pastwa
05.02.03, 11:44
Blekitnym karawanem jade teraz,za oknem widno jak w dzień, choc południe
dopiero, jade sam, a obok kilku kolegów siedzi, co to zmarło im sie jutro, bo
ja przewoźnikiem przyszlosci jestem. Te umarlaki, maja ze mna dialog, ja
musze uważać bo widoki za oknem piekne ma, a oni mnie absorbują jak
absorbent, końcu jest miedzy nami chemia,nie.
I juz wchodze w zakret, juz łany zbóz za oknem przeistaczaja sie w tepy pełne
rzepy, bo zmieniam strefe klimatyczna co i rusz przestawiajac klimke z
samochodzie, jeszcze na chodzie, ale nigdy na wodzie, w takim smrodzie nie
dało by rady, te wodniste gady.
I one mówia tak:
- hej jest nas trzy, badź ty miły i nas spław !
- ja nie moge miłym byc, chocbym zyc miał tysiąc zyc, bo mnie czeka pewny kić!
- my jestesmy martwe future ciała, stad zabawa cała, ze za zycia taka chęć
aby innym był nasz zieć
(co powiedziec pytam was, tym future zmarłym mam ? )
Do wyboru do koloru,bądź przesyłką albo ślij !
Kierowca Karnejwanny