ogrom 29.01.06, 01:28 Macie pomysł na opisanie ludzi plutonicznych? pozdrówka Olla - Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anahella Re: plutoniczność? 30.01.06, 01:32 Moje pierwsze skojarzenie: to taki czlowiek, ktory sie nie boi, bo wie ze co go nie zabije to wzmocni. Oczywiscie Pluton ma swoja druga twarz - jak kazda planeta - i potrafi niezle napedzic stracha. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 30.01.06, 10:37 moja przyszła szwagierka- nów w koniunkcji z Plutonem. Silna osobowość, drastyczna, nie znosząca sprzeciwu Odpowiedz Link
lwi2 Re: plutoniczność? 30.01.06, 11:16 "Bohater" wczorajszego dnia z innego wątku, chwalił się kiedyś na Forum że ma Plutona na MC. Tak, że był to praktyczny przykład. A Xxero (którego akurat lubię), też się tym zdaje się chwalił, i też jak się popisze czasami, to ... no właśnie! Dziwni jacyś ci plutoniczni, zupełnie nie łapię o co im chodzi. Wszystko burzyć? Lwi Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 30.01.06, 11:50 Ludzie plutoniczni sa tacy że robisz wszystko to, czego oni chcą nawet nie zdając sobie z tego sprawy a oni nawet o tym nie mówia. Przyklad mojej szwagierki- straszna terrorystka na punkcie papierosów, moj brat rzucił dla niej palenie. Przyjechali do moich rodziców- moja matka, Asc Skorpion była zawstydzona że chciała sobie zapalic w kuchni,m jedynym miejscu gdzie sie u nich pali, powstrzymywała sie cały wieczów a jak juz nie mogła wytrzymac, to trzymała fajke od stołem. Ta dziewczyna nic nie musiała mówic, żeby moja matka bała sie zapalic we własnej kuchni. Smieszny przykład ale oddaje pluotnicznośc. Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 30.01.06, 12:35 O tak! Mężczyzna z Plutonem na asc. Facet z pozoru miękki, słaby, ustępliwy, tchórzliwy, a i tak zawsze wyszło na jego, próba przeforsowania swojego zdania była zawsze skazana na niepowodzenie albo wyrzuty sumienia. Mówił "dobrze, ja się dostosuję" i tego nie można było przyjąć. Tylko raz się postawił. Powiedział "po moim trupie". )) Jednak zależy od tego, jak ten Pluton jest położony i aspektowany. W pewnych połozeniach silny Pluton daje tylko niesamowitą odporność i zdolność regeneracji. Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu, konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych. Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią, co by tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę. Jest w nich jakaś moc oddziaływania, choć nie zawsze zdają sobie z niej sprawę. Odpowiedz Link
xxero Re: plutoniczność? 30.01.06, 12:46 neptus napisała: Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu, > konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych. > Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią, co by > tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę. Jest w nich > jakaś moc oddziaływania, choć nie zawsze zdają sobie z niej sprawę. Hmm, powiem moze cos od siebie z duza pokora, spokojem i dystansem (bo moze2h temu ktos na tym forum mnie ostro wpienil). Neptus masz racje, 100%, kwintesencja tego o co chodzi. Survival taki wymuszany na wlasne zyczenie, zeby nie bylo nudno i szaro. I jeszcze manipulacja, nawet z usmiechem na twarzy, nawet jako podryw, dzialanie ujmujace, piekne gladkie, wszystko jest wyrachowane i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej mierze cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne Odpowiedz Link
limetka77 Re: plutoniczność? 30.01.06, 19:34 > neptus napisała: > Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu, > > konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych. > > Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią, > co by > > tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę Tak - mimo że takich doświadczeń nie szukam, same mnie znajdują. No i z tym budzeniem lęku - zgadza się, dość dawno temu przeżyłam niezły szok, gdy uświadomiłam sobie, że ktoś tam kiedyś się mnie po prostu bał. Było to dla mnie niepojęte - jak to, przecież to ja tu jestem od bania się i uciekania... xxero napisał: wszystko jest wyrachowan > e > i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej mierz > e > cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne Sorry, ale się nie zgodzę. I tylko nie psychopatyczne.... Odpowiedz Link
wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:24 z tym jest roznie. ja mialam faceta plutonicznego i sama jestem plutoniczna i on sie bal mnie a ja jego. ale to prawda z tym robieniem czegos co chce plutonowiec, mimo tego, ze sie nawet o tym nie wie, bo plutonowiec niczego nie mowi. ale z tym jest roznie bo przeciez psychopaci tez istnieja. Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:11 xxero napisała: > Hmm, powiem moze cos od siebie z duza pokora, spokojem i dystansem (bo moze2h > temu ktos na tym forum mnie ostro wpienil). Neptus masz racje, 100%, > kwintesencja tego o co chodzi. Survival taki wymuszany na wlasne zyczenie, zeby > nie bylo nudno i szaro. I jeszcze manipulacja, nawet z usmiechem na twarzy, > nawet jako podryw, dzialanie ujmujace, piekne gladkie, wszystko jest wyrachowan > e > i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej mierz > e > cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne Nie to napisałam. Manipulacja się zdarza ale nie jest normą. U mnie to jest survival od poczęcia, żyję, choc wielokrotnie nie powinnam. Nie szukam survivalu, to on mnie szuka. I niestey, stale znajduje. Psychopatyczne jest maniakalne obciążanie Plutona psychopatią. Nie przenoś własnych kompleksów astrologię, bo w ten sposób niczego się z horoskopów nie dowiesz. Odpowiedz Link
korovio Re: plutoniczność? 17.03.06, 10:50 Ja mam Plutona na AS w Wadze, a Skorpion zajmuje większą część I domu. Mógłbym zgodzić się z tym, że często wzbudzam u ludzi lęk, mimo, że nie mam takich zamiarów. Wiele razy po bliższym zapoznaniu się z kimś dowiadywałem się, że na początku wyglądałem groźnie. Na dokładkę blisko AS mam też Urana , także życiowy survival mam razy 2 A propos "mocy odziaływania", to przydaje mi się, kiedy gram przedstawienia teatralnych Ludzie nie są w stanie powiedzieć czemu , ale skupiam na sobie uwagę. Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 30.01.06, 13:10 wydaje mi się, że jestem trochę plutoniczna, natalnie Pluton w kwadracie do AC i w trygonie do księżyca, sextyl do Marsa, no i przede wszystkim tranzytujący Pluton zbliża się do mojego AC, ma już tylko 5 stopni 1)mam coś co nazywam "trzecie oko", jakby talent, pozornie wygląda jak jasnowidzenie, ale to tylko zwykła przenikliwość, np. po godzinie rozmowy z obcym człowiekiem potrafię wywnioskować (przypuszczam), że ma "lepkie ręce" bez jakichkolwiek namacalnych przesłanek, po czym po 2 tyg. okazuje się, że ten kradnie co mu w ręce wpadnie i inne takie podobne sytuacje związane z przeszłością, uczuciami, nierozwiązanymi problemami, ktoś mi kiedyś powiedział: "strach z tobą rozmawiać, jesteś jak rentgen" - po prostu coś tam zauważyłam skrzętnie skrywanego. 2) to akurat mam ostatnio, mimo, że sposób bycia mam jowiszowy, to od jakiegoś czasu zauważyłam pewną zmianę w tym jak się ludzie do mnie odnoszą: jakiś taki respekt wyczuwam - Pluton tranzytuje 3) jeden bardzo mądry (mój autorytet w dziedzinie psychiatrii i psychoanalizy) powiedział przy okazji omawiania przypadku pewnego chorego, którego dużo trudności naraz spotkało i zachorował psychicznie: "gdyby to pani była na jego miejscu po prostu zaczęłaby pani wszystko od nowa" - to też pewnie Pluton (kwadrat do AC) 4) jest jeszcze negatywna strona Plutona, jak mi się już czara przepełni, to koniec, zwrotnica mi się przestawia i pojawia się gruba czarna krecha, piszę metaforami, ale łatwiej mi tak ująć ten problem Odpowiedz Link
xxero Re: plutoniczność? 30.01.06, 13:15 Brawo! bardzo dobre wnioski. Undyna czy wobec tego uwazasz ze "plutonicznosc" sprzyja gladkim i normalnym stosunkom z ludzmi? "Trzecie oko" "rentgen" to nie sa cechy na ktore chce sie wystawiac 90% ludzi, czy zgodzisz sie? Odpowiedz Link
wasza_bogini Re: plutoniczność? 30.01.06, 17:50 ja jestem plutonicza i wyczuwam bardzo szybko klamstwo. moja kolezanka mi powiedziala, ze mam zdolnosci magiczne ale ja tego wszystkiego nie jestem swiadoma. Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:23 Undyno, doskonale to określiłaś. Wolę nie liczyć, ile razy zaczynałam wszystko od początku, od zera. To jest warunek plutonicznej regeneracji - trzeba się ponownie narodzić, zostawiając za sobą wszystko, co się nie sprawdziło. W nas coś musi umrzeć, by mogło się narodzić coś lepszego. Saturn wiedzie pod górke etapami, systematycznie szczebelek po szczebelku. Pluton jak Feniks, spala się i rodzi od nowa. Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 31.01.06, 16:10 mhm, właśnie czuję, że zaczyna się mega spalanie, przesadzam coraz bardziej, coraz mocniej, czuję tego tranzytującego Plutona (chodzę po bardzo ostrych krawędziach, myślę, że za 8 lat jak skończy się ten tranzyt, to albo mnie już nie będzie, albo mnie już nie będzie bardziej metaforycznie wiem, że wyrażam się niejasno, ale nie można jaśniej o Plutonie, to zbyt mocne i zbyt trudne, w każdym razie przydałaby mi się jakaś kotwica, bo bujam się po wzburzonym oceanie Odpowiedz Link
wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 16:42 tez mam natalnie kwadrat plutona do ascendentu. natomiast teraz konczy mi sie tranzyt plutona na sloncu. to byl bardzo ciezki czas,jak w otchlani. teraz zaczynam wszystko od nowa, bogatszxa w doswiadczenia doroslosci Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:26 czyli mój asc jest w luźnej koniunkcji z Twoim słońcem Odpowiedz Link
wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:31 ostrzegam Cie. te piec stopni to cisza przed burza. Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 11:03 wiem ale trochę się cieszę, potrzebne są zmiany, boję się tylko śmierci najbliższych i zmian związanych z nią Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:49 Witam, przepraszam, że się obcesowo wtrącam. Pluton nie pokaże, że ktoś umrze. Pluton pokaże, czego się na prawdę boisz. Boisz w poważnym sensie. Jest władcą Skorpiona, w opozycji do Byka. Pokaże, jak daleko z powodu tego strachu lub innych emocji jesteś w stanie nagiąć lub zmienić swój system wartości. Dlatego jedni wygrywają plutonowe tranzyty, a inni mają poczucie życiowej straty, choć niechętnie o tym mówią. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 05.02.06, 09:42 Witaj Nie ma za co przepraszać Dziękuję, myślę, że twoja uwaga jest cenna Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 22.03.06, 02:05 mii.krogulska napisała: > Witam, > przepraszam, że się obcesowo wtrącam. Mii, to jest forum publiczne, nie musisz przepraszać, że zabierasz głos (a przepraszasz już nie pierwszy raz) ))). Przepraszać powinni ci, którzy popisują się ignorancją, ale ci nie tylko się nie wstydzą, ale wręcz przeciwnie... (to taka uwaga w ramach remanentu, bo własnie przeglądam starsze wątki. Odpowiedz Link
segin Re: plutoniczność? 30.01.06, 19:35 Troche bylo o tym tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=15172190&v=2&s=0 Mam Plutona w I domu (ale nie na AS), a od dluzszego czasu tranzytuje mi III. To chyba widac po moich wypowiedziach. Kiedys nawet ktos tu na forum napisal jakies bardzo trafne zdanie odnosnie silnego Plutona i stylu wypowiedzi. Nie moge tego znalezc. Odpowiedz Link
janina62 plutoniczność... 31.01.06, 12:05 z przykrością wspominam okres w swoim zyciu kiedy dałam sie ponieść energią Plutona; dla wiekszości energia ta jest destryktywna; cierpią ci których opanowała oraz całe ich otoczenie; wiele zależy-jak sądzę- od połozenia Pluto w radix i aspektów do świateł...im więcej ścisłych aspektów nawet harmonijnych, tym gorzej; w tych energiach jest cos demonicznego; człowiek fizycznie słabnie, wewnetrznie czuje sie wręcz zawładniety, zdalnie sterowany przez nieznaną mu siłę...siłę zła która "lokuje" się w każdym ze ludzkich zmysłów; oddanie się Plutonowi jest dotknięciem dna, upadkiem; trzeba dużo czasu i pracy nad opanowaniem tych energii a i tak cały czas balansuje się ...pozwolić zadziałać energii wywyższonego Jowisza/np.w Rybach w IXd.; oczywiście mówię teraz o osobistych wspomnieniach ; "zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy..."R.Riedel proste credo dla plutonicznych... Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność... 31.01.06, 15:16 Mam całkowicie odmienne doświadczenia. Tranzyty Plutona to ogromna energia, któa pozwala dokonywac cudorunkiem jest gotowość do poddania się transformacji, nie stawanie tej mocy na drodze ale korzystanie z niej. To, jak kto przechodzi tranzyty Plutona zalezy od jego chęci poddawania sie zmianom, otwartości na nowe. Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność... 31.01.06, 19:59 A wiec moze da sie postawic taki wniosek: czlowiek plutoniczny bardziej naturalnie przezywa tranzyty Plutona, i latwiej godzi sie z wydarzeniami, ktore spotkaly go na tym tranzycie? Nie chce pisac ze odbywa sie to latwiej, bo ja plutoniczna nie jestem i w sumie to do tej pory mialam tylko jedno wazne wydarzenie, czyli na opozycji tr. Plutona do natalnego Ksiezyca. Odpowiedz Link
lwieje Re: plutoniczność... 01.02.06, 10:36 Natalnie mam kwadraturę Plutona+Jowisza+Urana do Słońca. Na opozycji Plutona poczułam wiarę we własne siły - odkryłam, fakt, bezwzględne trochę, metody wyjścia z marazmu, narodziłam się jakby na nowo ) anahella napisała: > A wiec moze da sie postawic taki wniosek: czlowiek plutoniczny bardziej > naturalnie przezywa tranzyty Plutona, i latwiej godzi sie z wydarzeniami, ktore > spotkaly go na tym tranzycie? Całkiem możliwe, bo gorzej znosiłam Neptuna na DSC - taka jakaś rozmemłana się zrobiłam ;> Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność... 01.02.06, 13:16 Tak, myślę, że Anahella ma rację. "Plutoniczni" sa "zaprawieni w boju", łatwo im zmienić poglądy na dany temat o 180 stopni, porzucić wszystko i zacząć od początku, bo takie reakcje sa wyuczone od samych początków zycia. Jest jeszcze jedna sprawa. To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele cech przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutoniczna. Jest wiele podobieństw w działaniu obu tych planet, z tym, ze Uran jest bardziej bezwzględny w działaniu. Połączenie obu planet daje mieszankę o działaniu reakcji termojądrowej. Jeszcze bardziej mieszają obraz sekstyle Neptuna z Plutonem, bo wśrod uczestników Forum reprezentowane sa aż dwa pokolenia z tym układem. Wiele cech, którymi obciąża się Plutona wynika z powiązań Neptun/Pluton. Przywykliśmy do traktowania neptuna jako archetyp łagodności i uduchowienia, a on tez potrafi byc bardzo bezwzględny, tylko jego oddziaływania sa trudniejsze do odroznienia. Trzeba więc być bardzo ostrożnym w opieraniu opinii na własnych horoskopach. Oddziaływanie wszystkich planet pokoleniowych ma pewne cechy wspólne i łatwo popełnić błąd w ocenie, od której z tych planet pochodzą nasze działania. Piszę to jako osoba z silnymi powiązaniami całej pokoleniowej trojcy do świateł i osi, mająca też za sobą sporo równoczesnych tranzytów różnych planet pokoleniowych. Wierzcie mi, zjadłam zęby na własnym horoskopie i wciąż łapię się na tym, że za pewne cechy obciążałam dotąd niewłaściwą planetę. Niby działanie jest podobne i wyciągnięte wnioski są skuteczne ale spojrzenie "od właściwszej strony" daje jeszcze lepszy efekt, bo wtedy dopiero wychodzą ciekawe niuanse i mozna dopiero coś osiągnąć dla własnego rozwoju. A planety transsaturniczne znamy jeszcze bardzo krótko i wciąż popełniane jest wiele błędów przy ocenie ich wpływów. Odpowiedz Link
iokepine Re: plutoniczność... 07.05.06, 21:30 > Jest jeszcze jedna sprawa. > To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele cech > przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutoniczna. > Jest wiele podobieństw w działaniu obu tych planet, z tym, ze Uran jest > bardziej bezwzględny w działaniu. Połączenie obu planet daje mieszankę o > działaniu reakcji termojądrowej. Tak, też mam takie wrażenie. Uran, wg mnie to takie szybkie niespodziewane uderzenia, coś na zasadzie "oo, leci meteoryt" - mówią dinozaury, a potem następuje wielkie wymieranie. Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować... To jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem różnorodności żeby kontekst był jasny, mam Urana w XII-tym domu, w kwadraturze do Słońca, Pluton w X, na pograniczu XI. Jest władcą horoskopu. Przepraszam, że odpowiadam na stare wątki, ale właśnie trafiłam na to forum i przeglądanie go jest bardzo ciekawe Odpowiedz Link
all2 Re: plutoniczność... 07.05.06, 22:45 iokepine napisała: > > Jest jeszcze jedna sprawa. > > To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele > cech > > przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutonicz > na. > Tak, też mam takie wrażenie. to racja. też jestem z tej koniunkcji i miewam kłopoty z odróżnieniem działania Urana od Plutona, tym bardziej, że w tranzytach przeważnie obie uderzają mi jednocześnie, jakby się umówiły. > Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować... To > jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem > różnorodności bardzo celna uwaga - właśnie to dłuuugie nic chyba po tym najlatwiej je odróżnić - uświadomiłaś mi to Iokepine, dzięki > Przepraszam, że odpowiadam na stare wątki, ale właśnie trafiłam na to forum i > przeglądanie go jest bardzo ciekawe ależ nie przepraszaj, tylko odpowiadaj dalej, tu mało który wątek się dezaktualizuje Odpowiedz Link
iokepine Re: plutoniczność... 08.05.06, 15:19 all2 napisała: > > > Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować.. > . To > > jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem > > różnorodności > > bardzo celna uwaga - właśnie to dłuuugie nic chyba po tym najlatwiej je odró > żnić - uświadomiłaś mi to Iokepine, dzięki > > no, na co dzień nikt raczej nie przyłapie żadnej ryby na ty, jak jej nogi wyrastają > ależ nie przepraszaj, tylko odpowiadaj dalej, tu mało który wątek się dezaktual > izuje > Odpowiedz Link
aarvedui Re: plutoniczność... 07.05.06, 23:14 nie zgodze sie z tym ze uran uderza nagle. uran sam w sobie wydaje mi sie wyzwaniem dla uczciwosci realizacji siebie.bycia sobą. jak ktoś we mgle żyje to nic dziwnego ze mu sie moze wydac ze uran uderza nagle. uran moze nie do konca odpowiada mi dojrzewaniu lecz samemu zjawisku narodzin nowego.ale nie zauważyc ze sie jest w ciąży to jak w tej anegdotce kiedy córka mówi mamie ze jest w ciazy: -..córciu gdzie ty miałaś głowę!!?? -..pod poduszką,mamo... uran nie uderza nagle - on po prostu jest i sprawdza zgodnosc Ja i współtworzonej przez Ja rzeczywistości. jesli ktos zyje w zahamowaniu,nieszczerze wzgledem siebie,odgrywa nie swoja rolę - dzieje się ZŁO które pomaga wprowadzić korektę Odpowiedz Link
iokepine Re: plutoniczność... 08.05.06, 15:29 aarvedui napisał: > nie zgodze sie z tym ze uran uderza nagle. > > uran sam w sobie wydaje mi sie wyzwaniem dla uczciwosci realizacji siebie.bycia > sobą. > jak ktoś we mgle żyje to nic dziwnego ze mu sie moze wydac ze uran uderza nagle > . > To akurat zależy od tego, jak masz aspektowanego Urana. To, co napisałam, nie pretenduje do prawdy objawionej, ale do jednego z kawałków układanki, które opisują archetyp Urana. oczywiście, ze zawsze są jakieś sygnały przed... tak jak przed trzęsieniem ziemi zwierzęta wyczuuwają, że będzie, ale ludzie już nie... Ludzie potrzebowali sporo czasu - i techniki - żeby sie nauczyć, jak te sygnały dostrzegać. Mimo to czas pomiędzy tymi sygnałami a samym wydarzeniem jest nadalk bardzo krótki i nie zawsze daje się wszystkich ewakuować... > uran moze nie do konca odpowiada mi dojrzewaniu lecz samemu zjawisku narodzin > nowego.ale nie zauważyc ze sie jest w ciąży to jak w tej anegdotce kiedy córka > mówi mamie ze jest w ciazy: > -..córciu gdzie ty miałaś głowę!!?? > -..pod poduszką,mamo... He, he, a ja uważam, że Uran dpowiada zapłodnieniu Krótki, nagły i radosny strzał, natomiast sama ciąża i podród są baaardzo plutoniczne. > > uran nie uderza nagle - on po prostu jest i sprawdza zgodnosc Ja i > współtworzonej przez Ja rzeczywistości. uderza, uderza - jeszcze raz powtórze - to zależy od aspektów Natomiast z drugim zdaniem się zgodzę. > jesli ktos zyje w zahamowaniu,nieszczerze wzgledem siebie,odgrywa nie swoja rolę > - dzieje się ZŁO które pomaga wprowadzić korektę powiedz to dinozaurom ssaki, a zwłaszcza prymaty na pewno się z tobą zgodzą. Odpowiedz Link
bawolek Re: plutoniczność... 08.05.06, 17:34 Też myślę, że jednak Uran to taki szybki gościu, który uderza nagle... Z Uranem kojarzy mi się miłość od pierwszego wejrzenia, taka, ze spotkaja się oczy, ktoś powie dwa słowa, a Ty idziesz dalej i czujesz, ze dostałeś prosto w serce. Uran z pewnością o ile sam nie strzela to nosi stzrały amora i w tym wydaniu Uran jest bardzo przyjemny. Nie wiem tylko czym róznią się te strzały a raczej rezultat strzelania w zalezności od obiektu strzału tzn. gdzy jest to Słóńce delikwenta/ki, Księzyc, Mars, Wenus,Jowisz, Wężły czy osie horoskopu? Jakie w tym względzie są Wasze odczucia a może praktyka?Jak myślicie jakie tu są różnice? Co do Plutona to zgadzam się, że ten działa powoli i jakby w ukryciu. I czasem potrafi człowieka straszliwie zmęczyć, ale to tez zależy co sobie upodoba. Przy Wenus np. bardzo często człowiek zmaga się z trudnościami finansowymi, przy księzycu to chyba raczej huśtawka nastrojów, Mars zapewne jakieś zazdrości a może agresja? Odpowiedz Link
iokepine Re: plutoniczność... 11.05.06, 22:07 bawolek napisał: > Też myślę, że jednak Uran to taki szybki gościu, który uderza nagle... > Z Uranem kojarzy mi się miłość od pierwszego wejrzenia, taka, ze spotkaja się > oczy, ktoś powie dwa słowa, a Ty idziesz dalej i czujesz, ze dostałeś prosto w > serce. Uran z pewnością o ile sam nie strzela to nosi stzrały amora i w tym > wydaniu Uran jest bardzo przyjemny. taak Jakby w człowieka PIORUN strzelił A do Plutona wracając, przypomniało mi się takie powiedzonko, które bardzo lubię, a które brzmi trochę jak motto czołgu "Albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję". Odpowiedz Link
bawolek Re: plutoniczność... 11.05.06, 23:00 iokepine napisała: "taak Jakby w człowieka PIORUN strzelił " Piszesz z doświadczenia? Przy jakim tranzycie Ci się coś takiego zdarzyło? To znaczy co tranzytował Ci Uran przy takim gromi e z jasnego nieba? Odpowiedz Link
aarvedui Re: plutoniczność... 11.05.06, 23:56 eh te nagłe pioruny to jest tak ze uran aktywuje cos co dojrzewalo od dawna w czlowieku. stąd - piorun - oznaczac moze po prostu np ze uran ogólnie uruchomił gotowość na związek kiedy ktos zył w izolacji i nie wyrazal swojej wenus. albo moze nic nie zrobić kiedy wenus byla wyrazana swobodnie. ta "nagłość" urana wlasnie stad sie bierze - ludzie znają siebie bardzo mało i nie zawsze wyrazaja energie swojego horoskopu. i tak samo - dla stałej wenus która szybko przywyka do sytuacji uran moze byc szokiem i piorunem.dla innej - wcale nie musi. nie ma co sie doszukiwać jakichś zewnetrznych wpływów i uranicznego fatum. wszystko co spotyka ludzi w tranzytach gdzieś tam w tych ludziach siedzi.tranzyty to tylko aktywatory. dlatego rozne tranzyty dzialaja roznie. np pierwszy powrót saturna bedzie sie zapewne róznił od nastepnych.bo czesc saturnowych lekcji przerobi sie do 1 powrotu. et caetera. wszyscy,jak to Rudhyar okresla "ambasadorowie galaktyki" nie działają nagle sami w sobie.zeby byla zmiana musi byc pod nią grunt. grunt to pole zaorane ale takze ugór - takze zaniedbania nagłość = braki poznania siebie. taka moja konkluzja. Odpowiedz Link
bawolek Re: plutoniczność... 12.05.06, 00:21 No dobrze,ale jezeli juznagłe uczucie to bardziej przy tranzycie Urana przez wenus czy przez Słońce np. albo księżyc albo jakąś oś. I jakie ewentualnie różnice widzielibyście w tych tranzytach? Rozważania teoretyczne lub praktyczne mile widziane. Odpowiedz Link
aarvedui Re: plutoniczność... 12.05.06, 01:17 uran rozbudza naturalne energie symbolizowane przez planety. bez zastanowienia moge powiedziec ze zawsze jak obserwuję trygon urana do wenus to jest rozbudzenie uczuciowe - zazwyczaj taka osoba jest sama,albo ma trudnosci w związku w jakimś dziwnym zwiazku i pojawia się ktoś kto niesie "odswiezajacy powiew" związek zaczyna sie swobodnie ale jak widze - jest dość trwały. opieram sie raptem na 4 najbardziej mi znanych przykładach ale zawsze w rzeczywistości taka osoba się otwierała i zrzucała "kajdanki" z wenus,i wchodziła w nowy,partnerski,świeży związek. co do napięciowych aspektów - na pewno jest dużo poszukiwania i duzo okazji.ale nie zawsze jest to wykorzystywane. tranzyt do ascendentu - zmiany w kontaktach ze swiatem i autoprezentacji,stare sposoby ekspresji zaczynają uwierać.poszukiwania stylu.farbowanie włosów.nowe ubrania.różnie - zalezy jak asc i jak dziala w natalu.sekstyl i kwinkunks działają słabiej mi słabiej.albo zawiódł mój zmysł obserwacji i u nikogo nie widzialem jakichs widocznych zmian. c.d.n. Odpowiedz Link
bawolek uraniczność 12.05.06, 02:16 A jakbyś scharateryzował rozbudzenie wiadomych energii w przypadku przejścia Urana (koniunkcja) kolejno przez Wenus, Słóńce i Marsa (odległósć między nimi ok. 6 st.).Słónce pomiędzy Wenus i Marsem. Mars władcą horoskopu. Wymienione ciała niebieskie umiejscowione w XIIdomu rządzą odpowiednio: II, VII, V i I. Władca tych planet w IX tranzytowany przez Plutona? Odpowiedz Link
aarvedui Re: uraniczność 12.05.06, 02:39 takie rozbudzenie mozna scharakteryzowac jednym słowem - pewne ^^ tranzyt dotyka wielu rzeczy. sprawdzasz jak dana osoba radzi sobie w poszczególnych domach,jak radzi sobie z poszczególnymi planetami. będą okazje do sprawdzenia tego pod względem "czy naprawde realizuje to czym jestem?" okazje warto chwytać,nowe doswiadczenia zbierać. jeśli są problemy i opór - doswiadczenia bedą raczej traktowane jak "dopust boży". jesli energie symbolizowane przez planety sa zgodnie wyrazane - jest okazja do nowych doswiadczen,moze byc wola takie osoby by ku takim doswiadczeniom dążyć. aczkolwiek - jak nie ma niepotrzebnych hamulców i stłumienia - może sie nawet nic nie dziać zewnetrznie. a np konkretna osoba moze sie oddac niekonwencjonalnej twórczości zamiast uczestnictwem w orgiach Odpowiedz Link
bawolek Re: uraniczność 12.05.06, 11:58 aarvedui napisał: > takie rozbudzenie mozna scharakteryzowac jednym słowem - pewne ^^ > tranzyt dotyka wielu rzeczy. Wykażę się pewnie całkowitą indolencją ale cóż zapytam - co oznaczają te dwa daszki przy słówku "pewne"? >jeśli są problemy i opór - doswiadczenia bedą raczej traktowane jak "dopust boży". Rozumiem, ze opór czy problemy będa związane z nieharmonijnymi aspektami? Zastanawiam się jaki wływ może mieć luźna kwadraturka w natalnym Urana do Wenus i Neptuna do Marsa? > sprawdzasz jak dana osoba radzi sobie w poszczególnych domach,jak radzi sobie z poszczególnymi planetami. Zastanawiam się jak to jest. Uran (np.) tranzytuje tą zbitkę planet:Wenus, Słońce Mars, które rządzą określonymi dziedzinami-domami ale tez znajdującymi sie tam innymi planetami. W tej sytuacji oddziaływanie Urana przenosi się na te domy i planety tak? Interesuje mnie jak to się odbywa gdy np. słońce otrzymuje taki tranzyt a jednocześnie jest władcą V domu? albo np. Mars zostaje pobudzony przez urana a jest władcą horoskopu? Inna kwestia - zbitką planet tranzytowanych przez jakąś planetę (w tym przypadku Urana) jest Neptun, który odbiera koniunkcję tranzytującego Plutona, czy to oznacza, że to stellum przez władcę-Neptuna będzie odbierało wpływ Plutona (jaki?) czy raczej znaczenie może mieć tranzytujący Neptun, który tworzy tranzyt do jakieś innej planety natalnej(np. Merkurego)? Wydaje się, że raczej ten Pluton ale... Jestem amatorem niestety,choć poczytałem już trochę opracowań. Praktyka jest jednak niezmiernie trudna... Odpowiedz Link
aarvedui Re: uraniczność 12.05.06, 17:08 daszki - to taki emot zapozyczony chyba z kultury japońskiej...no takie uniesione łuki brwiowe koordynacja tranzytów nie jest łatwa.na poczatek skoro masz taki łańcuszek tranzytów koniunkcji to podkreśli że nadchodzi czas ewolucji. samym aspektem plutona do neptuna tak bym sie bardzo nie przejmował - jest to transformacja dla całych roczników ludzi.jednym zdaniem - przeobrażenie ich ideałów.do czego to bardziej sie odnosi - to juz zalezy indywidualnie. tutaj neptun jest władcą - więc ta osoba bedzie jakos zaangazoawna osobiscie w zmiany dotyczace całej grupy ludzi,moze bedzie ich liderem albo ofiarą? uran to sprawa bardziej pewna.pluton niejako moim zdaniem bedize dzialal "w tle" zmian uranicznych. tej osobie moze robić sie "ciasno" - tak moge najkrócej powiedziec. koniunkcja daje bardzo silne stopienie energii transsaturnika.planeta bedize niejako podłączona do wyzszego napięcia. taki układ bedzie wymagał nadprzewodnictwa wszelkie niepasujace w układzie oporniki będą dymić i mogą sie sfajczyć to mysle pisząc o oporach. głównie chodzi tu o opory wewnetrzne,bądź coś co taka osoba uważa za opory i hamulce.ciezko ocenic mi siłę plnet.niby wenus-silna w rybach,mars -władca radiksu,słońce w koniunkcji z marsem. tak jedynm zdaniem - rewizja swoich celów i sposobów ich osiagania-tak powinno być jesli towarzyszy świadomość co sie dzieje tak naprawdę. w sposób przyziemny - człowiek moze byc niecierpliwy i "nie do zniesienia",robiąc to na co a ochote i bimbając sobie na innych którzy nie będą mu w tym pomagać a wręcz przeszkadzać. tranzyt odbywa sie w XII domu.tam się będzie działo większość rzeczy.ale poprzez władztwo - inne domy tez tego doswiadczą. niby logiczne ale nie oczywiste.np zmienia sie 2 domowy system wartosci-wiec zmieniasz VI domową pracę na X domową i 5 domową kochanke na VII domową żonę przykład z głowy - ale jak w życiu.coś sie zmienia,wpływa posrednio na inne rzeczy. a teraz koniec OT.jak cos to odgrzeb jakiś wątek o uranie i tam mozemy pisac bo tu jest o plutonie. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność... 01.02.06, 15:26 Pluton, zarówno tranzytujący, jak i ten widziany u bliźnich wydaje się przerażający i patologiczny tym ludziom, którzy żyją w świecie iluzji własnej łagodności, świętości, dobroci i czystości. Tacy ludzie nie mają odwagi spojrzeć w oczy prawdzie na swój własny temat. Stąd te plutoniczne projekcje, doszukiwanie się w Plutonie i jego dzieciach wyłącznie paskudnych cech itp. Osoba plutoniczna wzbudza przerażenie (a nierzadko nienawiść), bo nie boi się tabu i dlatego ma dar spontanicznego demaskowania zakłamania, tchórzostwa i pozoranctwa u innych, nawet jeśli nic nie mówi, wystarczy tylko, że pojawi się na horyzoncie. Ludziom, którzy boją się pracować nad sobą najłatwiej jest zwalić winę na rzekomo zewnętrzne, obce wpływy tranzytów Plutona niż przyjąć do wiadomości, że tranzyt ujawnił po prostu tę cześć ich własnej osobowości, której najbardziej się w sobie boją i prawdę na swój temat, której nie akceptują. Tranzyt Plutona zmusza do konfrontacji z własnym cieniem. Im bardziej go w sobie dusimy, im mniej się do niego przyznajemy, tym mocniej i bardziej przerażająco ujawnia się on w najmniej odpowiednim momencie. To właśnie dlatego konfrontacja z tranzytami Plutona i z osobami reprezentującymi tę planetę jest tak nieznośna dla osób świętoszkowatych. Takiej osobie najwygodniej jest wierzyć w przemożny, czysto zewnętrzny (obcy, "nie mój") wpływ Plutona, w to, że to on powoduje wszelkie zło lub doszukiwać się patologii w każdej innej osobie z silnym Plutonem, niż uczciwie i odważnie przyjrzeć się sobie samej, swoim prawdziwym motywacjom i mrocznym stronom własnej duszy (bądź niechlubnej, karmicznej przeszłości). Ten, kto odważy się spojrzeć bestii (Plutonowi) prosto w oczy zyskuje wielką moc i niczego się już bać nie musi. Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność... 01.02.06, 15:58 hmmmm, to już wiem nareszcie dlaczego taka jedna świętoszkowata twierdzi żem nienormalna, się zastanawiałam mocno nad tym, bo dużo światlejsi od niej twierdzą zgoła inaczej znaczy, że się kobita Plutona boi, no tak PS. ale mi baba za skórę załazi, zastanawiam się kiedy w końcu nie wytrzymam nerwowo i zacznę z nią otwartą konfrontację, już mi się dawno nie zdarzyło, że mnie ktoś tak drażnił (sextyl mam między światłami i ogólnie tolerancyjna jestem), muszę kiedyś się zmobilizować i zrobić nam porównawczy Odpowiedz Link
dafne04 Re: plutoniczność... 01.02.06, 16:33 Ale zapominasz o "plutonicznych", którzy niczego nie przerobili,nie chcą i nie przerobią, a nie daj Boże mają władzę.Tacy potrafią czynić wiele zła i im słabszy przeciwnik, tym bardziej wdeptują go w ziemię, mając przyjemność w ranieniu i to w słabe punkty. Czynią tak dopóty, dopóki nie zeżrą własnego ogona lub doznają olśnienia, co nie musi się wcale zdarzyć,lecz po drodze są w stanie sporo zniszczczyć i bynajmniej nie są to tylko "prztyczki w nos" - potrafią np. świetnie wpędzić w depresję(chociażby stosunki pracodawca- pracownik w regionie gdzie jest naprawdę bezrobocie). Nie każdemu można "obuchem w łeb". Plutoniczni są silni. Nie każdy ma taką moc - może to nie tylko "świętoszkowatość", ale po prostu inna, wrodzona wrażliwość? Sama mam silnego plutona w XII domu, ciągle stykam się z plutonicznymi, ale świat nie jest tylko "wg plutonicznych". Odpowiedz Link
