xkropka
29.01.03, 13:36
Tak sobie tu siedze i pisze i pomyslalam - jak sie musi czuc ta nieszcesna
klawiatura, w ktora tak lupie bezustannie - no bo toto chyba tez uczucia
jakies ma, a ja tylko tak sadystycznie do niej: bach, bach po klawiszach. No
moze tylko czasami jakas miotelka odkurze, okruszki spomiedzy literek
wymiote. A na codzien - czysty wyzysk. I nawet pretekstu zadnego do tego nie
mam, bo przeciez taka klawiatura gotowac nie potrafi.
Wyrzuty sumienia chyba doprowadza do tego, ze zaczne pisac dlugopisem. Ale
taki dlugopis tez cos czuje - wysysam z niego atrament i spustoszenie coraz
wieksze w jego wnetrzu czynie - oprocz katuszy fizycznych, jeszce
psychicznych cierpien mu dokladam.
Ale jak tu pracowac bez pisania???