bladerunner dlaczego Libanki maja takie duze (piekne) piersi.. 27.11.04, 02:31 Odpowiedz na to pytanie znajduje sie tutaj vagabonding.net/dispatches/2003-01-26-Michaud.shtml Szkoda, ze Polki to takie tandety... Odpowiedz Link
bladerunner Re: dlaczego Libanki maja takie duze (piekne) pie 10.01.05, 22:12 Ach muszę się pokajać ;) Usłyszałem od naszej rodaczki, która przeprowadziła własne śledztwo w tej sprawie, że Libanki nagminnie używają przeróżnych wypełniaczy silikonowych! Czuję się zdruzgotany ;))) niemniej nadal uważam, że bardziej o siebie dbają niż Polki. Odpowiedz Link
raja1 zamach w Bejrucie 14.02.05, 15:13 IAR, PAP, pi 14-02-2005, 13:45 Były premier Libanu Rafik Hariri zginął w poniedziałek w Bejrucie, gdy obok wiozącej go kolumny pojazdów detonował samochód-pułapka - podała libańska telewizja Wioząca byłego premiera Libanu Rafika Haririego kolumna samochodowa stała się w poniedziałek w Bejrucie celem zamachu z użyciem samochodu-pułapki, której wybuch zabił co najmniej 9 osób - poinformowali świadkowie. Wśród zabitych są również ochroniarze byłego premiera. Eksplozja nastąpiła na nadmorskim bulwarze w pobliżu pięciogwiazdkowego hotelu Saint George. Wybuch wyrwał w jezdni potężny krater i zrujnował fasady pobliskich budynków. W płomieniach stanęło kilka samochodów. Zerwana została sieć telefoniczna w części miasta. Odgłos eksplozji wstrząsnął szybami okien w promieniu kilkuset metrów i był słyszany nawet poza Bejrutem. Hariri, biznesmen z miliardowym majątkiem, zrezygnował z kierowania libańskim rządem w październiku ubiegłego roku. W ostatnim czasie przyłączył się do wezwań opozycji, by Syria wycofała swe wojska z Libanu przed wyznaczonymi na maj wyborami powszechnymi. Początkowo policja twierdziła, że atak był wymierzony w pobliską siedzibę należącego do Brytyjczyków banku HSBC. Odpowiedz Link
raja1 Pogrzeb Haririego w atmosferze antysyryjskiej 17.02.05, 01:22 Pogrzeb Haririego w atmosferze antysyryjskiej Były premier Libanu Rafik Hariri, zabity w zamachu, został pochowany w centrum Bejrutu w obecności setek tysięcy Libańczyków, przybyłych z całego kraju. Wielu z nich wznosiło hasła antysyryjskie. W czasie krótkiej ceremonii pogrzebowej na Placu Męczenników biły dzwony stołecznych kościołów, muezini z minaretów recytowali modlitwę za umarłych. Tłum wypełnił plac i otaczające ulice. Nad nim powiewały tysiące flag libańskich. W pogrzebie, zgodnie z życzeniem rodziny, nie wzięli udziału przedstawiciele prosyryjskiego rządu libańskiego. Uczestniczyli w nim natomiast przewodniczący parlamentu libańskiego Nabih Berri i deputowani. Rodzina byłego premiera zażądała, by pogrzeb miał charakter "ludowy", nie oficjalny. Prezydent Francji Jacques Chirac, osobisty przyjaciel Haririego, który w środę przybył do Bejrutu, złożył rodzinie zmarłego kondolencje i wyraził życzenie, by sprawa zamachu została w pełni wyjaśniona. Chirac, który przybył na pogrzeb wraz z małżonką, powiedział, że Hariri "był nosicielem ideału demokracji i wolności dla Libanu, ideału suwerenności i niepodległości dla tego kraju, z którym wszystko go wiązało". Amerykański zastępca sekretarza stanu USA ds. Bliskiego Wschodu William Burns, który reprezentował Stany Zjednoczone, po zakończeniu ceremonii pogrzebowej sformułował żądanie "bezzwłocznego wycofania" armii syryjskiej z Libanu. Przed złożeniem zmarłego w grobie na Placu Męczenników, trumnę owiniętą flagę libańską synowie Rafika Haririego i bliscy krewni nieśli na ramionach pośród tłumu. Tysiące uczestników uroczystości skandowało w gniewie "Precz z Syrią", "Powiedzmy prawdę, nie chcemy Syrii", "Syria jest źródłem terroryzmu". Pożegnanie zamordowanego byłego premiera Libanu przekształciło się w wielką antysyryjską demonstrację Libańczyków. Mimo zaprzeczeń Damaszku, wielu Libańczyków obarcza właśnie Syrię odpowiedzialnością za śmierć Haririego. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli również sekretarz generalny Ligi Arabskiej Amr Mussa, premier Egiptu Ahmed Nazif, przedstawiciel Unii Europejskiej Marc Otte, reprezentant Autonomii Palestyńskiej, minister spraw zagranicznych Nabil Szaath. Sekretarza generalnego ONZ reprezentował jego doradca Lachdar Brahimi. W kondukcie pogrzebowym szli liczni przedstawiciele opozycji libańskiej i najwyżsi dostojnicy religijni. Równocześnie z pogrzebem Haririego odbył się pogrzeb jego siedmiu ochroniarzy, którzy razem z nim zginęli w zamachu. 60-letni Hariri, muzułmanin-sunnita, biznesmen z miliardowym majątkiem, zrezygnował z kierowania libańskim rządem w październiku ubiegłego roku. W ostatnim czasie przyłączył się do wezwań opozycji, by Syria wycofała swe wojska z Libanu przed wyborami powszechnymi. Wyrażał też sprzeciw wobec przedłużenia o trzy lata przez parlament - pod naciskiem Damaszku - kadencji jego rywala, prezydenta Emile'a Lahouda. Syria utrzymuje w Libanie 14 tysięcy żołnierzy. Zostali oni rozlokowani tam w latach 1975-90, gdy wojna domowa w Libanie groziła rozpadem kraju. Po zakończeniu konfliktu wojska syryjskie pozostały na miejscu. Odpowiedz Link
raja1 Dwóch Libańczyków uwolnionych po 49 dniach 17.02.05, 01:25 Dwóch libańskich biznesmenów, uprowadzonych w Bagdadzie 29 grudnia, zostało uwolnionych w środę po 49 dniach przez porywaczy - podały rządowe źródła w Bejrucie. Odpowiedz Link
beduinka przyszłość Libanu 02.05.05, 12:14 ما هي امنيتك للبنان الجديد؟ www.istiklal05.com/ na tej stronie można się wypowiedzieć jak widzicie przyszłość Libanu a podaję wam to w związku z tym, że dostałam dzisiaj takiego maila Dear Lebanese Log on to www.istiklal05.com and express your opinion: What do you wish for the NEW Lebanon? Forward this email to all your friends in Lebanon and foreign countries to participate in the growth and prosperity of the NEW Lebanon! Best Regards Istiklal05.com team Odpowiedz Link
beduinka Eksplozja w libańskim kurorcie 07.05.05, 03:55 PAP, MFi /2005-05-07 01:35:00 Eksplozja w libijskim* kurorcie - nieustalona liczba ofiar Nie jest nadal znana liczba ofiar piątkowego wybuchu w mieście Dżunia w Libanie, nadmorskim kurorcie, oddalonym o 25 km od Bejrutu. AFP, powołując się na źródła szpitalne, pisze o dwóch osobach zabitych i 16 rannych. Według państwowej telewizji, cytowanej przez agencję AP, zginęła pochodząca ze Sri Lanki kobieta, a kilka osób zostało rannych. Natomiast policja nie potwierdza doniesień o ofierze śmiertelnej i informuje jedynie o ok. 24 rannych; z tego połowa miała doznać lżejszych obrażeń i skaleczeń, gdy podmuch wybił szyby w oknach. Do wybuchu, którego przyczyna jest na razie nieznana, doszło o godz. 21.30 czasu miejscowego (20.30 czasu polskiego) w samym centrum miasta, zamieszkanego przez chrześcijan. Według świadków, do eksplozji doszło w rejonie, gdzie mieszkają zwolennicy chrześcijańskiego, antysyryjskiego generała Michela Aouna, który wraca w sobotę do Libanu po 15 latach na emigracji we Francji. Jego sympatycy zaplanowali na powitanie wielki wiec w centrum Bejrutu. Wybuch spowodował znaczne szkody - twierdzą świadkowie. Była to już piąta eksplozja w chrześcijańskich regionach od zabójstwa byłego premiera Libanu Rafika Haririego 14 lutego. ----- *to oczywiście błąd - powinno być - libańskim Odpowiedz Link
beduinka Wybory w Libanie 28.05.05, 21:52 Wybory w Libanie IAR, 2005-05-28 Jutro w Libanie rozpoczynają się wybory parlamentarne. Zgodnie z ordynacją wyborczą tego kraju, będą one trwały przez trzy kolejne niedziele. Zakończą się 19 czerwca. Parlament w Libanie jest jednoizbowy. Zasiada w nim 128 reprezentantów, wybieranych w wyborach powszechnych co 4 lata. Izba podzielona jest na dwie części. Po połowie miejsc mają w niej zagwarantowane przedstawiciele chrześcijan i muzułmanów. W Libanie mieszka 60 procent wyznawców islamu i 40 procent chrześcijan. Wybory odbędą się zgodnie z planowanym terminem. Wcześniej libańska opozycja oskarżała popieranych przez Syrię polityków o próby storpedowania elekcji i opóźnianie terminu wyborów. Przed wyborami swoje wojska z Libanu wycofała Syria. Stacjonowały one w Libanie od 1975 roku, od czasu wybuchu wojny domowej. Syria rozpoczęła wycofywanie swoich żołnierzy pod naciskiem opinii międzynarodowej i pod wpływem protestów Libańczyków. Do masowych demonstracji doszło po zabójstwie byłego premiera Libanu Rafika al- Haririego. Zginął on w lutym w zamachu bombowym w Bejrucie. O zlecenie zamachu Libańczycy oraz część społeczności międzynarodowej oskarżyli Syrię i libański rząd. Rafik al-Hariri sprzeciwiał się stacjonowaniu syryjskich wojsk w Libanie oraz wniesieniu poprawki do konstytucji, umożliwiającej przedłużenie kadencji prosyryjskiego prezydenta Emila Lahuda. W następstwie masowych protestów społecznych dymisję złożył premier Libanu Omar Karami. Od trzech tygodni w Libanie są obserwatorzy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Podkreślają jednak, że ich rolą nie jest bezpośrednie monitorowanie wyborów. Obserwatorzy mają tylko pomagać libańskiemu rządowi oraz obserwatorom z ramienia innych organizacji i krajów, którzy podczas wyborów będą pilnować przestrzegania demokratycznych zasad. Odpowiedz Link
beduinka Kolejny etap wyborów parlamentarnych w Libanie 05.06.05, 11:30 PAP, MFi /2005-06-05 09:26:00 Kolejny etap wyborów parlamentarnych w Libanie W południowym Libanie w niedzielę o 7 rano czasu miejscowego rozpoczął się drugi etap wyborów parlamentarnych. Głosujący wybierają 23 przedstawicieli do 128- miejscowego, jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Pozostałe prowincje mają głosować w kolejne niedziele, do 19 czerwca. Tradycyjnie libańskie wybory odbywają się etapowo - rozłożone są na kilka tygodni. W pierwszym etapie w Bejrucie w minioną niedzielę wszystkie 19 mandatów zdobyli kandydaci ugrupowania kierowanego przez syna zgładzonego 14 lutego premiera Rafika Haririego, Saada. Według obserwatorów, w zdominowanym przez szyitów południowym Libanie, graniczącym z Izraelem, powinna wygrać koalicja zbliżonego do Teheranu i Damaszku szyickiego ugrupowania Hezbollah i prosyryjskiego ruchu Amal. Szyici stanowią ponad jedną czwartą ludności kraju. Głosowanie odbywa się po raz pierwszy pod nadzorem międzynarodowym ponad stu obserwatorów ONZ i Unii Europejskiej. Są to pierwsze wybory parlamentarne po opuszczeniu pod koniec kwietnia Libanu przez wojska syryjskie, po prawie 30-letniej okupacji kraju. Termin wyborów jest zgodny z konstytucją - w końcu maja upłynęła kadencja dotychczasowego parlamentu, wybranego w 2000 roku. Odpowiedz Link
beduinka Różowa rewolucja cedrów 18.06.05, 11:06 Różowa rewolucja cedrów Tygodnik "Wprost", Nr 1176 (19 czerwca 2005) Golizna z Libanu podbija świat arabski Henryk Szafir Świat arabski przez lata miał swoją femme fatale. W retrospektywnych programach telewizyjnych Kairu, Damaszku, Ramalli czy Gazy legendarna Um Kultum jest wciąż niekwestionowaną królową kultury masowej. - Kiedyś zobaczyłem jej występ i pamiętam to jako największe przeżycie artystyczne w moim życiu - mówi palestyński poeta Muhamed Derwisz. Ale na ekranach telefonów komórkowych i na wideo zainstalowanych przy tylnych siedzeniach starych mercedesów i jeepów z izraelskiego demobilu miejsce Um Kultum zajęły młode i kolorowe gwiazdy z Libanu - z imponującym dodatkiem silikonu. Lefita, Nancy, Elisa, Ninette - nazwiska nie są ważne. Nowe gwiazdy nie mają słuchu, mają natomiast fatalny głos i mnóstwo innych walorów, wcale nie ukrytych. Telewizja odważna W atmosferze ekonomicznej pierestrojki, którą przed laty zaczął realizować nieżyjący już premier El-Hariri, również w Krainie Cedrów doszło do głębokich zmian społecznych i obyczajowych. Najwyraźniej widać to w satyrycznych programach telewizyjnych i w rozwijającym się show-biznesie, gdzie nastąpiła prawdziwa eksplozja odważnych i wcale nie stereotypowych - nawet jak na zachodnie warunki - programów i wideoklipów. Te zmiany nie pozostają bez wpływu na Palestyńczyków, którzy coraz częściej pragną choć przez chwilę zapomnieć o intifadzie, bezrobociu i nieskanalizowanych ulicach w Strefie Gazy. - Nie jesteśmy na tym etapie i mamy odmienne problemy. W naszej telewizji nie będzie golizny, erotycznych reklam i podejrzanych klubów skąpanych w whisky i dymie papierosów. Dążymy wprawdzie do zbudowania społeczeństwa pluralistycznego, ale będzie ono oparte na naszych podstawowych wartościach narodowo-religijnych - mówi dr Omar Farandz, socjolog z Hebronu. I rzeczywiście, palestyńska cenzura, szczególnie po śmierci Arafata, ma pełne ręce roboty. Za czasów starego raisa bez ceregieli zamykano gazety, stacje radiowe i telewizyjne, teraz coraz częściej do akcji wkraczają nożyczki. Najzwyklejsze porno Wśród złotej młodzieży w Ramalli hitem stał się ostatnio zestaw libańskich reklam telewizyjnych przemycanych z Bejrutu. Na jednym z filmów Maria reklamuje lody, kąpiąc się w wannie pełnej mleka. "Zostałam w majteczkach, nie byłam całkiem naga. To nie tylko praca, ale również sztuka, a jeżeli kogoś to podnieca, to jego sprawa"- opowiada bohaterka w rozmowie z izraelską dziennikarką z pisma kobiecego. Kaseta wideo z pyskatą panną osiągnęła już w Autonomii cenę 50 dolarów, co nie jest mało, biorąc pod uwagę, że za te pieniądze można kupić 25 skrzynek pomidorów lub 40 skrzynek ogórków. "To jest najzwyklejsze porno - mówią brodaci studenci z Wszechnicy Islamskiej w Hebronie - wkrótce odbędą się u nas wybory do parlamentu i jeśli uzyskamy taki wynik, na jaki liczymy, libańskie dziwki będą u nas persona non grata". Piosenkarki z Bejrutu w skąpych strojach wzbudzają gwałtowne emocje również w sąsiednich państwach arabskich. "Libańscy Fenicjanie chcą zdemoralizować nasze zdrowe społeczeństwo" - alarmuje prasa w Arabii Saudyjskiej. Wyzwolona jak Hippa Znany pisarz z Bejrutu, Hassan Daor, uważa, że ci, którzy opowiadają się za demokratycznym społeczeństwem, powinni zaakceptować również mniej pożądane strony modernizacji. Większość arabskich intelektualistów, w tym palestyńskich, obawia się jednak, że zmiany zachodzące w libańskiej obyczajowości są tylko pierwszą jaskółką i że pełzająca ofensywa zachodniej kultury dotrze również do innych państw. "To kompletna bzdura. Przecież Hippa jest Arabką i córką naszej kultury - nie zna nawet dobrze angielskiego. Tylko niepoczytalni mogą mówić, że jest agentką Zachodu" - denerwuje się Ibrahim Hadz, impresario z Ramalli, który sprowadza z Libanu najnowsze krążki DVD. Hippa stała się symbolem libańskiej Nowej Fali. Gdy miała 16 lat, za namową ojca i zaprzyjaźnionego z rodzicami izraelskiego oficera ze strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie po raz pierwszy wzięła udział w konkursie piękności. Dwa lata później była już miss Libanu. Był rok 1995: po porozumieniu z Palestyńczykami w Oslo na Bliskim Wschodzie powiały nowe wiatry. Hippa chciała przyjechać do Tel Awiwu, by rozpocząć studia w Akademii Muzycznej im. Rubina, ale ostatecznie została modelką i prezenterką telewizji w Bejrucie. Hippa jest młoda i piękna, ale jej największym grzechem w oczach arabskich konserwatystów jest to, że jest za aborcją i działa na rzecz równouprawnienia kobiet. Przyszłość należy do ciała Dziewczyny z Bejrutu, które w czasie występów pokazują pośladki, wzbudzają gniew również wśród znanych artystów arabskich w wieku emerytalnym. Egipska piosenkarka Saira Said krytykuje koleżanki, które "śpiewają ciałem". "To kultura arabskiego śmietnika. Nie możemy dopuścić do rozprzestrzenienia się czegoś na takim poziomie. Trzeba coś zrobić, póki nie jest za późno" - ostrzega. Gwiazdy i gwiazdeczki, bohaterowie libańskiej rewolucji kulturalnej, sprawiły, że telewizja satelitarna z Bejrutu stała się najpopularniejszym programem na Bliskim Wschodzie. "Przyszłość należy do nas" - mówią dziewczyny z Bejrutu i Dżunii. Najpewniej mają rację. Szkoda tylko, że w wyniku pochodu nowej kultury Um Kultum trafi wkrótce na zakurzone półki archiwalnego niebytu. Odpowiedz Link
beduinka Re: Różowa rewolucja cedrów 18.06.05, 11:12 beduinka napisała: > - Kiedyś zobaczyłem jej występ i > pamiętam to jako największe przeżycie artystyczne w moim życiu - mówi > palestyński poeta Muhamed Derwisz. zna ktoś takiego poetę arabskiego?? oj chyba nie! No ale Mahmud, Muhammed, Ahmed, Hamada, cóż to za różnica :) Odpowiedz Link
beduinka Australijskie nastolatki zmuszane do małżeństwa 15.09.05, 14:11 Australijskie nastolatki zmuszane do małżeństwa źródło: gazeta.pl, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska 08-08-2005 Australijskim nastolatkom rodzice obiecywali wakacje na Bliskim Wschodzie. Tam jednak, w obawie o cnotę córek, wydawali je za mąż 14-letnią Sarę ojciec zabrał na niezapomniane wakacje do swego rodzinnego Libanu. Rzeczywiście długo ich nie zapomni. Po dotarciu na miejsce ojciec zmusił ją do poślubienia kompletnie nieznanego mężczyzny. Wyjechał, a nowy mąż nie wypuszczał jej z domu. Kiedy wreszcie udało jej się uciec, urzędnicy ambasady Australii skontaktowali się z jej matką i kupili bilet powrotny do domu. Niewola zamiast wakacji To jedna z 12 australijskich dziewcząt z rodzin muzułmańskich imigrantów, które w ciągu dwóch lat zwróciły się o pomoc do ambasady Australii w Bejrucie. Miały od 14 do 18 lat. Ich przejścia opisała gazeta "The Australian". - Tato nie mógł zaakceptować zachodniego stylu życia Australijczyków, wolności. Martwił się, że jego córka zacznie chodzić z chłopakami. Aby ją chronić, zabrał ją więc do Libanu - opowiada urzędnik, który zna sprawę Sary. Sara miała szczęście, bo jej małżeństwo nie zostało skonsumowane. Inne dziewczęta, którym też udało się uciec, a wcześniej również nie wiedziały, wyjeżdżając, że zostaną wydane za mąż, opowiadały, że były gwałcone przez niechcianych mężów. W Libanie prawo zezwala na małżeństwo już 16-latkom. - Sytuacja jest poważna. Młode kobiety są zrozpaczone, oczekują od nas pomocy i opieki - dodaje australijska ambasador w Libanie Stephanie Shwabsky. 25 lat za kratkami dla rodziców Doniesienia "The Australian" były cytowane przez większość australijskich mediów. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Kevin Rudd kategorycznie stwierdził, że takich praktyk nie można tolerować. - Żaden australijski dzieciak nie może być zmuszany do małżeństwa wbrew swej woli. Wartości kulturowe nie mogą być w sprzeczności z podstawowymi prawami człowieka - przekonywał. Od środy rodzice, którzy w ten sposób chcą "hołdować tradycji", mogą być skazani w Australii nawet na 25 lat więzienia. Właśnie weszło w życie nowe prawo dotyczące handlu ludźmi, w tym - dziećmi. Niewolnictwo, zmuszanie do praktyk seksualnych, małżeństwo nieletnich, małżeństwo pod przymusem są definiowane jako przestępstwa. - Jasno dajemy do zrozumienia, że w Australii nie akceptujemy wysyłania młodych dziewcząt za granicę i zmuszania ich do małżeństwa - podkreślał minister sprawiedliwości Chris Ellison. Jednocześnie rząd rozmawia z przedstawicielami społeczności muzułmańskiej. Ambasador Australii regularnie spotyka się z politykami i duchownymi w Libanie, którzy sprzeciwiają się przymusowym małżeństwom. W Australii dyplomaci od roku spotykają się z muzułmańskimi duchownymi, żeby zniechęcali do takich małżeństw. - To są sprawy kulturowe, nie związane z religią - komentuje australijski imam Sheik Taj Din al-Hilali. - Rodzice chcą, żeby dziewczyna była bezpieczna, żeby rodzina była razem, ale takie małżeństwa sprzeciwiają się islamowi. W Europie karzą mniej surowo Ale problem nie dotyczy tylko Antypodów. Szacuje się, że tysiąc europejskich dziewcząt i chłopców jest zmuszanych do małżeństwa w kraju pochodzenia rodziców. Tylko Brytyjska policja co roku boryka się z dwustoma do trzystu takich spraw. Dwieście nastolatków w ciągu kilku lat udało się sprowadzić z powrotem do kraju. Wysyłane są głównie do Pakistanu, Bangladeszu i Indii, w mniejszym stopniu państw afrykańskich i Bliskiego Wschodu. Rodzice, którzy zmuszają córki do małżeństwa, odpowiadają przed sądem za napaść albo porwanie. - Przez rok powinniśmy uważnie przyglądać się, jak działa to nowe australijskie prawo, czy dzięki niemu zmniejszyła się liczba dzieci wysyłanych za granicę. To środek zapobiegawczy, straszak dla rodziców. Teraz, mając w perspektywie 25 lat więzienia, dwa razy pomyślą, zanim wywiozą dziecko - mówi Denise Carter, dyrektor pozarządowej organizacji Reunite z Leicester zajmującej się porwaniami dzieci. Imię 14-latki zostało zmienione. Odpowiedz Link
tetys Zamach bombowy w Bejrucie 17.09.05, 10:56 Silny ładunek wybuchowy, eksplodował w piątek wieczorem w dzielnicy Bejrutu zamieszkałej głównie przez chrześcijan - ujawnił przedstawiciel libańskich służb bezpieczeństwa. Jedna osoba poniosła śmierć a co najmniej 23 zostało rannych, w tym 1 ciężko. Do zamachu doszło w pobliżu oddziału libańskiego Byblos Bank i kawiarni, w dzielnicy Aszrafija. Wybuch był tak silny, że słychać go było w całym mieście. Według libańskiego radia, ofiarą śmiertelną był właściciel kawiarni. Wiele osób znajdujących się w lokalu zostało rannych. Według informacji policji,eksplodował ładunek 10 kg trotylu umieszczony w torbie między dwoma zaparkowanymi samochodami. Uszkodzone zostały okoliczne budynki oraz samochody zaparkowane w pobliżu miejsca eksplozji. Policja zablokowała rejon eksplozji. Ranni zostali przewiezieni do okolicznych szpitali. W chrześcijańskich dzielnicach Bejrutu dochodzi co pewien czas do zamachów bombowych od czasu zamordowania w lutym br. byłego premiera Libanu Rafika al- Haririego. Zginął on także od wybuchu samochodu-pułapki. Część deputowanych do parlamentu libańskiego i wpływowych polityków jest zdania, że za tymi zamachami stoją służby bezpieczeństwa Syrii źródło : www.onet.pl Odpowiedz Link
beduinka Pismo klinowe w Fenicji? 19.09.05, 23:07 Pismo klinowe w Fenicji? Tabliczkę z zapisami pisma klinowego odnaleźli archeolodzy w trakcie ostatnich wykopalisk w Sydonie. Jest to pierwszy zabytek tego typu na terenie Sydonu i drugi w Libanie - informuje serwis internetowy "Daily News". W trakcie ostatnich prac wykopaliskowych na terenie starożytnego Sydonu badacze odnaleźli glinianą tabliczkę pokrytą zapisami pisma klinowego. Dotychczas nie znano żadnych zabytków pisma klinowego z tego najstarszego miasta Fenicji. Tabliczkę odnaleziono w pobliżu wejścia do budowli z II tysiąclecia, którą angielscy archeolodzy zamierzają odsłonić w przyszłym sezonie wykopaliskowym. Zabytek pochodzi z ok. 1400 r. p.n.e. - epoki największego rozkwitu portowego miasta, które przewodziło w handlu morskim we wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Wstępna analiza zapisów na obu stronach tabliczki wykazała, że dotyczą one składowania zboża w magazynie oraz jego właścicieli. Archeolodzy mają nadzieję, że więcej tabliczek z zapisami gospodarczymi odnajdą w obrębie pozostałości budowli, która mogła pełnić rolę spichlerza. To jest okazja, aby dowiedzieć się czegoś na temat prawdziwej historii Sydonu - powiedziała dr Claude Serhal, archeolog z British Museum kierująca wykopaliskami. Odnaleziona tabliczka jest pierwszym zabytkiem pisma klinowego z Sydonu i dopiero drugim zabytkiem tego typu pochodzącym z trenu dzisiejszego Libanu. Sydon wymieniany był wielokrotnie w Biblii i innych starożytnych tekstach, jednak archeolodzy nadal mało wiedzą o historii miasta w II i III tysiącleciu p.n.e. Na tak ważnym stanowisku, jakim jest Sydon, jedno jest pewne - gdzieś muszą być pogrzebane zapisy pisma klinowego. Całkiem inną kwestią jest ich odnalezienie - powiedział Irving Finkel, specjalista w dziedzinie pisma klinowego z Działu Starożytnego Bliskiego Wschodu w British Museum, komentując ostatnie znalezisko. Brytyjskie wykopaliska w Sydonie trwają od 1998 r. Początkowo archeolodzy uważali, że stanowisko, na którym odkryto ostatnio tabliczkę zajmowały ogrody z czasów perskich. Jednak prace z ostatnich lat udowodniły, że istnieją tutaj również ślady zabudowy miejskiej począwszy od III tysiąclecia p.n.e. Sydon to jedno z najstarszych i największych fenickich miast-państw. Jego początki sięgają III tysiąclecia p.n.e. Swą świetność przeżywało w II tysiącleciu - epoce brązu. Miasto było ważnym ośrodkiem handlu pomiędzy miastami wielu kultur śródziemnomorskich. Palmę pierwszeństwa w handlu morskim straciło dopiero w kolejnym tysiącleciu na rzecz sąsiedniego Tyru. Od VIII w. p.n.e. wraz z innymi miastami fenickimi znajdowało się pod panowaniem imperium asyryjskiego, babilońskiego i perskiego. (PAP/kr / 09 września 2005 09:10) Odpowiedz Link
beduinka "Polskie cedry" 17.07.06, 20:15 Stosunki miedzy Libanem, a Polska maja dluga historie i istnieja na roznych plaszczyznych. W Libanie mieszka liczna polonia. Wydaja oni czasopismo "Polskie cedry". Oto kilka artykulow z ostatniego numeru, m.in. o czasach, gdy Libanczycy przyjmowali z otwartymi ramionami polskich uchodzcow w czasach II wojny swiatowej Odpowiedz Link
beduinka LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:17 L I B A N MOZAIKA CYWILIZACJI RELIGII I KULTUR.... "Ktokolwiek leci samolotem z Włoch na Wschód, ktokolwiek z Iranu na Zachód, ten pomiędzy błękitną przestrzenią Morza Śródziemnego, a szarym kolorem pustyni syryjskiej ujrzy oazę zieleni. Jest to Liban wraz z pobrzeżem Palestyny..." - kraina winnic, pomarańczowych sadów, zielonych łąk i piniowych lasów pokrywających górskie doliny. Kraj, gdzie spotyka się kultura arabska ze śródziemnomorską, pełen antycznych zabytków, cudownych krajobrazów, wspaniałej kuchni i bardzo gościnnych ludzi. Kraj kojarzący się wielu ludziom w Europie jedynie z wojną, jest tak naprawdę zupełnie inny niż ten znany z mediów. .... Liban leży na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Nazwa kraju pochodzi od starego wyrazu semickiego "Lubnan" - znaczy "biały jak mleko" i odnosi się do szczytów górskich Libanu, które prawie przez cały rok są pokryte śniegiem. Historycznie i geograficznie nazwy Liban używano na oznaczenie łańcucha górskiego pomiędzy Tripoli a Tyrem, ciągnącego się wzdłuż wybrzeża morskiego. .... Liban (Al-Dżumhurija al-Lubnanija - Republika Libańska) obejmuje obszar 10452 km', ludność blisko 4 mln., w tym około 400 tys. uchodźców palestyńskich. Szacuje się, że poza Libanem, na emigracji żyje ponad 10 mln. Libańczyków. .... Stolicą kraju jest Bejrut. żyje w nim około 1,5 mln mieszkańców. Większe miasta to Tripoli, Jounieh, Saida, Tyr i Zahle. Liban graniczy z Syrią i Izraelem, a od zachodu naturalną granicę stanowi Morze Śródziemne. .... Liban jest najzasobniejszym w wodę spośród krajów tego regionu (płynie tu 15 rzek), a także jedynym krajem arabskim nie posiadającym pustyni. Najdłuższe rzeki to: Litam (starożytna Leontes), oraz Orontes (arab. Nahr al- Assi). .... Śródziemnomorski klimat Libanu stwarza dogodne warunki do uprawy drzew cytrusowych i figowych, drzew owocowych, winnej latorośli, a także oliwek, orzechów włoskich, bananów, palm daktylowych i innych. Rosną tu również akacje, sykomory, wierzby, topole. Wysoko w górach zachowały się nieliczne już cedry. To dostojne, piękne drzewo znajduje się na biało-czerwonej fladze narodowej i jest godłem Libanu. .... Kraj jest podzielony na pięć okręgów, kierowanych przez gubernatorów. Językiem urzędowym jest arabski, jednostką monetarną funt libański. .... Ludność Libanu składa się z 18 odrębnych mniejszości religijnych. Część wyznaje islam, dzieląc się na sunnitów, szyitów i druzów. Inni należą do kościołów chrześcijańskich obrządku katolickiego: maronickiego, unickiego i ormiańskokatolickiego, oraz obrządku prawosławnego: greckiego i ormiańskiego. W świecie arabskim najwięcej chrześcijan żyje w Libanie i stanowią oni około 40% ludności. .... Z uwagi na wielowyznaniowe społeczeństwo centralną rolę w życiu politycznym Libanu odgrywa konfesjonalizm. Od czasu Paktu Narodowego z 1943r. (umowa między chrześcijanami a muzułmanami pod patronatem Francji, która stała się podstawą systemu politycznego Libanu) kryterium branym pod uwagę przy podziale mandatów i stanowisk jest przynależność religijna. Prezydentem jest chrześcijaninmaronita, premierem muzułmanin-sunnita, przewodniczącym parlamentu muzułmanin-szyita, a wiceprzewodniczącym parlamentu jest chrześcijanin prawosławny. .... Władza ustawodawcza należy do kompetencji jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego, liczącego 128 deputowanych, gdzie chrześcijanie i muzułmanie są reprezentowani równo, podobnie jak w Radzie Ministrów, oraz w przypadku wysokich stanowisk cywilnych i wojskowych. Prawo libańskie jest mieszanką prawa ottomańskiego kanonicznego oraz francuskiego systemu prawnego. Głównymi kierunkami rozwoju gospodarczego są handel, usługi, turystyka oraz sektor finansowo-bankowy. Należą one do priorytetów tego kraju. Bejrut jest jednym z najważniejszych w krajach arabskich centrów komercyjnych. Znajduje się tu ogromna ilość sklepów, luksusowych butików, supermarketów i sieci domów handlowych. Handel jest drugą naturą jego mieszkańców. .... Największe światowe potęgi przemysłu motoryzacyjnego, elektronicznego, komputerowego, meblowego, odzieżowego i spożywczego posiadają tu swoich przedstawicieli i pośredników handlowych. .... Bejrut - stolica Libanu, nazywana kiedyś "Paryżem Bliskiego Wschodu", to unikalna mieszanka paryskiej elegancji i starej arabskiej architektury. Leży na górzystym przylądku, między dwiema zatokami, a sama nazwa pochodzi prawdopodobnie od zapomnianego przedfenickiego języka. Jako mała osada, zwana Berytus w czasach imperium rzymskiego, zasłynął pierwszą szkołą prawniczą i stał się jednym z najprężniejszych ośrodków kulturalnych w rejonie śródziemnomorskim, pozostając nim aż do połowy VI wieku. W 551 miasto zostało kompletnie zniszczone na skutek trzęsienia ziemi. Po rozpadzie Cesarstwa Rzymskiego Bejrut podupadł. Dopiero w XIII wieku arabscy władcy przywrócili mu utraconą pozycję budując szkoły, biblioteki, bazary i meczety. .... Na uliczkach Bejrutu obok wyrastających wieżowców zachowały się resztki rzymskich kolumn i kilkusetletnich arabskich łaźni, a także średniowieczne kościoły i meczety.Skwery i place łączą wąskie, kręte uliczki jak w Damaszku czy w Palermo. Stare domy, orientalne sklepiki, kramy uliczne, sprzedawcy kebabów i świeżych soków sąsiadują z wyrafinowanymi restauracjami i eleganckimi wieżowcami. .... Bejrut jest sercem przemysłu wydawniczego, prasy i mediów. Wydaje się tu wiele publikacji prasowych w czterech językach: arabskim, francuskim, angielskim i ormiańskim. Faktem historycznym jest to, że w fenickim mieście Byblos powstał pierwszy na świecie alfabet. .... Bejrut to także centrum kulturalno-oświatowe dla całego Bliskiego Wschodu. Tutaj odbywają się imprezy artystyczne, konferencje, targi handlowe, wystawy i koncerty. .... W innych miastach, takich jak, Baalbeck (Heliopolis - Miasto Słońca ), Byblos (najstarsze miasto na świecie - VII tysiąclecie p.n.e.), Tyr (miasto fenickie z III wieku p.n.e.), Beiteddine, oraz Beit Mery organizuje się, corocznie, festiwale muzyczne z udziałem artystów z całego świata. .... Poziom oświaty w Libanie jest bardzo zróżnicowany. Od 1960r. istnieją bezpłatne państwowe szkoły podstawowe i średnie, a także państwowy Uniwersytet Libański, jednak większość renomowanych szkół to szkoły i uczelnie prywatne. Najważniejsze z spośród 42 uczelni to AUB Uniwersytet Amerykański, LAU - Uniwersytet Libańsko - Amerykański, Uniwersytet Św. Józefa (francuski), Uniwersytet Arabski i inne. .... Mimo poważnych różnic w dochodach finansowych społeczeństwa, szczególnie po długoletniej wojnie cywilnej, Libańczycy w większości dbają o edukację dzieci i młodzieży (70% uczniów uczęszcza do szkół prywatnych). Kraj ten posiada bardzo duży procent ludzi z wyższym wykształceniem, dlatego też dostarcza uczonych, publicystów oraz różnego rodzaju specjalistów innym krajom arabskim i europejskim. .... Tysiącletnie zabytki i odkrycia archeologiczne, piękny krajobraz, korzystny klimat, a także libańska gościnność od dawna przyciągały do tego kraju turystów. Liban nazywany był często "Szwajcarią Bliskiego Wschodu" i teraz odzyskuje to miano, a odbudowane centrum Bejrutu nazywa się stolicą XXI wieku. Liban ma szczególne położenie geograficzne. Stanowi bramę z Europy do Azji i z Azji do Europy. Już w starożytności umożliwiło to powstanie i rozwój ważnych portów morskich, takich jak: fenickiego Byblosu, później Aradusu. Sydonu i Tyru, a w 1934r.Bejrutu. .... Właśnie to żeglarze feniccy byli konstruktorami pierwszej na świecie łodzi. Docierali oni nie tylko do wszystkich zakątków Morza Śródziemnego, zakładając na wybrzeżach liczne osady, ale również do Afryki Zachodniej i Wysp Kanaryjskich. Prawdopodobnie dopłynęli też do Wysp Brytyjskich i nie można wykluczyć, że dotarli do zachodnich wybrzeży Ameryki Północnej. .... Już od zarania dziejów tereny dzisiejszego Liban Odpowiedz Link
beduinka 2 LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:18 .... Już od zarania dziejów tereny dzisiejszego Libanu stanowiły arenę nieustannych walk i konfliktów. Przez wieki osiedlały się tu liczne narody: Fenicjanie, Egipcjanie, Hetyci, Assyryjczycy, Syryjczycy, Babilończycy, Persowie, Rzymianie, Arabowie, Turcy, Anglicy i Francuzi. .... W starożytności były to tereny należące do Fenicjan. Od 64r. p.n.e. były to tereny rzymskie, po czym w 635r. podbili je Arabowie. Część ludności przyjęła islam i używała języka arabskiego, a część pozostała chrześcijanami. W XI w osiedli się w Libanie druzowie, których emirowie (książęta rodów) odgrywali poważną rolę polityczną jako władcy Libanu. .... Lata 1250-1517 to okres panowania Mameluków. Podczas gdy państwo Mameluków chyliło się ku upadkowi, w Anatolii rosła potęga Turków osmańskich. W 1516 roku Turcy zajęli Damaszek, stając się odtąd panami Syrii do końca I wojny światowej. Lata 1516 - 1633 to okres panowania najznakomitszego z emirów Fahr ad-Dina Il, początek nowych dziejów Libanu, okres dążenia do uwolnienia się spod wpływów tureckich. .... Lata 1788 - 1840 z kolei to okres panowania emira Bachira II, który tak jak poprzednik dążył do uniezależnienia się od Turcji. W 1861r. (po okresie krwawych wojen między maronitami i druzami podsycanymi przez Anglię i Turcję) w Stambule został podpisany statut organiczny ustanawiający autonomię Libanu. Stan ten trwał do wybuchu ł wojny światowej, do której przystąpiła Turcja, po czym w Libanie rozpoczął się okres najcięższych prześladowań, głodu i nędzy. .... W 1920 roku na konferencji w San Remo mandat nad Libanem i Syrią przyznano Francji, po czym potwierdziła to Liga Narodów, a Bejrut został stolicą Wielkiego Libanu. Francja przyznała Libanowi Radę Reprezentacyjną, a następnie konstytucję, jednakże kontynuacja protektoratu francuskiego nadal była faktem. W sześć lat później została proklamowana Republika Libanu, ale o ograniczonej suwerenności. W 1941r. władze francuskie uznały formalnie niepodległość Syrii i Libanu. Wybory do parlamentu, które odbyły sic we wrześniu 1943r. przyniosły zwycięstwo zwolennikom odrębności Libanu. Chrześcijanie i muzułmanie zawarli umowę, znaną pod nazwą "paktu narodowego". Prezydentem został Bechara EI- Khoury, premierem Riad El-Solh. W kilka miesięcy później proklamowana została niepodległa Republika Libańska, a Polska była jednym z pierwszych krajów, które ją uznały. .... Od 1945 roku Liban jest członkiem ONZ, jak również współzałożycielem Ligi Państw Arabskich. W 1948 roku powstało państwo Izrael, po czym do Libanu napłynęło 100 tys. uchodźców palestyńskich. Uchodźcy ci, pomimo upływu kilkudziesięciu lat, nadal przebywają w Libanie. .... Od 1967r. Izrael dokonał wielu agresji na terytorium Libanu. Najpoważniejszą była inwazja w 1982r., podczas której zginęły tysiące ludzi, a południowa część Libanu pozostała pod okupacją do roku 2000. Działania militarne i okupacja południowego Libanu przez Izrael wywołały wzrost nacjonalizmu arabskiego, a także powstanie zorganizowanego ruchu oporu (między innymi - Hezbollah, którego partia jest reprezentowana w obecnym parlamencie i rządzie. Lata 1975-1990 to okres wojny domowej w Libanie, wojny okrutnej i bezsensownej, która pozostawiła dziesiątki tysięcy zabitych, rannych i zaginionych. Wojna, która spowodowała nie tylko kolosalne zniszczenia ale również sparaliżowała działalność wszelkich instytucji państwowych i społecznych. Wojna ta zmieniła również, na długie lata, wizerunek Libanu na świecie. Rok 1989 był jej, wydawałoby się, finałem. Libańczycy zawarli porozumienie zwane układem "Taef', regulujące stosunki pomiędzy mniejszościami narodowymi i gwarantujące przyszłościowe podstawy odbudowy państwa. Jednak pierwszy prezydent w powojennym Libanie, Rene Muawad, został zamordowany w wyniku wybuchu samochodu-pułapki, co było wyraźnym i ponownym ostrzeżeniem dla zwolenników suwerenności kraju. .... Lata 1990-2005 to okres dominacji Syrii w Libanie, która miała formalnie wspierać realizację porozumienia "Taef', a następnie wycofać się. Jest to również okres intensywnej odbudowy, dzięki działaniom premiera Rafika Hariri. Kraj dąży do odzyskania utraconej pozycji ośrodka kulturalnego, edukacyjnego i finansowego dla całego Bliskiego Wschodu. Powstaje nowa sieć dróg, autostrad i mostów, a także nowoczesne lotnisko międzynarodowe. Odbudowane są instalacje wodociągowe i telekomunikacyjne w większej części kraju. Odrestaurowano instytucje publiczne, kościoły i meczety, Muzeum Narodowe i Stare Miasto w Bejrucie, które przywróciło dumę i piękno stolicy. Wielkim przedsięwzięciem była budowa nowoczesnego portu lotniczego, a także zniszczonego przez samoloty izraelskie, głównego stadionu sportowego. Powstały nowe szpitale, szkoły, uniwersytety, hotele, restauracje i inne ośrodki kultury, oświaty i biznesu. .... Pomimo wszelkich restrykcji nie zaprzestano walki o prawa obywatelskie i wolność słowa, za co zapłaciło więzieniem wielu Libańczyków. Nie zaprzestano również walki z okupantem izraelskim zakończonej wycofaniem się wojsk izraelskich z południowego Libanu w 2000r. .... 14 lutego 2005 w wyniku terrorystycznego zamachu ginie były premier Rafik Hariri. 14 marca, na Placu Męczenników w Bejrucie odbyła się ponad milionowa manifestacja Libańczyków, domagających się wykrycia morderców i ich osądzenia, a także końca syryjskiej dominacji w Libanie. Pod koniec kwietnia Syria wycofuje swoje wojska z Libanu. .... Rozpoczyna się nowa era w historii tego maleńkiego, śródziemnomorskiego kraju. .... Czy będzie to era suwerennego i demokratycznego Libanu? Nadzieję można pokładać w niezwykłej wprost witalności mieszkańców Libanu, entuzjastycznie odbudowujących swój kraj z ruin, a także w odradzającej się, po 14 lutym, jedności narodowej. .... Papież Jan Paweł II, w czasie pobytu w tym kraju w 1997r., przekazał jego mieszkańcom, a szczególnie młodzieży, orędzie nadziei, które nazwał Wielką Kartą Kościoła Libańskiego, "Chrystus ufa, że będziecie odpowiedzialni za życie własne i waszych sióstr i braci, za przyszłość Kościoła w Libanie i całego kraju. Waszym zadaniem jest obalenie murów, które zostały wzniesione w mrocznych okresach dziejów narodu; nie wznoście nowych murów w kraju. Przeciwnie, powinniście budować mosty między ludźmi, rodzinami i różnymi wspólnotami. W życiu codziennym uczcie się wyciągać rękę do pojednania, aby nieufność ustąpiła wzajemnemu zaufaniu:" .... Mocnych słów Papieża mówiącego także o konieczności przywrócenia libańskiej suwerenności słuchali wszyscy - chrześcijanie i muzułmanie. .... Choć wewnątrz, jak i poza granicami dzieje się wiele niepokojących wydarzeń, Liban patrzy z nadzieją w przyszłość. Wierzymy, że będzie przykładem wolności i demokracji oraz gwarancją pokoju na Bliskim Wschodzie. ... Alicja Kamle Odpowiedz Link
joanna_xx Re: LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:33 Faktem historycznym jest to, że w fenickim mieście > Byblos powstał pierwszy na świecie alfabet. Oj, polemizowalabym. Pisalam juz o alfabecie z syryjskiego Ugarit. > .... Właśnie to żeglarze feniccy byli konstruktorami pierwszej na świecie > łodzi. Tu tez bym polemizowala. Wszak wlasciwa historia F Odpowiedz Link
joanna_xx Re: LIBAN - MOZAIKA CYWILIZACJI,RELIGII I KULTUR 17.07.06, 20:36 Co za glupi komputer...poszlo a jeszcze nie dokonczylam. Wiadomo bowiem, ze wlasciwa historia Fenicjan zaczyna sie po najezdzie ludow morza (1200 pne), wczesniej morza przemierzaly juz takie potegi jak chocby Egipcjanie, ktorzy zamawiali w Ugarit drewno do swoich statkow, rowniez sam Ugarit, ktorego statki byly slawne, w Grecji zas Kreta i Mykeny (czym niby Agamemnon z bratem wybrali sie na Troje?) pozdrawiam Odpowiedz Link
beduinka POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE 17.07.06, 20:22 POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE W najnowszej historii stosunków Polski z regionem Bliskiego Wschodu Liban zajmuje poczesne miejsce. Niewiele jest bowiem w tej części świata państw, których dzieje u zarania niepodległości tak silnie splotłyby się z losami Polaków, rzuconych tutaj przez wydarzenia II Wojny Światowej. Bez większej przesady można stwierdzić, że kilkuletni pobyt w Libanie polskich uchodźców, którzy w dramatycznym dla siebie i swoich rodzin czasie znaleźli tutaj bezpieczną przystań, uczynił dla dobra stosunków polsko - libańskich nie mniej niż działania dyplomatyczne. Mówiąc o początkach polskiej aktywności politycznej w państwach Lewantu słusznie eksponuje się przełomową dla historii stosunków polsko - libańskich bezprecedensową decyzję Zygmunta Zawadowskiego, posła Rządu RP na Uchodźstwie, który jako pierwszy spośród przedstawicieli zagranicznych w Bejrucie uznał pełną suwerenność państwa libańskiego. Stało się to 1 sierpnia 1944 roku. W konsekwencji Polska i Liban nawiązały oficjalne stosunki na szczeblu poselstw. Decyzja Zawadowskiego, który uprzedził odpowiednie instrukcje swojego rządu, na długie lata zapewniła bardzo przychylny stosunek oficjalnych władz niepodległego Libanu wobec Polaków, przesądzając jednocześnie o tym, że to Liban był państwem, które najdłużej, bo aż do 1956 roku, za prawowite władze Polski uznawało rząd emigracyjny w Londynie. Poseł Zygmunt Zawadowski na trwałe zapisał się w historii polskiej dyplomacji jako konsul, który zorganizował przyjazd i pobyt w Libanie polskich uchodźców przybywających z Syberii poprzez Iran, a także jako wybitny polityk i organizator z pełnym oddaniem służący sprawie Ojczyzny i Polakom pozostającym pod jego opieką. Warto w tym miejscu jednak przypomnieć, że historia dyplomatycznych stosunków Polski z Libanem, pozostającym wtedy jeszcze pod mandatem francuskim, rozpoczęła się znacznie wcześniej. Już bowiem od 1933 roku działali w Bejrucie agenci konsularni RP (podlegający Konsulatowi RP w Marsylii) z kompetencją terytorialną na Liban i Syrię. Pierwszym wicekonsulem był Kazimierz Korczyński. W końcu 1939 roku w Bejrucie powstał Wicekonsulat RP, który następnie przekształcony został w Konsulat Generalny. ....Historia stosunków Polski Rzeczpospolitej Ludowej z Libanem nie obfitowała w polityczne wydarzenia dwustronne. Stosunki dyplomatyczne nawiązane zostały 20 października 1956 roku, a pierwszy polski przedstawiciel dyplomatyczny (poseł Włodzimierz Paszkowski) podjął pełnienie misji w Bejrucie 6 grudnia 1956r. Ambasadorowie PRL w Libanie akredytowani byli w latach 1964-1976 również w Jordanii, a w latach 1971 - 1974 także na Cyprze. W Polsce nie było Ambasady Libanu. W Warszawie akredytowani byli ambasadorowie z Pragi. ....Obydwa państwa utrzymywały dość nieregularny dialog na szczeblu Ministerstw Spraw Zagranicznych. Dwukrotnie polscy Ministrowie SZ (Adam Rapacki w 1966r. oraz Stefan Olszowski w 1974r.) wracając z regionalnych podróży zatrzymywali się Bejrucie. W 1974r. oficjalną wizytę w Polsce złożył Minister Spraw Zagranicznych Libanu Fouad Naffah. Ta wstrzemięźliwość w oficjalnych kontaktach była w głównej mierze wynikiem odmienności ustrojowej obydwu państw. Liban przez lata postrzegany był przez PRL, w odróżnieniu od tzw. "postępowych państw arabskich", jako strefa wpływów Zachodu. Częste były natomiast kontakty na szczeblu partyjnym pomiędzy KC PZPR oraz kierownictwem Libańskiej Partii Komunistycznej. Wybuch wojny domowej w Libanie i ogłoszenie stanu wojennego w Polsce przyczyniły się do praktycznego zamrożenia dialogu politycznego między naszymi krajami. ....Powojenny obraz stosunków polsko - libańskich nie byłby w pełni obiektywny bez przypomnienia o współpracy gospodarczej, która korzystnie rozwijała się, pomimo - wydawać by się mogło - niesprzyjających uwarunkowań politycznych. Obydwa kraje łączyła solidna infrastruktura umów gospodarczych, takich jak umowa handlowa i płatnicza, a także umowa o komunikacji lotniczej. W Bejrucie miały swoją siedzibę Bank Handlowy for the Middle East; PLL LOT, Polskie Linie Oceaniczne, a także spółka handlowa DAL Middle East Company. Nie można też pominąć milczeniem faktu, że dzięki stypendiom przyznawanym przez Polskę na naszych uczelniach studiowało wielu Libańczyków. Przejawem trwałości związków polsko - libańskich, lecz także solidarności z narodem libańskim, na przekór uwarunkowaniom historycznym i politycznym było utrzymanie polskiej Ambasady w Bejrucie nawet w najtragiczniejszym okresie wojny domowej w Libanie. ....Przełom polityczny w Polsce, który zbiegł się w czasie z zakończeniem wojny domowej w Libanie zapoczątkował nowy etap w stosunkach dwustronnych. Symbolicznym wydarzeniem było otwarcie w Warszawie w listopadzie 1994r. ambasady libańskiej, z pierwszym rezydującym w naszym kraju ambasadorem - p. Ahmedem Ibrahimem. Z kolei w październiku 1997 roku, po szesnastu latach, do Bejrutu powrócił ambasador RP - p. Tadeusz Strulak (w poprzednich latach placówką kierowali dyplomaci w randze charge d'affaires a.i). Stopniowa, lecz konsekwenta odbudowa stosunków i współpracy polsko - libańskiej w latach 90- tych przygotowała grunt do wymiany oficjalnych wizyt państwowych. 26 lipca 1999r., w ramach podróży bliskowschodniej w Bejrucie przebywał Minister Spraw Zagranicznych RP Bronisław Geremek. Jego spotkania z czołowymi politykami libańskimi pozwoliły ponownie zdefiniować podstawy dwustronnej współpracy w nowych uwarunkowaniach politycznych i gospodarczych. Kulminacja dialogu politycznego z Libanem nastąpiła po objęciu obowiązków w Bejrucie w 2002r. przez Ambasadora RP, p.Waldemara Markiewicza. Polityka aktywniejszego zaangażowania Polski w sprawy bliskowschodnie oraz dążenie do odbudowy związków z państwami tego regionu zaowocowała wizytami w Bejrucie przedstawicieli najwyższych władz państwowych RP. W grudniu 2002r. historyczną wizytę w Libanie złożył Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. W listopadzie 2003r. w ramach podróży bliskowschodniej był tutaj Premier Leszek Miller. Z kolei w styczniu 2004 do Bejrutu przyjechał Marszałek Senatu Longin Pastusiak. Tak częste kontakty polskich polityków z ich libańskimi partnerami były okazją do wymiany stanowisk i poglądów na istotne bieżące tematy międzynarodowe. W pierszym rzędzie jednak ugruntowały wzajemne przekonanie, że obydwa państwa mają sobie wiele do zaoferowania w różnych dziedzinach współpracy, czemu sprzyjać będzie dobrze, bo historycznie sprawdzona i autentyczna przyjaźń obydwu narodów. Warto przypomnieć, że strona libańska nie pozostała bierna wobec polskich inicjatyw. W 1999r. w arszawie przebywał Przewodniczący Parlamentu Nabih Berri, a w lipcu 2004 pierwszą historyczną wizytę w Warszawie złożył prezydent Libanu Emil Lahoud. Rozpoczęła się odbudowa kontaktów gospodarczych. W latach 2002-2005 nastąpiło potrojenie wymiany handlowej. W czerwcu 2005r. przebywała w Polsce delegacja libańskich biznesmenów na czele z byłym ministrem gospodarki p. Adnanem Kassarem. ....Obraz stosunków dwustronnych byłby niepełny, gdyby nie wspomnieć o stacjonującym od 1992 w Libanie południowym w ramach siłach pokojowych ONZ - UNIFIL polskim kontyngencie wojskowym. Służba naszych żołnierzy od początku ich pobytu miała znacznie szerszy wymiar, niż tylko pełnienie obowiązków wynikających z ich mandatu. .... Bezinteresowna pomoc udzielana przez polskich lekarzy i personel medyczny najuboższym mieszkańcom okolicznych miejscowości jest w pewnym symbolicznym sensie odwzajemnieniem gościnności udzielonej przez państwo libańskie, chorym i wycieńczonym uchodźcom polskim podczas II Wojny Światowej. ....Należy mieć nadzieję, że wraz z umacnianiem się pozycji naszego kraju w Europie wzrastać będzie także jego zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, w tym także w ramach Euro-Śródziemnomorskiej Polityki Sąsiedztwa Odpowiedz Link
beduinka 2 POLSKO - LIBAŃSKIE STOSUNKI POLITYCZNE 17.07.06, 20:24 ....Należy mieć nadzieję, że wraz z umacnianiem się pozycji naszego kraju w Europie wzrastać będzie także jego zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, w tym także w ramach Euro-Śródziemnomorskiej Polityki Sąsiedztwa Unii Europejskiej, której uczestnikiem jest Liban. Nie ulega wątpliwości, że nasze bliskie i przyjazne związki z Libanem będą temu sprzyjać. .... Zespół Ambasady RP w Libanie Odpowiedz Link
beduinka WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA MIĘDZY POLSKĄ A LIBANEM 17.07.06, 20:27 WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA MIĘDZY POLSKĄ A LIBANEM Relacje pomiędzy Polską a Libanem można rozważać na różnych płaszczyznach. Poprzednie artykuły ukazały historyczne powiązania obu państw, które z kolei, miały wpływ na stosunki polityczne i ekonomiczne. Wydaje się więc, że także stan obecnej współpracy gospodarczej zdeterminowany jest przez uwarunkowania, ukształtowane jeszcze w przeszłości. .... W stosunkach gospodarczych między Libanem a Polską należy zwrócić szczególną uwagę na wymianę turystyczną i handlową. .... Pierwsi polscy podróżnicy odwiedzali Góry Libanu już w XIV wieku, przede wszystkim w drodze do Ziemi Świętej. Proces ten trwał właściwie do początków XX wieku. Po zakończeniu II wojny światowej na skutek konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz zmian systemów politycznych w Europie Środkowo - Wschodniej możliwości podróżowania do krajów w tych regionach uległy znacznemu ograniczeniu. Zarówno wyjazdy Polaków jak i Libańczyków były limitowane i wymagały zaproszeń indywidualnych oraz często imiennej zgody stosownych władz. W przypadku obywateli Libanu ograniczenia zniesiono w drugiej połowie lat 60- tych. Już w latach 70-tych można było zaobserwować znaczne zainteresowanie wizytami w Polsce, które dodatkowo wzrosło w okresie wojny w Libanie (1975 - 1990). .... Jednak zorganizowany ruch turystyczny został wznowiony dopiero w latach 90- tych. W2001 roku, w Bejrucie, odbyła się konferencja polskich i libańskich operatorów turystycznych. Obecnie kilka polskich biur podróży oferuje wycieczki do Libanu, często połączone ze zwiedzaniem Syrii i Jordanii. Libanem są zainteresowani również ludzie młodzi, dla których stanowi on ciekawe miejsce na uprawianie narciarstwa czy wspinaczki wysokogórskiej lub skałkowej. Z drugiej strony ostatnio poważnie wzrosło zainteresowanie Polską jako krajem urodzenia Jana Pawła II. Organizowane są już pierwsze pielgrzymki. Brakuje jednak szerszej oferty, umożliwiającej Libańczykom skorzystanie z dobrodziejstw polskiej przyrody czy ośrodków uzdrowiskowych. .... Wymiana handlowa między Polską a Libanem nie należy do najbardziej rozwiniętych, jeśli porówna się relacje Polski z innymi krajami Bliskiego Wschodu, czy Libanu z innymi krajami europejskimi. .... W okresie PRL stosunki handlowe z Libanem nie były priorytetem dla ówczesnych władz. Chociaż w tym samym czasie były one ożywione w przypadku takich krajów jak Syria, Libia, czy Irak, gdzie Polska nie tylko eksportowała swoje produkty, ale również prowadziła duże inwestycje budowlane i przemysłowe. Niemniej jednak trudno było nie wziąć pod uwagę rozwoju sektora usług bankowych w Libanie, stąd swoją filię w Bejrucie w latach 70-tych i 80- tych miał Bank Handlowy for Middle East. .... Z kolei od 1939 roku, z przerwami, do Libanu latały Polskie Linie Lotnicze LOT, a ich przedstawicielstwo działało nawet w czasie wojny 1975-1990. W latach 90 - tych zmieniono formę reprezentacji polskiego przewoźnika (LOT reprezentowany jest obecnie przez Generalnego Agenta Sprzedaży), a loty odbywały się nieregularnie. Dopiero od 2001 roku wznowiono loty do Libanu, ale tylko sezonowo. Z drugiej strony libański przewoźnik - Middle East Airways utrzymywał regularne połączenia lotnicze do Polski w latach 1973 - 1975. W Libanie działały także Polskie Linie Oceaniczne, których działalność obecnie przejęła wyodrębniona spółka POL-Levant Shipping Lines. .... Podstawowymi dokumentami, regulującymi dwustronne relacje gospodarcze obu krajów są umowy zawierane pomiędzy państwami - członkami Unii Europejskiej a Libanem, przede wszystkim Umowa Stowarzyszeniowa z czerwca 2002 roku. .... W związku z powyższym zrezygnowano z zawarcia parafowanej jeszcze w 1966 roku umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji. W relacjach bilateralnych szczególnie istotna jest umowa w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku z lipca 1999 roku, która weszła w życie w 2004 roku (Dz.U. 2004r. Nr 266, poz. 2445). Ponadto oba państwa podpisały także umowy w zakresie transportu morskiego i lotniczego. .... Według danych polskiego Ministerstwa Gospodarki Polska eksportuje do Libanu przede wszystkim artykuły spożywcze, żelazo, żeliwo i stal, produkty mleczarskie, produkty przemysłu młynarskiego, a także papier, urządzenia mechaniczne i elektroniczne, odzież, produkty chemiczne i tworzywa sztuczne. Z kolei z Libanu importowane są głównie produkty pochodzenia zwierzęcego, tytoń oraz kakao. Pomimo statystyk wskazujących na import z Polski artykułów konsumpcyjnych, jak dotąd w libańskich sklepach można znaleźć polskie produkty niemal wyłącznie pod zagranicznymi markami Philips, Masterfoods (Twix), czy Fromageries Bel (Kiri). Najbardziej dostępne jest polskie szkło artystyczne, ale nie na taką skalę jak czeskie. Polskie przetwory można także znaleźć w sklepach specjalizujących się w rozprowadzaniu towarów z Rosji, Ukrainy i Białorusi. Podobna sytuacja jest z towarami libańskimi. Raczej trudno jest znaleźć w polskich sklepach wino, oliwę czy owoce cytrusowe z Libanu, chyba że za pośrednictwem francuskich albo niemieckich kanałów dystrybucyjnych. .... Obroty handlowe należą do niskich, szczególnie gdy porówna się je z innymi krajami środkowoeuropejskimi (rys. 1). Jednym z głównych partnerów handlowych Libanu są kraje zachodnioeuropejskie, przede wszystkim Włochy, którego eksport w 2005 roku przekroczył 975 mln USD. .... W ostatnich latach można zaobserwować niewielki trend wzrostowy również w imporcie polskich artykułów przemysłowych, głównie maszyn i generalnie stopniowe zwiększanie obrotów handlowych (rys. 2). Należy przy tym pamiętać, że polskie i libańskie statystyki znacznie się różnią. Według danych polskiego Ministerstwa Gospodarki obroty handlowe z Libanem w 2005 roku wynosiły prawie 26 mln USD, w tym export - 13 026 216 USD, a import - 12 935 642 USD. Powyższe rozbieżności wynikają głównie z odmiennej klasyfikacji pochodzenia i kraju przeznaczenia towarów. .... Duże nadzieje wiązano ze Stałą Polską Ekspozycją Handlową w Bejrucie. Wystawa została utworzona w 2002 roku przez spółki prywatne, ale miała, w swoim założeniu, współpracować z polskim Ministerstwem Gospodarki, Ministerstwem Spraw Zagranicznych i polskimi ambasadami na Bliskim Wschodzie prowadząc działalność promocyjną i komercyjną . Plany były bardzo ambitne, ale w konsekwencji ekspozycja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i została zamknięta. Obecnie organizowane są misje handlowe, zarówno przez polską Krajową Izbę Gospodarczą jak i prywatnych przedsiębiorców libańskich we współpracy z Ambasadą RP. .... Poza planami budowy montowni, a docelowo fabryki akumulatorów do pojazdów samochodowych brak jest danych na temat polskich inwestycji bezpośrednich w Libanie. Wydaje się jednak, że w związku z modernizacją i rozbudową infrastruktury może on być doskonałym miejscem działalności polskich firm budowlanych oraz związanych z sektorem paliwowo-energetycznym. Z kolei przedsiębiorcy libańscy w Polsce działają w sektorze rolno-spożywczym, gastronomicznym, handlowym i turystycznym, a nawet bankowym. Jednak ich obroty nie przekraczają 1 mln USD . .... Polskie firmy coraz częściej uczestniczą w wystawach handlowych (m.in. Horeca, Project Lebanon), które mają zasięg regionalny i są doskonałym miejscem na pierwszy kontakt z rynkiem bliskowschodnim. Z kolei libańscy przedsiębiorcy w czerwcu 2005 roku, na czele z Prezesem Federacji Izb Handlowych, Przemysłowych i Rolnych w Libanie - panem Adnanem Kassarem, brali udział w Polsko- Arabskim Forum Gospodarczym w Warszawie. .... Podsumowując można wyrazić nadzieję, że stosunki gospodarcze pomiędzy Polską a Libanem zachowają obecną dynamikę i będą nadal wskazywały tendencję wzrostową, a przedsiębiorcy wzajemnie docenią potencjał ob Odpowiedz Link
beduinka 2 WSPÓŁPRACA GOSPODARCZA MIĘDZY POLSKĄ A LIBANE 17.07.06, 20:29 .... Podsumowując można wyrazić nadzieję, że stosunki gospodarcze pomiędzy Polską a Libanem zachowają obecną dynamikę i będą nadal wskazywały tendencję wzrostową, a przedsiębiorcy wzajemnie docenią potencjał obu krajów. .... Marzena Zielińska - Schemaly Odpowiedz Link
beduinka POLACY W LIBANIE PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ 17.07.06, 20:35 POLACY W LIBANIE PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ JULIUSZ SŁOWACKI I O.MAKSYMILIAN RYŁŁO ... Pierwsze wzmianki o pobycie Polaków na Bliskim Wschodzie, a w szczególności w Górach Libanu pochodzą z czasów średniowiecza tj. z XIII i XIV wieku, okresu wypraw krzyżowych, w których uczestniczyli polscy książęta, jak również licznych pielgrzymek do Ziemi Świętej. Z tego okresu pochodzi pierwszy zapis pielgrzyma Bernardynów - brata Anzelma, który zawiera wzmiankę o przejściu przez Liban. Jako pierwszy opisał tradycyjną libańską gościnność książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł w swym dzienniku z podróży do Jerozolimy, którą odbył w latach 1582-1584. ... Po trzecim rozbiorze Polski tj. po 1795r. wielu Polaków było zmuszonych do emigracji. Niektórzy z nich, przy okazji pielgrzymek, trafiali do Libanu, tak jak Juliusz Słowacki, nasz wieszcz narodowy i jezuicki misjonarz ojciec Maksymilian Ryłło, przedstawiciele polskiego romantyzmu. ... Pobyt 27-letniego Juliusza Słowackiego w Libanie rozpoczął się 22 lutego 1837r. Trwał on niespełna trzy miesiące, lecz musiał być dla duszy poety niezapomnianym przeżyciem, jako że zaowocował przygotowaniem poematu "Anhelli". Utwór ten, który sam artysta stawiał na czele swych dzieł, cieszył się także ogromnym uznaniem wśród współczesnych. Ignacy Krasicki na przykład mawiał, że na grobie Słowackiego należałoby tylko napisać "Autor Anhellego". ... Słowacki pracował nad "Anhellim" w Ghazirze, gdzie zatrzymał się w klasztorze Św. Antoniego na 45 dni. Tak opisywał to miejsce w liście do matki "(...) miejsce prawdziwie bezludne, klasztor zbudowany na skale, dobrzy księża ormiańscy, piękne kwiaty rozwijające się wiosną w górach, rozległy widok na morze z mojej celi, wszystko to miłe mi zostawiło wrażenie." Zważywszy na porę roku, koniec zimy i początek libańskiej wiosny oraz niezwykle malownicze położenie klasztoru, można mniemać, że poeta był pod silnym wrażeniem orientalnej przyrody, która, nie spalona jeszcze letnim słońcem, urzekała urokiem i bujnością. ... Z klasztoru "zawieszonego pod chmurami", jak go nazwał w liście do matki, przeniósł się Słowacki na następne 40 dni do Bejrutu, gdzie najprawdopodobniej zatrzymał się w osmańskim karawanseraju Khan Antouna Beya i wiódł bardziej "światowy" tryb życia, jako gość sfer towarzyskich. Europejczycy, mieszkający w Bejrucie, przyjmowali go chętnie i z życzliwością, dumni, że odwiedził ich drugi po Lamartinie wielki poeta. ... Szczególnie bliskie stosunki nawiązał Słowacki z konsulem Francji, który chętnie gościł go w domu i dostarczał lektury. Poeta traktował go jak "swego konsula", był wszelako obywatelem Francji, Polska już nie istniała; nosił ją tylko w sercu, jak wszyscy emigranci i patrioci. ... Sto lat później polska prasa na uchodźstwie nie omieszkała przypomnieć o pobycie Słowackiego w Libanie, umieszczając dnia 28 kwietnia 1946r. na ścianie klasztoru Św. Antoniego tablicę pamiątkową w językach polskim, francuskim i arabskim. Trzy lata później, w 1949r. w setną rocznicę śmierci poety ukazało się drukiem tłumaczenie arabskie "Anhellego". ... Słowacki spotkał w Libanie innego Polaka o równie charyzmatycznej i bujnej osobowości, ojca Maksymiliana Ryłło, jezuickiego misjonarza. ... Spotkanie to niewątpliwie wywarło na poecie wielkie wrażenie, do tego stopnia, że spędził z zakonnikiem całą noc poprzedzającą Święto Zmartwychwstania Pańskiego, spowiadając się z całego życia. ... Postać ojca Ryłło zasługuje na uwiecznienie w literaturze lub w filmie, nie tylko dla niepowtarzalnych walorów jego osobowości ludzkiej i kapłańskiej, ale i dla wiekopomnego dzieła, które pozostawił Libanowi po sobie. Dziełem tym była pierwsza na Bliskim Wschodzie uczelnia wyższa - Kolegium Azjatyckie, późniejszy Uniwersytet Katolicki im. Św. Józefa. ... O sile osobowości M. Ryłły świadczy fakt, że po odbyciu studiów lekarskich na Uniwersytecie Wileńskim (współcześnie z Adamem Mickiewiczem) zdecydował się wstąpić do zakonu jezuitów. Nielegalnie przekroczywszy granicę rosyjską udał się na studia teologiczne do Rzymu. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1833r. i już na początku swych działań dał się poznać jako duchowny o niespotykanym darze kaznodziejskim i wielkiej pracowitości. Dzięki temu już wkrótce wysłano go na Wschód z pierwszą misją tzw. syryjsko-babilońską (kiedy to nastąpiło spotkanie ze Słowackim w Ghazirze). Misja ta, trwająca od 1836 do 1837r., oprócz swego właściwego celu, jakim była poprawa stosunków kościelnych na wyznaczonym obszarze, wzbogacona została także poszukiwaniami archeologicznymi. Stał się więc ojciec Ryłło jednym z pionierów archeologii orientalnej. Lecz najistotniejszym owocem tej wyprawy było przygotowanie przez o.Ryłło projektu Kolegium Azjatyckiego w Bejrucie, który w 1838r. złożył do Kongregacji Propagandy w Watykanie. Uczelnia miała nie tylko kształcić przyszłych misjonarzy, lecz również osoby świeckie w przedmiotach ogólnokształcących, w różnorodnych językach regionu. Nasz ambitny jezuita widział tę nowoczesną wszechnicę wiedzy, wyposażoną we wszelkie zakłady pomocnicze i laboratoria dla zajęć praktycznych i fakultatywnych z obserwatorium astronomicznym włącznie. Dosłownie nic nie sprzyjało realizacji tego nadzwyczaj śmiałego i nowatorskiego dzieła. Trudno było o.Ryłło przekonać ówczesnego papieża Grzegorza XVI (nie wspominając o nieprzychylności Kongregacji Propagandy) do wsparcia projektu, w którym Ojciec Święty dopatrywał się konkurencji dla istniejącego w Rzymie Collegium Urbanum i obawiał się postawienia "ołtarza przeciwko ołtarzowi". Po ostatecznej akceptacji ze strony Watykanu w 1839r. o.Ryłło z zapałem graniczącym z pasją rozpoczął swą osobistą krucjatę, której owocem było uruchomienie w listopadzie 1841r. "Collegio Asiatico di Beirut". ... Działał w niezwykle trudnych i zawiłych warunkach politycznych, okupacji egipskiej, wojny domowej, głodu, zagrożenia dla Kościoła w tym regionie. Mając na względzie ocalenie umęczonej ludności przed zagładą nasz bezkompromisowy jezuita narażał się nie tylko władzom egipskim, ale i konsulowi francuskiemu, zabiegając o interwencję Francji. Miał również przeciwko sobie ortodoksów bejruckich oraz niektórych muzułmanów. ... Natomiast wdzięczny lud libański nadał mu przydomek "Ojca Zwycięzcy" (Abuna Mansour). Dla Francuzów ten "L'homme incroyable" (niesamowity człowiek) był nieobliczalnym zagrożeniem dla ich wpływów w Libanie. ... Tak jawna niechęć spowodowała, że wkrótce tj. w 1842r. został odwołany na Maltę dla tzw. "dobra misji". Opuścił swoje ukochane dziecko - "Collegio..." i po niezwykle aktywnym życiu, wypełnionym wyczerpującą pracą zmarł w wieku 46 lat, nigdy już nie ujrzawszy swej ojczyzny. ... W setną rocznicę śmierci o.Maksymiliana Ryłło - 11 grudnia 1948r. - staraniem Poselstwa RP w przedsionku kościoła jezuickiego Św. Józefa w Bejrucie umieszczona została tablica w języku łacińskim upamiętniająca osobę polskiego misjonarza. ... Oprócz uczelni, która działa do dziś pod nazwą Uniwersytetu Św. Józefa (USJ), o.Ryłło pozostawił Libanowi jeszcze jedną pamiątkę w postaci obrazu Matki Boskiej Wyzwolicielki (Notre Dame de la Delivrance), znajdującego się w kościele o.o. Jezuitów w Bikfaya koło Bejrutu. ... Wielu polskich księży jezuitów, orientalistów i ludzi świeckich przebywało w Libanie w XIX wieku, podobnie jak zastępy polskich żołnierzy i oficerów, którzy ochotniczo wstępowali do armii tureckiej. Począwszy od 1865r. żołnierze polscy, choć w obcych mundurach, zaczęli odgrywać ważną rolę w Libanie. ... Warto wspomnieć, że w XIX wieku w Libanie stacjonował autentyczny "polski" pułk dragonów osmańskich, ze sztandarem w biało-czerwonych barwach i krzyżem, umundurowanych podobnie jak ułani 1831r. Była to ostatnia polska formacja militarna aż do czasów Legionów Piłsudskiego. Trudno przecenić moralne znaczenie tego faktu w czasach, gdy P Odpowiedz Link
beduinka 2 POLACY W LIBANIE PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ 17.07.06, 20:36 ... Warto wspomnieć, że w XIX wieku w Libanie stacjonował autentyczny "polski" pułk dragonów osmańskich, ze sztandarem w biało-czerwonych barwach i krzyżem, umundurowanych podobnie jak ułani 1831r. Była to ostatnia polska formacja militarna aż do czasów Legionów Piłsudskiego. Trudno przecenić moralne znaczenie tego faktu w czasach, gdy Polski nie było na mapach. ... W XIX wieku zastępy polskich żołnierzy i oficerów chętnie wstępowały do tureckiej armii, aby walczyć ze wspólnym wrogiem - Moskalami. Turcja zaś, w następstwie tragicznych walk pomiędzy druzami a chrześcijanami w Górach Libanu w latach 1860-1861 i po interwencji europejskiej, została zobowiązana powoływać na stanowisko gubernatorów Libanu wyłącznie chrześcijan, jak również utrzymywać w kraju garnizony chrześcijańskie pod dowództwem chrześcijan. Jednym z gubernatorów mianowanym na to stanowisko w 1902r., był Polak - Władysław Aleksander Stanisław Czaykowski (Muzaffar Pasza). ... W tym czasie w Turcji, Macedonii i na Bałkanach odbywał służbę pułk dragonów osmańskich sformowany z inicjatywy Sadyka Paszy Czaykowskiego wyłącznie z Polaków. W uznaniu zasług pułk ten został wcielony do gwardii cesarskiej i oddelegowany do Libanu w 1865r. Pierwszym dowódcą "pułku polskiego" w liczbie około 3000 był Stefan Gościmiński (Toufan Bey); jego następcą zaś Ludwik Sas Monasterski (Lufti Bey). ... Polscy dragoni wzorowo pełniąc służbę zdobyli sobie zaufanie i szacunek ludności libańskiej, jednak byli rozczarowani faktem, że Turcja nie umożliwiła im walki z Moskwą, zwłaszcza w wojnie rosyjsko-tureckiej. To rozczarowanie spowodowało, że po 24 latach istnienia pułk polski w Libanie przestał istnieć. Była to wszelako malownicza karta w dziejach polskiego oręża. W archiwach kościelnych Bejrutu odnaleźć można wiele polsko brzmiących nazwisk ze starej emigracji jak: Ratyński, Zabłocki, Konicki, Górkiewicz itd. Jednak związki z polską tradycją narodową i językiem zostały dla tych rodzin bezpowrotnie utracone. Wyjątek stanowili P.P. Miklasiewiczowie i Monasterscy, którzy najbardziej poczuwali się do polskości i po 1919r. niektórzy z nich przyjęli polskie obywatelstwo. ... Następna fala polskiej emigracji napłynęła do Libanu w latach II wojny światowej, ale to już całkiem inna historia. ... Hanna Abi-Akar Odpowiedz Link
beduinka POLSKI EXODUS NA BLISKI WSCHÓD 17.07.06, 20:37 POLSKI EXODUS NA BLISKI WSCHÓD Generał W.Anders .... Na mocy układu Sikorski-Majski, zawartego w 1943r. pomiędzy polskim a radzieckim rządem, oraz po zajęciu wschodnich terenów Polski przez, Armię Czerwoną w 1939r. Polacy, zesłani na Syberię uzyskali możliwość opuszczenia łagrów. Dołączyli oni do polskiej armii Gen. Władysława Andersa. W latach 1943- 1946 poprzez Iran i Bliski Wschód około 6000 Polaków, głównie kobiet i dzieci, osiedliło się w Libanie. W tym okresie w Bejrucie przebywała już niewielka grupa Polaków, która dotarła tam przez Rumunię i Palestynę w latach 1939 -1942. .... Po przybyciu na miejsce uchodźcy pozostawali pod opieką Poselstwa Polskiego, od października 1943r. z posłem dr. Zygmuntem Zawadowskim na czele. Polskie Przedstawicielstwo w Bejrucie reprezentowało oficjalny Rząd Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie, uznawany za prawowity przez władze libańskie. .... To właśnie tu w Bejrucie pomagali im Polacy, jak pani Anna Miklasiewiczowa, która zorganizowała Komitet Pomocy Dzieciom Polskim, oraz pan Kotiużyński i dr Ludwik Monasterski, zarządzający Komitetem Pomocy Polakom. Od stycznia 1942r. działał tu w ramach międzynarodowych organizacji "Polski Czerwony Krzyż", zajmujący się pomocą charytatywną dla ocalonej polskiej ludności, znajdującej się w Libanie oraz w innych krajach. .... Pani Halina Chojecka-Szeremeta we wstępie do książki "Pod cedrami Libanu" opisuje: "Bejrut jako miasto mojej młodości! Byłeś oazą po pustynnych i gorzkich latach spędzonych w Związku Sowieckim. Byłeś pierwszym miastem od wywiezienia z Polski, w którym mieszkałam w prawdziwym domu z pokojami i z łazienką. Przyjąłeś mnie z otwartymi rękoma: twoich uczelni, ulic, kościołów i kwiaciarni. Pachniałeś kwiatem pomarańczy i jaśminem, którego splecione girlandy zawieszałam na szyi, gdy lazurowymi wieczorami szłam na kawę, albo jeden kieliszek sherry (na co tylko było mnie stać) do nadbrzeżnych kafejek, albo raz czy dwa w życiu do St.George'a. Twój nieco francuski posmak cieszył mnie i upajał. Twoja zieleń i kwiaty sprawiały wrażenie, że wiecznie jest wiosna. Życzę ci szczęścia Bejrucie". .... Liban okazał się przyjaznym miejscem dla przymusowych emigrantów wojennych, którzy chcieli kontynuować naukę lub rekonwalescencję zdrowotną. W Bhamdoun i Bhannes utworzono polskie sanatoria. Dzięki staraniom dyrektora opieki nad Polakami pana Kraczkiewicza oraz przy pomocy przedstawiciela Ministerstwa Informacji w Jerozolimie pana Kańskiego bejruckie radio "Lewant" transmitowało od listopada 1941r. codzienne, regularne programy dla Polskiej Armii na Bliskim Wschodzie, a od lutego 1942r. polskie audycje nadawane były dwa razy dziennie. W czerwcu 1943r. przybył do Libanu na wypoczynek gen. Władysław Sikorski i zatrzymał się w Brumanie, miejscowości położonej blisko stolicy w górach Libanu. .... W Bejrucie 27 czerwca po raz ostatni przemawiał przez radio, udając się następnie w swoją ostatnią, tragicznie zakończoną podróż. Wtedy także zapadła decyzja o utworzeniu w stolicy Libanu polskiego biura prasowego. .... Życie polskich uchodźców było w pełni zorganizowane. Na początku Polaków przyjmowano w obozie przejściowym w Bejrucie, a następnie osiedlano w Ghazir, Zouk-Mikael, Ajaltoun, Baladoun, Beit-Chabab, Roumie i Babdaat. Założono szkoły, małą polską bibliotekę z około 500 woluminami. Istniały też szpitale dla uchodźców oraz polski kościół w Ghazir. Tak wspomina ten okres pan Andrzej Rutkowski: "Wczesną wiosną roku 1945 z małą grupą Polaków przybyliśmy z Teheranu poprzez Ahwas i Bagdad do Ghaziru. Zamieszkaliśmy w domu na górze przy pomniku Chrystusa. Z rodzicami byłem ja (15 lat) i mój brat o 6 lat młodszy i jeszcze parę osób. Nie było wtedy polskiej szkoły w Libanie. Liban wszystkich nas oczarował, wiosna, ciepło, góry pokryte kwitnącymi anemonami i niespotykana serdeczność ludności. Było jak w raju francusko-języcznym. Niestety, rodzice w związku z brakiem szkoły, wysłali mnie do Palestyny do Junackiej Szkoły Kadetów, która znajdowała się w miejscowości Barbara koło Aszkalenu. Po mnie przyjechali bracia Moszyńscy. Do Libanu przyjeżdżaliśmy na ferie. Najwspanialsze wakacje roku 1946, które wszyscy do dziś wspominamy i my w Polsce i mieszkający w Kanadzie Antek Stelmach (mieszkal prawie naprzeciwko p.Sławy). Wakacje spędziliśmy w Mameltain w domu p.Rafaeli Santi. W sąsiednim domu mieszkał Emir Joseph Sheihab. Morze w zatoce Jounieh było czyste jak kryształ, kąpaliśmy się przy skałkach gdzie jest obecnie Casino. W sierpniu 1947r. szkoła wyjechała do Anglii, a ja, po małych przygodach, dotarłem jesienią do Libanu. Chodziłem do Gimnazjum w Zouku. W marcu 1948r. odpłynęliśmy do Polski i przez Włochy dotarliśmy do PRL. W czasach stalinowskich po nocach śnił mi się Liban, nawet pastuchem mógłbym być ale w Libanie." .... Ważnym rozdziałem w życiu emigrantów była organizacja polskiego szkolnictwa na różnym poziomie nauczania, tj. szkół powszechnych, gimnazjów o zróżnicowanym profilu kształcenia, liceum, a także kursów zawodowych. W sumie założono wtedy 15 placówek oświatowych, a rekordowa liczba uczniów w 1947r. wynosiła 1286 osób. .... Jednak największą ambicją polskich władz na uchodźctwie było zapewnienie wyższego wykształcenia pokoleniu młodzieży, która w przyszłości w nowej, niepodległej Polsce miała odbudować tak osłabione wojną polskie środowisko inteligenckie i naukowe. Liczba studentów na przestrzeni lat 1942-1950 zmieniała się wskutek ciągłego ruchu młodzieży. Ogółem przez Bejrut przeszło 400 polskich studentów, z których mniej więcej połowa uzyskała dyplomy ukończenia studiów, między innymi na Uniwersytecie Św. Józefa-USJ, w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych - ALBA oraz na Uniwersytecie Amerykańskim-AUB w Bejrucie. Studenci kształcili się w dziedzinach medycznych: stomatologia, farmacja, położnictwo, pielęgniarstwo; naukach społecznych i politycznych: prawo, filozofia, teologia, naukach ścisłych: chemia, fizyka, matematyka, architektura oraz studiowali sztuki piękne. .... Szczególne znaczenie miała decyzja polskich władz o wysłaniu dziewcząt, które ukończyły szkoły średnie w Teheranie, na studia do Bejrutu. Swoją postawą i chęcią do nauki polskie studentki "przetarły" libańskim koleżankom drogę do uzyskania wyższego wykształcenia w czasach i w regionie, gdzie dostęp do edukacji był możliwy przede wszystkim dla mężczyzn. AUB stworzyło specjalne kursy języka angielskiego, aby umożliwić Polkom podjęcie studiów, ponieważ w większości znały tylko język niemiecki lub francuski. W 1944r. wydział sztuki i nauki AUB przyjął 30 studentów, a wydział farmacji 10 studentów na rok zerowy - kursy przygotowawcze. Polki częściowo zostały zwolnione z czesnego, a resztę wydatków pokrywał Rząd Polski w Londynie. Pierwszą polską studentką, która ukończyła wydział dentystyczny w 1944r., otwierając możliwość studiów na tej specjalizacji kobietom libańskim, była Irena Bełżyńska, a jej siostra Jadwiga ukończyła z wyróżnienim Wydział Fizyki na AUB.Natomiast Pani Donata Kawka- Azzi rozpoczęła wykłady na Wydziale Pielęgniarstwa AUB. Pomiędzy gospodarzami a gośćmi nawiązały się przyjaźnie, które przetrwały długo po opuszczeniu Libanu przez uchodźców. Polacy - przymusowi emigranci oceniali pobyt w Libanie bardzo pozytywnie, nazywając swój nowy kraj "wyspą szczęśliwych". .... Polskie studentki brały czynny udział w życiu uniwersyteckim. W 1943r. Felicja Fedorowicz została pierwszą kobietą - prezesem Klubu Współpracy Studenckiej (International Relations Club). Z kolei w 1946r. Polki wybrały swoją reprezentantkę do Studenckiej Organizacji Kobiet (Women Students Organization). .... Oto jak wspomina swoje lata szkolne spędzone w Libanie jedna z polskich studentek pani Irena Beaupré - Stankiewicz: "Na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie, profesorowie i koledzy studenci byli bardzo przyjaźni. Odpowiedz Link
beduinka 2 POLSKI EXODUS NA BLISKI WSCHÓD 17.07.06, 20:38 .... Oto jak wspomina swoje lata szkolne spędzone w Libanie jedna z polskich studentek pani Irena Beaupré - Stankiewicz: "Na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie, profesorowie i koledzy studenci byli bardzo przyjaźni. Było niewiele arabskich kobiet studentek. Ja osobiście poznałam tylko jedną z nich bardzo dobrze - ona była córką sekretarza ambasady irańskiej. Była bardzo piękna i inteligentna, o pełnej życia osobowości, a jej ubranie zachwycało mnie. Wszyscy mężczyźni studenci, których wielu znałam, nie tylko z naszego roku studiów humanistycznych, lecz kilku z inżynierii i medycyny, zachowywali się w stosunku do nas jak dżentelmeni. Mieli bardzo dobre maniery, swobodny i bezpośredni kontakt, i wiele osobistego uroku (...) Amerykański Uniwersytet w Bejrucie był ciągle odróżniany przez swoją przedwojenną kurtuazję. (...) uniwersytet organizował przyjęcia towarzyskie pod gołym niebem, w ogrodach na cele dobroczynne; były także przedstawienia i występy amatorskiego teatru studenckiego i tzw. "księżycowe gale", albo pikniki przy świetle księżyca na plaży uniwersyteckiej, oświetlonej ogniskami, gdzie ustawiano rożen i gdzie można było tańczyć przy muzyce z gramofonu, pływać we wspaniałej, ciepłej, morskiej wodzie i ogólnie mówiąc spędzić cudownie czas." .... Polscy emigranci w Libanie stanowili grupę autonomiczną, nie posiadali libańskiego obywatelstwa, ale byli silną i wierną swojej ojczyźnie grupą narodową, o wielkiej dojrzałości obywatelskiej. Jako, że wielu z nich było osobami wykształconymi, często zajmującymi ważne stanowiska w przedwojennej Polsce, postanowili oni wykorzystać swoje doświadczenie na rzecz kraju, który ich tak gościnnie przyjął. Dla przykładu można wymienić Edwarda Romańskiego, który nie tylko wykładał w katedrze inżynierii wodnej AUB, ale również był ekspertem rządu libańskiego do spraw wodnych oraz w zakresie konstrukcji irygacyjnych, między innymi na rzece Litani. Karol Flecker, specjalista w zakresie farb i lakierów, zmodernizował tę gałąź przemysłu w Libanie, a Karol Schayer był jednym z najważniejszych przedstawicieli modernizmu w libańskiej architekturze. Zaś współpraca dr Stanisława Zaremby, z centrum studiów i badań matematyczno-fizycznych, zaowocowała opublikowaniem jego wykładów z dziedziny topologii elementarnej wielokątów. .... Ostateczny wyjazd uchodźców polskich z Libanu nastąpił w lipcu 1950r. i dodatkowo zimą 1951r. Los rozrzucił ich po całym świecie. Z braku szans na powrót do ojczyzny szukali swego miejsca w Europie Zachodniej i za Oceanem. Z ogólnej liczby około 6000 osób tylko 607 powróciło do Polski, co jest faktem bardzo znamiennym. .... Około 200 z nich nie wyjechało i zintegrowało się z dynamicznym społeczeństwem libańskim, wzbogacając życie kulturalne i naukowe kraju cedrów. Pozostali i osiedli tu w Libanie, zakładając rodziny w swojej drugiej ojczyźnie. .... W dowód wdzięczności Rząd Polski przyznał ówczesnemu prezydentowi Libanu - Szeikowi Bechara El-Khoury najwyższe polskie odznaczenie - order Orła Białego, a premier Riad El-Solh, Minister Spraw Zagranicznych - Hamid Frangieh oraz Minister Skarbu - Hussein Oueyni i były Minister Spraw Zagranicznych - Henry Pharaon zostali odznaczeni orderem Polonia Restituta. .... Małgorzata Ziółkowska-Husami Odpowiedz Link
beduinka WSPOMNIENIA OFICERA ARMII POLSKIEJ 17.07.06, 20:39 WSPOMNIENIA OFICERA ARMII POLSKIEJ. ....... W paru słowach postaram się przedstawić skromny zakres mojej znajomości i wspomnień z tych odległych czasów, 57 lat temu. Otóż byłem w Libanie dwukrotnie. Pierwszy raz na wiosnę 1943 roku, przejazdem na brytyjski wojskowy kurs młodszych dowódców w Palestynie. Jechaliśmy wtedy samochodami do Damaszku, a stamtąd pociągiem przez Bejrut i Tel-Aviv do Gazy. Nie mieliśmy żadnej okazji na turystykę lub kontakt z ludnością. Mój drugi pobyt miał miejsce we wrześniu tegoż roku na górskich ćwiczeniach w północnym Libanie, w pobliżu Tripoli. Tym razem podróżowaliśmy wojskowym transportem z całym motorowym sprzętem rozpoznawczego szwadronu złożonego z kilku oficerów i około 120 szeregowców. W obu wypadkach ciekawą i miłą niespodzianką dla nas przybywających z irackiej pustyni były dramatyczne zmiany krajobrazu i klimatu. Libańska zieleń, powietrze czyste i świeże, utrzymane drogi i solidne budynki sprawiały na nas krzepiące wrażenie cywilizacji i dobrobytu. Jednocześnie zauważaliśmy dziwny brak miejscowej ludności. Żadnego zainteresowania jeszcze jedna ekipą obcych żołnierzy w tym kraju z brzemienną historią najazdów, okupacji i zamętu. Duże wille na przedmieściach okolone ślepymi murami. Wszystkie wejścia zabezpieczone ciężkimi kratami i okuciami. Pamiętam jak przy jednym z takich większych domów, koło Tripoli, wystawiliśmy tymczasowy ćwiczebny punkt obserwacyjny z wglądem na zakręt drogi wiodącej od niedalekich wzgórz do naszych namiotów w Dahr-el-Ain. To był dość wczesny poranek i pogodnej ciszy nie mącił żaden ruch pojazdów ani przechodniów. W masywnej bramie zaskrzypiała nagle mała metalowa furtka. Wyszła jakaś starsza pani w europejskim płaszczu. Ciągnęła na smyczy nerwowego czarnego jamnika, który z miejsca poczuł hałaśliwą niechęć do obcokrajowców i starał się dosięgnąć nogawki najbliższego ułana. Jego pani nie mogła psa uspokoić, ale odciągnęła go od nas i w pięknym francuskim języku przeprosiła nas za harmider. Po pewnym czasie powróciła do domu i przysłała na tacy dzbanuszek mocnej czarnej kawy i kilka malutkich delikatnych filiżanek. Z końcem września opuściliśmy piękny Liban powracając do naszego pułku w Iraku aby stamtąd wyruszyć wkrótce do Egiptu i na front we Włoszech. .......... Miałem jeszcze w tamtych latach wojny dobrego znajomego z Polski. Nazywał się Tadeusz Holc, starszy kolega z gimnazjum Mikołaja Kopernika we Włodzimierzu. Przeszedł przez Rosję i razem z tysiącami rodaków wstąpił do polskiego wojska w ZSRR i przyjechał w mundurze na Bliski Wschód. Służył w batalionie łączności, ale bardzo źle znosił pustynny klimat. Lekarze zwolnili go z czynnej służby więc udał się na amerykański uniwersytet w Bejrucie. Nie przypominam sobie co studiował, ale dostał później niezłą posadę w Londynie. Zmarł niestety już kilkanaście lat temu. ... Zbigniew Jażyk, major kawalerii Likwidator Spraw Koła Pułkowego w Londynie Odpowiedz Link
beduinka HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE 17.07.06, 20:43 HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE ..... W 1945 r. wycieńczeni polscy uchodźcy, którzy dotarli do Libanu poprzez Iran gdzie wielu zmarło na skutek niedożywienia, chorób oraz niewolniczej pracy w czasie pobytu na syberyjskiej "nieludzkiej ziemi", zostali objęci troskliwą opieką Polskiego Poselstwa. W Libanie śmiertelność wśród Polonii już nie przekraczała zwykłej miary. Zmarłych chowano pierwotnie na cmentarzach miejscowości, w których zamieszkiwali. Latem 1946 roku z inicjatywy pana Kocupera, dekanat polski przystąpił do utworzenia własnego polskiego cmentarza. Polskie władze zwróciły się o pomoc do Rządu Libańskiego oraz władz miasta Bejrutu. Pismem z dnia 24 czerwca 1947 roku libańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zawiadomiło nasze Poselstwo, że oddaje Polakom część swego cmentarza. .... Teren przylegał do francuskiego cmentarza wojskowego, znajdował się na skraju miasta pod gajem piniowym i otoczony był murem. Został urządzony skromnie ale z pietyzmem. Wydzielony murem, przecinał go chodnik. W środkowej części powstał placyk, na którym postawiono krzyż a 103 groby umieszczono symetrycznie w dwóch rzędach po obu stronach prowadzącej do krzyża alejki. Każdy grób zawierał płytę z nazwiskiem i datą śmierci. .... Po opuszczeniu Libanu przez uchodźców latem 1950r. cmentarzem nadal opiekował się Komitet pod przewodnictwem ks. Kantaka. Taka sytuacja trwała do wybuchu wojny domowej w Libanie w 1975 roku. Cmentarz znalazł się tuż przy "zielonej linii" dzielącej Bejrut i w wyniku bombardowań uległ kompletnemu zniszczeniu. Zburzony, zaśmiecony, a przede wszystkim niedostępny - tak przetrwał wojnę i po jej zakończeniu wymagał całkowitego remontu. Powstał Komitet Cmentarny, tym razem już bez zmarłego w 1976 roku ks. Kantaka. Odbudowa była możliwa tylko dzięki dotacjom Polonii, w tym byłych polskich uchodźców, napływającym z Wielkiej Brytanii, Francji oraz Kanady i USA. Do opieki nad cmentarzem włączyła się też aktywnie "Wspólnota Polska w Libanie", która od 1 listopada 1992 roku przejęła nad nim całkowitą opiekę. Rokrocznie w Święto Zmarłych organizowana jest msza święta, zapalane są znicze, a groby przyozdabiane wiązankami kwiatów w barwach narodowych. Obecny wygląd cmentarza nie odbiega znacznie od tego, jaki istniał przed wojną domową. Wykonano tylko dodatkowe remonty. W 2003 roku wymieniono stojący w centralnej części cmentarza krzyż na pomnik, zaprojektowany przez współpracującego ze Zgromadzeniem Księży Salezjanów włoskiego architekta Graziano Romaldi, z wyrytą w kamieniu mapą Polski. Nie bez znaczenia jest również pomoc Polskiego Kontyngentu Wojskowego, działającego w ramach UNIFIL w Libanie. Rokrocznie żołnierze pomagają w porządkowaniu tego miejsca. W ostatnich latach również Ambasada RP ma ogromny udział w pracach. Cmentarz odwiedzają Polacy mieszkający w Libanie, ale również turyści z Polski. Obecnie spoczywa tu 125 zmarłych, w ogromnej większości są to uchodźcy z okresu II wojny światowej, ludzie znani nam tylko z imienia i nazwiska. Osoby, o których możemy powiedzieć więcej to ksiądz Kamil Kantak, artysta malarz Bolesław Baake oraz architekt Karol Schayer. Z sylwetką ks.Kantaka zapoznali się Państwo w osobnym artykule dotyczącym polskiego duszpasterstwa. Bolesław Baake .... Twórczość Bolesława Baake (1905 - 1963) do dziś pozostaje mało znana. Sprawiły to koleje jego życia. Urodzony w Kijowie w roku 1905 studiował malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1928 - 1934 w pracowni prof. Tadeusza Pruszkowskiego. Jak było w zwyczaju tej pracowni, podczas studiów był uczestnikiem letnich plenerów w Kazimierzu nad Wisłą. Po studiach został asystentem w Akademii Sztuk Pięknych, w pracowni swojego profesora. Malarstwo Baake tamtych lat to przede wszystkim pejzaże, ale także portrety, pełne światła i delikatnie tonowanej barwy. .... Jego przedwojenna twórczość ocalała w niewielkim stopniu, większość dzieł uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej, która zmieniła również losy artysty. Wywieziony na Syberię, zdołał się stamtąd wydostać wraz z armią generała Andersa. Przez Persję dotarł do Libanu jesienią 1945 roku, gdzie pozostał do końca życia. Mimo postępującej gruźlicy nie zaprzestał działalności artystycznej. Malował, tak jak wcześniej, głównie pejzaże i portrety. W roku 1947 roku Wydział Oświaty Polskiego Poselstwa zorganizował Polską Szkołę Malarstwa i Rysunku pod kierownictwem prof. Baake. Szkoła skupiała 11 uczniów i istniała do ostatecznego wyjazdu Polaków z Libanu w lipcu 1950 roku. Prof. Baake miał własną wystawę latem 1951 roku w lokalu Klubu Libańsko-Syryjskiego w Bejrucie, wystawił 40 płócien - portretów, pejzaży, kwiatów itp. Prezentacja wywołała żywą reakcję krytyki i publiczności oraz została pochlebnie oceniona przez prasę. Artysta był chyba jedynym polskim pisarzem i krytykiem malarstwa w Libanie. Napisał wiele artykułów w tutejszych pismach polskich, omawiając w nich malarstwo polskie, francuskie i libańskie. Część swojego dorobku postanowił przekazać do Polski. Wykonanie swojej ostatniej woli powierzył żonie, zaś po jej śmierci dzieła tego dopełnił p. Jousef Boutros Kmaty, drugi mąż wdowy po artyście. Stało się to możliwe dzięki wielkiemu osobistemu zaangażowaniu byłego ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej w Libanie - p. Tadeusza Strulaka. Ostatecznie, trzydzieści pięć prac Bolesława Baake znalazło się w Kazimierzu Dolnym, miasteczku młodości malarza. Uroczystego przekazania spuścizny artystycznej do Muzeum Nadwiślańskiego dokonał w dniu 29 sierpnia 2002 roku minister Włodzimierz Cimoszewicz. Karol Schayer .... Urodzony w 1900 roku i dyplomowany na Politechnice Lwowskiej Karol Schayer od roku 1927 pracował na Śląsku. .... Zaprojektował tam wiele szkół, budynków mieszkalnych oraz przebudował ratusz w Chorzowie. Ukoronowaniem jego pracy był budynek Muzeum Śląskiego, który miał stać się symbolem polskości Śląska. Niestety w 1941 roku Niemcy rozebrali budynek do fundamentów. Polska literatura uśmierciła Schayera, podając, że zginął w czasie wojny. Tymczasem, jak wielu innych, tułał się po Europie i Azji, by wreszcie poprzez Palestynę w kwietniu 1945 roku dotrzeć do Bejrutu i tu osiąść na stałe. Pan Schayer rozpoczął pracę w libańskiej firmie budowlanej, a po jej upadku utworzył własną spółkę. Początkowo projektował stacje elektryczne i sklepy. Dopiero od chwili zwycięstwa w konkursie na projekt Klubu Alumnów uniwersytetu amerykańskiego, jego kariera rozkwitła. Ważnym dziełem była też budowa siedziby spółki Kadicha wraz z całym urządzeniem w Tripoli. W 1970 roku po raz kolejny zmuszony był zmienić kraj zamieszkania. Wyjechał wraz z żoną do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 1971 roku zmarł i zgodnie z jego ostatnią wolą został pochowany na cmentarzu polskim w Bejrucie. Hanna Ordonówna .... Naprawdę nazywała się Maria Anna Pietruszyńska. Urodziła się w 1902 roku w domu warszawskiego kolejarza. Gdyby nie bieda, prawdopodobnie nie zetknęłaby się ze sceną. Miała 16 lat, kiedy dostała pracę w kabarecie "Sfinks". Tańczyła i śpiewała w Lublinie, Krakowie, Wilnie, Lwowie, by w 1922 roku trafić do "Qui Pro Quo", najlepszego polskiego kabaretu. Teksty dla niej pisali: Julian Tuwim, Marian Hemar, Konstanty Ildefons Gałczyński. Wyszła za mąż za hrabiego Michała Tyszkiewicza. .... Wojna przeznaczyła jej zupełnie odmienną, bohaterską rolę. Artystka wyjechała do Wilna. Po zajęciu miasta przez Rosjan, NKWD aresztowało Michała Tyszkiewicza. Niebawem sama Ordonka trafiła do łagru w Uzbekistanie. Jak tysiące Polaków - za "bezpaństwowość'. Głód i ciężka praca przy budowie szosy nadszarpnęły jej zdrowie. Opuściła łagier dopiero na skutek porozumienia z rządem Sikorskiego i jak wielu Polaków udała się do organizowanej przez generała Andersa polskiej armii. Jako kierowniczka sierocińca (pod opieką miała dwieście dzieci) uzyskała wreszcie zgodę od Odpowiedz Link
beduinka 2 HISTORIA TO TEŻ CMENTARZE 17.07.06, 20:44 .... Wojna przeznaczyła jej zupełnie odmienną, bohaterską rolę. Artystka wyjechała do Wilna. Po zajęciu miasta przez Rosjan, NKWD aresztowało Michała Tyszkiewicza. Niebawem sama Ordonka trafiła do łagru w Uzbekistanie. Jak tysiące Polaków - za "bezpaństwowość'. Głód i ciężka praca przy budowie szosy nadszarpnęły jej zdrowie. Opuściła łagier dopiero na skutek porozumienia z rządem Sikorskiego i jak wielu Polaków udała się do organizowanej przez generała Andersa polskiej armii. Jako kierowniczka sierocińca (pod opieką miała dwieście dzieci) uzyskała wreszcie zgodę od Czerwonego Krzyża i mogła wysłać swoich podopiecznych do bezpiecznych wtedy Indii. Ordonówna pisała - piosenki, wiersze, wspomnienia. Jej zbiór opowiadań "Tułacze dzieci", wydany w Bejrucie pod pseudonimem Weronika Hart, to szkice z przeżyć od ZSSR po Indie, gdzie po wyzwoleniu z więzienia bolszewickiego opiekowała się bezdomnymi i osieroconymi polskimi dziećmi. .... Ostatnie lata życia, mimo choroby (odnowiła się zaleczona przed wojną gruźlica), przeżyła bardzo intensywnie. Działała społecznie, koncertowała i pisała. Musiała opuścić Indie i swoje "tułacze" dzieci, które uratowała od śmierci. Wyjechała do Hajfy, a potem do Jerozolimy. Lekarze zalecili jej pobyt w łagodnym klimacie. W październiku 1945 roku przyjechała z Jerozolimy do Bejrutu. .... Nie mogła śpiewać więc malowała, w czym przejawiał się jej temperament artystyczny. Malować zaczęła, popychana jakąś wewnętrzną potrzebą. Można odnieść wrażenie, że talent jej, pozbawiony sceny, znajdował ujście w przedstawianiu świata rysunkiem i kolorem. Zaczęło się od rysowania główek węglem na podłodze, następnie były płótna, akwarele, pastele, obrazy olejne. W Polsce akwarele Ordonówny po raz pierwszy pokazano w 1990r. na wystawie w warszawskim Muzeum Teatralnym. Pod koniec życia była tak wycieńczona chorobą, że nie miała już sił, by osobiście odebrać wysokie odznaczenie państwowe, przyznane jej przez prezydenta Libanu. Zmarła w 1950 roku w Bejrucie. W 1990r., mimo toczących się walk na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim dzięki zaangażowaniu Jerzego Waldorffa, jej prochy sprowadzono do kraju. Spoczęła na warszawskich Powązkach. .... Na cmentarzu polskim w Bejrucie, w miejscu jej pierwszego pochówku umieszczono tablicę, poświęconą pamięci artystki. .... Anna Zaleska – Saleh Odpowiedz Link
beduinka STANISŁAW KOŚCIAŁKOWSKI - PORTRET UCZONEGO 17.07.06, 20:46 STANISŁAW KOŚCIAŁKOWSKI PORTRET UCZONEGO .... "Lecz wiemy, że nic nie ginie w naturze i nic nie mija też, nic nie mija bez skutków w życiu ludzi i narodów. Gościnność udzielona tysiącom wygnańców polskich na ziemi libańskiej w tragicznych okolicznościach ich tułactwa pozostanie na zawsze w pamięci ogółu polskiego jako dług wdzięczności, o którym się nie zapomina. Fakt ten nie przeminie, nie zniknie bez śladu. Będzie on, musi być owocny dla stosunków polsko-libańskich i zrodzi następstwa dobroczynne." .... Tak zakończył swoje opracowanie historyczne profesor Stanisław Kościałkowski, który w Libanie znalazł schronienie oraz korzystne warunki do twórczej pracy. Człowiek wielkiego serca i wielkiego umysłu. Pomimo trudnych powojennych warunków jakie wtedy panowały, nie zaprzestał swojej działalności naukowej i wychowaczej. Jego 5-letni pobyt w Bejrucie przyniósł cenne i jedyne jak do tej pory opracowanie historyczne na temat stosunków polsko-libanskich na przełomie wieków. .... Urodził się w Grodnie w 1881r. w rodzinie powstańca z 1863 i zesłańca syberyjskiego. Rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim w 1900r., następnie kontynuował naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie uzyskując tytuł doktora filozofii. Po odbyciu stażu w Rzymie osiadł w Wilnie. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w marcu 1921r. objął katedrę Historii Polski na Uniwersytecie Stefana Batorego jako asystent, następnie jako profesor nadzwyczajny; a od 1935 roku jako profesor zwyczajny. .... Tragiczne wydarzenia 1939 roku w znaczący sposób wywarły wpływ na dalsze losy profesora i jego małżonki Eugenii. W 1941 roku, tuż przed atakiem wojsk hitlerowskich na Związek Radziecki, władze sowieckie uwięziły profesora, a następnie został on wywieziony do łagru na Syberii. .... Dzięki podpisanej przez Stalina amnestii, w 1942r., Polacy zesłani do łagrów zostali uwolnieni, a następnie tylko niewielka ich część opuściła Związek Radziecki i z armią Andersa udała się na Bliski Wschód. Z 1,5 miliona Polaków wysiedlonych po wybuchu wojny tylko 115.000 tysięcy uchodźców dotarło do Iranu. Wśród tych szczęśliwych znalazł się prof. Kościałkowski wraz z małżonką. Pomimo ciężkich warunków bytowych Polacy rozpoczęli aktywne życie, w tym działalność kulturalnooświatową. Filarem założonego Towarzystwa Studiów Irańskich był profesor Kościałkowski. W wydawnictwie Towarzystwa znajduje się zestawienie druków polskich, które ukazały się w tym czasie w Iranie. .... W kwietniu 1945r. po opuszczeniu gościnnego Iranu państwo Kościałkowscy przybyli do Bejrutu wraz ze zbiorami Towarzystwa Studiów Irańskich. Nazwa Instytutu uległa zmianie na Instytut Polski w Bejrucie, który został afiliowany do Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku. Przy Instytucie zostało otwarte 2-letnie Studium Polonistyczne na poziomie uniwersyteckim, które miało swoją siedzibę w gościnnych progach Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie (AUB). Studium pod egidą profesora Kościałkowskiego zakończyło swoją działalność 10 czerwca 1948 roku wydając świadectwa ukończenia dwuletnich studiów 6 absolwentkom: A.Brylinie, A.Juśkiewiczowej, M.Łapińskiej, H.Myszak, F.Ożarowskiej i H.Tęczy. .... Dyrektorem Instytutu był profesor Kościałkowski, członkami rady byli: Czosnowski, Tyszkiewicz, profesorowie Ks.Kantak, F.Machalski, A.Markowski, E.Romański, W.Samolewicz i S.Zaremba. Niestety, ze względu na sytuację polityczną, Instytut przeszedł pod opiekę UNRRA(biuro d/s pomocy ONZ), co spowodowało ograniczenie środków finansowych na jego działalność. Pomimo znacznego ograniczenia funduszy profesor Kościałkowski własnym nakładem wydał broszury: "O.Maksymilian Ryłło" oraz "Historia, Historiografia, Historyka" 1948, a "Reduta" wydała jego opracowanie o związkach Polaków z Libanem "Polacy a Liban i Syria w toku dziejowym", Bejrut 1949. .... Tułaczy los profesora stał się inspiracją do rozpoczęcia badań nad związkami kulturowymi między Polską, Iranem i Libanem. Dorobek Instytutu był chlubą polskiego uchodźstwa w Libanie. W ciągu swojej działalności Instytut zgromadził wiele materiałów dotyczących dziejów uchodźstwa polskiego na Wschodzie. Zaangażowanie, praca naukowa oraz postawa społeczna profesora Kościałkowskiego pozostawiły niezatarty ślad w kulturze polskiej i libańskiej. Po wyjeździe polskiego uczonego zbiory Instytutu (ponad 4000 wolumenów) pozostały w Bejrucie i trafiły do zbiorów Poselstwa Polskiego. .... W czerwcu 2001 roku, dzięki owocnej współpracy Ambasady RP w Libanie oraz Biblioteki Orientalnej Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie, do Polski zostały przekazane zbiory biblioteczne i archiwalne, pochodzące z depozytu Zygmunta Zawadowskiego, Posła Rządu RP na Uchodźstwie w Republice Libańskiej. Owa cenna kolekcja wzbogaciła zbiory Biblioteki Narodowej oraz Archiwum Akt Nowych, a tym samym trafiła do obiegu naukowego. W dniu 19 listopada, Ambasada przesłała do Biblioteki Orientalnej pozostałą część "depozytu", na którą złożyło się kilkadziesiąt egzemplarzy "Słownika polsko - francuskiego i francusko-polskiego", wydanego w Londynie w latach czterdziestych XX wieku, wraz z oryginalną skrzynią, w jakiej były przechowywane. Część słowników - mających szczególną wartość dla historii i kultury Polski, z uwagi na fakt, iż poświadczają one obecność w Libanie w owym okresie licznej grupy polskich uchodźców - została przekazana libańskiej Polonii. .... Niestety, nie dane było Profesorowi osiąść w Bejrucie chociaż takie było jego życzenie. Los tułaczy powiódł go do Anglii, gdzie kontynuował swoją pracę naukową i pedagogiczną. .... Beata Ahern Odpowiedz Link
beduinka POLSCY ARCHEOLODZY W LIBANIE 17.07.06, 21:07 POLSCY ARCHEOLODZY W LIBANIE .... W libańskiej miejscowości Chhim na południe od Bejrutu, w odległości 7 km od brzegu morskiego polscy archeolodzy odsłaniają pozostałości wioski, na pewno z czasów rzymskich i bizantyjskich, a być może nawet z czasów fenickich. .... Podróżnicy interesowali się ruinami w Chhim już w XIX stuleciu, powszechną uwagę zwracały ich klasyczne, rzymskie proporcje. Od 1996 roku działa tam Polska Misja Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego kierowana przez dr Tomasza Waliszewskiego. .... Na Bliskim Wschodzie, podobnie zresztą jak w Europie, miejsca kultu często używane były niezmiennie przez tysiąclecia, mimo że zmieniały się religie i cywilizacje. Na miejscu, na którym być może było sanktuarium fenickie, zbudowano świątynię rzymską. Czas jej powstania waha się między I wiekiem p. n.e., a I wiekiem n.e. W usuwanej przez polskich archeologów warstwie gruzu i ziemi znaleziono monetę cesarza Antonina Piusa z roku 140r., fragmenty ceramiki z II wieku i wspaniały hak z brązu, długości 10 cm, prawdopodobnie przeznaczony na grube ryby. .... Rozwój chrześcijaństwa sprawił, że z upływem dziesięcioleci rzymska świątynia pustoszała, pod koniec IV wieku wręcz popadła w ruinę. .... Sytuacja w Chhim zmieniła się radykalnie w I wieku naszej ery. W okolice przybyli nowi osadnicy, założyli dużą wieś żyjącą głównie z produkcji oliwy. Opodal starego sanktuarium wznieśli bazylikę, do jej budowy używano bloków pochodzących z rzymskiej budowli. Podłogę świątyni pokrywają bardzo dobrze zachowane mozaiki. Poziom artystyczny odkrytych dzieł świadczy o zamożności i dobrym guście społeczności, która je zamówiła. Stanowi również dowód wysokiego kunsztu wykonujących je rzemieślników. .... Odkryta przed jednym z bocznych wejść grecka inskrypcja dopełnia obrazu całości i pozwala dokładnie datować powstanie mozaik. Czerwone litery informują, że mozaikową podłogę wykonano na polecenie prezbitera Tomasza, opiekuna kościoła, wymieniają też arcybiskupa Andrzeja z Sydonu i jego biskupa pomocniczego (chorepiskoposa) Iannosa. Pełen błędów tekst zawiera także datę położenia mozaik - według wszelkiego prawdopodobieństwa miało to miejsce w 485 roku n.e. Prowadzący polską misję dr Tomasz Waliszewski jest więc drugim udokumentowanym historycznie Tomaszem w dziejach tej świątyni. .... W pobliżu odkryte też zostały 4 duże tłocznie oliwy oraz kompleks mieszkalny złożony z 10 pomieszczeń. Z ustaleń badaczy wynika, że tłocznie funkcjonowały przez mniej więcej pół tysiąclecia, od II do VII wieku naszej ery. .... Ekspedycja nie poprzestaje na dotychczasowych osiągnięciach i rokrocznie latem Polacy pod kierunkiem dr T. Waliszewskiego powracają do Libanu, aby kontynuować prace. Obecnie nie tylko w Chhim, również w ruinach nadmorskiego miasta Jiyeh, znanego w starożytności prawdopodobnie pod nazwą Porphyreion. Pełniło ono rolę stacji na rzymskiej trasie ciągnącej się wzdłuż Syrii i Palestyny. Badania będą wymagały także penetracji podwodnej. W tym celu misja nawiązała współpracę z Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku, które od lat prowadzi archeologiczne badania podwodne. .... Wszelkie informacje uzyskane podczas wykopalisk stają się źródłem do poznania dziejów Fenicji późnoantycznej, a w szczególności sfery życia wiejskiego oraz kwestii chrystianizacji. Warto podkreślić, że w chwili obecnej misja w Chhim jako jedyna z nielicznych międzynarodowych misji posiada pozwolenie na prowadzenie badań archeologicznych w Libanie. .... Dla naszej libańskiej Polonii ogromne znaczenie ma fakt, że polscy archeolodzy przyczyniają się w tak znaczący sposób do rozszerzenia wiedzy o kraju naszego osiedlenia. .... 9 września 2002 roku w pałacu emirów w Beiteddine, prezentowna była Wystawa Polskich Osiągnięć Archeologicznych w Libanie. Inaugurację ekspozycji, przygotowano w ramach imprez kulturalnych, towarzyszących bejruckiemu IX Szczytowi Państw MOF (krajów frankofońskich). Zorganizował ją Polski Instytut Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z libańską Generalną Dyrekcją Starożytności (DGA), libańskim Ministerstwem Kultury i Ambasadą RP w Bejrucie. ... Anna Zaleska - Saleh Odpowiedz Link
beduinka UROCZYSTOŚCI W BETCHESZBAN 17.07.06, 21:08 UROCZYSTOŚCI W BETCHESZBAN .... Juliusz Słowacki przybył do ormiańskiego klasztoru Betcheszban w lutym 1837 roku. Widok na morze pozostał na pewno taki sam, ale przybliżające się coraz bardziej budynki powodują to, że Betcheszban w XXI wieku trudno nazwać miejscem odludnym. Poeta wtedy uznał to miejsce za najładniejsze w ówczesnej Syrii. Klasztor zbudowany na skale, na uboczu, w niczym nie przypominał obecnego wyglądu tej okolicy. Romantyczne otoczenie i spokój tego miejsca natchnęły Słowackiego do napisania "Anhellego". 45 dni, spędzone w tym miejscu, na zawsze weszły dzięki temu utworowi do historii polskiej literatury. Dla Polaków przybywających do Libanu jest ważnym punktem w zwiedzaniu tego kraju. .... W 1947 roku ambasada polska wespół z uczniami wyższych klas polskiej szkoły przygotowała uroczystość z okazji ufundowania tablicy informującej w trzech językach o pobycie poety w tym klasztorze. Pani Sława Hernacka - Azzi deklamowała wtedy "Mój testament", który recytował również, przetłumaczywszy go uprzednio na język francuski i arabski, żyjący do dziś ojciec Antoine Haddad. .... 28 sierpnia 1949 roku w 100 rocznicę śmierci poety przygotowano akademię, na której ponownie p. Sława i ksiądz Haddad zaprezentowali "Mój testament". Impreza miała bardzo uroczysty charakter. Całość wyreżyserował Zbigniew Miłoszewski. Wtedy też po raz pierwszy zabrzmiały w murach starego klasztoru przetłumaczone na język arabski strofy "Anhellego"- poematu pisanego przez Juliusza Słowackiego właśnie w tym miejscu. Betcheszban 1949 .... 1 kwietnia 1995 roku ambasada polska wraz ze "Wspólnotą Polską w Libanie" i przedstawicielami Polonii zorganizowała w klasztorze wieczór literacki, poświęcony pamięci Juliusza Słowackiego. Patronat nad tym ważnym w dziejach libańskiej Polonii wydarzeniem objął ówczesny libański minister kultury pan Michel Edde. Program przygotowała Bożena Czyż-Rkein. Utwory Juliusza Słowackiego recytowali przedstawiciele naszej Polonii, a dla wszystkich obecnych na długo pozostała w pamięci przejmująca interpretacja "Ojca zadżumionych" zaprezentowana przez Stanisławę Wendorff - El Assis. Betcheszban 2000 .... W ramach obchodów 150-tej rocznicy śmierci Juliusza Słowackiego, 5 października 2000 roku w klasztorze w którym przebywał poeta, odbyła się uroczystość otwarcia wystawy poświęconej poecie oraz inauguracja Izby Pamięci w jednej z cel klasztoru. Nad wejściem do celi klasztornej, przeznaczonej na gromadzenie pamiątek po Juliuszu Słowackim i jego związkach z tym regionem, odsłonięta została tablica. Na uroczystości, zorganizowanej staraniem ambasady oraz libańskiej organizacji kulturalnej "Odysea", obecni byli przedstawiciele najwyższych władz Libanu - prezydenta, premiera i parlamentu, wybitni intelektualiści, przedstawiciele świata kultury, zakonnicy maroniccy, członkowie korpusu dyplomatycznego oraz Polonia libańska i żołnierze polskiego kontyngentu sił ONZ w Libanie. Podczas uroczystości osoby biorące w niej udział miały również okazję wysłuchać fragmentów " Listów do Matki", pisanych przez poetę z Libanu, oraz poematu " Anhelli" w językach polskim, francuskim i arabskim. Wyboru dokonał libański poeta Henri Zoghaib. .... Ponownie spotkaliśmy się w Betcheszban 5 czerwca 2002 roku. Okazją do tego było otwarcie stałej wystawy poświęconej Juliuszowi Słowackiemu. Ekspozycję przygotowała pani Jolanta Pol z Muzeum Literatury. Zwiedzając wystawę można było uzyskać informacje o życiu Juliusza Słowackiego, jego rodzicach, miejscach jemu bliskich, zobaczyć kopie pasteli narysowanych przez poetę na Bliskim Wschodzie. Zaś widok z okna na Morze Śródziemne dopełniał wspaniale tę wystawę, której oficjalnego otwarcia dokonała Wiceminister Kultury - Aleksandra Jakubowska. Uroczystość uświetnił kwartet muzyków z Narodowej Libańskiej Orkiestry Symfonicznej z udziałem polskich muzyków: K. Sytnik - skrzypce i M. Sokola -wiolonczela. Nie można zapomnieć też o recytacji poezji Juliusza Słowackiego w wykonaniu pani Ireny Jun - profesor z Warszawskiej Szkoły Teatralnej i aktorki stołecznego Teatru Studio. .... W roku 2003 panie B. Czyż-Rkein i T. Rębalska-Atallah wydały książkę, poświęconą naszemu wielkiemu poecie, zatytułowaną "Julisz Słowacki w Libanie, historia i współczesność". .... Obecnie w klasztorze w Betcheszban czynna jest Izba Pamięci i warto ją odwiedzić wspominając Polaków, którzy w tym miejscu już od ponad 150 lat czczą pamięć Juliusza Słowackiego i dają dowody swych patriotycznych uczuć. .... Anna Zaleska - Saleh Odpowiedz Link
beduinka WSPOMNIENIA ABSOLWENTA POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ 17.07.06, 21:09 WSPOMNIENIA ABSOLWENTA POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ ....... Początki znajomości z Polską datują się od czasu mojej nauki w maronickiej szkole średniej Mar Abda w Deir El Kamar. Wraz ze mną, w przyklasztornym internacie mieszkał Polak, którego rodzice przybyli do Libanu wraz z armią Andersa i tu się osiedlili. Prawie co wieczór rozmawialiśmy o Polsce i Polakach i w ten sposób kraj ten stał mi się bliski, jednak nigdy nie przypuszczałem, że stanie mi się aż tak drogi. .... Warunki finansowe moich rodziców nie pozwalały mi planować studiów na zachodzie, wobec tego rozpocząłem naukę matematyki na Uniwersytecie Libańskim. .... W trakcie pierwszego roku dowiedziałem się, że partia komunistyczna, do której należałem dysponuje stypendiami naukowymi do krajów socjalistycznych. Jak się można domyślać wybór kraju był oczywisty. .... Egzamin wstępny pisemny zdałem w Polskiej Ambasadzie, mieszczącej się wówczas w Ain El Rommaneh, pod czujnym okiem pana radcy Jankowiaka - szefa placówki i jego uroczej puszystej, jak się to dziś określa, sekretarki. .... Drugiego września 1975r., samolotem libańskich linii lotniczych, poleciałem wraz z moim kolegą Jozefem Akl do Warszawy. Widok zielonej Polski z okien samolotu bardzo nas zaskoczył. W tym kontekście zieleń Libanu, nasza duma narodowa, nieco przyblakła. Z lotniska dostaliśmy się taksówką do Dworca Centralnego, który był jeszcze w budowie. Wchodząc na peron zobaczyliśmy odjeżdżający pociąg do Łodzi. .... Myśląc libańskimi kategoriami byliśmy pewni, że jest to jedyny pociąg i postanowiliśmy znaleźć inny środek transportu. Wsiedliśmy do pierwszej prywatnej "Warszawy" (marka samochodu) i za 20 dolarów pojechaliśmy po płaskiej zielonej krainie do jedynego wtedy w Polsce Studium Języka Polskiego mieszczącego się wraz z akademikiem dla cudzoziemców przy ulicy Kopcińskiego 16/18 w Łodzi. Łodzianie z wdziękiem i zgodnie ze słynną polską gościnnością określali ten teren mianem "Zoo", ale nie miało to wpływu na nasze dobre samopoczucie. .... Z ramienia KC PZPR odpowiedzialnym za studentów zagranicznych był pan Andrzej Załucki (późniejszy ambasador w Rosji), w SZSP był pan Krzysztof Jakubowski (późniejszy ambasador w Szwajcarii), w ZSMP był pan Jerzy Jaskiernia (późniejszy minister). Wszystkich wspominam z sympatią i uznaniem. .... Polska w latach gierkowskich wydawała się nam rajem, kulturalnym, czystym i bezpiecznym, pełnym sympatycznych ludzi, kobiet, według nas, samych miss świata. Z racji posiadania młodszego rodzeństwa utkwiły mi w pamięci zabawki dla dzieci, w porównaniu z Libanem, wspaniałe a przy tym prawie za darmo. .... Z uznaniem wspominam też nauczycieli ze Studium Języka Polskiego. Oddani do bólu swojej pracy, z pełnym poświęceniem, przekazywali nam wiedzę i starali się zastąpić nieobecnych rodziców. Niedaleko nas w miasteczku studenckim na "Lumumby" systematycznie, odbywały się imprezy kulturalne przeglądy filmów, fora dyskusyjne, wystawy, koncerty i dyskoteki, wszystko to stało dla nas otworem. .... Będąc w Studium udzielałem korepetycji z języka francuskiego i prowadziłem treningi z Tae Kwon Do na Widzewie, w pięknej sali przy Parku 3-ego Maja. Od tego czasu datują się moje pierwsze znajomości i przyjaźnie z Polakami. Na pierwszym roku Politechniki Łódzkiej byłem aktywnym działaczem klubów studenckich oraz radia studenckiego, w którym karierę rozpoczynał Marek Niedźwiecki. Równolegle działałem w ruchu studentów zagranicznych. W 1976 zostałem szefem Federacji Studentów Arabskich, a rok później wybrano mnie na szefa Ogólnopolskiego Komitetu Studentów Zagranicznych (OKSZ). Wiązało się to z moim przeniesieniem na Politechnikę Warszawską. To właśnie OKSZ prowadził, godny wspomnienia w tym miejscu, Klub Kontynentów mieszczący się na tyłach Teatru Wielkiego. Co roku organizował w Poznaniu Festiwal Piosenki Zagranicznej. .... Występy kolegów z Afryki i Ameryki Łacińskiej wzbudzały prawdziwy zachwyt widowni, nie tylko ze względu na egzotyczny wygląd ale walory głosowe i prawdziwy talent sceniczny. Specjalną popularnością cieszyli się koledzy z Sudanu. .... W tym czasie opiekunem naszym był p. Ryszard Milecki, co ciekawe mój przyjaciel do dzisiaj czyli dokładnie 30 lat. Całą naszą siedzibę stanowiło biurko w Komisji Zgranicznej SZSP na Ordynackiej gdzie piętro niżej urzędował pewien działacz, a później Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski. Mogę stwierdzić, że wszystkie te okoliczności wspomogły moją asymilację z Polską. .... Z akceptacją społeczną studentów zagranicznych bywało różnie. Na przykład kolega z Etiopii, nie znajdując u dziekana zrozumienia dla swoich problemów w Polsce, na zebraniu studentów z władzami uczelni zaproponował dziekanowi, aby ten pomalował sobie twarz na czarno i wyszedł sprawdzić poziom rasizmu na ul. Marszałkowskiej. Pamiętam także przypadek, kiedy dwóch potężnych taksówkarzy oskarżyło studenta z Boliwii, o imponującym wzroście 160 cm i wadze piórkowej, o napad i pobicie, co wywołało atak śmiechu poważnej pani prokurator, zamykając sprawę. Generalnie jednak muszę przyznać, że dobrze czuliśmy się w polskim społeczeństwie. Po pewnym czasie bliższe znajomości przeradzały się w przyjaźnie, a nawet w miłość. .... Z Polską związałem się na zawsze poprzez małżeństwo z Lilianą, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, poznaną w trakcie naszej wspólnej działalności w Almaturze. .... Zawsze z sentymentem wracam do mojej Warszawy, która wywarła niezatarte piętno na moim życiu, co teraz staje się udziałem mojego syna, studenta 3-ego roku farmacji. ... David Abdel Samad Odpowiedz Link
japolak Re: WSPOMNIENIA ABSOLWENTA 18.07.06, 07:19 Wspominam cię, Dawidzie z wielką sympatią. Z wielu zresztą powodów. Nawet wielce deficytowego towaru, czyli pralki, którą pomogłeś mi kiedyś kupić... Chyba rekord świata polskiego patriotyzmu osiągnąłeś, gdy w początkach stanu wojennego tak prowadziłeś gościa z Libanu po warszawskich ulicach (częściej zaułkach i podwórkach), iż ten ani jednego patrolu milicyjnego nie zobaczył i świadczył, że jest "żywym dowodem", że Polska nie jest krajem policyjnym... Ten sam stan wojenny - który mnie dręczył. A ty wróciłeś z "wakacji" w Libanie, gdzie nikt stanu wojennego nie ogłaszał, choć wojna trwała. Jakoś zmieniły mi się proporcje widzenia Polski i świata. Tu wojna na ulotki, tam - jakiś atak czołgów, jakiś przyjaciel ze złamanym kręgosłupem w walce (obronie), jakieś baterie na syryjskiej granicy z rosyjskimi dowódcami nie pozwalajacymi otworzyć ognia, "by konfliktu nie zaostrzać", jakieś rzezie w kraju, którego nie znałem. Wczoraj widziałem w tv prezydenta USA mówiącego do prezydenta Francji (bez świadomości, iż mikrofony są włączone) - "Najgorsze, że będziemy prosić znowu Syrię, by za nas posprzątała całe to gówno..." Już nie pamiętam, ale chyba nie byliśmy razem na spektaklu studenckiego teatru z Łodzi, słynnych kiedyś siódemek, tj. Teatru 77 stawiającego pytanie, czy Polska historia to "Koło czy tryptyk". Czy rok 1956, 1970 będzie się powtarzać? Bliskowschodnia historia to jednak koło - ileż dzieciaków, kobiet, mężczyzn znowu ma zginąć w Libanie, Izraelu, Syrii, Terytoriach Palestyńskich - by politycy więksi niż my zdecydowali się "posprzątać to g..." Po jakimś ćwierć wieku zmieniło się wszysko - i nic. Twój syn studiuje w Polsce. Moje dziecko, które kiedyś nosiłeś na rękach, z aparatem fotograficznym i laptopem wędruje po palestyńskich obozach. Fotografując, zbierając relacje dzisiejszych dzieci. A ja panikuję, czy mojego dziecka, tamtych dzieci ktoś nie zabije. Bo uwierzy jakiemuś mulle, organizującemu prywatny "dzihad" albo Orianie Fallaci, tłumaczącej iz jedyny sposób rozmawiania z Arabami - to kopoać po jajach. Może z Manhattanu tak to wygląda... W imię "jedynego Boga" - Mojżesza, Jezusa i Mahometa. Nic mądrzejszego, niż zabijać dzieci, kobiety, mężczyzn w imię Karola Marksa czy Szewacha Weissa. Gdy pierwszy raz byłem w Jerozolimie, zapamiętałem rozmowę z antykwariuszem, opowiadającym mi o przedwojennym Nowym Świecie, niedaleko ulicy Ordynackiej. Wredny Żyd? W Betlejem nie dał mi odejść sklepikarz, po studiach w Polsce. Wredny Arab? Ogłupiały słuchałem opowieści chrześcijańskich księży, jak niemal w "Monachomachii" księdza biskupa (co z nim zrobi IPN jako nowa inkwizycja? wykopie z grobu?) potrafili pobić się o kolejność sprzatania ptasich odchodów ze ścian i balkonów Bazylijki Narodzenia Pana. Na dworcu autobusowym młody chłopak po rosyjsku prosił, bym mu kupił bilet. "Nowa Emigracja" - nie znająca jidish, hebrajskiego, angielskiego a nawet polskiego... Wredny ruski? Będąc chyba w Tunezji, na targowisku zachęcany do jakiś zakupów zapytałem - Jutro piątek? Masz święto? - Tak, ale ty nie... - Jeśli spuścisz z ceny - ja też będę miał święto... - Skoro się nie kłócisz, skoro żartujesz - masz w prezencie... Będąc na Synaju, w klasztorze świętej Katarzyny, obok krzaków mających być gorejącymi, patrzyłem nie na boże cuda - lecz na napisy na drzwiach: prosimy nie dotykać, mają 300, 600, tysiąc lat... I zadnej krucjaty, dzihadu nie wywołałem Złagodniałem na starość. Inaczej niż Polska, Bliski Wschód i świat. Najchetniej umówiłbym się z tobą na turecką kawę, polski bigos (psiakrew - nawet na gęsie pipki). Byle nie pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie, Damaszku czy Wadowicach Może z Szewachem Weissem? Któremu dokuczać będę, aż na wódkę się "ekumenicznie" umówimy - jako także polskiemu patriocie, także polskiemu oszomołowi. Skoro gotów chyba na to Dawid, może i Goliat... Odpowiedz Link
gajasirocco Re: WSPOMNIENIA ABSOLWENTki 18.07.06, 08:55 Ślę gorące pozdrowienia z Karawanseraju dla przyjaciela Dawida z Libanu... A na spektaklu w 77 byliśmy razem! "Już nie pamiętam, ale chyba nie byliśmy razem na spektaklu studenckiego teatru > z Łodzi, słynnych kiedyś siódemek, tj. Teatru 77 stawiającego pytanie, czy > Polska historia to "Koło czy tryptyk"... Odpowiedz Link
gajasirocco Mapa Libanu 02.08.06, 10:57 photos1.blogger.com/blogger/2110/565/1600/Infrastructure.jpg Odpowiedz Link
gajasirocco "Yalla Hezbollah!" Magda Mughrabi z Ramalli 02.08.06, 14:30 www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead10&news_cat_id=41&news_id=187535&layout=1&forum_id=5541&fpage=Threads& page=text Odpowiedz Link
gajasirocco "Reflektory na Maszala" Polityka nr 31-R.Frister 02.08.06, 14:36 Dziś na pierwszych stronach gazet króluje Hasan Nasrallah, szef libańskiego Hezbollahu. W cieniu pozostaje postać równie ważna, a może i bardziej kluczowa dla bliskowschodniego rozwoju wydarzeń. To Palestyńczyk Chaled Maszal. Człowiek, który zna miejsce uwięzienia izraelskiego żołnierza Jigala Szalita... Odpowiedz Link
gajasirocco Wojna o wodę 02.08.06, 14:38 earthchamber11.blogspot.com/2006/07/israeli-lebanon-water-wars.html Odpowiedz Link
gajasirocco Przepędzić Arabów za rzekę??????? 02.08.06, 14:49 Zdaniem niektórych osób poza celami militarnymi (osłabienie Hesbollachu) i politycznymi (poprzez niszczenie Libanu wymuszenie na przywódcach i mieszkańcach tego kraju usunięcie Hesbollachu) obecny atak jest także wojna o wodę z rzeki Litani. Tegoroczna susza zwróciła uwagę Polaków, jak klopotliwy jest brak wody, jak niszczący dla rolnictwa i hodowli. A wyobraźmy sobie kraje, gdzie taka pogoda jak w naszym lipcu jest okrągły rok. Prad można wyprodukowac, ropę i inne surowce, dobra konsumpcyjne kupić. Ale woda jest na Bliskim Wschodzie towarem strategicznym. Nie wszyscy wiedzą, że jedną z metod pacyfikowania Palestyńczyków jest blokowanie wodociągów, odmowa zezwoleń na budowę studni i niszczenie istniejących. Tu zaś możemy przeczytać, z jakich względów Izrael chce przepędzić nie tylko Hesbollach, ale i zwykłych Libańczyków za rzekę. Odpowiedz Link
yenenesh W tygodniu zabijania - serdeczności z Izraela 02.08.06, 15:48 www.lepszyswiat.home.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=346 Odpowiedz Link
gajasirocco Re: W tygodniu zabijania - serdeczności z Izraela 03.08.06, 16:40 "Ten mały Libańczyk już wie, czego życzyły mu jego izraelskie koleżanki ...."- (napis obok zdjęcia martwego dzieciaczka) Smutne, przerażające...Kiedy się to skończy??????? Odpowiedz Link
gajasirocco LIBAN podsumował straty 02.08.06, 15:37 Zniszczona infrastruktura-2,5mld$ Zginęło 830 osób, ponad 3000 rannych Izrael zapowiada ofensywę jeszcze do 20 sierpnia!!!!!!!! Okropność! A świat nadal milczy!!!!!!!! Odpowiedz Link
beduinka <a href="http://www.help.lebanon.pl/" target="_blank">www.help 02.08.06, 17:18 www.help.lebanon.pl/ Odpowiedz Link
japolak help.lebanon.pl 03.08.06, 16:24 Beduinko Co poza pieniędzmi i tak dobrymi ludźmi jak ty potrzebne? Chciałbym w Polsce mobilizować bardziej firmy, organizacje i instytucje. Kojarzyć je ze sobą Ale daj jakąś napilniejszą (i na następne miesiące) listę rzeczy Pomóż mi pomagać !!! Bo zacznę cię szntażować jak się martwię, boję także o ciebie mirek Odpowiedz Link
gajasirocco Re: help.lebanon.pl- POKOJU!!!! 03.08.06, 16:33 Mogę odpowiedzieć w jej imieniu-POKOJU, spokoju, bezpieczeństwa, zaakceptowania Palestyny, zakończenia wojny!!!!!!! Odpowiedz Link
gajasirocco "Chcą szkolić czy przejąć kontrolę?"Nasz Dziennik 05.08.06, 08:07 Stany Zjednoczone zaproponowały władzom Libanu pomoc w szkoleniu i wyposażeniu libańskiej armii tak, aby mogła przejąć kontrolę nad całym terytorium kraju po zakończeniu walk między Izraelem a Hezbollahem - poinformował amerykański Departament Stanu. Może to oznaczać, że USA będą chciały wzmocnić swoje wpływy w tym kraju, by zneutralizować działalność tej organizacji w Libanie. Program miał zostać zaakceptowany przez ministra obrony Donalda Rumsfelda i sekretarz stanu Condoleezzę Rice. Rzecznik Departamentu Stanu Sean McCormack nie sprecyzował, jaki sprzęt Stany Zjednoczone dostarczą Libanowi ani na czym polegałoby szkolenie. Nie wiadomo też, jak liczny byłby personel zaangażowany w przedsięwzięcie i ile wyniósłby koszt operacji. Według McCormacka, przewidywany jest też udział w inicjatywie innych krajów. Szef Centralnego Dowództwa USA gen. John Abizaid powiedział w czwartek w senackiej Komisji Sił Zbrojnych, że libańska armia potrzebuje "znacznego unowocześnienia sprzętu i poprawy zdolności szkoleniowej". Zwrócił uwagę, że konflikt w Libanie nie zakończy się, dopóki bojówki Hezbollahu "będą miały większe zaplecze militarne niż libańskie siły zbrojne". Amerykański prezydent George W. Bush oświadczył kilka dni temu, że nie przewiduje udziału wojsk amerykańskich w siłach międzynarodowych, które mają zostać wysłane do Libanu. Dodał jednak, że międzynarodowe wojska mogą liczyć na amerykańskie wsparcie logistyczne oraz w zakresie dowodzenia. Stany Zjednoczone chciałyby, żeby międzynarodowe siły pomogły obecnie władzom Libanu w rozciągnięciu kontroli nad pograniczem i rozbroiły Hezbollah. Tymczasem Francja uważa debatę na temat natychmiastowego utworzenia sił międzynarodowych za przedwczesną i proponuje ich wysłanie dopiero po zawarciu rozejmu. PS, PAP Odpowiedz Link
gajasirocco "Wojna wypędza chrześcijan" Nasz Dziennik 5-08 05.08.06, 08:08 Ponad 70 proc. chrześcijan mieszkających jeszcze w Libanie ma zamiar opuścić ten kraj, gdy tylko będzie to możliwe. Taką opinię przytoczyła włoska katolicka agencja AsiaNews. Według niej, Libańczycy skarżą się, że czują się zupełnie opuszczeni, cierpią bezrobocie i nie mają już żadnych nadziei. Wysuwają też zarzuty wobec polityków i dyplomatów, którzy nic nie robią poza mówieniem. Katolicki maronicki biskup Jbe il - Bechara Rai wyraził obawę, że zanim projekty rozwiązania sytuacji bliskowschodniej przybiorą konkretny kształt, dla libańskich chrześcijan będzie już za późno. Przypomniał też słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, iż "obecność chrześcijan w Libanie jest warunkiem niezbędnym dla zachowania obecności chrześcijan na Bliskim Wschodzie". Tymczasem organizacja Międzynarodowa Solidarność Chrześcijańska (CSI) zarzuciła Hezbollahowi, że wykorzystuje niektóre osiedla na południu Libanu, zamieszkane głównie przez chrześcijan, aby przeprowadzać stamtąd swe ataki na Izrael i objąć działaniami zbrojnymi ludność cywilną. Według CSI, z takich wiosek, jak Ain Ebel, Rmeisz, Alma Aszszaab i kilku innych wystrzeliwano rakiety w kierunku Izraela. - Hezbollah powtarza ten sam schemat działania, jaki stosował przeciw południowemu sąsiadowi Libanu w 1996 r. Wojownicy ukrywają się wśród ludności cywilnej i przeprowadzają swe ataki, chroniąc się za żywymi tarczami ludzkimi - oświadczył były dowódca armii libańskiej na południu płk Charbel Barkat. Oprócz wykorzystywania domów zamieszkanych przez chrześcijan do ataków, bojówkarze Hezbollahu przeciwdziałają także ucieczkom ich mieszkańców. Na przykład według niektórych świadectw chrześcijańskich z południa Libanu, w sobotę, 28 lipca, terroryści zaatakowali grupę chrześcijan, którzy próbowali uciec z Rmeisz ze swymi rodzinami, raniąc dwie osoby. Przewodniczący Światowego Związku Maronickiego Sami El-Khoury powiedział, że wiadomości o popieraniu Hezbollahu przez chrześcijan w Libanie są mylne. - W odróżnieniu od zachodnich doniesień prasowych, przedstawiających wysokie wskaźniki takiego poparcia, 90 proc. chrześcijan, a także 80 proc. sunnitów i 40 proc. szyitów w Libanie występuje przeciw temu ekstremistycznemu ugrupowaniu - oświadczył El-Khoury. PS, PAP, KAI Odpowiedz Link
gajasirocco LIBAN o rezolucji ONZ (z Arabia.pl) 6.08 06.08.06, 14:00 Liban domaga się zmian w projekcie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Chodzi o to, by rezolucja wzywająca do zakończenia konfliktu między Izraelem, a Hezbollahem zawierała żądanie całkowitego wycofania oddziałów izraelskich z południowego Libanu. Poinformowało o tym cytowane przez afp anonimowe źródło w libańskich władzach. Według tego źródła, premier Libanu Fuad Siniora wyraził swoje niezadowolenie z obecnej wersji rezolucji w rozmowie z amerykańską sekretarz stanu Condoleezzą Rice. Nie ma w niej wezwania do natychmiastowego wycofania izraelskich oddziałów, które w ostatnich dniach kilkakrotnie wkraczały do południowego Libanu. Liban domaga się tymczasem, by zawieszeniu ognia towarzyszyło całkowite wycofanie Izraelczyków poza tak zwaną Błękitną Linię, czyli dotychczasową granicę. Premier Libanu miał w rozmowie z Condoleezzą Rice zaproponować, by w rejonie granicznym następnie rozlokowały się oddziały armii libańskiej, wspierane przez tymczasowe oddziały ONZ w Libanie i przy dodatkowym wsparciu tych państw, które już zadeklarowały, że są gotowe natychmiast wysłać swoich żołnierzy. W ocenie władz libańskich, rezolucja w proponowanym obecnie kształcie nie rozwiąże obecnego kryzysu. Nie zapewni bowiem Izraelowi bezpiecznych granic, a Liban nie odzyska terytoriów okupowanych. Siniora miał też powiedzieć pani Rice, że w takiej sytuacji Liban nie będzie w stanie przeszkodzić bojówkom Hezbollahu w użyciu broni przeciw Izraelowi. Odpowiedz Link
gajasirocco "Przepis na wojnę"Projekt rezolucji-Trybuna 7.08. 07.08.06, 07:45 www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006080708 Odpowiedz Link
gajasirocco "Projekt rezolucji nie zadowala nikogo"NaszDzienik 07.08.06, 10:40 USA i Francja uzgodniły w sobotę projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie przerwania działań wojennych i określenia ram politycznego uregulowania między Izraelem a Hezbollahem. Jednak Izrael lekceważy dokument, a Liban go odrzucił, ponieważ nie respektuje interesów tego kraju. Bejrut liczy jeszcze na poprawienie tekstu przed głosowaniem, które odbędzie się dziś lub jutro. Uzgodniony tekst zawiera apel o całkowite wstrzymanie wrogich działań poprzez natychmiastowe zaprzestanie przez Hezbollah wszelkich ataków i natychmiastowe zaprzestanie przez Izrael wszelkich ofensywnych operacji militarnych. Rada Bezpieczeństwa ONZ zamierza zezwolić na rozmieszczenie międzynarodowych sił w celu wsparcia libańskiej armii, pod warunkiem że Liban i Izrael zaaprobują polityczne ramy trwałego rozwiązania konfliktu. Rezolucja zawiera też apel o respektowanie tzw. Niebieskiej Linii, wyznaczającej granicę między Izraelem a Libanem. Dokument wzywa również oba kraje do podtrzymywania stałego zawieszenia broni i zgody na długoterminowe rozwiązanie oparte na wielu zasadach, w tym: respektowania przez wszystkie strony suwerenności i terytorialnej integralności obu państw, ścisłe wyznaczenie granic Libanu, zwłaszcza tam, gdzie ich przebieg wywołuje kontrowersje, oraz rozmieszczenie w tym kraju sił międzynarodowych. Głosowanie nad rezolucją odbędzie się prawdopodobnie dziś lub jutro. Jednak przedstawiciele władz Libanu odrzucili projekt. Takie stanowisko przekazali - przedstawiciel libańskiego MSZ, Nuad Mahmud, oraz przewodniczący libańskiego parlamentu, Nabih Berri. Mahmud wyjaśnił, że dokument sankcjonuje pośrednio okupację przez Izrael ziem libańskich. Podkreślił on, iż Bejrut odrzuca sobotni tekst, ponieważ nie zawiera on "na przykład żądania wycofania izraelskich wojsk przebywających obecnie w Libanie". Bejrut jest także rozczarowany faktem, że francusko-amerykański projekt rezolucji nie przewiduje umieszczenia kontrolowanego przez Izrael rejonu Farm Szebaa pod jurysdykcją ONZ. Punkt taki istniał w zaaprobowanym przez rząd planie pokojowym autorstwa libańskiego premiera Fuada Siniory. Położone na styku granic Izraela, Syrii i Libanu Farmy Szebaa są okupowane przez Izrael od czasów wojny izraelsko- arabskiej w 1967 roku. Z kolei przedstawiciele władz Izraela z lekceważeniem wypowiedzieli się o rezolucji. - To tylko projekt - stwierdził izraelski minister sprawiedliwości Chaim Ramon w rozmowie z izraelską rozgłośnią wojskową. - Tak więc musimy kontynuować walkę - dodał, podkreślając, że Izrael będzie kontynuował ataki na Hezbollah, a izraelska armia pozostanie na południu Libanu aż do czasu przybycia sił międzynarodowych. Wyraził on też wątpliwość, że organizacja ta będzie respektowała rozejm. Tymczasem libański minister i zarazem członek Hezbollahu Mohammad Fnejsz powiedział w sobotę, że jego organizacja jest gotowa przestrzegać zawieszenia broni, jeśli w Libanie nie będzie ani jednego izraelskiego żołnierza. BM, PAP, Reuters Odpowiedz Link
gajasirocco "Liban mobilizuje rezerwistów" Nasz Dziennik 8-08 08.08.06, 09:07 Liban mobilizuje rezerwistów Dowództwo wojsk libańskich ogłosiło wczoraj apel do rezerwistów - zawodowych wojskowych - i przygotowuje się do rozmieszczenia żołnierzy na południu kraju - wynika z nieoficjalnych informacji. Władze w Bejrucie mają nadzieję, że posunięcie to przygotuje drogę do wprowadzenia poprawek do projektowanej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ mającej na celu zakończenie konfliktu Izraela z libańskim Hezbollahem. Cytowani przez zachodnie agencje anonimowi przedstawiciele władz powołują się na wypowiedź libańskiego premiera Fuada Siniory, który zapowiedział rozmieszczenie 15 tysięcy żołnierzy na południu kraju, znajdującym się obecnie pod kontrolą Hezbollahu. Izraelskie myśliwce wczoraj o świcie przeprowadziły osiem ataków, bombardując i ostrzeliwując rakietami południowe przedmieścia Bejrutu - Dahia, gdzie - zdaniem Izraelczyków - mieszczą się punkty dowodzenia Hezbollahu. Naoczni świadkowie mówią o serii silnych eksplozji, rozlegających się z Dahii - podała agencja NEWSru Israel. Policja libańska poinformowała o śmierci co najmniej 13 libańskich cywilów, w tym 7 członków jednej rodziny. Wczorajszy izraelski dziennik "Haarec", powołując się na źródła w dowództwie armii izraelskiej, zapowiedział, że wczorajsze ataki będą "po raz pierwszy" skierowane na obiekty infrastruktury cywilnej, a także na obiekty "symboliczne" dla Hezbollahu. Faktycznie jednak od samego początku konfliktu lotnictwo izraelskie niszczyło cele cywilne w Libanie, w tym szkoły i drogi. Wczorajsze ataki miały być odpowiedzią Tel Awiwu na niedzielny silny atak rakietowy bojowników na północny Izrael, w którym zginęło 15 osób. Były to dotychczas największe straty Izraela poniesione w ciągu jednej doby od rozpoczęcia wojny. Doniesienia z południowego Libanu mówią o zaciętych walkach na wschodzie pogranicza, w okolicach wsi Hula, w których bojownicy mieli odeprzeć atak izraelskich komandosów. Według Hezbollahu, zginęło tam 4 żołnierzy izraelskich, w tym 1 oficer. Źródła izraelskie zaprzeczyły, podając informację o ranieniu 5 żołnierzy. O wielkim szczęściu mogą mówić mieszkańcy Huli. W wyniku izraelskiego bombardowania został zniszczony położony tam budynek. W jego ruinach znalazło się ok. 50 ludzi. Jednak - wbrew wcześniejszym doniesieniom - tylko jedna osoba zginęła. W innym ataku na zamieszkałe rejony Bejrutu rannych zostało 20 osób. Hezbollah kontynuował wczoraj rakietowy ostrzał północnego Izraela. Domowej roboty katiusze doleciały do Cwatu, gdzie jedna osoba odniosła rany. Hezbollah ostrzeliwał również rejon Górnej Galilei - tam jedna osoba została lekko ranna, oraz Kiriat Szmona (strat tam nie odnotowano). W kancelarii premiera Izraela Ehuda Olmerta jest opracowywany plan zorganizowanej ewakuacji mieszkańców północnych przygranicznych rejonów Izraela - podała izraelska agencja Ynet. Przewiduje się przewiezienie dziesiątek tysięcy mieszkańców do centrum i południa kraju. Na podobną pomoc nie mogą liczyć Libańczycy, ponieważ - w odróżnieniu od rakiet Hezbollahu - w zasięgu lotnictwa Izraela znajduje się cały kraj. Izrael planuje też zabicie przywódcy Hezbollahu. Nikt w Izraelu nie przepuści okazji zlikwidowania szefa Hezbollahu Hasana Nasrallaha - przyznał izraelski minister ochrony środowiska Gideon Ezra w wywiadzie prasowym. Agencja Reutera zauważyła, że obie strony próbują aktywizować swoje działania wojenne w oczekiwaniu na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, której celem ma być położenie kresu aktywnym działaniom wojennym. Jej ogłoszenie odbędzie się najprawdopodobniej dzisiaj rano czasu nowojorskiego. Strona libańska domaga się, by w planowanym dokumencie znalazł się apel o jak najszybsze wycofanie izraelskich wojsk z tego kraju. Waldemar Moszkowski Odpowiedz Link
gajasirocco "Aneksja połudnowego Libanu?" Nasz Dziennik 9-08 09.08.06, 10:05 Inwazja na Liban odbywa się pod pozorem samoobrony. Zewsząd słyszymy: "Izrael ma prawo się bronić". Zdominowane przez jednostronną propagandę media ukrywają jednak prawdziwy powód ataku na Liban, jakim jest faktyczny zabór dużej części terytorium tego kraju wraz z rzeką Litani, której wody Izrael chce zagarnąć w pochodzie szerzenia swej hegemonii "od Nilu do Eufratu". Obecny etap tego pochodu stanowi stworzenie strefy buforowej do chwili przybycia wojsk międzynarodowych. Najpierw była mowa o wąskim pasie przygranicznym, by zabezpieczyć Izrael od ataków Hezbollahu, a teraz chodzi o położoną głęboko na terytorium Libanu rzekę Litani, do której dotarły już wojska izraelskie. Cel Izraela powinien stać się przejrzysty dla każdego. Chodzi o de facto zabór ziemi, pod pozorem stworzenia strefy buforowej, tak żeby Izrael mógł pompować wodę z rzeki Litani i uznać część wzgórz Golan (obszar 25 kilometrów kwadratowych), prawnie należących do Syrii, za część strefy buforowej na terenach południowego Libanu. Obecny etap tworzenia strefy buforowej Żydzi nazywają "czasową okupacją", ale oficerowie izraelscy już mówią o 70-kilometrowej penetracji wojsk w głąb Libanu. To trzykrotnie więcej, niż zapowiadano jeszcze niedawno, gdy strefa miała wynosić 25 km. Warto przypomnieć, że już w 1919 r. Chaim Weizman, przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej, mówił, że "rzeka Litani jest konieczna dla przyszłego państwa żydowskiego". Tak więc wbrew zapewnieniom propagandzistów proizraelskich obecny atak na Liban jest "wojną o ziemię", podobnie jak kiedyś Niemcy walczyli o "Lebensraum". Grabież wody z rzeki Litani oznacza zysk w postaci 800 mln metrów sześciennych wody rocznie dla Izraela i takąż stratę dla Libańczyków. Obecnie wzgórza Golan są źródłem jednej trzeciej wody pitnej używanej w Izraelu, który z pomocą USA ignoruje rezolucje 242 i 338 Narodów Zjednoczonych, nakazujące zwrot wzgórz Golan Syrii. Wiadomo, że problem braku wody na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej palący. I to jest prawdziwy powód zupełnie nieproporcjonalnej reakcji Izraela na porwanie trzech żołnierzy izraelskich. Podobnie wygląda sprawa konieczności obrony Izraela przed faktycznie nielicznymi siłami Hezbollahu. Nie na darmo kiedyś izraelski generał, Yehoshafat Haykabi, powiedział, że taktyką Izraela są "fałszywe i wykrętne wypowiedzi", "mgliste powiedzenia", jak i "gruba przesada" ("gross exagerations"). Trwające obecnie masowe ucieczki ludności na północ od rzeki Litani przypominają exodus Palestyńczyków w czasie zaboru ich ziemi przez Żydów w 1948 r. i w następnych latach. Pytanie, czy Narody Zjednoczone będą nadal tolerować zbrodnie Izraela na Libańczykach i faktyczną zmianę granic na Bliskim Wschodzie w celu stworzenia nowego porządku politycznego na tym obszarze przez neokonserwatywny rząd USA. Mając zapewnione poparcie Stanów Zjednoczonych, Izrael zapewne dokona w Libanie tego, do czego obecnie dąży, ale zaskarbi sobie nienawiść Arabów, zwłaszcza jeżeli wysiłki obronne Libańczyków razem z Hezbollahem okażą się w tej chwili nieskuteczne wobec przewagi sił Izraela. Wtedy na jakiś czas "ofensywa na Litani" doprowadzi do powiększenia Izraela kosztem Libanu. Faktyczne uspokojenie konfliktu w Libanie i Palestynie wymaga bezpośrednich rokowań USA z Syrią i Iranem oraz odrzucenia planów budowy "Nowego Bliskiego Wschodu". prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Blacksburg, USA Odpowiedz Link
gajasirocco Nowa rezolucja ONZ pozytywnie przyjęta (Arabia.pl) 12.08.06, 04:31 Nowa rezolucja ONZ pozytywnie przyjęta przez Izrael i Liban IAR sobota, 2006-08-12 00:52:32 Rząd Libanu zdecydował, że zaakceptuje projekt nowej rezolucji ONZ wzywajacej do natychmiastowego wstrzymania ognia między Hezbollahem i Izraelem. Wcześniej projekt porozumenia zaakceptował również izraelski premier Ehud Olmert. Poinformowało o tym izraelskie radio publiczne. Projekt rezolucji jest obecnie prezentowany Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie na nim ma się odbyć po północy. Poprawiony tekst rezolucji, oprócz wezwania do natychmiastowego zawieszenia broni, przewiduje też rozmieszczenie na południu Libanu sił międzynarodowych w liczbie do 15 tysięcy żołnierzy. Odpowiedz Link
japolak LIBAN 12 sierpnia 2006 12.08.06, 08:48 Od rana słucham wiadomości i przegladam internet Jest z nocy rezolucja ONZ, choć nie wzywająca Izraela do natychmiastowego wycofania się. I decyzja władz Izraela o rozszerzeniu ofensywy. I komentarze części internautów, ze słusznie, bo z terrorem trzeba walczyć do zabicia ostatniego "terrorysty", czyli "szczura". Wczoraj komuś powiedziałem iż wypowiedzi na użytek spraw polskich i międzynarodowych w stylu "trzeba zabić wszystkich morderców" to faktycznie misja samobójcza. -Jak tak chcesz zabijać, to ciebie też to dotyczy. Właśnie na GW powiesiłem swój przydługi komentarz: "Dowiadujemy się, że terroryzm popłaca i związku z tym zagrożone są podstawowe wartości zachodniej cywilizacji. Należy dostarczyć Izraelowi wszelkich środków." Zgadzam sie z tobą, terroryzm popłaca, także państwowy. Z punktu widzenia Izraela to np. 3 miliardy dolarów bezzwrotnej pomocy USA na cele militarne. Rocznie. I "zaledwie" nieco ponad 2 miliardy dolarów zniszczeń w Libanie *stan sprzed chyba tygodnia). Choc nawet USA czasem traciły cierpliwość, i przynajmniej czasowo zatrzymywały u siebie szpiegów z "zaprzyjaźnionego" Izraela, szczególnie gdy "niespodziewanie" Izrael opanował technologię produkcji bomb atomowych. Nie licząc innych form pomocy, w tym każdorazowe blokowanie jakicholwiek rezolucji potępiajacych izraelskie działania. Nawet teraz Rada Bezpieczeństwa nie mogła powiedzieć wyraźnie, czy za 2 porwanych żołnierzy mozna zniszczyć sąsiedni kraj, przepędzić jakaś 1/3 jego mieszkańców, zabić chyba 10 razy wiecej dzieci, niż "terorystów" itd. Ale rozumiem, ponieważ w Libanie jest zaledwie nieco ponad tysiąc cywilnych ofiar, należy dać Izraelowi każdą możliwą broń - bomby odpryskowe (zawsze jest szansa, iz wśród kilkuset ofiar takiej bomby znajdzie się jakiś kandydat na "hesbollacha"), koniecznie także napalm na ludzi, "pomarańczowego agenta" na wypalenie cedrów i reszty roślinnosci. Bardzo takze polecam metody wypróbowane nie tylko w Wietnamie, ale i Afganistanie - więc rozrzucanie z samolotów zabawek (wybuchających po dotknięciu), czekoladek (z cyjankiem i wąglikiem) itd. Są też stare, dobre metody - wyrżnąć wszystkie noworodki, wykastrować wszystkich mężczyzn od 9 do 90 roku zycia. Zatruwać studnie. Odradzam natomiast "starą, dobrą metodę" - masowego gwałcenia kobiet. Z doświadczeń wynika, iż taki matki bezczelnie wychowują przymusowo otrzymane potomstwo w niechęci do "dobroczyńców" i wspominają zabitych mężów. A dziś zastanawiamy się, czy tym razem Izrael zechce zaakceptować rezolucję ONZ, czy np. oświadczy, iż dopiero wtedy, gdy opanuje i przerobi na pełną już pustynię "strefę bezpieczeństwa" wzdłuż swojej granicy. 15, może 30, nalepiej 300 km od niej. Dziś dalej trwają ataki mimo nocnej rezolucji. Sceny w libańskich miastach i na libańskich drogach przypominają polski Wrzesień 1939, gdzie Luftwaffe panowało w powietrzu i jak nie miało innych celów, nawet w koty waliło bombami. Panowie Kaczyńscy - jeśli brak współczucia wobec LUDZKICH ofiar w Libanie, może ze względu na ofiary wśród kotów i psów wykażecie wieksżą aktywnosć, zamiast tolerować także w naszych mediach, internecie nazywanie Libańczyków szczurami i pluskwami. Mogę podesłać zdjecie paromiesiecznego "terrorysty", przypominającego przypalony kotlet siekany. A GDYBY TO BYŁ KOTEK? Za takie wyzwiska interwniowałby nie tylko pełnomocnik rządu ds ochrony czci Prezydenta i Premiera ("wymordować islamskie pluskwy" jednak jest bardziej dosadne niż "kartofel", nawet polskokatolicki), ale i gdyby to dotyczyło wyznawców najstarszej z 3 "bratnich" religii, "miłujących" tego samego Boga, choć nie siebie nazwzajem, to Liga Przeciw Zniesławieniu narodu żydowskiego by już złożyła skargi do Ziobry i Wassermana. Owszem, bezczelnością jest nadużywanie historycznych analogii. Na przykład Strefa Gazy to przecież nie Oświecim, jedynie ghetto będące najgęściej dziś zamieszkanym miejscem na ziemi. Ludzi pozbawionych pracy, szkoły, opieki medycznej (działają głównie przedszkola, szkoły, szpitale, przytułki dla inwalidów, sierot i wdów - siedziby "terroryzmu", bo prowadzone przez Hamas i inne "hesbollachy"). A jak się "brudasom" nie podoba - można odciać pomoc międzynarodową, prąd i wodę. Wysłać buldożery albo "apacze" z rakietami, które z "chirurgiczną precyzją" zrujnują jakiś kwartał domów. Słucham kolejnych relacji tv i wynika, iż "w związku" z rezolucją ONZ, Izrael rozpoczął nową ofensywę. Tak, jak przestrzegał własnego zawieszenia bombardowań, by cywile mogli się ewakuować a pomoc humanitarna i medyczna dotarła. A potem "przyp..." w drogi, nawet w samochody Czerwonego Krzyża, nawet na przejściu granicznym do innego kraju. Pewnie jesli nie uda się po raz kolejny zdobyć jakieś wioski, gdzie Hesbollach ma bunkry, to "bohaterscy komandosi" z Izraela znowu zdobędą jakiś szpital, wezmą do niewoli pacjentów, resztę wysadzą w powietrze. Szkoda, że wakacje, więc bombarodwania szkół są "nieefektywne". Ale i tak "terroryzm popłaca" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46793438&a=46793677 a co wy uważacie? Odpowiedz Link
gajasirocco Leczyć chorobę, a nie objawy-A.Bieniek NaszDZienik 12.08.06, 09:14 Leczyć chorobę, a nie objawy Z dr. Adamem Bieńkiem, adiunktem w zakładzie arabistyki Instytutu Filologii Orientalnej UJ, rozmawia Mariusz Bober Jakie skutki może mieć wykrycie zamachów terrorystycznych na toczący się na Bliskim Wschodzie konflikt? - Wykrycie tego spisku może się odbić niekorzystnie na Palestyńczykach i Libańczykach. W ten sposób bowiem z mediów niemal znikają informacje o ludobójstwie, jakie dokonywane jest w Libanie. Izrael będzie miał w ten sposób dużo większą swobodę działania w Libanie. Wpłynie to również niekorzystnie na stosunki między Wschodem i Zachodem. Jest to pośrednio również wynik wieloletniej błędnej polityki w krajach Zachodniej Europy, w których tolerowano działalność różnych ekstremistycznych organizacji, pod warunkiem, że nie dokonają one zamachów na terenie państwa gospodarza. Jak widać, układy te nie są respektowane. To Pakistańczycy z brytyjskimi paszportami, często urodzeni już w Wielkiej Brytanii, a jednocześnie wychowani w cieniu bardzo skrajnych aktywistów religijnych działających w tym kraju, przygotowują tego typu zamachy. Dlatego, niestety, możemy się spodziewać, że nie będzie to ostatni taki przypadek. Sytuację może dodatkowo skomplikować przymykanie oczu przez Zachód na wojnę rozpętaną przez Izrael w Libanie czy wypowiedzi prezydenta George'a W. Busha o islamskich faszystach? - Nie można mówić o faszyzmie u muzułmanów, ponieważ faszyzm jest ideologią totalitarną głoszącą wyższość jednych ludów nad drugimi. Tymczasem muzułmanie stanowiący obecnie wielokulturową grupę religijną nie mają zapędów do bycia religią etniczną, jak np. judaizm. Ale prezydent Bush, niestety, znany jest z nieprzemyślanych sformułowań, np. użycia słowa "krucjata" po zamachach z 11 września 2001 r. W jednej z amerykańskich gazet komentator ironicznie napisał, że jeśli w taki sposób USA będą prowadziły walkę z terroryzmem, to niedługo trzeba będzie nago podróżować samolotami, a pasażerowie co najwyżej otrzymają na lotniskach "szpitalne" fartuchy, z powodu ograniczeń, jakie mogą zostać wprowadzone po wykryciu następnych "spisków". Jakie działania powinny podjąć władze krajów zachodnich, by rzeczywiście zwalczać terroryzm? - Na razie usiłuje się tylko leczyć symptomy, a wiadomo, że trzeba zacząć od przyczyn. A te są znane od lat - konflikt między Izraelem a światem islamskim. Stoją za tym dwa kraje: Izrael i USA, które zmuszają pozostałe państwa zachodnie do stawania murem po ich stronie w konflikcie z muzułmanami. Trzeba rzeczywiście podjąć środki bezpieczeństwa na lotniskach oraz w innych miejscach, które mogą być potencjalnym celem ataków, ale jednocześnie należy reagować na działania, które prowokują muzułmanów. Jeśli więc państwa zachodnie zdobyły się na wielki radykalizm np. wobec Serbii, której wypowiedziano wojnę, to w przypadku ataku na Liban, bardzo bestialskiego, muzułmanie oczekiwali, że przynajmniej zapadną jakieś zdecydowane decyzje na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Tymczasem odnoszą oni wrażenie, że są traktowani według podwójnych standardów. Za każdym razem, gdy muzułmanie coś zrobią, podnosi się wielki hałas. Natomiast gdy krzywdzeni są wyznawcy islamu, nie ma na to reakcji. Ogromna większość mieszkańców krajów muzułmańskich to nie są ludzie agresywni, ale takie stosowanie podwójnych standardów powoduje, że - zwłaszcza młodzi ludzie - zapalają się do ideologii głoszonych przez radykalnych przywódców religijnych. Poza tym wiele osób, także w świecie islamskim, zastanawia, że zamachy dokonywane są albo planowane często wtedy, gdy spada poparcie społeczne dla działań prezydenta Busha lub premiera Tony'ego Blaira... sirocco.turystyka.net krajearabskie.prv.pl Odpowiedz Link