Dodaj do ulubionych

A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne?

12.10.08, 14:17
Sporo tu kiedys było dyskusji na temat tzw. "osoby
towarzyszącej". smile
Zasadniczo zgodzilismy się w wiekszosci,ze na impry typu wesele
zaprasza sie dorosle osoby z owa towarzyszącaa osobąsmile
Własnie niedługo bedzie wesele w mojej rodzinie. Moda para zaprosiła
na nie poza rodzina, takze znajomych w tym bliska kolezanke panny
młodej. Naturalnie z osobą towarzyszacą.

Rzecz wtym, ze kolezanka nie bardzo jakos ma pomysł kto mialby ta
osoba towarzysząca być. W związku z tym zażadala od mlodej pary,
zeby jej "doprosili" jakiegos faceta bez pary, bo ona inaczej nie
pójdzie. Zaproszenie otrzymała jakieś 1,5 miesiąca temu, czyli 2
misiące przed ślubem i weseliskiem. Już wtedy mówiła, ze ona nie wie
z kim pójdzie, bo nie ma narzeczonego, ani chłopaka, ale nie
wxpominala o tym "dopraszaniu" dla niej kogos, ani że nie pójdzie.
Jest dwa tygodnie do imprezy, a ona oznajmia, ze jesli jej
nie "doproszą" kogoś oni, to ona nie idzie, bo cyt."nie bedzie się
osmeiszała" ...
Ktos sie spotkal z takimi żądaniami przyszych gosci, zeby
im "zalatwiac" partnera/rkę?
Obserwuj wątek
    • remez2 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 14:28
      > Ktos sie spotkal z takimi żądaniami przyszych gosci, zeby
      > im "zalatwiac" partnera/rkę?
      Tak.
      • dominikjandomin Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 13.10.08, 11:55
        remez2 napisał:

        > > Ktos sie spotkal z takimi żądaniami przyszych gosci, zeby
        > > im "zalatwiac" partnera/rkę?
        > Tak.

        Rany - to buractwo ma szerszy zasięg?

        Dla mnie sprawa prosta - dana osoba jest skreslana z listy zaproszonych gości.
        • remez2 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 13.10.08, 12:45
          dominikjandomin napisał:


          > Rany - to buractwo ma szerszy zasięg?
          Określenie "buractwo" jest równie pojemne jak "żyd" czy "komuch".
          W podobnej sytuacji państwo młodzi zaprosili kolegę pana młodego. Sądzę, że
          kilka słów w tytułowym poście zostało użytych nieco na wyrost, dla podkreślenia
          wagi "przestępstwa".
          > Dla mnie sprawa prosta - dana osoba jest skreslana z listy zaproszonych gości.
          • dominikjandomin Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 15.10.08, 09:28
            remez2 napisał:



            > W podobnej sytuacji państwo młodzi zaprosili kolegę pana młodego.

            A powiedzieli mu, ze jest zaproszony tylko dlatego, ze jakaś $%&** zażądała dla
            niej towarzysza, bo sama nie umie znaleźć?
            • remez2 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 15.10.08, 10:25
              dominikjandomin napisał:

              > A powiedzieli mu, ze jest zaproszony tylko dlatego, ze jakaś $%&** zażądała dla
              > niej towarzysza, bo sama nie umie znaleźć?
              Nie wiem czy powiedzieli, że "tylko dlatego", czy "dlatego" ale faktem jest, że ci tak dziwnie wg Ciebie zaproszeni po pół roku wzięli ślub i obecnie są szczęśliwymi rodzicami przeuroczej trzylatki.
              Miliony ludzi na świecie ma kłopoty ze znalezieniem partnera/partnerki - stąd np. biura matrymonialne.
              PS - to w sumie nie jest głos w dyskusji nad problemem, który tak naprawdę został wymyślony aby zaistnieć na forum, tylko odpowiedź na konkretne pytanie. smile
            • kora3 Ale dominiku nawet nie byoby w tym nic złego 15.10.08, 11:11
              dominikjandomin napisał:
              >
              > A powiedzieli mu, ze jest zaproszony tylko dlatego, ze jakaś $%&**
              zażądała dla
              > niej towarzysza, bo sama nie umie znaleźć?

              gdyby młoda para zaprosiła jakiegoś singlowego faceta, ktorego
              wczesniej moze nie miała zamiaru zapraszać, z powodu kolezanki. tyle
              tylko, ze ona sie tego jęła domagać 2 tyg. przezd imprezą
    • nm.buba011 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 15:15
      > Ktos sie spotkal z takimi żądaniami przyszych gosci, zeby
      > im "zalatwiac" partnera/rkę?

      podobne. Córka obraziła się na mamę - rozwódkę, obie zostały
      zaproszone z OT, a ona nie miała kandydata.
    • veeto1 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 15:22
      Niezbyt często bywam na weselach, ale chyba bym się obruszyła, gdyby
      ktoś mie "zaocznie" partnera narzucał. Obrzydlistwo!
    • burza4 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 16:10
      Dno po prostu, nie chce, niech nie idzie, wątpię czy młodzi wiele
      stracąc nie goszcząc kogoś kto jest zwykłym burakiem.

      pomiając absurdalność pomysłu, realizacja żądania wymusza na młodych
      popełnienie gafy przez zapraszanie kogoś w ostatniej chwili, i do
      tego BEZ pary.
      • remez2 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:21
        > Dno po prostu, nie chce, niech nie idzie, wątpię czy młodzi wiele
        > stracąc nie goszcząc kogoś kto jest zwykłym burakiem.
        Nie wiem czemu ale rzypomniałem sobie taki tekst H.Sienkiewicza.
        Przed bitwą pan Jan Onufry Zagłoba siedział z kamratami przy ognisku. W pewnym
        momencie zobaczyli spadającą gwiazdę. "Oby to nie któregoś z nas" - powiedział
        Mazur. "To nie waścina" - rzekł pan Zagłoba. "A czemuż to?" "Bo Mazurowie się
        ślepo rodzą". "Może się i ślepo rodzą ale jak który kpa przewidzi, to i przez
        deskę rozezna". "Słusznie - swój swego to i przez deskę rozezna".
    • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 16:25
      tak, to prawda, na wesela zaprasza sie osoby dorosłe. Ta dziewczyna nie
      zachowała sie jak dorosła. Jeśli nie ma z kim iść - ma wybór: idzie sama, albo
      nie idzie w ogóle. Na miejscu państwa młodych pogoniłabym ją za "żądanie
      doproszenia faceta". Nie ma takiego zwyczaju. Dziwczyna jest po prostu
      niekulturalna i widać z pretensjami do całego świata, że nie ma z kim pójść. To,
      że nie ma z kim pójść nie jst wina pary młodej.
    • agulha Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 16:49
      Mój tata jako wdowiec tak poznał swoją drugą żonę, że znajomi, którzy ją
      gościli, wybierali się na wyjazdowego Sylwestra z nią i kilkoma znajomymi
      osobami, więc żeby nie była nieparzysta, namówili innego nieparzystego znajomego
      płci odmiennej - tatę mianowicie - żeby pojechał też.
      Uważam, że zupełnie OK jest zapytanie - "czy nie macie przypadkiem jakiegoś
      znajomego, który nie ma żony ani partnerki i mógłby mi dotrzymać towarzystwa" -
      ale nie żądania i dąsy. Co do pójścia na wesele bez pary, stwierdzam, że Polacy
      nie potrafią zachowywać się w sytuacjach towarzyskich, mąż zajmuje się tylko
      żoną, żona tylko mężem albo trzymają się w 2-3 znające się już wcześniej pary,
      więc w roli nieparzystej mniej znajomej można się zanudzić na śmierć i lepiej
      już nie iść. Sztuka konwersacji towarzyskiej zanika, panowie nie proszą do tańca
      obcych pań (obcych, ale przecież są to osoby zaufane, bo znajomi znajomych lub
      rodziny - na imprezie takiej jak wesele; nie chodzi mi przecież o dansingi,
      tylko imprezy prywatne), często nie ma wodzireja i jest ogólnie do bani. No ileż
      można siedzieć i jeść.
      • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 18:03
        No wlasnie-to o czym pisze aghula jest konsekwencja tej idiotycznej mody.Kiedys
        zapraszano rozne osoby-takie, ktore byly akurat samotne tez-i nikt sie NIE BAL
        ze bedzie siedzial jak kolek, bo wiedzial, ze podobne mu osobniki tez sie
        znajda.Bywalo, ze kuzyn bawil sie z bardzo dawno nie widziana kuzynka, albo
        przygruchiwal sobie wrecz jakac kuzynke drugiej strony i wtedy mozna bylo
        powiedziec ze jedno wersele szykuje nastepne.
        A teraz co sie dzieje? Kuzynka przywleka jakiegos kolesia ze studiow i zabawia
        jego zamiast bawic sie z wlasna rodzina, pogawedzic z ciotkami, powspominac z
        kuzynami.Koles sie za specjalnie dobrze nie czuje, bo starsze pokolenie jeszcze
        ocenia go jako KAWALERA Kasi czy Malgosi, no bo jak napisalam obled jest calkiem
        swiezej daty.
        Kuzyn -singiel przywodzi kolezanke, ktora go ani ziebi ani grzeje i pola
        manewru do poderwania kogokolwiek nie ma.Kicha.
        Oczywiscie nie jestem przeciwna zapraszaniu parami prawdziwych par-tu pelna zgoda.
        • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 18:10
          bo wesele, tak jak każda inna impreza służy dobrej zabawie i nie mając faceta
          wolę przyjść z dobrym kumplem, niż zabawiać kuzyna smile Proste
          • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 18:22
            U mnie w rodzinie nie zaprasza sie osob myslacych podobnie jak Ty. Na wesele
            idzie sie po aby odnawiac wiezi rodzinne-z kumplem to sie na dyskoteke idzie.
            Wspolczuje stosunkow rodzinnych-pewnie nieciekawe sa.
            • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 18:24
              > U mnie w rodzinie nie zaprasza sie osob myslacych podobnie jak Ty. Na wesele
              > idzie sie po aby odnawiac wiezi rodzinne-z kumplem to sie na dyskoteke idzie.
              > Wspolczuje stosunkow rodzinnych-pewnie nieciekawe sa.

              to raczej ja Ci współczuję smile A Ty masz kłopot z akceptacją osób inaczej
              myślących smile
              • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 18:47
                Nie masz czego. W naszej mafii fajnie sie czujemy.Po prostu my obie chodzimy na
                inny rodzaj imprez.Jednak to zawsze smutno slyszec, ze ktos ma tak
                antypatycznych kuzynow, i zadnej z nimi przeszlosci do wspominania ze woli
                przyjsc z kumplem.Moi byli sa bardzo fajnymi ludzmi.
                A o szacunek dla cudzych pogladow to ja sie wlasnie upominam.
                • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:00
                  smile)
                • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:06
                  uff, całe szczęście, że moja rodzina nie narzuca singlom tańczenia z kuzynami.
                  > A o szacunek dla cudzych pogladow to ja sie wlasnie upominam.

                  w dosyć niesympatyczny sposób
                  • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:27
                    Bo ja jestem swieta baba krucjatowa i juz dawno odkrylam ze bycie sympatyczna
                    zawsze i wszedzie nie tworzy wlasciwego obrazu mojej osoby.
                    Nie przyszlo Ci do glowy ze niektorzy ludzie CHCA bawic sie ze swoja rodzina i
                    ze traktuja te uroczystosci jako wlasnie rodzinne?
                    Z Twoich wypowiedzi wylania sie obraz ponury-ludzie zmuszani do tanczenia z
                    kuzynami a co gorsza z jakimis wujkami (o zgrozo).
                    O ile sie jakiegos fajnego kumpla nie zaprosi to nie idzie wytrzymac!
                    No naprawde smutne.
                    • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:32
                      Jeśli ktoś chce się bawić z własna rodziną - to się bawi, jego sprawa. Ja bawię
                      się z tymi, z którymi lubię smile
                      Dlaczego tak sie oburzasz, że ktoś mysli inaczej? W przeciwieństwie do Ciebie,
                      ja akceptuję zdanie innych...

                      • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:36
                        Ja sie nie oburzam przeciez-tylko mowie ze obraz jest smutny.Doskonale Cie
                        rozumiem ze nie chcesz sie bawic z wlasna rodzina bo jest niezbyt
                        sympatyczna-nic tu oburzajacego nie ma.
                        Chyba taniej jednak wyszlaby dyskoteka, teraz koperty nie wcale nie taki maly
                        wydatek.
                        • miska_malcova Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 19:40
                          bo jak nie chcę pójść sama, nie chcę być zdana na tańczenie z wolnymi kuzynami,
                          to mam beznadziejną rodzinę? Zabawna jesteś smile)))))

                          • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 20:18
                            Tak, Dokladnie.
                            Zawsze milo uslyszec jakis komplement szkoda ze do jutra sie nie
                            wstrzymalas-poniedzialek dobrze wrozy.
        • kora3 Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 18:54
          Babo zacznijmy od tego, co to jest "prawdziwa para" smile
          Zasadniczo: malzeństwo, narzeczeni, konkubnat - no taka zasada, ze
          takie pary sa ze tak pwoiem smile wzglednie stabilnesmile
          Natomiast wiesz, zapraszając 20- letniego kuzyna powiedzmy z os.
          tow. mozesz sie liczyć, ze ma np. dziewczyne. Pewnie, jako kuzynka i
          troszkę starsza, a moze i z innego miasta nie znasz jej jeszcze, ba
          mozeszx nie wiedzieć o jej istnieniu, ale jest jego dziewczyna i
          nojak go zaprosic solowo, bo nie ma jeszcze narzeczonej. Za
          szkolnych i studenckich zcasów obskoczylam kilkanascie wesel
          znajomych i rodzinki oraz jako os,\. tow. na wszystkich bylam z
          moimi ówczesnymi sympatiami, których oficjalną marzeczona (poza
          jednym panem) nie bylam. To ja byłam "prawdziwa para" czy nie z nimi?
          Zważ też na to, że takie zaproszenie 20-letniego kuzyna , który
          dziewczyny nie ma, moze mu stworzyć mozliwosc zaproszenia jako os.
          tow. kolezanki ze studiów która mu sie bardzo podoba, a znajomosc
          jest powiedzmy w fazie dowch pierszych radnek, jest tookazja do
          zaciesnienia.
          Nie wiem co tez takiego stoi na przeszkodzie, by pzryszedlwszy z
          kims, nie móc potańczyć z dawno nie widzianym kuzynemsmile Wspominki z
          ciotkami, to juz serio dla młodzieży mniejsza gratka na weselu, na
          ogół smile

          Sama widzisz, ze zapraszanie tyulko "prawdziwych" par moze
          spowodować niesnaski, kwasy...Po co? Nie zna
          sie "współparowicza"/czki osoby zapraszanej - to sie prosi z os.
          tow., ale przecie to nie jest obligo przyjsc z takową. Po orostu
          sie mówi - bede sam/ sama i ok smile

          A tak swoją droga ...Tak jak pisałam wcezsniej - ostatnio na wesele
          przyszłam z kolegą, choć nie ejsteśmy ani prawdziwą, ani nie tylko
          ZADNĄ parą, ba zbnajomi weselnicy o tym wiedzieli, znają mego
          partnerasmile I co? I nic. Zapowiadało sie fajne weselicho ( i takiez
          było) kupa znajomków, z ktorych kolega kilkoro znał - lubię goscia,
          fajnie tańczy, mój partner nie miał nic przeciw ze z nim ide smile
          zaprosiłam go, bo jest bardzo miły i miło było mi sie znimpobawić,
          to cos złego, bo nie ejstesmy parą?
          • baba67 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 19:20
            Oczywiscie, to wszystko jest fajne, ale problem tkwi w czym innym.
            Niesnaski kwasy moga byc tylko pod warunkiem nieodpowiedniego rozegrania
            kwestii zaproszenia i nieliczenia sie z odczuciami innych.
            W mojej rodzinie wesela nigdy nie byly liczne, za to w ladnych miejscach.A tam
            gdzie jest ladnie na ogol nie jest pojemnie (bo nawet nie chodzilo o koszty
            posilku).
            Dorosle single bez stalych partnerow sa zapraszane osobno z mozliwoscia
            odmowy(nie slyszalam o takim wypadku).
            Dla wielu osob nawet z tego forum takie wesela w ogole nie powinny miec miejsca
            bo to buractwo)zwlaszcza jeden nasz uroczy znajomy wyglasza takie opinie.
            Tymczasem panosza sie spedy jako jedyny i swiety punkt odniesienia.
            • kora3 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 19:42
              baba67 napisała:

              > Oczywiscie, to wszystko jest fajne, ale problem tkwi w czym innym.
              > Niesnaski kwasy moga byc tylko pod warunkiem nieodpowiedniego
              rozegrania
              > kwestii zaproszenia i nieliczenia sie z odczuciami innych.


              To znazy jakiego Babo, konkretnie?
              Nie jestem teraz napastliwa, ale .. no podam przyklad, zeby
              zobrazować.
              Z rodzina mojego Taty utrzymuję dośc luźny kontakt, choć bardzo ja
              lubię. Powodem jest odleglośc - od kiedy sie swyprowazdiłam z mojego
              terenu tutaj nie jest to juz 180 km tylko wiecej sad
              Niw widziałam ich w sumie, poza jednym kuzynem i jego rodziną, od 4
              latsad
              Mamy zcasem kontakt telefoniczny i mailowy, tyle. Od ki.lku lat
              jestem rozwiedziona, po rozwodzie przeprowadzilam się. Rodzina
              mojego taty moze zwyczajnie NIE WIEDZIEC, czy jestem singlem, czy
              nie, prawda? No, nie jestem. No i ? Czy załozmy corka kuzynki (
              miedzy rodzeńśtwem mojego taty sa spore róznice wieku) proszaca mnie
              na swoje wesele powinna nachalnie pytać "A Ty jesteś z kimś, czy
              nie? No chyba nie, robienie "wywiadu" na przyklad u moich rodziców
              też mi sie nie wydaje kulturalne. Powinna mie zaprosić sama, czy z
              os. tow.

              > Dorosle single bez stalych partnerow sa zapraszane osobno z
              mozliwoscia
              > odmowy(nie slyszalam o takim wypadku).


              Babo, kto to jest "staly partner"? poza wsółmalzonkiem, narzeczonymi
              i konbubentami, dziewczyna czjas , czy chłopak też?
              Poza tym , zwaz na to, ze ludzie wcale nie mają obowiaku zaraz latac
              po rodzinie i rozgłaszac ze kogos poznai i wlasnie z kinmś sie
              spotykaja... Moze np. hipotetyczny wujek Izydor poznal w lubie
              seniora uroczą pania Jadwigę i chciałby ja zaprosic na wesele
              stryjecznego wnuka? a moze rozwiedziony kuzynio Stasiek z kimś sie
              spotyka od pół roku i chciałby z ta panią isc, a moze kuzynka Ania,
              owdowiaa, juz przebolala żałobę po 5 latach i poznala kogos miłego?
              tu ślicznie, bio dostają solowe zaproszenia, które moga byc
              odczytywane, jako nakazywanei im przyjscie samemu, bo taki ich juz
              status.


              > Dla wielu osob nawet z tego forum takie wesela w ogole nie
              powinny miec miejsc
              > a
              > bo to buractwo)zwlaszcza jeden nasz uroczy znajomy wyglasza
              takie opinie.

              buractwio to nie, po prostu taka tradyja, ale ja bym się poczula
              urazona, ze mnie nei zapraszaja z kimś z kim mieszkam i żyję, bo nie
              ejst moim mezem - na przyklad.

              > Tymczasem panosza sie spedy jako jedyny i swiety punkt
              odniesienia.
              >
              Wiesz, ja tego tak nie odbieram - uwazam, ze wypada dać mozliwosc
              przyjscia z kim sie chce, mozliwosc a nie pzrymus przyłazenia
              konieczznie z kimś.
              • baba67 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 19:51
                Toz konkubinat to powazna para, tak jak chodzaca ze soba na powaznie.Ja tu mowie
                o przymusie zapraszania z OT obojetnie kim(moze byc ktos z agencji bo przeciez
                towarzyska).Zanim sie kogos zaprosi robi sie jakies rozeznanie-nie wyobrazam
                sobie rozsylania zaproszen po adresach. Wiem, teraz nie bedzie Ci sie podobac to
                rozeznanie-pisze od razu nie robi sie wielkich wesel, zaprasza sie tylko tych z
                ktorymi jaki taki kontakt jest. Rozeznanie to nie dzialalnosc szpiegowska a la
                JaMes BOND, tylko rozmowa z samymm zainteresowanym.
                No i dobra nie mam racji, glupiam, staram, macie racje.ZYcze Wam duzo
                pieniazkow kiedy dzieci bedzie zenic?wydawac, bo naprawde sie przydadza.A ja
                zrobie po swojemu starej suki nowych sztuczek nie nauczysz.
                • kora3 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 19:58
                  Oj Babo, ja nie bede nikogo zenić, bo nie mam dzieci i ich nie
                  planuje...

                  Powiem Ci wprostt tak: wesele "robia" młodzu luzie a nie stare
                  ciotki, cvo sobie chca pogadać z dawno niwidzianymi siostrzenicamismile
                  Taka prawda - na ogól. la 21-latka aktualna dziewczyna, z ktyóra
                  jest o roku to powazan sprawa, choć za pół roku moze być nastpena -
                  cóz za pól roku to moze i zona kuzyna na inny odel sie zmienicsmile

                  ie jestem za sztucznym na sile zapraszaniem kogolkolwiek, ale
                  jednak uwazam,z e jestem dorosla i ktos nie ma prawa mi anrzucac czy
                  mam przyjsc z kimś czy sama
                  • baba67 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 20:26
                    Totez i nikt nie narzuca.Jesli sie siostrzeniec ma panienke to sie go zaprasza z
                    panienka, jak nie ma to sie go informuje ze moze przyjsc sam albo nie przyjsc.Za
                    duza mam rodzine, nie jestem wielka fanka imprez remizowych, a gdybym tak
                    kazdego chciala zaprosic zOT toby impreza byla remizowa.
                    Ja bym tego nie nazwala przymuszaniem.Chyba dotarlysmy do sedna tego, co mnie
                    drazni- wg wielu osob
                    Nie mam prawa pozostawiac siostrzencowi takiego wyboru. A ja uwazam ze mam-jako
                    osoba organizujaca, finansujaca, a przede wszystkim majaca pewna
                    wizje(niestodolna)wesela. I chcialabym zeby takie prawo szanowano.
                    • kora3 Re: Prawdziwe i nieprawdziwe pary :) 12.10.08, 21:10
                      baba67 napisała:

                      > Totez i nikt nie narzuca.Jesli sie siostrzeniec ma panienke to sie
                      go zaprasza
                      > z
                      > panienka, jak nie ma to sie go informuje ze moze przyjsc sam albo
                      nie przyjsc.

                      No cóż, skoro wam tak pasuje...

                      Z
                      > a
                      > duza mam rodzine, nie jestem wielka fanka imprez remizowych, a
                      gdybym tak
                      > kazdego chciala zaprosic zOT toby impreza byla remizowa.

                      Wiesz, rozumiem, aczkolwiek ja nie mam dużej rodziny , to gdybym
                      miala i musiala się silą rzezcy ogranizcać to razcej zaprosilabym
                      te osoby zrodzinym, z którymi utrzymuję bliski kontakt, anie
                      wszystkich za to przyjaciłół, osoby z którymi nie jestem
                      skpokrewniona, ale zwiazana blisko na pewno.


                      > Nie mam prawa pozostawiac siostrzencowi takiego wyboru. A ja
                      uwazam ze mam-jako
                      > osoba organizujaca, finansujaca, a przede wszystkim majaca pewna
                      > wizje(niestodolna)wesela. I chcialabym zeby takie prawo szanowano.

                      Wiesz , jak uwzasz ...
                      moze masz wyjatkowe szzcescie, albo naprawde szczególną rodzinesmile
                      ale ja sie musze zgodzić z makową miską smile Niemal w kazdej rodzinie
                      zdarza się, że są ludzie, którzy za soba nie przepadają i nie mow
                      mi, ze nie. bywa to czasem wlasnie sprawa owej osłowionej
                      wspominanej przeszłosci, a czasem czegoś innego. Na imprezach typu
                      wesele zdarza się, ze wypada zaprosić kogoś, za kim i młoda czy
                      młody nie przepadają, bo to bliska rodzina itepe. Bywa też, ze
                      naturalnie straciło sie z kims kotakt i teraz miło powspominac naet
                      przez pół godzinkim, jak sie razem szałasy budowalo, ale historii
                      życuia to już nie ma ochotty sie streszzcać, ani wysłuchiwac.
                      Weselisko sluzy do zabawy , takze tanecznej smile tez bym, jako miska
                      nie miala ochoty "tyniać" pół nocyz kuzynem, ktory tańczy jak noga
                      stolowa i przynudza, bom z nim spokrewniona. Wołalabym pewnie
                      zkolegą, który gfajne tańczy, dobrze sie znamy i mamy o czym
                      gadac...

                      Swoją droga - wspominasz cały zcas o rodzinie. Fajnie,z e tak wam
                      razem dobbrze, acz gwarancji nie masz, ze wszyscy podzielają to
                      zdanie, mzoe z grzecznosci też uczestniczą na tych "tradycyjnych"
                      zasadach, ale powiedzmi co ze znajomymi, przyjaciółmi?
                      Przecież młoda para na ogół ma jakiś i pewnie cneijednokrotnie woli
                      mieć ich na weselu bardziej, niż jakas dawno nie widfzianą ciotke.
                      Skoro wy sobie tak rodzinnie gwarzycie, to co z tamtymi? Sa
                      izolowani, bo nie sa z rodziny?
                      Wiesz, ja bym się nie fajnie zcyula jako zona na przyjklad
                      wysłuchujaca na weselu jakie fajne kupy robił mój maz i jak pluł
                      slicznie kaszka od jakiejs ciotki , serio. Jestem na etapie
                      zabawowym, na weslę ide potańczyć, po śmiać się i poznac ludzi, a
                      nie słuchać starych rodzinnych histotryjek o ludziach, których nie
                      widzialam na oczy, na przykład.
      • kora3 Agulho, zgadzam się, ale ... 12.10.08, 18:29
        jest to jedno "ale" male smile
        Ta dziewczyna zostala zaproszona 1,5 miesiąca temu, a wczoraj, gdy
        zakomunikowała, ze jeśli jej nie "doproszą" goscia ebz pary nie
        idzie. Jest dwa tygodnie (no uz niecałe) do wesela - jakze kogoś w
        takiej sytuacji "dopraszać", jak sobie to wyobrazała?
        Pytanie przy zaproszeniu "Słuchajcie, bo ja tak nie nbardzo mam kogo
        zaprosic, bedą tam jacyś singlowi faceci?" jest jak najbardziej na
        miejscu, ale wg mnie domaganmie sie "dopraszania" teraz - nie.

        Co do zachowania na "sparowanych" imprezach - wgeneralnie masz
        rację, acz w towarzytswach diobrych znajomych bywa inaczej.

        Ostatnio też byląm na weselu, na które mój facet nie mogł iśc -
        wyjechał tydzień wczesniej na delegację, wracal za 2 rtygodnie. Jaki
        to problem? Poszłam z kolegą, fajnie sie bawiliśmy, ale nie tylko z
        sobą, była na tym weselu spora paczka znajomych smile
    • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 12.10.08, 17:53
      To sa efekty pseudoeleganckiego terroru zapraszania z osobami towarzyszacymi,
      ktoremu to oszolomstwu nigdy sie nie podporzadkuje i mam nadzieje ze to niedlugo
      przejdzie.Reakcja dziewczyny jest wolaniem na puszczy osoby posiadajacej
      normalne reakcje.
      Jeszcze 20 lat temu tego idiotyzmy nie bylo i komu to przeszkadzalo ?
      • kora3 Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 18:35
        Nikt nie zmusza dziewczyny do "posiadania" osoby towarzyszącej,
        zaproszenie z takową stwarza tylko taka MOZLIWOSC, a nie
        koneicznosc, a to jest róznica. Przeceiż nie powiezdieli jej "Wiesz,
        zapraszamy Cie z o. tow., jeśli takowej nie amsz to nie
        przychodź" ...
        Moze isc sama, ejśli juz naprawde, w co nie za bardzio wiezre, niema
        jakiegos kollegi, który jej potowarzyszy, przeceiż to nie ejst
        zbrodnia isc samej, czy samemu. Nie uwazam,z eby zcula się tam źle
        sama, bo poza nią idą też inni znajomi, z którymi zarówno ona, jak i
        panna młoda dobrze sie znają, są koelzankami i kolegamiod lat. ie
        ejst wiec prawdpodobnem\,z e bedzie sama siedzieć i nikogo nie
        bedzie znała...

        Powiadasz, ze jej głos jest glosem "wołajacego" na puszczy? No tak,
        zwłaszcza teraz, bo w takim terminie nie wypada juz
        nokogo "dopraszać" nie uwazasz?
        • baba67 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 18:41
          Ale to jest terror koro, wlasnie terror-jesli nie przyjde bede siedziala jak
          kolek ,bo wszyscy przeciez przyjda.
          DZiewczyna nie postapila fair- tu sie zgadzam, ale jej obawy doskonale
          rozumiem. Odkad ten terror nastal ludzie nie umieja sie bawic razem, odnawiac
          wiezi rodzinnych-to wszystko razem przypomina zabawe w remizie z mlodymi jako
          clu-czyms w rodzaju ja wiem-loterii andrzejkowej.
          Takze terrorowi mowie nie, dzieczyna natomiast mogla odmowic od razu.
          • kora3 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 18:59
            baba67 napisała:

            > Ale to jest terror koro, wlasnie terror-jesli nie przyjde bede
            siedziala jak
            > kolek ,bo wszyscy przeciez przyjda.

            Ale mozna nie ulegac terrorowi przecieżsmile
            Wiem, wiem - sama mam ko.lezankę, która miała zagwozdke go jej
            rodzina wytyuka, ze stara panna, a nie miala z kimś iśc na
            weselisko ...Zaprosiła kolege, nieźle teraz nmiedzy nimi si,krzy
            notabene smile
            Ale calokształt rozumiem - ja bym miała gdzieś co tam ludzie
            powiedzą, ale jeślibym jechała na wesele np. takie,z e znam ylko
            młoda pare to pewnie bym chciała, zeby mi ktos towarzyszyl ... nie
            dlatego, ze terror, tylko nikogo bym nie znała i przynajmniej na
            poczatku siłą zreczy siedziałąbym jak kolek smile

            > DZiewczyna nie postapila fair- tu sie zgadzam, ale jej obawy
            doskonale
            > rozumiem.

            Babo, ale ja nie mam nic do jej baw, tylko do teo, ze 2 tygodnie
            przed ślubem domaga sie, by jej "doproszono" partnera w grona
            znajomyuch młodej pary.


            Odkad ten terror nastal ludzie nie umieja sie bawic razem, odnawiac
            > wiezi rodzinnych-to wszystko razem przypomina zabawe w remizie z
            mlodymi jako
            > clu-czyms w rodzaju ja wiem-loterii andrzejkowej.
            > Takze terrorowi mowie nie, dzieczyna natomiast mogla odmowic od
            razu.

            Mogła ZAPYTAć, czy nie mają jakiegos sigla, który jest zaproszony,
            ewentualnie czy oplaują zaprosić kogos takiego, ale teraz to juz
            moze sie ,... wiesz smile
            • baba67 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 19:11
              Nie jest latwo nie ulegac terrorowi, zwlaszcza jak sie jest mlodym i czulym na
              oglad srodowiska.
              Dziewczyna nie postapila ladnie-to juz napisalam.
              Niemniej 20 lat temu czegos takiego w ogole by nie bylo-jestem juz stara,
              podoba mi sie wiekszosc tego co bylo(procz komuny i Giertycha).
              To podobno ponadczasowe ze sie starym ludziom dawne czasy podobajasmile
              • kora3 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 19:25
                baba67 napisała:

                > Nie jest latwo nie ulegac terrorowi, zwlaszcza jak sie jest
                mlodym i czulym na
                > oglad srodowiska.

                No moze, to razcej wg mnie zależy od osoby

                > Niemniej 20 lat temu czegos takiego w ogole by nie bylo-jestem
                juz stara,
                > podoba mi sie wiekszosc tego co bylo(procz komuny i Giertycha).

                No ja tak jakoś 20 lat temu obkskiwałam wesela rodzinki mojej i
                moich sympatii smile I zapraszało się np. 18 -latka z os, tow. - w
                domysle, dziewczyna, aktualną smile, ale mogła byći kumpelka

                > To podobno ponadczasowe ze sie starym ludziom dawne czasy
                podobajasmile

                E tam smile
                • baba67 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 19:30
                  Nie zetknelam sie z czyms takim a w latach 80-tych-bywalam na weselach z moimi
                  powaznymi facetami i bylam traktoewana jako potencjalny przyszly czlonek
                  rodziny.A wesela bywaly spore. No ale moze to troche od regionu zalezy.
                  • kora3 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 19:48
                    To znaczy z czym sie nie zetknęlaś, bo nie zrozumiałam...

                    Jesli ?Babo miałam 17 lat i chodzilam z kolegą pół roku to raczej o
                    slubie nie myslalam, bo mi wówczas do matury brakowało 3 lat, a cóz
                    dopiero o studiach mowić smile
                    Trudno wiec, zebym chciala być traktowana, jako potencjany przyszły
                    zclonek rodziny smile ózniej - bywało, ale zawsze proszono mnie z os.
                    tow. - szłam ze swoim aktualnym chłopcem, bywalo, ze icni znajomi
                    czy rodzina chlopaka prosili - tak samo - szłam jako osoba tow. ale
                    zdarzały sie na takich weselach i pary kumplowskie i single płci
                    roznych.
                    • miska_malcova Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 21:28
                      kora, szkoda energii, baba zaraz podsumuje Ciebie i Twoją rodzinę. Zresztą nie
                      przeczytawszy ze zrozumieniem Twojego pierwszego wpisu. Widac ten typ tak ma. Ja
                      mówię pas. Szkoda energii na nią
                      • kora3 Re: Nie rozumiem Babo ... 12.10.08, 21:46
                        miska_malcova napisała:

                        > kora, szkoda energii, baba zaraz podsumuje Ciebie i Twoją rodzinę.
                        Zresztą nie
                        > przeczytawszy ze zrozumieniem Twojego pierwszego wpisu. Widac ten
                        typ tak ma. J
                        > a
                        > mówię pas. Szkoda energii na nią

                        E tam , ja znam Babę i wiem, ze da się z nia pogadaćsmile
                  • banitka51 rozumiem Babo ... 12.10.08, 21:37
                    i zgadzam się z Tobą. Wesele to jest przede wszystkim rodzinna okoliczność, ale
                    zapraszani są także przyjaciele, którzy oprócz młodych nikogo nie znają. Jeśli
                    jestem 'kuzynką', nie ma dla mnie problemu, czy idę sama czy z OT, wszak rodzinę
                    spotkam, a jeśli to wesele przyjaciółki, to jednak sama będę czuła się obco, gdy
                    uroczystość na miarę spędu (obojętnie, czy rodem z arystokracji, bogatego
                    mieszczaństwa czy wsi naszej wesołej).
                    Zdarzyło mi się kilka razy być na "spędzie" i rzeczywiście goście bawią się w
                    podgrupach - rodziny młodych jeszcze się mieszają, ale dla znajomych z OT to po
                    prostu okazja do zabawy.
                    Masz Babo rację, że traktowanie wesela jako rodzinnej imprezy zależy od regionu,
                    a pewnie i mentalności rodziny.
                    Co do regionu jako ciekawostkę dam przykład - w łódzkim istnieje dziwny zwyczaj
                    zapraszania na ślub, a nie - zawiadamiania (z dopiskiem 'miło nam będzie Ciebie
                    widzieć..' czy tp), tam się do USC czy kościoła ZAPRASZA. Byłam świadkiem, gdy
                    gość odczytał to jako zaproszenie na wesele...obraził się, gdy wyjaśniono mu po
                    uroczystości: "panu już dziękujemy".
                    • kora3 O to to ... 12.10.08, 21:54
                      Baba jeszcze nie odpowiedziała, wiec nie wiem, czy traktują u niej w
                      riodzinie faktycznietak literalnie rodzinnie wesela, ze młodzi
                      zgodnie z tą tradycja nie zapraszają na nie przyjaciół, zcy
                      znajomych. Watpie by tak było, albo żeby młode pary się na to
                      godzily tak "bez walki".

                      Tak czy owak - nie każdy jest z najblizszej rodziny, a zwlaszcza
                      jeśli ona jest spora to raczej trudno sobie wyobzić by WSZYSCY byli
                      tak samo zzyci. Osoby spoza rodziny na takiej imprezie nawet z OT
                      zcułuyby sie jak intruz, nie mówic o tym, ze bez tejże OT byłyby
                      skazane serio na samotnosc, ewnetualne jakeiś zdawkowe
                      słowko ;pomiedzy rodzinnymiwspominkami.

                      Prawdę mowiąc o ttym zwyczaju w łodzkiem nie słyszalam, choć mam tam
                      oprawie całą rodzinę Taty, no, ale bylismy tam proszeni takze i na
                      wesela, wiec po prostu nie wiem.

                      zaproszenie na slub jest jednak czasem praktykowane i w innych
                      regionach Polski, mzoe i to niezbyt fortunne, ale bywa. Jesli nie ma
                      wzmianki o weselu - wiadomo spodziewają sie nas na ślubie, co tu
                      piomylić?
                      • baba67 Re: O to to ... 13.10.08, 10:40
                        U mnie wesela sa nieliczne 80 osob to juz sporo, zatem przyjaciol sie zaprasza
                        tylko najblizszych.Oczywiscie na ogol drugie polowki bliskich przyjaciol sa tez
                        przyjaciolmi, nieparowi zajmuja sie goscmi, a ze znaja sie z rodzina to nie ma
                        problemu.
                        A o zawiadamianiu tu byl interesujacy watek calkiem niedawno.
                        Zawiadomienie kogos z drugiego konca Polski jest elegantsze niz zaproszenie
                        tylko na slub -tak mi sie zdaje.
                        Jakies takie...logiczniejsze.I nie traktowane jako zaproszenie przez dalej
                        mieszkajacych zawiadamianych.
                        • kora3 Re: O to to ... 15.10.08, 11:13
                          baba67 napisała:

                          > U mnie wesela sa nieliczne 80 osob to juz sporo, zatem przyjaciol
                          sie zaprasza
                          > tylko najblizszych.

                          Wiesz, wszystko jest wzgledne - dla mnie 80 osób to calkiem spore
                          wesele smile


                          Oczywiscie na ogol drugie polowki bliskich przyjaciol sa tez
                          > przyjaciolmi

                          no jakos nie wierze,ze u kazdej pary tak jest smile


                          a ze znaja sie z rodzina to nie ma
                          > problemu.

                          tez nie wierzę - ludzie sie wyprowadzają, przeprowadzają, studiują -
                          amją przyjaciół z pracy, dziecińśtwa, studiów i co? WSZYSCY sie
                          znają z rodziną ?smile
                          • baba67 Re: O to to ... 15.10.08, 15:13
                            Koro-pomysl-40 osob z JEDNEJ strony.
                            Nie zaprasza sie osob z ktorymi nie ma bliskiego kontaktu-nie ma jak.
                            Mlodzi, rodzice, rodzenstwo rodzicow z malzonkami,dziadkowie kuzyni pierwszej
                            linii(tu zaczynaja sie schody plus swiadkowie(sa od tego zeby zabawiac gosci a
                            nie przyprowadzona kolezanke.
                            A para od przyjaciela nawet jesli nie jest moja przyjaciolka wciaz jest para.
                      • a.nancy Re: O to to ... 24.10.08, 09:11
                        > zaproszenie na slub jest jednak czasem praktykowane i w innych
                        > regionach Polski, mzoe i to niezbyt fortunne, ale bywa.

                        to ciekawe, jak odbior pewnych zachowan moze sie roznic w zaleznosci od lokalnej
                        tradycji. dla mnie zaproszenie na slub wydaje sie czym normalnym i wcale nie
                        "niefortunnym" (zawiadomienie odebralabym jako sygnal: chcemy sie pochwalic, ze
                        sie pobieramy, ale nie obchodzi nas, czy przyjdziesz na slub czy nie).

                        > Jesli nie ma
                        > wzmianki o weselu - wiadomo spodziewają sie nas na ślubie, co tu
                        > piomylić?

                        otoz to: zaproszenie na slub, PLUS wzmianka o weselu dla tych, ktorzy sa
                        zaproszeni na wesele.
                        • kora3 A. Nancy 24.10.08, 10:44
                          a.nancy napisała:
                          >
                          > to ciekawe, jak odbior pewnych zachowan moze sie roznic w
                          zaleznosci od lokalne
                          > j
                          > tradycji. dla mnie zaproszenie na slub wydaje sie czym normalnym i
                          wcale nie
                          > "niefortunnym"

                          Wiesz, ja je odbieralabym, jako niefortune, gdyby np. przyszłood
                          kolezanki mieszkającej w USAsmile Chodzi mi o odlegość, po prostu.
                          Takie zaproszenie (bez proszenia na wesele) moze byc odebrane -
                          przelec tysiące kilometrow, by być na naszym slubiesmile Naturalnie,
                          nie ejstem az tak pryncypialna, ale rozumeisz o co mi chodzi?
                          W sytuacji, gdy chcemy o ślubie de facto zawiadomic, bo przecież nie
                          oczekujemy, ze ktoś pzrejedzie pół świata, czy nawet Europy by być
                          na naszym slubie (to byłoby skrajnym egoizmem) bez wesela - lepiej
                          zabrzmi wg mnie - zawiadomienie.



                          (zawiadomienie odebralabym jako sygnal: chcemy sie pochwalic, ze
                          > sie pobieramy, ale nie obchodzi nas, czy przyjdziesz na slub czy
                          nie).

                          Hmmm no tez mozliwa interpretacja, ale tak jak mówię - w pzrypadku
                          dużej odległosci, czy wiedzy o tym, ze dana osoba nei moglaby
                          przybyć na pewno (chorona np.) zapraszanie też nie brzmi fajnie, bo
                          zaproszenie kojarzy sie z oczekiwaniem przybycia.

                          >
                          > otoz to: zaproszenie na slub, PLUS wzmianka o weselu dla tych,
                          ktorzy sa
                          > zaproszeni na wesele.
                          >
                          No dokladnie
                          • a.nancy Re: A. Nancy 24.10.08, 12:06
                            > Wiesz, ja je odbieralabym, jako niefortune, gdyby np. przyszłood
                            > kolezanki mieszkającej w USAsmile Chodzi mi o odlegość, po prostu.

                            a, chyba ze tak smile nie zrozumialam poczatkowo.
                            • kora3 Spoko, fajnie, ze juz wyjaśnione:) nt 24.10.08, 13:31

                    • agulha Re: zaproszenia na ŚLUB 12.10.08, 23:41
                      A i owszem, to zależy od regionu Polski. W Warszawie uroczyście zapraszają na
                      sam ślub (i ewentualnie, acz nie zawsze, na lampkę wina po, ale to tylko w USC).
                      Moja druga mama z Poznańskiego jest tym zawsze oburzona - tam (ponoć), jeżeli
                      już zapraszać, to na wesele, a ślub, jak już kto tak niesamowicie ciekaw, może
                      sobie obejrzeć i bez zaproszenia.
                      Moją bliską koleżankę kiedyś kolega z pracy zaprosił na ślub, a że było to
                      jakieś 200 km od Warszawy, wzięła mnie dla kurażu, na zasadzie - ot, przy okazji
                      wycieczka. A tu konfuzja, bo to właśnie region z tej drugiej kategorii i kolega,
                      choć nie dopowiedział, uważał za naturalne, że ona zostanie na weselu. Mnie
                      zresztą też chcieli zaprosić (skoro już jestem wink, z tym że koleżanka dzika
                      była , poszła, złożyła życzenia i uciekłyśmy wink.
                      A propos - jak uważacie (tak z ciekawości pytam), czy singielka zaproszona na
                      wesele z OT (zaznaczam: osoba niemająca nic wspólnego z homoseksualizmem, po
                      prostu sama), może czy nie może przywlec ze sobą koleżankę czy przyjaciółkę? Do
                      tej pory albo szłam sama, albo udawało mi się wywlec dobrego kolegę, ale on,
                      skubany, ma taką pracę, że często bywa w delegacji...
                      • romek501 Re: zaproszenia na ŚLUB 13.10.08, 01:31
                        No pewnie - generalnie to przecież o ślubie się zawiadamia, a na
                        wesele zaprasza. Zapraszanie na ślub jest troche nielogiczne, bo
                        przecież i tak każdy moze przyjść, także bez zaproszenia, i jest
                        (najczęściej) mile widziany. Oczywiscie jeśli ktoś ma ochotę, to
                        moze także zapraszać na ślub. Ale musi sie liczyc z tym, ze ktoś
                        znajomy, kogo się zapomniało zaprosić, gdy sie dowie, że inni
                        dostali zaproszenia (a nie zawiadomienia), może pomyśleć, że nie
                        jest zaproszony i nie przyjdzie.

                        Jesli chodzi o osobe towarzyszącą, to tej samej płci jest raczej
                        niewskazana. Przecież sama "instytucja" OT polega na tym, żeby każdy
                        miał parę do tańczenia, żeby nie było sytuacji, że ktoś np. sam
                        zostaje przy stoliku, gdy wszyscy ruszaja do tańca. Więc gdy przyjdą
                        dwie samotne dziewczyny, to kłopot z parą się dodatkowo potęguje.
                        Myśle, że takie przyjscie z koleżanką byloby trochę nie na miejscu.
                        Juz chyba lepiej przyjśc solo.
                        • banitka51 dwie dziewczyny 13.10.08, 02:17
                          to raczej nie na ślubie heterosmile)) ale na uroczystość poniekąd ślubną homo -
                          czemu nie? jak najbardziejsmile))
                        • baba67 To zalezy od regionu 13.10.08, 10:48
                          dla Ciebie logiczne (ja tez uwazam ze lepsze, ale co zrobisz jak w danym
                          regionie nie obowiazuje zawiadamianie? Bedziemy wprosadzac nowe porzaki to sie
                          rodzina poobraza, a rodzina rzecz swieta.
                      • baba67 Re: zaproszenia na ŚLUB 13.10.08, 10:45
                        Ano wlasnie smile))) swietne pytanie.
                        Jesli juz mowimy o weselach spedowych (jak ktoa chce to niech robi, ja
                        protestuje przeciw czemus innemu) to rozumiem-facet-partner do tanca.
                        A teraz pojawia sie pytanie-jak przyjaciolka (nie partnerka) to dlaczego nie
                        babcia, ciocia, siostra , maloletni siostrzeniec czy w ogole sasiadka z ktora
                        sie swietnie gada?
                        Moim zdaniem, to logiczne-wesele spedowe jest zabawa publiczna lepszego
                        gatunku_(choc wstep troche drogi) z z dobrym jedzonkiem i licznymi atrakcjami i
                        nie widze powodu zeby nie bawic sie z kim sie chce.
                      • dominikjandomin Re: zaproszenia na ŚLUB 13.10.08, 12:10
                        agulha napisała:


                        > A propos - jak uważacie (tak z ciekawości pytam), czy singielka zaproszona na
                        > wesele z OT (zaznaczam: osoba niemająca nic wspólnego z homoseksualizmem, po
                        > prostu sama), może czy nie może przywlec ze sobą koleżankę czy przyjaciółkę?

                        MOŻE.

                        Nawet to napisałem poniżej, nie czytając wcześniej Twojego pytania.
          • magdalaena1977 Re: Nie rozumiem Babo ... 16.10.08, 01:59
            baba67 napisała:

            > jesli nie przyjde bede siedziala jak kolek ,bo wszyscy przeciez przyjda.
            Taka jest prawda i nic dziwnego, że dziewczyna się boczy i zastanawia nad
            przyjściem. Może ona myślała, że młodzi faktycznie kogoś doproszą ? może
            powiedzieli "zobaczymy".
            I teraz dowiaduje się, że jednak ma iść sama.

            Zupełnie nie wiem dlaczego ludzie teraz bawią się na weselach tylko z partnerem,
            z którym przyszli. Co więcej osoby bez poważnych związków szukają na siłę kolegi
            czy koleżanki "na wesele" i nie mają tam szansy poznać innego singla.
            • baba67 Re: Nie rozumiem Babo ... 16.10.08, 07:58
              No o to to smile
      • dominikjandomin Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 13.10.08, 12:09
        baba67 napisała:

        > Reakcja dziewczyny jest wolaniem na puszczy osoby posiadajacej
        > normalne reakcje.

        Reakcja dziewczyny jest BURACTWEM.

        Jak chce, moze przyjść nawet z koleżanką. Ale nie ŻĄDAĆ zapraszania dla niej
        kompletu. Jak nie umie sama znaleźć, to niech sobie wynajmie mężczyznę (albo
        kobietę) na kilka godzin.
        • baba67 Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 13.10.08, 13:48
          No wlasnie to samo pisalam- z agencji towarzyskiej(meskie zdaje sie tez sa, do
          wyboru do koloru).
    • dominikjandomin Podziękuj jej 13.10.08, 11:55
      Podziękuj jej kulturalnie, ze rozumiesz jej problemy i w związku z tym niestety
      się na weselu nie zobaczycie.
      • kora3 a to do mnie Dominiku?:) 13.10.08, 12:11
        dominikjandomin napisał:

        > Podziękuj jej kulturalnie, ze rozumiesz jej problemy i w związku z
        tym niestety
        > się na weselu nie zobaczycie.


        bo jesli tak, to nieco nietrafiony, takze ze względu na SV pomysłsmile
        ja na tym weselu sama bedę gosciem, nie znam tej osoby zbyt dobrze i
        nie wiem dlaczego niby ja powinnnam jej podziękować i informować ja,
        czy się na nim zobaczymy, czy nie?
        • dominikjandomin Re: a to do mnie Dominiku?:) 13.10.08, 12:24
          kora3 napisała:

          > dominikjandomin napisał:
          >
          > > Podziękuj jej kulturalnie, ze rozumiesz jej problemy i w związku z
          > tym niestety
          > > się na weselu nie zobaczycie.
          >
          >
          > bo jesli tak, to nieco nietrafiony, takze ze względu na SV pomysłsmile
          > ja na tym weselu sama bedę gosciem, nie znam tej osoby zbyt dobrze i
          > nie wiem dlaczego niby ja powinnnam jej podziękować i informować ja,
          > czy się na nim zobaczymy, czy nie?

          UPS, przepraszam. Faktycznie, nie Twoja to rola, tylko zapraszających.
          • kora3 Re: a to do mnie Dominiku?:) 13.10.08, 13:03
            dominikjandomin napisał:
            >
            > UPS, przepraszam. Faktycznie, nie Twoja to rola, tylko
            zapraszających.


            spoko, po prostu się zdziwiłam smile
    • stara_dominikowa Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 13.10.08, 16:55
      > Rzecz wtym, ze kolezanka nie bardzo jakos ma pomysł kto mialby ta
      > osoba towarzysząca być. W związku z tym zażadala od mlodej pary,
      > zeby jej "doprosili" jakiegos faceta bez pary, bo ona inaczej nie
      > pójdzie.

      powiedziałabym: słuchaj, lista gości jest zamknięta. będzie nam miło jeśli
      będziesz z nami tego dnia.

      i tyle. niech nie przychodzi.
    • kora3 Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i weselach :) 15.10.08, 01:07
      Pisaalas Babo o malych smile 80 osobowych weselach smile Wiesz dla mnie
      60 "sztuk" to taka norma, choć bylam i na takim weselu u
      przyjaciółki, gzie było z 300 osób smile
      Nazywasz wesela z ot. (moliwoscioa taką ) spędami ...
      Wiesz, ja sie trochę dziwie, jak to u was funkcjonuje - przyznaję.
      tak to przedstawiasz, jakby w waszej rodzinie wszyscy bbez wyjątku
      kochali się na maxa i w dodatku mkieszkali pzrez płot smile

      Wiesz, moze tak jest, ale nie u wszsytkich. Jestem na to najlepszym
      przykademsmile
      Za maz wychodzi moja siostra cioteczna, jestem z znia baaaaardzo
      zwiazana, a z kuzynem (ten sam stopień pokrewieńwta, syn siostry
      mojej mamy, nie). PAradoksalnie - znam lepiej zone kuzyna niz
      przyszłego meza kuzynki. smile Kuzyn sie zenił 10 lat temu ponad -
      byłam na weselu, ma chrzcinach córeczki, an ajkis uroczystociach
      rodzinnych. Potem sie ok. 5 lat temu przeprowadzilam dosc daleko no
      i przyszłego meza mijej kochanej siosrrzyczki widzialam w zyciu razy
      3 smile
      Niewiele o nim wiem osobiscie, tyle co mi siostra powie. Ona mego
      partnera zyciowego też ze 3 arzy widziala, chyba dluzejsmile
      Z osob które zaprasza np. tej panny co to ma aki problem z os. tow.
      za dobrze nie znam - 2 razy ją widziałam. Przyjeżdzam do rodziców na
      krótko na ogół, czas spezdam z nimi, kolegami swoimi, kolezankami,
      przyjaciłmi SWOIMI, a nie siostry...
      Jak jestem ze 4 dni raz na pół rokuto nie mam zwyzcajnie zcazu nawet
      ze swoimi znajomkami sie zobaczyć, a cóz doopiero z jej.

      No i teraz tak- wychodzi, ze na jej weselu bedę znać z wizdenia jej
      znajomych liku, jej Rodzicw, moich, cioke z mezem i kuzyna, jwej
      babcie (wdowa) i brata jej taty z zoną - ich dzoeci to z wizdenia
      znałam jako młodziutka osoba, teraz to bym ich nie poznała. Ludzi
      bedzie ok. 70 osób - reszty nie znam smile no jeszcze mloda parę - pana
      młodego w sumie z wizdenia i opowiadań ...
      Czy ti jakieś dziwne?
      Z rozdiny mego partnera znam literalniejego siostre tylko i jej
      rodzine - mąż i dzieci oraz synów. Mamy wizdialam zdjecie, mieszka
      bafrdzo daleko za granicą, tato nie zyje od lat.
      Czyli gdybyśy nie daj Boze, bo nie chcę, brali ślub on znałby z mej
      roziny: moją mame , tate , kuzynkę - tyle. Ze znajomych poza tymi
      tu - bo zna, moja przyjaciólkę - poznali sie przy okazji mego
      wyjazdu do rozdiców. Jej męza juz nie zna. ja z hjego rodziny -
      siostre z dziecmi i ezem smile - znajomych - tak , ale nie
      wszystkich ...
      Z moich znajoych tutaj moja rodzna zna kilkoro osób - raczej
      wszystkich bardzo bliskich - fakt,. ale nie ma szans na to, żeby się
      tak integrować jak mówisz, znać przyjacioł i znajiomych w
      rodzinaxh obojga ...
      Nie bierzesz pod uwagę atkiej sytuacji?
      • baba67 Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 15:07
        Koro ja naprawde nie bronie ludziom robic spedow-kazdy sie bawi jak chce. Sama
        za nimi nie przepadam, ale jesli ktos mi jest mily to ide.

        Problem w tym ze ten model urzadzania wesel pretenduje to jedynie slusznego i
        panoszy sie deprecjonujac wesele jako uroczystosc rodzinna.
        Nie jest tak ze u nas wszyscy sie kochaja-chyba nie ma takiej rodziny gdzie
        wszyscy wszystkich akceptuja. I bedac w posiadaniu meza zetknelam sie z
        klasyka-spedy dwoch wsi sasiednich plus kazdy kto chce-taka tradycja ktora
        szanuje-zreszta wiekszosc tych wsi to krewni i powinowaci plus przyjaciele z
        dziecinstwa-jest fajnie.

        W mojej rodzinie z domu dominuja mniejsze wesela -knajpki w ladnym otoczeniu
        choc niekoniecznie bardzo drogie.Takie miejsca nie sa stodolne. Limit -40 osob z
        jednej strony plus moze 5. No i coz -jesli zaprosze kuzyna singla koniecznie z
        jakas OT to nie zaprosze kuzynki-singielki. I odwrotnie. Przypadkowe OT po
        pierwsze zatykaja mi miejsce po drugie rozwadniaja moj zamysl-moze byc 10 osob
        ktorych panstwo mlodzi beda widziec pierwszy raz na oczy a moze i ostatni.
        Jedna osma.
        U nas nie ma problemu ze jedna siostre sie zaprasza a druga nie-kazdy to
        rozumie.Jedna siostra jest zaproszona na wesele bo ma serdeczniejszy kontakt z
        zapraszacym nowozencem. Druga zaprasza sie na slub.
        To co ja tu wyczytuje OT ZAWSZE WSZEDZIE JAKAKOLWIEK (nawet na stypie, nawet
        sasiadka lub boy z agencji)) sprawia ze reaguje alergicznie pewnie przesadnie,
        ale taka jest dola alergikow.
        Panna miska (dobrze ze nie soczewicy bo to tak rodzinnie sie kojarzy) twierdzi
        ze woli przywlec kumpla niz bawic sie kuzynami, co jest kara za grzechy cieka i
        niezasluzona.
        Bozesz Ty moj.
        Ale tolerancyjnam masz kase, chcesz spedu to se urzadzaj, tylko nie wyzywaj od
        burakow ludzi majacych inna wize-(apostrofa retoryczna oczywiscie).I jak ie masz
        kasy na sped to wogole wesela nie urzadzaj.
        • miska_malcova Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 15:35
          > Panna miska (dobrze ze nie soczewicy bo to tak rodzinnie sie kojarzy) twierdzi
          > ze woli przywlec kumpla niz bawic sie kuzynami, co jest kara za grzechy cieka i
          > niezasluzona.

          odczep sie sfrustrowana kobieto ode mnie! Masz wybitnie jakis problem ze mną.
          • baba67 Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 20:12
            No ciekawe, kto na mnie przysrywal do korci?
            Ciezko jest przelknac cokolwiek co sie nie podoba ?
            • miska_malcova Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 21:35
              oj durnaś babo67,
              • baba67 A twoje wypowiedzi sa chamskie-szukaj dalejnt 15.10.08, 22:21

                • miska_malcova Re: A twoje wypowiedzi sa chamskie-szukaj dalejnt 15.10.08, 22:42
                  przyganiał kocioł garnkowi
        • miska_malcova Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 15:38
          > Ale tolerancyjnam masz kase, chcesz spedu to se urzadzaj, tylko nie > wyzywaj od
          > burakow ludzi majacych inna wize-(apostrofa retoryczna oczywiscie).I > jak ie masz
          > kasy na sped to wogole wesela nie urzadzaj.

          ty nadal do mnie pijesz? Bo jeśli tak, to cos Ci się pomyliło...
          • baba67 Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 20:15
            I jeszcze uwaza, ze wszystko co sie tu pisze to do niej...Centrum wszechswiata
            ani chybi.
            Nie do Ciebie okazie milosci rodzinnej-pisalam DO KORCI.
            • miska_malcova Re: Do Baby , dygresyjnie "o rodzinie":) i wesela 15.10.08, 21:34
              całe szczęście prymitywny babsztylu
              • baba67 Sama sobie wystawiasz swiadectwo swa wypowiedzia 15.10.08, 22:20
                Dla takich osob nie ma tu miejsca-zmykaj.
                • miska_malcova Re: Sama sobie wystawiasz swiadectwo swa wypowie 15.10.08, 22:43
                  to ty zmykaj, nie ty będziesz decydowała kto tu pisze, a kto nie
                  • baba67 Re: Sama sobie wystawiasz swiadectwo swa wypowie 16.10.08, 08:09
                    Jak chcesz to siedz, u mnie masz ignora-nie istniejesz.Nie czytam, nie reaguje,
                    czegos sie tu jednak nauczysz a nie tylko ciskac i obruszac na rzeczowe wypowiedzi.
            • kora3 ja przepraszm, ze się wetne 15.10.08, 22:49
              baba67 napisała:

              > I jeszcze uwaza, ze wszystko co sie tu pisze to do niej...Centrum
              wszechswiata
              > ani chybi.
              > Nie do Ciebie okazie milosci rodzinnej-pisalam DO KORCI.

              Babo, chyba nie dotyzcałaś - to NIEmoje wesele, ja kuż swoje mialam
              na ok. 70 osób, z czego połowa byla z rodzin obojga nas (pi razy
              drzwi) eszta - zprzyjaciele z okresów róznych moich i eksmeza.
              Nie zameizram wiecej brać slubów zadnych, bo to nie mój klimat (nie
              weselnie, a życiowo), wiec uwaga, zebym sobie urzazdała sopedy
              raczej jest chybiona.
              U mnie na weselu bylo pare sinlowych osówb, zapraszałam z OT, ale od
              razu powiedzieli, ze bedą sami. Mojej kuzynki córka - wówczas 19
              letnia. Nie moała stalego chlopaka wówczas, odlegosc spora, nie było
              ejj zdaniem sensu ciagnąc jakiegoś kolegi, przyjaciel mojego eksa,
              nasz wspólny kolega zestudiów ,i moja serdeczna kolezanka z drugich
              studiów (znana mojemu eksowi, ale z nim to raczej kolezanka,bez
              serdeczna - mniej sie znali) oraz mój najlepszy przyjaciel od
              sredniej szkoły - jego laska ząłmala sobie noge dwa dni przed.
              Nikt problemu nie robil, bawili sie ze wszystkimi - dla młodszych
              ludzi był wsplny stól - u nas tai zwyczaj i się fajnie bawili
              wszyscy, sparowani i nie w swoim gronie, nie bylo, ze single siedza
              sami.

              Nikogo bym nie zmuszała, zeby szedł sam, jesli na to ochoty nie ma,
              ani żeby szedł z kims, jwesli an to la odniamny ochotu nie ma.
              Jestem zdania, ze kazdy dorosly sam decyduje - a jesli mnie nie
              stać - nie robię wesela , tak myślę.
              Byłoby mi bardzo przykro, gdybym musiala zadowalać rodzinę i robić
              rodzinny sped zapraszając nie widzianych i nieslyszanyxch od dawna
              wujków np., a nie mogąc zaprosić blisich znajiomych. owszem to
              impreaz zwiazana z rodzina, ale MOJA i partnera - a ie starych
              ciotek i wujkó. TO MY chcemy kogos goscic, a nie MUSUIMY .. tak to
              widzę...
              Zresztą nie o tym notabene jest watek - ja uwazam,z e młoda para
              postąpila słusznei - zaprosiła dziewczynę z OT, ale nie ze
              kobneicznie. Ona tej OT nie znalazzła i 2 tyg. pzed weselem
              zada "dopraszania" - chyba zgłupiała.
              • baba67 Re: ja przepraszm, ze się wetne 16.10.08, 07:48
                Wiem Korciu, ale Ty zatytulowalas post do mnie wiec Ci odpowiadam, a ostanie
                zdanie bylo wtretem retorycznym, przeciw jakiemu sposobowi myslenia protestuje.
                No i oczywiscie zfgadzam sie z Toba zae panna (z wesela) postapila niefajnie.
                pOzdrowka
                • kora3 Re: ja przepraszm, ze się wetne 16.10.08, 18:09
                  baba67 napisała:

                  > Wiem Korciu, ale Ty zatytulowalas post do mnie wiec Ci odpowiadam,
                  a ostanie
                  > zdanie bylo wtretem retorycznym, przeciw jakiemu sposobowi
                  myslenia protestuje.
                  > No i oczywiscie zfgadzam sie z Toba zae panna (z wesela)
                  postapila niefajnie.
                  > pOzdrowka

                  Spoko Babo, to peqwnie faktyczni zalezy od liczby rozdeńśwta,
                  stopnia zażylosci z dalszą rodziną itede. w końcu - niech każdy robi
                  wesela jakei chce - ja bym sie poczula urazona zaproszona sama, ale
                  to inna sparwa, po prostu bym odmówila i już..

                  Tak czy owak - jestem zecydowanie pzreciwna pzrychodzebiu z
                  kimkolwiek na siłe "bo tzeba mieć os. toqw.", natomiast nie uznaję
                  takeigo zachowania jak tej panny ..
                  Tez pozdrawiam smile
                  • baba67 Re: ja przepraszm, ze się wetne 16.10.08, 19:24
                    Czy naprawde czulabys sie urazona gdybys byla singlem i osoba zapraszajaca by o
                    tym wiedziala? Poczulabys sie urazona tym brakiem OT w zaproszeniu?
                    • kora3 Tak Babo 17.10.08, 16:04
                      baba67 napisała:

                      > Czy naprawde czulabys sie urazona gdybys byla singlem i osoba
                      zapraszajaca by o
                      > tym wiedziala? Poczulabys sie urazona tym brakiem OT w zaproszeniu?

                      a przyczyna jest oczywista - gdyby moda para, czy jedno z przyszłych
                      mal;zonków było mi bardzo bliskei - wiedzialoby sila rzeczy, czy
                      jestem singlem, czy nie, prawda?

                      Myśle sobie, ze zapraszanei nie byłoby tak oficjalne, jak w
                      przypadku dalszej rodziny np. - maqm na myśli to, ze z bliska osobą
                      jezszce przed wrezcebniem zaproszenia byśmy o tym rozmawiali.
                      Więc nei widziaąłbym, nic złego w tym, żeby mnie np. taka osoba
                      zapytała, wiezdąc, ze jestem singlem "Hej, bedziesz sama czy z
                      kimś?" - normalne. Gdybym "zeznala",ze sama - naturalnie wzmianki na
                      zaproszeniu o OT bym nie oczekiwała.

                      Natomiast zdecydowanie NIE PODOBALOBY mi sie, gdyby osoba
                      zapraszajaca wiezdy na ten temat nie majac z zalozenei uznala, ze
                      musze byc singlem bo ...jej sie wydaje, ze jestem.

                      • kora3 Chcę jeszcze dodać, ze 17.10.08, 16:57
                        inaczej chyba pojmujemy nie tylko zabawy na weselach np. ale
                        i "singlowoscsmile
                        Pomijajac już fakt, ze nie widzę nic złego w zaproszeniu serdecznego
                        kolegi, czy kolezanki w chatrakterze osoby towarzyszacej (jak
                        wspomnialam - sama zaprosilam ostatnio kolegę, nie dlatego, ze
                        czulam akaś presję, a pomimo tego, ze jestem zwiazana z kimś innym -
                        po prostu mój partner wyjechał wówczas na delegację planowana dużo
                        wczesniej niż przyszło zaproszenie na wesele, a ja chcialam iśc z
                        kims miłym, ale nie na sile, mogląm iśc sama ).

                        A zatem pomijając już ten fakt, uwazam,ze "uznawanie" kogoś zaocznie
                        za singla jest po prostu niekulturalne. Rozumiem, ze si nei chce
                        roić "spędu" (ja nie robiłam np. sp0edu rodznnego - ze musze za
                        [prosić kogoś z kiom nie utrzymuję kontaktu, ani go nie lubie, bo
                        jest z rodziny) oraz oszczednosci, ale ... a co zrobilabys, gdyby
                        wszyscy mieli pary?
                        Byłaby selekcja jakaś, ktora para "lepsza"? Serio pytam ...

                        Qracajac do tego "zakladania" singlostwa czyjegos - no cóz...

                        Dorośli ludzie nie sa zobowiazani opowiadac sie całej rodzinie, ze
                        sie z kims spotykają, ani na ile to powazna znajomosc, prawda?

                        Na ogół owszem rodzice znaja dziewczynę czy chłopaka swoich pociech,
                        ale już np. jeśli chodzi o dziecko - studenta w innym meiscie
                        niekoniecznie znaja te osobe od razu. Nie mówiac o ciotkach,
                        wujkach i kuzynostwie. Osoby starsze iż studenci na ogól i rodzic
                        sie nie opowiadają az tak, bywa,z e rodzice poznają partnera/rkę
                        swego doroswgo dziecka, gdy te osoby już zaplanowaly [przyszłosc,
                        zameiszkaly razem itepe. Nie wszyscy maja w falimii zwyczaj
                        zwiefrzania si ze swojego osobiostego zycia nawet bardzo bliskiej
                        rodzinie, nie mówiac o dalszej. To zresztą naturalne w pewnym wielu
                        już. No i w zasadzie, poniewaz jak podkreslasz rodzinne impry są
                        rodzine, to nie ma szans poznac takeij osoby np. na imieninach cioci
                        krysi, bo kuzyn pzychodzi solo, wszak jego sympatia, rodziną nie
                        jest smile

                        No i wycgodzi na to, ze kuzyn obligatoryjnie singiel i powinien
                        poznać sobie kuzynke singoelke od strony drugiej połowki młodej
                        pary, dostaje solo zaproszenie i ...?

                        Dopomnac się nie wypada, moze nie isc, albo isc kwaszony i jeszcze
                        moze i porózniony zpartnerką, bo jakże tak- są razem a TYLKO jego
                        sie zaprasza?
                        Pewnie sa sytuacje rózne - pisaliśmy tutaj o tym, ze czasem jakaś
                        osoba sama nie powinna zaproszenia przyjmować, jeśli wie, ze bedzie
                        niemile wizdiana np. Albo przyjęcie opo slubie ejst z koniecznosci
                        bardzo skromne. Byłam na takim- świadkiem bylam ja i kolega pana
                        mlodego - oboje zaobrączkowani, ale bylismy na przyjęciu bez
                        współmalzonków (w kociele byli), nawet chzrestni byli proszeni bez
                        dzieci i współmalzonkow. w sumie na przyjęciu byli mama panny
                        młodej, rodzice młodego, dziadkowie tegoż (panny młodej nie żyli
                        juz) pana młodego jedna para dziadków zyla 2 pary chrzestnych ,
                        swiadkowie i siostra pana młodego. Tak po prostu trzeba
                        było ....Tato panny młodej zmarl tydzień pzred slubem po bardzo
                        dlugiej i ciezkiej chorobie. Z uwagi an nia od początku planowano
                        bardzo skromną uroczystosc - i sparowani też sie nie obrazili,z e są
                        proszeni ajko singlesmile

                        Niemniej - ja bym nie zakładała, ze jesli ktoś nie ma spółmałoznka,
                        albo oficjalnego narzeczonego/ narzeczonej czy nie zyje w
                        konkubinacie to jest singlem
                        • baba67 Re: Chcę jeszcze dodać, ze 17.10.08, 17:28
                          Ta para bylaby lepsza, z ktora para mloda ma blizsze kontakty. Jak pisalam nie
                          mwidze nic zdroznego w zaproszeniu jednej siostry na slub i wesele, drugiej
                          tylko na slub.
                          Nie zebym Cie krytykowala, ale gdyby moj maz sie dowiedzial ze poszlam gdzies
                          na wesele z kolega jako osoba towarzyszaca to papiery rozwodowe to wypelnilby
                          tego samego dnia. co nie znaczy ze nie moge isc na wesele sama bo on nie moze a
                          bawie sie z jakims znajomym, ktory tez przybyl sam. Wiem ze to glupio brzmi ale
                          tak wlasnie jest.
                          • kora3 :) 19.10.08, 11:42
                            baba67 napisała:

                            > Ta para bylaby lepsza, z ktora para mloda ma blizsze kontakty. Jak
                            pisalam nie
                            > mwidze nic zdroznego w zaproszeniu jednej siostry na slub i
                            wesele, drugiej
                            > tylko na slub.

                            Ależ tu sie zgazdamy chyba -tez nie uwazam, że zapraszanie na
                            weselisko jest dla określonej grupy krewniaczej smile ze sie tak wyraze
                            obligatoryjne tylko dlatego, ze z dana osobą spokrewnieni jesteśmy.


                            > Nie zebym Cie krytykowala, ale gdyby moj maz sie dowiedzial ze
                            poszlam gdzies
                            > na wesele z kolega jako osoba towarzyszaca to papiery rozwodowe to
                            wypelnilby
                            > tego samego dnia.


                            No wiesz, ja jednak uwazam, ze rozwód to powazna sprawa i z byle
                            powodu wypelniac papiery to nie smile

                            My slubu nie mamy, ale sązdę, ze gdyby się DOWIEDZIAŁ, iz poszłam z
                            kolegą na wesele jako osoba towarzyszaca to raczej zachwycony
                            delikatnie mówiąc, nie byłby.

                            Tyle, ze było calkiem inaczej smile
                            Nie ja poszlam jako osoba to. tylko jako takową zaprosilam kolegęsmile
                            a dowiadywać sie nie musiał, bo zawczasu o tym wiedział smile


                            co nie znaczy ze nie moge isc na wesele sama bo on nie moze a
                            > bawie sie z jakims znajomym, ktory tez przybyl sam. Wiem ze to
                            glupio brzmi ale
                            > tak wlasnie jest.
                            >
                            Nie , dlaczego ma glupio zabrzmieć? Skoro poszłasto chyba nie po
                            toi, zeby z miną cierpiętnicy siedziec za stiolem tylko po to, zeby
                            się bawić ...
                      • baba67 Re: Tak Babo 17.10.08, 17:22
                        No nie, u mnie sie zawsze pyta, ale najczesciej to sie po prostu wie-pyta sie
                        tylko czy sie nic nie zmienilo.
                        • kora3 Re: Tak Babo 19.10.08, 11:43
                          baba67 napisała:

                          > No nie, u mnie sie zawsze pyta, ale najczesciej to sie po prostu
                          wie-pyta sie
                          > tylko czy sie nic nie zmienilo.

                          Jakoś nie bardzo wierzę,ze w tak licznej rodzinie wszyscy o
                          wszystkich wszystko wiedza, no, ale skoro tak mówisz...
                          • baba67 Re: Tak Babo 19.10.08, 12:52
                            Po pierwsze moja rodzina nie nie wcale liczna, po drugie zaprasza sie tylko tych
                            z ktorymi jest staly kontakt(nawet jesli mieszkaja daleko0. Sa tacy, ktorzy
                            mieszkaja blisko, ale nie ma z nimi kontaktu, ale ich sie po prostu nie
                            zaprasza, bo tak naprawde po co? Jesli nie czuje sie potrzeby zadzwonic raz na
                            jakis czas, to znaczy ze nie za bardzo sie garna do rodziny i nie ma co tego od
                            wielkiego dzwonu zmieniac.Ale mowie tu oczywiscie o dalszej rodzinie.
                            • kora3 Re: Tak Babo 19.10.08, 13:00
                              OK rozumiem - mnie bardziej chodzi o to, ze tym bardziej, jeśli sie
                              daleko mieszka to na ogół jest tak, ze wiecej o Tobie wiedza
                              znajomi w meijscu zameiszkania niż rodzina.

                              JAsne, ze mówimy o ludziach z którymi sie am kontakt. Tylko, ze
                              wiesz, ja np. telefonując w miare nawet zcesto domojej cioci
                              (siostrytaty) nie informję jej o swoich jakiś bardzo osobistych
                              sprawach, co nie znaczy, ze ogranizcam sie do informacji, ze zyjęsmile

                              No zwyczajne takie info sie wymienia, uprzejmosci...
                              • baba67 Re: Tak Babo 19.10.08, 16:33
                                Ciocia nie pyta jak niemaz ? U mnie obowiazkowe pytania o wszystkich po kolei
                                czlonkow rodzinysmile
                                • kora3 Babo, pytanko :) 19.10.08, 17:12
                                  baba67 napisała:

                                  > Ciocia nie pyta jak niemaz ?

                                  Chciałaś zapytać delikatnie, czy złosliwe, czy ciocia nie pyta o
                                  mojego partnera?
                                  Nie, nie pyta - ba , wcale go nie zna smile

                                  U mnie obowiazkowe pytania o wszystkich po kolei
                                  > czlonkow rodzinysmile

                                  A u mnie - nie - ja cioci tez nie pytam, jak tam mezowie jej córek
                                  np.

                                  Babo, mam takie pytanie, całkem serio, acz nie ejst napastliwe.
                                  Mozesz mi wytłumaczyć dlaczego uzywasz w stosunku do czyjegoś
                                  partnera określeia "niemąż"?
                                  Nie, zeby ono było dla mnie jakieś pejoratywnie brzmiace, ale po
                                  prostu zastanawia mnie dlaczego niektórzy (przyznaję, ze nieliczni -
                                  fakt) znajdują jakies w ich mniemawniu bardziej mile okreslenia na
                                  parnerstwo niz wlasnie "partnerstwo"?
                                  Niektórzy posuwaja się nawet do tego, że nazywaja "mezem", "zona"
                                  ludzi o których wiezdą, ze nie mają slubu. Skad się beizre cos
                                  takiego i zcemu ma sluszyć?
                                  • baba67 Re: Babo, pytanko :) 19.10.08, 20:32
                                    Byla taka piosenka, bardzo fajna Atrakcyjnego Kazimierza. Dla mnie ma to
                                    znaczenie neutralne, zawsze go uzywam, nikt sie jeszcze nie obrazil.
                                    U mnie w rodzinie wypytywanie o wszystkich to norma, tak jak my pytamy o
                                    wszystkich. Tak jak Anglicy najpierw rozmawiaja o pogodzie.
                                    • kora3 Re: Babo, pytanko :) 19.10.08, 21:43
                                      baba67 napisała:

                                      > Byla taka piosenka, bardzo fajna Atrakcyjnego Kazimierza. Dla mnie
                                      ma to
                                      > znaczenie neutralne, zawsze go uzywam, nikt sie jeszcze nie
                                      obrazil.


                                      Babo, ja TEZ sie nie obrazilam i wg mnie, jak podkreslilam TEZ brzmi
                                      ono neutralniesmile Pytałam po prostu o MECHANIZM, powód dla ktorego
                                      używasz takiego okreslenia na partnera.
                                      Po prstu dla mnie to jest dziwne, ze ludzie staraja sie wymyslać
                                      jakeiś takie określenia na zwyzcajny stan rzeczy smile Ale skoro nie
                                      chcesz mi powiedzieć, to trudno ...

                                      > U mnie w rodzinie wypytywanie o wszystkich to norma, tak jak my
                                      pytamy o
                                      > wszystkich. Tak jak Anglicy najpierw rozmawiaja o pogodzie.

                                      No moze, przyznam ci sie, ze zasadniczo choć bardzo Cię lubię ciesze
                                      się, ze nie ejsteśmy rodzina, o zapewne ja bym sie do tego nie
                                      przystosowała.
                                      • baba67 Re: Babo, pytanko :) 20.10.08, 10:53
                                        No bo zwyczajny stan rzeczy to jest konkubent-a ten to sie kojarzy z pijakiem w
                                        brudnym podkoszulku z nozem ganiajacym konkubine dookola stolusmile
                                        • kora3 Re: Babo, pytanko :) 20.10.08, 11:29
                                          baba67 napisała:

                                          > No bo zwyczajny stan rzeczy to jest konkubent-a ten to sie kojarzy
                                          z pijakiem w
                                          > brudnym podkoszulku z nozem ganiajacym konkubine dookola stolusmile

                                          smile niezłe masz skojarzeniasmile, nie sadzisz, ze one sa no ten nieco
                                          dziwne ...? skad się wzieły?smile
                                          A "partner" nie pasuje, skoro onkubent ci sie tak strasznie kojarzy ?
                                • kora3 Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 19.10.08, 18:18
                                  Tak sobie Babo pomyslałam,z e troszkę chyba na wyrost to mówisz...
                                  Bo aj soie tego nie wybrazam jakoś ...

                                  Ale dobra - spróbuję sobie wyobrazić teraz.
                                  Dzwonię do mojej ulubionej cioci - siostry miojego taty i stosuje
                                  regulę Twoją, zapytam o wszystkich członków rodziny , po kolei.

                                  Ciocia jest wdową, wiec pytanie o jej meza odpada, weim co u wujka -
                                  leży od 15 lat nma cmentarzu, o, ale moge zapytac, zcy moze jakiś
                                  mnowy pomnik bedzie mu sie robić.

                                  Moja ciotka ma 4 córki. Z jedna utrzymuję kontakt, z pozostalymi b.
                                  luźny , za to z jedną wnuczka cioci bardzo bliski.
                                  No, wle wszyscy to wszyscy - a wiec 4 corki, ich meżowie, jedna na
                                  szczescie nie ma zdiecismile, ale druga troje, trzecia i czwarta po
                                  dwoje - zapytać, ok.

                                  Poza tą ciocią, mój tato mial jeszcze troje rodzeństwa. Brat umarl
                                  jak był mały, to chyba odpada, pozostale dwie ciocie też juz nie
                                  zyją, no, ale miały dzeici. Jedna szczesliwie tylko jednego syna - z
                                  kuzynem mam akutat bliski kontakt, ale inna miała 4 synów - nie wiem
                                  czy wszyscy sa jeszcze zonaci, bo pzreceiz mogli sie rozwieśc, ale
                                  kiedyś mieli zony - zapytać. Jeden tez ma 4 dzuieci, pozosatli po 3 -
                                  neiźle trzeab pytac do bólu, choć imion tych dzieci nie pamietam smile
                                  Zajmie mi to z 2 godziny minimumsmile I niczego nie wniesie, bo co to
                                  zmieni,ze sie dowiem,z e np. kuzyn Irek samochód sobie zmienił, a
                                  kuzyn Franio pracę?
                                  Ciocia moze i wie takie rzeczy, bop jest tam na miejscu, starsza
                                  osoba ma czas na pogaduszki - ja nie.

                                  Pytam ogólnie,czy tam wszystko w porzadku u rodziny, no i slyszę, ze
                                  np. kuzyn Franio bedzie mial kolejne dziecko, a jej wnuczka Ada
                                  bezdei wchodziła za mąz i mam sie spodziewać zaproszenia na wesele.
                                  Ale takich info np. że wnuczek Batek (20 letni styudent) ma
                                  dziewczyne to nie słyszę, zcy powiedzmy Beata owdowiała kuzynka z
                                  kimś sie spotyka. To byłoby zwyczajne plotkowanie - głupie i nikomu
                                  niepotrzene. Tak uważam i dlatego pewnych zreczy na temat mojej
                                  rodziny NIE WIEM i wcale nie pragnę wiedziec. Chyba,z e ktos SAM mi
                                  mówi, to wysluchujee, ale z własnej inicjatywy to nie.
                                  • remez2 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 19.10.08, 18:28
                                    > Ciocia jest wdową, wiec pytanie o jej meza odpada, weim co u wujka -
                                    > leży od 15 lat nma cmentarzu, o, ale moge zapytac, zcy moze jakiś
                                    > mnowy pomnik bedzie mu sie robić.
                                    Plotka głosi, że w dwa dni po pogrzebie Maklaka Himilsbach zadzwonił do jego matki.
                                    - Zdzisiek jest? - pyta zachrypniętym głosem.
                                    - Ależ panie Janku - dziwi się matka - przecież pan wie, że Zdzisiek umarł.
                                    - Wiem, qrwa, ale mi się w to wierzyć nie chce. Bardzo panią przepraszam.
                                  • baba67 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 19.10.08, 20:35
                                    Ja tego nie uwazam za plotkowanie, jak pytam o Agnieszke i Kasie to zawsze cos
                                    uslysze. Jak ciocia pyta o mojego Andrzejka to tez sie dowie, ze panny nie ma.
                                    • kora3 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 19.10.08, 21:39
                                      baba67 napisała:

                                      > Ja tego nie uwazam za plotkowanie, jak pytam o Agnieszke i Kasie
                                      to zawsze cos
                                      > uslysze. Jak ciocia pyta o mojego Andrzejka to tez sie dowie, ze
                                      panny nie ma.

                                      Babo, jkazdy ma prawo z rodziną rozmawiac jak chce - ja ci tylko
                                      udowodniłam, ze pytanie o kazdego po kolei w moim przypadku nie ma
                                      sensu.
                                      Ja takie gadki uwazam za plotkowanie, ty nie - wazne jak to
                                      odbierają ci, o których się mówi. Szczezre mówiac t ja bym sobie nie
                                      życzyła, zeby np. ktoś poza mną - wszystko jedno kto, przekazywal
                                      informacje o moim życiu osobistym komuś dalej bez uzgodnieniu tego
                                      ze mną. Sama też tego nie robię.
                                      • baba67 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 20.10.08, 10:55
                                        Kazda rodzina jest inna i dlatego rozne sa zwyczaje.
                                        • kora3 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 20.10.08, 11:30
                                          baba67 napisała:

                                          > Kazda rodzina jest inna i dlatego rozne sa zwyczaje.

                                          dokładnie, ja się tylko zastanawiam co byłoby, gdybym weszła takczy
                                          owak do takiej rodziny, gdzie kazdy chce o kazdym wszystko
                                          wiedzieć...

                                          Bo u jednej osoby, która weszłąby z takiej do mojej - spoko da się
                                          to ukrocić, ale zastanawiające, jak sie musi czuć osoba dyskretna
                                          wśród wielu takich ludzi
                                          • baba67 Re: Wszyscy po kolei członkowie rodziny :) 24.10.08, 13:24
                                            Ja wiem ? Rozwodzi sie?
                                            • kora3 Zaraz tam się rozwodzić :) 24.10.08, 13:30
                                              baba67 napisała:

                                              > Ja wiem ? Rozwodzi sie?
                                              >
                                              zresztą, jak ktos uwaza to za jedyne wyjście to jego sprawa, jak dla
                                              mnie to zamaist mysleć o rozwodzie zaraz, po pierwsze jasno
                                              postawiłabym sprawe, ze sobie nie życze dyskusji o moim zyciu
                                              prywatnym poza mna, ani o czymś ze mną poza tą osobą. to razsmile poza
                                              tym staralabym się ograniczyć kontakty...

                                              Wiesz, sorry, ale chyba naprawdę traktujesz lekko pewne sprawy, soto
                                              zaraz vbyś sie rozwodziła z takich błahych powodów jak temn, albo z
                                              ta os. tow....smile
        • kora3 a kogo ja od buraków wyzywam? 15.10.08, 22:38
          Wiesz wg mnie 90 osób to spore wesele, ale zdaje sobie sprawę, ze
          są ludzie mający liczna rodzinę i nie ma rady wówczas.
          • baba67 Re: a kogo ja od buraków wyzywam? 16.10.08, 07:57
            To chyba zalezy od liczebnosci rodzenstwa w rodzinach,Bo jest sie trafi dwoje
            jedynakow i z rodzin jedynaczych lub w ogole niezbyt licznych no to 90 osob to
            olbrzymie wesele.
            Ale wystarczy jesli mama panny mlodek ma dwoje rodzentwa takoz tata dodaj pary
            (juz 8) dodaj dzieci dorosle (po dwojce, nastepne osiem) plus dziadkowie (18) i
            polowa limitu-z tego rodzenstwa liczmy polowa ma stalych partnerow (+4)-22 +3
            siostra z narzcz brat singiel.
            No i ile zostalo na dalsza rodzine i przyjaciol? N0 i chrzestni z malzonkami
            jeszcze.
    • bubster Re: A co powiedcie na takie "zwyczaje" weselne? 23.10.08, 18:50
      gosć - porażka sad(
      nie spotkałam się
      olać taką koleżankę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka