Moja biedna Bajusia dzisiaj została wysterylizowana. W kaftaniku a la Doktor
Quinn łazi po mieszkaniu i zwiedza wszystkie kąty. Niestety co rusz przewraca
się, bo tylne nóżki jakieś takie nie swoje i wtedy przeraźliwie miauczy

(((.
Ja już po całym dniu nerwów (zawiozłam ją na 10-tą a przywiozłam o 18-tej)też
nie mam siły, bo tak mi jej żal. Co najbardziej mnie rozczuliło, to że poszła
na chwiejnych nóżkach do kuwetki i załatwiła 1 i 2 danie. Obawiałam się, że
przez jakiś czas może będzie trzeba po niej sprzątać ale to jest taka
czyściutka i kochana Kicia. Ma takie małe (1,5 cm cięcie z lewego boku - 2
szwy). Ja cały czas myślałam, że to będzie na brzuszku a to jest z boku.
Mam nadzieję, że noc jakoś prześpimy i że będzie coraz lepiej.
Pozdrawiamy wszystkich przed i po sterylce
Bajka i ja