dafne04 Re: plutoniczność... 01.02.06, 16:38 Poprzedni post był do queenmayi. Pozdrawiam Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność... 05.02.06, 01:56 Witam Maju, mądrze piszesz. Po tranzytach Plutona człowiek niczego się bać nie musi, bo albo odkrywa, że jego strach czy inne emocje tak na prawdę dla świata nic nie znaczą - albo odkrywa, że nie ma się czego bać, bo przeciwnik nie ma faktycznej mocy lub po prostu nie istnieje. Mam nadzieję, że się nie zamotałam totalnie w tej złotej myśli Pozdrawiam Mii Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność... 05.02.06, 15:27 mii.krogulska napisała: > Witam Maju, > mądrze piszesz. Po tranzytach Plutona człowiek niczego się bać nie musi, bo albo > odkrywa, że jego strach czy inne emocje tak na prawdę dla świata nic nie znaczą > - albo odkrywa, że nie ma się czego bać, bo przeciwnik nie ma faktycznej mocy > lub po prostu nie istnieje. Mam nadzieję, że się nie zamotałam totalnie w tej > złotej myśli Mark Twain pięknie powiedział: "Odwaga to opór przed lękiem, opanowanie lęku, nie zaś brak lęku". Ja nie zawsze umiem odróżnić, co u mnie plutoniczne, a co saturniczne, więc nie wiem, czy lęk idzie z tej czy z drugiej strony. Specem od lęków jest nie tylko Saturn, wielokrotnie widziałam przerażone osoby z silnym Plutonem i harmonijnym Saturnem. Lęk to mrok, ciemność, symbolicznie ciemność to ciemnota, a więc jest to niewiedza i nieświadomość. Na lęk, tak samo jak na ciemność jest tylko jeden sposób: światłość. Gdy zapalisz światło w ciemnym pokoju, mrok nie wyjdzie na zewnątrz i nie stłumi światła, lecz schowa się trwożliwie w najodleglejszym kącie. Można do tego kąta zajrzeć i przekonać się, że cień jest nikły, a demona tam nie ma. Boimy się tego, czego nie znamy. Żeby przestać się bać trzeba to poznać. Jak przestraszyłam się astrologii klasycznej, jej determinizmu, "strzelania złoczynnymi aspektami", "złoczynnością" i "ciemnymi stopniami", to po prostu zapoznałam się z prawdziwą astrologią, gdzie zdemonizowano te potworne "strzelania" i "zniszczenia" i zastąpiono je konstruktywnym podejściem do własnego losu. Teraz się tylko mogę dziwić, że ktoś jeszcze wierzy w te średniowieczne zabobony. A na to, co straszy we własnej duszy (a z reguły jest to właśnie plutoniczny cień) sposobem jest rozwój duchowy, medytacja, terapia karmiczna, prawdziwa wiara itp. Jeśli się wie, co nas przeraża, to łatwiej sobie z tym radzić. Każda osoba z silnym Plutonem ma w sobie podświadome poczucie winy. To jest jakaś wina karmiczna i ja chyba wiem jaka, ale tu nie napiszę, bo oczywiście pewnych rzeczy nie powinno się ujawniać. Jak widzać na tym forum są ludzie, którzy lubią kopać leżącego, lepiej więc nie dawać im broni do ręki. Odpowiedz Link
wasza_bogini Re: plutoniczność... 31.01.06, 17:19 ja tez mam takie doswiadczenie. to jest upadek az do dna, z ktorego po przejsciu plutona, trzeba sie odbic. i to chyba fakt, ze staje sie zupelnie inna osoba. mi ten tranzyt byl niepotrzebny, nie chcialabym go, chociaz czeka mnie za iles lat koniunkcja z ascendentem. dla mnie ten tranzyt byl matnia. cos sie zmienilo. wiem, ze gdybym czegos nie zmienila byloby gorzej, bardzo zle. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:45 ogrom napisała: > Macie pomysł na opisanie ludzi plutonicznych? Wpadnij do mnie, przedstawię ci całą galerię plutonicznych krewnych. Sama jesteś plutoniczna, więc to chyba jakaś kokieteria, hę? Mam mnóstwo plutonicznych przyjaciół, ja się chyba z innymi nie zadaję. Jedna z moich przyjaciółek, osoba wielce plutoniczna (wielkie stellium w Lwie z Plutonem), maluje niesamowite obrazy nie z tego świata. Jak je pierwszy raz zobaczyłam, to po prostu padłam z wrażenia. Astrologicznym nieukom wierzących w patologię płynącą z Plutona i Skorpiona donoszę, że nie ma na nich śmierci, krwi, zbrodni ani seksulanych perwersji. Nie ma tam mroku, lęku, czarnej magii ani paranoi. To cudowne, jasne, kosmiczne wizje światów idealnych i istot anielskich, cudownych roślin i kwiatów oraz wspaniałego mistycyzmu. A propos - jeśli Transwizje czyta ten wątek, to przy okazji spytam: gdzie podziała się galeria Gosi? Czy można liczyć na reaktywację? Bardzo proszę )) Odpowiedz Link
ogrom Re: plutoniczność? 31.01.06, 18:04 No ja widze, że mnie ciągnie do ludzi cichych, spokojnych, głębokich, ale jednocześnie ludzi którzy nie czują skrępowania w życiu, czują się wolni i silni. Jest tak, bo empatia u mnie działa i uczucia przenikają przeze mnie. Udusiłabym sie czując się skrępowana. Znaczy właśnie od kilku lat czuje, że się duszę. Wiem co było przyczyną, ale czasu już nie cofnę. Wtedy wybrałam nie na czuja ale na rozumum na kalkulacje i mam.... zdrowie mi szwankuje maxymalnie. A Maya ma racje pisząc o astrologicznych nieukach....... nigdy nie było we mnie mroku. Raczej ogrom pozytywnych uczuć głębokich i prawdziwnych. Szczerość choć nie do takiego bólu rozrywającego,które mogłaby poczuć inna strona. Jeśli był to spór jakiś czy kłótnia to tak........ wszelkie działa były w pogotowiu i na stanowisku... i były odpalane jeden po drugim.......... wywlekane z przeszłości najmniejsze szczególiki. O dziwo mam doskonała pamieć do przeszłości. Dlatego muszę dbać o tradycję, o pamięć o przeszłości. Kiedyś sobie wymyśliłam, że bede sobie z rodzinka moją (która założę) robić co tydzien zdjęcia i patrzeć jak się zmieniamy. Czekam na rodzinkę, ba i na kogoś u mego boku ))))) Natomiast powiem jeszcze że słowo mrok dla mnie nie istniał. Dążyłam zawsze do odczuwania piękna tego świata i szło mi świetnie i nigdy nie chciałam żyć tradycyjnie, bo uważałam, że jest to nudne, głupie, i nic nie wnosi w życie a jedynie udrękę( chyba uran +nów w skorpio). Cały czas dążę od uczuć pozytywnych. Dlatego przez wiele lat zachowywałam się jak dziecko. Powaga to chyba tylko w momentach czyjejś śmierci albo jakiś katastrof. Natomiast jedno jest pewne ludzie plutoniczni muszą być do końca sobą i nie wolno im nikogo udawać. Oni maja ogromna potrzebe bycia z kimś. Ja tak mam jako osoba z wenus w 12 domu w skorpionie. Jak nie ma przy mnie kogoś ( a od 12 roku zawsze ktoś się kręcił) to czuje się niczym zombi i tak też teraz się czuje. A zadałam to pytanie, bo burza mózgów jest najlepszym wyłuskaniem SEDNA i na końcu będzie można napisać podsumowanie.... pod tytułem:" Ludzie plutoniczni" A ciekawe co na to pies Pluto.... czy on też jest pluto-niczny? pozdrówka Olla - Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:13 ogrom napisała: > O dziwo mam doskonała pamieć do przeszłości. Zadne "o dziwo": Michail Lewin lubil na wykladach powtarzac, ze woda dobrze przechowuje informacje. O ile Rak bedzie je magazynowal, Ryby chronily przed ciekawskimi, o tyle Skorpion je wydobedzie i spozytkuje. Odpowiedz Link
slodki.miodzio Re: plutoniczność? 01.02.06, 12:21 queenmaya napisała: > "[...]Astrologicznym nieukom wierzących w patologię płynącą z Plutona i Skorpiona > donoszę, że nie ma na nich śmierci, krwi, zbrodni ani seksulanych perwersji. Ni > e > ma tam mroku, lęku, czarnej magii ani paranoi. > To cudowne, jasne, kosmiczne wizje światów idealnych i istot anielskich, > cudownych roślin i kwiatów oraz wspaniałego mistycyzmu.[...]" Z tym się nie zgodzę Po prostu są tacy i tacy wśród Plutonicznych. Jednym Plutoniczność daje to o czym wszyscy się wypowiadają, a innym właśnie doskwiera gorsza strona Plutona. To jednak zależy od całości horoskopu i od tego jak się nam życie potoczy i którą drogę wybierzemy. Pozdrawiam S.M. PS. Po prostu nie róbmy z Plutonicznych samych ideałów S.M. Odpowiedz Link
janina62 Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:07 Słodki miodzio... odniosłam wrażenie że nie potrafie właściwie ocenić tych energii/ zwłaszcza że mówiłam o moich osobistych doznaniach/ nadmierne poczucie godności pojawiające się w plutonicznym paśmie, może doprowadzic do sztucznego zadęcia; wygląda to tak jak zbiorowe dobre mniemanie o samych sobie, tych którzy pozjadali wszystkie rozumy; jeszcze jest kwestia osobistej wrażliwości, wyczulenie na dobro-zło i umiejętność przyznania się przed samym soba do "błędów"...a o publicznym juz nie wspomnę.../to nie sa łatwe połączenia.../pzdr ps.czuję jak za chwilę Feniks zmiecie mnie z powierzchni forum...hehehe Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:43 Janino, wszyscy mamy komplet planet i każdy ma swoje strony, które mu łatwiej zaakceptowac w sobie, inne trudniej. Jeżeli przezyłaś ciężko tranzyt Plutona, to zapewne jest to jakaś strona osobowści, któą cieżko Ci w sobie zaakceptować, bo nie pasuje do Twojego wyobrazenia o sobie. Niemniej jest to ciągle Twółąsny Pluton i zapewne jeszcze w zyciu spotkasz się z nim oko w oko. Dla mnie taką planetą był Saturn i wciąż się uczę uznawać go za swojego. Ja Ciebie odbieram z Twoich wypowiedzi jako osobę neptuniczno-saturniczną. Ale ja będę doskonała, kiedy przyswoje i zrozumiem swojego Saturna, a Ty osiągniesz to samo uznając swojego Plutona. To, od czego uciekamy wali nam w tyłek, bo jest naszą karmą, czy tego chcemy, czy nie. Nie ma sztuczności ani w Plutonie ani w Uranie. Widzą ją tylko Ci, którzy nie chcą tej swojej strony zaakceptować. Tak samo i ja do pewnego czasu widziałam dla siebie same złe strony Saturna. Ale on tez jest móóki go nie polubie, będzie mi dokładał. A wierz mi, oberwało mi sie od niego wiele razy, nie gorzej niż Tobie od Plutona. Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:17 neptus napisała: To, od czego uciekamy wali nam w tyłek, bo jest naszą karmą, > czy tego chcemy, czy nie. Witam Cię serdecznie znowu się wcinam dzisiaj w dyskusję, ale takie jest sedno sprawy, jak napisałaś. Przyzwyczailiśmy się w naszej new ageowej erze myslec o karmie, jako czymś do odrobienia i tak dalej. Problem polega na tym, że łatwiej o tym mówić, niż to przeżyć i potem w dalszym życiu zaabsorbować. Pluton kojarzony jest z karmą, cieniem - całym tym workiem, jak za sobą ciągniemy. Tranzyt, progresja, czy nawet urodzeniowe tranzyty Plutona pokazują, że ten worek jest większy i pojemniejszy, niż chcielibyśmy na to zasłużyć. W tym worku są personalne strachy i ogólnoludzkie lęki, których nasza świadomość jest małą częścią. Jak zamkniemy oczy na wieki, to pewnie je najpierw zobaczymy Im większa jasność na wschodzie, tym więcej nocy na zachodzie, że tak po jungowsku sobie po nocy powiem. Pozdrawiam Mii Odpowiedz Link
potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:25 mii.krogulska napisałaroblem polega na tym, że łatwiej o tym mówić, niż to przeżyć i potem w dalszym życiu zaabsorbować. Święta prawda. Nawet Hiob nie do konca mógł się z tym pogodzić. Gorzej z akceptacją że to co już umarło się nie odrodzi. Może w nastepnym wcieleniu ale juz nie w tym. Z własnego i nie tylko doświadczenia. Pozdawiam potrek Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:59 Witam, a jeśli nie ma następnych wcieleń? W przypadku Plutona, jak sądzę - być może w naiwności - liczy się moment akceptacji. Tak jak z Hiobem było, o akceptację Wyższym Bytom chodziło. Plutonowe poddanie się wyższej woli nie jest rezygnacją, jest zrozumieniem zasad, które są ponad personalnym istnieniem. Nie przypisaniem sobie ich mocy, ale zrozumiemiem. Z tego zrozumienia biorą się decyzje, które mogą wykroczyć poza nasze personalne ramy. Wtedy mamy do czynienia z tym mitycznym Plutonem - feniksem, czy jak go tam duchowo nastawieni zwą. To jest ten Pluton, symbol przemiany. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
slodki.miodzio Re: plutoniczność? 01.02.06, 18:46 Ależ Janino! Ja się nie ustosunkowałem do Twojej wypowiedzi tylko do wypowiedzi Queenmay-i, która twierdzi, że pewne rzeczy mówione o osobach plutonicznych to mit. Pewnie po części ma rację i nie każdy plutoniczny osobnik to dewiant itp. Są wśród plutonicznych dobrzy i źli ludzie tak jak wśród uranicznych, merkurialnych i jowiszowych czy neptunicznych Nie ma co generalizować. Prawdą jest, że osoby plutoniczne często odbieramy inaczej niż pozostałe. S.M Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 19:02 zresztą tak samo jak neptuniczne (często traktowane jak "odjechane i bezkrytyczne dziwaki"), czy uranicznych wśród których zdarzają się szokujący ekscentrycy, można mnożyć negatywne cechy wpływu planet tak samo jak i pozytywne Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 01.02.06, 20:00 Oczywiście. Każda prawie z planet może tworzyć na tyle trudne układy, że nie kazdy człowiek potrafi sobie z nimi poradzić i moze popaść w dewiacje. Każda planeta jest też potencjalnie nośnikiem pozytywnych przeobrażeń. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 31.01.06, 23:14 Łatwo sie od czegoś uzależnic, ale łatwo tez uwolnic Odpowiedz Link
