beduinka 19.05.05, 22:34 gospodarka w krajach arabskich/ kontakty gospodarcze poszczególnych państw arabskich z Polską itp. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beduinka Polsko - Arabskie Forum Gospodarcze 19.05.05, 22:35 Polsko - Arabskie Forum Gospodarcze IAR, 2005-05-19 W dniach 20 i 21 czerwca 2005 r. w Warszawie i Poznaniu odbędzie się Polsko- Arabskie Forum Gospodarcze. Organizatorem jest Krajowa Izba Gospodarcza. W Forum wezmą udział polscy i arabscy przedsiębiorcy oraz przedstawiciele administracji rządowej i organizacji samorządu gospodarczego. Celem spotkania jest nawiązanie kontaktów gospodarczych, handlowych i inwestycyjnych między firmami i biznesmenami obu krajów. Organizatorzy oczekują, że na forum przybędzie około 300 osób. W ostatnim dziesięcioleciu wartość wymiany handlowej Polski z krajami arabskimi wynosiła 1 procent obrotów z zagranicą. W ubiegłym roku w porównaniu do roku poprzedniego polski eksport do tych krajów wzrósł o 37 procent. Mimo to, dla polskich przedsiębiorstw region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej nadal pozostaje nieznany. Wśród krajów arabskich najważniejszym polskim partnerem eksportowym jest Arabia Saudyjska. Wartość naszego eksportu do innych krajów nie przekracza 10 milionów dolarów. Patronat nad Polsko-Arabskim Forum Gospodarczym objęli ministrowie: spraw zagranicznych oraz gospodarki i pracy. Odpowiedz Link
pam_pa_ram_pam Re: gospodarka 20.05.05, 09:57 Strasznie trudny temat. Zarówo kontakty Polski z Dubajem lub Abu Dhabi, jak i z Sudanem są to kontakty cywilizowanego kraju z Trzecim Światem. Tyle, że Polska raz jest cywilizacją, a raz Trzecim Światem... Odpowiedz Link
beduinka Re: gospodarka 20.05.05, 10:12 pam_pa_ram_pam napisał: > Tyle, że Polska raz jest cywilizacją, a > raz Trzecim Światem... > trafna uwaga :))))))) Odpowiedz Link
pam_pa_ram_pam Re: gospodarka 20.05.05, 11:27 A tak na poważnie, to myślę, że Polska powinna zainteresować się następującymi obszarami: 1. Turystyka w Egipcie. Coraz więcej Polaków tam jeździ, a nasze nieobycie w świecie, brak znajomosci języków, niechęć wobec obcej kultury itd itp powodują spore zatargi w hotelqach, restauracjach i gdzie tam jeszcze. Myślę, że czysto polski hotel z czysto polską obsługą w Hurghadzie, restauracja ze schabowymi, pierogami, rosołkiem, barszczem czerwonym i oczywiście Czystą Wyborową to jest to, czego polski turysta najbardziej oczekuje. W Hotelu oczywiście kaplica hotelowa z księdzem na etacie i msze co dwie godziny... A przed hotelem taksówki z polskojęzyczną obsługą. 2. Sudan. Tym razem naprawdę na poważnie. Tam się za chwilę uspokoi. Trzeba być tak przed innymi, bo to kraj obiecujący pod każdym względem. Turystycznie - jako że rafy tam są dużo lepsze niż w Egipcie, zabytki Nubii podobie atrakcyjne, jak w Egipcie - sam rejs z Assuanu do Roseires albo Juby (śladami podróży poślubej Stasia i Nel Tarkowskich) mógłby skusić wielu. Problem w tym, że High Assuan Dam chyba nie ma śluzy... Komunikacyjnie - bo Khartoum International Airport leży w bardzo dobrym miejscu. Koleje w Sudanie też upadły tak nisko, że teraz mogą się chyba tylko podnosić - dlaczego nie przy pomocy Polaków. W latach '80 budowliśmy koleje w Egipcie i dobrze było. No i na koniec, tam pod ziemią można znaleźć niemal całą Tablicę Mendelejewa. Jeszcze należałoby dodać, że ziemi uprawnej i wody jest tam dużo więcej, niż w Egiopie. Odpowiedz Link
garmuduru Re: gospodarka 20.05.05, 14:53 najbardziej podobał mi się pomysł z taksówkami, w końcu arabiści przestali by narzekać, ze ciężko znaleźć pracę :)))))))) Odpowiedz Link
beduinka Re: gospodarka 20.05.05, 18:46 garmuduru napisała: > najbardziej podobał mi się pomysł z taksówkami, w końcu arabiści przestali by > narzekać, ze ciężko znaleźć pracę :)))))))) już bym wolała pracę poganiacza wielbłądów :))))))) Odpowiedz Link
beduinka Re: gospodarka 20.05.05, 18:46 pam_pa_ram_pam napisał: > A tak na poważnie, to myślę, że Polska powinna zainteresować się następującymi > obszarami: > 1. Turystyka w Egipcie. Coraz więcej Polaków tam jeździ, a nasze nieobycie w > świecie, brak znajomosci języków, niechęć wobec obcej kultury itd itp ale wielu polskich turystów sądzi, że jak będą mówili POWOLI i BARDZO WYRAŹNIE po polsku, to "te Arabusy" ich zrozumieją powodują > spore zatargi w hotelqach, restauracjach i gdzie tam jeszcze. Myślę, że czysto > polski hotel z czysto polską obsługą w Hurghadzie, restauracja ze schabowymi, > pierogami, rosołkiem, barszczem czerwonym i oczywiście Czystą Wyborową to jest w Hurgadzie już funkcjonuje polska restauracja - co prawda świnek (schabowy) tam nie użyczysz Odpowiedz Link
survey06 Re: gospodarka 22.05.05, 13:25 beduinka napisała: > w Hurgadzie już funkcjonuje polska restauracja. Wyglada na to, ze w Hurghada (i okolicach) pracuje dosyc sporo Polakow i Polek. W grudniu 2004 lecialem rejsem Alitralia z Mediolanu do Warszawy z grupka kilku mlodych kobiet, tak jak ja, udajacych sie na swieta Bozego Narodzenia i Nowy Rok do Polski. Pochodzily glownie ze Slaska, Lublina i okolic Wroclawia. Odpowiedz Link
beduinka Historic Anti-Privatisation Conference in Basra 20.05.05, 18:42 mail, który dzisiaj otrzymałam: *******There is still time to send more solidarity statements!******** Please forward to all relevant trade union/anti-war/social movement contacts... FOR IMMEDIATE RELEASE May 20th 2005 Historic Anti-Privatisation Conference in Basra When? Wednesday May 25th and Thursday May 26th Where? The Meeting Room, Basra Institute of Petroleum What time? 10.30am - 5.30pm *Press Conference and Photocall/Interview opportunities - Thursday May 26th, 5pm, The Meeting Room, Basra Institute of Petroleum* May 25-26 will see Iraqi trade unionists and civil society activists gather at the Oil Institute of Basra for a two-day conference aimed at fighting the privatisation of Iraqi oil. The organisers of the conference, the General Union of Oil Employees, is a union resolutely opposed to the Occupation, the former regime and current plans to privatise Iraq's oil industry. UK-based campaiging organisation Iraq Occupation Focus has organised the international solidarity side of the conference. Six papers written by six professors from Basra University on the subject of privatisation will be presented and discussed, international contributions and a tour of oil sector workplaces will also take place. Naomi Klein and Avi Lewis have dedicated their film 'The Take' to the conference. It will be the Arabic langauge and Iraq premiere of a film dedicated to the courage, militancy, co-operation and autonomy of a group of workers, not unlike those currently feeling the might of the neo-con free market dictate in Iraq. The film documents the take-over of an auto-parts factory in Buenos Aries by unemployed workers. Naomi and Avi, as well as the workers featured in the film, currently in translation by Indymedia Beirut, will also send a message of solidarity to the conference, to show and inspire that resistance to privatisation and the neo-con, neo-liberal agenda is possible through workers' self-organisation. Renowned writer and investigative journalist Linda McQuaig, author of ground-breaking 'It's the Crude Dude: War, Big Oil and the Fight for the Planet' has sent an adapted extract from her book. Focus on the Global South has dedicated 20 copies of research document "Silent War: The Economic and Ideological Occupation of Iraq". www.focusweb.org/pdf/Iraq_Dossier.pdf US Labour Against the War (USA), Platform (UK-based social and environmental justice researchers and oil industry experts), Jubilee Iraq (Iraq and UK) and War on Want (UK) have all crafted research reports and messages of solidarity on the nature and history of privatisation, production sharing agreements, the operations and ideologies behind instiutitions like the IMF, WTO and WB plus the dynamics of the international debt racket. Messages of solidarity sent so far have come from: the South Africa Anti-Privatisation Forum, Liga Manggawaga (Philippenes), the Candian Autoworkers Union, Fiom-Cgil (Italy), and National Union of Journalists, the Offshore International Liaison Committee, and The Stop the War Coalition (UK). Six oil workers from Patagonia, Argentina, fresh out of serving an eight month prison sentence for occupying a British Petroleum oil plant last year also sent a solidarity statement. It is included at the end of this release. Further details of participants and submissions tba. Contributions from Venezuela, Colombia, Poland, Sweden, France and Lebanon expected. For further information please contact: Iraq Contacts Farouk Isma'al, acting international secretary GUOE 0096440 319 310 ex 45 farouk101small@yahoo.com Hassan Jumaa Awad Al Assadi, President GUOE (Arabic only) 00964 7801 001 196 hssnawad@yahoo.com Ewa Jasiewicz, UK Contact for the General Union of Oil Employees, Iraq Occupation Focus freelance@mailworks.org 0044 7749 421 576 or Munir Chalabi, UK Contact for the General Union of Oil Employees, Iraq Occupation Focus 0044 7952 683 415 munir@chalabi.screaming.net NOTES The GUOE was established a month after the invasion of Iraq. Its has 23,000 members in Basra, Amara and Nassiriyah. The Leadership has a history of opposition to and imprisonment by the Baath regime. The Union does not belong to any trade union federation in Iraq. It is not organised through or controlled by any political party in Iraq. It is an independent trade union. The Union has already carried out strike action which has shut down oil exports in 2003 and 2004. Links to past articles about the General Union of Oil Employees: www.guardian.co.uk/comment/story/0,3604,1417222,00.html www.truthout.org/issues_05/040705LA.shtml www.corporatewatch.org.uk/newsletter/issue23/part13.htm www.socialistparty.org.uk/2005/385/index.html?id=pp8.htm www.socialistworker.co.uk/article.php4?article_id=5874 *********************************************************************** Statement of Support from activists from Patagonia, Argentina fighting the effects of Oil Privatisation in their country We are six men and women who, until ten days ago, spent eight months in prison for struggling against the hunger and unemployment wešve been living with since our oil was handed over to multinationals. Here, in Patagonia, Argentina, the place many call the end of the world, we see ships leave every day - carrying away our resources while our families go hungry. Tired of waiting for solutions, of receiving no response other than a few bags of food, we decided to make ourselves heard. Together with 500 men and women we occupied the British Petroleum plant, and in the face of beatings and intimidation, we held it for a week. We occupied the plant because it is ours: we are not going to allow them to steal our natural resources, with the complicity of politicians and judges. Eventually, when they saw all the support we had, they made us sign an agreement in which they promised us work. So we left. Two days later, they came to our homes and they arrested us. The neighbours organized marches and protests to demand our release, and they suffered repression. Today, thanks to the solidarity of our brothers and sisters in Argentina and around the world, we have recovered our freedom. But we know that we are going to have to continue struggling against those who do not recognize rights, or the truth. We, the six men and women who write this letter to you, are all under 35 years of age, and between all of us, we have 17 children. Itšs for them that we are struggling. We also have an obligation to tell them clearly what the word łprivatization˛ means: the denial of rights, food, health, and the future of our families. When we were in prison we were grateful to be called by our names, because it helped us to recover our identities from those who denied us even that. We donšt know your names, but we want to send our hugs to each and every one of you. From Caleta Olivia, Elsa, Hugo, Jorge, Selva, Marcela and Mauricio embrace you, in the name of the millions of workers who have been condemned to misery by the privatisations in Argentina. Odpowiedz Link
