Dodaj do ulubionych

Jak powstała astrologia

24.11.04, 14:20
No właśnie. W jaki sposób ludzie doszli do współczesnej wiedzy na temat
astrologi.
1. Skąd wiemy że jakieś konkretne ustawienie planet, wpłynie na los osoby
urodzonej w określonym czasie. Jak ludzkość do tego doszła. Przecież zdobycie
takiej wiedzy wymagało wieluletnich obserwacji dużych grup ludzi, analizy ich
życia, rozmów z nimi na temat co im się przytrafiło. Czy zachowały się setki
stron dokumentacji badań z których wynikają te wszystkie rzeczy które wiemy
na ten temat.
2. Czy obecnie prowdzi się badania potwierdzające że wiedza na temat
astrologi zdobyta przed wiekami jest prawdziwa?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 19:49
      Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze podchodzisz do astrologii jak do nauki. A to
      nie jest nauka.

      Dokumentacje kazdy astrolog prowadzi swoja, potem sie wymienia doswiadczeniami
      z kolegami na np. warsztatach.

      Wiedza jest stara, sa jakies pisma z Babilonu. All2 i Pantomass kiedys o tym
      wspominali, moze powiedza co nieco.

      Obecnie sa astrologowie, ktorzy prowadza badania, jednak jak wspomnialam nie
      traktuje sie astrologii naukowo, wiec nie szuka sie owych kosmicznych sil,
      ktore powoduja, ze np. czlowiek z koniunkcja Slonce/Satrun jest zasadniczy.
      • orion78 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 21:25
        "Dokumentacje kazdy astrolog prowadzi swoja, potem sie wymienia doswiadczeniami
        z kolegami na np. warsztatach"
        Nie zdarza się, że dochodzą do skrajnie różnych wniosków na podstawie tej samej
        konfiguracji planet? Z tego co zaobserwowałem na forum, to takie coś występuje
        doś często.

        Co właściwie oznacza sformułowanie, że astrologia nie jest nauką? Czy oznacza
        to, że nie można na jej podstawie uzyskać jednoznacznych odpowiedzi
        na "postawione pytania".

        Czy zetknął się ktoś może z badaniami pokazującymi brak zależności znaku
        zodiaku z "czym kolwiek". Jeśli tak, to co myśli o takich badaniach.
        • anahella Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 21:34
          Astrologia to umiejetnosc interpretacji symboli. Wcisniesz to w nauke?

          Co do wnioskow wyciagnietych z forum. Jezeli uwazasz ze sa sprzeczne to powiedz
          o ktore Ci konkretnie chodzi.

          W sprawie badan braku zaleznosci znaku z czymkolwiek. Jezeli jestes na poziomie
          wiedzy astrologicznej "jestem spod takiego_a_takiego znaku zodiaku" to trudno
          mi bedzie z Toba rozmawiac.
          • orion78 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 21:55
            Jeśli astrologia to umiejętność interpretowania symboli i nie jest nauką, to
            oznacza, że nie potrafimy tych symboli jednoznacznie interpretować. Rozumiem że
            potrafimy przewidzieć, że coś ma większe szanse wystąpinia, tzn z dwóch
            możliwości pow. 50%. Problem z tym że zastanawiając się nad danym zagadnieniem
            nie używając astrologii, też przeważnie udaje się nam przewidzieć coś z
            większym prawdopodobieństwem niż statystyczne 50%. Np w wyborach w USA płacono
            więcej za zwycięstwo Karego. Gdzie jest więc przewaga atrologii nad racjonalnym
            przewidywaniem?
            • anahella Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 22:06
              orion78 napisał:

              > Gdzie jest więc przewaga atrologii nad racjonalnym
              > przewidywaniem?

              A ktos ci taka przewage wmawial? Gratuluje.
              • orion78 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 22:20
                Wydaje mi się że jakaś przewaga powinna być w podejściu astrologicznym w
                stosunku do normalnego. W czymś powinna być gorsza w czymś lepsza. Jeśli była
                by we wszystkim mniej skuteczna, to jaki był by sens zajmownia się nią.
                • anahella Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 22:22
                  orion78 napisał:

                  > Jeśli była
                  > by we wszystkim mniej skuteczna,

                  Czy ja to gdzies napisalam?
            • graag Re: Jak powstała astrologia 11.12.04, 15:15
              W swojej wypowiedzi zawierasz klasyczne zagranie. Otoz jest to zanegowanie
              astrologii, biorac pod uwage prawdopodobnosc identycznego przewidzenia sytuacji
              rownolegle. Przymujac bowiem ze swojej strony prawdopodbienstwo 50% nie
              wykazujesz nawet minimalnie naukowego podejscia do sprawy. Probuje teoretyzowac
              nad nie-wiadomo-czym. Moze mi wytlumaczysz skad wzielo sie u Ciebie 50%. Podaj
              mi wzor, oraz niezbedne dane potwierdzone, badz to statystycznie, badz
              doswiadczalnie. A ja powiem Ci ze w astrologii wystepuje 12 znakow zodiaku, 12
              domow ( w tym 2 osie o waznej roli), przynajmniej 6-9 aspektow, lacznie mamy
              864-1296 kombinacji w najgorszym przypadku !! (tj. nie uwzgledniajac podzialu
              kazdego znaku na dekanaty i dwady). Dopisz sobie do tego dynamike ruchu planet,
              wystapienie trzech planet pod tym samym katem na ekliptyce, to nie jest norma,
              mozesz mi zaufac (odsylam do fachowej literatury, jaka jest szansa na takie
              zdarzenie). I dopiero jak poznasz zagadnienia probabilistyki, elementy
              wystepujace w astrologii, oraz lizniesz astronomii zapraszam tutaj. I licze na
              conajmniej 50-stronicowy wywod z rysunkami, grafami, wzorami i dowodami. Innej
              niz naukowej analizy probabilistycznej predykcji astrologinczej do wiadomosci
              nie przyjmuje.

              pozdrawiam

              graag
              • zaden1 Re: Jak powstała astrologia 11.12.04, 18:58
                Graag dyskusja juz troche przebrzmiala, szkoda ze sie spozniłes z tym wywodem ,
                jestes nie do pobicia . Dla mnie wywód bombowy . pozdrawiam smile Pelnia
        • jz2004 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 21:50
          Ja tez chetnie bym pocztal o pradziejach astrologii.

          W watku tinyurl.com/3o2be znajdziesz taka oto wypowiedz:

          "Analizy statystyczne sa zla metodologia (czyli metoda naukowa). Ludzie sa jak
          siec neuronowa (logika rozmyta) ktora integruje wiele mysli w jedna. To oznacza
          ze planety, ba nawet domy i znaki zodiaku maja rozne znaczenie dla kazdej
          osoby. To oznacza ze Twoj statystyczny rezultat badania jest sluszny tylko dla
          tego eksperymentu (populacji). Tak wiec mamy skonczona liczbe populacji a
          wyniki uzyskane w ich obrebie nie sa bezposrednio porownywalne"

          Teraz mnie bardzo interesuja badania statystyczne ale glownie dlatego ze jestem
          jeszcze mlody i ciekawski. Mniej wiecej co tydzien dowiaduje sie o nowych
          rezultatach Ray'a Murphego z grupy AAMOD. Moze kiedys i sam sprobuje?

          jz.
          • pluskwa111 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 22:13
            skoro interesuje Cie astrologia i statystyka..polecam lekture M.
            Gauquelin`a "planety a osobowość człowieka"...tym bardziej ciekawa pozycja,ze
            sam autor nigdy nie uwazal sie za astrologa ...a na badaniu powiazan miedzy
            planetami a osobowoscia człowieka spedził prawie poł wieku...w swych zalozenich
            zakladal brak wplywow planet na psychike człowieka..do jakich wniosków
            doszedł?...kontrowersyjnych na pewno...dodam jeszcze ,ze proba losowa byla b.
            liczna...chyba przeszło 50 tysiecy kosmogramow...mial gosc zacieciesmile
            milej lektury...pozdrawiam...pluskwasmile
            • jz2004 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 22:27
              Tak mysle ze to bedzie moja kolejna pozycja ksiazkowa do zazycia jesli jest
              dostepna np. na aukcjach. Znam tego Pana to oczywiste bo kazdy sie z nim na
              poczatku styka. Nie mialem w reku jego bazy danych a staram sie poukladac sobie
              ile jest dostepnych baz danych do analizy dla studentow astrologii? Czy
              astrodatabank jest wlasnie zbudowana na jego bazie? Pewnie astrodients ma
              najwieksza i najswiezsza baze ale do wlasnego uzytku. Orientujesz sie tu?

              jz.
              • pluskwa111 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 23:05
                > Tak mysle ze to bedzie moja kolejna pozycja ksiazkowa do zazycia jesli jest
                > dostepna np. na aukcjach.

                mnie sie udalo wyhaczyc te pozycje wlasnie na allegro, za przyslowiowa
                złotowkesmile

                Czy
                > astrodatabank jest wlasnie zbudowana na jego bazie? Pewnie astrodients ma
                > najwieksza i najswiezsza baze ale do wlasnego uzytku. Orientujesz sie tu?

                zapewne nie znajdziesz tych wszystkich danych w zadnej internetowej
                kopalni...astrobank mimo gigantycznej bazy ma do zaoferowania "tylko" 30
                tysiecy przeroznych radixow...sam wiec widzisz ile trudu zadal sobie pan
                Gauquelinsmile...pozdro...pluskwa
                • jz2004 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 23:26
                  No wlasnie same radiksy to jedno ale cala obudowa (opis) do nich jest
                  potrzebna. Mam na uwadze, ze badania tego Pana to tylko udowodnienie
                  wystapienia silnej korelacji przy zalozeniu, ze probka populacji nie jest
                  reprezentatywna (sami sportowcy). Dla astrologa to wystarczy ale nie wystarczy
                  dla naukowcow. I tak poki ktos nie pokusi sie o stworzenie nowej wlasnej bazy i
                  nowych bardziej szczegolowych badan to dyskusje o naukowosci astrologii nie
                  maja rzecz jasna sensu chyba ze lubimy sobie poklikac smile (co zrobilismu juz raz
                  z astronomami). Jak na razie zadna ze stron nie jest zainteresowana. W sumie
                  mozna przy tym osiwiec smile tym bardziej ze porzadki w samej astrologii sa
                  potrzebne.

                  Ja jako impotent jesli chodzi o interpretacje szukam sobie malego panaceum a
                  co wink

                  jz.
              • pantomass Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 24.11.04, 23:34
                Witaj Jacku

                Oto informacje, które udało mi się zgromadzić:

                > ile jest dostepnych baz danych do analizy dla studentow astrologii?

                W Astrolabium znajdują się linki do wartościowszych baz danych urodzeniowych,
                które udało mi się gdzieś kiedyś wyszperać. Znajdziesz je pod adresem:
                www.astrolabium.pl/index.php?option=com_weblinks&catid=35&Itemid=4
                Znajdziesz tam również link do danych zebranych przez Gauquelina.

                > Czy astrodatabank jest wlasnie zbudowana na jego [Gauquelina] bazie?

                Nie, nie tylko. Astrodatabank jest projektem badawczym Pani Luis Roden, która
                zbiera te dane od ponad 30 lat. Więcej informacji na temat źródeł, z których
                czerpała informacje znajdziesz pod tym adresem:

                www.astrodatabank.com/DCH/index.htm
                Wydaje mi się ważnym w tym miejscu nadmienić, że o ile mi wiadomo Gauquelin
                zibierał same daty urodzin oraz informacje o zawodzie lub jakichś dewiacjach
                psychologicznych. Luis Rodden udostępnia bazę danych 30 000 osób, w której
                znajdują się krótkie biiografie tych osób. Chodzi o to, że jak zadasz zapytanie
                na tej bazie - np. żeby program astrodatabank 'wyrzucił' Ci z tej bazy danych
                wszystkie osoby, których władca II domu znajduje się w domu V w Strzelcu, to
                żebyś mógł na podstawie tych notek biograficznych znaleźć jakąś korelację. U
                Gauquelina było zupełnie inaczej. On nie zbierał tak dokładnych danych
                biograficznych. Zresztą zobacz ww. przeze mnie link...

                > Pewnie astrodients ma najwieksza i najswiezsza baze ale do wlasnego uzytku.

                Polecam Ci ten link: 217.160.138.166/DAV_Datenbank/MASTER.HTM to jedna z
                najbardziej znanych niemieckojęzycznych baz danych urodzinowych, na których
                opiera się www.astro.com.

                Widzisz, tam jest o tyle łatwe zbieranie tych danych, że od czasów Napoleona
                jest państwowy nakaz trzymania godziny urodzenia w urzędzie. Tak więc czy
                niemcy, czy francuzi nie mają problemu z tym, żeby dowiedzieć, się o której
                godzinie urodził się ich dziadek. Za to ostatnie zdanie ręki sobie uciąć nie
                dam, ale chyba tak jest. Gdzieś to kiedyś czytałem. Kto wie, czy nie w
                książce "Planety a osobowość człowieka".

                Pozdrawiam
                Pantomas
                • jz2004 Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 25.11.04, 16:09
                  Ahoj,

                  Widze ze baz duzo i jest co robic. No wlasnie a jak u Ciebie ze statystyka -
                  czy obecnie cos dzialasz? Widzisz mam tez pewne obawy. Na calym swiecie wiele
                  osob zajmuje sie astrologia i przetrzasa te bazy. W porownaniu liczby chetnych
                  do liczby baz wynika ze niczego ciekawego nie znajdziemy chyba ze duzo
                  korelacji nie jest publikowanych bo tego nie wiem gdyz nie znam zagranicznych
                  publikacji.

                  To jest jedna rzecz, a druga ze taka inzynierska statystyka to raczej skromne
                  narzedzie z ktorego jedynie mozemy powyrzucac zbedne koncepcje astrologicznych
                  figur. To znaczy najpierw poszukac jak sparwdzaja sie korelacje klasycznych
                  regul astrologii a potem wziac sie za wspolczesne kwiatki. Jakas wyzsza
                  poprzeczka chyba nie wchodzi w gre chyba ze zechecmy studiowac statystyke smile

                  I na koniec zanim poplyne na wycieczke po bazach - jak wymawiamy "GAUQUELIN",
                  moze "głuakłelął" ?

                  jz.
                  • lwi2 Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 25.11.04, 16:55
                    Dwa zdania komentarza - astrologia nie jest jedyną dziedziną w której osoby o
                    zacięciu inżynierskim (bo jak to inaczej nazwać?) próbują coś statystycznie
                    badać. Nie jedyną dziedziną która się absolutnie do takich badań nie nadaje...
                    bo tu nie o to chodzi.
                    Lwi
                    • jz2004 Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 25.11.04, 17:35
                      My sobie dobrze zdajemy sprawe, ze ta dziedzina sie nie nadaje do badan.
                      Jednakze nie chce kategorycznie mowic "nie". A jak Ty uwazasz? Dajesz szanse
                      nowoczesnym metodom badawczym? Ja poprostu slabo znam sie na statystyce.

                      Wezmy np. przytoczone przeze mnie i cytowane z magiastrology aspekty planetoidy
                      Juno tzw. "Supersexual aspect". Wiele temy podobnych koncepcji w ujeciu
                      statystycznym szybko traci na korelacji jesli dodajesz coraz wieksza liczbe
                      obserwacji. Problem polega na tym ze sam aspekt mozna powiedziec sygnalizuje
                      tylko potencjal ktory ciezko stwierdzic i ktory nie musi sie wyrazac u danego
                      osobnika. Zabawa w doktora, a o rzetelne badania bardzo trudno.

                      jz.
                      • lwi2 Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 26.11.04, 17:50
                        Na podanej przez Ciebie stronie magiastrology znalazłam coś ciekawego, polecam.
                        O ile czegoś nie poplątałam bo zajrzałam tam tylko na chwilę, jest tak:
                        w synastrii jest jeden aspekt super-pozytywny i jeden aspekt ekstra-zły.
                        Jak jest ten dobry aspekt związek jest super, a jak ten drugi - kompletna
                        pomyłka.
                        Ten super pozytywny aspekt to - trygon Chirona do planety drugiej osoby.
                        Ten zły aspekt to - kwinkunks Saturna do planety drugiej osoby.
                        Przetestowałam to na sobie i wyniki mnie poraziły... trafnością.
                        Chiron - trygon, Saturn kwinkunks, ciekawe co jest jak się trafi jednocześnie!
                        Lwi.
                        • neptus Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 26.11.04, 18:03
                          ...bo w życiu tak jest własnie - trochę dobrze, trochę źle.
                  • anahella Re: O bazach danych urodzeniowych do JZ 25.11.04, 19:08
                    jz2004 napisała:

                    > jak wymawiamy "GAUQUELIN",

                    GOKLĘ lub GOKELĘ

                    W odmianie: książka GOKLENA, GOKELENA

                    ciekawe co Francuzi maja w III domuwink
                  • astrognom Badanie astrologii 25.11.04, 19:23
                    jak wymawiamy "GAUQUELIN", moze "głuakłelął" ?

                    Wymawiamy "goklę"

                    Jesli zas chodzi o tzw. naukowe badania nad astrologia to sa bardzo trudne do
                    przeprowadzenia i wykazania dowodu. Co nie oznacza, ze niemozliwe. Poniewaz,
                    jak to juz napidsala Anahella, astrologia nauka nie jest (w zwiazku z tym
                    rozumiem glosy tych, ktorzy widza potrzebe zmiany nazwy tego, czym sie
                    zajmujemy, bo to rzeczywiscie przeciez nie "nauka o gwiazdach" a raczej wiedza
                    o planetarnych cyklach).
                    Jedynymi sensownymi probami badania dzialania astrologii wydaja mi sie te,
                    ktore beda obejmowac cale zycie, konkretnego czlowieka od urodzenia do smierci.
                    Obecnie tego typu badania probuja robic genetycy wnioskujac o czlowieku i jego
                    mozliwych cechach nawet jeszcze przed urodzeniem.
                    Inna tego typu mozliwoscia jest dokonanie badania danej osoby pod katem np.
                    zaburzen psychicznych metodami uznawanymi za naukowe oraz z drugiej strony
                    astrologicznymi. Takie badanie, co prawda na niewielka skale, przeprowadzili
                    swego czasu Robert Walter i Wojciech Eichelberger. Pierwszy wykorzystujac do
                    opisu przypadku swoja astrologiczna wiedze, drugi poslugujac sie metodami
                    psychologii. Swoje odczucia po przeprowadzeniu tego "eksperymentu" W.
                    Eichelberger opisal w 2000 roku na lamach Gazety Wyborczej i w ksiazce "Krotko
                    mowiac".
                    Ciekawa koncepcja badawcza bylby tez eksperyment, w ktorym o rozwoju potencjalu
                    danego czlowieka wypowiedzieliby sie np. jego rodzice, przelozeni, psycholog i
                    astrolog. Te "przepowiednie" wlozone w koperte zostalyby otworzone np. po 30
                    latach. Wtedy mozna byloby porownac ich trafnosc.
                    Natomiast proby badania grup ludzi, wyciagajac z ich horoskopow dana planete w
                    danym znaku i okreslajac wspolne predyspozycje tej grupy pod katem tej wlasnie
                    planety uwazam, za bezsensowne i nie dowodzace tak naprawde niczego. Bo kazda
                    Wenus w znaku Raka bedzie dla kazdego czlowieka oznaczac cos innego...
                    Pozdrawiam
                    Artur Swiech
                    >
                    • astrognom Re: Badanie astrologii 25.11.04, 19:29
                      Anahello uprzedzilas mnie. A juz myslalem, ze zablysne swoja skromna
                      francuszczyznawink
                      AS
                      • anahella Re: Badanie astrologii 25.11.04, 19:44
                        astrognom napisał:

                        > Anahello uprzedzilas mnie. A juz myslalem, ze zablysne swoja skromna
                        > francuszczyznawink

                        merde!wink
                  • pantomass Re: Wspominki - do JZ 26.11.04, 15:37
                    Był rok 1998. Astrologią zajmowałem się już kilka lat. Zapisałem się wówczas do
                    grupy dyskusyjnej Andrzeja Opejdy, na której opublikowałem post wzywający do
                    badań statystycznych dotyczących astrologii. Jedną z nielicznych osób, która
                    odpowiedziała, był Leon Zawadzki.

                    --------------------------------------

                    From: "Lewa Ręka"
                    Date: Thu Nov 12, 1998 4:39 pm
                    Subject: Astrologia

                    Dzień dobry Państwu!

                    Ja tu tylko z małym zapytaniem: czy jest ktoś z Was zainteresowany stworzeniem
                    grupy badawczej, która to zajęła by się profesjonalnymi badaniami wpływu planet
                    na życie człowieka? Jak na razie z ubolewaniem obserwuje mnóstwo wydawanych
                    książek, których autorzy wyprzedzają się w coraz to nowych i nowszych
                    podejściach do tematu astrologii. Brak jest natomiast rzetelnych badań
                    statystycznych. Śmiem twierdzić, że nawet w dzisiejszych czasach "rozszalałego
                    postmodernizmu" astrologia nie może być legitymizowana przez wielką meta
                    narrację jaką niewątpliwie jest tradycja. Tak więc istnieje potrzeba
                    legitymizacji tej dyscypliny poprzez metodę naukową, jaką jest statystyka.
                    Wszystkie osoby zainteresowane tym tematem proszę o kontakt.

                    Tomasz Stąpor

                    --------------------------------------

                    Od: Leon Zawadzki
                    Data: 14 listopada 1998 20:05
                    Temat: Prawe ucho profesjonalisty

                    Szanowni Adresaci, garść uwag dot. badań nad zasadnością astrologii (por.
                    Tomasz Stąpor):

                    1. Cyt: "Ja tu tylko z małym zapytaniem:" - otóż zapytanie może jest małe, lecz
                    odpowiedź na nie jest b. czaso - i pracochłonna. Powstaje następne "małe
                    zapytanie": kto będzie pokrywał koszta czasu i pracy: a/ tego, który został
                    poświęcony na zebranie materiału statystycznego; b/ tego, który należy
                    poświęcić na uzyskanie wyników badań statystycznych?

                    2. Na świecie jest multum osób, które chcą wiedzieć "CZY to działa?" (tzw.
                    użytkownicy), natomiast niewiele osób, które chcą wiedzieć "JAK to działa?"
                    (badacze, uczniowie, nawet profesjonaliści) i tylko pojedyncze osoby, które
                    chcą wiedzy o tym "DLACZEGO i JAK to działa?". Z mojego doświadczenia wynika,
                    że uczeń, nawet wysoce uzdolniony, potrzebuje na wejście w tematykę
                    profesjonalną minimum siedmiu lat, ale... nie koniec na tym.