jerry.uk Re: plutoniczność? 01.02.06, 10:51 to chyba tacy ktorzy maja Plutona na Ascendencie, Medium Coeli albo Sloncu. Jesli Pluton jest w silnym aspekcie z Ksiezycem, to jego wplyw jest mniej widoczyny dla otoczenia i bardziej odczuwalny w strefie emocji. Odpowiedz Link
ruda_ma_ruda Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:54 > Jesli Pluton jest w silnym aspekcie z Ksiezycem, to jego wplyw jest mniej > widoczyny dla otoczenia i bardziej odczuwalny w strefie emocji. Zgadzam się w 100 %, u mnie jest to trygon Pluton- księzyc i ciągle wewnętrzna burza, a księzyc dokładnie na IC, pluton w VII gdzie jeszce wenus. Objawia się to tym , że nigdy nie jest dobrze, wiecznie czegoś szukam a sama nie wiem czego Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 14:42 no na szczęście z tym "szukaniem" mam już spokój, może z wiekiem Ci to przejdzie i nauczysz się wykorzystywać swojego Plutona Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 01.02.06, 20:55 Mój szef jest silnym Skorpionem- 5 czy nawet 6 planet. Jest bodajże archetypowym Skorpionem pajakiem albo jaszczurką z najczarniejszych wizji nestorow astrologii, które tak potepia Maya. Jest: 1. niesamwoicie zawistny, o wszystko- zdolności, mlodość, sukcesy innych, nienawidzi ambitnych ludzi 2. patrzy spode łba na wszystko 3. mściwy 4. skryty 5. niesamowicie tchórzliwy i lubi robic komus koło pióra za plecami 6. nieludzki- jestem chora, mam cały tydzien goraczke, kaszlę a ten palant nie wysłał mnie do domu tylko sarkstycznie swierdzał, że nie moge isc na zwolnienie, wiec tym bardziej poszłam i niech sie buja. Potem mnie unikał cały dzien i nawet sie nie spytał jak sie czuje. 7. z kompleksami wobec kobiet, których pragnie jak kazdy Skorpion, ale niestety nie ta physis i nie te walory cielesne, generalnie wzrost metr pięcdziesiat w kapeluszu i na na łyżwach. 8. ucieka od wszystkich problemów 9. bez zdania, kregosłupa, wszystkiego sie boi, nie powie nigdy NIE, lubi grac role chłopca do bicia swojego szefa. Zawistny wobec ludzi, którzy potrafia mu powiedziec Hola, hola, nieze mna te numery. Niestety, mimo, ze jego Slónce jest na moim MC, nie moge z nim ujechac- kwadrat Slońc, Lwy sa dumne, wladcze, ambitne, a jak maja kwadrat Marsa do Sonca i Merkurego we Lwie to i pyskate. 10. Zona Baran trzyma go na smyczy i traktuje go w najlepszym wypadku jako money machine. jednym slowem- jest tak beznadziejnym, małym człowieczkiem, że az zal. jedyna jego dobra cecha to poczucie humoru, nieco czarne. I czuje przez skorę co sie świeci, wszystko, i wtedy ucieka, żeby uniknąc konfrontacji. A Lwy- tez można oczywiście wypalić cala liste najgorszych ich cech ale jest jedna rzecz, która ma kazdy Lew- a mianowicie- odwaga cywilna i pewna szlachetność, ideowość, obrona swojego, obrona słabszych, prostolinijność. Dlatego tak nim gardzę. Odpowiedz Link
dafne04 Re: plutoniczność -do arcoiris1 04.02.06, 20:21 Hę, znam takich szefów (50% pracowników na prochach, 25% wrzody i nadciśnienie, 25% rotuje się). I to jest właśnie "nieprzerobiony plutonizm" - jeden wielki lęk, który motywuje do takich zachowań jakie opisałaś. Ale nadchodzi moment, że niestety, ktoś taki zaczyna dusić się w aurze grupowych, zwrotnych, złych myśli,energii wysyłanych świadomie lub poza kontrolą - obronnie (jak ktoś mnie gnębi trudno abym życzył mu dobrze, chyba że jestem kandydatem na świętego). Ale na szczęście plutoniczni potrafią być też są świetnymi szefami (nie jest przyjemnie, ale jest konstruktywnie i o to chodzi), naukowcami, psychologami, terapeutami lub przyjaciółmi "do śmierci" - w przypadku tej planety trudno chyba dopatrzyć się pełnej gradacji, potocznie i trochę powierzchownie plutoniczni odbierani są albo jako źli albo jako wyjątkowo szlachetni i silni (trochę na zasadzie przeciwieństwa czarne-białe). Uważam też , że potrafią działać "podprogowo" być może nie uświadamiają sobie tego, ale w swoim poście vinni 13 pisze: " Np. jeśli przykładowo rozmawiam z człowiekiem to z nieznanych mi powodów taka osoba trzęsie się ze strachu jak galareta pomimo tego, że ja sam zachowuje sie normalnie. W niektórych przypadkach te osoby reagują tak jakby zobaczyły diabła. Dla mnie jest to najdelikatniej mówiąc niezrozumiałe i najczęściej mnie to śmieszy lub nie traktuje tego serio." (tak na marginesie czasami jest to kwestia wyglądu - np. rzadkie w naszej kulturze ciemne oczy, ciemne włosy i cera u plutonicznych, także silne, przeszywające spojrzenie). Rozmówcy nie wiedzą przecież przeciętnie, gdzie kto ma plutona, więc jeśli mają ku temu natalne predyspozycje (w kontakcie z "plutonicznym") - dają się "skanować". Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność -do arcoiris1 04.02.06, 21:08 Plutoniczni mają bardzo specyficzne spojrzenie. Ja zawsze ludzi plutonicznych rozpoznaję po oczach. Nie jest prawdą, że mają oni ciemne oczy, ja znam większość z niebieskimi, sama mam niebieskie, moi synowie, matka i teściowa również. Dziś była u mnie plutoczniczna dzieczyna z niebieskimi oczami i nawzajem przeszywałyśmy się wzrokiem, śmiejąc się z tego głośno. Wydaje mi się, że to własnie to spojrzenie tak przeraża tych, którzy się trzęsą. Moja koleżanka mówi, że często się zdarza, że ludzie mówią do niej "niech pani na mnie nie patrzy, bo ja się pani boję", a dziewczyna jest Strzelcem i poza tym jest bardzo ładna. Odpowiedz Link
xxero [...] 04.02.06, 21:18 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
lockaps Re: plutoniczność -do queenmaya 04.02.06, 23:06 oj chłopie przeginasz ! a głupie teksty tutaj ktoś inny pisze, zgadnij kto Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: plutoniczność -do queenmaya 04.02.06, 23:33 sjp.pwn.pl/haslo.php?id=19048 wulgaryzmy to co innego. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność -do queenmaya 05.02.06, 00:26 Wyszło szydło z worka, teraz widać kto tu jest kulturalny, ale jak zawsze będzie na Skorpiony, bo taki już ich los. Polecam mój nowy tekst: www.astro.eco.pl/polemika5.html Odpowiedz Link
xxero Re: szydło do worka 05.02.06, 12:25 spodziewalem sie dokladnie takiej odpowiedzi - w klimacie triumfu jak sadze - "wyszlo szydlo z worka. Czytalem ten text wczoraj w nocy, nie wiem co o nim sadzic. Jak to skorpion ma jakies kompleksy i nawet napisze artykul zeby sie usprawiedliwiac, ze "skorpiony to wcale nie tego i owego". Nie polecam Odpowiedz Link
anahella Re: szydło do worka 05.02.06, 13:12 Jak zas Tobie polecam netykiete. Masz natychmiast skonczyc dyskusje osobista. Odpowiedz Link
dafne04 Re: plutoniczność -do arcoiris1 05.02.06, 01:01 Po tym desancie, jeszcze o tych oczach... masz zapewne wiekszy "przegląd" chociażby wśród swoich klientów w bezpośrednim kontakcie.Spotkałam raz mężczyznę (słoneczne bliźnię)o czarnych włosach i wyraźnie niebieskich oczach z dokładną koniunkcją plutona do asc.(w pannie), lazurowe oczy przy kruczoczarnych włosach miał mój dziadek (opozycja pluton-uran - słoneczny wodnik). Pozostałe "przypadki" (silne skorpiony, ascendentalne skorpiony,pluton blisko osi lub radykalnie apektowany) miały oczy brunatnociemnozielone, czasami z domieszką przygaszonej żółci, lecz odnosiło się wrażenie że są raczej ciemne . Pozdrawiam Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność -do dafne04 05.02.06, 01:56 Bo to nie były ciemne oczy tylko ciemne spojrzenie ))) Odpowiedz Link
ogrom o oczkach skopioników;) 05.02.06, 03:20 Tak co do oczu to powiem, że mam piwne oczy lub jak kto woli miodowe ale raczej ciemniejszy miód np. spadziowy. I nie sa one duże, raczej małe i podłużne ale nie skośne..... a takie se oczka pozdrówka Olla - Odpowiedz Link
vinni13 Re: plutoniczność? 03.02.06, 15:04 Interesuje się astrologią od jakiegoś czasu ale nie mogę pojąć, że na większość ludzi(przynajmniej na tym forum) pluton wywołuje taki wpływ. Wszystkich zastanawia jaki jest człowiek z silnym plutonem w radixie. Część widzi w nim demona, bestię albo jeszcze jakiegoś wampira, który przyszedł na świat żeby mordować, gwałcić lub inaczej mówiąc coś rozpieprzyć. Sam nie wyprawiłem nikogo na tamten świat i nie zamierzam. Mówię to dlatego ponieważ posiadam duży wpływ tej planety, która jest najsilniejsza w radixie. Mam plutona w skorpionie w ścisłej koniunkcji ze słońcem oraz ascendentem od strony pierwszego domu. Dodatkowo jest on w koniunkcji z merkurym tez w skorpionie. Jeśli chodzi o poprzednie odpowiedzi na ww. temat tylko z niektórymi mogę się zgodzić. Np. jeśli przykładowo rozmawiam z człowiekiem to z nieznanych mi powodów taka osoba trzęsie się ze strachu jak galareta pomimo tego, że ja sam zachowuje sie normalnie. W niektórych przypadkach te osoby reagują tak jakby zobaczyły diabła. Dla mnie jest to najdelikatniej mówiąc niezrozumiałe i najczęściej mnie to śmieszy lub nie traktuje tego serio. Wszyscy tutaj rozpowszechniają żałosne mity o plutonowcach jakoby ci byli psychopatami albo innymi degenaratami zdolnymi tylko do zabijania lub innych paskudnych rzeczy. Większość z was sobie myśli, że problemem są sami ludzie naznaczeni tą planetą, którzy mogą wpływać negatywnie na resztę otoczenia. No chyba, że ktoś im podrzuci gówno lub sprowokuje do konfrontacji, to wtedy nie ma się co dziwić, że taka osoba w jednej chwili zmienia się w potwora. Duża część ludzi obarcza plutonowców o najgorsze postępowanie, a tak na dobrą sprawę instynkt mordercy jest w każdym człowieku. Taki człowiek za wszelka cenę na pewno nie dąży do wymuszania woli lub nawet eliminacji innych( chyba, że mamy do czynienia z prymitywnym typem). Tak naprawdę to wasz strach był powodem tego, że wy sami stworzyliście urojony obraz takich ludzi w swoich umysłach. Dodatkowo można też dodać negatywne opinie astrologów na temat plutonowców, którzy twierdzą, że działają w nich siły zła. Niektóre książki przedstawiają silny wpływ plutona wręcz fantastycznie i nierealnie. Trzeba zaznaczyć, że pluton został odkryty ponad 70 lat temu, a to mało aby przypisywać mu tego rodzaju znaczenie. Jego orbita jest tak duża ze cały cykl wynosi prawie 250 lat. Tacy ludzie z pewnością doznają emocji i sytuacji skrajnych. Niektórzy astrologowie przypisują takim ludziom możliwość otarcia się ze śmiercią. Ja na swoim przykładzie mogę potwierdzić, że mnie to spotkało. Mianowicie byłem przy umierającej osobie. Ludzie ci też nie znoszą jakiejkolwiek szarzyzny. Mój Pluton powoduje, że ja sam nie toleruje przeciętności i w szczególności własnych słabości. Wg innych w znaczącej pozycji działa podobnie jak mars, a taki człowiek jest energiczny, wytrwały aby osiągnąć zamierzony cel. Taka interpretacja wpływu tej planety jest chyba najlepsza w porównaniu z resztą. Pluton jest kojarzony gł. Ze śmiercią, przemocą, bezwzględną brutalnością itp.. Ja z własnego doświadczenia wiem że nie byłbym w stanie złapać kogoś za mordę (jak niektórzy tu piszą w obawie przed wszystkim co plutoniczne) i wygarnąć mu tylko po to aby iść dalej po trupach. Tym bardziej, że ludzie naznaczeni przez plutona mają ogromne poczucie sprawiedliwości. Ja sam nienawidzę jakiejkolwiek niesprawiedliwości oraz wszelkiego rodzaju łgarstwa. Czy tacy ludzie to silne osobowości? Ja jako posiadacz silnego plutona nie chcę się wypowiadać ponieważ byłbym mało obiektywny, dlatego ocenę pozostawiam dla innych. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 03.02.06, 16:46 No, nareszcie ktoś rozsądny, pozdrawiam plutonicznie. Być może mściwość jest cechą Skorpionów, ale żeby to spowodować, trzeba się mocno napracować. w każdym razie wypowiedzi niektórych osób na tym forum sprawiły, że jad mi się zagotował, a to nie wróży nic dobrego. Tak ogólnie nie jestem Krwawą Mary, nawet przyznam się, że z powodu nadwrażliwości jestem wegetarianką, ponieważ wizja scen rozgrywających się w rzeźni sprawia, że przechodzi mi apetyt. Ale niektórzy ludzie potrafią doprowadzić do skrajności nawet wegetariankę. Dlatego donoszę, że napisałam właśnie tekst, który się nazywa "Astrologia psychopatii czy psychopatia astrologii?" i trochę sobie w nim poużywałam na głupocie ludzkiej. Właśnie szlifuję go i doprowadzam do doskonałości, lada chwila znajdzie się on na mojej stronie, a może nie tylko na mojej. Miłej lektury. Odpowiedz Link
