• beduinka What's up Lebanon? 26.11.04, 23:53
      www.whatsuplebanon.com/
    • bladerunner dlaczego Libanki maja takie duze (piekne) piersi.. 27.11.04, 02:31
      Odpowiedz na to pytanie znajduje sie tutaj
      vagabonding.net/dispatches/2003-01-26-Michaud.shtml
      Szkoda, ze Polki to takie tandety...
      • bladerunner Re: dlaczego Libanki maja takie duze (piekne) pie 10.01.05, 22:12
        Ach muszę się pokajać ;) Usłyszałem od naszej rodaczki, która przeprowadziła
        własne śledztwo w tej sprawie, że Libanki nagminnie używają przeróżnych
        wypełniaczy silikonowych! Czuję się zdruzgotany ;))) niemniej nadal uważam, że
        bardziej o siebie dbają niż Polki.
    • raja1 Libańskie jedzenie na wynos - link 30.12.04, 22:05
      www.beirutdelivery.com
    • raja1 zamach w Bejrucie 14.02.05, 15:13
      IAR, PAP, pi 14-02-2005, 13:45

      Były premier Libanu Rafik Hariri zginął w poniedziałek w Bejrucie, gdy obok
      wiozącej go kolumny pojazdów detonował samochód-pułapka - podała libańska
      telewizja

      Wioząca byłego premiera Libanu Rafika Haririego kolumna samochodowa stała się w
      poniedziałek w Bejrucie celem zamachu z użyciem samochodu-pułapki, której
      wybuch zabił co najmniej 9 osób - poinformowali świadkowie. Wśród zabitych są
      również ochroniarze byłego premiera.

      Eksplozja nastąpiła na nadmorskim bulwarze w pobliżu pięciogwiazdkowego hotelu
      Saint George. Wybuch wyrwał w jezdni potężny krater i zrujnował fasady
      pobliskich budynków. W płomieniach stanęło kilka samochodów. Zerwana została
      sieć telefoniczna w części miasta. Odgłos eksplozji wstrząsnął szybami okien w
      promieniu kilkuset metrów i był słyszany nawet poza Bejrutem.

      Hariri, biznesmen z miliardowym majątkiem, zrezygnował z kierowania libańskim
      rządem w październiku ubiegłego roku. W ostatnim czasie przyłączył się do
      wezwań opozycji, by Syria wycofała swe wojska z Libanu przed wyznaczonymi na
      maj wyborami powszechnymi.

      Początkowo policja twierdziła, że atak był wymierzony w pobliską siedzibę
      należącego do Brytyjczyków banku HSBC.
      • inczgacziga Re: zamach w Bejrucie 16.02.05, 23:53
        Allah yerhamu...
        • raja1 Pogrzeb Haririego w atmosferze antysyryjskiej 17.02.05, 01:22
          Pogrzeb Haririego w atmosferze antysyryjskiej



          Były premier Libanu Rafik Hariri, zabity w zamachu, został pochowany w centrum
          Bejrutu w obecności setek tysięcy Libańczyków, przybyłych z całego kraju. Wielu
          z nich wznosiło hasła antysyryjskie.

          W czasie krótkiej ceremonii pogrzebowej na Placu Męczenników biły dzwony
          stołecznych kościołów, muezini z minaretów recytowali modlitwę za umarłych.
          Tłum wypełnił plac i otaczające ulice. Nad nim powiewały tysiące flag
          libańskich.

          W pogrzebie, zgodnie z życzeniem rodziny, nie wzięli udziału przedstawiciele
          prosyryjskiego rządu libańskiego. Uczestniczyli w nim natomiast przewodniczący
          parlamentu libańskiego Nabih Berri i deputowani. Rodzina byłego premiera
          zażądała, by pogrzeb miał charakter "ludowy", nie oficjalny.

          Prezydent Francji Jacques Chirac, osobisty przyjaciel Haririego, który w środę
          przybył do Bejrutu, złożył rodzinie zmarłego kondolencje i wyraził życzenie, by
          sprawa zamachu została w pełni wyjaśniona. Chirac, który przybył na pogrzeb
          wraz z małżonką, powiedział, że Hariri "był nosicielem ideału demokracji i
          wolności dla Libanu, ideału suwerenności i niepodległości dla tego kraju, z
          którym wszystko go wiązało".

          Amerykański zastępca sekretarza stanu USA ds. Bliskiego Wschodu William Burns,
          który reprezentował Stany Zjednoczone, po zakończeniu ceremonii pogrzebowej
          sformułował żądanie "bezzwłocznego wycofania" armii syryjskiej z Libanu.

          Przed złożeniem zmarłego w grobie na Placu Męczenników, trumnę owiniętą flagę
          libańską synowie Rafika Haririego i bliscy krewni nieśli na ramionach pośród
          tłumu.

          Tysiące uczestników uroczystości skandowało w gniewie "Precz z
          Syrią", "Powiedzmy prawdę, nie chcemy Syrii", "Syria jest źródłem terroryzmu".
          Pożegnanie zamordowanego byłego premiera Libanu przekształciło się w wielką
          antysyryjską demonstrację Libańczyków. Mimo zaprzeczeń Damaszku, wielu
          Libańczyków obarcza właśnie Syrię odpowiedzialnością za śmierć Haririego.

          W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli również sekretarz generalny Ligi
          Arabskiej Amr Mussa, premier Egiptu Ahmed Nazif, przedstawiciel Unii
          Europejskiej Marc Otte, reprezentant Autonomii Palestyńskiej, minister spraw
          zagranicznych Nabil Szaath. Sekretarza generalnego ONZ reprezentował jego
          doradca Lachdar Brahimi.

          W kondukcie pogrzebowym szli liczni przedstawiciele opozycji libańskiej i
          najwyżsi dostojnicy religijni.

          Równocześnie z pogrzebem Haririego odbył się pogrzeb jego siedmiu ochroniarzy,
          którzy razem z nim zginęli w zamachu.

          60-letni Hariri, muzułmanin-sunnita, biznesmen z miliardowym majątkiem,
          zrezygnował z kierowania libańskim rządem w październiku ubiegłego roku. W
          ostatnim czasie przyłączył się do wezwań opozycji, by Syria wycofała swe wojska
          z Libanu przed wyborami powszechnymi. Wyrażał też sprzeciw wobec przedłużenia o
          trzy lata przez parlament - pod naciskiem Damaszku - kadencji jego rywala,
          prezydenta Emile'a Lahouda.

          Syria utrzymuje w Libanie 14 tysięcy żołnierzy. Zostali oni rozlokowani tam w
          latach 1975-90, gdy wojna domowa w Libanie groziła rozpadem kraju. Po
          zakończeniu konfliktu wojska syryjskie pozostały na miejscu.

    • raja1 Dwóch Libańczyków uwolnionych po 49 dniach 17.02.05, 01:25
      Dwóch libańskich biznesmenów, uprowadzonych w Bagdadzie 29 grudnia, zostało
      uwolnionych w środę po 49 dniach przez porywaczy - podały rządowe źródła w
      Bejrucie.
    • beduinka przyszłość Libanu 02.05.05, 12:14
      ما هي امنيتك للبنان
      الجديد؟

      www.istiklal05.com/
      na tej stronie można się wypowiedzieć jak widzicie przyszłość Libanu

      a podaję wam to w związku z tym, że dostałam dzisiaj takiego maila

      Dear Lebanese

      Log on to www.istiklal05.com and express your opinion:
      What do you wish for the NEW Lebanon?

      Forward this email to all your friends in Lebanon and foreign countries to
      participate in the growth and prosperity of the NEW Lebanon!

      Best Regards
      Istiklal05.com team
    • beduinka Eksplozja w libańskim kurorcie 07.05.05, 03:55
      PAP, MFi /2005-05-07 01:35:00

      Eksplozja w libijskim* kurorcie - nieustalona liczba ofiar



      Nie jest nadal znana liczba ofiar piątkowego wybuchu w mieście Dżunia w
      Libanie, nadmorskim kurorcie, oddalonym o 25 km od Bejrutu.

      AFP, powołując się na źródła szpitalne, pisze o dwóch osobach zabitych i 16
      rannych. Według państwowej telewizji, cytowanej przez agencję AP, zginęła
      pochodząca ze Sri Lanki kobieta, a kilka osób zostało rannych. Natomiast
      policja nie potwierdza doniesień o ofierze śmiertelnej i informuje jedynie o
      ok. 24 rannych; z tego połowa miała doznać lżejszych obrażeń i skaleczeń, gdy
      podmuch wybił szyby w oknach.

      Do wybuchu, którego przyczyna jest na razie nieznana, doszło o godz. 21.30
      czasu miejscowego (20.30 czasu polskiego) w samym centrum miasta, zamieszkanego
      przez chrześcijan.

      Według świadków, do eksplozji doszło w rejonie, gdzie mieszkają zwolennicy
      chrześcijańskiego, antysyryjskiego generała Michela Aouna, który wraca w sobotę
      do Libanu po 15 latach na emigracji we Francji. Jego sympatycy zaplanowali na
      powitanie wielki wiec w centrum Bejrutu.

      Wybuch spowodował znaczne szkody - twierdzą świadkowie.

      Była to już piąta eksplozja w chrześcijańskich regionach od zabójstwa byłego
      premiera Libanu Rafika Haririego 14 lutego.

      -----

      *to oczywiście błąd - powinno być - libańskim
    • beduinka Wybory w Libanie 28.05.05, 21:52
      Wybory w Libanie
      IAR, 2005-05-28


      Jutro w Libanie rozpoczynają się wybory parlamentarne. Zgodnie z ordynacją
      wyborczą tego kraju, będą one trwały przez trzy kolejne niedziele. Zakończą się
      19 czerwca.


      Parlament w Libanie jest jednoizbowy. Zasiada w nim 128 reprezentantów,
      wybieranych w wyborach powszechnych co 4 lata. Izba podzielona jest na dwie
      części. Po połowie miejsc mają w niej zagwarantowane przedstawiciele
      chrześcijan i muzułmanów. W Libanie mieszka 60 procent wyznawców islamu i 40
      procent chrześcijan.

      Wybory odbędą się zgodnie z planowanym terminem. Wcześniej libańska opozycja
      oskarżała popieranych przez Syrię polityków o próby storpedowania elekcji i
      opóźnianie terminu wyborów.

      Przed wyborami swoje wojska z Libanu wycofała Syria. Stacjonowały one w Libanie
      od 1975 roku, od czasu wybuchu wojny domowej. Syria rozpoczęła wycofywanie
      swoich żołnierzy pod naciskiem opinii międzynarodowej i pod wpływem protestów
      Libańczyków.

      Do masowych demonstracji doszło po zabójstwie byłego premiera Libanu Rafika al-
      Haririego. Zginął on w lutym w zamachu bombowym w Bejrucie. O zlecenie zamachu
      Libańczycy oraz część społeczności międzynarodowej oskarżyli Syrię i libański
      rząd. Rafik al-Hariri sprzeciwiał się stacjonowaniu syryjskich wojsk w Libanie
      oraz wniesieniu poprawki do konstytucji, umożliwiającej przedłużenie kadencji
      prosyryjskiego prezydenta Emila Lahuda. W następstwie masowych protestów
      społecznych dymisję złożył premier Libanu Omar Karami.

      Od trzech tygodni w Libanie są obserwatorzy Organizacji Narodów Zjednoczonych.
      Podkreślają jednak, że ich rolą nie jest bezpośrednie monitorowanie wyborów.
      Obserwatorzy mają tylko pomagać libańskiemu rządowi oraz obserwatorom z
      ramienia innych organizacji i krajów, którzy podczas wyborów będą pilnować
      przestrzegania demokratycznych zasad.

      • beduinka Kolejny etap wyborów parlamentarnych w Libanie 05.06.05, 11:30
        PAP, MFi /2005-06-05 09:26:00

        Kolejny etap wyborów parlamentarnych w Libanie



        W południowym Libanie w niedzielę o 7 rano czasu miejscowego rozpoczął się
        drugi etap wyborów parlamentarnych. Głosujący wybierają 23 przedstawicieli do
        128- miejscowego, jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego.

        Pozostałe prowincje mają głosować w kolejne niedziele, do 19 czerwca.
        Tradycyjnie libańskie wybory odbywają się etapowo - rozłożone są na kilka
        tygodni.

        W pierwszym etapie w Bejrucie w minioną niedzielę wszystkie 19 mandatów zdobyli
        kandydaci ugrupowania kierowanego przez syna zgładzonego 14 lutego premiera
        Rafika Haririego, Saada.

        Według obserwatorów, w zdominowanym przez szyitów południowym Libanie,
        graniczącym z Izraelem, powinna wygrać koalicja zbliżonego do Teheranu i
        Damaszku szyickiego ugrupowania Hezbollah i prosyryjskiego ruchu Amal. Szyici
        stanowią ponad jedną czwartą ludności kraju.

        Głosowanie odbywa się po raz pierwszy pod nadzorem międzynarodowym ponad stu
        obserwatorów ONZ i Unii Europejskiej.

        Są to pierwsze wybory parlamentarne po opuszczeniu pod koniec kwietnia Libanu
        przez wojska syryjskie, po prawie 30-letniej okupacji kraju. Termin wyborów
        jest zgodny z konstytucją - w końcu maja upłynęła kadencja dotychczasowego
        parlamentu, wybranego w 2000 roku.

    • beduinka Różowa rewolucja cedrów 18.06.05, 11:06
      Różowa rewolucja cedrów
      Tygodnik "Wprost", Nr 1176 (19 czerwca 2005)


      Golizna z Libanu podbija świat arabski

      Henryk Szafir

      Świat arabski przez lata miał swoją femme fatale. W retrospektywnych programach
      telewizyjnych Kairu, Damaszku, Ramalli czy Gazy legendarna Um Kultum jest wciąż
      niekwestionowaną królową kultury masowej. - Kiedyś zobaczyłem jej występ i
      pamiętam to jako największe przeżycie artystyczne w moim życiu - mówi
      palestyński poeta Muhamed Derwisz. Ale na ekranach telefonów komórkowych i na
      wideo zainstalowanych przy tylnych siedzeniach starych mercedesów i jeepów z
      izraelskiego demobilu miejsce Um Kultum zajęły młode i kolorowe gwiazdy z
      Libanu - z imponującym dodatkiem silikonu. Lefita, Nancy, Elisa, Ninette -
      nazwiska nie są ważne. Nowe gwiazdy nie mają słuchu, mają natomiast fatalny
      głos i mnóstwo innych walorów, wcale nie ukrytych.

      Telewizja odważna
      W atmosferze ekonomicznej pierestrojki, którą przed laty zaczął realizować
      nieżyjący już premier El-Hariri, również w Krainie Cedrów doszło do głębokich
      zmian społecznych i obyczajowych. Najwyraźniej widać to w satyrycznych
      programach telewizyjnych i w rozwijającym się show-biznesie, gdzie nastąpiła
      prawdziwa eksplozja odważnych i wcale nie stereotypowych - nawet jak na
      zachodnie warunki - programów i wideoklipów. Te zmiany nie pozostają bez wpływu
      na Palestyńczyków, którzy coraz częściej pragną choć przez chwilę zapomnieć o
      intifadzie, bezrobociu i nieskanalizowanych ulicach w Strefie Gazy. - Nie
      jesteśmy na tym etapie i mamy odmienne problemy. W naszej telewizji nie będzie
      golizny, erotycznych reklam i podejrzanych klubów skąpanych w whisky i dymie
      papierosów. Dążymy wprawdzie do zbudowania społeczeństwa pluralistycznego, ale
      będzie ono oparte na naszych podstawowych wartościach narodowo-religijnych -
      mówi dr Omar Farandz, socjolog z Hebronu. I rzeczywiście, palestyńska cenzura,
      szczególnie po śmierci Arafata, ma pełne ręce roboty. Za czasów starego raisa
      bez ceregieli zamykano gazety, stacje radiowe i telewizyjne, teraz coraz
      częściej do akcji wkraczają nożyczki.

      Najzwyklejsze porno
      Wśród złotej młodzieży w Ramalli hitem stał się ostatnio zestaw libańskich
      reklam telewizyjnych przemycanych z Bejrutu. Na jednym z filmów Maria reklamuje
      lody, kąpiąc się w wannie pełnej mleka. "Zostałam w majteczkach, nie byłam
      całkiem naga. To nie tylko praca, ale również sztuka, a jeżeli kogoś to
      podnieca, to jego sprawa"- opowiada bohaterka w rozmowie z izraelską
      dziennikarką z pisma kobiecego. Kaseta wideo z pyskatą panną osiągnęła już w
      Autonomii cenę 50 dolarów, co nie jest mało, biorąc pod uwagę, że za te
      pieniądze można kupić 25 skrzynek pomidorów lub 40 skrzynek ogórków. "To jest
      najzwyklejsze porno - mówią brodaci studenci z Wszechnicy Islamskiej w
      Hebronie - wkrótce odbędą się u nas wybory do parlamentu i jeśli uzyskamy taki
      wynik, na jaki liczymy, libańskie dziwki będą u nas persona non grata".
      Piosenkarki z Bejrutu w skąpych strojach wzbudzają gwałtowne emocje również w
      sąsiednich państwach arabskich. "Libańscy Fenicjanie chcą zdemoralizować nasze
      zdrowe społeczeństwo" - alarmuje prasa w Arabii Saudyjskiej.

      Wyzwolona jak Hippa
      Znany pisarz z Bejrutu, Hassan Daor, uważa, że ci, którzy opowiadają się za
      demokratycznym społeczeństwem, powinni zaakceptować również mniej pożądane
      strony modernizacji. Większość arabskich intelektualistów, w tym palestyńskich,
      obawia się jednak, że zmiany zachodzące w libańskiej obyczajowości są tylko
      pierwszą jaskółką i że pełzająca ofensywa zachodniej kultury dotrze również do
      innych państw. "To kompletna bzdura. Przecież Hippa jest Arabką i córką naszej
      kultury - nie zna nawet dobrze angielskiego. Tylko niepoczytalni mogą mówić, że
      jest agentką Zachodu" - denerwuje się Ibrahim Hadz, impresario z Ramalli, który
      sprowadza z Libanu najnowsze krążki DVD. Hippa stała się symbolem libańskiej
      Nowej Fali. Gdy miała 16 lat, za namową ojca i zaprzyjaźnionego z rodzicami
      izraelskiego oficera ze strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie po raz
      pierwszy wzięła udział w konkursie piękności. Dwa lata później była już miss
      Libanu. Był rok 1995: po porozumieniu z Palestyńczykami w Oslo na Bliskim
      Wschodzie powiały nowe wiatry. Hippa chciała przyjechać do Tel Awiwu, by
      rozpocząć studia w Akademii Muzycznej im. Rubina, ale ostatecznie została
      modelką i prezenterką telewizji w Bejrucie. Hippa jest młoda i piękna, ale jej
      największym grzechem w oczach arabskich konserwatystów jest to, że jest za
      aborcją i działa na rzecz równouprawnienia kobiet.

      Przyszłość należy do ciała
      Dziewczyny z Bejrutu, które w czasie występów pokazują pośladki, wzbudzają
      gniew również wśród znanych artystów arabskich w wieku emerytalnym. Egipska
      piosenkarka Saira Said krytykuje koleżanki, które "śpiewają ciałem". "To
      kultura arabskiego śmietnika. Nie możemy dopuścić do rozprzestrzenienia się
      czegoś na takim poziomie. Trzeba coś zrobić, póki nie jest za późno" -
      ostrzega. Gwiazdy i gwiazdeczki, bohaterowie libańskiej rewolucji kulturalnej,
      sprawiły, że telewizja satelitarna z Bejrutu stała się najpopularniejszym
      programem na Bliskim Wschodzie. "Przyszłość należy do nas" - mówią dziewczyny z
      Bejrutu i Dżunii. Najpewniej mają rację. Szkoda tylko, że w wyniku pochodu
      nowej kultury Um Kultum trafi wkrótce na zakurzone półki archiwalnego niebytu.
      • beduinka Re: Różowa rewolucja cedrów 18.06.05, 11:12
        beduinka napisała:


        > - Kiedyś zobaczyłem jej występ i
        > pamiętam to jako największe przeżycie artystyczne w moim życiu - mówi
        > palestyński poeta Muhamed Derwisz.

        zna ktoś takiego poetę arabskiego??
        oj chyba nie! No ale Mahmud, Muhammed, Ahmed, Hamada, cóż to za różnica :)
    • beduinka Australijskie nastolatki zmuszane do małżeństwa 15.09.05, 14:11
      Australijskie nastolatki zmuszane do małżeństwa


      źródło: gazeta.pl, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska 08-08-2005

      Australijskim nastolatkom rodzice obiecywali wakacje na Bliskim Wschodzie. Tam
      jednak, w obawie o cnotę córek, wydawali je za mąż

      14-letnią Sarę ojciec zabrał na niezapomniane wakacje do swego rodzinnego
      Libanu. Rzeczywiście długo ich nie zapomni. Po dotarciu na miejsce ojciec
      zmusił ją do poślubienia kompletnie nieznanego mężczyzny. Wyjechał, a nowy mąż
      nie wypuszczał jej z domu. Kiedy wreszcie udało jej się uciec, urzędnicy
      ambasady Australii skontaktowali się z jej matką i kupili bilet powrotny do
      domu.

      Niewola zamiast wakacji

      To jedna z 12 australijskich dziewcząt z rodzin muzułmańskich imigrantów, które
      w ciągu dwóch lat zwróciły się o pomoc do ambasady Australii w Bejrucie. Miały
      od 14 do 18 lat. Ich przejścia opisała gazeta "The Australian". - Tato nie mógł
      zaakceptować zachodniego stylu życia Australijczyków, wolności. Martwił się, że
      jego córka zacznie chodzić z chłopakami. Aby ją chronić, zabrał ją więc do
      Libanu - opowiada urzędnik, który zna sprawę Sary.

      Sara miała szczęście, bo jej małżeństwo nie zostało skonsumowane. Inne
      dziewczęta, którym też udało się uciec, a wcześniej również nie wiedziały,
      wyjeżdżając, że zostaną wydane za mąż, opowiadały, że były gwałcone przez
      niechcianych mężów.

      W Libanie prawo zezwala na małżeństwo już 16-latkom. - Sytuacja jest poważna.
      Młode kobiety są zrozpaczone, oczekują od nas pomocy i opieki - dodaje
      australijska ambasador w Libanie Stephanie Shwabsky.

      25 lat za kratkami dla rodziców

      Doniesienia "The Australian" były cytowane przez większość australijskich
      mediów. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Kevin Rudd kategorycznie
      stwierdził, że takich praktyk nie można tolerować. - Żaden australijski
      dzieciak nie może być zmuszany do małżeństwa wbrew swej woli. Wartości
      kulturowe nie mogą być w sprzeczności z podstawowymi prawami człowieka -
      przekonywał.

      Od środy rodzice, którzy w ten sposób chcą "hołdować tradycji", mogą być
      skazani w Australii nawet na 25 lat więzienia. Właśnie weszło w życie nowe
      prawo dotyczące handlu ludźmi, w tym - dziećmi. Niewolnictwo, zmuszanie do
      praktyk seksualnych, małżeństwo nieletnich, małżeństwo pod przymusem są
      definiowane jako przestępstwa. - Jasno dajemy do zrozumienia, że w Australii
      nie akceptujemy wysyłania młodych dziewcząt za granicę i zmuszania ich do
      małżeństwa - podkreślał minister sprawiedliwości Chris Ellison.

      Jednocześnie rząd rozmawia z przedstawicielami społeczności muzułmańskiej.
      Ambasador Australii regularnie spotyka się z politykami i duchownymi w Libanie,
      którzy sprzeciwiają się przymusowym małżeństwom. W Australii dyplomaci od roku
      spotykają się z muzułmańskimi duchownymi, żeby zniechęcali do takich
      małżeństw. - To są sprawy kulturowe, nie związane z religią - komentuje
      australijski imam Sheik Taj Din al-Hilali. - Rodzice chcą, żeby dziewczyna była
      bezpieczna, żeby rodzina była razem, ale takie małżeństwa sprzeciwiają się
      islamowi.

      W Europie karzą mniej surowo

      Ale problem nie dotyczy tylko Antypodów. Szacuje się, że tysiąc europejskich
      dziewcząt i chłopców jest zmuszanych do małżeństwa w kraju pochodzenia
      rodziców. Tylko Brytyjska policja co roku boryka się z dwustoma do trzystu
      takich spraw. Dwieście nastolatków w ciągu kilku lat udało się sprowadzić z
      powrotem do kraju. Wysyłane są głównie do Pakistanu, Bangladeszu i Indii, w
      mniejszym stopniu państw afrykańskich i Bliskiego Wschodu. Rodzice, którzy
      zmuszają córki do małżeństwa, odpowiadają przed sądem za napaść albo porwanie. -
      Przez rok powinniśmy uważnie przyglądać się, jak działa to nowe australijskie
      prawo, czy dzięki niemu zmniejszyła się liczba dzieci wysyłanych za granicę. To
      środek zapobiegawczy, straszak dla rodziców. Teraz, mając w perspektywie 25 lat
      więzienia, dwa razy pomyślą, zanim wywiozą dziecko - mówi Denise Carter,
      dyrektor pozarządowej organizacji Reunite z Leicester zajmującej się porwaniami
      dzieci.

      Imię 14-latki zostało zmienione.
      • tetys Zamach bombowy w Bejrucie 17.09.05, 10:56

        Silny ładunek wybuchowy, eksplodował w piątek wieczorem w dzielnicy Bejrutu
        zamieszkałej głównie przez chrześcijan - ujawnił przedstawiciel libańskich
        służb bezpieczeństwa.
        Jedna osoba poniosła śmierć a co najmniej 23 zostało rannych, w tym 1 ciężko.

        Do zamachu doszło w pobliżu oddziału libańskiego Byblos Bank i kawiarni, w
        dzielnicy Aszrafija. Wybuch był tak silny, że słychać go było w całym mieście.
        Według libańskiego radia, ofiarą śmiertelną był właściciel kawiarni. Wiele osób
        znajdujących się w lokalu zostało rannych.

        Według informacji policji,eksplodował ładunek 10 kg trotylu umieszczony w
        torbie między dwoma zaparkowanymi samochodami. Uszkodzone zostały okoliczne
        budynki oraz samochody zaparkowane w pobliżu miejsca eksplozji.

        Policja zablokowała rejon eksplozji. Ranni zostali przewiezieni do okolicznych
        szpitali.

        W chrześcijańskich dzielnicach Bejrutu dochodzi co pewien czas do zamachów
        bombowych od czasu zamordowania w lutym br. byłego premiera Libanu Rafika al-
        Haririego. Zginął on także od wybuchu samochodu-pułapki.

        Część deputowanych do parlamentu libańskiego i wpływowych polityków jest
        zdania, że za tymi zamachami stoją służby bezpieczeństwa Syrii

        źródło : www.onet.pl
    • beduinka Pismo klinowe w Fenicji? 19.09.05, 23:07
      Pismo klinowe w Fenicji?


      Tabliczkę z zapisami pisma klinowego odnaleźli archeolodzy w trakcie ostatnich
      wykopalisk w Sydonie. Jest to pierwszy zabytek tego typu na terenie Sydonu i
      drugi w Libanie - informuje serwis internetowy "Daily News".

      W trakcie ostatnich prac wykopaliskowych na terenie starożytnego Sydonu badacze
      odnaleźli glinianą tabliczkę pokrytą zapisami pisma klinowego. Dotychczas nie
      znano żadnych zabytków pisma klinowego z tego najstarszego miasta Fenicji.

      Tabliczkę odnaleziono w pobliżu wejścia do budowli z II tysiąclecia, którą
      angielscy archeolodzy zamierzają odsłonić w przyszłym sezonie wykopaliskowym.
      Zabytek pochodzi z ok. 1400 r. p.n.e. - epoki największego rozkwitu portowego
      miasta, które przewodziło w handlu morskim we wschodnim basenie Morza
      Śródziemnego.

      Wstępna analiza zapisów na obu stronach tabliczki wykazała, że dotyczą one
      składowania zboża w magazynie oraz jego właścicieli. Archeolodzy mają nadzieję,
      że więcej tabliczek z zapisami gospodarczymi odnajdą w obrębie pozostałości
      budowli, która mogła pełnić rolę spichlerza.

      To jest okazja, aby dowiedzieć się czegoś na temat prawdziwej historii Sydonu -
      powiedziała dr Claude Serhal, archeolog z British Museum kierująca
      wykopaliskami. Odnaleziona tabliczka jest pierwszym zabytkiem pisma klinowego z
      Sydonu i dopiero drugim zabytkiem tego typu pochodzącym z trenu dzisiejszego
      Libanu. Sydon wymieniany był wielokrotnie w Biblii i innych starożytnych
      tekstach, jednak archeolodzy nadal mało wiedzą o historii miasta w II i III
      tysiącleciu p.n.e.

      Na tak ważnym stanowisku, jakim jest Sydon, jedno jest pewne - gdzieś muszą być
      pogrzebane zapisy pisma klinowego. Całkiem inną kwestią jest ich odnalezienie -
      powiedział Irving Finkel, specjalista w dziedzinie pisma klinowego z Działu
      Starożytnego Bliskiego Wschodu w British Museum, komentując ostatnie znalezisko.

      Brytyjskie wykopaliska w Sydonie trwają od 1998 r. Początkowo archeolodzy
      uważali, że stanowisko, na którym odkryto ostatnio tabliczkę zajmowały ogrody z
      czasów perskich. Jednak prace z ostatnich lat udowodniły, że istnieją tutaj
      również ślady zabudowy miejskiej począwszy od III tysiąclecia p.n.e.

      Sydon to jedno z najstarszych i największych fenickich miast-państw. Jego
      początki sięgają III tysiąclecia p.n.e. Swą świetność przeżywało w II
      tysiącleciu - epoce brązu. Miasto było ważnym ośrodkiem handlu pomiędzy
      miastami wielu kultur śródziemnomorskich. Palmę pierwszeństwa w handlu morskim
      straciło dopiero w kolejnym tysiącleciu na rzecz sąsiedniego Tyru. Od VIII w.
      p.n.e. wraz z innymi miastami fenickimi znajdowało się pod panowaniem imperium
      asyryjskiego, babilońskiego i perskiego.

      (PAP/kr / 09 września 2005 09:10)
    • beduinka "Polskie cedry" 17.07.06, 20:15
      Stosunki miedzy Libanem, a Polska maja dluga historie i istnieja na roznych
      plaszczyznych. W Libanie mieszka liczna polonia. Wydaja oni czasopismo "Polskie
      cedry". Oto kilka artykulow z ostatniego numeru, m.in. o czasach, gdy
      Libanczycy przyjmowali z otwartymi ramionami polskich uchodzcow w czasach II
      wojny swiatowej
      • beduinka LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:17
        L I B A N
        MOZAIKA
        CYWILIZACJI
        RELIGII I
        KULTUR....
        "Ktokolwiek leci samolotem z Włoch na Wschód, ktokolwiek z Iranu na Zachód, ten
        pomiędzy błękitną przestrzenią Morza Śródziemnego, a szarym kolorem pustyni
        syryjskiej ujrzy oazę zieleni. Jest to Liban wraz z pobrzeżem Palestyny..." -
        kraina winnic, pomarańczowych sadów, zielonych łąk i piniowych lasów
        pokrywających górskie doliny. Kraj, gdzie spotyka się kultura arabska ze
        śródziemnomorską, pełen antycznych zabytków, cudownych krajobrazów, wspaniałej
        kuchni i bardzo gościnnych ludzi. Kraj kojarzący się wielu ludziom w Europie
        jedynie z wojną, jest tak naprawdę zupełnie inny niż ten znany z mediów.
        .... Liban leży na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Nazwa kraju pochodzi
        od starego wyrazu semickiego "Lubnan" - znaczy "biały jak mleko" i odnosi się
        do szczytów górskich Libanu, które prawie przez cały rok są pokryte śniegiem.
        Historycznie i geograficznie nazwy Liban używano na oznaczenie łańcucha
        górskiego pomiędzy Tripoli a Tyrem, ciągnącego się wzdłuż wybrzeża morskiego.
        .... Liban (Al-Dżumhurija al-Lubnanija - Republika Libańska) obejmuje obszar
        10452 km', ludność blisko 4 mln., w tym około 400 tys. uchodźców palestyńskich.
        Szacuje się, że poza Libanem, na emigracji żyje ponad 10 mln. Libańczyków.
        .... Stolicą kraju jest Bejrut. żyje w nim około 1,5 mln mieszkańców. Większe
        miasta to Tripoli, Jounieh, Saida, Tyr i Zahle. Liban graniczy z Syrią i
        Izraelem, a od zachodu naturalną granicę stanowi Morze Śródziemne.
        .... Liban jest najzasobniejszym w wodę spośród krajów tego regionu (płynie tu
        15 rzek), a także jedynym krajem arabskim nie posiadającym pustyni. Najdłuższe
        rzeki to: Litam (starożytna Leontes), oraz Orontes (arab. Nahr al- Assi).
        .... Śródziemnomorski klimat Libanu stwarza dogodne warunki do uprawy drzew
        cytrusowych i figowych, drzew owocowych, winnej latorośli, a także oliwek,
        orzechów włoskich, bananów, palm daktylowych i innych. Rosną tu również akacje,
        sykomory, wierzby, topole. Wysoko w górach zachowały się nieliczne już cedry.
        To dostojne, piękne drzewo znajduje się na biało-czerwonej fladze narodowej i
        jest godłem Libanu.
        .... Kraj jest podzielony na pięć okręgów, kierowanych przez gubernatorów.
        Językiem urzędowym jest arabski, jednostką monetarną funt libański.
        .... Ludność Libanu składa się z 18 odrębnych mniejszości religijnych. Część
        wyznaje islam, dzieląc się na sunnitów, szyitów i druzów. Inni należą do
        kościołów chrześcijańskich obrządku katolickiego: maronickiego, unickiego i
        ormiańskokatolickiego, oraz obrządku prawosławnego: greckiego i ormiańskiego. W
        świecie arabskim najwięcej chrześcijan żyje w Libanie i stanowią oni około 40%
        ludności.
        .... Z uwagi na wielowyznaniowe społeczeństwo centralną rolę w życiu
        politycznym Libanu odgrywa konfesjonalizm. Od czasu Paktu Narodowego z 1943r.
        (umowa między chrześcijanami a muzułmanami pod patronatem Francji, która stała
        się podstawą systemu politycznego Libanu) kryterium branym pod uwagę przy
        podziale mandatów i stanowisk jest przynależność religijna. Prezydentem jest
        chrześcijaninmaronita, premierem muzułmanin-sunnita, przewodniczącym parlamentu
        muzułmanin-szyita, a wiceprzewodniczącym parlamentu jest chrześcijanin
        prawosławny.
        .... Władza ustawodawcza należy do kompetencji jednoizbowego Zgromadzenia
        Narodowego, liczącego 128 deputowanych, gdzie chrześcijanie i muzułmanie są
        reprezentowani równo, podobnie jak w Radzie Ministrów, oraz w przypadku
        wysokich stanowisk cywilnych i wojskowych. Prawo libańskie jest mieszanką prawa
        ottomańskiego kanonicznego oraz francuskiego systemu prawnego.
        Głównymi kierunkami rozwoju gospodarczego są handel, usługi, turystyka oraz
        sektor finansowo-bankowy. Należą one do priorytetów tego kraju. Bejrut jest
        jednym z najważniejszych w krajach arabskich centrów komercyjnych. Znajduje się
        tu ogromna ilość sklepów, luksusowych butików, supermarketów i sieci domów
        handlowych. Handel jest drugą naturą jego mieszkańców.
        .... Największe światowe potęgi przemysłu motoryzacyjnego, elektronicznego,
        komputerowego, meblowego, odzieżowego i spożywczego posiadają tu swoich
        przedstawicieli i pośredników handlowych.
        .... Bejrut - stolica Libanu, nazywana kiedyś "Paryżem Bliskiego Wschodu", to
        unikalna mieszanka paryskiej elegancji i starej arabskiej architektury. Leży na
        górzystym przylądku, między dwiema zatokami, a sama nazwa pochodzi
        prawdopodobnie od zapomnianego przedfenickiego języka. Jako mała osada, zwana
        Berytus w czasach imperium rzymskiego, zasłynął pierwszą szkołą prawniczą i
        stał się jednym z najprężniejszych ośrodków kulturalnych w rejonie
        śródziemnomorskim, pozostając nim aż do połowy VI wieku. W 551 miasto zostało
        kompletnie zniszczone na skutek trzęsienia ziemi. Po rozpadzie Cesarstwa
        Rzymskiego Bejrut podupadł. Dopiero w XIII wieku arabscy władcy przywrócili mu
        utraconą pozycję budując szkoły, biblioteki, bazary i meczety.
        .... Na uliczkach Bejrutu obok wyrastających wieżowców zachowały się resztki
        rzymskich kolumn i kilkusetletnich arabskich łaźni, a także średniowieczne
        kościoły i meczety.Skwery i place łączą wąskie, kręte uliczki jak w Damaszku
        czy w Palermo. Stare domy, orientalne sklepiki, kramy uliczne, sprzedawcy
        kebabów i świeżych soków sąsiadują z wyrafinowanymi restauracjami i eleganckimi
        wieżowcami.
        .... Bejrut jest sercem przemysłu wydawniczego, prasy i mediów. Wydaje się tu
        wiele publikacji prasowych w czterech językach: arabskim, francuskim,
        angielskim i ormiańskim. Faktem historycznym jest to, że w fenickim mieście
        Byblos powstał pierwszy na świecie alfabet.
        .... Bejrut to także centrum kulturalno-oświatowe dla całego Bliskiego Wschodu.
        Tutaj odbywają się imprezy artystyczne, konferencje, targi handlowe, wystawy i
        koncerty.
        .... W innych miastach, takich jak, Baalbeck (Heliopolis - Miasto Słońca ),
        Byblos (najstarsze miasto na świecie - VII tysiąclecie p.n.e.), Tyr (miasto
        fenickie z III wieku p.n.e.), Beiteddine, oraz Beit Mery organizuje się,
        corocznie, festiwale muzyczne z udziałem artystów z całego świata.
        .... Poziom oświaty w Libanie jest bardzo zróżnicowany. Od 1960r. istnieją
        bezpłatne państwowe szkoły podstawowe i średnie, a także państwowy Uniwersytet
        Libański, jednak większość renomowanych szkół to szkoły i uczelnie prywatne.
        Najważniejsze z spośród 42 uczelni to AUB Uniwersytet Amerykański, LAU -
        Uniwersytet Libańsko - Amerykański, Uniwersytet Św. Józefa (francuski),
        Uniwersytet Arabski i inne.
        .... Mimo poważnych różnic w dochodach finansowych społeczeństwa, szczególnie
        po długoletniej wojnie cywilnej, Libańczycy w większości dbają o edukację
        dzieci i młodzieży (70% uczniów uczęszcza do szkół prywatnych). Kraj ten
        posiada bardzo duży procent ludzi z wyższym wykształceniem, dlatego też
        dostarcza uczonych, publicystów oraz różnego rodzaju specjalistów innym krajom
        arabskim i europejskim.
        .... Tysiącletnie zabytki i odkrycia archeologiczne, piękny krajobraz,
        korzystny klimat, a także libańska gościnność od dawna przyciągały do tego
        kraju turystów. Liban nazywany był często "Szwajcarią Bliskiego Wschodu" i
        teraz odzyskuje to miano, a odbudowane centrum Bejrutu nazywa się stolicą XXI
        wieku.
        Liban ma szczególne położenie geograficzne. Stanowi bramę z Europy do Azji i z
        Azji do Europy. Już w starożytności umożliwiło to powstanie i rozwój ważnych
        portów morskich, takich jak: fenickiego Byblosu, później Aradusu. Sydonu i
        Tyru, a w 1934r.Bejrutu.
        .... Właśnie to żeglarze feniccy byli konstruktorami pierwszej na świecie
        łodzi. Docierali oni nie tylko do wszystkich zakątków Morza Śródziemnego,
        zakładając na wybrzeżach liczne osady, ale również do Afryki Zachodniej i Wysp
        Kanaryjskich. Prawdopodobnie dopłynęli też do Wysp Brytyjskich i nie można
        wykluczyć, że dotarli do zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej.
        .... Już od zarania dziejów tereny dzisiejszego Liban
        • beduinka 2 LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:18
          .... Już od zarania dziejów tereny dzisiejszego Libanu stanowiły arenę
          nieustannych walk i konfliktów. Przez wieki osiedlały się tu liczne narody:
          Fenicjanie, Egipcjanie, Hetyci, Assyryjczycy, Syryjczycy, Babilończycy,
          Persowie, Rzymianie, Arabowie, Turcy, Anglicy i Francuzi.
          .... W starożytności były to tereny należące do Fenicjan. Od 64r. p.n.e. były
          to tereny rzymskie, po czym w 635r. podbili je Arabowie. Część ludności
          przyjęła islam i używała języka arabskiego, a część pozostała chrześcijanami. W
          XI w osiedli się w Libanie druzowie, których emirowie (książęta rodów)
          odgrywali poważną rolę polityczną jako władcy Libanu.
          .... Lata 1250-1517 to okres panowania Mameluków. Podczas gdy państwo Mameluków
          chyliło się ku upadkowi, w Anatolii rosła potęga Turków osmańskich. W 1516 roku
          Turcy zajęli Damaszek, stając się odtąd panami Syrii do końca I wojny
          światowej. Lata 1516 - 1633 to okres panowania najznakomitszego z emirów Fahr
          ad-Dina Il, początek nowych dziejów Libanu, okres dążenia do uwolnienia się
          spod wpływów tureckich.
          .... Lata 1788 - 1840 z kolei to okres panowania emira Bachira II, który tak
          jak poprzednik dążył do uniezależnienia się od Turcji. W 1861r. (po okresie
          krwawych wojen między maronitami i druzami podsycanymi przez Anglię i Turcję) w
          Stambule został podpisany statut organiczny ustanawiający autonomię Libanu.
          Stan ten trwał do wybuchu ł wojny światowej, do której przystąpiła Turcja, po
          czym w Libanie rozpoczął się okres najcięższych prześladowań, głodu i nędzy.
          .... W 1920 roku na konferencji w San Remo mandat nad Libanem i Syrią przyznano
          Francji, po czym potwierdziła to Liga Narodów, a Bejrut został stolicą
          Wielkiego Libanu. Francja przyznała Libanowi Radę Reprezentacyjną, a następnie
          konstytucję, jednakże kontynuacja protektoratu francuskiego nadal była faktem.
          W sześć lat później została proklamowana Republika Libanu, ale o ograniczonej
          suwerenności. W 1941r. władze francuskie uznały formalnie niepodległość Syrii i
          Libanu. Wybory do parlamentu, które odbyły sic we wrześniu 1943r. przyniosły
          zwycięstwo zwolennikom odrębności Libanu. Chrześcijanie i muzułmanie zawarli
          umowę, znaną pod nazwą "paktu narodowego". Prezydentem został Bechara EI-
          Khoury, premierem Riad El-Solh. W kilka miesięcy później proklamowana została
          niepodległa Republika Libańska, a Polska była jednym z pierwszych krajów, które
          ją uznały.
          .... Od 1945 roku Liban jest członkiem ONZ, jak również współzałożycielem Ligi
          Państw Arabskich. W 1948 roku powstało państwo Izrael, po czym do Libanu
          napłynęło 100 tys. uchodźców palestyńskich. Uchodźcy ci, pomimo upływu
          kilkudziesięciu lat, nadal przebywają w Libanie.
          .... Od 1967r. Izrael dokonał wielu agresji na terytorium Libanu.
          Najpoważniejszą była inwazja w 1982r., podczas której zginęły tysiące ludzi, a
          południowa część Libanu pozostała pod okupacją do roku 2000. Działania
          militarne i okupacja południowego Libanu przez Izrael wywołały wzrost
          nacjonalizmu arabskiego, a także powstanie zorganizowanego ruchu oporu (między
          innymi - Hezbollah, którego partia jest reprezentowana w obecnym parlamencie i
          rządzie.
          Lata 1975-1990 to okres wojny domowej w Libanie, wojny okrutnej i
          bezsensownej, która pozostawiła dziesiątki tysięcy zabitych, rannych i
          zaginionych. Wojna, która spowodowała nie tylko kolosalne zniszczenia ale
          również sparaliżowała działalność wszelkich instytucji państwowych i
          społecznych. Wojna ta zmieniła również, na długie lata, wizerunek Libanu na
          świecie. Rok 1989 był jej, wydawałoby się, finałem. Libańczycy zawarli
          porozumienie zwane układem "Taef', regulujące stosunki pomiędzy mniejszościami
          narodowymi i gwarantujące przyszłościowe podstawy odbudowy państwa. Jednak
          pierwszy prezydent w powojennym Libanie, Rene Muawad, został zamordowany w
          wyniku wybuchu samochodu-pułapki, co było wyraźnym i ponownym ostrzeżeniem dla
          zwolenników suwerenności kraju.
          .... Lata 1990-2005 to okres dominacji Syrii w Libanie, która miała formalnie
          wspierać realizację porozumienia "Taef', a następnie wycofać się. Jest to
          również okres intensywnej odbudowy, dzięki działaniom premiera Rafika Hariri.
          Kraj dąży do odzyskania utraconej pozycji ośrodka kulturalnego, edukacyjnego i
          finansowego dla całego Bliskiego Wschodu. Powstaje nowa sieć dróg, autostrad i
          mostów, a także nowoczesne lotnisko międzynarodowe. Odbudowane są instalacje
          wodociągowe i telekomunikacyjne w większej części kraju. Odrestaurowano
          instytucje publiczne, kościoły i meczety, Muzeum Narodowe i Stare Miasto w
          Bejrucie, które przywróciło dumę i piękno stolicy. Wielkim przedsięwzięciem
          była budowa nowoczesnego portu lotniczego, a także zniszczonego przez samoloty
          izraelskie, głównego stadionu sportowego. Powstały nowe szpitale, szkoły,
          uniwersytety, hotele, restauracje i inne ośrodki kultury, oświaty i biznesu.
          .... Pomimo wszelkich restrykcji nie zaprzestano walki o prawa obywatelskie i
          wolność słowa, za co zapłaciło więzieniem wielu Libańczyków. Nie zaprzestano
          również walki z okupantem izraelskim zakończonej wycofaniem się wojsk
          izraelskich z południowego Libanu w 2000r.
          .... 14 lutego 2005 w wyniku terrorystycznego zamachu ginie były premier Rafik
          Hariri. 14 marca, na Placu Męczenników w Bejrucie odbyła się ponad milionowa
          manifestacja Libańczyków, domagających się wykrycia morderców i ich osądzenia,
          a także końca syryjskiej dominacji w Libanie. Pod koniec kwietnia Syria
          wycofuje swoje wojska z Libanu.
          .... Rozpoczyna się nowa era w historii tego maleńkiego, śródziemnomorskiego
          kraju.
          .... Czy będzie to era suwerennego i demokratycznego Libanu? Nadzieję można
          pokładać w niezwykłej wprost witalności mieszkańców Libanu, entuzjastycznie
          odbudowujących swój kraj z ruin, a także w odradzającej się, po 14 lutym,
          jedności narodowej.
          .... Papież Jan Paweł II, w czasie pobytu w tym kraju w 1997r., przekazał jego
          mieszkańcom, a szczególnie młodzieży, orędzie nadziei, które nazwał Wielką
          Kartą Kościoła Libańskiego, "Chrystus ufa, że będziecie odpowiedzialni za życie
          własne i waszych sióstr i braci, za przyszłość Kościoła w Libanie i całego
          kraju. Waszym zadaniem jest obalenie murów, które zostały wzniesione w
          mrocznych okresach dziejów narodu; nie wznoście nowych murów w kraju.
          Przeciwnie, powinniście budować mosty między ludźmi, rodzinami i różnymi
          wspólnotami. W życiu codziennym uczcie się wyciągać rękę do pojednania, aby
          nieufność ustąpiła wzajemnemu zaufaniu:"
          .... Mocnych słów Papieża mówiącego także o konieczności przywrócenia
          libańskiej suwerenności słuchali wszyscy - chrześcijanie i muzułmanie.
          .... Choć wewnątrz, jak i poza granicami dzieje się wiele niepokojących
          wydarzeń, Liban patrzy z nadzieją w przyszłość. Wierzymy, że będzie przykładem
          wolności i demokracji oraz gwarancją pokoju na Bliskim Wschodzie.
          ... Alicja Kamle
        • joanna_xx Re: LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:33
          Faktem historycznym jest to, że w fenickim mieście
          > Byblos powstał pierwszy na świecie alfabet.