tetys BinLaden w Polsce 09.10.05, 20:43 Jeszcze w latach 80. polskie przedsiębiorstwa budowlane prowadziły wielomilionowe inwestycje, a polscy specjaliści tysiącami pracowali w Iraku i Libii. Początek gospodarki wolnorynkowej, przemiany w naszym kraju i uwolnienie kursu dolara sprawiły jednak, że nasz handel, w tym także polski przemysł budowlany załamał się, by już nigdy nie wrócić do „złotych lat 70. i 80.” Roman Dąbrowski, polski arabista z doświadczeniem w pracy na rynkach arabskich, w sektorze budowlanym, tak charakteryzuje nasze kontakty z tym regionem w latach 80. i obecnie: „To są zupełnie różne doświadczenia. W latach 80. mieliśmy do czynienia z wielkimi polskimi projektami. Na czas prac powstawały całe osiedla, z kuchnią, sklepem i normalnym życiem w warunkach orientalnych, ale polskim klimatem. Obecnie jest to raczej jednoosobowy wyjazd w celu zdobycia kontraktu. Także kontrakty – jeżeli już są - to raczej na dużo mniejszą niż w latach 80. skalę”. Złote lata 80. Polskie życie na arabskim kampie było dość spokojne, choć oczywiście nie brakowało chwil pełnych przygód, śmiesznych, jak i tragicznych. Jednak Polacy czas spędzony na kontrakcie wspominają raczej ciepło. Krótki „epizod” iracki, libijski czy algierski miało bardzo wielu polskich inżynierów i lekarzy. Większość z nich wspomina te lata z rozrzewnieniem. Powoływanie się na znajomości z „odległych krajów” i pewien sentyment do tych rynków odczuwa wiele osób zajmujących obecnie kluczowe stanowiska. Nawet tak młode osoby jak Igor Chalupec, obecny prezes Orlenu, zetknęły się z polskim przemysłem budowlanym w krajach arabskich. Prezes Chalupec miał podobno swój iracki epizod w latach 80., gdy jego matka będąca księgową w Iraku zaprosiła go na krótkie wakacyjne praktyki. Znając arabskie zwyczaje można było nie tylko zarobić niezłe pieniądze, ale także przeżyć przygodę życia. Jeden z tłumaczy, Polak pracujący na kontrakcie, tak wspomina czas swojej pracy: „Głównie załatwiałem sprawy biurokratyczne, czyli dość przykre, czyjś zgon, wypadek i ten kawałek pracy, który wymagał obecności Polaka i nie mógł być wykonany przez tłumacza miejscowego. Pamiętam jak załatwiając właśnie tego typu sprawę wypadku samochodowego Polaka na jednym z posterunków w słynnej dziś irackiej Falludży zobaczyłem przepiękny nóż w kształcie płomienia. W zwyczaju arabskim jest przyjęte, że jeśli gorąco chwali się jakikolwiek przedmiot, właściciel powinien ową rzecz chwalącemu ofiarować. Ponieważ nóż mi się podobał oczywiście zrobiłem to i faktycznie go dostałem. Jakie było moje zdziwienie, gdy po kilku miesiącach w zupełnie przypadkowej rozmowie z tym samym policjantem dowiedziałem się, że był to dowód w sprawie o morderstwo, ale i bez dowodu bez problemu człowieka skazano. Do dziś mam w domu ten nóż.” Smutek lat 90. Lata 90. to załamanie się polskiej aktywności na rynkach arabskich, zresztą nie tylko w sektorze budowlanym. Polacy byli zajęci innymi sprawami - przemianami gospodarczymi, potem wejściem do Unii, a raczej całym procesem przygotowawczym, bo samo wejście miało miejsce wiele lat później, rozmowami stowarzyszeniowymi, odrywaniem się od rynków rosyjskich i byłych „bratnich krajów socjalistycznych”, zachłyśnięciem się Stanami Zjednoczonymi i wejściem do NATO. Kraje arabskie nie były traktowane priorytetowo ani przez polskich polityków, ani przedsiębiorców, czemu zresztą trudno się dziwić. Same firmy musiały przejść restrukturyzacje. Zmienić profil, park maszynowy, przystosować się do wolnej konkurencji, a często nauczyć się żyć z większościowym udziałowcem z zagranicy. Przede wszystkim jednak uwolnienie złotówki dobiło polskie firmy, nie tylko budowlane. Nagle okazało się, że polska budowlanka nie jest wcale aż tak bardzo konkurencyjna. A odzwyczaić od niskich cen partnerów arabskich było bardzo trudno. Pozostały sprawy nierozliczonych kontraktów, długów między Polską i niektórymi z krajów, a wreszcie, jak grom z jasnego nieba, spadła na polskie firmy zaangażowane w Iraku wiadomość o agresji tego kraju na Kuwejt. Jedyną pozytywną reakcją i szansą na przyszłość było nawiązanie stosunków dyplomatycznych z krajami Zatoki Perskiej. To właśnie na tych rynkach Polacy mają szanse być konkurencyjni w sektorze budowlanym i choć nie jest to jeszcze wykorzystywane, to właśnie te kraje, a nie „tradycyjnie” przyjazna Polsce Libia, Algieria, czy Irak stanowią szansę dla polskiego budownictwa. Bin Laden w Polsce Tuż przed wydarzeniami z 11 września 2001 roku SAUDI BINLADIN GROUP prowadziło rozeznanie na temat możliwości inwestowania w Polsce i współpracy z firmami o podobnym profilu (budownictwo specjalistyczne: hotele, szpitale, obiekty uniwersyteckie itp., elektrownie, autostrady, drogi, tunele, tamy, mosty, lotniska, budowa rurociągów i zbiorników paliw). W trakcie misji handlowej KIG na przełomie lutego/marca 2001 r. firma zawarła wstępne porozumienie z Elektrimem. Binladin Group, poza wyrodnym synem rodziny Osamą Bin Ladenem, to jedna z najbardziej szanowanych na świecie firm budowlanych. Jakie było jednak przerażenie polskich urzędników MSWiA, gdy już po wydarzeniach z 11 września na ich biurka trafiła prośba o wizę dla „BinLadena”. Nie był to oczywiście Osama, ale zarówno polska Ambasada w Arabii Saudyjskiej, a nawet amerykańska Ambasada w Arabii Saudyjskiej musiały pisemnie poświadczać, że jest to ogólnie szanowana grupa kapitałowa, która obraca wieloma miliardami dolarów i nie należy się ich bać. I tak właśnie nie po raz pierwszy, ale za to najbardziej spektakularny zetknęliśmy się z faktem przyjazdu do Polski firmy budowlanej z krajów arabskich. To, co wydawało nam się niemożliwe powoli może stać się faktem. To nie my eksportujemy swoje usługi i chcemy zdobywać nowe rynki, ale mamy być zdobywani przez arabskie firmy budowlane. Oczywiście konkretnie w tym przypadku do niczego nie doszło, choć plany grupy już w owym czasie przewidywały budowę osiedla mieszkaniowego zbliżonego do „Mariny Mokotów”, czyli trochę wyższy standard dla warszawskiej klasy średniej na terenach SGGW. Patrząc po sukcesie ostatnich tego typu inwestycji dalekowzroczność saudyjskiego biznesmena może tylko budzić podziw. Jednak nazwisko Bin Laden spowodowało, że nie dało się z nikim sensownie porozmawiać na temat projektu. -Gdyby nie fakt, że było to aż tak żałosne, można się było zdrowo pośmiać. O tym, że będziemy budować „obóz dla terrorystów”, „wille Osamy”, czy „Polski Taliban” nasłuchałem się od ludzi, którzy powinni mieć więcej oleju w głowie.- wspomina urzędnik z ministerstwa, który przekonywał ówczesnych notabli do spotkań i dyskusji. Gudzowaty w Egipcie Choć ekspansja firmy budowlanej z Arabii Saudyjskiej się nie udała Polacy próbują dokonać sztuki odwrotnej – czyli wejść na rynek saudyjski. O tym jak trudno i uciążliwie wchodzi się na rynki, gdzie Polska jest prawie nieznana, przekonuje się Jacek Martyniuk, reprezentant Polimexu-Mostostalu Siedlce, który razem z lokalnym, saudyjskim partnerem od prawie roku stara się o lukratywne kontrakty w Zatoce Perskiej. W Egipcie natomiast – także przez lokalnego partnera szczęścia szuka Bartimpex. Jak można przeczytać na stronie polskiej ambasady w Egipcie: „W dniach 11-13.06 przebywał w Egipcie prezes Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego Bartimpex, Pan Aleksander Gudzowaty. Celem wizyty było podpisanie porozumienia o współpracy z jedną z największych egipskich firm - Arab Contractors”. I to właśnie w dobrym lokalnym partnerze leży klucz do sukcesu. Niestety, jak mówi Roman Dąbrowski, wcale nie jest łatwo go znaleźć: „Tak samo jak firmom arabskim ciężko weryfikuje się partnera polskiego Odpowiedz Link