xxero [...] 04.02.06, 21:21 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
potrek [...] 04.02.06, 23:40 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
ogrom [...] 04.02.06, 23:45 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
anahella Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:28 Wyrazenia uznane powszechnie za obrazliwe, sa na tym forum zabronione. Znamy je wszyscy, ale to nie powod by sie z nimi obnosic. Jesli ktos jednak chce sie popisac umiejetnoscia poslugiwania tego typu jezykiem, to ma na pewno wiele mozliwosci w swoim zyciu prywatnym. Tutaj to bedzie usuwane. Prosze rowniez nie odpowiadac na tego typu posty, tylko zglaszac je do usuwania. Odpowiedz Link
queenmaya Re: Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:38 Czyżby na forum wybuchła wojna plutonowa? A może to początek III wojny światowej? Anahello, jeszcze jeden wpis xxero jest do usunięcia, czyżbyś nie zauważyła jego rynsztokowego słownictwa? Odpowiedz Link
anahella Re: Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:42 queenmaya napisała: > czyżbyś nie zauważyła jego > rynsztokowego słownictwa? fakt, nie zauwazylam, ale juz wywalilam. Bardzo prosze na priv o maile z linkami. Nie jestem w stanie czytac calego forum. Ludzie, ja zalozylam to forum po to by sobie o astrologii pogadac, a nie by robic za zandarma. Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:00 vinni13 napisał: > Wszyscy tutaj rozpowszechniają żałosne > mity o plutonowcach jakoby ci byli psychopatami > albo innymi degenaratami zdolnymi tylko do zabijania lub innych paskudnych > rzeczy. O przepraszam, nie wszyscy Mamy tu Towarzystwo Oswajania Plutona, ktorego oficjalnym czlonkiem nie jestem, bo ta planeta w moim kolku jest cienka jak posladki weza. Prezesem jest Queenmaya i jesli chcesz wstapic to jej wplac skladki Jednak bede sie upierac, ze Pluton potrafi napedzic stracha. Ale nie plutonikowi, bo plutoniczny czlowiek sie nie boi. No bo czego ma sie bac, skoro urodzil sie pod rzekomo "przekleta planeta"? (cudzyslow celowy - oznacza moj dystans do zacytowanego wyrazenia). Wedlug mnie bardziej straszy Uran, a Neptun potrafi namalowac przed oczami pozbawione nadziei obrazy. Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:42 > Ale nie > plutonikowi, bo plutoniczny czlowiek sie nie boi. Nie do konca. Jesli to jest silny aspekt do Slonca - moze i tak jest. Natomiast z Ksiezycem (wydaje mi sie, ze tak jest u mnie) to jest droga przelamywania lęku. Lękowosc w tle i zwalczanie tej lękowosci. Pluton nakreca leki, może nawet generuje, ale i raz na zawsze sie z nimi pozwala uporac. Zwalczone (przerpbione, przepracowane, czy jak to zwał) już nie wraca, to fakt. Mowie tylko o Ksiezycu. Dlatego posty o psychopatach czytam jak baśnie braci Grimm, bo psychopata posiada przecież deficyt lęku, nie wie, co to jest lęk i nie widzi sensu zastanawiania się nad lękiem. Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:50 romy_sznajder napisała: > to jest droga przelamywania > lęku. Lękowosc w tle i zwalczanie tej lękowosci. > Pluton nakreca leki, może nawet > generuje, ale i raz na zawsze sie z nimi pozwala uporac. No wlasnie: jakas reakcja na akcje. Pluton nie lubi bezczynnosci. Nawet jesli straszy biedny Ksiezyc, ktory z zalozenia lubi sie nad soba pouzalac, to jednak wykonuje jakies ruchy. Paraliz strachu idzie raczej od Saturna Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:56 nie Pluton wykonuje ruchy, upieram sie, ze Pluton na Ksiezycu zawsze daje jakies lekowe klimaty. obserwuje to swiadomie od 1,5 roku Saturn moze dawac niewiare, kopleksy, opoznienia, na Ksiezycu moze tez leki - mozliwe. Ale Pluton bardziej. Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:04 romy_sznajder napisała: > nie Pluton wykonuje ruchy, upieram sie, ze Pluton na Ksiezycu zawsze daje jakie slekowe klimaty. obserwuje to swiadomie od 1,5 roku Ja podczas tranzytu Plutona przez Skorpiona (gdy robil mi opozycje do Ksiezyca) czulam w sobie niesamowity power. Wydarzenia byly dosc ostre ale ja uparcie parlam tam, dokad chcialam dojsc. O lekach nie bylo mowy, raczej uprzedzanie ich dzialaniem. to bylo dzialanie na zasadzie "oj, bo bede sie bala, wiec musze cos wymyslec". > Ale Pluton bardziej. Bo Pluton zawsze jest "bardziej" Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:08 ja tez czekam na tranzyt. kwadrat do koniunkcji urodzeniowej. ale bez lęku a spojrzenie... kiedys mialam wzrok podobno przenikliwy, potem blysk ulecial, w roznych depresyjnych momentach [w latach liczonych], a teraz zupelnie sie do tego nie przywiazuje. przenikliwosc byla troche na zasadzie wszystko-albo-nic, albo wzrok spuszczony, albo skupiony. wyuczylam ten skupiony, zeby nie uchodzic za nieszczera, ktora zupelnie nie jestem. Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:27 Witam, ja na opozycji Plutona do Księżyca zrobiłam mnóstwo mądrych - jak teraz widzę - rzeczy. Nie były to decyzje pochwalane przez otoczenie, ale teraz większość bliskich przyznaje mi rację. Gdybym podjęła decyzje zgodne z życzeniem otoczenia, teraz miałabym kłopoty. Duże kłopoty Ale urodzeniowo mam trygon Plutona do Księżyca, stąd może ta ówczesna pewność siebie. Pozdrawiam Mii Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:38 Witam, to smutna interpretacja rozumiem, że na Księżycu? Tranzyty Plutona (koniunkcja, opozycja, kwadrat) do Księżyca czasami niestety przynoszą tak trudne doświadczenia. Odbierają pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa i osadzenia w otoczeniu lub rodzinie, co symbolizuje właśnie Księżyc. Też miałam trudno, na opozycji, choć wszyscy wyzdrowieli. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:53 Witam ponownie, w nocnej godzinie powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie boleć. I chociaż uprzedzam, to nikt tego nie bierze na poważnie. A potem przepraszają ratują, choć ja już swoje mam za sobą. Z astrologią jest podobnie, jak z tymi lekarzami. Niby wiemy, że trazyt trudny i mamy go absorbować i się rozwijać i tak dalej. Ale czasami zwyczajnie boli, jak cholera. Powiedzą Ci - o, Pluton Ci idzie przez coś tam. Niby rozumiesz, ale dalej boli. Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:01 Już nie boli tak bardzo Saturn też zrobił swoje od 1988 roku : Trochę sie martwię bardziej o siebie bo żona ma opozycje Słońce/Saturn a władcą 7d jest Saturn niestety Smutne ale prawdziwe Ścisła opozycja 25*/26* Panna/Ryby Ale co tu krakać by nie wykrakać HEHEHEHE Pozdrawiam potrek Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:05 Witam, jak ma urodzeniowo Sł - Saturn, to zdecydowana i poważna kobieta, po prostu. Tylko się takiej trzymać Mii Odpowiedz Link
potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:06 Może ten post na zasadzie ja już wiem HEHE to jak tu Pluton zaszokuje. Odwracanie kota ogonem HEHEHE Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:11 Cześć, tu mnie odciągnąłeś od natchnionych rozważań o Hiobie właśnie. A z Plutonem w tranzycie to ona w tym roku nic nie aby nie ma? Pozdrawiam Mii Odpowiedz Link
potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:17 Patrzyłem na radix córki a ma stelle w końcówce Lwa Jowisz/Merkury/Słońce/Wenus to myślę że ma interpretacja co do siebie jest błedna Chociaż tranyt Plutona jest długi a i Saturn przez tę stellę przejdzie za 2 lata. Pozdrawiam potrek Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:20 Witam przed snem, tak to jest, z tymi tranzytami. Łażą w kółko i ciągle komuś coś robią, i choćbyśmy sto lat tą astrologię uprawiali, to nadal nas zaskakują sposobami, w jaki mogą się pozytywnie zrealizować. A my po prostu staramy się żyć trochę mądrzej co jest źródłem mojego nieustannego plutonicznego optymizmu Pozdrawiam, Mii Odpowiedz Link
potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:24 Dzięki za miłą pogawędkę o Plutonie i nie tylko Dobrej nocki potrek Odpowiedz Link
mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:28 Pa i dzięki bardzo netunowo - wenusowych snów Ci życzę Mii Odpowiedz Link
queenmaya Do Piotrka :))) 05.02.06, 15:40 potrek napisał: > Trochę sie martwię bardziej o siebie bo żona ma opozycje Słońce/Saturn a władcą > 7d jest Saturn niestety Smutne ale prawdziwe Ścisła opozycja 25*/26* > Panna/Ryby > Ale co tu krakać by nie wykrakać HEHEHEHE Piotrek, wiesz że cię lubię, więc muszę ci to napisać... Coś mi się zdaje, że zadajesz sie ostatnio z niewłaściwymi ludźmi i oni zarazili cię swoimi lękami. Uważaj, bo lęk naprawdę jest zaraźliwy. I trudno się go leczy. Lęk to wiara w zło. A to, w co wierzymy, to się nam realizuje. Porzuć więc fałszywą wiarę i napełnij się prawdziwą, a zobaczysz, że świat jest piekny, a żona cię kocha. Naprawdę Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 05.02.06, 12:09 mii.krogulska napisała: > Witam ponownie, w nocnej godzinie > powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas > różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie boleć > . > I chociaż uprzedzam, to nikt tego nie bierze na poważnie. A potem przepraszają > ratują, choć ja już swoje mam za sobą. Mam tak samo. Środki znieczulające nie działąją lub działają słabo, narkotyk podany znieczulająco powoduje rozdrażnienie i zwiększoną podatność na ból. > Z astrologią jest podobnie, jak z tymi lekarzami. Niby wiemy, że trazyt trudny > i > mamy go absorbować i się rozwijać i tak dalej. Ale czasami zwyczajnie boli, jak > cholera. Powiedzą Ci - o, Pluton Ci idzie przez coś tam. Niby rozumiesz, ale > dalej boli. Tranzyty Plutona przez Księzyc dla mnie są jak katharsis. Pomagają oczyścić sie ze wspomnień, wzorcow, "zregenerować duszę". To jest właśnie jak wyrywanie zebów bez znieczulenia. W trakcie bolesne ale wiadomo, po co się cierpi i że potem już to nie wróci. Pluton tranzytujący Księzyc zawsze łączy się z potężnymi emocjami. Wiele osób nieswiadomych tego, co się dzieje, nie wytrzymuje. Stąd też jest sporo przypadków zgonów przy tranzytach Plutona. Podobnie, tranzyt Saturna wywołuje u wielu osób solidnego doła i w rezultacie poddanie się. Astrologia pomaga przetrwać takie kryzysy, jesli chce się wyciągać wnioski i nie obciążać winą Plutona, czy Saturna ale zmieniać siebie. Daje też prognozę "kiedy to się skończy", a to już dużo. Odpowiedz Link
xxero Re: plutoniczność? 05.02.06, 12:35 ale sie dyskusja rozpetala, dawno nie widzialem takiego zaangazowania na tym forum. Kto zyw, pisze o Plutonie co mu tam tylko w duszy siedzialo !!!! Czy my naprawde wiemy co robimy, przeciez Pluton to enigma i byc moze ulegamy zbiorowej autosugestii wypisujac w duchu jaki znamy od nieco ponad 70 lat. Wracajac do projekcji: Ci ktorzy nie maja odwagi skonfrontowac sie z wlasnym cieniem beda widziec "Plutona" w innych. A czy sadzicie ze czlowiek w pelni swiadom swojego Plutona, cienia, tych opinii o oczach, o wzbudzanym strachu itp. moze bezwglednie wykorzystywac i tratowac slabszych czy tez znajomosc Plutona w sobie powoduje ze taki czlowiek lagodnieje, juz mu nie mowia o "oczach" "strachu"....oto moje pytanie Odpowiedz Link
ath108 Re: plutoniczność? 17.03.06, 12:54 To jak sie wykorzystuje energie planet zalezy od etyki i moralnych zasad konkretnego czlowieka. Energia kazdej planety moze sie przejawiac pozytywnie lub destrukcyjnie. Zrozumienie Plutona, o jakim piszesz jest tylko zrozumieniem intelektualnym i dzialajac bezwzglednie wlasciciel horoskopu jest tak samo ofiara negatynego wplywu Plutona, jak Ci ktorymi maniupluje. Zlo zawsze wraca do wlasciciela. Czlowiek z silnym Plutonem, pracujacy nad soba, czyli rozwijajacy sie duchowo nie tyle lagodnieje, bo zawsze bedzie wyrazisty i wywierajacy wplyw na innych; co bardziej jest swiadomy swojej mocy i odpowiedzialny za swoje czyny. Mii pisala o akceptacji energii Plutona i wydaje mi sie, ze wlasnie to jest blizsze pelnemu zrozumieniu Plutona niz przekonanie ze mozna kontrolowac ta energie. Odpowiedz Link
undyna Re: plutoniczność? 05.02.06, 13:02 pewnego razu dał mi popalić Saturn, zaczęło się jak mi przełaził przez księżyc w byku właśnie, potem sobie tak lazł przez wszystkie moje planety osobiste i dzięki tej mojej Plutoniczności i temu, że i mój przyjaciel też Plutonik jakoś z tego wybrnęłam, bo nie dość, że pojęcia wtedy o astrologii nie miałam, żeby sobie to wytłumaczyć co się ze mną dzieje, to jeszcze ten saturn mój własny kulawy strasznie. W każdym razie Plutoniczny przyjaciel zorientował się co się ze mną dzieje i wyciągnął mnie za łeb z mojego kokona, pomógł się uporać z lękami wrzucając mnie po prostu znienacka na głęboką wodę, a na głębokiej wodzie okazało się, że umiem pływać i dałam sobie radę. A więć chwała Plutonikom (niektórym) Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 13:10 > /.../ Stąd też jest sporo > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona. O rany... Przy wszystkich tranzytach jest sporo zgonów. Wiele złowieszczych treści o tranzytach Plutona juz czytałam, ale o zgonach jeszcze nie. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 15:35 neptus napisała: > Stąd też jest sporo > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona. Hehe, ja myślę, że przy tych trnzytach umierają tylko kliepscy astrologowie i ich klienci. Bo oni umierają ze strachu przed tym, czego się spodziewają, a nie z powodu tranzytu. Pisałam tu już chyba, że jeden taki "determinista" wpisał się kiedyś w moim forum, pytając z całą powagą i na serio, czy wyjdzie cało z tranzytu Plutona. I myślę, że mogł skonać zupełnie na serio, bo facet był wprost przesiąknięty paralizującym, paranoicznym lękiem. Aż mi się ten lęk plutonicznie udzielił... Odpowiedz Link
astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 10:39 >Pisałam tu już chyba, że jeden taki "determinista" ... Jad bywa leczniczy, ale tylko w małych dawkach droga Pani Skorpion. Jeśli chodzi o tamto to miało Cie tylko sprowokowac do dyskusji o pewnym aspekcie w horoskopie a nie do projekcji swoich lęków na innych. Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 15:50 mii.krogulska napisała: > Witam ponownie, w nocnej godzinie > powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas > różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie boleć Buuuu, ja mam jeszcze gorzej To chyba sprawka Plutona, który nie znosi utraty kontroli nad sobą i sytuacją. Pluton musi być przytomny i wiedzieć dokładnie, co się dzieje, bo nikomu nie ufa. Skutek? Nie działa na mnie narkoza. Serio!!! Zdarzyło mi się to już kilka razy, na szczęście nie w czasie poważnej operacji, brrr... strach pomysleć, co by było, gdyby mnie tak rozcięli na pół, a ja przytomna, ale pod pawulonem, więc nie mogę się ruszyć. Pierwszy raz zdarzyło się to u dentysty, myślałam, że narkoza była do bani, za słaba albo nie taka jak powinna, ale za drugim razem było to samo. I teraz po raz trzeci, chociaż mówiłam o tym i kazałam coś z tym zrobić. Nie uwierzyli (oczywiście), zapewnili mnie, że to świetna narkoza i nawet konia powali, ale niestety, jestem widocznie lepsza niż koń. Więcej nie będę ryzykować. Modlę się o zdrówko, bo w tej sytuacji nie mogę sobie pozwolić na chorowanie. Odpowiedz Link
dafne04 Re: plutoniczność? 05.02.06, 18:33 To ciekawe.. gdy byłam u dentysty, narkoza nie zadziałała, mało tego powiedziałam im , że wobec tego wychodzę i ruszyłam z fotela z igłą w ręce. Pamiętam tylko tyle, że trzymała mnie dentystka, trzy pielęgniarki, jeden facet i potem okazało się, że walnęli mi potrójną dawkę - jak dla Arniego (nie biorę prawie żadnych leków, nie "używam" - o to mnie potem pytali). Gdy się obudziłam, publicznie zwyzywałam męża - to pluton maczał w tym palce. Ale późniejsza, operacyjna narkoza zadziałała na szczęście.Ponoć niektórzy szamani i jogini potrafią transmutować siłą woli trucizny w swoim organiźmie Odpowiedz Link
makaryna Re: plutoniczność? 05.02.06, 18:47 A ja mam na odwrot..... tzn. znieczulenie u dentysty tak na mnie dziala, ze dostaje gwaltownej palpitacji serca i dentysta kazal mi kiedys robic szybko sklony zeby rozpedzic srodek jak najszybciej... Sa to zasrzyki na bazie adrenaliny. Widac mam jej nadmiar w organizmie i taki dodatek to jest duzo za duzo jak dla mnie Hmmmmmm, tylko co to ma do plutonicznisci ? Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 05.02.06, 19:48 mnie Pluton zaczyna wlasnie robic kwadrat do Księzyca na 2 st wagi, natalnie sa w koniunkcji... bardzo sie boje tego tranzytu, zwłaszcza że dodatkowo będzie to tez mój Ascendent na 6 st koziorozca.. pozdrawiam Odpowiedz Link
queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 20:33 Uważaj, żebyś nie umarła... ze strachu. Mam natalną koniunkcję i tranzytowy kwadrat już zaliczyłam. Oprócz tego była to jazda przez moje Słońce (i nie tylko). Wtedy nie działo się naprawdę nic przerażającego. Pamiętam ten czas jako względnie spokojny. Odpowiedz Link
kasia-asia1 Re: plutoniczność? 16.03.06, 13:13 Tranzyty Plutona... Zależy jak komu działa w horoskopie, to albo poczuje tranzyt, albo nie. W moim życiu to był horror, ale bardziej taki emocjonalny horror. Rewolucja, dzięki której dorosłam, zmieniłam hierarchie wartości. Putoniczność w wersji nieprzepracowanej kojarzy mi się z narcystyczną, autokratyczną kobietą, bo najwięcej włąśnie tego typu kobiet spotkałam. Wywołuje instynktowny lęk, a wszystkich poddanych i krewnych, których skupi wokół siebie, zniszczy. Zła królowa z bajki o królewnie śnieżce. Plutoniczny także był bardzo śpiew Edith Piaf i Ewy Demarczyk(młodej). Maksymalnie skupiony i intensywny. Werja Plutona , wg mnie przepracowanego, to u mojego męża. Skorpion z Ascendentem w Pannie i ten Ascendent w koniunkcji z Plutonem. Mimo księżyca i Wenus w Wadze( taki milusi i koncyliacyjny- he, he, popularne ostatnio słowo), budzi respekt. I te obce psy, które zwykle kładą mu się do stóp w geście poddańczym. Maksymalnie skupiony, gdy coś robi i jeśli się do czegoś bierze, to po to aby wygrać. He, he , ale mu laurkę wystawiłam. Odpowiedz Link
makaryna Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 13:21 Plutonicznosc to dla mnie taki obrazek zaobserwowany w sklepie zoologicznym: W akwarium lezal (stal ? ) skorpion, a w poblizu owad ( nie mam pojecia co to bylo, jakas wieksza szczypawka). Popatrzylam na te scenke i zainteresowalam sie dlaczego tenze owad nie rusza sie, nie ucieka. Podeszlam blizej i zauwazylam, ze owadowi brakuje czesci jednej nogi, ale zyl.... tylko ze lezal, nie szamotal sie, nie uciekal, nie wpadal w panike, nie walczyl, zatracil instynkt samozachowawczy, zahipnotyzowanypoddal sie plutonicznosci.... Bylo to wiele lat temu, ale wywarlo na mnie ogromne wrazenie i zawsze kiedy probuje uzmyslowic sobie plutonicznosc to zawsze ta scena staje mi przed oczyma. P.S. Prosze nie insynuowac, ze probuje przypisac Skorpionowi/Plutonowi szczegolnie krwiozercze instynkty. Jedno zjada drugie dla przezycia i nie jest to szczegolne dla skorpiona. Chodzi glownie o wplyw skorpiona na ofiare... Odpowiedz Link
zeta23 Re: Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 15:49 neptus napisała; > > Stąd też jest sporo > > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona. Znam jeden przypadek samobójstwa młodej osoby, której pluton przechodził przez DSC w strzelcu, saturn zrobił opozycje do slonca i marsa w 8 domu i koniunkcje do jowisza, neptun tranzytował MC. Długotrwała depresja, która skończyła się bardzo drastycznym zakończeniem swojego życia. Odpowiedz Link
neptus Re: Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 16:42 Podobno najwięcej samobójstw zdarza sie przy tranzytach Saturna przez Jowisza... ale skoro był przy tym Pluton, to Pluton zawinił. W tym przypadku ewidentne było nagromadzenie roznych tranzytó, z których tranzyt Plutona trwał najdłużej. "Odpowiedzialność" za depresję spada tu raczej na tranzyt Saturna i Neptuna. Wrażenia wywoływane przez Plutona sa zbyt silne, by było miejsce na depresję. Mogły jednak skłonić do rozwiązań ostatecznych. Odpowiedz Link
xxero Re: Kwintesencja plutoniczności... 14.03.06, 21:38 a ja Wam dalej uparcie bede wciskal ze "plutonicznosc" ma duzo wspolnego z psychopatia, socjopatia itp. I nie raz wielu sie oburzalo i sklonnych bylo traktowac slowo "psychopatia" jako obraze niemalze albo synonim totalnie krwiozerczego przestepcy. A to nie tak. Socjopatia i psychopatia to cechy w mniejszym czy wiekszym stopniu kazdego czlowieka, jezeli zintensyfikowane przeradzaja sie w patologie. A "plutonicznosc" to sensu stricte psychopatia i socjopatia, poczytajcie wszelkie opisane przypadki klinicznej plutonicznosci zawsze jest to jedno badz drugie. Plutonicznosc czyli upor, msciwosc, wlasne metody przezycia, postepowania, widzenia ludzi i spraw nawet wbrew normom i etykiecie celuja idealnie w definicje socjo- i psychopatii. Bardzo natezone cechy powoduja ze czlowiek taki ma swoje normy i z nikim i niczym sie nie liczy....znamy to skads.....Pluton to? czy Wenus moze? Odpowiedz Link
neptus Re: Kwintesencja plutoniczności... 17.03.06, 23:46 Jak zwykle gadasz głupoty wykazując analfabetyzm astrologiczny. Jeszcze raz polecam lekturę dobrych książek astrologicznych, zanim będziesz się wypowiadał na tematy astrologiczne. Odpowiedz Link
xxero [...] 18.03.06, 22:22 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
hattric [...] 19.03.06, 16:29 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
astromaniak Re: Kwintesencja plutoniczności... 20.03.06, 10:59 >Plutonicznosc czyli upor, msciwosc, wlasne >metody przezycia, postepowania, widzenia ludzi i spraw nawet wbrew normom i >etykiecie celuja idealnie w definicje socjo- i psychopatii. Bardzo natezone >cechy powoduja ze czlowiek taki ma swoje normy i z nikim i niczym sie nie >liczy....znamy to skads.....Pluton to? czy Wenus moze? i tu xxero zgadzam sie z Tobą szczególnie z ostatnim zdaniem. Wyżej w wątku są przykłady. Odpowiedz Link
ogrom Re: plutoniczność? 14.03.06, 20:55 ok, a ja mam pytanie czy ludzie plutoniczni powinni ze sobą pracować? ze swoją podświadmością? jak sądzicie? i jakich bycie tu uzyli metod? miłego - Olla ========================================== ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu... Odpowiedz Link
ath108 Re: plutoniczność? 17.03.06, 13:02 Regularna medytacja nad swoimi najsilniejszymi pragnieniami i motywacjami napewno pomaga zlapac troche dystansu. Odpowiedz Link
paulia Re: plutoniczność? 20.03.06, 11:20 > Regularna medytacja nad swoimi najsilniejszymi pragnieniami i motywacjami > napewno pomaga zlapac troche dystansu. To zalezy jakie sa te "najsilniejsze pragnienia i motywacje". Jesli sa materialistyczne to nici z takiej medytacji. Nalezy medytowac nad czyms co nas przerasta, ale na poziomie duchowym. Mowie tutaj o tzw. medytacji kreatywnej (zwanej medytacja zachodnia). Rozni sie ona od medytacji orientalnej. Orientalna-skoncentrowanie sie na wnetrzu; pasywnosc; odbiorczosc; Zachodnia-zwrocenie sie ku zewnetrzu; aktywnosc; kreatywnosc; transformacja; Ojcem medytacji zachodniej jest Pierre Lassalle Pozdrawiam Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 17.03.06, 23:48 WSZYSCY ludzie powinni nad sobą pracować. Plutoniczni, neptuniczni, saturniczni, itd... Odpowiedz Link
amber.waves Re: plutoniczność? 18.08.06, 22:05 Zgadza się... w ciągu życia może się okazać, że problemy (sytuacje, postawy do przerobienia) łączą się po części z każdym z transsaturników. Napisała kobieta saturniczno (kon. z Asc) - plutoniczno (Pluton, władca Ascendentu w Skorpionie) - uraniczno (w I domu) - neptuniczna (kwadrat ze Słońcem i Merkurym, trygon z władczynią Słońca). Heh!... Odpowiedz Link
astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 12:19 Plutoniczność - konkretnie 12.11.1989 06.35 - gdzieś w polsce i nie pieprzcie mi tu o anielskiej plutoniczności bo daleko do tego i nawet jeżeli będzie z niego kapłan, guru czy św. to przecież Manson też takim był (urodzeni tego samego dnia) Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 12:44 Pluotnicznosc: bezkompromisowość, zacietość, głebia, walka o swoje do upadłego, seksualizm, ironiczność, zjadliwość (co niesamowite- niekiedy "szpilka" potrafi byz zapodana po miesiacach), niezwykla wierność i lojalność kiedy beczka soli zostanie zjedzona i góry lodowe roztopione, czasem brak delikatności, sila, upór, wywieranie wpływu na innych, szara eminencja, skytość, emocjonalność, głebokie uczucia, białe albo czarne czyli daleko posuniety daltonizm w zyciu codziennym i w emocjach, niedostepność, wiedza tajemna, zdolność do przemiany, otrząsniecia sie i pojścia dalej, manipulacja, wyczekiwanie na dobry moment, czasem mściwość. Takie sa moje definicje, których nie zmienie bom otoczona przez Skorpiony w pracy i w życiu osobistym. Trzeba miec na nich nawias i wtedy mozna ich lubic, kochac, a nawet za nimi przepadac, poniewaz ich najwieksza zaleta jest ta głebia własnie oraz ten niesamowity erotyzm którym emanuja. Wszystko zalezy od tego jak tego Plutona opanowali w swoim wlasnym kołku. Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:06 Dodaj jeszcze "totalność" we wszystkim, kontrola emocji aż do bólu, odporność, witalność, cierpliwość, konsekwencję, niezależność, odwagę, dociekliwość, zdolność analizy i syntezy intelektualnej, skrytość, nieufność, skrajność, trzeźwość, realizm. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:14 zgodze sie, totalność wrecz ekstremizm, kontrola emocji, odporność, witalność może byc, choc słoneczni są bardziej witalni, dociekliwość i synteza- tak. Nie zgodze sie jedynie z ta odwaga- to raczej Jowisz i Słońce. nieufnośc, jak najbardziej. I teraz, wszystkie te cechy moga byc okazywane dwojako- i chyba dlatego plutonicznośc wzbudza wiele kontrowersji. Odpowiedz Link
skorupiak9 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:09 Bliska kolezanka, Pluton na Sloncu w Skorpionie w 8 domu, plus pare innych planet. Skryta, niesmiala, głęboka, wrazliwa, delikatna, inteligentna, kompromisowa, wyrozumiala, szczera. Interesuje sie astrologia i uzdrawianiem. Wspaniala osoba. Przy niewielu osobach czuje sie tak dobrze i totalnie na luzie. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:23 pewnie synastrycznie macie dobre wibracje. Ja tez mam osobe, która uwazałam za przyjaciółkę, ona nadal tak o mnie mysli. Uran i Słonce w kon w Skorpionie, Asc i Wenus Panna. Bardziej zawistnej osoby nie spotkałam w swoim zyciu. Wiele jej cech mi odpowiada, ale jeszcze wiecej Odpowiedz Link
skorupiak9 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:43 Nie zywie tak skrajnych uczuc wobec tej plutonicznej osoby. Cenie ja i lubie za jej wrażliwosc i inteligencje. Tez wyobrazalam sobie nie wiadomo co (najpierw znalam jej kółko, potem ja sama) ale mocno sie "rozczarowalam". Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 20.03.06, 16:55 astromaniak napisał: > Plutoniczność - konkretnie > 12.11.1989 06.35 - gdzieś w polsce > i nie pieprzcie mi tu o anielskiej plutoniczności bo daleko do tego i nawet > jeżeli będzie z niego kapłan, guru czy św. to przecież Manson też takim był > (urodzeni tego samego dnia) Dziad swoje a baba swoje... 1. Horoskop "gdzieś w Polsce" nie istnieje. 2. Jeden Manson wiosny nie czyni - patrz lista podana przez QuinnMayę 3. Bardzo plutoniczna była np. Maria Curie-Skłodowska - tez psychopatka? Odpowiedz Link
astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 19:37 plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej. Odpowiedz Link
ogrom Re: plutoniczność? 20.03.06, 19:45 Dokladnie tak jest. Sa niereformowalni. Bo są autentyczni. Przecież to oni ropzracowują innych. Gdyby udawali rozpracowanie nigdy by im dobrze nie wychodziło! Potrafią przeniknąć i to włąśnie wtedy gdy dają tę wolna przestrzeń rozmówcy. Dlatego wiele osób lubi pogawędki z plutonicznymi. Gorzej jak wyczują analize ze strony putonowca)) miłego - Olla ========================================== ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu... Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 21.03.06, 21:50 astromaniak napisał: > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej. Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy. Odpowiedz Link
hattric Re: plutoniczność? 21.03.06, 22:03 neptus napisała: > astromaniak napisał: > > > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej. > > Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę > transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na > czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się > niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy. > Neptus! Ło Matko! Xxero w takim razie jest jako ten Witkacy. Mało się go rozumie, bo pisał na haju - ale artyzmu mu odmówić nie można. A gdzie duch u Ciebie? Utonęłaś w liczbach! Metamorfozę inicjuje Pan Bóg i wychodzi to z naszego wnętrza, więc albo Plutoniczni są niereformowalni, bo nie dają się zreformować na czyjś sposób (nawet sposób Boga) i nie są ulegli- albo coś Ci się źle napisało... H. Odpowiedz Link
anahella Re: plutoniczność? 21.03.06, 22:46 neptus napisała: > Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Polemizowalabym i rozgraniczyla pojecie niezaleznosci i wolnosci. Niezaleznosc przypisalabym Uranowi, zas Plutonowi - wolnosc. Odpowiedz Link
aarvedui Re: plutoniczność? 22.03.06, 02:52 anahella napisała: > neptus napisała: > > > Pluton daje większą niezalezność niż Uran. > Polemizowalabym i rozgraniczyla pojecie niezaleznosci i wolnosci. > Niezaleznosc przypisalabym Uranowi, zas Plutonowi - wolnosc. to ja tez bym lekko polemizował - a częste na drodze do wyzwolenia przymusowe bardzo kompulsje? np.na tranzycie plutona przez wenus bałem sie o swoje zdrowie psychiczne bo nie mogłem opanować potrzeby śledzenia ukochanej i to wolność raczej nie była uściślijmy - daje doświadczenia które mogą prowadzić do zrozumienia i wolności od swoich pragnień.ale nie muszą. a ze xxero jest jak ten Witkacy - po krótkim namyśle muszę sie zgodzić Odpowiedz Link
lisiczka15 Re: plutoniczność? 23.03.06, 23:10 witajcie na wstepie. Rowniez bym tu polemizowala co do wolnosci i niezaleznosci. Obstawiam PRZYMUS, czyli wolnosc i niezaleznosc nie z wlasnej woli. Odpowiedz Link
makaryna Re: plutoniczność? 22.03.06, 00:46 neptus napisała: > astromaniak napisał: > > > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej. > > Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę > transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na > czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się > niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy. > Ja to widze troche inaczej: Uran daje niezaleznosc sobie i innym, czyli: robie co chce, a to co wy robicie mnie nie obchodzi Pluton natomiast daje cala niezaleznosc tylko sobie, czyli: jezeli cos chce, to nic mnie nie powstrzyma, bez wzgledu czy chcecie tego czy nie Mowie oczywiscie o czystej formie tych planet Odpowiedz Link
ogrom Re: plutoniczność? 20.03.06, 18:38 Plutoniczni.... kontrastowi w niemalże każdej dzidzinie życia, jesli się w coś zaangazują nie maja do tego dystansu.. to pasjonaci, gdzie emocje grają pierwsze skrzypce. Bardzo klimatyczne osoby, które rozpościerają przed innymi przestrzeń by Ci dobrze się z nimi czuli. Główne zainteresowanie to człowiek i jego psychika oraz wszelkie tajemnice. Wszysko zależy od tego jak plutoniczne dziecko zostało ukształtowane przez rodziców. Jeśli byłam głownie miłość i swoboda wyborów ono będzie szczęsliwe a jeśli był przymus i wojskowe traktowanie wtedy plutoniczny będzie stanie się walczącym z całym światem do ostatniej krwi. To świetni ludzie. Mają w sobie właśnie to coś ten rodzaj magii, ciepło i ogrom emocji, ktorymi zalewają innych. Poniekąd napisałam o sobie. Oczywiście raczej w wersji optymistycznej. 6planet plutonicznych! Dobrze, że los reszte planet umieścił w innych obiektach )))))) miłego - Olla ========================================== ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu... Odpowiedz Link
praktyczna_panienka Re: plutoniczność? 19.08.06, 08:58 A czy nie może być tak, że często te "plutoniczności" to tylko kwestia pozoru? Bliska mi osoba, bardzo starszy już pan (ur. 19.05.1935, g. 20.20, Warszawa) jest osobą powszechnie postrzeganą przez otoczenie jako "diaboliczna". Zapewne składa się na to właśnie wygląd (śniada cera, czarne włosy, ciemne oczy, orli nos itp.) oraz charakter twórczości (przesycone motywem autodestrukcji, moroczne wiersze). Osoba ta bywa często posądzana przez otoczenie o zdolność do np. zastraszania innych czy szantażu, a ja, gdy o czymś takim słyszę, to mnie brzuch boli ze śmiechu, gdyż znam człowieka bardzo dobrze i wiem, że nie skrzywdziłby on muchy - wręcz przeciwnie, to typowy "adwokat diabła" który w każdym stara się znaleźć coś dobrego, zaprzyjaźnia się z menelami, regularnie daje "robić w konia" i wszystko wszystkim wybacza - czyli Neptun raczej (ale nie Jowisz, bo jednak jowialności nie ma u niego w ogóle). Tymczasem inny mój znajomy (młody człowiek) w swoim czasie tak się go bał, że gdy wszedł z nim w konflikt, to nosił przy sobie pistolet (wprawdzie gazowy), a nawet czasowo wyprowadził z domu... No boki zrywać... Odpowiedz Link
neptus Re: plutoniczność? 19.08.06, 19:01 KAŻDY człowiek może dla kogoś drugiego byś straszny. Nie ludzi sie boimy ale siebie. Jezeli ktoś trafia nam w wrażliwy punkt, z reguły postrzegamy go w sposób odpowiedni do własnych podświadomych ciągot i kompleksów. Ta sama osoba dla jednych jest sympatyczna, dla innych to postać z najstraszniejszego horroru. Ludzie, którzy mają wyeksponowanego Saturna lub Plutona często budzą powszechny lęk, bo większość ludzi ma "na pieńku" ze swoim własnym Saturnem i Plutonem, a taka osoba im te problemy przypomina. Na Saturna już pyskować nie wypada, zbyt często mówi sie o jego związkach z dojrzalością. Jako chłopiec do bicia bardzo udany jest Pluton, bo zwykle jedynie plutoniczni sobie z nim radzą. Są więc inni, niebezpieczni, nienormalni jak człowiek prowadzący na smyczy czarną panterę. Kto mu wierzy, że potrafi nad nią panować i jego "kicia" jest dobrze wykarmionym słodkim pieszczochem? Odpowiedz Link