          Oj, polemizowalabym. Pisalam juz o alfabecie z syryjskiego Ugarit.


          > .... Właśnie to żeglarze feniccy byli konstruktorami pierwszej na świecie
          > łodzi.

          Tu tez bym polemizowala. Wszak wlasciwa historia F
          • joanna_xx Re: LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:36
            Co za glupi komputer...poszlo a jeszcze nie dokonczylam.

            Wiadomo bowiem, ze wlasciwa historia Fenicjan zaczyna sie po najezdzie ludow
            morza (1200 pne), wczesniej morza przemierzaly juz takie potegi jak chocby
            Egipcjanie, ktorzy zamawiali w Ugarit drewno do swoich statkow, rowniez sam
            Ugarit, ktorego statki byly slawne, w Grecji zas Kreta i Mykeny (czym niby
            Agamemnon z bratem wybrali sie na Troje?)
            pozdrawiam
      • beduinka POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE 17.07.06, 20:22
        POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE

        W najnowszej historii stosunków Polski z regionem Bliskiego Wschodu Liban
        zajmuje poczesne miejsce. Niewiele jest bowiem w tej części świata państw,
        których dzieje u zarania niepodległości tak silnie splotłyby się z losami
        Polaków, rzuconych tutaj przez wydarzenia II Wojny Światowej. Bez większej
        przesady można stwierdzić, że kilkuletni pobyt w Libanie polskich uchodźców,
        którzy w dramatycznym dla siebie i swoich rodzin czasie znaleźli tutaj
        bezpieczną przystań, uczynił dla dobra stosunków polsko - libańskich nie mniej
        niż działania dyplomatyczne. Mówiąc o początkach polskiej aktywności
        politycznej w państwach Lewantu słusznie eksponuje się przełomową dla historii
        stosunków polsko - libańskich bezprecedensową decyzję Zygmunta Zawadowskiego,
        posła Rządu RP na Uchodźstwie, który jako pierwszy spośród przedstawicieli
        zagranicznych w Bejrucie uznał pełną suwerenność państwa libańskiego. Stało się
        to 1 sierpnia 1944 roku. W konsekwencji Polska i Liban nawiązały oficjalne
        stosunki na szczeblu poselstw. Decyzja Zawadowskiego, który uprzedził
        odpowiednie instrukcje swojego rządu, na długie lata zapewniła bardzo
        przychylny stosunek oficjalnych władz niepodległego Libanu wobec Polaków,
        przesądzając jednocześnie o tym, że to Liban był państwem, które najdłużej, bo
        aż do 1956 roku, za prawowite władze Polski uznawało rząd emigracyjny w
        Londynie. Poseł Zygmunt Zawadowski na trwałe zapisał się w historii polskiej
        dyplomacji jako konsul, który zorganizował przyjazd i pobyt w Libanie polskich
        uchodźców przybywających z Syberii poprzez Iran, a także jako wybitny polityk i
        organizator z pełnym oddaniem służący sprawie Ojczyzny i Polakom pozostającym
        pod jego opieką. Warto w tym miejscu jednak przypomnieć, że historia
        dyplomatycznych stosunków Polski z Libanem, pozostającym wtedy jeszcze pod
        mandatem francuskim, rozpoczęła się znacznie wcześniej. Już bowiem od 1933 roku
        działali w Bejrucie agenci konsularni RP (podlegający Konsulatowi RP w
        Marsylii) z kompetencją terytorialną na Liban i Syrię. Pierwszym wicekonsulem
        był Kazimierz Korczyński. W końcu 1939 roku w Bejrucie powstał Wicekonsulat RP,
        który następnie przekształcony został w Konsulat Generalny.
        ....Historia stosunków Polski Rzeczpospolitej Ludowej z Libanem nie obfitowała
        w polityczne wydarzenia dwustronne. Stosunki dyplomatyczne nawiązane zostały 20
        października 1956 roku, a pierwszy polski przedstawiciel dyplomatyczny (poseł
        Włodzimierz Paszkowski) podjął pełnienie misji w Bejrucie 6 grudnia 1956r.
        Ambasadorowie PRL w Libanie akredytowani byli w latach 1964-1976 również w
        Jordanii, a w latach 1971 - 1974 także na Cyprze. W Polsce nie było Ambasady
        Libanu. W Warszawie akredytowani byli ambasadorowie z Pragi.
        ....Obydwa państwa utrzymywały dość nieregularny dialog na szczeblu Ministerstw
        Spraw Zagranicznych. Dwukrotnie polscy Ministrowie SZ (Adam Rapacki w 1966r.
        oraz Stefan Olszowski w 1974r.) wracając z regionalnych podróży zatrzymywali
        się Bejrucie. W 1974r. oficjalną wizytę w Polsce złożył Minister Spraw
        Zagranicznych Libanu Fouad Naffah. Ta wstrzemięźliwość w oficjalnych kontaktach
        była w głównej mierze wynikiem odmienności ustrojowej obydwu państw. Liban
        przez lata postrzegany był przez PRL, w odróżnieniu od tzw. "postępowych państw
        arabskich", jako strefa wpływów Zachodu. Częste były natomiast kontakty na
        szczeblu partyjnym pomiędzy KC PZPR oraz kierownictwem Libańskiej Partii
        Komunistycznej. Wybuch wojny domowej w Libanie i ogłoszenie stanu wojennego w
        Polsce przyczyniły się do praktycznego zamrożenia dialogu politycznego między
        naszymi krajami.
        ....Powojenny obraz stosunków polsko - libańskich nie byłby w pełni obiektywny
        bez przypomnienia o współpracy gospodarczej, która korzystnie rozwijała się,
        pomimo - wydawać by się mogło - niesprzyjających uwarunkowań politycznych.
        Obydwa kraje łączyła solidna infrastruktura umów gospodarczych, takich jak
        umowa handlowa i płatnicza, a także umowa o komunikacji lotniczej. W Bejrucie
        miały swoją siedzibę Bank Handlowy for the Middle East; PLL LOT, Polskie Linie
        Oceaniczne, a także spółka handlowa DAL Middle East Company. Nie można też
        pominąć milczeniem faktu, że dzięki stypendiom przyznawanym przez Polskę na
        naszych uczelniach studiowało wielu Libańczyków. Przejawem trwałości związków
        polsko - libańskich, lecz także solidarności z narodem libańskim, na przekór
        uwarunkowaniom historycznym i politycznym było utrzymanie polskiej Ambasady w
        Bejrucie nawet w najtragiczniejszym okresie wojny domowej w Libanie.
        ....Przełom polityczny w Polsce, który zbiegł się w czasie z zakończeniem wojny
        domowej w Libanie zapoczątkował nowy etap w stosunkach dwustronnych.
        Symbolicznym wydarzeniem było otwarcie w Warszawie w listopadzie 1994r.
        ambasady libańskiej, z pierwszym rezydującym w naszym kraju ambasadorem - p.
        Ahmedem Ibrahimem. Z kolei w październiku 1997 roku, po szesnastu latach, do
        Bejrutu powrócił ambasador RP - p. Tadeusz Strulak (w poprzednich latach
        placówką kierowali dyplomaci w randze charge d'affaires a.i). Stopniowa, lecz
        konsekwenta odbudowa stosunków i współpracy polsko - libańskiej w latach 90-
        tych przygotowała grunt do wymiany oficjalnych wizyt państwowych. 26 lipca
        1999r., w ramach podróży bliskowschodniej w Bejrucie przebywał Minister Spraw
        Zagranicznych RP Bronisław Geremek. Jego spotkania z czołowymi politykami
        libańskimi pozwoliły ponownie zdefiniować podstawy dwustronnej współpracy w
        nowych uwarunkowaniach politycznych i gospodarczych. Kulminacja dialogu
        politycznego z Libanem nastąpiła po objęciu obowiązków w Bejrucie w 2002r.
        przez Ambasadora RP, p.Waldemara Markiewicza. Polityka aktywniejszego
        zaangażowania Polski w sprawy bliskowschodnie oraz dążenie do odbudowy związków
        z państwami tego regionu zaowocowała wizytami w Bejrucie przedstawicieli
        najwyższych władz państwowych RP. W grudniu 2002r. historyczną wizytę w Libanie
        złożył Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. W listopadzie 2003r. w ramach
        podróży bliskowschodniej był tutaj Premier Leszek Miller. Z kolei w styczniu
        2004 do Bejrutu przyjechał Marszałek Senatu Longin Pastusiak. Tak częste
        kontakty polskich polityków z ich libańskimi partnerami były okazją do wymiany
        stanowisk i poglądów na istotne bieżące tematy międzynarodowe. W pierszym
        rzędzie jednak ugruntowały wzajemne przekonanie, że obydwa państwa mają sobie
        wiele do zaoferowania w różnych dziedzinach współpracy, czemu sprzyjać będzie
        dobrze, bo historycznie sprawdzona i autentyczna przyjaźń obydwu narodów. Warto
        przypomnieć, że strona libańska nie pozostała bierna wobec polskich inicjatyw.
        W 1999r. w arszawie przebywał Przewodniczący Parlamentu Nabih Berri, a w lipcu
        2004 pierwszą historyczną wizytę w Warszawie złożył prezydent Libanu Emil
        Lahoud. Rozpoczęła się odbudowa kontaktów gospodarczych. W latach 2002-2005
        nastąpiło potrojenie wymiany handlowej. W czerwcu 2005r. przebywała w Polsce
        delegacja libańskich biznesmenów na czele z byłym ministrem gospodarki p.
        Adnanem Kassarem.
        ....Obraz stosunków dwustronnych byłby niepełny, gdyby nie wspomnieć o
        stacjonującym od 1992 w Libanie południowym w ramach siłach pokojowych ONZ -
        UNIFIL polskim kontyngencie wojskowym. Służba naszych żołnierzy od początku ich
        pobytu miała znacznie szerszy wymiar, niż tylko pełnienie obowiązków
        wynikających z ich mandatu.
        .... Bezinteresowna pomoc udzielana przez polskich lekarzy i personel medyczny
        najuboższym mieszkańcom okolicznych miejscowości jest w pewnym symbolicznym
        sensie odwzajemnieniem gościnności udzielonej przez państwo libańskie, chorym i
        wycieńczonym uchodźcom polskim podczas II Wojny Światowej.
        ....Należy mieć nadzieję, że wraz z umacnianiem się pozycji naszego kraju w
        Europie wzrastać będzie także jego zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, w tym
        także w ramach Euro-Śródziemnomorskiej Polityki Sąsiedztwa
        • beduinka 2 POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE 17.07.06, 20:24
          ....Należy mieć nadzieję, że wraz z umacnianiem się pozycji naszego kraju w
          Europie wzrastać będzie także jego zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, w tym
          także w ramach Euro-Śródziemnomorskiej Polityki Sąsiedztwa Unii Europejskiej,
          której uczestnikiem jest Liban. Nie ulega wątpliwości, że nasze bliskie i
          przyjazne związki z Libanem będą temu sprzyjać.
          .... Zespół Ambasady RP w Libanie
      • beduinka WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA MIĘDZY POLSKĄ A LIBANEM 17.07.06, 20:27
        WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA
        MIĘDZY POLSKĄ A LIBANEM

        Relacje pomiędzy Polską a Libanem można rozważać na różnych płaszczyznach.
        Poprzednie artykuły ukazały historyczne powiązania obu państw, które z kolei,
        miały wpływ na stosunki polityczne i ekonomiczne. Wydaje się więc, że także
        stan obecnej współpracy gospodarczej zdeterminowany jest przez uwarunkowania,
        ukształtowane jeszcze w przeszłości.
        .... W stosunkach gospodarczych między Libanem a Polską należy zwrócić
        szczególną uwagę na wymianę turystyczną i handlową.
        .... Pierwsi polscy podróżnicy odwiedzali Góry Libanu już w XIV wieku, przede
        wszystkim w drodze do Ziemi Świętej. Proces ten trwał właściwie do początków XX
        wieku. Po zakończeniu II wojny światowej na skutek konfliktów na Bliskim
        Wschodzie oraz zmian systemów politycznych w Europie Środkowo - Wschodniej
        możliwości podróżowania do krajów w tych regionach uległy znacznemu
        ograniczeniu. Zarówno wyjazdy Polaków jak i Libańczyków były limitowane i
        wymagały zaproszeń indywidualnych oraz często imiennej zgody stosownych władz.
        W przypadku obywateli Libanu ograniczenia zniesiono w drugiej połowie lat 60-
        tych. Już w latach 70-tych można było zaobserwować znaczne zainteresowanie
        wizytami w Polsce, które dodatkowo wzrosło w okresie wojny w Libanie (1975 -
        1990).
        .... Jednak zorganizowany ruch turystyczny został wznowiony dopiero w latach 90-
        tych. W2001 roku, w Bejrucie, odbyła się konferencja polskich i libańskich
        operatorów turystycznych. Obecnie kilka polskich biur podróży oferuje wycieczki
        do Libanu, często połączone ze zwiedzaniem Syrii i Jordanii. Libanem są
        zainteresowani również ludzie młodzi, dla których stanowi on ciekawe miejsce na
        uprawianie narciarstwa czy wspinaczki wysokogórskiej lub skałkowej. Z drugiej
        strony ostatnio poważnie wzrosło zainteresowanie Polską jako krajem urodzenia
        Jana Pawła II. Organizowane są już pierwsze pielgrzymki. Brakuje jednak
        szerszej oferty, umożliwiającej Libańczykom skorzystanie z dobrodziejstw
        polskiej przyrody czy ośrodków uzdrowiskowych.
        .... Wymiana handlowa między Polską a Libanem nie należy do najbardziej
        rozwiniętych, jeśli porówna się relacje Polski z innymi krajami Bliskiego
        Wschodu, czy Libanu z innymi krajami europejskimi.
        .... W okresie PRL stosunki handlowe z Libanem nie były priorytetem dla
        ówczesnych władz. Chociaż w tym samym czasie były one ożywione w przypadku
        takich krajów jak Syria, Libia, czy Irak, gdzie Polska nie tylko eksportowała
        swoje produkty, ale również prowadziła duże inwestycje budowlane i przemysłowe.
        Niemniej jednak trudno było nie wziąć pod uwagę rozwoju sektora usług bankowych
        w Libanie, stąd swoją filię w Bejrucie w latach 70-tych i 80- tych miał Bank
        Handlowy for Middle East.
        .... Z kolei od 1939 roku, z przerwami, do Libanu latały Polskie Linie Lotnicze
        LOT, a ich przedstawicielstwo działało nawet w czasie wojny 1975-1990. W latach
        90 - tych zmieniono formę reprezentacji polskiego przewoźnika (LOT
        reprezentowany jest obecnie przez Generalnego Agenta Sprzedaży), a loty
        odbywały się nieregularnie. Dopiero od 2001 roku wznowiono loty do Libanu, ale
        tylko sezonowo. Z drugiej strony libański przewoźnik - Middle East Airways
        utrzymywał regularne połączenia lotnicze do Polski w latach 1973 - 1975. W
        Libanie działały także Polskie Linie Oceaniczne, których działalność obecnie
        przejęła wyodrębniona spółka POL-Levant Shipping Lines.
        .... Podstawowymi dokumentami, regulującymi dwustronne relacje gospodarcze obu
        krajów są umowy zawierane pomiędzy państwami - członkami Unii Europejskiej a
        Libanem, przede wszystkim Umowa Stowarzyszeniowa z czerwca 2002 roku.
        .... W związku z powyższym zrezygnowano z zawarcia parafowanej jeszcze w 1966
        roku umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji. W relacjach
        bilateralnych szczególnie istotna jest umowa w sprawie unikania podwójnego
        opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków
        od dochodu i majątku z lipca 1999 roku, która weszła w życie w 2004 roku (Dz.U.
        2004r. Nr 266, poz. 2445). Ponadto oba państwa podpisały także umowy w zakresie
        transportu morskiego i lotniczego.
        .... Według danych polskiego Ministerstwa Gospodarki Polska eksportuje do
        Libanu przede wszystkim artykuły spożywcze, żelazo, żeliwo i stal, produkty
        mleczarskie, produkty przemysłu młynarskiego, a także papier, urządzenia
        mechaniczne i elektroniczne, odzież, produkty chemiczne i tworzywa sztuczne. Z
        kolei z Libanu importowane są głównie produkty pochodzenia zwierzęcego, tytoń
        oraz kakao. Pomimo statystyk wskazujących na import z Polski artykułów
        konsumpcyjnych, jak dotąd w libańskich sklepach można znaleźć polskie produkty
        niemal wyłącznie pod zagranicznymi markami Philips, Masterfoods (Twix), czy
        Fromageries Bel (Kiri). Najbardziej dostępne jest polskie szkło artystyczne,
        ale nie na taką skalę jak czeskie. Polskie przetwory można także znaleźć w
        sklepach specjalizujących się w rozprowadzaniu towarów z Rosji, Ukrainy i
        Białorusi. Podobna sytuacja jest z towarami libańskimi. Raczej trudno jest
        znaleźć w polskich sklepach wino, oliwę czy owoce cytrusowe z Libanu, chyba że
        za pośrednictwem francuskich albo niemieckich kanałów dystrybucyjnych.
        .... Obroty handlowe należą do niskich, szczególnie gdy porówna się je z innymi
        krajami środkowoeuropejskimi (rys. 1). Jednym z głównych partnerów handlowych
        Libanu są kraje zachodnioeuropejskie, przede wszystkim Włochy, którego eksport
        w 2005 roku przekroczył 975 mln USD.

        .... W ostatnich latach można zaobserwować niewielki trend wzrostowy również w
        imporcie polskich artykułów przemysłowych, głównie maszyn i generalnie
        stopniowe zwiększanie obrotów handlowych (rys. 2). Należy przy tym pamiętać, że
        polskie i libańskie statystyki znacznie się różnią. Według danych polskiego
        Ministerstwa Gospodarki obroty handlowe z Libanem w 2005 roku wynosiły prawie
        26 mln USD, w tym export - 13 026 216 USD, a import - 12 935 642 USD. Powyższe
        rozbieżności wynikają głównie z odmiennej klasyfikacji pochodzenia i kraju
        przeznaczenia towarów.

