jureek
09.09.20, 18:15
Prezes Państwowej Inspekcji Pracy przyznał sobie 20 tys. nagrody za "szczególne osiągnięcia". Zapytany przez dziennikarzy, o jakie to szczególne osiągnięcia chodzi, odpowiada, że nie ma czasu i każe przysłać pytania na piśmie. No kurcze, taką słabą pamięć ma, że nie pamięta nałożenia 500 złotych grzywny na Amazona za nieprzestrzeganie prawa pracy? Przecież giełdy aż się zatrzęsły po tej karze.
www.donald.pl/artykuly/5CiXFG2f/glowny-inspektor-pracy-przyznal-sobie-20-tysiecy-nagrody-za-szczegolne-osiagniecia
A jak wygląda działalność PiP naprawdę? Wkleję dzisiejszy tekst Zandberga:
"Od kwietnia bez pensji. Tak wygląda sytuacja pań maszyniarek ze szczecińskiej szwalni V*I*Production. To załoga dawnej szczecińskiej Odry, kiedyś znanej na całą Polskę. Po dawnej tekstylnej potędze pozostały już tylko gruzy. Teoretycznie szwalnia dalej istnieje, nikt nie rozwiązał z paniami umów o pracę ani nie wystawił im świadectw pracy. Ale właściciele, państwo Jürgen Van Kammen i Dominique De Blieck, na wiele miesięcy zapadli się pod ziemię. Pretekstem był koronawirus, choć - jak mówiła mi dziś na spotkaniu załoga - w firmie od dawna nie działo się dobrze.
Panie maszyniarki zostały bez środków do życia. Wiele z nich jest w wieku przedemerytalnym. Przez to, że nie otrzymały świadectw pracy, nie mogą dostać należnych świadczeń socjalnych. Od miesięcy żyją w zawieszeniu, bez pieniędzy na życie, ani zatrudnione, ani bezrobotne.
Dziś interweniuję w tej sprawie na prośbę działaczek Razem Szczecin, które walczą o odzyskanie przez panie maszyniarki zaległych wynagrodzeń. Sprawę nagłaśniają także nasze okręgi zagraniczne w Belgii i w Holandii, gdzie znajduje się majątek właścicieli firmy.
Niestety, nie mogę pochwalić szczecińskiej inspekcji pracy. Zamiast realnej pomocy, choćby w zakresie należnych świadczeń, panie dostały od inspekcji zbywające listy. To nie jest w porządku. Zwróciłem się do Głównego Inspektora Pracy o wyjaśnienie tej sprawy."