szyszkasosny
28.09.12, 19:56
Okazało się, że mój dom, który się już rozsypuje ze starości, za który płacę spory podatek, faktycznie nie istnieje, bo nie ma go w księgach wieczystych.
W moim banku mapy do celów projektowych potwierdzone przez geodezję, zaświadczenia o podatkach, decyzje podatkowe, a wreszcie pismo o przyznaniu numeru temuż domowi nie są istotnymi dokumentami. Najważniejszy jest wpis do ksiąg wieczystych! Według pań mieszkam na pastwiskach i ugorach, bo tak wyczytały z ksiąg.
A księgi wieczyste dla osób zapracowanych są jak zaczarowane, bo niedostępne - pracują w godz. 9-14. Trzeba sobie brać urlop, żeby tam coś załatwić. A baby - jakem baba - takie jakieś zakurzone i ponure - jak te księgi wieczyste.
Stale tam po coś chodzę, bo wiecznie prostuję jakieś nieścisłości, poprawiam numery, załatwiam wypisy i stwierdzam, że komputeryzacja nic nie pomogła tej instytucji. Czuć kurz w powietrzu i atmosferę niechęci do petenta.