        .... Duże nadzieje wiązano ze Stałą Polską Ekspozycją Handlową w Bejrucie.
        Wystawa została utworzona w 2002 roku przez spółki prywatne, ale miała, w swoim
        założeniu, współpracować z polskim Ministerstwem Gospodarki, Ministerstwem
        Spraw Zagranicznych i polskimi ambasadami na Bliskim Wschodzie prowadząc
        działalność promocyjną i komercyjną . Plany były bardzo ambitne, ale w
        konsekwencji ekspozycja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i została
        zamknięta. Obecnie organizowane są misje handlowe, zarówno przez polską Krajową
        Izbę Gospodarczą jak i prywatnych przedsiębiorców libańskich we współpracy z
        Ambasadą RP.
        .... Poza planami budowy montowni, a docelowo fabryki akumulatorów do pojazdów
        samochodowych brak jest danych na temat polskich inwestycji bezpośrednich w
        Libanie. Wydaje się jednak, że w związku z modernizacją i rozbudową
        infrastruktury może on być doskonałym miejscem działalności polskich firm
        budowlanych oraz związanych z sektorem paliwowo-energetycznym. Z kolei
        przedsiębiorcy libańscy w Polsce działają w sektorze rolno-spożywczym,
        gastronomicznym, handlowym i turystycznym, a nawet bankowym. Jednak ich obroty
        nie przekraczają 1 mln USD .
        .... Polskie firmy coraz częściej uczestniczą w wystawach handlowych (m.in.
        Horeca, Project Lebanon), które mają zasięg regionalny i są doskonałym miejscem
        na pierwszy kontakt z rynkiem bliskowschodnim. Z kolei libańscy przedsiębiorcy
        w czerwcu 2005 roku, na czele z Prezesem Federacji Izb Handlowych,
        Przemysłowych i Rolnych w Libanie - panem Adnanem Kassarem, brali udział w
        Polsko- Arabskim Forum Gospodarczym w Warszawie.
        .... Podsumowując można wyrazić nadzieję, że stosunki gospodarcze pomiędzy
        Polską a Libanem zachowają obecną dynamikę i będą nadal wskazywały tendencję
        wzrostową, a przedsiębiorcy wzajemnie docenią potencjał ob
        • beduinka 2 WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA MIĘDZY POLSKĄ A LIBANE 17.07.06, 20:29
          .... Podsumowując można wyrazić nadzieję, że stosunki gospodarcze pomiędzy
          Polską a Libanem zachowają obecną dynamikę i będą nadal wskazywały tendencję
          wzrostową, a przedsiębiorcy wzajemnie docenią potencjał obu krajów.
          .... Marzena Zielińska - Schemaly
      • beduinka POLACY W LIBANIE PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ 17.07.06, 20:35
        POLACY W LIBANIE
        PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ

        JULIUSZ SŁOWACKI I O.MAKSYMILIAN RYŁŁO
        ... Pierwsze wzmianki o pobycie Polaków na Bliskim Wschodzie, a w szczególności
        w Górach Libanu pochodzą z czasów średniowiecza tj. z XIII i XIV wieku, okresu
        wypraw krzyżowych, w których uczestniczyli polscy książęta, jak również
        licznych pielgrzymek do Ziemi Świętej. Z tego okresu pochodzi pierwszy zapis
        pielgrzyma Bernardynów - brata Anzelma, który zawiera wzmiankę o przejściu
        przez Liban. Jako pierwszy opisał tradycyjną libańską gościnność książę Mikołaj
        Krzysztof Radziwiłł w swym dzienniku z podróży do Jerozolimy, którą odbył w
        latach 1582-1584.
        ... Po trzecim rozbiorze Polski tj. po 1795r. wielu Polaków było zmuszonych do
        emigracji. Niektórzy z nich, przy okazji pielgrzymek, trafiali do Libanu, tak
        jak Juliusz Słowacki, nasz wieszcz narodowy i jezuicki misjonarz ojciec
        Maksymilian Ryłło, przedstawiciele polskiego romantyzmu.
        ... Pobyt 27-letniego Juliusza Słowackiego w Libanie rozpoczął się 22 lutego
        1837r. Trwał on niespełna trzy miesiące, lecz musiał być dla duszy poety
        niezapomnianym przeżyciem, jako że zaowocował przygotowaniem poematu "Anhelli".
        Utwór ten, który sam artysta stawiał na czele swych dzieł, cieszył się także
        ogromnym uznaniem wśród współczesnych. Ignacy Krasicki na przykład mawiał, że
        na grobie Słowackiego należałoby tylko napisać "Autor Anhellego".
        ... Słowacki pracował nad "Anhellim" w Ghazirze, gdzie zatrzymał się w
        klasztorze Św. Antoniego na 45 dni. Tak opisywał to miejsce w liście do
        matki "(...) miejsce prawdziwie bezludne, klasztor zbudowany na skale, dobrzy
        księża ormiańscy, piękne kwiaty rozwijające się wiosną w górach, rozległy widok
        na morze z mojej celi, wszystko to miłe mi zostawiło wrażenie." Zważywszy na
        porę roku, koniec zimy i początek libańskiej wiosny oraz niezwykle malownicze
        położenie klasztoru, można mniemać, że poeta był pod silnym wrażeniem
        orientalnej przyrody, która, nie spalona jeszcze letnim słońcem, urzekała
        urokiem i bujnością.
        ... Z klasztoru "zawieszonego pod chmurami", jak go nazwał w liście do matki,
        przeniósł się Słowacki na następne 40 dni do Bejrutu, gdzie najprawdopodobniej
        zatrzymał się w osmańskim karawanseraju Khan Antouna Beya i wiódł
        bardziej "światowy" tryb życia, jako gość sfer towarzyskich. Europejczycy,
        mieszkający w Bejrucie, przyjmowali go chętnie i z życzliwością, dumni, że
        odwiedził ich drugi po Lamartinie wielki poeta.
        ... Szczególnie bliskie stosunki nawiązał Słowacki z konsulem Francji, który
        chętnie gościł go w domu i dostarczał lektury. Poeta traktował go jak "swego
        konsula", był wszelako obywatelem Francji, Polska już nie istniała; nosił ją
        tylko w sercu, jak wszyscy emigranci i patrioci.
        ... Sto lat później polska prasa na uchodźstwie nie omieszkała przypomnieć o
        pobycie Słowackiego w Libanie, umieszczając dnia 28 kwietnia 1946r. na ścianie
        klasztoru Św. Antoniego tablicę pamiątkową w językach polskim, francuskim i
        arabskim. Trzy lata później, w 1949r. w setną rocznicę śmierci poety ukazało
        się drukiem tłumaczenie arabskie "Anhellego".
        ... Słowacki spotkał w Libanie innego Polaka o równie charyzmatycznej i bujnej
        osobowości, ojca Maksymiliana Ryłło, jezuickiego misjonarza.
        ... Spotkanie to niewątpliwie wywarło na poecie wielkie wrażenie, do tego
        stopnia, że spędził z zakonnikiem całą noc poprzedzającą Święto
        Zmartwychwstania Pańskiego, spowiadając się z całego życia.
        ... Postać ojca Ryłło zasługuje na uwiecznienie w literaturze lub w filmie, nie
        tylko dla niepowtarzalnych walorów jego osobowości ludzkiej i kapłańskiej, ale
        i dla wiekopomnego dzieła, które pozostawił Libanowi po sobie. Dziełem tym była
        pierwsza na Bliskim Wschodzie uczelnia wyższa - Kolegium Azjatyckie, późniejszy
        Uniwersytet Katolicki im. Św. Józefa.
        ... O sile osobowości M. Ryłły świadczy fakt, że po odbyciu studiów lekarskich
        na Uniwersytecie Wileńskim (współcześnie z Adamem Mickiewiczem) zdecydował się
        wstąpić do zakonu jezuitów. Nielegalnie przekroczywszy granicę rosyjską udał
        się na studia teologiczne do Rzymu. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1833r. i
        już na początku swych działań dał się poznać jako duchowny o niespotykanym
        darze kaznodziejskim i wielkiej pracowitości. Dzięki temu już wkrótce wysłano
        go na Wschód z pierwszą misją tzw. syryjsko-babilońską (kiedy to nastąpiło
        spotkanie ze Słowackim w Ghazirze). Misja ta, trwająca od 1836 do 1837r.,
        oprócz swego właściwego celu, jakim była poprawa stosunków kościelnych na
        wyznaczonym obszarze, wzbogacona została także poszukiwaniami archeologicznymi.
        Stał się więc ojciec Ryłło jednym z pionierów archeologii orientalnej. Lecz
        najistotniejszym owocem tej wyprawy było przygotowanie przez o.Ryłło projektu
        Kolegium Azjatyckiego w Bejrucie, który w 1838r. złożył do Kongregacji
        Propagandy w Watykanie. Uczelnia miała nie tylko kształcić przyszłych
        misjonarzy, lecz również osoby świeckie w przedmiotach ogólnokształcących, w
        różnorodnych językach regionu. Nasz ambitny jezuita widział tę nowoczesną
        wszechnicę wiedzy, wyposażoną we wszelkie zakłady pomocnicze i laboratoria dla
        zajęć praktycznych i fakultatywnych z obserwatorium astronomicznym włącznie.
        Dosłownie nic nie sprzyjało realizacji tego nadzwyczaj śmiałego i nowatorskiego
        dzieła. Trudno było o.Ryłło przekonać ówczesnego papieża Grzegorza XVI (nie
        wspominając o nieprzychylności Kongregacji Propagandy) do wsparcia projektu, w
        którym Ojciec Święty dopatrywał się konkurencji dla istniejącego w Rzymie
        Collegium Urbanum i obawiał się postawienia "ołtarza przeciwko ołtarzowi". Po
        ostatecznej akceptacji ze strony Watykanu w 1839r. o.Ryłło z zapałem
        graniczącym z pasją rozpoczął swą osobistą krucjatę, której owocem było
        uruchomienie w listopadzie 1841r. "Collegio Asiatico di Beirut".
        ... Działał w niezwykle trudnych i zawiłych warunkach politycznych, okupacji
        egipskiej, wojny domowej, głodu, zagrożenia dla Kościoła w tym regionie. Mając
        na względzie ocalenie umęczonej ludności przed zagładą nasz bezkompromisowy
        jezuita narażał się nie tylko władzom egipskim, ale i konsulowi francuskiemu,
        zabiegając o interwencję Francji. Miał również przeciwko sobie ortodoksów
        bejruckich oraz niektórych muzułmanów.
        ... Natomiast wdzięczny lud libański nadał mu przydomek "Ojca Zwycięzcy" (Abuna
        Mansour). Dla Francuzów ten "L'homme incroyable" (niesamowity człowiek) był
        nieobliczalnym zagrożeniem dla ich wpływów w Libanie.
        ... Tak jawna niechęć spowodowała, że wkrótce tj. w 1842r. został odwołany na
        Maltę dla tzw. "dobra misji". Opuścił swoje ukochane dziecko - "Collegio..." i
        po niezwykle aktywnym życiu, wypełnionym wyczerpującą pracą zmarł w wieku 46
        lat, nigdy już nie ujrzawszy swej ojczyzny.
        ... W setną rocznicę śmierci o.Maksymiliana Ryłło - 11 grudnia 1948r. -
        staraniem Poselstwa RP w przedsionku kościoła jezuickiego Św. Józefa w Bejrucie
        umieszczona została tablica w języku łacińskim upamiętniająca osobę polskiego
        misjonarza.
        ... Oprócz uczelni, która działa do dziś pod nazwą Uniwersytetu Św. Józefa
        (USJ), o.Ryłło pozostawił Libanowi jeszcze jedną pamiątkę w postaci obrazu
        Matki Boskiej Wyzwolicielki (Notre Dame de la Delivrance), znajdującego się w
        kościele o.o. Jezuitów w Bikfaya koło Bejrutu.
        ... Wielu polskich księży jezuitów, orientalistów i ludzi świeckich przebywało
        w Libanie w XIX wieku, podobnie jak zastępy polskich żołnierzy i oficerów,
        którzy ochotniczo wstępowali do armii tureckiej. Począwszy od 1865r. żołnierze
        polscy, choć w obcych mundurach, zaczęli odgrywać ważną rolę w Libanie.
        ... Warto wspomnieć, że w XIX wieku w Libanie stacjonował autentyczny "polski"
        pułk dragonów osmańskich, ze sztandarem w biało-czerwonych barwach i krzyżem,
        umundurowanych podobnie jak ułani 1831r. Była to ostatnia polska formacja
        militarna aż do czasów Legionów Piłsudskiego. Trudno przecenić moralne
        znaczenie tego faktu w czasach, gdy P
        • beduinka 2 POLACY W LIBANIE PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ 17.07.06, 20:36
          ... Warto wspomnieć, że w XIX wieku w Libanie stacjonował autentyczny "polski"
          pułk dragonów osmańskich, ze sztandarem w biało-czerwonych barwach i krzyżem,
          umundurowanych podobnie jak ułani 1831r. Była to ostatnia polska formacja
          militarna aż do czasów Legionów Piłsudskiego. Trudno przecenić moralne
          znaczenie tego faktu w czasach, gdy Polski nie było na mapach.
          ... W XIX wieku zastępy polskich żołnierzy i oficerów chętnie wstępowały do
          tureckiej armii, aby walczyć ze wspólnym wrogiem - Moskalami. Turcja zaś, w
          następstwie tragicznych walk pomiędzy druzami a chrześcijanami w Górach Libanu
          w latach 1860-1861 i po interwencji europejskiej, została zobowiązana powoływać
          na stanowisko gubernatorów Libanu wyłącznie chrześcijan, jak również utrzymywać
          w kraju garnizony chrześcijańskie pod dowództwem chrześcijan. Jednym z
          gubernatorów mianowanym na to stanowisko w 1902r., był Polak - Władysław
          Aleksander Stanisław Czaykowski (Muzaffar Pasza).
          ... W tym czasie w Turcji, Macedonii i na Bałkanach odbywał służbę pułk
          dragonów osmańskich sformowany z inicjatywy Sadyka Paszy Czaykowskiego
          wyłącznie z Polaków. W uznaniu zasług pułk ten został wcielony do gwardii
          cesarskiej i oddelegowany do Libanu w 1865r. Pierwszym dowódcą "pułku
          polskiego" w liczbie około 3000 był Stefan Gościmiński (Toufan Bey); jego
          następcą zaś Ludwik Sas Monasterski (Lufti Bey).
          ... Polscy dragoni wzorowo pełniąc służbę zdobyli sobie zaufanie i szacunek
          ludności libańskiej, jednak byli rozczarowani faktem, że Turcja nie umożliwiła
          im walki z Moskwą, zwłaszcza w wojnie rosyjsko-tureckiej. To rozczarowanie
          spowodowało, że po 24 latach istnienia pułk polski w Libanie przestał istnieć.
          Była to wszelako malownicza karta w dziejach polskiego oręża.
          W archiwach kościelnych Bejrutu odnaleźć można wiele polsko brzmiących nazwisk
          ze starej emigracji jak: Ratyński, Zabłocki, Konicki, Górkiewicz itd. Jednak
          związki z polską tradycją narodową i językiem zostały dla tych rodzin
          bezpowrotnie utracone. Wyjątek stanowili P.P. Miklasiewiczowie i Monasterscy,
          którzy najbardziej poczuwali się do polskości i po 1919r. niektórzy z nich
          przyjęli polskie obywatelstwo.
          ... Następna fala polskiej emigracji napłynęła do Libanu w latach II wojny
          światowej, ale to już całkiem inna historia.
          ... Hanna Abi-Akar
      • beduinka POLSKI EXODUS NA BLISKI WSCHÓD 17.07.06, 20:37
        POLSKI EXODUS
        NA BLISKI WSCHÓD
        Generał W.Anders
        .... Na mocy układu Sikorski-Majski, zawartego w 1943r. pomiędzy polskim a
        radzieckim rządem, oraz po zajęciu wschodnich terenów Polski przez, Armię
        Czerwoną w 1939r. Polacy, zesłani na Syberię uzyskali możliwość opuszczenia
        łagrów. Dołączyli oni do polskiej armii Gen. Władysława Andersa. W latach 1943-
        1946 poprzez Iran i Bliski Wschód około 6000 Polaków, głównie kobiet i dzieci,
        osiedliło się w Libanie. W tym okresie w Bejrucie przebywała już niewielka
        grupa Polaków, która dotarła tam przez Rumunię i Palestynę w latach 1939 -1942.
        .... Po przybyciu na miejsce uchodźcy pozostawali pod opieką Poselstwa
        Polskiego, od października 1943r. z posłem dr. Zygmuntem Zawadowskim na czele.
        Polskie Przedstawicielstwo w Bejrucie reprezentowało oficjalny Rząd
        Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie, uznawany za prawowity przez władze
        libańskie.
        .... To właśnie tu w Bejrucie pomagali im Polacy, jak pani Anna
        Miklasiewiczowa, która zorganizowała Komitet Pomocy Dzieciom Polskim, oraz pan
        Kotiużyński i dr Ludwik Monasterski, zarządzający Komitetem Pomocy Polakom. Od
        stycznia 1942r. działał tu w ramach międzynarodowych organizacji "Polski
        Czerwony Krzyż", zajmujący się pomocą charytatywną dla ocalonej polskiej
        ludności, znajdującej się w Libanie oraz w innych krajach.
        .... Pani Halina Chojecka-Szeremeta we wstępie do książki "Pod cedrami Libanu"
        opisuje: "Bejrut jako miasto mojej młodości! Byłeś oazą po pustynnych i
        gorzkich latach spędzonych w Związku Sowieckim. Byłeś pierwszym miastem od
        wywiezienia z Polski, w którym mieszkałam w prawdziwym domu z pokojami i z
        łazienką. Przyjąłeś mnie z otwartymi rękoma: twoich uczelni, ulic, kościołów i
        kwiaciarni. Pachniałeś kwiatem pomarańczy i jaśminem, którego splecione
        girlandy zawieszałam na szyi, gdy lazurowymi wieczorami szłam na kawę, albo
        jeden kieliszek sherry (na co tylko było mnie stać) do nadbrzeżnych kafejek,
        albo raz czy dwa w życiu do St.George'a. Twój nieco francuski posmak cieszył
        mnie i upajał. Twoja zieleń i kwiaty sprawiały wrażenie, że wiecznie jest
        wiosna. Życzę ci szczęścia Bejrucie".
        .... Liban okazał się przyjaznym miejscem dla przymusowych emigrantów
        wojennych, którzy chcieli kontynuować naukę lub rekonwalescencję zdrowotną. W
        Bhamdoun i Bhannes utworzono polskie sanatoria. Dzięki staraniom dyrektora
        opieki nad Polakami pana Kraczkiewicza oraz przy pomocy przedstawiciela
        Ministerstwa Informacji w Jerozolimie pana Kańskiego bejruckie radio "Lewant"
        transmitowało od listopada 1941r. codzienne, regularne programy dla Polskiej
        Armii na Bliskim Wschodzie, a od lutego 1942r. polskie audycje nadawane były
        dwa razy dziennie. W czerwcu 1943r. przybył do Libanu na wypoczynek gen.
        Władysław Sikorski i zatrzymał się w Brumanie, miejscowości położonej blisko
        stolicy w górach Libanu.
        .... W Bejrucie 27 czerwca po raz ostatni przemawiał przez radio, udając się
        następnie w swoją ostatnią, tragicznie zakończoną podróż. Wtedy także zapadła
        decyzja o utworzeniu w stolicy Libanu polskiego biura prasowego.
        .... Życie polskich uchodźców było w pełni zorganizowane. Na początku Polaków
        przyjmowano w obozie przejściowym w Bejrucie, a następnie osiedlano w Ghazir,
        Zouk-Mikael, Ajaltoun, Baladoun, Beit-Chabab, Roumie i Babdaat. Założono
        szkoły, małą polską bibliotekę z około 500 woluminami. Istniały też szpitale
        dla uchodźców oraz polski kościół w Ghazir.
        Tak wspomina ten okres pan Andrzej Rutkowski: "Wczesną wiosną roku 1945 z
        małą grupą Polaków przybyliśmy z Teheranu poprzez Ahwas i Bagdad do Ghaziru.
        Zamieszkaliśmy w domu na górze przy pomniku Chrystusa. Z rodzicami byłem ja (15
        lat) i mój brat o 6 lat młodszy i jeszcze parę osób. Nie było wtedy polskiej
        szkoły w Libanie. Liban wszystkich nas oczarował, wiosna, ciepło, góry pokryte
        kwitnącymi anemonami i niespotykana serdeczność ludności. Było jak w raju
        francusko-języcznym. Niestety, rodzice w związku z brakiem szkoły, wysłali mnie
        do Palestyny do Junackiej Szkoły Kadetów, która znajdowała się w miejscowości
        Barbara koło Aszkalenu. Po mnie przyjechali bracia Moszyńscy. Do Libanu
        przyjeżdżaliśmy na ferie. Najwspanialsze wakacje roku 1946, które wszyscy do
        dziś wspominamy i my w Polsce i mieszkający w Kanadzie Antek Stelmach (mieszkal
        prawie naprzeciwko p.Sławy). Wakacje spędziliśmy w Mameltain w domu p.Rafaeli
        Santi. W sąsiednim domu mieszkał Emir Joseph Sheihab. Morze w zatoce Jounieh
        było czyste jak kryształ, kąpaliśmy się przy skałkach gdzie jest obecnie
        Casino. W sierpniu 1947r. szkoła wyjechała do Anglii, a ja, po małych
        przygodach, dotarłem jesienią do Libanu. Chodziłem do Gimnazjum w Zouku. W
        marcu 1948r. odpłynęliśmy do Polski i przez Włochy dotarliśmy do PRL. W czasach
        stalinowskich po nocach śnił mi się Liban, nawet pastuchem mógłbym być ale w
        Libanie."
        .... Ważnym rozdziałem w życiu emigrantów była organizacja polskiego
        szkolnictwa na różnym poziomie nauczania, tj. szkół powszechnych, gimnazjów o
        zróżnicowanym profilu kształcenia, liceum, a także kursów zawodowych. W sumie
        założono wtedy 15 placówek oświatowych, a rekordowa liczba uczniów w 1947r.
        wynosiła 1286 osób.
        .... Jednak największą ambicją polskich władz na uchodźctwie było zapewnienie
        wyższego wykształcenia pokoleniu młodzieży, która w przyszłości w nowej,
        niepodległej Polsce miała odbudować tak osłabione wojną polskie środowisko
        inteligenckie i naukowe. Liczba studentów na przestrzeni lat 1942-1950
        zmieniała się wskutek ciągłego ruchu młodzieży. Ogółem przez Bejrut przeszło
        400 polskich studentów, z których mniej więcej połowa uzyskała dyplomy
        ukończenia studiów, między innymi na Uniwersytecie Św. Józefa-USJ, w Wyższej
        Szkole Sztuk Plastycznych - ALBA oraz na Uniwersytecie Amerykańskim-AUB w
        Bejrucie. Studenci kształcili się w dziedzinach medycznych: stomatologia,
        farmacja, położnictwo, pielęgniarstwo; naukach społecznych i politycznych:
        prawo, filozofia, teologia, naukach ścisłych: chemia, fizyka, matematyka,
        architektura oraz studiowali sztuki piękne.
        .... Szczególne znaczenie miała decyzja polskich władz o wysłaniu dziewcząt,
        które ukończyły szkoły średnie w Teheranie, na studia do Bejrutu. Swoją postawą
        i chęcią do nauki polskie studentki "przetarły" libańskim koleżankom drogę do
        uzyskania wyższego wykształcenia w czasach i w regionie, gdzie dostęp do
        edukacji był możliwy przede wszystkim dla mężczyzn. AUB stworzyło specjalne
        kursy języka angielskiego, aby umożliwić Polkom podjęcie studiów, ponieważ w
        większości znały tylko język niemiecki lub francuski. W 1944r. wydział sztuki i
        nauki AUB przyjął 30 studentów, a wydział farmacji 10 studentów na rok zerowy -
        kursy przygotowawcze. Polki częściowo zostały zwolnione z czesnego, a resztę
        wydatków pokrywał Rząd Polski w Londynie. Pierwszą polską studentką, która
        ukończyła wydział dentystyczny w 1944r., otwierając możliwość studiów na tej
        specjalizacji kobietom libańskim, była Irena Bełżyńska, a jej siostra Jadwiga
        ukończyła z wyróżnienim Wydział Fizyki na AUB.Natomiast Pani Donata Kawka- Azzi
        rozpoczęła wykłady na Wydziale Pielęgniarstwa AUB. Pomiędzy gospodarzami a
        gośćmi nawiązały się przyjaźnie, które przetrwały długo po opuszczeniu Libanu
        przez uchodźców. Polacy - przymusowi emigranci oceniali pobyt w Libanie bardzo
        pozytywnie, nazywając swój nowy kraj "wyspą szczęśliwych".
        .... Polskie studentki brały czynny udział w życiu uniwersyteckim. W 1943r.
        Felicja Fedorowicz została pierwszą kobietą - prezesem Klubu Współpracy
        Studenckiej (International Relations Club). Z kolei w 1946r. Polki wybrały
        swoją reprezentantkę do Studenckiej Organizacji Kobiet (Women Students
        Organization).
        .... Oto jak wspomina swoje lata szkolne spędzone w Libanie jedna z polskich
        studentek pani Irena Beaupré - Stankiewicz: "Na Uniwersytecie Amerykańskim w
        Bejrucie, profesorowie i koledzy studenci byli bardzo przyjaźni.
        • beduinka 2 POLSKI EXODUS NA BLISKI WSCHÓD 17.07.06, 20:38
          .... Oto jak wspomina swoje lata szkolne spędzone w Libanie jedna z polskich
          studentek pani Irena Beaupré - Stankiewicz: "Na Uniwersytecie Amerykańskim w
          Bejrucie, profesorowie i koledzy studenci byli bardzo przyjaźni. Było niewiele
          arabskich kobiet studentek. Ja osobiście poznałam tylko jedną z nich bardzo
          dobrze - ona była córką sekretarza ambasady irańskiej. Była bardzo piękna i
          inteligentna, o pełnej życia osobowości, a jej ubranie zachwycało mnie. Wszyscy
          mężczyźni studenci, których wielu znałam, nie tylko z naszego roku studiów
          humanistycznych, lecz kilku z inżynierii i medycyny, zachowywali się w stosunku
          do nas jak dżentelmeni. Mieli bardzo dobre maniery, swobodny i bezpośredni
          kontakt, i wiele osobistego uroku (...) Amerykański Uniwersytet w Bejrucie był
          ciągle odróżniany przez swoją przedwojenną kurtuazję. (...) uniwersytet
          organizował przyjęcia towarzyskie pod gołym niebem, w ogrodach na cele
          dobroczynne; były także przedstawienia i występy amatorskiego teatru
          studenckiego i tzw. "księżycowe gale", albo pikniki przy świetle księżyca na
          plaży uniwersyteckiej, oświetlonej ogniskami, gdzie ustawiano rożen i gdzie
          można było tańczyć przy muzyce z gramofonu, pływać we wspaniałej, ciepłej,
          morskiej wodzie i ogólnie mówiąc spędzić cudownie czas."
          .... Polscy emigranci w Libanie stanowili grupę autonomiczną, nie posiadali
          libańskiego obywatelstwa, ale byli silną i wierną swojej ojczyźnie grupą
          narodową, o wielkiej dojrzałości obywatelskiej. Jako, że wielu z nich było
          osobami wykształconymi, często zajmującymi ważne stanowiska w przedwojennej
          Polsce, postanowili oni wykorzystać swoje doświadczenie na rzecz kraju, który
          ich tak gościnnie przyjął. Dla przykładu można wymienić Edwarda Romańskiego,
          który nie tylko wykładał w katedrze inżynierii wodnej AUB, ale również był
          ekspertem rządu libańskiego do spraw wodnych oraz w zakresie konstrukcji
          irygacyjnych, między innymi na rzece Litani. Karol Flecker, specjalista w
          zakresie farb i lakierów, zmodernizował tę gałąź przemysłu w Libanie, a Karol
          Schayer był jednym z najważniejszych przedstawicieli modernizmu w libańskiej
          architekturze. Zaś współpraca dr Stanisława Zaremby, z centrum studiów i badań
          matematyczno-fizycznych, zaowocowała opublikowaniem jego wykładów z dziedziny
          topologii elementarnej wielokątów.
          .... Ostateczny wyjazd uchodźców polskich z Libanu nastąpił w lipcu 1950r. i
          dodatkowo zimą 1951r. Los rozrzucił ich po całym świecie. Z braku szans na
          powrót do ojczyzny szukali swego miejsca w Europie Zachodniej i za Oceanem. Z
          ogólnej liczby około 6000 osób tylko 607 powróciło do Polski, co jest faktem
          bardzo znamiennym.
          .... Około 200 z nich nie wyjechało i zintegrowało się z dynamicznym
          społeczeństwem libańskim, wzbogacając życie kulturalne i naukowe kraju cedrów.
          Pozostali i osiedli tu w Libanie, zakładając rodziny w swojej drugiej
          ojczyźnie.
          .... W dowód wdzięczności Rząd Polski przyznał ówczesnemu prezydentowi Libanu -
          Szeikowi Bechara El-Khoury najwyższe polskie odznaczenie - order Orła Białego,
          a premier Riad El-Solh, Minister Spraw Zagranicznych - Hamid Frangieh oraz
          Minister Skarbu - Hussein Oueyni i były Minister Spraw Zagranicznych - Henry
          Pharaon zostali odznaczeni orderem Polonia Restituta.
          .... Małgorzata Ziółkowska-Husami
      • beduinka WSPOMNIENIA OFICERA ARMII POLSKIEJ 17.07.06, 20:39
        WSPOMNIENIA
        OFICERA
        ARMII
        POLSKIEJ.
        ....... W paru słowach postaram się przedstawić skromny zakres mojej znajomości
        i wspomnień z tych odległych czasów, 57 lat temu. Otóż byłem w Libanie
        dwukrotnie. Pierwszy raz na wiosnę 1943 roku, przejazdem na brytyjski wojskowy
        kurs młodszych dowódców w Palestynie. Jechaliśmy wtedy samochodami do Damaszku,
        a stamtąd pociągiem przez Bejrut i Tel-Aviv do Gazy. Nie mieliśmy żadnej okazji
        na turystykę lub kontakt z ludnością. Mój drugi pobyt miał miejsce we wrześniu
        tegoż roku na górskich ćwiczeniach w północnym Libanie, w pobliżu Tripoli. Tym
        razem podróżowaliśmy wojskowym transportem z całym motorowym sprzętem
        rozpoznawczego szwadronu złożonego z kilku oficerów i około 120 szeregowców. W
        obu wypadkach ciekawą i miłą niespodzianką dla nas przybywających z irackiej
        pustyni były dramatyczne zmiany krajobrazu i klimatu. Libańska zieleń,
        powietrze czyste i świeże, utrzymane drogi i solidne budynki sprawiały na nas
        krzepiące wrażenie cywilizacji i dobrobytu. Jednocześnie zauważaliśmy dziwny
        brak miejscowej ludności. Żadnego zainteresowania jeszcze jedna ekipą obcych
        żołnierzy w tym kraju z brzemienną historią najazdów, okupacji i zamętu. Duże
        wille na przedmieściach okolone ślepymi murami. Wszystkie wejścia zabezpieczone
        ciężkimi kratami i okuciami. Pamiętam jak przy jednym z takich większych domów,
        koło Tripoli, wystawiliśmy tymczasowy ćwiczebny punkt obserwacyjny z wglądem na
        zakręt drogi wiodącej od niedalekich wzgórz do naszych namiotów w Dahr-el-Ain.
        To był dość wczesny poranek i pogodnej ciszy nie mącił żaden ruch pojazdów ani
        przechodniów. W masywnej bramie zaskrzypiała nagle mała metalowa furtka. Wyszła
        jakaś starsza pani w europejskim płaszczu. Ciągnęła na smyczy nerwowego
        czarnego jamnika, który z miejsca poczuł hałaśliwą niechęć do obcokrajowców i
        starał się dosięgnąć nogawki najbliższego ułana. Jego pani nie mogła psa
        uspokoić, ale odciągnęła go od nas i w pięknym francuskim języku przeprosiła
        nas za harmider. Po pewnym czasie powróciła do domu i przysłała na tacy
        dzbanuszek mocnej czarnej kawy i kilka malutkich delikatnych filiżanek. Z
        końcem września opuściliśmy piękny Liban powracając do naszego pułku w Iraku
        aby stamtąd wyruszyć wkrótce do Egiptu i na front we Włoszech.
        .......... Miałem jeszcze w tamtych latach wojny dobrego znajomego z Polski.
        Nazywał się Tadeusz Holc, starszy kolega z gimnazjum Mikołaja Kopernika we
        Włodzimierzu. Przeszedł przez Rosję i razem z tysiącami rodaków wstąpił do
        polskiego wojska w ZSRR i przyjechał w mundurze na Bliski Wschód. Służył w
        batalionie łączności, ale bardzo źle znosił pustynny klimat. Lekarze zwolnili
        go z czynnej służby więc udał się na amerykański uniwersytet w Bejrucie. Nie
        przypominam sobie co studiował, ale dostał później niezłą posadę w Londynie.
        Zmarł niestety już kilkanaście lat temu.
        ... Zbigniew Jażyk, major kawalerii Likwidator Spraw Koła Pułkowego w Londynie
      • beduinka HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE 17.07.06, 20:43
        HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE

        ..... W 1945 r. wycieńczeni polscy uchodźcy, którzy dotarli do Libanu poprzez
        Iran gdzie wielu zmarło na skutek niedożywienia, chorób oraz niewolniczej pracy
        w czasie pobytu na syberyjskiej "nieludzkiej ziemi", zostali objęci troskliwą
        opieką Polskiego Poselstwa. W Libanie śmiertelność wśród Polonii już nie
        przekraczała zwykłej miary. Zmarłych chowano pierwotnie na cmentarzach
        miejscowości, w których zamieszkiwali. Latem 1946 roku z inicjatywy pana
        Kocupera, dekanat polski przystąpił do utworzenia własnego polskiego cmentarza.
        Polskie władze zwróciły się o pomoc do Rządu Libańskiego oraz władz miasta
        Bejrutu. Pismem z dnia 24 czerwca 1947 roku libańskie Ministerstwo Spraw
        Wewnętrznych zawiadomiło nasze Poselstwo, że oddaje Polakom część swego
        cmentarza.
        .... Teren przylegał do francuskiego cmentarza wojskowego, znajdował się na
        skraju miasta pod gajem piniowym i otoczony był murem. Został urządzony
        skromnie ale z pietyzmem. Wydzielony murem, przecinał go chodnik. W środkowej
        części powstał placyk, na którym postawiono krzyż a 103 groby umieszczono
        symetrycznie w dwóch rzędach po obu stronach prowadzącej do krzyża alejki.
        Każdy grób zawierał płytę z nazwiskiem i datą śmierci.
        .... Po opuszczeniu Libanu przez uchodźców latem 1950r. cmentarzem nadal
        opiekował się Komitet pod przewodnictwem ks. Kantaka. Taka sytuacja trwała do
        wybuchu wojny domowej w Libanie w 1975 roku. Cmentarz znalazł się tuż
        przy "zielonej linii" dzielącej Bejrut i w wyniku bombardowań uległ kompletnemu
        zniszczeniu. Zburzony, zaśmiecony, a przede wszystkim niedostępny - tak
        przetrwał wojnę i po jej zakończeniu wymagał całkowitego remontu. Powstał
        Komitet Cmentarny, tym razem już bez zmarłego w 1976 roku ks. Kantaka. Odbudowa
        była możliwa tylko dzięki dotacjom Polonii, w tym byłych polskich uchodźców,
        napływającym z Wielkiej Brytanii, Francji oraz Kanady i USA. Do opieki nad
        cmentarzem włączyła się też aktywnie "Wspólnota Polska w Libanie", która od 1
        listopada 1992 roku przejęła nad nim całkowitą opiekę. Rokrocznie w Święto
        Zmarłych organizowana jest msza święta, zapalane są znicze, a groby
        przyozdabiane wiązankami kwiatów w barwach narodowych. Obecny wygląd cmentarza
        nie odbiega znacznie od tego, jaki istniał przed wojną domową. Wykonano tylko
        dodatkowe remonty. W 2003 roku wymieniono stojący w centralnej części cmentarza
        krzyż na pomnik, zaprojektowany przez współpracującego ze Zgromadzeniem Księży
        Salezjanów włoskiego architekta Graziano Romaldi, z wyrytą w kamieniu mapą
        Polski. Nie bez znaczenia jest również pomoc Polskiego Kontyngentu Wojskowego,
        działającego w ramach UNIFIL w Libanie. Rokrocznie żołnierze pomagają w
        porządkowaniu tego miejsca. W ostatnich latach również Ambasada RP ma ogromny
        udział w pracach. Cmentarz odwiedzają Polacy mieszkający w Libanie, ale również
        turyści z Polski. Obecnie spoczywa tu 125 zmarłych, w ogromnej większości są to
        uchodźcy z okresu II wojny światowej, ludzie znani nam tylko z imienia i
        nazwiska. Osoby, o których możemy powiedzieć więcej to ksiądz Kamil Kantak,
        artysta malarz Bolesław Baake oraz architekt Karol Schayer. Z sylwetką
        ks.Kantaka zapoznali się Państwo w osobnym artykule dotyczącym polskiego
        duszpasterstwa.
        Bolesław Baake
        .... Twórczość Bolesława Baake (1905 - 1963) do dziś pozostaje mało znana.
        Sprawiły to koleje jego życia. Urodzony w Kijowie w roku 1905 studiował
        malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1928 - 1934 w pracowni
        prof. Tadeusza Pruszkowskiego. Jak było w zwyczaju tej pracowni, podczas
        studiów był uczestnikiem letnich plenerów w Kazimierzu nad Wisłą. Po studiach
        został asystentem w Akademii Sztuk Pięknych, w pracowni swojego profesora.
        Malarstwo Baake tamtych lat to przede wszystkim pejzaże, ale także portrety,
        pełne światła i delikatnie tonowanej barwy.

        .... Jego przedwojenna twórczość ocalała w niewielkim stopniu, większość dzieł
        uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej, która zmieniła również losy
        artysty. Wywieziony na Syberię, zdołał się stamtąd wydostać wraz z armią
        generała Andersa. Przez Persję dotarł do Libanu jesienią 1945 roku, gdzie
        pozostał do końca życia. Mimo postępującej gruźlicy nie zaprzestał działalności
        artystycznej. Malował, tak jak wcześniej, głównie pejzaże i portrety. W roku
        1947 roku Wydział Oświaty Polskiego Poselstwa zorganizował Polską Szkołę
        Malarstwa i Rysunku pod kierownictwem prof. Baake. Szkoła skupiała 11 uczniów i
        istniała do ostatecznego wyjazdu Polaków z Libanu w lipcu 1950 roku. Prof.
        Baake miał własną wystawę latem 1951 roku w lokalu Klubu Libańsko-Syryjskiego w
        Bejrucie, wystawił 40 płócien - portretów, pejzaży, kwiatów itp. Prezentacja
        wywołała żywą reakcję krytyki i publiczności oraz została pochlebnie oceniona
        przez prasę. Artysta był chyba jedynym polskim pisarzem i krytykiem malarstwa w
        Libanie. Napisał wiele artykułów w tutejszych pismach polskich, omawiając w
        nich malarstwo polskie, francuskie i libańskie. Część swojego dorobku
        postanowił przekazać do Polski. Wykonanie swojej ostatniej woli powierzył
        żonie, zaś po jej śmierci dzieła tego dopełnił p. Jousef Boutros Kmaty, drugi
        mąż wdowy po artyście. Stało się to możliwe dzięki wielkiemu osobistemu
        zaangażowaniu byłego ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej w Libanie - p.
        Tadeusza Strulaka. Ostatecznie, trzydzieści pięć prac Bolesława Baake znalazło
        się w Kazimierzu Dolnym, miasteczku młodości malarza. Uroczystego przekazania
        spuścizny artystycznej do Muzeum Nadwiślańskiego dokonał w dniu 29 sierpnia
        2002 roku minister Włodzimierz Cimoszewicz.
        Karol Schayer
        .... Urodzony w 1900 roku i dyplomowany na Politechnice Lwowskiej Karol Schayer
        od roku 1927 pracował na Śląsku.
        .... Zaprojektował tam wiele szkół, budynków mieszkalnych oraz przebudował
        ratusz w Chorzowie. Ukoronowaniem jego pracy był budynek Muzeum Śląskiego,
        który miał stać się symbolem polskości Śląska. Niestety w 1941 roku Niemcy
        rozebrali budynek do fundamentów. Polska literatura uśmierciła Schayera,
        podając, że zginął w czasie wojny. Tymczasem, jak wielu innych, tułał się po
        Europie i Azji, by wreszcie poprzez Palestynę w kwietniu 1945 roku dotrzeć do
        Bejrutu i tu osiąść na stałe. Pan Schayer rozpoczął pracę w libańskiej firmie
        budowlanej, a po jej upadku utworzył własną spółkę. Początkowo projektował
        stacje elektryczne i sklepy. Dopiero od chwili zwycięstwa w konkursie na
        projekt Klubu Alumnów uniwersytetu amerykańskiego, jego kariera rozkwitła.
        Ważnym dziełem była też budowa siedziby spółki Kadicha wraz z całym urządzeniem
        w Tripoli. W 1970 roku po raz kolejny zmuszony był zmienić kraj zamieszkania.
        Wyjechał wraz z żoną do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 1971 roku zmarł i zgodnie
        z jego ostatnią wolą został pochowany na cmentarzu polskim w Bejrucie.
        Hanna Ordonówna
        .... Naprawdę nazywała się Maria Anna Pietruszyńska. Urodziła się w 1902 roku w
        domu warszawskiego kolejarza. Gdyby nie bieda, prawdopodobnie nie zetknęłaby
        się ze sceną. Miała 16 lat, kiedy dostała pracę w kabarecie "Sfinks". Tańczyła
        i śpiewała w Lublinie, Krakowie, Wilnie, Lwowie, by w 1922 roku trafić do "Qui
        Pro Quo", najlepszego polskiego kabaretu. Teksty dla niej pisali: Julian Tuwim,
        Marian Hemar, Konstanty Ildefons Gałczyński. Wyszła za mąż za hrabiego Michała
        Tyszkiewicza.

        .... Wojna przeznaczyła jej zupełnie odmienną, bohaterską rolę. Artystka
        wyjechała do Wilna. Po zajęciu miasta przez Rosjan, NKWD aresztowało Michała
        Tyszkiewicza. Niebawem sama Ordonka trafiła do łagru w Uzbekistanie. Jak
        tysiące Polaków - za "bezpaństwowość'. Głód i ciężka praca przy budowie szosy
        nadszarpnęły jej zdrowie. Opuściła łagier dopiero na skutek porozumienia z
        rządem Sikorskiego i jak wielu Polaków udała się do organizowanej przez
        generała Andersa polskiej armii. Jako kierowniczka sierocińca (pod opieką miała
        dwieście dzieci) uzyskała wreszcie zgodę od
        • beduinka 2 HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE 17.07.06, 20:44
          .... Wojna przeznaczyła jej zupełnie odmienną, bohaterską rolę. Artystka
          wyjechała do Wilna. Po zajęciu miasta przez Rosjan, NKWD aresztowało Michała
          Tyszkiewicza. Niebawem sama Ordonka trafiła do łagru w Uzbekistanie. Jak
          tysiące Polaków - za "bezpaństwowość'. Głód i ciężka praca przy budowie szosy
          nadszarpnęły jej zdrowie. Opuściła łagier dopiero na skutek porozumienia z
          rządem Sikorskiego i jak wielu Polaków udała się do organizowanej przez
          generała Andersa polskiej armii. Jako kierowniczka sierocińca (pod opieką miała
          dwieście dzieci) uzyskała wreszcie zgodę od Czerwonego Krzyża i mogła wysłać
          swoich podopiecznych do bezpiecznych wtedy Indii. Ordonówna pisała - piosenki,
          wiersze, wspomnienia. Jej zbiór opowiadań "Tułacze dzieci", wydany w Bejrucie
          pod pseudonimem Weronika Hart, to szkice z przeżyć od ZSSR po Indie, gdzie po
          wyzwoleniu z więzienia bolszewickiego opiekowała się bezdomnymi i osieroconymi
          polskimi dziećmi.
          .... Ostatnie lata życia, mimo choroby (odnowiła się zaleczona przed wojną
          gruźlica), przeżyła bardzo intensywnie. Działała społecznie, koncertowała i
          pisała. Musiała opuścić Indie i swoje "tułacze" dzieci, które uratowała od
          śmierci. Wyjechała do Hajfy, a potem do Jerozolimy. Lekarze zalecili jej pobyt
          w łagodnym klimacie. W październiku 1945 roku przyjechała z Jerozolimy do
          Bejrutu.
          .... Nie mogła śpiewać więc malowała, w czym przejawiał się jej temperament
          artystyczny. Malować zaczęła, popychana jakąś wewnętrzną potrzebą. Można
          odnieść wrażenie, że talent jej, pozbawiony sceny, znajdował ujście w
          przedstawianiu świata rysunkiem i kolorem. Zaczęło się od rysowania główek
          węglem na podłodze, następnie były płótna, akwarele, pastele, obrazy olejne. W
          Polsce akwarele Ordonówny po raz pierwszy pokazano w 1990r. na wystawie w
          warszawskim Muzeum Teatralnym. Pod koniec życia była tak wycieńczona chorobą,
          że nie miała już sił, by osobiście odebrać wysokie odznaczenie państwowe,
          przyznane jej przez prezydenta Libanu. Zmarła w 1950 roku w Bejrucie. W 1990r.,
          mimo toczących się walk na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim dzięki
          zaangażowaniu Jerzego Waldorffa, jej prochy sprowadzono do kraju. Spoczęła na
          warszawskich Powązkach.
          .... Na cmentarzu polskim w Bejrucie, w miejscu jej pierwszego pochówku
          umieszczono tablicę, poświęconą pamięci artystki.
          .... Anna Zaleska – Saleh
      • beduinka STANISŁAW KOŚCIAŁKOWSKI - PORTRET UCZONEGO 17.07.06, 20:46
        STANISŁAW KOŚCIAŁKOWSKI
        PORTRET UCZONEGO
        .... "Lecz wiemy, że nic nie ginie w naturze i nic nie mija też, nic nie mija
        bez skutków w życiu ludzi i narodów. Gościnność udzielona tysiącom wygnańców
        polskich na ziemi libańskiej w tragicznych okolicznościach ich tułactwa
        pozostanie na zawsze w pamięci ogółu polskiego jako dług wdzięczności, o którym
        się nie zapomina. Fakt ten nie przeminie, nie zniknie bez śladu. Będzie on,
        musi być owocny dla stosunków polsko-libańskich i zrodzi następstwa
        dobroczynne."
        .... Tak zakończył swoje opracowanie historyczne profesor Stanisław
        Kościałkowski, który w Libanie znalazł schronienie oraz korzystne warunki do
        twórczej pracy. Człowiek wielkiego serca i wielkiego umysłu. Pomimo trudnych
        powojennych warunków jakie wtedy panowały, nie zaprzestał swojej działalności
        naukowej i wychowaczej. Jego 5-letni pobyt w Bejrucie przyniósł cenne i jedyne
        jak do tej pory opracowanie historyczne na temat stosunków polsko-libanskich na
        przełomie wieków.
        .... Urodził się w Grodnie w 1881r. w rodzinie powstańca z 1863 i zesłańca
        syberyjskiego. Rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim w
        1900r., następnie kontynuował naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie
        uzyskując tytuł doktora filozofii. Po odbyciu stażu w Rzymie osiadł w Wilnie.
        Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w marcu 1921r. objął katedrę Historii
        Polski na Uniwersytecie Stefana Batorego jako asystent, następnie jako profesor
        nadzwyczajny; a od 1935 roku jako profesor zwyczajny.
        .... Tragiczne wydarzenia 1939 roku w znaczący sposób wywarły wpływ na dalsze
        losy profesora i jego małżonki Eugenii. W 1941 roku, tuż przed atakiem wojsk
        hitlerowskich na Związek Radziecki, władze sowieckie uwięziły profesora, a
        następnie został on wywieziony do łagru na Syberii.
        .... Dzięki podpisanej przez Stalina amnestii, w 1942r., Polacy zesłani do
        łagrów zostali uwolnieni, a następnie tylko niewielka ich część opuściła
        Związek Radziecki i z armią Andersa udała się na Bliski Wschód. Z 1,5 miliona
        Polaków wysiedlonych po wybuchu wojny tylko 115.000 tysięcy uchodźców dotarło
        do Iranu. Wśród tych szczęśliwych znalazł się prof. Kościałkowski wraz z
        małżonką. Pomimo ciężkich warunków bytowych Polacy rozpoczęli aktywne życie, w
        tym działalność kulturalnooświatową. Filarem założonego Towarzystwa Studiów
        Irańskich był profesor Kościałkowski. W wydawnictwie Towarzystwa znajduje się
        zestawienie druków polskich, które ukazały się w tym czasie w Iranie.
        .... W kwietniu 1945r. po opuszczeniu gościnnego Iranu państwo Kościałkowscy
        przybyli do Bejrutu wraz ze zbiorami Towarzystwa Studiów Irańskich. Nazwa
        Instytutu uległa zmianie na Instytut Polski w Bejrucie, który został afiliowany
        do Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku. Przy Instytucie zostało otwarte
        2-letnie Studium Polonistyczne na poziomie uniwersyteckim, które miało swoją
        siedzibę w gościnnych progach Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie (AUB).
        Studium pod egidą profesora Kościałkowskiego zakończyło swoją działalność 10
        czerwca 1948 roku wydając świadectwa ukończenia dwuletnich studiów 6
        absolwentkom: A.Brylinie, A.Juśkiewiczowej, M.Łapińskiej, H.Myszak,
        F.Ożarowskiej i H.Tęczy.
        .... Dyrektorem Instytutu był profesor Kościałkowski, członkami rady byli:
        Czosnowski, Tyszkiewicz, profesorowie Ks.Kantak, F.Machalski, A.Markowski,
        E.Romański, W.Samolewicz i S.Zaremba. Niestety, ze względu na sytuację
        polityczną, Instytut przeszedł pod opiekę UNRRA(biuro d/s pomocy ONZ), co
        spowodowało ograniczenie środków finansowych na jego działalność. Pomimo
        znacznego ograniczenia funduszy profesor Kościałkowski własnym nakładem wydał
        broszury: "O.Maksymilian Ryłło" oraz "Historia, Historiografia, Historyka"
        1948, a "Reduta" wydała jego opracowanie o związkach Polaków z Libanem "Polacy
        a Liban i Syria w toku dziejowym", Bejrut 1949.
        .... Tułaczy los profesora stał się inspiracją do rozpoczęcia badań nad
        związkami kulturowymi między Polską, Iranem i Libanem. Dorobek Instytutu był
        chlubą polskiego uchodźstwa w Libanie. W ciągu swojej działalności Instytut
        zgromadził wiele materiałów dotyczących dziejów uchodźstwa polskiego na
        Wschodzie. Zaangażowanie, praca naukowa oraz postawa społeczna profesora
        Kościałkowskiego pozostawiły niezatarty ślad w kulturze polskiej i libańskiej.
        Po wyjeździe polskiego uczonego zbiory Instytutu (ponad 4000 wolumenów)
        pozostały w Bejrucie i trafiły do zbiorów Poselstwa Polskiego.
        .... W czerwcu 2001 roku, dzięki owocnej współpracy Ambasady RP w Libanie oraz
        Biblioteki Orientalnej Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie, do Polski
        zostały przekazane zbiory biblioteczne i archiwalne, pochodzące z depozytu
        Zygmunta Zawadowskiego, Posła Rządu RP na Uchodźstwie w Republice Libańskiej.
        Owa cenna kolekcja wzbogaciła zbiory Biblioteki Narodowej oraz Archiwum Akt
        Nowych, a tym samym trafiła do obiegu naukowego. W dniu 19 listopada, Ambasada
        przesłała do Biblioteki Orientalnej pozostałą część "depozytu", na którą
        złożyło się kilkadziesiąt egzemplarzy "Słownika polsko - francuskiego i
        francusko-polskiego", wydanego w Londynie w latach czterdziestych XX wieku,
        wraz z oryginalną skrzynią, w jakiej były przechowywane. Część słowników -
        mających szczególną wartość dla historii i kultury Polski, z uwagi na fakt, iż
        poświadczają one obecność w Libanie w owym okresie licznej grupy polskich
        uchodźców - została przekazana libańskiej Polonii.
        .... Niestety, nie dane było Profesorowi osiąść w Bejrucie chociaż takie było
        jego życzenie. Los tułaczy powiódł go do Anglii, gdzie kontynuował swoją pracę
        naukową i pedagogiczną.
        .... Beata Ahern
      • beduinka POLSCY ARCHEOLODZY W LIBANIE 17.07.06, 21:07
        POLSCY ARCHEOLODZY W LIBANIE



        .... W libańskiej miejscowości Chhim na południe od Bejrutu, w odległości 7 km
        od brzegu morskiego polscy archeolodzy odsłaniają pozostałości wioski, na pewno
        z czasów rzymskich i bizantyjskich, a być może nawet z czasów fenickich.

        .... Podróżnicy interesowali się ruinami w Chhim już w XIX stuleciu, powszechną
        uwagę zwracały ich klasyczne, rzymskie proporcje. Od 1996 roku działa tam
        Polska Misja Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego
        kierowana przez dr Tomasza Waliszewskiego.



        .... Na Bliskim Wschodzie, podobnie zresztą jak w Europie, miejsca kultu często
        używane były niezmiennie przez tysiąclecia, mimo że zmieniały się religie i
        cywilizacje. Na miejscu, na którym być może było sanktuarium fenickie,
        zbudowano świątynię rzymską. Czas jej powstania waha się między I wiekiem p.
        n.e., a I wiekiem n.e. W usuwanej przez polskich archeologów warstwie gruzu i
        ziemi znaleziono monetę cesarza Antonina Piusa z roku 140r., fragmenty ceramiki
        z II wieku i wspaniały hak z brązu, długości 10 cm, prawdopodobnie przeznaczony
        na grube ryby.

        .... Rozwój chrześcijaństwa sprawił, że z upływem dziesięcioleci rzymska
        świątynia pustoszała, pod koniec IV wieku wręcz popadła w ruinę.

        .... Sytuacja w Chhim zmieniła się radykalnie w I wieku naszej ery. W okolice
        przybyli nowi osadnicy, założyli dużą wieś żyjącą głównie z produkcji oliwy.
        Opodal starego sanktuarium wznieśli bazylikę, do jej budowy używano bloków
        pochodzących z rzymskiej budowli. Podłogę świątyni pokrywają bardzo dobrze
        zachowane mozaiki. Poziom artystyczny odkrytych dzieł świadczy o zamożności i
        dobrym guście społeczności, która je zamówiła. Stanowi również dowód wysokiego
        kunsztu wykonujących je rzemieślników.

        .... Odkryta przed jednym z bocznych wejść grecka inskrypcja dopełnia obrazu
        całości i pozwala dokładnie datować powstanie mozaik. Czerwone litery
        informują, że mozaikową podłogę wykonano na polecenie prezbitera Tomasza,
        opiekuna kościoła, wymieniają też arcybiskupa Andrzeja z Sydonu i jego biskupa
        pomocniczego (chorepiskoposa) Iannosa. Pełen błędów tekst zawiera także datę
        położenia mozaik - według wszelkiego prawdopodobieństwa miało to miejsce w 485
        roku n.e. Prowadzący polską misję dr Tomasz Waliszewski jest więc drugim
        udokumentowanym historycznie Tomaszem w dziejach tej świątyni.

        .... W pobliżu odkryte też zostały 4 duże tłocznie oliwy oraz kompleks
        mieszkalny złożony z 10 pomieszczeń. Z ustaleń badaczy wynika, że tłocznie
        funkcjonowały przez mniej więcej pół tysiąclecia, od II do VII wieku naszej
        ery.

        .... Ekspedycja nie poprzestaje na dotychczasowych osiągnięciach i rokrocznie
        latem Polacy pod kierunkiem dr T. Waliszewskiego powracają do Libanu, aby
        kontynuować prace. Obecnie nie tylko w Chhim, również w ruinach nadmorskiego
        miasta Jiyeh, znanego w starożytności prawdopodobnie pod nazwą Porphyreion.
        Pełniło ono rolę stacji na rzymskiej trasie ciągnącej się wzdłuż Syrii i
        Palestyny. Badania będą wymagały także penetracji podwodnej. W tym celu misja
        nawiązała współpracę z Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku, które od lat
        prowadzi archeologiczne badania podwodne.

        .... Wszelkie informacje uzyskane podczas wykopalisk stają się źródłem do
        poznania dziejów Fenicji późnoantycznej, a w szczególności sfery życia
        wiejskiego oraz kwestii chrystianizacji. Warto podkreślić, że w chwili obecnej
        misja w Chhim jako jedyna z nielicznych międzynarodowych misji posiada
        pozwolenie na prowadzenie badań archeologicznych w Libanie.

        .... Dla naszej libańskiej Polonii ogromne znaczenie ma fakt, że polscy
        archeolodzy przyczyniają się w tak znaczący sposób do rozszerzenia wiedzy o
        kraju naszego osiedlenia.

        .... 9 września 2002 roku w pałacu emirów w Beiteddine, prezentowna była
        Wystawa Polskich Osiągnięć Archeologicznych w Libanie. Inaugurację ekspozycji,
        przygotowano w ramach imprez kulturalnych, towarzyszących bejruckiemu IX
        Szczytowi Państw MOF (krajów frankofońskich). Zorganizował ją Polski Instytut
        Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z
        libańską Generalną Dyrekcją Starożytności (DGA), libańskim Ministerstwem
        Kultury i Ambasadą RP w Bejrucie.

        ... Anna Zaleska - Saleh


      • beduinka UROCZYSTOŚCI W BETCHESZBAN 17.07.06, 21:08
        UROCZYSTOŚCI W BETCHESZBAN

        .... Juliusz Słowacki przybył do ormiańskiego klasztoru Betcheszban w lutym
        1837 roku. Widok na morze pozostał na pewno taki sam, ale przybliżające się
        coraz bardziej budynki powodują to, że Betcheszban w XXI wieku trudno nazwać
        miejscem odludnym. Poeta wtedy uznał to miejsce za najładniejsze w ówczesnej
        Syrii. Klasztor zbudowany na skale, na uboczu, w niczym nie przypominał
        obecnego wyglądu tej okolicy. Romantyczne otoczenie i spokój tego miejsca
        natchnęły Słowackiego do napisania "Anhellego". 45 dni, spędzone w tym miejscu,
        na zawsze weszły dzięki temu utworowi do historii polskiej literatury. Dla
        Polaków przybywających do Libanu jest ważnym punktem w zwiedzaniu tego kraju.

        .... W 1947 roku ambasada polska wespół z uczniami wyższych klas polskiej
        szkoły przygotowała uroczystość z okazji ufundowania tablicy informującej w
        trzech językach o pobycie poety w tym klasztorze. Pani Sława Hernacka - Azzi
        deklamowała wtedy "Mój testament", który recytował również, przetłumaczywszy go
        uprzednio na język francuski i arabski, żyjący do dziś ojciec Antoine Haddad.

        .... 28 sierpnia 1949 roku w 100 rocznicę śmierci poety przygotowano akademię,
        na której ponownie p. Sława i ksiądz Haddad zaprezentowali "Mój testament".
        Impreza miała bardzo uroczysty charakter. Całość wyreżyserował Zbigniew
        Miłoszewski. Wtedy też po raz pierwszy zabrzmiały w murach starego klasztoru
        przetłumaczone na język arabski strofy "Anhellego"- poematu pisanego przez
        Juliusza Słowackiego właśnie w tym miejscu.


        Betcheszban 1949

        .... 1 kwietnia 1995 roku ambasada polska wraz ze "Wspólnotą Polską w Libanie"
        i przedstawicielami Polonii zorganizowała w klasztorze wieczór literacki,
        poświęcony pamięci Juliusza Słowackiego. Patronat nad tym ważnym w dziejach
        libańskiej Polonii wydarzeniem objął ówczesny libański minister kultury pan
        Michel Edde. Program przygotowała Bożena Czyż-Rkein. Utwory Juliusza
        Słowackiego recytowali przedstawiciele naszej Polonii, a dla wszystkich
        obecnych na długo pozostała w pamięci przejmująca interpretacja "Ojca
        zadżumionych" zaprezentowana przez Stanisławę Wendorff - El Assis.


        Betcheszban 2000

        .... W ramach obchodów 150-tej rocznicy śmierci Juliusza Słowackiego, 5
        października 2000 roku w klasztorze w którym przebywał poeta, odbyła się
        uroczystość otwarcia wystawy poświęconej poecie oraz inauguracja Izby Pamięci w
        jednej z cel klasztoru. Nad wejściem do celi klasztornej, przeznaczonej na
        gromadzenie pamiątek po Juliuszu Słowackim i jego związkach z tym regionem,
        odsłonięta została tablica. Na uroczystości, zorganizowanej staraniem ambasady
        oraz libańskiej organizacji kulturalnej "Odysea", obecni byli przedstawiciele
        najwyższych władz Libanu - prezydenta, premiera i parlamentu, wybitni
        intelektualiści, przedstawiciele świata kultury, zakonnicy maroniccy,
        członkowie korpusu dyplomatycznego oraz Polonia libańska i żołnierze polskiego
        kontyngentu sił ONZ w Libanie. Podczas uroczystości osoby biorące w niej udział
        miały również okazję wysłuchać fragmentów " Listów do Matki", pisanych przez
        poetę z Libanu, oraz poematu " Anhelli" w językach polskim, francuskim i
        arabskim. Wyboru dokonał libański poeta Henri Zoghaib.

        .... Ponownie spotkaliśmy się w Betcheszban 5 czerwca 2002 roku. Okazją do tego
        było otwarcie stałej wystawy poświęconej Juliuszowi Słowackiemu. Ekspozycję
        przygotowała pani Jolanta Pol z Muzeum Literatury. Zwiedzając wystawę można
        było uzyskać informacje o życiu Juliusza Słowackiego, jego rodzicach, miejscach
        jemu bliskich, zobaczyć kopie pasteli narysowanych przez poetę na Bliskim
        Wschodzie. Zaś widok z okna na Morze Śródziemne dopełniał wspaniale tę wystawę,
        której oficjalnego otwarcia dokonała Wiceminister Kultury - Aleksandra
        Jakubowska. Uroczystość uświetnił kwartet muzyków z Narodowej Libańskiej
        Orkiestry Symfonicznej z udziałem polskich muzyków: K. Sytnik - skrzypce i M.
        Sokola -wiolonczela. Nie można zapomnieć też o recytacji poezji Juliusza
        Słowackiego w wykonaniu pani Ireny Jun - profesor z Warszawskiej Szkoły
        Teatralnej i aktorki stołecznego Teatru Studio.

        .... W roku 2003 panie B. Czyż-Rkein i T. Rębalska-Atallah wydały książkę,
        poświęconą naszemu wielkiemu poecie, zatytułowaną "Julisz Słowacki w Libanie,
        historia i współczesność".

        .... Obecnie w klasztorze w Betcheszban czynna jest Izba Pamięci i warto ją
        odwiedzić wspominając Polaków, którzy w tym miejscu już od ponad 150 lat czczą
        pamięć Juliusza Słowackiego i dają dowody swych patriotycznych uczuć.

        .... Anna Zaleska - Saleh


      • beduinka WSPOMNIENIA ABSOLWENTA POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ 17.07.06, 21:09
        WSPOMNIENIA ABSOLWENTA
        POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ

        ....... Początki znajomości z Polską datują się od czasu mojej nauki w
        maronickiej szkole średniej Mar Abda w Deir El Kamar. Wraz ze mną, w
        przyklasztornym internacie mieszkał Polak, którego rodzice przybyli do Libanu
        wraz z armią Andersa i tu się osiedlili. Prawie co wieczór rozmawialiśmy o
        Polsce i Polakach i w ten sposób kraj ten stał mi się bliski, jednak nigdy nie
        przypuszczałem, że stanie mi się aż tak drogi.

        .... Warunki finansowe moich rodziców nie pozwalały mi planować studiów na
        zachodzie, wobec tego rozpocząłem naukę matematyki na Uniwersytecie Libańskim.

        .... W trakcie pierwszego roku dowiedziałem się, że partia komunistyczna, do
        której należałem dysponuje stypendiami naukowymi do krajów socjalistycznych.
        Jak się można domyślać wybór kraju był oczywisty.

        .... Egzamin wstępny pisemny zdałem w Polskiej Ambasadzie, mieszczącej się
        wówczas w Ain El Rommaneh, pod czujnym okiem pana radcy Jankowiaka - szefa
        placówki i jego uroczej puszystej, jak się to dziś określa, sekretarki.

        .... Drugiego września 1975r., samolotem libańskich linii lotniczych,
        poleciałem wraz z moim kolegą Jozefem Akl do Warszawy. Widok zielonej Polski z
        okien samolotu bardzo nas zaskoczył. W tym kontekście zieleń Libanu, nasza duma
        narodowa, nieco przyblakła. Z lotniska dostaliśmy się taksówką do Dworca
        Centralnego, który był jeszcze w budowie. Wchodząc na peron zobaczyliśmy
        odjeżdżający pociąg do Łodzi.

        .... Myśląc libańskimi kategoriami byliśmy pewni, że jest to jedyny pociąg i
        postanowiliśmy znaleźć inny środek transportu. Wsiedliśmy do pierwszej
        prywatnej "Warszawy" (marka samochodu) i za 20 dolarów pojechaliśmy po płaskiej
        zielonej krainie do jedynego wtedy w Polsce Studium Języka Polskiego
        mieszczącego się wraz z akademikiem dla cudzoziemców przy ulicy Kopcińskiego
        16/18 w Łodzi. Łodzianie z wdziękiem i zgodnie ze słynną polską gościnnością
        określali ten teren mianem "Zoo", ale nie miało to wpływu na nasze dobre
        samopoczucie.

        .... Z ramienia KC PZPR odpowiedzialnym za studentów zagranicznych był pan
        Andrzej Załucki (późniejszy ambasador w Rosji), w SZSP był pan Krzysztof
        Jakubowski (późniejszy ambasador w Szwajcarii), w ZSMP był pan Jerzy Jaskiernia
        (późniejszy minister). Wszystkich wspominam z sympatią i uznaniem.

        .... Polska w latach gierkowskich wydawała się nam rajem, kulturalnym, czystym
        i bezpiecznym, pełnym sympatycznych ludzi, kobiet, według nas, samych miss
        świata. Z racji posiadania młodszego rodzeństwa utkwiły mi w pamięci zabawki
        dla dzieci, w porównaniu z Libanem, wspaniałe a przy tym prawie za darmo.

        .... Z uznaniem wspominam też nauczycieli ze Studium Języka Polskiego. Oddani
        do bólu swojej pracy, z pełnym poświęceniem, przekazywali nam wiedzę i starali
        się zastąpić nieobecnych rodziców. Niedaleko nas w miasteczku studenckim
        na "Lumumby" systematycznie, odbywały się imprezy kulturalne przeglądy filmów,
        fora dyskusyjne, wystawy, koncerty i dyskoteki, wszystko to stało dla nas
        otworem.

        .... Będąc w Studium udzielałem korepetycji z języka francuskiego i prowadziłem
        treningi z Tae Kwon Do na Widzewie, w pięknej sali przy Parku 3-ego Maja. Od
        tego czasu datują się moje pierwsze znajomości i przyjaźnie z Polakami. Na
        pierwszym roku Politechniki Łódzkiej byłem aktywnym działaczem klubów
        studenckich oraz radia studenckiego, w którym karierę rozpoczynał Marek
        Niedźwiecki. Równolegle działałem w ruchu studentów zagranicznych. W 1976
        zostałem szefem Federacji Studentów Arabskich, a rok później wybrano mnie na
        szefa Ogólnopolskiego Komitetu Studentów Zagranicznych (OKSZ). Wiązało się to z
        moim przeniesieniem na Politechnikę Warszawską. To właśnie OKSZ prowadził,
        godny wspomnienia w tym miejscu, Klub Kontynentów mieszczący się na tyłach
        Teatru Wielkiego. Co roku organizował w Poznaniu Festiwal Piosenki
        Zagranicznej.

        .... Występy kolegów z Afryki i Ameryki Łacińskiej wzbudzały prawdziwy zachwyt
        widowni, nie tylko ze względu na egzotyczny wygląd ale walory głosowe i
        prawdziwy talent sceniczny. Specjalną popularnością cieszyli się koledzy z
        Sudanu.

        .... W tym czasie opiekunem naszym był p. Ryszard Milecki, co ciekawe mój
        przyjaciel do dzisiaj czyli dokładnie 30 lat. Całą naszą siedzibę stanowiło
        biurko w Komisji Zgranicznej SZSP na Ordynackiej gdzie piętro niżej urzędował
        pewien działacz, a później Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski. Mogę
        stwierdzić, że wszystkie te okoliczności wspomogły moją asymilację z Polską.

        .... Z akceptacją społeczną studentów zagranicznych bywało różnie. Na przykład
        kolega z Etiopii, nie znajdując u dziekana zrozumienia dla swoich problemów w
        Polsce, na zebraniu studentów z władzami uczelni zaproponował dziekanowi, aby
        ten pomalował sobie twarz na czarno i wyszedł sprawdzić poziom rasizmu na ul.
        Marszałkowskiej. Pamiętam także przypadek, kiedy dwóch potężnych taksówkarzy
        oskarżyło studenta z Boliwii, o imponującym wzroście 160 cm i wadze piórkowej,
        o napad i pobicie, co wywołało atak śmiechu poważnej pani prokurator, zamykając
        sprawę. Generalnie jednak muszę przyznać, że dobrze czuliśmy się w polskim
        społeczeństwie. Po pewnym czasie bliższe znajomości przeradzały się w
        przyjaźnie, a nawet w miłość.

        .... Z Polską związałem się na zawsze poprzez małżeństwo z Lilianą, absolwentką
        Uniwersytetu Warszawskiego, poznaną w trakcie naszej wspólnej działalności w
        Almaturze.

        .... Zawsze z sentymentem wracam do mojej Warszawy, która wywarła niezatarte
        piętno na moim życiu, co teraz staje się udziałem mojego syna, studenta 3-ego
        roku farmacji.

        ... David Abdel Samad


        • japolak Re: WSPOMNIENIA ABSOLWENTA 18.07.06, 07:19
          Wspominam cię, Dawidzie z wielką sympatią. Z wielu zresztą powodów. Nawet
          wielce deficytowego towaru, czyli pralki, którą pomogłeś mi kiedyś kupić...
          Chyba rekord świata polskiego patriotyzmu osiągnąłeś, gdy w początkach stanu
          wojennego tak prowadziłeś gościa z Libanu po warszawskich ulicach (częściej
          zaułkach i podwórkach), iż ten ani jednego patrolu milicyjnego nie zobaczył i
          świadczył, że jest "żywym dowodem", że Polska nie jest krajem policyjnym...
          Ten sam stan wojenny - który mnie dręczył. A ty wróciłeś z "wakacji" w Libanie,
          gdzie nikt stanu wojennego nie ogłaszał, choć wojna trwała. Jakoś zmieniły mi
          się proporcje widzenia Polski i świata. Tu wojna na ulotki, tam - jakiś atak
          czołgów, jakiś przyjaciel ze złamanym kręgosłupem w walce (obronie), jakieś
          baterie na syryjskiej granicy z rosyjskimi dowódcami nie pozwalajacymi otworzyć
          ognia, "by konfliktu nie zaostrzać", jakieś rzezie w kraju, którego nie znałem.
          Wczoraj widziałem w tv prezydenta USA mówiącego do prezydenta Francji (bez
          świadomości, iż mikrofony są włączone) - "Najgorsze, że będziemy prosić znowu
          Syrię, by za nas posprzątała całe to gówno..."
          Już nie pamiętam, ale chyba nie byliśmy razem na spektaklu studenckiego teatru
          z Łodzi, słynnych kiedyś siódemek, tj. Teatru 77 stawiającego pytanie, czy
          Polska historia to "Koło czy tryptyk". Czy rok 1956, 1970 będzie się powtarzać?
          Bliskowschodnia historia to jednak koło - ileż dzieciaków, kobiet, mężczyzn
          znowu ma zginąć w Libanie, Izraelu, Syrii, Terytoriach Palestyńskich - by
          politycy więksi niż my zdecydowali się "posprzątać to g..."
          Po jakimś ćwierć wieku zmieniło się wszysko - i nic. Twój syn studiuje w
          Polsce. Moje dziecko, które kiedyś nosiłeś na rękach, z aparatem fotograficznym
          i laptopem wędruje po palestyńskich obozach. Fotografując, zbierając relacje
          dzisiejszych dzieci. A ja panikuję, czy mojego dziecka, tamtych dzieci ktoś nie
          zabije.
          Bo uwierzy jakiemuś mulle, organizującemu prywatny "dzihad" albo Orianie
          Fallaci, tłumaczącej iz jedyny sposób rozmawiania z Arabami - to kopoać po
          jajach. Może z Manhattanu tak to wygląda...
          W imię "jedynego Boga" - Mojżesza, Jezusa i Mahometa. Nic mądrzejszego, niż
          zabijać dzieci, kobiety, mężczyzn w imię Karola Marksa czy Szewacha Weissa.
          Gdy pierwszy raz byłem w Jerozolimie, zapamiętałem rozmowę z antykwariuszem,
          opowiadającym mi o przedwojennym Nowym Świecie, niedaleko ulicy Ordynackiej.
          Wredny Żyd?
          W Betlejem nie dał mi odejść sklepikarz, po studiach w Polsce. Wredny Arab?
          Ogłupiały słuchałem opowieści chrześcijańskich księży, jak niemal
          w "Monachomachii" księdza biskupa (co z nim zrobi IPN jako nowa inkwizycja?
          wykopie z grobu?) potrafili pobić się o kolejność sprzatania ptasich odchodów
          ze ścian i balkonów Bazylijki Narodzenia Pana.
          Na dworcu autobusowym młody chłopak po rosyjsku prosił, bym mu kupił
          bilet. "Nowa Emigracja" - nie znająca jidish, hebrajskiego, angielskiego a
          nawet polskiego...
          Wredny ruski?
          Będąc chyba w Tunezji, na targowisku zachęcany do jakiś zakupów zapytałem
          - Jutro piątek? Masz święto?
          - Tak, ale ty nie...
          - Jeśli spuścisz z ceny - ja też będę miał święto...
          - Skoro się nie kłócisz, skoro żartujesz - masz w prezencie...
          Będąc na Synaju, w klasztorze świętej Katarzyny, obok krzaków mających być
          gorejącymi, patrzyłem nie na boże cuda - lecz na napisy na drzwiach: prosimy
          nie dotykać, mają 300, 600, tysiąc lat...
          I zadnej krucjaty, dzihadu nie wywołałem
          Złagodniałem na starość. Inaczej niż Polska, Bliski Wschód i świat.
          Najchetniej umówiłbym się z tobą na turecką kawę, polski bigos (psiakrew -
          nawet na gęsie pipki).
          Byle nie pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie, Damaszku czy Wadowicach
          Może z Szewachem Weissem? Któremu dokuczać będę, aż na wódkę się "ekumenicznie"
          umówimy - jako także polskiemu patriocie, także polskiemu oszomołowi.
          Skoro gotów chyba na to Dawid, może i Goliat...
          • gajasirocco Re: WSPOMNIENIA ABSOLWENTki 18.07.06, 08:55
            Ślę gorące pozdrowienia z Karawanseraju dla przyjaciela Dawida z Libanu...

            A na spektaklu w 77 byliśmy razem!
            "Już nie pamiętam, ale chyba nie byliśmy razem na spektaklu studenckiego teatru
            > z Łodzi, słynnych kiedyś siódemek, tj. Teatru 77 stawiającego pytanie, czy
            > Polska historia to "Koło czy tryptyk"...
    • gajasirocco Mapa Libanu 02.08.06, 10:57
      photos1.blogger.com/blogger/2110/565/1600/Infrastructure.jpg
    • gajasirocco "Yalla Hezbollah!" Magda Mughrabi z Ramalli 02.08.06, 14:30
      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead10&news_cat_id=41&news_id=187535&layout=1&forum_id=5541&fpage=Threads&
      page=text
    • gajasirocco "Reflektory na Maszala" Polityka nr 31-R.Frister 02.08.06, 14:36
      Dziś na pierwszych stronach gazet króluje Hasan Nasrallah, szef libańskiego
      Hezbollahu. W cieniu pozostaje postać równie ważna, a może i bardziej kluczowa
      dla bliskowschodniego rozwoju wydarzeń. To Palestyńczyk Chaled Maszal.
      Człowiek, który zna miejsce uwięzienia izraelskiego żołnierza Jigala Szalita...
    • gajasirocco Wojna o wodę 02.08.06, 14:38
      earthchamber11.blogspot.com/2006/07/israeli-lebanon-water-wars.html
      • gajasirocco Przepędzić Arabów za rzekę??????? 02.08.06, 14:49
        Zdaniem niektórych osób poza celami militarnymi (osłabienie Hesbollachu) i
        politycznymi (poprzez niszczenie Libanu wymuszenie na przywódcach i
        mieszkańcach tego kraju usunięcie Hesbollachu) obecny atak jest także wojna o
        wodę z rzeki Litani. Tegoroczna susza zwróciła uwagę Polaków, jak klopotliwy
        jest brak wody, jak niszczący dla rolnictwa i hodowli. A wyobraźmy sobie kraje,
        gdzie taka pogoda jak w naszym lipcu jest okrągły rok. Prad można wyprodukowac,
        ropę i inne surowce, dobra konsumpcyjne kupić. Ale woda jest na Bliskim
        Wschodzie towarem strategicznym. Nie wszyscy wiedzą, że jedną z metod
        pacyfikowania Palestyńczyków jest blokowanie wodociągów, odmowa zezwoleń na
        budowę studni i niszczenie istniejących. Tu zaś możemy przeczytać, z jakich
        względów Izrael chce przepędzić nie tylko Hesbollach, ale i zwykłych
        Libańczyków za rzekę.
        • yenenesh W tygodniu zabijania - serdeczności z Izraela 02.08.06, 15:48
          www.lepszyswiat.home.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=346
          • gajasirocco Re: W tygodniu zabijania - serdeczności z Izraela 03.08.06, 16:40
            "Ten mały Libańczyk już wie, czego życzyły mu jego izraelskie koleżanki ...."-
            (napis obok zdjęcia martwego dzieciaczka)
            Smutne, przerażające...Kiedy się to skończy???????
    • gajasirocco LIBAN podsumował straty 02.08.06, 15:37
      Zniszczona infrastruktura-2,5mld$
      Zginęło 830 osób, ponad 3000 rannych
      Izrael zapowiada ofensywę jeszcze do 20 sierpnia!!!!!!!!
      Okropność! A świat nadal milczy!!!!!!!!
    • beduinka <a href="http://www.help.lebanon.pl/" target="_blank">www.help 02.08.06, 17:18
      www.help.lebanon.pl/
      • japolak help.lebanon.pl 03.08.06, 16:24
        Beduinko
        Co poza pieniędzmi i tak dobrymi ludźmi jak ty potrzebne?
        Chciałbym w Polsce mobilizować bardziej firmy, organizacje i instytucje.
        Kojarzyć je ze sobą
        Ale daj jakąś napilniejszą (i na następne miesiące) listę rzeczy
        Pomóż mi pomagać !!!
        Bo zacznę cię szntażować jak się martwię, boję także o ciebie
        mirek
        • gajasirocco Re: help.lebanon.pl- POKOJU!!!! 03.08.06, 16:33
          Mogę odpowiedzieć w jej imieniu-POKOJU, spokoju, bezpieczeństwa, zaakceptowania
          Palestyny, zakończenia wojny!!!!!!!
    • gajasirocco "Chcą szkolić czy przejąć kontrolę?"Nasz Dziennik 05.08.06, 08:07
      Stany Zjednoczone zaproponowały władzom Libanu pomoc w szkoleniu i wyposażeniu
      libańskiej armii tak, aby mogła przejąć kontrolę nad całym terytorium kraju po
      zakończeniu walk między Izraelem a Hezbollahem - poinformował amerykański
      Departament Stanu. Może to oznaczać, że USA będą chciały wzmocnić swoje wpływy
      w tym kraju, by zneutralizować działalność tej organizacji w Libanie.
      Program miał zostać zaakceptowany przez ministra obrony Donalda Rumsfelda i
      sekretarz stanu Condoleezzę Rice. Rzecznik Departamentu Stanu Sean McCormack
      nie sprecyzował, jaki sprzęt Stany Zjednoczone dostarczą Libanowi ani na czym
      polegałoby szkolenie. Nie wiadomo też, jak liczny byłby personel zaangażowany w
      przedsięwzięcie i ile wyniósłby koszt operacji. Według McCormacka, przewidywany
      jest też udział w inicjatywie innych krajów.
      Szef Centralnego Dowództwa USA gen. John Abizaid powiedział w czwartek w
      senackiej Komisji Sił Zbrojnych, że libańska armia potrzebuje "znacznego
      unowocześnienia sprzętu i poprawy zdolności szkoleniowej". Zwrócił uwagę, że
      konflikt w Libanie nie zakończy się, dopóki bojówki Hezbollahu "będą miały
      większe zaplecze militarne niż libańskie siły zbrojne".
      Amerykański prezydent George W. Bush oświadczył kilka dni temu, że nie
      przewiduje udziału wojsk amerykańskich w siłach międzynarodowych, które mają
      zostać wysłane do Libanu. Dodał jednak, że międzynarodowe wojska mogą liczyć na
      amerykańskie wsparcie logistyczne oraz w zakresie dowodzenia.
      Stany Zjednoczone chciałyby, żeby międzynarodowe siły pomogły obecnie władzom
      Libanu w rozciągnięciu kontroli nad pograniczem i rozbroiły Hezbollah.
      Tymczasem Francja uważa debatę na temat natychmiastowego utworzenia sił
      międzynarodowych za przedwczesną i proponuje ich wysłanie dopiero po zawarciu
      rozejmu.
      PS, PAP
    • gajasirocco "Wojna wypędza chrześcijan" Nasz Dziennik 5-08 05.08.06, 08:08

      Ponad 70 proc. chrześcijan mieszkających jeszcze w Libanie ma zamiar opuścić
      ten kraj, gdy tylko będzie to możliwe. Taką opinię przytoczyła włoska katolicka
      agencja AsiaNews. Według niej, Libańczycy skarżą się, że czują się zupełnie
      opuszczeni, cierpią bezrobocie i nie mają już żadnych nadziei. Wysuwają też
      zarzuty wobec polityków i dyplomatów, którzy nic nie robią poza mówieniem.
      Katolicki maronicki biskup Jbe il - Bechara Rai wyraził obawę, że zanim
      projekty rozwiązania sytuacji bliskowschodniej przybiorą konkretny kształt, dla
      libańskich chrześcijan będzie już za późno. Przypomniał też słowa Ojca Świętego
      Jana Pawła II, iż "obecność chrześcijan w Libanie jest warunkiem niezbędnym dla
      zachowania obecności chrześcijan na Bliskim Wschodzie".
      Tymczasem organizacja Międzynarodowa Solidarność Chrześcijańska (CSI) zarzuciła
      Hezbollahowi, że wykorzystuje niektóre osiedla na południu Libanu, zamieszkane
      głównie przez chrześcijan, aby przeprowadzać stamtąd swe ataki na Izrael i
      objąć działaniami zbrojnymi ludność cywilną. Według CSI, z takich wiosek, jak
      Ain Ebel, Rmeisz, Alma Aszszaab i kilku innych wystrzeliwano rakiety w kierunku
      Izraela. - Hezbollah powtarza ten sam schemat działania, jaki stosował przeciw
      południowemu sąsiadowi Libanu w 1996 r. Wojownicy ukrywają się wśród ludności
      cywilnej i przeprowadzają swe ataki, chroniąc się za żywymi tarczami ludzkimi -
      oświadczył były dowódca armii libańskiej na południu płk Charbel Barkat.
      Oprócz wykorzystywania domów zamieszkanych przez chrześcijan do ataków,
      bojówkarze Hezbollahu przeciwdziałają także ucieczkom ich mieszkańców. Na
      przykład według niektórych świadectw chrześcijańskich z południa Libanu, w
      sobotę, 28 lipca, terroryści zaatakowali grupę chrześcijan, którzy próbowali
      uciec z Rmeisz ze swymi rodzinami, raniąc dwie osoby.
      Przewodniczący Światowego Związku Maronickiego Sami El-Khoury powiedział, że
      wiadomości o popieraniu Hezbollahu przez chrześcijan w Libanie są mylne. - W
      odróżnieniu od zachodnich doniesień prasowych, przedstawiających wysokie
      wskaźniki takiego poparcia, 90 proc. chrześcijan, a także 80 proc. sunnitów i
      40 proc. szyitów w Libanie występuje przeciw temu ekstremistycznemu
      ugrupowaniu - oświadczył El-Khoury.
      PS, PAP, KAI
    • gajasirocco LIBAN o rezolucji ONZ (z Arabia.pl) 6.08 06.08.06, 14:00
      Liban domaga się zmian w projekcie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Chodzi o
      to, by rezolucja wzywająca do zakończenia konfliktu między Izraelem, a
      Hezbollahem zawierała żądanie całkowitego wycofania oddziałów izraelskich z
      południowego Libanu. Poinformowało o tym cytowane przez afp anonimowe źródło w
      libańskich władzach.


      Według tego źródła, premier Libanu Fuad Siniora wyraził swoje niezadowolenie z
      obecnej wersji rezolucji w rozmowie z amerykańską sekretarz stanu Condoleezzą
      Rice. Nie ma w niej wezwania do natychmiastowego wycofania izraelskich
      oddziałów, które w ostatnich dniach kilkakrotnie wkraczały do południowego
      Libanu.

      Liban domaga się tymczasem, by zawieszeniu ognia towarzyszyło całkowite
      wycofanie Izraelczyków poza tak zwaną Błękitną Linię, czyli dotychczasową
      granicę. Premier Libanu miał w rozmowie z Condoleezzą Rice zaproponować, by w
      rejonie granicznym następnie rozlokowały się oddziały armii libańskiej,
      wspierane przez tymczasowe oddziały ONZ w Libanie i przy dodatkowym wsparciu
      tych państw, które już zadeklarowały, że są gotowe natychmiast wysłać swoich
      żołnierzy.

      W ocenie władz libańskich, rezolucja w proponowanym obecnie kształcie nie
      rozwiąże obecnego kryzysu. Nie zapewni bowiem Izraelowi bezpiecznych granic, a
      Liban nie odzyska terytoriów okupowanych. Siniora miał też powiedzieć pani
      Rice, że w takiej sytuacji Liban nie będzie w stanie przeszkodzić bojówkom
      Hezbollahu w użyciu broni przeciw Izraelowi.
      • gajasirocco "Przepis na wojnę"Projekt rezolucji-Trybuna 7.08. 07.08.06, 07:45
        www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006080708
      • gajasirocco "Projekt rezolucji nie zadowala nikogo"NaszDzienik 07.08.06, 10:40
        USA i Francja uzgodniły w sobotę projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w
        sprawie przerwania działań wojennych i określenia ram politycznego uregulowania
        między Izraelem a Hezbollahem. Jednak Izrael lekceważy dokument, a Liban go
        odrzucił, ponieważ nie respektuje interesów tego kraju. Bejrut liczy jeszcze na
        poprawienie tekstu przed głosowaniem, które odbędzie się dziś lub jutro.
        Uzgodniony tekst zawiera apel o całkowite wstrzymanie wrogich działań poprzez
        natychmiastowe zaprzestanie przez Hezbollah wszelkich ataków i natychmiastowe
        zaprzestanie przez Izrael wszelkich ofensywnych operacji militarnych.
        Rada Bezpieczeństwa ONZ zamierza zezwolić na rozmieszczenie międzynarodowych
        sił w celu wsparcia libańskiej armii, pod warunkiem że Liban i Izrael
        zaaprobują polityczne ramy trwałego rozwiązania konfliktu. Rezolucja zawiera
        też apel o respektowanie tzw. Niebieskiej Linii, wyznaczającej granicę między
        Izraelem a Libanem. Dokument wzywa również oba kraje do podtrzymywania stałego
        zawieszenia broni i zgody na długoterminowe rozwiązanie oparte na wielu
        zasadach, w tym: respektowania przez wszystkie strony suwerenności i
        terytorialnej integralności obu państw, ścisłe wyznaczenie granic Libanu,
        zwłaszcza tam, gdzie ich przebieg wywołuje kontrowersje, oraz rozmieszczenie w
        tym kraju sił międzynarodowych. Głosowanie nad rezolucją odbędzie się
        prawdopodobnie dziś lub jutro.
        Jednak przedstawiciele władz Libanu odrzucili projekt. Takie stanowisko
        przekazali - przedstawiciel libańskiego MSZ, Nuad Mahmud, oraz przewodniczący
        libańskiego parlamentu, Nabih Berri. Mahmud wyjaśnił, że dokument sankcjonuje
        pośrednio okupację przez Izrael ziem libańskich. Podkreślił on, iż Bejrut
        odrzuca sobotni tekst, ponieważ nie zawiera on "na przykład żądania wycofania
        izraelskich wojsk przebywających obecnie w Libanie". Bejrut jest także
        rozczarowany faktem, że francusko-amerykański projekt rezolucji nie przewiduje
        umieszczenia kontrolowanego przez Izrael rejonu Farm Szebaa pod jurysdykcją
        ONZ. Punkt taki istniał w zaaprobowanym przez rząd planie pokojowym autorstwa
        libańskiego premiera Fuada Siniory. Położone na styku granic Izraela, Syrii i
        Libanu Farmy Szebaa są okupowane przez Izrael od czasów wojny izraelsko-
        arabskiej w 1967 roku.
        Z kolei przedstawiciele władz Izraela z lekceważeniem wypowiedzieli się o
        rezolucji. - To tylko projekt - stwierdził izraelski minister sprawiedliwości
        Chaim Ramon w rozmowie z izraelską rozgłośnią wojskową. - Tak więc musimy
        kontynuować walkę - dodał, podkreślając, że Izrael będzie kontynuował ataki na
        Hezbollah, a izraelska armia pozostanie na południu Libanu aż do czasu
        przybycia sił międzynarodowych. Wyraził on też wątpliwość, że organizacja ta
        będzie respektowała rozejm.
        Tymczasem libański minister i zarazem członek Hezbollahu Mohammad Fnejsz
        powiedział w sobotę, że jego organizacja jest gotowa przestrzegać zawieszenia
        broni, jeśli w Libanie nie będzie ani jednego izraelskiego żołnierza.
        BM, PAP, Reuters
    • gajasirocco "Liban mobilizuje rezerwistów" Nasz Dziennik 8-08 08.08.06, 09:07
      Liban mobilizuje rezerwistów

      Dowództwo wojsk libańskich ogłosiło wczoraj apel do rezerwistów - zawodowych
      wojskowych - i przygotowuje się do rozmieszczenia żołnierzy na południu kraju -
      wynika z nieoficjalnych informacji. Władze w Bejrucie mają nadzieję, że
      posunięcie to przygotuje drogę do wprowadzenia poprawek do projektowanej
      rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ mającej na celu zakończenie konfliktu Izraela
      z libańskim Hezbollahem.
      Cytowani przez zachodnie agencje anonimowi przedstawiciele władz powołują się
      na wypowiedź libańskiego premiera Fuada Siniory, który zapowiedział
      rozmieszczenie 15 tysięcy żołnierzy na południu kraju, znajdującym się obecnie
      pod kontrolą Hezbollahu.
      Izraelskie myśliwce wczoraj o świcie przeprowadziły osiem ataków, bombardując i
      ostrzeliwując rakietami południowe przedmieścia Bejrutu
      - Dahia, gdzie - zdaniem Izraelczyków - mieszczą się punkty dowodzenia
      Hezbollahu. Naoczni świadkowie mówią o serii silnych eksplozji, rozlegających
      się z Dahii - podała agencja NEWSru Israel. Policja libańska poinformowała o
      śmierci co najmniej 13 libańskich cywilów, w tym 7 członków jednej rodziny.
      Wczorajszy izraelski dziennik "Haarec", powołując się na źródła w dowództwie
      armii izraelskiej, zapowiedział, że wczorajsze ataki będą "po raz pierwszy"
      skierowane na obiekty infrastruktury cywilnej, a także na obiekty "symboliczne"
      dla Hezbollahu. Faktycznie jednak od samego początku konfliktu lotnictwo
      izraelskie niszczyło cele cywilne w Libanie, w tym szkoły i drogi. Wczorajsze
      ataki miały być odpowiedzią Tel Awiwu na niedzielny silny atak rakietowy
      bojowników na północny Izrael, w którym zginęło 15 osób. Były to dotychczas
      największe straty Izraela poniesione w ciągu jednej doby od rozpoczęcia wojny.
      Doniesienia z południowego Libanu mówią o zaciętych walkach na wschodzie
      pogranicza, w okolicach wsi Hula, w których bojownicy mieli odeprzeć atak
      izraelskich komandosów. Według Hezbollahu, zginęło tam 4 żołnierzy izraelskich,
      w tym 1 oficer. Źródła izraelskie zaprzeczyły, podając informację o ranieniu 5
      żołnierzy.
      O wielkim szczęściu mogą mówić mieszkańcy Huli. W wyniku izraelskiego
      bombardowania został zniszczony położony tam budynek. W jego ruinach znalazło
      się ok. 50 ludzi. Jednak - wbrew wcześniejszym doniesieniom - tylko jedna osoba
      zginęła. W innym ataku na zamieszkałe rejony Bejrutu rannych zostało 20 osób.
      Hezbollah kontynuował wczoraj rakietowy ostrzał północnego Izraela. Domowej
      roboty katiusze doleciały do Cwatu, gdzie jedna osoba odniosła rany. Hezbollah
      ostrzeliwał również rejon Górnej Galilei - tam jedna osoba została lekko ranna,
      oraz Kiriat Szmona (strat tam nie odnotowano).
      W kancelarii premiera Izraela Ehuda Olmerta jest opracowywany plan
      zorganizowanej ewakuacji mieszkańców północnych przygranicznych rejonów
      Izraela - podała izraelska agencja Ynet. Przewiduje się przewiezienie
      dziesiątek tysięcy mieszkańców do centrum i południa kraju. Na podobną pomoc
      nie mogą liczyć Libańczycy, ponieważ - w odróżnieniu od rakiet Hezbollahu - w
      zasięgu lotnictwa Izraela znajduje się cały kraj.
      Izrael planuje też zabicie przywódcy Hezbollahu. Nikt w Izraelu nie przepuści
      okazji zlikwidowania szefa Hezbollahu Hasana Nasrallaha - przyznał izraelski
      minister ochrony środowiska Gideon Ezra w wywiadzie prasowym.
      Agencja Reutera zauważyła, że obie strony próbują aktywizować swoje działania
      wojenne w oczekiwaniu na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, której celem ma być
      położenie kresu aktywnym działaniom wojennym. Jej ogłoszenie odbędzie się
      najprawdopodobniej dzisiaj rano czasu nowojorskiego. Strona libańska domaga
      się, by w planowanym dokumencie znalazł się apel o jak najszybsze wycofanie
      izraelskich wojsk z tego kraju.
      Waldemar Moszkowski
    • gajasirocco "Aneksja połudnowego Libanu?" Nasz Dziennik 9-08 09.08.06, 10:05
      Inwazja na Liban odbywa się pod pozorem samoobrony. Zewsząd słyszymy: "Izrael
      ma prawo się bronić". Zdominowane przez jednostronną propagandę media ukrywają
      jednak prawdziwy powód ataku na Liban, jakim jest faktyczny zabór dużej części
      terytorium tego kraju wraz z rzeką Litani, której wody Izrael chce zagarnąć w
      pochodzie szerzenia swej hegemonii "od Nilu do Eufratu".
      Obecny etap tego pochodu stanowi stworzenie strefy buforowej do chwili
      przybycia wojsk międzynarodowych. Najpierw była mowa o wąskim pasie
      przygranicznym, by zabezpieczyć Izrael od ataków Hezbollahu, a teraz chodzi o
      położoną głęboko na terytorium Libanu rzekę Litani, do której dotarły już
      wojska izraelskie. Cel Izraela powinien stać się przejrzysty dla każdego.
      Chodzi o de facto zabór ziemi, pod pozorem stworzenia strefy buforowej, tak
      żeby Izrael mógł pompować wodę z rzeki Litani i uznać część wzgórz Golan
      (obszar 25 kilometrów kwadratowych), prawnie należących do Syrii, za część
      strefy buforowej na terenach południowego Libanu.
      Obecny etap tworzenia strefy buforowej Żydzi nazywają "czasową okupacją", ale
      oficerowie izraelscy już mówią o 70-kilometrowej penetracji wojsk w głąb
      Libanu. To trzykrotnie więcej, niż zapowiadano jeszcze niedawno, gdy strefa
      miała wynosić 25 km. Warto przypomnieć, że już w 1919 r. Chaim Weizman,
      przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej, mówił, że "rzeka Litani
      jest konieczna dla przyszłego państwa żydowskiego". Tak więc wbrew zapewnieniom
      propagandzistów proizraelskich obecny atak na Liban jest "wojną o ziemię",
      podobnie jak kiedyś Niemcy walczyli o "Lebensraum".
      Grabież wody z rzeki Litani oznacza zysk w postaci 800 mln metrów sześciennych
      wody rocznie dla Izraela i takąż stratę dla Libańczyków. Obecnie wzgórza Golan
      są źródłem jednej trzeciej wody pitnej używanej w Izraelu, który z pomocą USA
      ignoruje rezolucje 242 i 338 Narodów Zjednoczonych, nakazujące zwrot wzgórz
      Golan Syrii. Wiadomo, że problem braku wody na Bliskim Wschodzie staje się
      coraz bardziej palący. I to jest prawdziwy powód zupełnie nieproporcjonalnej
      reakcji Izraela na porwanie trzech żołnierzy izraelskich.
      Podobnie wygląda sprawa konieczności obrony Izraela przed faktycznie
      nielicznymi siłami Hezbollahu. Nie na darmo kiedyś izraelski generał,
      Yehoshafat Haykabi, powiedział, że taktyką Izraela są "fałszywe i wykrętne
      wypowiedzi", "mgliste powiedzenia", jak i "gruba przesada" ("gross
      exagerations").
      Trwające obecnie masowe ucieczki ludności na północ od rzeki Litani
      przypominają exodus Palestyńczyków w czasie zaboru ich ziemi przez Żydów w 1948
      r. i w następnych latach. Pytanie, czy Narody Zjednoczone będą nadal tolerować
      zbrodnie Izraela na Libańczykach i faktyczną zmianę granic na Bliskim Wschodzie
      w celu stworzenia nowego porządku politycznego na tym obszarze przez
      neokonserwatywny rząd USA.
      Mając zapewnione poparcie Stanów Zjednoczonych, Izrael zapewne dokona w Libanie
      tego, do czego obecnie dąży, ale zaskarbi sobie nienawiść Arabów, zwłaszcza
      jeżeli wysiłki obronne Libańczyków razem z Hezbollahem okażą się w tej chwili
      nieskuteczne wobec przewagi sił Izraela. Wtedy na jakiś czas "ofensywa na
      Litani" doprowadzi do powiększenia Izraela kosztem Libanu. Faktyczne
      uspokojenie konfliktu w Libanie i Palestynie wymaga bezpośrednich rokowań USA z
      Syrią i Iranem oraz odrzucenia planów budowy "Nowego Bliskiego Wschodu".
      prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Blacksburg, USA
    • gajasirocco Nowa rezolucja ONZ pozytywnie przyjęta (Arabia.pl) 12.08.06, 04:31
      Nowa rezolucja ONZ pozytywnie przyjęta przez Izrael i Liban
      IAR
      sobota, 2006-08-12 00:52:32
      Rząd Libanu zdecydował, że zaakceptuje projekt nowej rezolucji ONZ wzywajacej
      do natychmiastowego wstrzymania ognia między Hezbollahem i Izraelem. Wcześniej
      projekt porozumenia zaakceptował również izraelski premier Ehud Olmert.
      Poinformowało o tym izraelskie radio publiczne.


      Projekt rezolucji jest obecnie prezentowany Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
      Głosowanie na nim ma się odbyć po północy. Poprawiony tekst rezolucji, oprócz
      wezwania do natychmiastowego zawieszenia broni, przewiduje też rozmieszczenie
      na południu Libanu sił międzynarodowych w liczbie do 15 tysięcy żołnierzy.
    • japolak LIBAN 12 sierpnia 2006 12.08.06, 08:48
      Od rana słucham wiadomości i przegladam internet
      Jest z nocy rezolucja ONZ, choć nie wzywająca Izraela do natychmiastowego
      wycofania się. I decyzja władz Izraela o rozszerzeniu ofensywy. I komentarze
      części internautów, ze słusznie, bo z terrorem trzeba walczyć do zabicia
      ostatniego "terrorysty", czyli "szczura".
      Wczoraj komuś powiedziałem iż wypowiedzi na użytek spraw polskich i
      międzynarodowych w stylu "trzeba zabić wszystkich morderców" to faktycznie
      misja samobójcza.
      -Jak tak chcesz zabijać, to ciebie też to dotyczy.
      Właśnie na GW powiesiłem swój przydługi komentarz:
      "Dowiadujemy się, że terroryzm popłaca i związku z tym zagrożone są podstawowe
      wartości zachodniej cywilizacji. Należy dostarczyć Izraelowi wszelkich środków."
      Zgadzam sie z tobą, terroryzm popłaca, także państwowy. Z punktu widzenia
      Izraela to np. 3 miliardy dolarów bezzwrotnej pomocy USA na cele militarne.
      Rocznie. I "zaledwie" nieco ponad 2 miliardy dolarów zniszczeń w Libanie *stan
      sprzed chyba tygodnia). Choc nawet USA czasem traciły cierpliwość, i
      przynajmniej czasowo zatrzymywały u siebie szpiegów z "zaprzyjaźnionego"
      Izraela, szczególnie gdy "niespodziewanie" Izrael opanował technologię
      produkcji bomb atomowych.
      Nie licząc innych form pomocy, w tym każdorazowe blokowanie jakicholwiek
      rezolucji potępiajacych izraelskie działania. Nawet teraz Rada Bezpieczeństwa
      nie mogła powiedzieć wyraźnie, czy za 2 porwanych żołnierzy mozna zniszczyć
      sąsiedni kraj, przepędzić jakaś 1/3 jego mieszkańców, zabić chyba 10 razy
      wiecej dzieci, niż "terorystów" itd.
      Ale rozumiem, ponieważ w Libanie jest zaledwie nieco ponad tysiąc cywilnych
      ofiar, należy dać Izraelowi każdą możliwą broń - bomby odpryskowe (zawsze jest
      szansa, iz wśród kilkuset ofiar takiej bomby znajdzie się jakiś kandydat
      na "hesbollacha"), koniecznie także napalm na ludzi, "pomarańczowego agenta" na
      wypalenie cedrów i reszty roślinnosci. Bardzo takze polecam metody wypróbowane
      nie tylko w Wietnamie, ale i Afganistanie - więc rozrzucanie z samolotów
      zabawek (wybuchających po dotknięciu), czekoladek (z cyjankiem i wąglikiem)
      itd. Są też stare, dobre metody - wyrżnąć wszystkie noworodki, wykastrować
      wszystkich mężczyzn od 9 do 90 roku zycia. Zatruwać studnie. Odradzam
      natomiast "starą, dobrą metodę" - masowego gwałcenia kobiet. Z doświadczeń
      wynika, iż taki matki bezczelnie wychowują przymusowo otrzymane potomstwo w
      niechęci do "dobroczyńców" i wspominają zabitych mężów.
      A dziś zastanawiamy się, czy tym razem Izrael zechce zaakceptować rezolucję
      ONZ, czy np. oświadczy, iż dopiero wtedy, gdy opanuje i przerobi na pełną już
      pustynię "strefę bezpieczeństwa" wzdłuż swojej granicy. 15, może 30, nalepiej
      300 km od niej.
      Dziś dalej trwają ataki mimo nocnej rezolucji. Sceny w libańskich miastach i na
      libańskich drogach przypominają polski Wrzesień 1939, gdzie Luftwaffe panowało
      w powietrzu i jak nie miało innych celów, nawet w koty waliło bombami.
      Panowie Kaczyńscy - jeśli brak współczucia wobec LUDZKICH ofiar w Libanie, może
      ze względu na ofiary wśród kotów i psów wykażecie wieksżą aktywnosć, zamiast
      tolerować także w naszych mediach, internecie nazywanie Libańczyków szczurami i
      pluskwami. Mogę podesłać zdjecie paromiesiecznego "terrorysty",
      przypominającego przypalony kotlet siekany. A GDYBY TO BYŁ KOTEK?
      Za takie wyzwiska interwniowałby nie tylko pełnomocnik rządu ds ochrony czci
      Prezydenta i Premiera ("wymordować islamskie pluskwy" jednak jest bardziej
      dosadne niż "kartofel", nawet polskokatolicki), ale i gdyby to dotyczyło
      wyznawców najstarszej z 3 "bratnich" religii, "miłujących" tego samego Boga,
      choć nie siebie nazwzajem, to Liga Przeciw Zniesławieniu narodu żydowskiego by
      już złożyła skargi do Ziobry i Wassermana.
      Owszem, bezczelnością jest nadużywanie historycznych analogii. Na przykład
      Strefa Gazy to przecież nie Oświecim, jedynie ghetto będące najgęściej dziś
      zamieszkanym miejscem na ziemi. Ludzi pozbawionych pracy, szkoły, opieki
      medycznej (działają głównie przedszkola, szkoły, szpitale, przytułki dla
      inwalidów, sierot i wdów - siedziby "terroryzmu", bo prowadzone przez Hamas i
      inne "hesbollachy"). A jak się "brudasom" nie podoba - można odciać pomoc
      międzynarodową, prąd i wodę. Wysłać buldożery albo "apacze" z rakietami, które
      z "chirurgiczną precyzją" zrujnują jakiś kwartał domów.
      Słucham kolejnych relacji tv i wynika, iż "w związku" z rezolucją ONZ, Izrael
      rozpoczął nową ofensywę. Tak, jak przestrzegał własnego zawieszenia
      bombardowań, by cywile mogli się ewakuować a pomoc humanitarna i medyczna
      dotarła. A potem "przyp..." w drogi, nawet w samochody Czerwonego Krzyża, nawet
      na przejściu granicznym do innego kraju. Pewnie jesli nie uda się po raz
      kolejny zdobyć jakieś wioski, gdzie Hesbollach ma bunkry, to "bohaterscy
      komandosi" z Izraela znowu zdobędą jakiś szpital, wezmą do niewoli pacjentów,
      resztę wysadzą w powietrze. Szkoda, że wakacje, więc bombarodwania szkół
      są "nieefektywne".
      Ale i tak "terroryzm popłaca"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46793438&a=46793677
      a co wy uważacie?
      • gajasirocco Leczyć chorobę, a nie objawy-A.Bieniek NaszDZienik 12.08.06, 09:14
        Leczyć chorobę, a nie objawy
        Z dr. Adamem Bieńkiem, adiunktem w zakładzie arabistyki Instytutu Filologii
        Orientalnej UJ, rozmawia Mariusz Bober

        Jakie skutki może mieć wykrycie zamachów terrorystycznych na toczący się na
        Bliskim Wschodzie konflikt?
        - Wykrycie tego spisku może się odbić niekorzystnie na Palestyńczykach i
        Libańczykach. W ten sposób bowiem z mediów niemal znikają informacje o
        ludobójstwie, jakie dokonywane jest w Libanie. Izrael będzie miał w ten sposób
        dużo większą swobodę działania w Libanie. Wpłynie to również niekorzystnie na
        stosunki między Wschodem i Zachodem. Jest to pośrednio również wynik
        wieloletniej błędnej polityki w krajach Zachodniej Europy, w których tolerowano
        działalność różnych ekstremistycznych organizacji, pod warunkiem, że nie
        dokonają one zamachów na terenie państwa gospodarza. Jak widać, układy te nie
        są respektowane. To Pakistańczycy z brytyjskimi paszportami, często urodzeni
        już w Wielkiej Brytanii, a jednocześnie wychowani w cieniu bardzo skrajnych
        aktywistów religijnych działających w tym kraju, przygotowują tego typu
        zamachy. Dlatego, niestety, możemy się spodziewać, że nie będzie to ostatni
        taki przypadek.

        Sytuację może dodatkowo skomplikować przymykanie oczu przez Zachód na wojnę
        rozpętaną przez Izrael w Libanie czy wypowiedzi prezydenta George'a W. Busha o
        islamskich faszystach?
        - Nie można mówić o faszyzmie u muzułmanów, ponieważ faszyzm jest ideologią
        totalitarną głoszącą wyższość jednych ludów nad drugimi. Tymczasem muzułmanie
        stanowiący obecnie wielokulturową grupę religijną nie mają zapędów do bycia
        religią etniczną, jak np. judaizm. Ale prezydent Bush, niestety, znany jest z
        nieprzemyślanych sformułowań, np. użycia słowa "krucjata" po zamachach z 11
        września 2001 r.

        W jednej z amerykańskich gazet komentator ironicznie napisał, że jeśli w taki
        sposób USA będą prowadziły walkę z terroryzmem, to niedługo trzeba będzie nago
        podróżować samolotami, a pasażerowie co najwyżej otrzymają na
        lotniskach "szpitalne" fartuchy, z powodu ograniczeń, jakie mogą zostać
        wprowadzone po wykryciu następnych "spisków". Jakie działania powinny podjąć
        władze krajów zachodnich, by rzeczywiście zwalczać terroryzm?
        - Na razie usiłuje się tylko leczyć symptomy, a wiadomo, że trzeba zacząć od
        przyczyn. A te są znane od lat - konflikt między Izraelem a światem islamskim.
        Stoją za tym dwa kraje: Izrael i USA, które zmuszają pozostałe państwa
        zachodnie do stawania murem po ich stronie w konflikcie z muzułmanami. Trzeba
        rzeczywiście podjąć środki bezpieczeństwa na lotniskach oraz w innych
        miejscach, które mogą być potencjalnym celem ataków, ale jednocześnie należy
        reagować na działania, które prowokują muzułmanów. Jeśli więc państwa zachodnie
        zdobyły się na wielki radykalizm np. wobec Serbii, której wypowiedziano wojnę,
        to w przypadku ataku na Liban, bardzo bestialskiego, muzułmanie oczekiwali, że
        przynajmniej zapadną jakieś zdecydowane decyzje na forum Rady Bezpieczeństwa
        ONZ. Tymczasem odnoszą oni wrażenie, że są traktowani według podwójnych
        standardów. Za każdym razem, gdy muzułmanie coś zrobią, podnosi się wielki
        hałas. Natomiast gdy krzywdzeni są wyznawcy islamu, nie ma na to reakcji.
        Ogromna większość mieszkańców krajów muzułmańskich to nie są ludzie agresywni,
        ale takie stosowanie podwójnych standardów powoduje, że - zwłaszcza młodzi
        ludzie - zapalają się do ideologii głoszonych przez radykalnych przywódców
        religijnych. Poza tym wiele osób, także w świecie islamskim, zastanawia, że
        zamachy dokonywane są albo planowane często wtedy, gdy spada poparcie społeczne
        dla działań prezydenta Busha lub premiera Tony'ego Blaira...

        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka