Dodaj do ulubionych

przedurodzinowa prywata/wyzalam sie

05.08.04, 21:42
Z gory przepraszam za nudzenie i prywate, ale musze sie wygadac.

Zrobilam przedurodzinowy bilans i uznalam, ze cos tu nie gra. Zalozmy, ze
moje zycie jest pociagiem: otoz jakies 5 lat temu (2'polowa 1999r.) zupelnie
zmienilo tor - inny kierunek, inny krajobraz, inni pasazerowie. Neptun
zahasal mi po asc i wezle poludniowym. Gerneralnie ani kierunek, ani
krajobraz, ani pasazerowie nijak sie mieli do epoki wczesniejszej, i co
dziwne przez pewien czas mi to odpowiadalo i malo brakowalo, bym roznych
zyciowych glupstw narobila. Na szczescie Uran wkroczyl w podbramkowej
sytuacji i pomogl wrzasnac wielkie i niepsodziewane NIE (zima-wiosna-poczatek
lata 2003). Jakos tam sobie wszystko od nowa zaczelam ukladac, poukladalo sie
niezle,a wrecz znakomicie. Do wczoraj bylam calkiem zadowolona. Zupelnie
niespodziewanie wpadlam w metrze na osobe, ktora kiedys przeszla mi przez
zycie jak tornado, tj. w takim tempie i z takimi efektami. Nie bede wnikac -
dosc, ze jak ja zobaczylam, to zbladlam, odwrocilam sie na piecie i ucieklam.
A potem zaczelam analizowac i stwierdzilam, ze zupelnie niezauwazalnie od tej
zeszlorocznej zimy-wiosny wrocilo wszystko sprzed tych 5 lat: ludzie, ktorych
przez ten czas jazdy na innym torze zupelnie nie widywalam teraz zjawiaja sie
jak gdyby nigdy nic, tak samo rozne sprawy, problemy itd.

Z jednej strony nareszcie czuje sie swojsko we wlasnym zyciu (przez tych
kilka lat to chyba byl ktos inny!-jak pomysle, co wyrabialam, to mam ochote
walic glowa o sciane), a z drugiej to jest jakies dziwne. Tak jakby mi kilka
lat zupelnie sie zmarnowalo i przeszlo nudno i bez zadnego pozytku na
dziwnych dzialaniach w skorze obcej osoby- czy to neptun na wezle pld tak
mnie dlugotwrminowo przyblokowal, czy jakie licho? Pomozcie bo chwilowo czuje
sie jak ta tasma filmowa, ktora nagle przecieli, wstawili kawalek z zupelnei
innej beczki (jakis kawalek "przeminelo z wiatrem" w tasme z "prygodami
indiany jonesa" to chyba dobre porownanie), kawalek sie skonczyl i znow leci
wlasciwy film. Mozna zglupiec!!

Neich mnei ktos chociaz ochrzani, ze zasmiecam forum offtopikami, pliz, ale
napiszcie cos!
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: przedurodzinowa prywata/wyzalam sie 05.08.04, 22:41
      dori7 napisała:

      > Neich mnei ktos chociaz ochrzani, ze zasmiecam forum offtopikami, pliz, ale
      > napiszcie cos!

      mówisz i masz:
      -Ochrzaniam Cię.

      :-]
      • dori7 Re: przedurodzinowa prywata/wyzalam sie 06.08.04, 14:45
        aarvedui napisał:

        > mówisz i masz:
        > -Ochrzaniam Cię.
        >
        > :-]
        >

        smile)
        dzieki smile)
        na lwa trzeba czasem ryknac, bo sie rozbestwia, hihi smile)
    • superfany Re: przedurodzinowa prywata/wyzalam sie 06.08.04, 13:21
      cześć dori7 - po pierwsze to myslę ze ta cisza ( bark odpowiedzi )na forum to
      tylko wakacje, przepraszam że nie odezwałam się wcześniej , ale już jestem .
      Wczoraj dokonałaś retrospekcji swojego życia , i dobrze każdy myślący człowiek
      raz na kilka lat zatrzymuje się na chwile , aby spojrzeć za siebie i zobaczyć
      czy to że zosawiło się kogos , coś - to było dobre czy złe. Najważniejsze jest
      to, że umiesz lub starasz się pokonać złe chwile , że odbudowujesz swoją
      wewnętrzna konstrukcję - to bardzo umacnia. Wszystkiego najlepszego z okazji
      urodzin
      • cassadaga5 Re: do Dori 06.08.04, 16:51
        Witam cię Dori,
        Może zacznę tak życie jest procesem uczenia się. Czy tego chcemy, czy nie,
        uczymy się, bo nie mamy innego wyjścia. Oczywiście możemy uczyć się
        nieświadomie, ale wtedy życie "da nam popalić". Możemy też podejść do
        zagadnienia bardziej rozumnie, a wtedy jest nadzieja, że unikniemy większych
        wpadek. Mistycy wschodu nauczają, że jeśli cierpimy, to znaczy, że błądzimy.
        Cierpienie wcale nie uszlachetnia, chyba, że staje się motywacją do
        poszukiwania mądrości. Gdy już ją znajdziemy, wtedy cierpienie nie będzie nam
        potrzebne. Jednak większość ludzi spędza życie we śnie lub w lunatycznym
        transie. Ignorancja, o której mówią duchowi nauczyciele to nic innego, jak
        niezrozumienie praw bożych i dlatego jest ona przyczyną wszystkich nieszczęść.
        Buddyści nazywają to pomieszanym stanem umysłu i podejmują świadome działania,
        by się z tego wyzwolić.
        Warto więc czasem uzmysłowić sobie to, że jesteśmy na pewnym etapie tego
        procesu i że pewne nasze potencjały wciąż czekają na pełną integrację z naszą
        świadomością. Ma to kapitalne znaczenie dla zrozumienia siebie i znalezienia
        swojego miejsca w życiu.
        Pozdrawiam cię słonecznie. Cassa.

        "Jedyną niezmienną rzeczą w naszym życiu jest zmiana" (tao)
    • xxero Re: konkluzja moja natury ogolnej. 08.08.04, 21:28
      Post ktory przeczytalem wydal mi sie zadziwiajaco podobny do ostatnich moich
      wrazen. Chodzi generalnie o innych ludzi i samego siebie. Lata leca, zmieniaja
      sie okolicznosci, krajobrazy, ludzie, miejsca, w kolko jestesmy OKLAMYWANI
      przez popkulture ze mamy isc NAPRZOD, ROZWIJAC SIE itp. Nie podwazam tych slow
      i ich wartosci a jedynie chcialbym cos pokazac. A wiec latka leca, idziemy
      naprzod, inny samochod, osiagniecia zawodowe, moze dziecko przybylo itd. I po
      tych latach nadal jestesmy TACY SAMI, z tym samym sumieniem,
      spokojem ,niepokojem itd. spotykamy w zasadzie TYCH SAMYCH ludzi noszacych w
      sobie te same cechy jakie my (tz. nadzieje, aspiracje itd.). Rzeczy ktore sie
      nam wciska jako "NAPRZOD" tak naprawde nie zmieniaja nic w naszej kondycji jako
      czlowieka, nie zmieniaja pragnien i sumienia. Wiesz u mnie od konca
      podstawowoki minelo 15 lat a mam fale spotkan tych samych ludzi, w tym samym
      miescie, na tych samych ulicach i sa oni prawie TACY SAMI jak byli. Nikt z tego
      co wiem nie zrobil kosmicznej kariery ala prezydent czy TV superstar, kazdy
      jakos tam dzierga i zyje dalej. A wiec .......gdzie jest ten PRZOD, ROZWOJ????
      Czy to nie iluzja, przeciez zawsze jest DZISIAJ dlatego nic dziwnego ze takie
      petle sie zdarzaja, moze maja nam przypominac o obledzie tych naszych nadziei o
      stawaniu sie "kim innym" i slepym parciu naprzod? POMYSLCIE smile)
      • dori7 Re: konkluzja moja natury ogolnej. 10.08.04, 17:20
        Hej, ale to nie zadna popkultura kaze mi isc naprzod i rozwijac sie. Raczej
        przeswiadczenie, ze inaczej zycie straciloby sens. A moze te petle to nie
        petle, a spirale? Wiesz xxero, jednak ci ludzie, ktorzy znowu sa wokol mnie, sa
        w pewnym sensie inni - zmienili sie bardzo, zmienilam sie ja i moje ich
        postrzeganie. Choc nikt z nas gwiazda telewizji ani prezydentem nie zostal,
        fakt...ale moze to tylko dlatego, ze nikt o tym nie marzyl tongue_out

        dori
        p.s. koniec zaloby, juz w nastroju optymistycznym, bo wlasnie doszlam do
        wniosku, ze choc kilka ostatnich latek wcale mnie nie nauczylo, czego chce, to
        jednak barzdo wyraznie pokazalo mi, czego nie chce. Tez dobrze smile)
        • mmk7 Re: konkluzja moja natury ogolnej. 10.08.04, 20:07
          wlasnie doszlam do
          > wniosku, ze choc kilka ostatnich latek wcale mnie nie nauczylo, czego chce, to
          > jednak barzdo wyraznie pokazalo mi, czego nie chce. Tez dobrze smile)


          O właśnie! Praktycznie mogłabym się pod tym podpisać. Ciagle narzekam, że
          ostatnie 4 lata mojego życia były praktycznie zmarnowane jeśli chodzi o
          samorealizację,uwsteczniłam się pod paroma względami itp., ale przekonałam się
          przynajmniej, czego definitywnie nie chcę i co powinnam wyrzucić ze swojego
          życia - jeden mały krok do przodu, ale zawsze coś smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka