Koty wychodzace a mrozy

09.12.12, 09:28
Czy Wasze wychodzace koty chca teraz wychodzic na zewnatrz?
Moj kocur nie bardzo, najchetniej wystawilby tylko nos a reszta futra w domu.
Za to kocicy nawet -7 nie przeszkadza i miauczy pod drzwiami, nim jej nie wypuszcze. Oczywiscie nie spedza juz na dworze wielu godzin, jak latem czy jesienia, jednak rundke musi zaliczyc I potem wraca.

A jak Wasze futra?
    • andy3458 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 09:54
      My wypuszczamy Kicię na balkon, ale tylko na chwilę. Zrobi rundkę po balkonie, skoczy na półkę, posiedzi chwilę i ucieka do domu. W sumie trwa to może 4-5 minut. I jest spokój do następnego razu. Tak ze 3 razy dziennie. A większość dnia przesiaduje teraz na parapecie, bo widzi co się na dworze dzieje, a w doopkę ciepło bo od spodu ją kaloryfer podgrzewa.
      • biedroneczka47 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 12:42
        Pusia tak samo. Chociaż na 5 minut ale włości balkonowe musi obejść.
        No i robi mi numer pod tytułem "chciałam tylko popatrzeć jak stoisz i trzymasz drzwi."
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/qj/rj/2auk/9HWoukIgIyw2t8zYnB.jpg
        • hanka20074 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 13:15
          Melka też ograniczyła wychodzenie do krótkich spacerków. Idzie na siku, kupkę w swoje stare miejsca i zaraz wraca.
          • mitta Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 13:57
            U mnie wygląda to tak: Staje taka niedowiarka (bo mówię im, że jest zimno) przy drzwiach tarasowych, głośno się domaga ich otwarcia, a kiedy to robię wychodzi dwiema nogami na taras, a dwie trzyma w pokoju i dostaje zatwardzenia - nie może się zdecydować, a w pokoju coraz zimniej.
            Albo tak: Staje taka niedowiarka (bo mówię im, że jest zimno) przy drzwiach tarasowych, głośno się domaga ich otwarcia, a kiedy to robię obiega dom dookoła, wskakuje na parapet od kuchni z drugiej strony domu i domaga się wpuszczenia przez okno. I najchętniej co pięć minut by zrobiły taką rundkę.
            W sumie jestem zadowolona, że nie łażą, nie muszę się o nie martwić.
        • zielistka00 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 15:30
          Pusia pięknie komponuje się ze śniegiemsmile
          Mamba należy do tych, które owszem, domagają się otwarcia drzwi na balkon, ale po ocenie temperatury nie mogą się zdecydować nawet na rundkę smile
          • biedroneczka47 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 22:20
            zielistka00 napisała:

            > Pusia pięknie komponuje się ze śniegiemsmile

            A dziękuję w imieniu Pusi wink trochę taki kot polarny smile
    • sundry Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 15:18
      Mój futrzasty kretyn wyszedł wczoraj o 14 i wrócił dziś o 13. Pół nocy go nawoływałam, było -15... Pewnie w jakiejś piwnicy siedział.
    • olinka20 Re: Koty wychodzace a mrozy 09.12.12, 18:36
      Od piątku Chuda nawet nie zasygnalizowała, ze chce isc, wiec siła jej nie wyrzucam.
      Aktualnie lezy na parapecie, od spodu grzeje kaloryfer. Wczesniej wyszła z garderoby, spała na kocu, za chłopowymi portkami. Domowy kot normalnie sie zrobił wink
    • mary_ann Re: Koty wychodzace a mrozy 10.12.12, 09:07
      O dziwo, Esterka największą rezerwę wobec spacerów wykazuje z nastaniem pierwszych chłodów, potem wyraźnie godzi się z rzeczywistością.
      Co prawda pierwsze poranne wyjście też przebiega pod znakiem długiej decyzji (pupa w środku, przednie łapy na zewnątrz, pani trzęsie się z zimna, a dom się wychładza), ale następne przebiegają już sprawniej. Wycieczki trwają ok. 1h, nie ma porównania z latem, kiedy potrafimy znikać na cały dzień z krótkimi przerwami na posiłki.
    • olenka_a Re: Koty wychodzace a mrozy 10.12.12, 12:24
      Moja Frida w lecie wychodziła o g.6 rano, wracała na posiłki, a potem dopiero na noc. Jak szliśmy do pracy to latała po świeżym powietrzu.

      Teraz wyskakuje na chwile o g.6, jak my wychodzimy do pracy ok. g. 7 to ona wraca i siedzi sama w domu. Jak wracamy to znów kilka razy wychodzi, ale tylko na kilka minut smile
      • wiesia.and.company Re: Koty wychodzace a mrozy 10.12.12, 14:26
        Na moim balkoniku siedem odciśniętych łapek Milusia, kiedy wrzucony przeze mnie rejterował do pokoju i dwie moje stopy gdy podniosłam słoik. Natalka zostawiła dwa ślady tylnych łapek, bo przednimi wsparła się o pustą skrzynkę kwiatową. Filipek siada na progu i potem fru... do pokoju. Oj, moim się nie podoba ta cieniutka warstewka śniegu. No, ale moje nie są wychodzące, nie zaznają ruchu na świeżym powietrzu. Miluś najchętniej leży na kaloryferze, Natalka w hamaku-zawieszce na kaloryfer, reszta na łóżku, tam cieplej.
        • mia72 Re: Koty wychodzace a mrozy 10.12.12, 19:58
          Moja Fryśka też wyjść musi, inaczej się udusiwink, ale maks na pół godziny. Wreszcie nie ma problemów typu: stoję przed domem, kiciam, wreszcie mignie mi łaciate futro, ale tylko na moment, by zaraz zniknąć w krzakach - i tak do 12 w nocy. Teraz ledwo drzwi otworzę, to kocica całą sobą sie pcha i gna od razu pod kaloryfer.
    • zwiatrem Re: Koty wychodzace a mrozy 10.12.12, 21:00
      Ta co się zrobiła wychodząca, wychodzi bo ona musi.
      Wiecie, coś jak rodzic po wywiadówce - jak już ciśnienie rośnie, piana się ulewa po awanturkach z młodszą, coś ze sobązrobić trzeba. Za kilka chwil powrót.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja