Dodaj do ulubionych

Astrogenetyka ??

24.11.09, 00:08
Dla doswiadczonych astrologow to pewnie "oczywista oczywistosc" ja
jednak sie za kazdym razem jeszcze ciesze (nie wiem czy dobre
slowo), gdy cos takiego znajde.
Ostatnio wzialem pod lupe moja i mojej zony rodzine zaczynajac od
naszych dziadkow (tych ktorych horoskopy sa dostepne - niestety dla
nietorycg nawet roku nie znamy jesczcze - dosc zapuszczony temat z
roznych wzgledow) a konczac na dzieciach naszego rodzenstwa.
Z 32 osob 18 ma albo konjunkcje, albo opozycje Ksiezyca z Saturnem,
kolejne 4 osoby maja Ksiezyc i Saturna w tym samym Znaku i Domu.
Jakas klatwa czy co ? Najpepsze jest to ze ja sam nie mam - ale juz
moje zona oraz ... moj ojciec, brat i mama tak smile
Reszta Ksiezycowo-Saturnowych aspektow w rodzinie mojej zony (jedna
z siostr to nawet w tym samym domu ma konjunkcje co moje zona)
Dobre. Lubie takie "przypadki"
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: Astrogenetyka ?? 24.11.09, 00:15
      no takie podobienstwa sa czeste. Ja mam wiekszosc rodziny z Asc w Strzelcu( mama, siostra, ja)... lub ze Sloncem w Strzelcu, czesty tez jest Ksiezyc w Rybach
      • aarvedui Re: Astrogenetyka ?? 24.11.09, 00:45
        cóż, mam podobny wariant rodzinny. księżyce i słońca - strzelce i ryby w
        istotnej większości..
      • nuvvo Re: Astrogenetyka ?? 24.11.09, 00:46
        heh, ja w mojej najblizszej rodzinie jestem wyjatkiem.
        ale juz dziadek i ciotki maja podobnie zaakcentowany znak wodnika i
        strzeca, zawsze jakis aspekt miedzy jowiszem uranem a ksiezycem.

        dodatkowo poprzez mojego faceta weszlam do rodziny totalnych
        wodnikowcow. ojciec, siostra, dziadek, babcia.

        dodam jeszcze ze niedawno brat mi sie ozenil i nowa szwagierka ma
        tam slonce gdzie ja ksiezyc - czyli w wodniku
    • astrolabium.pl Re: Astrogenetyka ?? 24.11.09, 01:54
      Witaj

      Temat wielce interesujący: Alexander von Pronay w swojej książce „Zarys astrologii urodzeniowej” poświęca jemu rozdział pt. Dziedziczność w świetle astrologii. Leon Zawadzki w jednej ze swoich książek poleca rozpoczęcie przygody z astrologią od studiowania horoskopów osób z najbliższego otoczenia, jak i swojej rodziny. Zresztą swojej teściowej poświęca trylogię pt. Ariadna, czego przykład znajdziesz tutaj. Od jednego z astrologów – nie pamiętam teraz dokładnie od kogo – słyszałem, że dziedziczność astrologiczna jest faktem, który pomagał mu pozostać przy astrologii w chwilach zwątpienia.

      > ja jednak sie za kazdym razem jeszcze ciesze
      > (nie wiem czy dobre slowo), gdy cos takiego znajde.


      Myślę, że znam to uczucie, które wydaje się być tak bliskie wszystkim naukowcom. Wystarczy przypomnieć sobie o heureka Archimedesa. Jestem w stanie nawet zrozumieć kogoś, kto wykrzykuje radosne heureka, gdy komuś coś złego się stało a jest to dobrze widoczne w horoskopie.

      > Jakas klatwa czy co?

      Być może jest to tzw. sumienie klanowe, które jest fundamentem teorii Berta Hellingera. Nie wiem, czy ona działa, ale jeżeli tak, to bardzo dobrze opisywała by to, co u Ciebie w rodzinie ma miejsce.

      > Lubie takie "przypadki"

      Ponoć Spinoza mówił, że przypadek to znany skutek nieznanej przyczyny.

      Pozdrawiam
      Tomasz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka