Ekstremalna zima

22.01.13, 18:55
Nie wiem, co Wy sądzicie o tej zimie. Moja wytrzymałość się kończy i wraz z końcem wytrzymałości skóry. Po wczorajszym i przedwczorajszym spacerku, kiedy wiatr wiał z każdej strony i jakbym się nie ustawiała śnieg zawsze padał mi na twarz, dorobiłam się w końcu pałających, swędzących, czerwonych, łuszczących się placków na polikach.
Wczoraj wieczorem w desperacji napakowałam na tę twarz, wyglądającą jak rozdzióbana przez kruki, wrony, krem do rąk Neutrogena skoncentrowany, mała tubka w kartoniku, 15ml, taki: www.i-apteka.pl/product-pol-38079-NEUTROGENA-FN-Krem-do-rak-intensywnie-regenerujacy-15ml.html?utm_source=nokaut.pl&utm_medium=cpc&utm_campaign=2013-01&utm_content=38079 (czyli pantenol, alantoina, bisabolol i spółka; ta spółka do kosmetycznych purystek pewno nieakceptowalna, więc niech same czytają skład:)
i powiem Wam, że w ciągu doby poprawa nastąpiła znaczniejsza niż znaczna, działa lepiej niż neutrogena do stóp, którą dotąd stosowałam w takich sytuacjach, ale ona ma mocznik, szczypałoby, nie miałam odwagi.
Jeszcze rano wyglądałam nietęgo, plamiasta, obrzękła, ale już nie swędząca i boląca, teraz z niedużą pomocą fluidu nie ma śladu uszkodzeń.
Krem ma w dodatku tę zaletę, że się nie błyszczy na skórze. Nie ma mowy jednak, żeby to pudrować bodaj lekko.
Ponieważ ja przeprowadzam się gdzieś na równik, tak postanowiłam, to zostawiam tę receptę Wam, nieszczęsnym ofiarom strefy klimatycznej przewrotnie zwanej umiarkowaną, w pożegnalnym prezencie.
    • besame.mucho Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 19:05
      > Po wczorajszym i przedwczorajszym spacerku, kiedy wiatr wiał z każdej strony i jakbym się
      > nie ustawiała śnieg zawsze padał mi na twarz, dorobiłam się w końcu pałających, swędzących,
      > czerwonych, łuszczących się placków na polikach.

      Prawie codziennie wieczorem spaceruję jakąś godzinę-dwie. Żeby się placków nie dorobić stosuję: krem ten sam co zwykle (dosyć lekki, do suchej skóry), makijaż (w lecie się na wieczorne spacery nie pacykuję, ale tutaj na krem dowalam jeszcze podkład i puder), szalik do połowy policzków i duży kaptur chroniący przez wiatrem i śniegiem. Wada tego zestawu jest taka, że przed każdym przejściem przez ulicę muszę się kręcić wokół własnej osi, bo głowy w tym szaliku i kapturze przekręcić nie da rady ;). Zaleta taka, że nie mam placków.
      • teresa104 Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 19:13
        Mam szalik, mam wielki kaptur, czapkę, stosuję tłuste kremy i całe to pacykarstwo, ale wobec roztapiających się na twarzy krup, wiatru i mrozu skóra skapitulowała.
        Myślałam jeszcze o nasączanej wazeliną bawełnianej kominiarce.
        • besame.mucho Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 19:59
          A próbowałaś oleju? Jak się robi naprawdę ekstremalnie zimno, to do kremu dodaję odrobinę olejku arganowego, może u Ciebie też jakieś tłuste coś zda egzamin? A jak nie, to tylko pod kołdrę i do wiosny!
    • ochanomizu Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 20:42
      To jest ekstremalna zima? To już wszyscy się przyzwyczaili do "ocieplenia klimatu" i kilkanaście centymetrów śniegu i kilkunastostopniowy mróz jest końcem świata?
      Ja bym się nie obraziła, jakby jeszcze dopadało śniegu i jakby jeszcze trochę się ochłodziło.
      -20 stopni, sporo śniegu i ostre słońce (na które na razie chyba niestety nie ma widoków) to wymarzone okoliczności przyrody ;) na zimowy spacer.
      A twarz przy mrozie i ściegu smaruję https://sklep.eris.pl/foto/lipointensive_pha_d.jpg (to dopiero nieakceptowalny skład ;) ) i nic złego się nie dzieje.
      • kasica_k Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 21:01
        Mróz przy bezwietrznej pogodzie i słońcu to proszę bardzo, ale mokremu zimnemu paskudztwu wianemu w twarz to ja też mówię stanowcze nie.
        • pierwszalitera Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 21:39
          kasica_k napisała:

          > Mróz przy bezwietrznej pogodzie i słońcu to proszę bardzo, ale mokremu zimnemu
          > paskudztwu wianemu w twarz to ja też mówię stanowcze nie.
          >