                    3. Założenie, iż można przeprowadzić w/w badania - i otrzymać OBIEKTYWNE WYNIKI
                    BADAŃ - jest z gruntu błędne, aby nie powiedzieć fałszywe. Rzecz w tym, że
                    astrologia (zwana praktyczną) astrologii (zwanej "astrologią") nierówna.
                    Poziom - i skuteczność - wykonywanej pracy zależy w znacznym, zapewne w
                    decydującym, stopniu od astrologa - jego wiedzy, umiejętności kojarzenia na
                    wielu poziomach interpretacji, wnikliwości w osobisty i społeczny poziom
                    właściciela horoskopu oraz uwarunkowania życiowych problemów tegoż. Wyniki
                    pracy astrologa mniej są natomiast zależne od zobiektywizowanej wiedzy
                    technicznej, która - w domyśle p. Tomasza Stąpora i ewent. badaczy - powinna
                    stanowić obiektywną wiedzę, którą może stosować każdy, kto ma ku temu
                    skłonność, talent i ochotę. Otóż coś takiego, jak li tylko wiedza na tematy
                    astrologiczne, bądź techniczne założenia reguł astrologicznej interpretacji,
                    NIE są wystarczające do podejmowania werdyktów, chociaż są niewątpliwie
                    NIEZBĘDNE.

                    4. Pojęcie "astrolog" jest właśnie takim metapojęciem, którego p. TS tak
                    chciałby uniknąć. To samo dot. medycyny, literatury itp., w których lekarz XY
                    jest genialnym diagnostą bądź chirurgiem, a lekarz XZ partaczem; poeta T.S.
                    Elliot jest T.S.Elliotem a wierszokleta jest grafomanem. I chociaż astrolog XY
                    jest "astrologiem", to Paweł Teofan Sadowski jest P. Sadowskim Teofanem czyli
                    przede wszystkim geniuszem, astrologia zaś była jego sposobem realizacji i
                    wyrażania. Czy wrzucamy ich do jednego worka i wytrząsamy z niego statystyczną
                    kaszkę? Można...

                    5. Dla profesjonalisty istotne są informacje zwrotne od właścicieli horoskopów,
                    z którymi pracuje (-ował). Informacje takie, otrzymywane przez Leszka Szumana,
                    Błażeja Włodarza, Teofana Sadowskiego, Roberta Waltera, Zygmunta Koehlera,
                    Andrzeja Wesołowskiego były w ponad 90% pozytywne. Więc, jeśli astrolog XY
                    otrzyma inf. zwrotne w 90% negatywne, znaczy to, że źle jest z astrologią? jak
                    to zmierzyć? I o co tu chodzi? Jeśli reguły dot. np. prawa interpretacji
                    poprzez analogię będą w wydaniu Waltera funkcjonowały jak w zegarku, a w
                    przypadku "astrologa" BZ-det będą jak kulą w płot, to o czymś świadczy, a jeśli
                    tak, to o czym? Jakie kryterium jest w tym przypadku miarodajne? Czy premier J.
                    Cyrankiewicz, którego doradcą osobistym, przez kilkadziesiąt lat, był R.
                    Walter, zaniechałby porad R. Waltera, ponieważ astrolog XY nie byłby w stanie
                    wspomagać premiera (30.lat na stanowisku) swoimi werdyktami i radami? Jak to
                    zmierzyć? O jaką "astrologię" chodzi? Astrologia jest wiedzą i sztuką zarazem,
                    tu nie wystarczy się "naumieć", trzeba rzeczywiście wiedzieć-odważyć się
                    i...potrafić.

                    6. Astrologia nie jest dzieckiem "rozszalałego postmodernizmu" (wyrażenie p. T.
                    Stąpora). To bardzo, bardzo leciwa Dama, która w dodatku jest Muzą Uranią. A z
                    Muzami, jak wiadomo, w statystykę nie poigrasz... Jeśli teraz wielu ludzi chce
                    być astrologami, to mają do tego prawo, aczkolwiek najczęściej zaniedbują swój
                    obowiązek: uczyć się i obserwować. W dodatku, i to jest smutne, stosują
                    nonszalancki żargon, który wprawia w zażenowanie. Widziałem i słyszałem
                    wielkich mistrzów astrologii polskiej, pracowałem z nimi i wiem, że byli to
                    ludzie wysokiej kultury osobistej, ogłady towarzyskiej i wszyscy bez wyjątku
                    znakomicie używali wybornej polszczyzny.

                    7. W pracy astrologa ważna jest wiedza i sztuka, ale gdyby z niej wyróżnić
                    komponent najważniejszy, to nazywa się on: DOŚWIADCZENIE ŻYCIOWE. Otóż
                    astrolog, nawet b.zdolny, który w wieku 60.lat będzie prawdziwym mistrzem (wiem
                    to), mając lat 33 popełnia rażące błędy interpretacyjne i psychologiczne w
                    relacji z właścicielem horoskopu. Czy należy na jego "wynikach", nim osiągnie
                    wymaganą 50.tkę i zacznie prognozować "do rzeczy", opierać statystyczne
                    orzeczenie n/t astrologii?

                    8. Nic nowego pod słońcem... Otóż takie badania były prowadzone, obficie
                    subsydiowane. Czy nowa "nieformalna grupa badaczy" powinna się z tymi badaniami
                    zapoznać? Jeśli mogę udzielić rady, to TAK. Na początek proponuję zwrócić się
                    do prac Michel Gauqelina (ur.1929r), który - jak dotąd - przeprowadził
                    najpoważniejsze i na szeroką skalę zakrojone badania statystyczne na temat
                    zasadności astrologii. Następnie przestudiować uważnie wszystkie
                    zeszty "Problemów astrologii" wyd. przez Stow. Astrologów w Poznaniu w latach
                    1981-1989(jest tam mnóstwo materiału statystycznego). Również wydawnictwa
                    francuskie (nieoceniony Chacornac), angielskie (Raphael - kalendarze i prace
                    monograficzne), niemieckie, amerykańskie, słynny Astrological Magazine,
                    hinduskie itd., itd. wiele tego jest, starczy na wiele lat studiowania. Nie
                    mówiąc już o znakomitych podręcznikach astrologii praktycznej: Barbault,
                    Duschamp'a, Arroyo, Selva, Ambelaine'a i in. No i dobrze byłoby nie zapomnieć o
                    Tetrabiblos Ptolemeusza, L'Astrologia Gallica Morinusa, Parasara-Sutra
                    (b.b.stara biblia astrologii hinduskiej) ale to już po to, aby się
                    dowiedzieć "jak i dlaczego to działa". Starzy polscy mistrzowie astrologii
                    znali to na pamięć i "na wyrywki", ale nie zdążyli, niestety,
                    być "postmodernistyczni". A takowym jest na pewno komandor Aleksander Buzinow,
                    szef placówki prognostycznej (astrologicznej, aczkolwiek przypuszczam, że nie
                    tylko) Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej (telef. można znaleźć w
                    internecie).

                    9. "Astrologia wielkie nic" pisze p. A. Pietrasiewicz. Pisać można. Polecam
                    jako motto jego biuletynu słowa I.Newtona; na kpiący sceptycyzm swojego
                    uczonego rozmówcy, Newton odparł: Pan nic nie może na ten temat powiedzieć, ja
                    mogę, bo to studiowałem i się na tym znam.

                    10. Badania statystyczne? Bardzo pożyteczne. Ale to nie jest robota dla
                    astrologa. Astrolog ma coś
                    • pantomass Re: Wspominki - do JZ (cd...) 26.11.04, 15:39
                      10. Badania statystyczne? Bardzo pożyteczne. Ale to nie jest robota dla
                      astrologa. Astrolog ma coś ważniejszego do zrobienia, a na to potrzeba czasu,
                      czasu, pracy, pracy... No i warunków codziennego bytowania. A tego mu
                      statystycy nie zapewnią. Co zaś do "gorliwych zapaleńców", to mają oni coś o
                      wiele ważniejszego do zrobienia: uczyć się, poszukiwać i starać się przebywać w
                      towarzystwie dobrego nauczyciela. Jeśli pozwoliłem sobie na powyższe uwagi, to
                      właśnie dla nich: aby nie dali się zwabić w ostępy statystyki, gdzie zgubią
                      swój zapał do uczenia się i będą udowadniać, że istnieje coś, czego nie zdążyli
                      poznać...

                      Wiem coś o tym, bo ja też, dawno-dawno temu, tam byłem . Teraz jestem trzeźwym
                      jak szklanka profesjonalistą. Kiedy wścibski dziennikarz pyta mnie: a o co tu
                      chodzi i czym pan się zajmuje? odpowiadam: prowadzę prace badawcze nad
                      rytmizacją zjawisk naturalnych w oparciu o metody stochastyczne i rachunek
                      algorytmu macierzy. Jest to siermiężna prawda, więc potem mam spokój. Jak ktoś
                      chce (a wielu chce i potrzebuje), może to nazywać astrologią...

                      Tylko w jednym mogę spełnić oczekiwania: jestem osobą spoza Warszawy. Ale dla
                      internetu to chyba nie przeszkoda.

                      Życzę pogody Ducha.
                      Z poważaniem.

                      14.11.1998r Bielsko-Biała
                      Leon Zawadzki

                      -------------------------------------------------------------------------------

                      Sam więc widzisz Jacku, że pytania pozostają ciągle takie same, tylko
                      stawiający je ciągle się zmieniają.

                      Pozdrawiam
                      Pantomas
      • all2 Re: Jak powstała astrologia 24.11.04, 23:52
        anahella napisała:

        > Wiedza jest stara, sa jakies pisma z Babilonu. All2 i Pantomass kiedys o tym
        > wspominali, moze powiedza co nieco.

        To chyba Pantomass, ja nie znam babilońskiego wink
    • neptus Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 00:15
      Jeżeli chodzi o badania statystyczne, to ciekawe badania poczynił m. in. Sławek
      Stachniewicz - wejście z linków na mojej stronce.
      Astrologia nie jest obecnie nauką, choć kiedyś nią była. Jak niektórzy twierdzą
      jest to jeden z dwóch najstarszych zawodów swiata. Dopiero w XV w astronomia
      wyłoniła sie z astrologii jako odrębna nauka, a stało sie to za sprawą
      inkwizycji. Obecnie dobrze finansowana astronomia rozwija sie lawinowo, a
      astrologia jest ciągle w podziemiu i brak sponsorów, gotowych sfinansować
      porządne badania. Jest więc zaliczana do paranauk i wciąż prześladowana przez
      zadufanych w sobie uczonych. Jezeli ktoś coś robi w sprawie przeprowadzania
      badań, robi to własnym sumptem i często nie zna sie na metodach stricte
      naukowych. Takie badania jednak są i wcale często publikowane są dosyć
      interesujące wyniki. Przykładem jest choćby tzw. cykl Jonasa. Niezupełnie tak
      jest, że interpretacje astrologiczne są niesprawdzalne. Obarczone są co
      najwyżej błędami niewprawnych interpretatorów. Wspólczesna astrologia więcej ma
      wspólnego z psychologią i socjologią, a te jednak naukami są, chociaż też nie
      są sprawdzalne i powtarzalne matematycznie. Istnieją szkoły astrologiczne nie
      opierające sie na interpretacji symboli. Taką jest np. szkoła astrologii
      kognitywnej (astrologii procesów swiadomych). Odrzucono w niej wszystko, co
      budziło jakiekolwiek wątpliwości i nie było całkowicie powtarzalne. Nie używa
      się tam zodiaku, nie bierze pod uwagę symboliki mitologicznej, pozostawiono
      jedynie formułki, które sprawdzaja sie w 100%, odrzucając przy tym mnóstwo
      starego śmiecia i astrologicznych przesądów. Trochę o tej gałęzi astrologii
      można znaleźć w astrowikipedii (sama wpisywałam). wink Jeżeli kogoś interesuje
      astrologia kognitywna, to jej twórca Jan Sar jest akurat obecnie w Polsce i
      jest otwarty na prowadzenie spotkań. Mam namiary, jeśli ktoś chciałby
      zorganizować spotkanie mogę je udostępnić na priv.
      • astrognom Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 17:26
        Taką jest np. szkoła astrologii
        > kognitywnej (astrologii procesów swiadomych). Odrzucono w niej wszystko, co
        > budziło jakiekolwiek wątpliwości i nie było całkowicie powtarzalne. Nie używa
        > się tam zodiaku, nie bierze pod uwagę symboliki mitologicznej, pozostawiono
        > jedynie formułki, które sprawdzaja sie w 100%, odrzucając przy tym mnóstwo
        > starego śmiecia i astrologicznych przesądów.