chaladia Re: BinLaden w Polsce 09.10.05, 23:03 tetys napisał: "Jeszcze w latach 80. polskie przedsiębiorstwa budowlane prowadziły wielomilionowe inwestycje, a polscy specjaliści tysiącami pracowali w Iraku i Libii. Początek gospodarki wolnorynkowej, przemiany w naszym kraju i uwolnienie kursu dolara sprawiły jednak, że nasz handel, w tym także polski przemysł budowlany załamał się, by już nigdy nie wrócić do „złotych lat 70. i 80" Do Iraku i Libii proponuję dopisać Egipt (kontrakt na budowę kolei w Delcie) Sudan (Elektrowania Khartoum North), Elektrownie z blokami po 200 MW w Turcji (Yatagan, Kemerkei) i wiele innych. „To są zupełnie różne doświadczenia. W latach 80. mieliśmy do czynienia z wielkimi polskimi projektami. Na czas prac powstawały całe osiedla, z kuchnią, sklepem i normalnym życiem w warunkach orientalnych, ale polskim klimatem. Obecnie jest to raczej jednoosobowy wyjazd w celu zdobycia kontraktu. Także kontrakty – jeżeli już są - to raczej na dużo mniejszą niż w latach 80. skalę”. Jeśli Państwo nie kiwnie palcem w takiej sprawie, to wielkiego kontraktu nie będzie. Co najwyżej indywidualny wyjazd. Za czasów PRL-u tez takie wyjazdy były, kto wie, czy nie w równej liczbie - za pośrednictwem "Polservice'u". Te wielkie kontrakty z reguły były albo wynikiem porozumień międzynarodowych, albo tego, że PRL wnosił jakiś wkład do Banku Światowego, dzięki czemu polskie firmy mogły uczestniczyć w przetargach na roboty sponsorowane przez Bank. Dziś tego nie ma. I proszę nie zwalać wszystkiego na kurs dolara, bo z tym samym kursem muszą sobie radzić Niemcy, Anglicy czy Koreańczycy (południowi, nie północni) i też jakoś wychodzą na swoje. "Polskie życie na arabskim kampie było dość spokojne, choć oczywiście nie brakowało chwil pełnych przygód, śmiesznych, jak i tragicznych. Jednak Polacy czas spędzony na kontrakcie wspominają raczej ciepło. Krótki „epizod iracki, libijski czy algierski miało bardzo wielu polskich inżynierów i lekarzy. Większość z nich wspomina te lata z rozrzewnieniem. Powoływanie się na znajomości z „odległych krajów” i pewien sentyment do tych rynków odczuwa wiele osób zajmujących obecnie kluczowe stanowiska". Gdyby te osoby nie popracowały w warunkach kapitalistycznej gospodarki przez parę lat w Libii czy Egipcie, gdyby nie podszlifewały angielszczyzny, także technicznej, której w kraju nie było jak się nauczyć, to marnie by wyglądała nasza transformacja ustrojowa w layach '90... "Gudzowaty w Egipcie Choć ekspansja firmy budowlanej z Arabii Saudyjskiej się nie udała Polacy próbują dokonać sztuki odwrotnej – czyli wejść na rynek saudyjski. O tym jak trudno i uciążliwie wchodzi się na rynki, gdzie Polska jest prawie nieznana, przekonuje się Jacek Martyniuk, reprezentant Polimexu-Mostostalu Siedlce, który razem z lokalnym, saudyjskim partnerem od prawie roku stara się..." Jeśli P.Gudzowaty będzie stosował metody handlowe znane mu z rynku WNP, gdzie porusza się z wdziękiem tresowanego niedźwiedzia w krajach arabskich, to niewiele wskóra... to sa inni ludzie, inna kultura. Ale, życzmy mu powodzenia! Odpowiedz Link
tetys Re: BinLaden w Polsce 10.10.05, 16:03 Dziekujemy Chaladio za fachową odpowiedź:) A Ty jak wspominasz pracę w krajach arabskich? Pozdrawiam Odpowiedz Link
chaladia Bardzo dobrze! 10.10.05, 19:48 Możesz o tym poczytać na moim Forum. Link w stopce. O moim expatriate'owaniu napisałem w wątku "jak zostałem expatriatem". Odpowiedz Link
tetys Re: Bardzo dobrze! 10.10.05, 20:42 Właściwie to nie spodziewałem się innej odpowiedzi niż Bardzo Dobrze!:)) Odpowiedz Link
gajasirocco Czy Polska podpisała umowę naftową z Egiptem? 06.10.06, 18:50 Czy Polska podpisała umowę naftową z Egiptem? Marek Kubicki 2006-06-30 13:53:06 Choć brzmi to niewiarygodnie, to z dwóch niezależnych źródeł egipskich dowiedzieliśmy się, że podczas majowej wizyty ministra Naimskiego w Egipcie została wstępnie uzgodniona umowa o dostawie do Polski gazu (od 2010 roku) i dostępie Polski do złóż ropy. Krótka informacja, która pokazała się zaraz po wizycie na stronach Ambasady Polskiej w Kairze nie zawiera nawet cienia wzmianki na ten temat. Jak możemy przeczytać na stronach Ambasady: „Przebywający z wizytą w Egipcie Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki - Pan Piotr Naimski spotkał się 22 maja br. z Ministrem ds. Ropy - Samehem Fahmy. W spotkaniu uczestniczyli ze strony egipskiej członkowie kierownictwa resortu, w tym szef egipskiej firmy gazowej EGAS. W rozmowie min. P. Naimski wyraził gotowość nawiązania współpracy z Egiptem w sektorze gazowo-naftowym, określając dziedziny tej współpracy. Przedstawił także PGNiG jako partnera do współpracy dla firm egipskich. Delegacja PGNiG odbyła odrębne rozmowy techniczne w dyrekcjach firm gazowych EGAS i GANOUPE. Min. P. Naimski spotkał się w Ambasadzie z przedstawicielami prasy egipskiej. Swoje wypowiedzi skoncentrował na niektórych aspektach sytuacji gospodarczej Polski oraz perspektywach współpracy polsko-egipskiej w dziedzinie gazu”. Według naszych informacji stronie polskiej zostały przedstawione prawie gotowe umowy, które zostały przyjęte. Ich oficjalne podpisanie ma się odbyć podczas planowanej w Polsce wizyty egipskiego ministra Sameha Fahmy. Wtedy też poznalibyśmy szczegóły umowy. Trudno nam w to uwierzyć, gdyż tego typu informacja byłaby dużym sukcesem polskiego przemysłu naftowego, i z pewnością polski rząd chciałby się nią pochwalić. Jednak nasi egipscy informatorzy są przekonani, że dwie umowy – jedna o dostawie gazu, a jedna o dostępie do pól naftowych zostały przedstawione polskiemu rządowi i zostały przyjęte. Być może ustalane są jeszcze szczegóły, ale brak informacji ze strony polskiego Ministerstwa Gospodarki budzi pewne wątpliwości, co do prawdziwości tej informacji. Gdyby jednak okazała się ona trafna – wtedy tak długie milczenie na ten temat byłoby, co najmniej dziwne. Możemy mieć nadzieję, że cała sprawa wyjaśni się wraz z przyjazdem do Polski egipskiego ministra ds. ropy Sameha Fahmy, którego wizyta planowana jest już wkrótce Odpowiedz Link
gajasirocco "Międzynarodowe forum handlowe w Katarze"Arabia.pl 07.10.06, 14:14 Międzynarodowe forum handlowe w Katarze KUNA 2006-10-07 08:33:02 Organizacja ds. Consultingu Przemysłowego w Zatoce Perskiej z siedzibą w Katarze, ogłosiła wczoraj, że 6 listopada będzie gościć międzynarodowe forum handlu, które skupi się na rozwoju ekonomicznego dobrobytu w krajach rozwijających się. Sekretarz Generalny organizacji Ahmad Chalil Al-Mutawa’a powiedział, że podczas konferencji zaprezentowane zostaną badania wykonane przez Światową Organizację Hadlu (WTO) oraz Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która zajmuje się rozwojem handlu w krajach trzeciego świata i krajach rozwijających się. Mutawa’a dodał, że w forum weźmie udział ok. 160 ekonomistów. Odpowiedz Link
gajasirocco Wysoki wzrost gospodarczy na Bliskim Wschodzie 09.10.06, 11:17 Wysoki wzrost gospodarczy na Bliskim Wschodzie KUNA 2006-10-09 08:59:38 Mimo problemów bezpieczeństwa nękających region, wzrost gospodarczy na Bliskim Wschodzie wyniesie 6-7% w 2007 r. pozostawiając w tyle globalny, poinformował Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). IMF podkreślił, że gospodarka na Bliskim Wschodzie jest silna z powodu wysokich cen ropy naftowej i wzrostu inwestycji zagranicznych. W raporcie wspomniano również o próbach zredukowania długów, dzięki którym można było zająć się rozwojem krajów w regionie. IMF dodał także, że istnieje ryzyko, które może zaszkodzić bliskowschodniej gospodarce - jeśli konflikty na tym terenie nie zostaną zażegnane mogą one mieć większy wpływ na gospodarkę. Odpowiedz Link
gajasirocco Informacje ekonomiczne-ZEA w Tunezji 11.10.06, 20:06 Informacje ekonomiczne Biuletyn MSZ 2006-10-11 16:47:32 Media arabskie z 05.10: Grupa Abu Khater ze ZEA zainwestuje 6,5 mld dinarów tunezyjskich (ponad 4 mld euro) w budowę centrum sportowo-rekreacyjnego w Tunisie. Porozumienie w tej sprawie zawarto we wrześniu. Zjednoczone Emiraty Arabskie stają się jednym z głównych inwestorów zagranicznych w Tunezji. W 2005 r. Dubai Holding zakupił za prawie 2 mld euro 35 proc.akcji Tunisie Telecom, największego operatora telefonicznego Tunezji, spółka Emirates International Investment Company LLC wykupiła kilkaset tysięcy akcji tunezyjskich przedsiębiorstw sektora usług, przemysłu elektronicznego i spożywczego. W ocenie komentatorów, zwiększone zainteresowanie inwestorów z ZEA rynkiem tunezyjskim wynika z oczekiwań, jakie wiąże się przyszłym zniesieniem ceł między Tunezją a Unią Europejską. Odpowiedz Link
gajasirocco Potrzebny rozwój gospodarczy krajów muzułmańskich 07.11.06, 22:52 WIEF: Potrzebny rozwój gospodarczy krajów muzułmańskich Światowe Muzułmańskie Forum Ekonomiczne (WIEF) zakończyło dzisiaj posiedzenie, potwierdzając potrzebę akcji mającej na celu odrodzenie muzułmańskiej gospodarki oraz wsparcie Światowej Muzułmańskiej Sieci Kobiet Interesu (WIBN). Podczas sesji zamykającej, forum, w którym uczestniczyło 57 krajów, przyjęło deklarację, która między innymi wyrażała poparcie dla WIEF i WIBN, współpracy strategicznej z krajami niemuzułmańskimi oraz ścisłej współpracy z Muzułmańską Izbą Handlową i Przemysłową. Odpowiedz Link
gajasirocco Borusewicz w Kuwejcie-z Arabia.pl 19.11.06, 10:56 Borusewicz w Kuwejcie Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz określił wczoraj stosunki polsko-kuwejckie jako „bardzo dobre”, zarówno pod względem politycznym jak i gospodarczym. Borusewicz, który przewodniczy delegacji parlamentarnej z Polski, dodał, że Kuwejt cieszy się prestiżem wśród Polaków. Marszałek, który odwiedził Kuwejt po raz pierwszy, podkreślał wagę wzmocnienia wzajemnych stosunków i stworzenia odpowiedniej atmosfery dla wzajemnego zrozumienia pomiędzy rządami Kuwejtu i Polski. Podczas swojej czterodniowej wizyty Borusewicz spotka się z emirem szajchem Sabahem al-Ahmadem as-Sabahem, następcą tronu szajchem Nawafem Al-Ahmadem as- Sabahem, przewodniczącym parlamentu Dżassemem al-Charafim oraz otworzy Dni Kultury Polskiej w Kuwejcie. Odpowiedz Link
beduinka Shell stawia fortunę na gaz z Kataru 26.02.07, 17:16 Shell stawia fortunę na gaz z Kataru Andrzej Kublik, Reuters 2007-02-23 Po utracie kontroli nad złożami gazu na rosyjskim Sachalinie brytyjsko- holenderski Shell postanowił zainwestować fortunę w zakłady przerobu gazu ziemnego w Katarze. Z wielką pompą brytyjski książę Karol i szejk Tamim bin Chamad as Sani wmurowali w czwartek kamień węgielny pod budowę w Katarze zakładów do przerobu gazu ziemnego na płynne komponenty do paliw (Gas-To-Liquids, GTL). Dzięki tej technologii z gazu ziemnego można otrzymywać wysokiej jakości komponenty dla branży paliwowej, np. olej napędowy bez siarki. Katar ma trzecie co do wielkości złoża gazu na świecie i jest to surowiec doskonałej jakości. Od 2010 r. zakład Shella ma z niego produkować do 140 tys. baryłek paliw i innych produktów GTL dziennie. Jednak plany Shella nie budzą entuzjazmu analityków. Sęk w tym, że koszty budowy zakładu - finansowanego wyłącznie przez koncern - rosną jak oszalałe. W 2003 r. szacowano, że budowa zakładu GTL będzie kosztować 5 mld dol. Teraz Shell mówi już o 18 mld, a zdaniem przedstawicieli władz Kataru inwestycja może ostatecznie pochłonąć ponad 20 mld dol. Wątpliwości analityków wzrosły, kiedy w tym tygodniu z budowy własnych zakładów GTL w Katarze zrezygnował amerykański ExxonMobile - największy koncern paliwowy świata. Trzy lata temu na budowę swoich zakładów w Katarze Exxon planował wydać 7 mld dol. Teraz amerykański gigant ocenił, że inwestycja pochłonęłaby nawet 17 mld dol. i jest dla niego za droga. Dla Shella projekt w Katarze to jednak szansa na przerwanie pasma niepowodzeń i dlatego brytyjsko-holenderski koncern trzyma się go, nie bacząc na koszty. W 2004 r. wybuchł skandal, kiedy wyszło na jaw, że przez lata Shell zawyżał dane o swoich rezerwach ropy i gazu, podbijając w ten sposób notowania swoich akcji. A pod koniec zeszłego roku cios Shellowi zadała Moskwa. Władze Rosji zarzuciły spółce Shella naruszenie przepisów ekologicznych przy eksploatacji wielkich złóż gazu na Sachalinie. Trzeba było wstrzymać inwestycje, co groziło Shellowi karami za opóźnienia w dostawach zamówionego już surowca. W końcu Shell odstąpił Gazpromowi kontrolę nad złożami na Sachalinie, a wtedy władze Rosji wycofały się z zarzutów o naruszenie przepisów ekologicznych. źródło: gazeta wyborcza Odpowiedz Link
beduinka The Egyptian Polish Businessmen Association 26.02.07, 23:45 The Egyptian Polish Businessmen Association www.epba.net/ Odpowiedz Link
beduinka Arabowie odkrywają Małopolskę 06.06.07, 00:35 Arabowie odkrywają Małopolskę ire 2007-05-24 Milionowe inwestycje i kontrakty dla polskich przedsiębiorstw zapowiedziała jordańska delegacja podczas wizyty w Małopolsce. Arabscy biznesmeni przyjechali z byłym wicepremierem Jordanii, a obecnie senatorem Moh'd Halaigah na czele. Odwiedzili m.in. Krynicę, Zakopane, Kluszkowce i Wieliczkę. W środę zakończyli kilkudniowy objazd w Nowym Sączu i Wieliczce. Na konferencji prasowej z zachwytem wspominali turystyczne atrakcje Podhala i Sądecczyzny. Padły propozycje współpracy z polskimi firmami. Jordańczycy chcą m.in. wynajmować miejsca w małopolskich sanatoriach i domach wczasowych, kupować bydło (na początek 2 tys. krów mlecznych), mięso wołowe (20 tys. ton), mleko w proszku (40 tys. ton), a także wybudować luksusowy hotel z kasynem w Krynicy lub innym małopolskim kurorcie. Pierwsze turystyczne kontrakty już za dwa tygodnie mają omówić jordańscy touroperatorzy, którzy przyjadą do Małopolski. Misję gospodarczą zorganizował senator PiS Stanisław Kogut z nowosądeckich Stróży. Jordańska delegacja to już druga po kuwejckiej, jaka w zeszłym roku przyjechała z krajów arabskich na jego zaproszenie. Efektem pierwszej - jak zapewnia senator - jest m.in. sprzedaż polskich wód mineralnych do sieci handlowej Sułtan Center i planowany na wakacje turnus arabskich kuracjuszy w Krynicy. Więcej spodziewa się po wizycie premiera Jarosława Kaczyńskiego w Kuwejcie. W kwietniu nie doszła do skutku, ponieważ samolot z szefem polskiego rządu zawrócili Amerykanie znad Iraku. - Premier powinien tam jak najszybciej wrócić. Dobry klimat polityczny pomaga biznesowi. Wiem już o 17 firmach z Polski, które szykują się do podpisania umów z Kuwejtem - wylicza senator Kogut. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków Odpowiedz Link
beduinka Polsko-Jordańskie Forum Biznesu „Polska Bliżej" 29.06.07, 15:53 Amman, dnia 11 czerwca 2007 Do PT Przedsiębiorców zainteresowanych rynkiem jordańskim Szanowni Państwo, Pragnę niniejszym zaprosić Państwa do wzięcia udziału w czwartej już edycji Polsko-Jordańskiego Forum Biznesu „Polska Bliżej". Odbędzie się ono w Ammanie w dniach 4-8 września br. Naszym jordańskim kooperantem w organizacji spotkania będzie - jak poprzednio - Stowarzyszenie Biznesu Jordania-Europa (Jordan Europe Business Association - JEBA). Polscy przedsiębiorcy będą mieli możliwość przeprowadzenia bezpośrednich rozmów z partnerami jordańskim oraz z innych państw regionu. Będzie to możliwe zarówno podczas oficjalnej inauguracji forum 5 września w hotelu Radisson SAS - gdzie polskie firmy będą miały do dyspozycji odrębne stoiska, jak i później na terenie ambasady, z udziałem tłumaczy. Termin imprezy został wybrany z uwzględnieniem odbywających się w tych dniach w Ammanie wielobranżowych międzynarodowych targów FOOD EXPO 2007. Sektorem wiodącym tej imprezy wystawienniczej będzie przetwórstwo spożywcze. Niemniej, na forum „Polska Bliżej 2007" inne branże są również mile widziane. Placówka będzie starać się poszukiwać wcześniej odpowiednich partnerów w Jordanii (w tym wśród przebywających tu czasowo i na stałe przedsiębiorców irackich), o ile wcześniej zgłosicie nam Państwo takie życzenie. W ramach programu pobytu w Jordanii przewidujemy również odwiedzenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w portowym mieście Akaba nad Morzem Czerwonym. Polscy przedsiębiorcy zainteresowani odwiedzeniem Jordanii w dniach 4-8 września br. będą mogli skorzystać z możliwości uczestnictwa w misji handlowej organizowanej na tę okoliczność przez Krajową Izbę Gospodarczą, co umożliwi uzyskanie refundacji części poniesionych kosztów. Pytania w sprawach organizacyjnych proszę kierować do Krajowej Izby Gospodarczej - pani Agnieszka Salomończyk, tel. +48 22 630 97 73, faks: +48 22 630 99 74, email: asalamonczyk@kig.pl, natomiast w sprawach merytorycznych - bezpośrednio do naszej placówki. Właściwy adres poczty elektronicznej: commercial@amman.polemb.net. Inne informacje o działalności Ambasady RP w Ammanie, jak również o samej Jordanii, znajdziecie Państwo na naszej stronie internetowej: www.amman.polemb.net. Z wyrazami szacunku, Andrzej Biera Ambasador RP źródło: www.amman.polemb.net/? document=99&PHPSESSID=4703f29a6128b98101b9ad0f41e89ef1 Odpowiedz Link
aisza5 Komu opłaca się robić interesy w ArabiiSaudyjskiej 28.06.08, 18:19 www.arabia.pl/content/view/291663/52/ Odpowiedz Link
aisza5 "W poszukiwaniu kapitału" RP 26.06.09, 20:14 Emisja obligacji skierowana do inwestorów muzułmańskich ułatwiłaby Polsce rozmowy dotyczące dywersyfikacji dostaw ropy i gazu, a także pozyskanie pasywnego inwestora dla firm z sektora naftowego. Czas kryzysu zmusza do poszukiwania nowych rozwiązań i pomysłów, które pomogą zdobyć kapitał. Zasada ta dotyczy zarówno firm, które muszą przekonać banki czy fundusze inwestycyjne do pozyskania gotówki, jak i rządów. Mimo spadków cen ropy kraje naftowe Zatoki Perskiej wciąż pozostają jednym z nielicznych źródeł gotówki – o czym świadczyć może chociażby zakup akcji Daimlera przez emirat Abu Zabi, który zainwestuje 1,95 mld euro w stuttgarckiego producenta samochodów. Do niedawna niekwestionowanym centrum bankowości muzułmańskiej w Europie była Wielka Brytania. Pierwszy muzułmański bank, uregulowania prawne ułatwiające działalność, spora baza klientów i najwięcej przedstawicielstw ze świata islamu – tak właśnie wygląda Londyn z perspektywy kapitału muzułmańskiego. Kryzys finansowy na świecie i konieczność przyciągnięcia inwestorów zagranicznych spowodowały, że dominację brytyjską w tym zakresie postanowiła naruszyć Francja. Kiedy francuska minister finansów Christine Lagarde podczas konferencji poświęconej muzułmańskiej bankowości i finansom w listopadzie 2008 r. powiedziała, że Francja jest „zdeterminowana, by Paryż stał się centrum bankowości muzułmańskiej”, bardzo szybko nastąpiły kolejne kroki – Francja zmieniła prawo podatkowe tak, aby ułatwić działanie muzułmańskim instytucjom bankowym i aby muzułmańskie instrumenty finansowe były opodatkowane tak samo jak tradycyjne. Dodatkowo we francuskim parlamencie toczą się dyskusje nad wdrożeniem ułatwień, które pozwolą na wprowadzanie akcji muzułmańskich firm i obligacji – sukuków – do obrotu giełdowego. Trzy banki muzułmańskie postanowiły odpowiedzieć na zaproszenie i otworzyć swoje przedstawicielstwa jeszcze w 2009 roku. Są to: Al Baraka Islamic Bank, Qatar Islamic Bank i Kuwait Finance House. W ślady Francji planuje pójść Hongkong, który także zamierza zmienić swoje prawo podatkowe, aby obligacje muzułmańskie – sukuki – były opodatkowane w ten sam sposób co papiery tradycyjne. www.arabia.pl/content/view/292371/52/ Odpowiedz Link
aisza5 Zaproszenie do udziału w VI Polsko- Jordańskim Fo 14.11.09, 18:30 www.amman.polemb.net/index.php?document=606 Zaproszenie do udziału w VI Polsko- Jordańskim Forum Biznesu "Polska Bliżej" w Jordanii w dniach 5- 6 grudnia 2009 r. Ambasada RP w Ammanie pragnie zaprosić Państwa do udziału w szóstej edycji Polsko-Jordańskiego Forum Biznesu „Polska Bliżej 2009", które odbędzie się w Ammanie w dniu 6 grudnia br. Forum w Ammanie jest w zasadzie imprezą wielobranżowe. Pomożemy Państwu w przeprowadzeniu w tym czasie bezpośrednich spotkań z pożądanymi partnerami z Jordanii, oraz regionu Bliskiego Wschodu. Podobnie jak w latach ubiegłych, jordańskim współorganizatorem tego spotkania będzie Stowarzyszenie Biznesu Europa-Jordania, Jordańska Izba Handlowa oraz Iracko- Amerykańska Izba Przemysłowo - Handlowa. Z uwagi na planowane rozwinięcie tematyki związanej z inwestycjami, do grona tegorocznych partnerów dołączy Stowarzyszenie Banków Jordańskich. Informacje nt. wcześniejszych edycji forum można znaleźć na stronie internetowej placówki www.amman.polemb.net. Oficjalne otwarcie forum „Polska Bliżej 2009" odbędzie w hotelu Landmark w Ammanie 6 grudnia br, z udziałem przedstawicieli polskiej i jordańskiej administracji rządowej oraz samorządu gospodarczego. W tym samym miejscu polskie firmy będą mogły zaprezentować swoją ofertę eksportową, dysponując indywidualnymi stoiskami. Przedsiębiorcy polscy będą mogli skorzystać też, w razie potrzeby, z pomocy zaangażowanych przez nas tłumaczy. Postaramy się również zapewnić wsparcie logistyczne, gdyby w grę wchodziły spotkania w siedzibach firm miejscowych. Poniżej załączony jest program VI Polsko-Jordańskiego Forum Biznesu"Polska Bliżej 2009" Pytania o szczegóły organizacyjne i prosimy kierować bezpośrednio do naszej placówki: e-mail:commercial@amman.polemb.net. Telefon + 962 6 55 12 593, faks: + 962 6 55 12 595. Z przyjemnością gościć będziemy Państwa w Jordanii. Janusz Janke Radca ds. Ekonomiczno-Handlowych Odpowiedz Link
aisza5 Krach w Dubaju zatrzęsie światową gospodarką- GW 27.11.09, 11:55 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7302449,Krach_w_Dubaju_zatrzesie_swiatowa_gospodarka_.html Emirat Dubaj popadł w tarapaty finansowe. Budowniczowie sztucznych wysp w kształcie palmy i najwyższego budynku na świecie zaskoczyli w środę międzynarodowe rynki finansowe, prosząc wierzycieli o zwłokę w spłacie kredytów przez spółkę holdingową Dubai World i jej filię Nakheel. Wczoraj światowe giełdy zareagowały spadkami, co wiąże się z utratą zaufania przez inwestorów. Reuters odnotowuje, że najbardziej ucierpiały akcje banków, w związku z zaniepokojeniem o stan globalnego systemu finansowego, wywołanym przez kłopoty Dubaju. Nieruchomości: powtórka z USA? Zobowiązania finansowe Dubai World osiągnęły podobno 60 miliardów USD - pisze agencja dpa. Zdaniem ekspertów główną przyczyną tych trudności jest fatalna sytuacja na rynku nieruchomości, stanowiąca konsekwencje kryzysu finansowego. Jak informuje WAM - państwowa agencja prasowa Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) - władze Dubaju chcą, żeby wierzyciele Dubai World zaczekali na wszelkie należne im płatności co najmniej do 30 maja 2010 roku. Agencja dpa pisze, że emiratowi Abu Zabi, który z racji wielkich zasobów ropy naftowej jest mniej uzależniony od wpływów z innych sektorów, nieoficjalnie przypada teraz rola "żyranta" Dubaju. Wprawdzie oba te emiraty od lat rywalizowały między sobą o najpiękniejszy luksusowy hotel, najlepsze linie lotnicze itp., ale nikt nie sądzi, by szejk Chalifa ibn Zajed an-Nahajan - władca Abu Zabi i prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich - dopuścił do bankructwa Dubaju. ZEA przychodziły już w tym roku z pomocą Dubajowi - ich bank centralny (z siedzibą w Abu Zabi) kupił dubajskie obligacje za 10 miliardów USD. Zadłużenie. Jakie zadłużenie! "Financial Times" przypomina, że rozmiary problemu zadłużenia Dubai World sięgającego 22 mld dolarów były widoczne już od roku. Jednak zakres rządowego wsparcia zaciemniały względy polityczne oraz brak jasności co do sum możliwych do uzyskania na rynkach międzynarodowych i bogatej w fundusze naftowe stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abu Dhabi. Agencja Associated Press pisze z kolei, że jeszcze dwa miesiące temu władca Dubaju szejk Muhammad ibn Raszid al-Maktum dementował pogłoski o kłopotach finansowych swego emiratu. W tym miesiącu szejk obcesowo uciszał krytyków, mówiąc im, żeby się "zamknęli". Teraz eksperci mówią, że szejk będzie musiał przedstawić plan naprawczy, i to taki, który okaże się wiarygodny dla inwestorów, chcących robić interesy z Dubajem. Odpowiedz Link
aisza5 Problemy rolnictwa w wybranych krajach arabskich i 20.11.10, 16:20 Problemy rolnictwa w wybranych krajach arabskich i muzułmańskich www.ppr.pl/artykul-problemy-rolnictwa-w-wybranych-krajach-arabskich-158387-dzial-23.php Tu zaczyna się sahara- giza. Choć wielu Arabów żyje na wysoce niegościnnych terenach, gdzie żaden Europejczyk nie wyobraża sobie nawet egzystowania przez dłuższy czas, ich rdzenni mieszkańcy zdołali się przez setki lat świetnie przystosować do warunków naturalnych. Skoro zaś tam żyją, oznacza to, że mają co jeść. A skoro mają co jeść nawet na tych biednych terenach, gdzie często pieniądze i import praktycznie nie istnieją, muszą być rolnikami. I nie jest inaczej. Arabowie już od czasów starożytnych uprawiają w pocie czoła swoja ziemię, przezwyciężając susze i inne niedogodności natury. Arabski potentat finansowy - Kuwejt Kuwejt to kraj o najwyższym budżecie na 1 mieszkańca (23 790 $) wśród państw arabskich, jeden z najbogatszych krajów świata. Gospodarka opiera się głównie na ropie naftowej i gazie ziemnym. Warunki naturalne nie sprzyjają rolnictwu. Wprawdzie w ukształtowaniu przeważają niziny, ale kraj znajduje się w strefie klimatu zwrotnikowego suchego. Z racji pustynnego terenu ziemię uprawia się tu zatem w oazach oraz na terenach sztucznie nawadnianych - głównie zboża, palmę daktylową, drzewa owocowe (granaty, pomarańcze, banany), warzywa (pomidory, ogórki). Warto tu również odnotować skażenie środowiska w strefie wybrzeża i Zatoki Perskiej na skutek wojny z Irakiem w latach 1990-1991 (podpalenie kilkuset szybów naftowych). Rolnictwo jest zatem bardzo słabo rozwinięte, właściwie statystyki nie pokazują jego udziału w tworzeniu produktu krajowego brutto. Użytki rolne zajmują tylko 7,7 % powierzchni kraju. Proporcje te wskazują na wysoki rozwój Kuwejtu. W kraju, w którym zarabia się fortunę dzięki ropie naftowej, nikt nie będzie za wszelką cenę próbował uprawiać roli w trudnych warunkach środowiska. Blisko Europy – Liban Liban to państwo, które bliskości Europie nie zawdzięcza tylko położeniu geograficznemu. Jest to kraj, w którym życie biegnie w sposób niewiele różniący się od tego w największych metropoliach Europy. Klimat podzwrotnikowy śródziemnomorski, opady ok. 600-900 mm rocznie, łagodne temperatury (stycznia na wybrzeżu 13-14oC, lipca 27-28oC, temperatura poniżej zera sporadyczna) ułatwiły w Libanie rozwój sadownictwa (drzewa cytrusowe, jabłonie, winorośl, oliwki, banany). Uprawia się tu także pszenicę, jęczmień, tytoń, buraki cukrowe, ziemniaki, bawełnę. Dolinę rzeki Bekaa porastają rośliny narkotyczne – roczna wartość wyprodukowanych z nich używek przekracza 500 mln dolarów. Rolnictwo uległo jak cała gospodarka destabilizacji podczas wojny domowej w latach 1976-1989. Bywa również, iż nad doliną Bekaa przelatuje rój szarańczy, która potrafi w szybkim tempie przetrzebić całe zbiory. Biedny kraj rolniczy – Afganistan Gdy władzę w Afganistanie przejęli w 1996 roku talibowie, aż do ataku USA w 2001 roku kraj przeżywał okres przeniesienia w czasy średniowiecza. Szerzenie zacofania propagowanego przez talibów jako właściwej drogi dla prawych muzułmanów uniemożliwiło państwu jakikolwiek rozwój, a nawet pogłębiło chaos gospodarczy, będący wynikiem wieloletnich walk wewnętrznych oraz z ZSRR. Mimo tych niepewnych warunków Afganistan opiera się na rolnictwie. 68% ludności czynnej zawodowo to rolnicy, którzy zbierają pszenicę, jęczmień, kukurydzę, ryż, buraki cukrowe, winogrona, owoce cytrusowe, sezam, bawełnę, len, tytoń. W warunkach wojennych zajmowano się również uprawą opium. Wyjaśnienie tego faktu jest bardzo proste – opium było źródłem finansowania zbrojeń. Rolnictwo napotyka tu jednak wiele przeszkód – ponad połowa powierzchni kraju znajduje się na wysokości ponad 2000 m (tam ciągle wieją też wiatry), klimat jest suchy, (na płd.-zach. skrajnie suchy; w pasmach Hindukuszu - wysokogórski, liczne lodowce). Tylko na północ od surowych gór Hindukuszu rozciąga się urodzajna równina, która obfituje w owoce i warzywa oraz pszenicę. Południowy ich skraj to głównie pustynie, gdzie temperatury są wysokie i gdzie szaleją gwałtowne burze piaskowe. Antyczne tradycje rolnicze – Egipt Przy jakimkolwiek omawianiu Egiptu pod kątem jego antycznej struktury i funkcjonowania, zawsze mówi się o uprawie ziem wzdłuż Nilu, o tym, iż wylewy rzeki stanowiły swoisty wyznacznik czasu. Egipt pozostał słabo rozwiniętym krajem rolniczo-przemysłowym (w rolnictwie pracuje 46% ludności czynnej zawodowo). Rolnicy zwani są fellachami, są biedni, a ich metody uprawy ziemi często przestarzałe. Rolnictwo i rybołówstwo tworzą 18% produktu krajowego brutto, choć grunty orne i sady zajmują zaledwie 2,6 mln ha czyli ok. 3% powierzchni kraju. Oczywiście nadal tereny te to głównie obszar wokół Nilu – 70% znajduje się w jego delcie a 20% w jego dolinie. Oprócz tych żyznych wybrzeży ziemie uprawia się także w zachodniej części wybrzeża śródziemnomorskiego i na półwyspie Synaj (na 1 mieszkańca przypada 0,05 ha). Dlaczego tylko tam ? Powodem jest zwrotnikowy, skrajnie suchy klimat. Rola wymaga więc stałego nawadniania, gdyż straty wody, która wyparowuje mogą osiągnąć nawet 70%. Gleby powstałe w wyniku sedymentacji zawiesiny niesionej przez Nil w czasie jego wylewów są coraz bardziej zasolone właśnie ze względu na niewłaściwie prowadzone nawadnianie. Poza tym w południowym Egipcie na Nilu zbudowano Hydrowęzeł Asuański, który wprawdzie umożliwia całoroczną żeglugę na rzece i likwidację niebezpieczeństwa powodzi, ale zmniejsza zasięg wylewów przez co zubaża gleby w dolinie w składniki mineralne i powoduje cofanie się delty. Plusem nawadniania jest za to fakt, iż w jego wyniku udaje się uzyskać nawet 3-4 zbiory rocznie. Ze względu na takie problemy z ziemią rolnictwo egipskie zużywa bardzo dużo nawozów. Na początku lat 70. Egipt osiągnął samowystarczalność pod względem produkcji żywności, ale w latach 1970-85 produkcja utrzymywała się na niezmienionym poziomie przy bardzo szybkim przyroście ludności (35 promili rocznie). Doprowadziło to do tego, iż konieczny stał się bardzo duży import żywności (w 1991 roku 7,8 mln ton zbóż). Mimo problemów z rolnictwem Egipt uprawia z powodzeniem głównie zboża (4,6 mln t rocznie pszenicy, 2,9 mln t ryżu, 5,2 mln t kukurydzy), ale też rośliny strączkowe (groch, bób, fasola, soczewica), oleiste (sezam, orzeszki ziemne) i warzywa (cebula, pomidory, arbuzy). Z roślin przemysłowych najważniejsza jest bawełna (ok. 1,6% światowych zbiorów) i trzcina cukrowa (11,1 mln t). Prócz tego zbiera się pomarańcze, mandarynki (1,6 mln t), winogrona, banany, oliwki, figi. Egipt zajmuje 1. miejsce w świecie w zbiorach daktyli (610 tys.). Egipt został nazwany przez greckiego historyka Herodota „darem Nilu”. Trudno się z nim nie zgodzić. Tereny pustynne – Sahara, Strefa Sahelu (Libia, Sahara Zachodnia, Mauretania, Maroko, Algieria, Egipt, Mali, Niger, Sudan, Tunezja, Senegal) Jedne z najbardziej nieprzyjaznych dla człowieka terenów na Ziemi – Sahara oraz przylegająca do niej Strefa Sahelu, zdają się nie być w żaden sposób powiązane z uprawą ziemi. Większość ludzi na wspomnienie o rolnictwie na Saharze prawdopodobnie skwitowałaby to uśmiechem. A jednak. Ana Tortajada, napisała w swojej książce „Kobiety pustyni” o wizycie w saharyjskim muzeum: „Spośród wszystkich tych przedmiotów, najbardziej zaskoczył mnie jednak widok rozmaitych narzędzi rolniczych. Stałam dosłownie z otwartymi ustami, kiedy dotarło do mnie, że plemiona saharyjskie...uprawiały pustynię. Nikt nie posiadał ziemi na własność, ale po deszczach każda grupa-plemię czy gabita - siała jęczmień na graras, maleńkich poletkach w tych miejscach gdzie ziemia była uprawna, usytuowanych w niższych partiach terenu, gdzie woda i wilgoć utrzymywały się dłużej. Wielbłądy służyły w Odpowiedz Link