forum.gazeta.pl/forum/w,11132,109452224,109452224,Tranzyt_Urana_Ksiezyc.html
Tranzyt Urana - Księżyc
marinasun 31.03.10, 09:57 zarchiwizowany
Uran i Księżyc to dość szczególna mieszanka sama w sobie. Niezbyt
dobrze jak dla mnie ze sobą współgrająca niejako z założenia. Jakie
macie doświadczenia co do trenzytu Urana wobec Księżyca.
Lada moment Uran zrobi kwadrat do radixowego Księzyca w 10 domu.
Urodzeniowo Uran w domu drugim nie tworzy negatywnych aspektów.
Na co dobrze byłoby uważać, żeby wyjść cało z takiego traznytu. Uran
kojarzy mi się z nagłymi zmianami. 10 dom z pracą, ale Księżyc to
też kobiecość i chyba wyznacznik zdrowia.
____________________________________________________________
___________________________________________________________
nie chciałam powtarzać tematów to odkopałam wątek, ale niestety coś nie ma możliwości dopisywać do niego odpowiedzi... (?)
mam teraz opozycję tranz. Urana do Księżyca.
Z natury jestem dość emocjonalna osobą, ale... to co się teraz dzieje ze mną jest aż trudne do opowiedzenia.
Wahania nastrojów, z godziny na godzinę, od euforii po myśli samobójcze. Jazda rollercosterem. Sinusoida góra-dół. Zakupiłam ziołowe środki uspokajające, picie melisy itp. bo boję się że w jakimś impulsywnym akcie niechcący zrobię sobie albo co gorsza komuś krzywdę. (Może to też ta opozycja Pluton- Mars, nie wiem..)
mam ochotę rzucić wszystko, pracę, dom - zupełnie głupi pomysł zważywszy że nie mam nic w zanadrzu. W myslach widzę jak wyjeżdzam, nie wiem gdzie, byle przed siebie, jak w filmach, totalne szaleństwo

Potem nadchodzi czas skruchy i stwierdzam, ze trzeba trzymac się nawet najbardziej nieznośnej ale stałej pracy, jakichs punktów zaczepienia i nie wariować..
potem znów wścieklizna mnie bierze na siebie samą...
Zauwazyłam, ze zaczynam od pewnego czasu sprawiać wrazenie niezrównowazonej emocjonalnie i staram się ukrywac przed ludzmi te wielkie emocje, które mną szarpią..
Oczywiście żeby nie było, jaki ze mnie egocentryk to dodam, że mam na uwadze wszelkie inne nieszczęscia na świecie -biedę, kalectwo, choroby, nędze, głód, wojny itp.
Powtarzam sobie ciagle, że inni to dopiero mają problemy itd. - ale każdy jak wiadomo ma swojego mola co go gryzie.
Wstydzę się też swojego rozedrgania - któz to rozumie ???????
powiedzą : "wariatka" "niezrównoważona psychicznie histeryczka" i tyle..
a to bardzo przykre.. nie moja wina ze sie urodziłam jakaś nadaktywna emocjonalnie.
nie wiem, czy dobrze określam -bo ciagle się uczę astrologii i mogę się mylić - ale chyba nazywa się to T-krzyż ? tzn. Mars