maria421
14.10.14, 13:50
To nazwa akcji wloskiej marynarki wojennej utworzonej po tym, jak 3 pazdziernika 2013 roku zatonal caly statek z uchodzcami.
Wczoraj Phoenix pokazal reportaz z jednego takiego rejsu wloskiego statku, ktory, za pomoca radaru i przy wspoldzialaniu helikoptera, wyszukuje lodzie uchodzcow zeby ich uratowac od niebezpieczenstwa zatopienia.
Taka akcja kosztuje Wlochow 8 milionow Euro miesiecznie.
Jak zlokalizuja lodz uchodzcow, pojezdzaja do nich najpierw niewielkim pontonem ratunkowym i rzucaja im worki z kamizelkami na poklad. Najpierw sciagaja z lodzi dzieci i kobiety, pozniej mezczyzn. Tym pontonem wioza uchodzcow do wiekszej lodzi ratunkowej, ktora jest w stanie pomiescic wiele osob. Poniewaz ponton jest maly, musza wielokrotnie kursowac miedzy lodzia ratunkowa, a lajba uchodzcow. Potem, jak juz maja wszystkich na pokladzie lodzi ratunkowej, wioza ich na stetek wojskowy, gdzie czekaja lekarze, gdzie uchodzcy dostaja picie, jedzenie, odziez, zabawki. Wioza ich na Sycylie, gdzie na uchodzcow juz czeka autobus.
Okreslenie "Boat people" pojawilo sie w latach 70 tych, kiedy to Wietnamczycy uciekali przed komunizmem. Wszyscy, ktorych wtedy uratowano stali sie potem wdziecznymi obywatelami panstw do ktorych wyemigrowali.
Jak zachowaja sie jednak ci, ktorych obecnie Wlosi ratuja? Czy beda za to wdzieczni Wlochom i Europie? Czy tez stana sie jak ta Afganka w Niemczech, ktora tu sie procesowala o pozwolenie nauczania w chuscie? Albo jak ta Afganka, ktora, lamanym niemieckim, oznajmila mi ze "niedlugo islam zapanuje na calym swiecie"... ?