zbyfauch
16.09.12, 22:22
W nawiązaniu do wątku basenowego.
Ja definiuję się Polakiem dlatego, że myślę i mówię (mówię bezakcentowo) po polsku.
Mam oczywiście jakiś tam sentymentalny stosunek do podwórka czy boiska ale liczy się przede wszystkim język, nie historia, nie dziadek, nie wierszyk.
Godson, żeby się wypróżnił na miejscu, nie będzie Polakiem, jak ja, niechbym zeżarł własny łeb, nie zostanę Niemcem. Dla mnie nawet najbardziej oszczany "Penner" znad "Feuersee" w Stuttgarcie jest Niemcem, skoro w tym języku majaczy i bełkocze, nie przybysz znad Wisły czy Wołgi, znęcający się na biednym językiem niemieckim.