filostrados
08.03.04, 11:53
jestem w dolku
potrzebuje pomocy szukam wsparcia
nic mi nie wychodzi nie udaje sie itd
mam bardzo zle mniemanie o sobie
malzenstwo na granicy rozpadu
skonczone 40 lat
praktycznie bez szans na przyszlosc
czuje ze sam sobie nie poradze
mimo ze praktykuje od lat buddyzm
to jakos caly ten wysilek ktory wlozylem w praktyke poszedl na marne nie
przystaje do rzeczywistosci ktora jest ciezka trudna i nie do zniesienia
zaczalem chodzic na psychoterapie
ale koszty jakie trzeba poniesc przerazily mnie i sie wycofalem
fakt przyznaje sie chcialbym miec wszystko za darmo i nie ponosic zadnych
konsekwecji ale to wszystko mnie przerasta
myslo rozwodzie zwiazane z tym formalnosci zabiegi
czuje ze nie dam rady sam
jestem bezradny, zrozpaczony i samotny
nie chce konczyc na ulicy
musze sie jakos pozbierac
tylko jak?