blue_betty
27.06.08, 00:05
Jakoś tak utarło się, że po pracy podwożę kilka osób samochodem. No
właśnie, "utarło się" i o ile raz na jakiś czas mi to nie
przeszkadza, o tyle codzienne "podrzucanie" zaczyna mi trochę
doskwierać. Po pierwsze lubię być niezależna, m. in. dlatego jeżdżę
samochodem. Lubię czasem pojechać do domu inną drogą, ale jak to
zrobić skoro znajomi idą prosto od wyjścia z firmy do mojego
samochodu? A ja mało asertywna jestem i wprost nie powiem "nie". Po
drugie - nie ukrywam, że 3-4 osoby codziennie ładujące się do auta z
np. brudnymi butami, po deszczu, nie zawsze dbając o to, by np. o
coś nie zaczepic, nie zarysować, z czasem po prostu zniszczą mi
samochód. Po trzecie - denerwuje mnie robienie za darmową prywatną
taksówkę, bo niby dlaczego? Głupia sytuacja, bo ja tak w ogóle ich
lubię i podwiezienie od czasu do czasu to nie kłopot, ale nie
ciągle. Mogliby sami się zreflektować...
Może ktoś ma pomysł jak sie wykręcić? Bo uważam że subtelna granica
między koleżeńską pomocą a wykorzystywaniem dawno została
przekroczona.