          Zgadzam się, przy suchym mrozie typowym dla polskiej pogody nic mi się z twarzą nie dzieje, przeciętnie tłusty krem plus make up dają radę. Ale przy smagającym w twarz, marznącym deszczu w okolicach 0-3 stopni twarz mi parszywieje. W tym roku było ektremalnie źle, nie pomagał już nawet olej dosmarowywany chojnie do mojego stałego kremu. Zaryzykowałam i kupiłam na początu stycznia krem różany Dr. Hauschka. Ładnie pachnie, naturalnym olejkiem róży, ale strasznie ciężko go rozsmarować, jak na okropnego tłuściocha szybko się za to "wchłania" pozostawiając aksamitną skórę. Cera poprawiła mi się niesamowcie, chociaż zmieniałam w tym czasie strefy klimatyczne z zimy mokro - wstrętnej na prawie syberyjską i nazad. Jestem pod wrażeniem i kupiłam drugą tubkę (30ml 19 euro). To jak na razie, mój najlepszy krem zabezpieczający przed chłodem i jednocześnie łagodzący zaczerwienienia i podrażnienia.
    • jarka63 Re: Ekstremalna zima 22.01.13, 21:58
      LRP Substiane Extra Riche i jest dobrze :)
    • izas55 Re: Ekstremalna zima 23.01.13, 10:59
      Mi popękały/porozszerzały się naczynka i wyglądam jakbym była w kropki. Dobrze na to potworne podrażnienie od siekącego śniegu zrobił mi krem www.iwostin.pl/krem-na-naczynka-na-noc/ . Złapałam go jako jedyny skoncentrowany na naczynka jaki miałam w lodówce. Gdy używałam go latem, nie byłam z niego jakoś specjalnie zadowolona, był zdecydowanie za tłusty dla mnie. Ale teraz na to potworne podrażnienie całkiem nieźle mi zrobił.
      Chyba też rozważę przeprowadzkę.
      • teresa104 Re: Ekstremalna zima 23.01.13, 21:00
        A ja jakoś nie umiem się z tym Iwostinem dogadać. Wszystkie, które próbowałam na naczynka (może tego akurat nie), były wodniste, za lekkie, w rezultacie było tak, jakbym w ogóle niczym się nie posmarowała. Na plus im liczę, że nie uczulają.
    • balbina11 Re: Ekstremalna zima 23.01.13, 15:13
      W takim razie moja skóra jest maksymalnie odporna. Przyznaję się bez bicia, że smaruję ją tylko na noc, bo rano nie mam na to czasu, a potem zapominam. Pomadkę ochronną noszę w kieszeni kurtki i smaruję nią też płatki nosa. Na dworze spędzam, niezależnie od pogody 3-4 godziny dziennie. O kremie itp. przypomnę sobie jak temp. spadnie poniżej 20 stopni. Żeby nie było - mam 39 lat i tendencje do pękających naczyniek.
    • mniickhiateal Re: Ekstremalna zima 23.01.13, 23:08
      Mnie wystarcza w tym sezonie wymieszanie rytualnej porannej porcji Physiogelu z paroma kroplami olejku arganowego + jak zwykle w zimie, nałożenie nieco grubiej podkładu i pudru. Jeżeli mimo to zanadto się zarumienię, trochę Roseliane Uriage'a nasmarowanego na pyzy na noc załatwia problem. Tym niemniej, jedną z najlepszych pancernych i ochronnych paciek, jaką znam, jest Nanobaza. Jeśli nadal szukasz czegoś, to może spróbuj? Nakładając, dobrze jest porcję tego kremu rozgrzać nieco najpierw w dłoniach, wtedy się mniej tępo wklepuje. A, i jeszcze, na blizny i ogólnie podrażnienia kiedyś mi dermatolog poleciła krem La Roche Posay z cynkiem i miedzią, i on jest też bardzo miły w aplikacji i szybkości efektów. Acz na koniec przyznaję bez bicia, że ja mam tylko lekko wrażliwą skórę, nie miewam (odpukać; może to zasługa konsekwentnej pielęgnacji bez eksperymentów) ekstremalnych jazd.
      • mniickhiateal Re: Ekstremalna zima 23.01.13, 23:12
        Aaaa, i jeszcze jedno. Na wargi stosuję ochronnie od lat fantastyczny krem Uriage Bariederm Levres. I kiedy w zimie zaczyna mi się nos łuszczyć i czerwienić od kataru czy smarkania na mrozie, wklepuję w tenże właśnie ten krem, i działa jak złoto, natychmiast znikają wszystkie naderwane skórki i podrażnienia.
    • fanaberia.fanaberia Re: Ekstremalna zima 28.01.13, 13:47
      Moje odkrycie tego sezonu. Nie wiem, czy w tymczasowym miejscu pobytu mam bardziej suche powietrze, które przewrażliwia mi skórę, czy raczej pesel daje znać o sobie, ale pierwszy raz w życiu odczuwam potrzebę dodatkowej ochrony twarzy przed mrozem (nie licząc wyjazdów w ekstremalne okoliczności przyrody). Krem spisuje mi się znakomicie, odkąd załapałam, żeby nakładać odrobinę. Większa ilość nie ma szansy się wchłonąć do końca świata. Przy okazji jest to najlepsze, co ostatnio miałam do pielęgnacji rąk. Do stóp też daje radę.
      Lojalnie informuję, że używam go wyłącznie na wybieg leśny. Nie mam bladego pojęcia, czy nada się pod makijaż i do ludzi. Konsystencję i lepkość ma spicyficzną, więc różnie może z tym być.
Pełna wersja