kto kogo wylosował. Większośc była zadowolona, ale miektóre starsze osoby kręciły nosem i były zdegustowane. Dlaczego?! Nie wyjaśniły. Może tradycja została w ich pojęciu naruszona? Odpowiedz Link
ixtlilto Re: nie-trafiony prezent 21.12.07, 22:26 Podobną zasadę zastosowano u mnie na wigilii kilka lat temu. Zjechaliśmy się wszyscy do babci (w sumie około 24 osób). Prezenty były rodzice-dzieci-rodzeństwo. A dzieci babci (czyli rodzice moi i mojego ciotecznego rodzeństwa) zrzucili się na większy prezent dla dziadków. Potrawy każdy poprzywoził ze sobą - na miejscu było tylko podgrzewanie i doprawianie Odpowiedz Link
control Re: nie-trafiony prezent 21.12.07, 22:45 Guba, ja sądziłem, że prezenty się daje dlatego, ze chce się komuś zrobić przyjemność, a nie dlatego, że np. ktoś nie ugotował potraw, więc zaoszczędził lub ze oczekuje się odpowiedniego rewanżu. Jeżeli kogoś zaprosiłaś, to nie wymawiaj mu, że nic nie przyrządzał. Przecież mogłaś nie zapraszać. Nikt Cię chyba nie zmuszał. Potworne problemy są z tymi prezentami Inna sprawa, że Twoi goście tez nie zachowali się elegancko. Nie powinno się przychodzić do kogoś na Wigilię ze stertą prezentów dla siebie. Dobry zwyczaj nakazuje przychodząc w gosci zawsze coś z sobą przynieść, a jeżeli zaproszenie dotyczy Wigili, to szczególnie goscie powinni jakieś symboliczne prezenty przynajmniej "dla domu" lub dla gospodyni przynieść. Odpowiedz Link
zoe125 Re: nie-trafiony prezent 16.01.08, 13:28 Jeśli ktoś po prostu nie trafił, ale widać, że miał dobre intencje (np. dawno nie widziana ciocia kupuje młodej mężatce książkę kucharską, a owa mężatka ledwo umie wodę zagotować), to nie obrażać się, tylko uśmiechnąć i grzecznie podziękować. Natomiast ewidentna olewka, czyli zniszczone, używane itp. przyjąć ze słabym "o", uśmiechnąć się wymuszenie i odłożyć gdzieś na bok. Złośliwości typu "kupiłam większy rozmiar, bo możesz przytyć" kwitować: "O, pewnie kupować według swojego rozmiaru"? Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: nie-trafiony prezent 16.01.08, 15:58 zoe125 napisała: > Jeśli ktoś po prostu nie trafił, ale widać, że miał dobre intencje (np. dawno > nie widziana ciocia kupuje młodej mężatce książkę kucharską, a owa mężatka ledw > o > umie wodę zagotować), to nie obrażać się, tylko uśmiechnąć i grzecznie podzięko > wać. W tym przypadku jest akurat trafiony. Aby dorosła osoba nie umiała nic ugotowac, to wstyd i porażka. > Natomiast ewidentna olewka, czyli zniszczone, używane itp. przyjąć ze słabym > "o", uśmiechnąć się wymuszenie i odłożyć gdzieś na bok. Złośliwości typu > "kupiłam większy rozmiar, bo możesz przytyć" kwitować: "O, pewnie kupować wedłu > g > swojego rozmiaru"? A może raczej NIE przyjmować. Nie nakręcać spirali złośliwości, tylko odrzucić takiego "ofiarodawcę". Odpowiedz Link
kora3 hmmmm 17.01.08, 10:43 Wg mnie informowanie ofiarodawcy, że prezent jest nietrafiony jest raczej niegrzeczne. Bywa jednak, ze ktoś dając prezent sam pyta o to, albo informuje, że mozna ewentualnie prezent wymienić. W niektórych sklepach jest to mozliwe, bo liczą się z tym, że nie wszystkie gwiazdkowe prezenty sa trafione. Osobom, które mało znamy nie nalezy w ogóle kupować garderoby, perfum, bizuterii, czy lektur, bo właśnie moze sie zdarzyć, ze zamiastw gust trafimy kula w płot. Jeśli prezentu nie mozna wymienić w sklepie (a warto o to po prostu zapytac w tymże, to mozna spróbowac wymienić sie z kimś, komu ta rzecz przypadla do gustu. Wiem, czasem jest tak, ze ofiarodawca oczekuje, że zobaczy nas w podarowanej przez siebie gaederobie np. , ale trudno Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: hmmmm 17.01.08, 14:57 kora3 napisała: > Jeśli prezentu nie mozna wymienić w sklepie (a warto o to po prostu > zapytac w tymże, to mozna spróbowac wymienić sie z kimś, komu ta > rzecz przypadla do gustu. Lub wymnienić na pieniążki na Allegro. >Wiem, czasem jest tak, ze ofiarodawca > oczekuje, że zobaczy nas w podarowanej przez siebie gaederobie np. , > ale trudno To jest problem danej osoby. Odpowiedz Link