europeanmirage
16.07.18, 00:17
Pisze tutaj ponieważ jestem w pewnej rozsypce co do swojego kosmogramu, jak i pewniej relacji męsko-damskiej. Ale może tak od początku, spotkałam jednego dnia J i to było uczucie od pierwszego wejrzenia, właściwie to co się działo kiedy byliśmy razem to jest nie do opisania no dosłownie odlot - nigdy nie myślałam że to jest możliwe żeby nogi się uginały od samego wejścia kogoś do pokoju. Ale jak możecie zobaczyć w synastrii to był mocno uczuciowy,emocjonalny i co tu ukrywać toksyczny do granic możliwości (jedynie żadnej przemocy fizycznej tu nie było). Po 2 latach ten roller coaster emocjonalny się oficjalnie skończył (nieoficjalnie to podczas naszego 'związku' to wiem że spotykał inne ale czy sypiał z nimi nie wiem) przez Fejsbooka napisał że spotkał kogoś innego i że to definitywne koniec. Dla mnie to było jakbym dostała obłuchem, jakiekolwiek on by nie był i nie patrząc tylko na emocje, to naprawdę wiele mieliśmy wspólnego (np. on jak i ja straciliśmy w dzieciństwie ojca) wspólne tematy (intelligentny jest) i jakoś tak na swój dziwny sposób rozumieliśmy się.
No ale jakoś z czasem pozbierałam się, poznawałam różnych facetów z niektórymi to tworzyłam krótkie relacje ale nic poza tym. I właśnie kilka tygodni temu po ostatniej takiej łóżkowej relacji, po prawie 5 latach po związku z J, nagle uświadomiłam sobie że kurcze brakuje mi iskier, chemii w tych relacjach z innymi facetami. Owszem mogło być miło, fajnie i przyjemnie (pociąg fizyczny to jednak nie to samo co chemia) ale to wszystko, żadnych jakiś tam motylków, uniesień no nic nawet w małym stopniu porównywalnego co miałam z J. Coś we mnie pękło, odezwała się intuicja by przerwać milczenie i napisać do J. Dodam że intuicja mnie rzadko zawodzi, czuje też jakby on też się miotał (ogólnie to nadal tak mam że od czasu do czasu czuje jakby coś nowego u niego wchodzę na Fejsbuka a tam albo nowe zdjęcie/wpis)
Wiedząc już nad czym mamy pracować wiem że to nie byłby łatwy związek ALE ja nie wyobrażam sobie łatwego związku za bardzo to dla ascendentalnego strzelca nudne, ja potrzebuje wyzwania.
Zanim spadną jakieś słowa krytyki na mnie i że nie odgrzewaj starego kotleta to czytając o związkach Plutonicznych to związki które mają nas czegoś nauczyć, mamy przejść jakąś transformacje. Oj i ja przesłam mega transformacje, dojrzałam do tej relacji i zdałam sobie sprawę ile ja zrobiłam błędów może nie takie paskudne jak on ale i tak J nie jest taki okropny jak go przez te lata malowałam bo tak naprawdę to nawzajem byliśmy dla siebie okropni zaczynając od tego że w ogóle nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać o naszych potrzebach, jak widzimy tą relacje, co się nam nie podoba itp..
Patrząc na swój kosmogram to u mnie żeby się zakochać musi być jakby pioruń mnie strzelił od pierwszego wejrzenia i ogólnie musi się dziać i tu nie ma bata nie pójde na żaden kompromis.
Czy patrząc na naszą synastrię ma sens odnawiąć tą relacje i ewentualnie spróbować całkowicie od nowa tym razem coś sensownego zbudować?
Ja 3 sierpnia 1989 r. 16:15 Warszawa
J 7 lipca 1989 r. Hajnówka (niestety godziny nie znam ale i tak można wiele wyczytać)