        Czy mogę prosic o chociaz jedna taka formulke...?
        Pozdrawiam
        Artur Swiech
        • neptus Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 18:06
          > Czy mogę prosic o chociaz jedna taka formulke...?
          > Pozdrawiam
          > Artur Swiech

          na jaki temat? Ten system opiera się głównie na interpretacji midpunktów.
          • astrognom Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 19:56
            na jaki temat? Ten system opiera się głównie na interpretacji midpunktów.

            A jakie tematy sa do wyboru?
            A.S.
            • neptus Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 21:30
              astrognom napisał:

              > A jakie tematy sa do wyboru?
              > A.S.

              wszystkie możliwe midpunkty planet, osi i węzła, dokładniej planety w
              midpunktach innych planet, w harmonicznej opartej na podziale dwójkowym (wg
              aspektów dynamicznych).
              • astrognom Re: Jak powstała astrologia 26.11.04, 22:28
                neptus napisała:

                > wszystkie możliwe midpunkty planet, osi i węzła, dokładniej planety w
                > midpunktach innych planet, w harmonicznej opartej na podziale dwójkowym (wg
                > aspektów dynamicznych).

                Np. midpunkty planet, powiedzmy Saturna i Plutona.
                A.S.
                • neptus Re: Jak powstała astrologia 29.11.04, 01:17
                  astrognom napisał:

                  > Np. midpunkty planet, powiedzmy Saturna i Plutona.

                  Nie, np. Jowisz=Saturn/Pluton, czyli Jowisz w midpunkcie Saturna i Plutona.
                  Puste midpunkty nie maja znaczenia, chyba, ze np. utworzy sie trójka w
                  tranzycie.
                  • astrognom Re: Jak powstała astrologia 05.12.04, 23:59
                    Np. midpunkty planet, powiedzmy Saturna i Plutona.
                    >
                    > Nie, np. Jowisz=Saturn/Pluton, czyli Jowisz w midpunkcie Saturna i Plutona.
                    > Puste midpunkty nie maja znaczenia, chyba, ze np. utworzy sie trójka w
                    > tranzycie.

                    Ok, moze byc w tym midpunkcie Jowisz. jaka jest wiec ta "formulka, ktora
                    sprawdza sie w 100%" dla tego ukladu?
                    A.S.
                    • neptus Re: Jak powstała astrologia 07.12.04, 03:31
                      Dużo tego, nie chce mi się przepisywać. Jak znajdę chwilę, to wyciągnę coś do
                      jakiegoś znanego horoskopu, zeby było sprawdzalne.
    • j.wojak badania- już trochę o tym było 26.11.04, 16:36
      W kwestii natury astrologii i odpowiednich badań była o tym dyskusja tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=16474383&a=16645563
      Pozwolę sobie powtórzyć to, co tam napisałem:
      1)M. Gauquelin badał położenie planet w momencie urodzin w dobrze
      zdefiniowanych
      grupach zawodowych (wschód, górowanie); badania potwierdziły atrybuty
      przypisywane tradycyjnie Marsowi, Jowiszowi i Saturnowi
      W Polsce wydano zdaje sie jego książkę "Planety a osobowość człowieka"
      2) badając 15 000 par małżeńskich potwierdził korelacje pomiędzy położeniem
      planet w momencie urodzin rodziców i dzieci (dziedziczność planetarna)
      3) Vernon Clark porównywał opinie astrologów i psychologów w kwestii zawodu
      danej osoby. Opinie psychologów były zgodne z rachunkiem prawdopodobieństwa a
      astrologów- prawdopodobieństwo przypadku wynosiło 0,01
      Potem przeprowadził jeszcze 2 eksperymenty (zestawianie horoskopów i zyciorysów
      oraz wybór, który horoskop należy do osoby b. zdolnej a który do cierpiącej na
      porażenie mózgu). W obu przypadkach astrologowie odpowiedzieli z
      prawdopodobieństwem przypadku 1:100.
      Wcale nie utrzymując, że udowodnił prawdziwośc astrologii stwierdził:

      "Nigdy juz nie będzie mozna zbyć wieedzy astrologicznej jako sprawy mglistej,
      zabobonnej i mistycznej ani jako zabawki niezdyscyplinowanych jasnowidzów, ani
      po prostu jako dochodowego pomysłu pozbawionych skrupułów szarlatanów. Ci,
      którzy chca to robić z powodu swych uprzedeń, będą musieli zamknąć usta, albo
      sami powtórzyć te eksperymenty"

      4) prof. Hans Bender wykazał znaczącą zbieżność opisów osobowości dokonanych
      przez astrologów i psychologów
      5) J. Nelson badał zakłocenia radiowe- największe wystepowały przy położenaich
      planet względem siebie niekorzystych wg teorii astrologicznej ("aspekty"),
      okresy wolne od zakłócen wypadały przy aspektach korzystnych. Był w stanie
      przewidzieć zakłócenia w 93 %.
      Nelson podobnie jak Gauquelin miał duże trudności z wydaniem drukiem wyników
      swoich badań.
      6) CG Jung po dokonaniu porównan 966 horoskopów par małzeńskich
      stwierdził: "Materiał statystyczny pokazuje, że wystąpiła nieprawdopodobna, tak
      praktycznie jak i teoretycznie, przypadkowa kombinacja, która zgadza się w
      bardzo znaczący sposób z tym, czego mozna by się spodziewać w świetle tradycji
      astrologicznej". Działający tu czynnik nieprzyczynowy
      nazwał "synchronicznością"

      Polecam L. Weres, R.T. Prinke "Mandala życia. Astrologia- mity i
      rzeczywistość", rozdz. "Proces poszalkowy. Teoretyczna i empiryczna weryfikacja
      wiedzy astrologicznej- argumenty za i przeciw." (1991). Na końcu podana jest
      obszerna bibliografia. Jak pisze we wstępie Jerzy Prokopiuk- jest to pierwsza
      poważna -a po wojnie jedyna uczciwa- polska ksiązka poświęcona astrologii.
      O badaniach jest też m.in. w książce "Astrologia i psychologia" S. Arroyo
      (1994), "dodatek A: Dane naukowe".
      • anahella Re: badania- już trochę o tym było 26.11.04, 20:23
        Alez Jacku: Orion78 doskonale zna tamta dyskusje. Sam ja rozpetal jako llukiz.
        Tu pisze z innym nickiem, bo llukiza wywalilam z forum.
        • jz2004 Re: badania- już trochę o tym było 27.11.04, 00:51
          Ja llukiza pamietam z wrozbiarstwa. Tutaj bidak musi sie jednak wysilic
          troszke smile

          Czyli reasumujac na razie statystyka dla osobistej satysfakcji.

          jz.
        • j.wojak Serio? Oooops! 27.11.04, 20:32
          Serio? To on? Jestes pewna? Styl jakby nieco inny...A myślałem, że go tu nie
          ma, bo byłoby mu trudniej. Ale czemu go wywaliłaś- mam nadzieję, że nie
          wyłącznie dlatego, że nie wierzy w astrologię?

          Jacek
          • orion78a Re: Serio? Oooops! 27.11.04, 23:52
            To nie on. smile
            wywalenie za bezsensowne dyskusje i podważanie jedenie słusznej koncepcji że
            astrologia działa. Bo dyby ktoś jakimś cudnym eksperymentem to udowodnił to
            wszyscy na tym forum czuli by się bardzo głupio. A lukiza wywalili pewnie za
            złośliwe uwagi.

            Chodzi o to, że skoro astrologia działa, to powinna istnieć zapisana historia
            jej powstawania. Ktoś robił badania i na ich podstawie dochodził do prawd
            astrologicznych. Bo przecież bezsensowne by było gdyby każdy z astrologów sam
            wymyślał astrologie od początku.
            (Ale może skoro to nie nauka to każdy astrolog interpretując daną rzecz uzyska
            inny wynik)
            • anahella Do widzenia 28.11.04, 03:06
              Zasady ulegly zmianie. Zegnam i nie wracaj tu pod kolejnym nickiem. Nie zycze
              sobie tu ciebie.
            • czarnarebeka Re: Serio? Oooops! 28.11.04, 19:39
              A czy to nie jest tak, że dawno, dawno temu, kiedy w świecie zdarzały się
              tajemnicze zjawiska, ludzie na podstawie obserwacji współwystępowania pewnych
              zjawisk wysuwali wnioski? W końcu dla poczucia bezpieczeństwa próbujemy
              przewidzieć i opanować zjawiska zachodzące wokół nas. Z religią jest tak samo.
              Trudno dać dowód na istnienie Boga taki, który przekona wszystkich. Są po
              prostu dziedziny wiedzy niepodlegające weryfikowalności naukowej. I nie
              nazywają się, w związku z tym, nauką.
              Historia powstawania astrologii nie jest dokumentowana od samego początku, bo
              powstawała w czasach, kiedy albo była przeznaczona dla elitarnych grup, które
              miały swoje, niepisane sposoby przekazywania wiedzy tajemnej, albo po prostu
              zaginęła. W końcu mieliśmy parę epok rozumu po drodze, nie mówiąc o inkwizycji
              i temu podobnych ruchach.
              Poza tym, czy brak historii może być kryterium słuszności?
              A czy nauką nazywa się całą olbrzymią mądrość ludową? Od medycyny począwszy po
              meteorologię smile? I nie chodzi mi o zabobony czy znachorstwo, a o rzetelną
              wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. W końcu, gdyby nie ona, większość
              z nas nie weszłaby tak wysoko na swoje drzewo ...genealogiczne. A czy nie było
              też tak, ze starożytni wpadali na jakieś pomysły i dopiero dziś, po latach
              odkrywamy, że trop był dobry? Że świat rzeczywiście składa sie z atomów, że
              Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca, że ...itd Więc, kto wie, może
              astrologia kiedyś znajdzie swojego Kopernika. A tymczasem przypominam, że
              wątpić jest rzeczą ludzką. Wątpić, ale na podstawie znajomości zagadnienia.
              Pozdrawiam. Rozpisana, początkująca już od lat, astrolożka in spe.
          • anahella Re: Serio? Oooops! 28.11.04, 02:39
            j.wojak napisał:

            > Serio? To on? Jestes pewna? Styl jakby nieco inny...

            Wywalilam go za brak kindersztuby. Najpierw ostrzeglam ze za cos takiego wywale
            a potem, gdy znow sie wpisal w podobnym tonie to polecial. Na tym forum nie ma
            miejsca na prostactwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka