cwi
27.11.02, 11:10
Są czasem ciemności, przez które nie da się nic zobaczyć... stęchłe i zimne
chwile, potem i lękiem osaczone, w których człowiek miota się bez celu...
czując pustkę, która ogarnia go coraz bardziej...
Jakby szamotanie było warunkiem przeżycia, jakby nawet przez ból nie dało się
wcisnąć z powrotem w normalność tego świata, jakby nie było już powortu i
wielkie ciężkie drzwi zamknęły się z głuchym odgłosem za plecami.
Jakby człowiek spadał i spadał... i nikt nawet nie patrzył.
Mam pytanie, co wtedy robicie?