.... nie, nie nowego kota a nowego Faceta (mojego)
Pisalam jakis czas temu o tym ze moj kot bardzo mocno mnie ugryzł -
zupelnie "bez powodu". W wyniku wspolnej analizy przypadku wyszlo ze moze sie
stresowac tym ze rozwalaly mi sie relacje z pewnym Mezczyzna (teraz juz exem).
Kot go wilebił, ubóstwiał i .... szalał na jego widok z radości. Ja sie
prawie nie liczylam. Ex byl bostwem na niebosklonie i basta
No ale staklo sie jak sie stalo - rozwalilo sie toto (i juz nie zaluje )no i
pojawil sie ktos nowy.
I.... kot go serdecznie nienawidzi.




Fakt ze obecny nie przepada za kotami (jest fanem psow a zwl. jamnikow

) -
tzn owszem toleruje ale sie nie zachwyca i kociarzem nie jest (ale poprzedni
tez tak mial i kotu to nie przeszkadzalo w wiebieniu ),
NIe chodzi mi o to zeby sie kochali ale zeby olerowali -a niestety po tym co
kot wyprawia obawiam sie ze sie obydwoje serdecznie zaczna niecierpiec.
Kot mianowicie:
- ugrzyl i podrapal obecnego Faceta - bez powodu - po prostu podbiegl -
dziabnał i zwiał
- potrafi zaatakowac znienacka (i jego albo mnie - bezposrednio po jego
wyjsciu)
- warczy....

- nasikał do butów!!!! -na nieszczescie jego)

- bylo mi strasznie za kota
wstyd i nie wiedzialam jak przepraszac faceta - ktory jakos sie opanowal i
tylko zgrzytnal zebami , buty oplukal woda i w smierdzacych jak nie wiem co
pojechal do domu ;

- nasikal mi na łóżko!!!!! - to chyba w ramach akcji protestacyjnejj
I co ja mam co cholery jasnej z tym zrobic??????

Mial ktos z was tak???