Dodaj do ulubionych

plutoniczność?

29.01.06, 01:28
Macie pomysł na opisanie ludzi plutonicznych?




pozdrówka Olla

-
Obserwuj wątek
    • anahella Re: plutoniczność? 30.01.06, 01:32
      Moje pierwsze skojarzenie: to taki czlowiek, ktory sie nie boi, bo wie ze co go
      nie zabije to wzmocni.

      Oczywiscie Pluton ma swoja druga twarz - jak kazda planeta - i potrafi niezle
      napedzic stracha.
      • aarvedui Re: plutoniczność? 30.01.06, 09:51
        skrajni
    • arcoiris1 Re: plutoniczność? 30.01.06, 10:37
      moja przyszła szwagierka- nów w koniunkcji z Plutonem. Silna osobowość,
      drastyczna, nie znosząca sprzeciwu
      • lwi2 Re: plutoniczność? 30.01.06, 11:16
        "Bohater" wczorajszego dnia z innego wątku, chwalił się kiedyś na Forum że ma
        Plutona na MC. Tak, że był to praktyczny przykład. A Xxero (którego akurat
        lubię), też się tym zdaje się chwalił, i też jak się popisze czasami, to ... no
        właśnie! Dziwni jacyś ci plutoniczni, zupełnie nie łapię o co im chodzi.
        Wszystko burzyć?
        Lwi
        • arcoiris1 Re: plutoniczność? 30.01.06, 11:50
          Ludzie plutoniczni sa tacy że robisz wszystko to, czego oni chcą nawet nie
          zdając sobie z tego sprawy a oni nawet o tym nie mówia. Przyklad mojej
          szwagierki- straszna terrorystka na punkcie papierosów, moj brat rzucił dla
          niej palenie. Przyjechali do moich rodziców- moja matka, Asc Skorpion była
          zawstydzona że chciała sobie zapalic w kuchni,m jedynym miejscu gdzie sie u
          nich pali, powstrzymywała sie cały wieczów a jak juz nie mogła wytrzymac, to
          trzymała fajke od stołem. Ta dziewczyna nic nie musiała mówic, żeby moja matka
          bała sie zapalic we własnej kuchni. Smieszny przykład ale oddaje pluotnicznośc.
          • neptus Re: plutoniczność? 30.01.06, 12:35
            O tak! Mężczyzna z Plutonem na asc. Facet z pozoru miękki, słaby, ustępliwy,
            tchórzliwy, a i tak zawsze wyszło na jego, próba przeforsowania swojego zdania
            była zawsze skazana na niepowodzenie albo wyrzuty sumienia. Mówił "dobrze, ja
            się dostosuję" i tego nie można było przyjąć. Tylko raz się postawił.
            Powiedział "po moim trupie". smile))
            Jednak zależy od tego, jak ten Pluton jest położony i aspektowany. W pewnych
            połozeniach silny Pluton daje tylko niesamowitą odporność i zdolność
            regeneracji. Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu,
            konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych.
            Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią, co by
            tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę. Jest w nich
            jakaś moc oddziaływania, choć nie zawsze zdają sobie z niej sprawę.
            • xxero Re: plutoniczność? 30.01.06, 12:46
              neptus napisała:
              Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu,
              > konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych.
              > Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią, co by
              > tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę. Jest w nich
              > jakaś moc oddziaływania, choć nie zawsze zdają sobie z niej sprawę.

              Hmm, powiem moze cos od siebie z duza pokora, spokojem i dystansem (bo moze2h
              temu ktos na tym forum mnie ostro wpienil). Neptus masz racje, 100%,
              kwintesencja tego o co chodzi. Survival taki wymuszany na wlasne zyczenie, zeby
              nie bylo nudno i szaro. I jeszcze manipulacja, nawet z usmiechem na twarzy,
              nawet jako podryw, dzialanie ujmujace, piekne gladkie, wszystko jest wyrachowane
              i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej mierze
              cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne
              • limetka77 Re: plutoniczność? 30.01.06, 19:34
                > neptus napisała:
                > Często doświadczenia graniczne, coś w rodzaju życiowego survivalu,
                > > konieczność radzenia sobie w sytuacjach skrajnych.
                > > Plutoniczni często budzą lęk w otoczeniu, chociaż nic takiego nie robią,
                > co by
                > > tą emocję uzasadniało. U nawet nie wszyscy maja silną psychikę

                Tak - mimo że takich doświadczeń nie szukam, same mnie znajdują. No i z tym
                budzeniem lęku - zgadza się, dość dawno temu przeżyłam niezły szok, gdy
                uświadomiłam sobie, że ktoś tam kiedyś się mnie po prostu bał. Było to dla mnie
                niepojęte - jak to, przecież to ja tu jestem od bania się i uciekania...

                xxero napisał:

                wszystko jest wyrachowan
                > e
                > i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej mierz
                > e
                > cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne

                Sorry, ale się nie zgodzę. I tylko nie psychopatyczne....
                • wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:24
                  z tym jest roznie. ja mialam faceta plutonicznego i sama jestem plutoniczna i
                  on sie bal mnie a ja jego.

                  ale to prawda z tym robieniem czegos co chce plutonowiec, mimo tego, ze sie
                  nawet o tym nie wie, bo plutonowiec niczego nie mowi.
                  ale z tym jest roznie bo przeciez psychopaci tez istnieja.
              • neptus Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:11
                xxero napisała:

                > Hmm, powiem moze cos od siebie z duza pokora, spokojem i dystansem (bo moze2h
                > temu ktos na tym forum mnie ostro wpienil). Neptus masz racje, 100%,
                > kwintesencja tego o co chodzi. Survival taki wymuszany na wlasne zyczenie,
                zeby
                > nie bylo nudno i szaro. I jeszcze manipulacja, nawet z usmiechem na twarzy,
                > nawet jako podryw, dzialanie ujmujace, piekne gladkie, wszystko jest
                wyrachowan
                > e
                > i pod kontrola. Nie ma przesady w tym co kiedys zauwazylem, to sa w duzej
                mierz
                > e
                > cechy psychopatyczne. czyli plutoniczne

                Nie to napisałam. Manipulacja się zdarza ale nie jest normą. U mnie to jest
                survival od poczęcia, żyję, choc wielokrotnie nie powinnam. Nie szukam
                survivalu, to on mnie szuka. I niestey, stale znajduje. Psychopatyczne jest
                maniakalne obciążanie Plutona psychopatią. Nie przenoś własnych kompleksów
                astrologię, bo w ten sposób niczego się z horoskopów nie dowiesz.
            • korovio Re: plutoniczność? 17.03.06, 10:50
              Ja mam Plutona na AS w Wadze, a Skorpion zajmuje większą część I domu. Mógłbym
              zgodzić się z tym, że często wzbudzam u ludzi lęk, mimo, że nie mam takich
              zamiarów. Wiele razy po bliższym zapoznaniu się z kimś dowiadywałem się, że na
              początku wyglądałem groźnie. smile
              Na dokładkę blisko AS mam też Urana , także życiowy survival mam razy 2 smile
              A propos "mocy odziaływania", to przydaje mi się, kiedy gram przedstawienia
              teatralnych smile Ludzie nie są w stanie powiedzieć czemu , ale skupiam na sobie
              uwagę.
    • undyna Re: plutoniczność? 30.01.06, 13:10
      wydaje mi się, że jestem trochę plutoniczna, natalnie Pluton w kwadracie do AC
      i w trygonie do księżyca, sextyl do Marsa, no i przede wszystkim tranzytujący
      Pluton zbliża się do mojego AC, ma już tylko 5 stopni
      1)mam coś co nazywam "trzecie oko", jakby talent, pozornie wygląda jak
      jasnowidzenie, ale to tylko zwykła przenikliwość, np. po godzinie rozmowy z
      obcym człowiekiem potrafię wywnioskować (przypuszczam), że ma "lepkie ręce" bez
      jakichkolwiek namacalnych przesłanek, po czym po 2 tyg. okazuje się, że ten
      kradnie co mu w ręce wpadnie i inne takie podobne sytuacje związane z
      przeszłością, uczuciami, nierozwiązanymi problemami, ktoś mi kiedyś
      powiedział: "strach z tobą rozmawiać, jesteś jak rentgen" - po prostu coś tam
      zauważyłam skrzętnie skrywanego.
      2) to akurat mam ostatnio, mimo, że sposób bycia mam jowiszowy, to od jakiegoś
      czasu zauważyłam pewną zmianę w tym jak się ludzie do mnie odnoszą: jakiś taki
      respekt wyczuwam - Pluton tranzytujesmile
      3) jeden bardzo mądry (mój autorytet w dziedzinie psychiatrii i psychoanalizy)
      powiedział przy okazji omawiania przypadku pewnego chorego, którego dużo
      trudności naraz spotkało i zachorował psychicznie: "gdyby to pani była na jego
      miejscu po prostu zaczęłaby pani wszystko od nowa" - to też pewnie Pluton
      (kwadrat do AC)
      4) jest jeszcze negatywna strona Plutona, jak mi się już czara przepełni, to
      koniec, zwrotnica mi się przestawia i pojawia się gruba czarna krecha, piszę
      metaforami, ale łatwiej mi tak ująć ten problem
      • xxero Re: plutoniczność? 30.01.06, 13:15
        Brawo! bardzo dobre wnioski. Undyna czy wobec tego uwazasz ze "plutonicznosc"
        sprzyja gladkim i normalnym stosunkom z ludzmi?
        "Trzecie oko" "rentgen" to nie sa cechy na ktore chce sie wystawiac 90% ludzi,
        czy zgodzisz sie?
        • undyna Re: plutoniczność? 30.01.06, 13:25
          zgodzę sięsmile
      • wasza_bogini Re: plutoniczność? 30.01.06, 17:50
        ja jestem plutonicza i wyczuwam bardzo szybko klamstwo.
        moja kolezanka mi powiedziala, ze mam zdolnosci magiczne ale ja tego wszystkiego
        nie jestem swiadoma.
      • neptus Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:23
        Undyno, doskonale to określiłaś. Wolę nie liczyć, ile razy zaczynałam wszystko
        od początku, od zera. To jest warunek plutonicznej regeneracji - trzeba się
        ponownie narodzić, zostawiając za sobą wszystko, co się nie sprawdziło. W nas
        coś musi umrzeć, by mogło się narodzić coś lepszego. Saturn wiedzie pod górke
        etapami, systematycznie szczebelek po szczebelku. Pluton jak Feniks, spala się
        i rodzi od nowa.
        • undyna Re: plutoniczność? 31.01.06, 16:10
          mhm, właśnie czuję, że zaczyna się mega spalanie, przesadzam coraz bardziej,
          coraz mocniej, czuję tego tranzytującego Plutona (chodzę po bardzo ostrych
          krawędziach, myślę, że za 8 lat jak skończy się ten tranzyt, to albo mnie już
          nie będzie, albo mnie już nie będzie bardziej metaforycznie
          wiem, że wyrażam się niejasno, ale nie można jaśniej o Plutonie, to zbyt mocne
          i zbyt trudne, w każdym razie przydałaby mi się jakaś kotwica, bo bujam się po
          wzburzonym oceanie
      • wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 16:42
        tez mam natalnie kwadrat plutona do ascendentu.
        natomiast teraz konczy mi sie tranzyt plutona na sloncu.
        to byl bardzo ciezki czas,jak w otchlani.
        teraz zaczynam wszystko od nowa, bogatszxa w doswiadczenia doroslosciwink
        • undyna Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:26
          czyli mój asc jest w luźnej koniunkcji z Twoim słońcemsmile
          • wasza_bogini Re: plutoniczność? 31.01.06, 17:31
            ostrzegam Cie. te piec stopni to cisza przed burza.
            • undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 11:03
              wiemsmile
              ale trochę się cieszę, potrzebne są zmiany, boję się tylko śmierci najbliższych
              i zmian związanych z nią
              • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:49
                Witam,
                przepraszam, że się obcesowo wtrącam. Pluton nie pokaże, że ktoś umrze. Pluton
                pokaże, czego się na prawdę boisz. Boisz w poważnym sensie. Jest władcą
                Skorpiona, w opozycji do Byka. Pokaże, jak daleko z powodu tego strachu lub
                innych emocji jesteś w stanie nagiąć lub zmienić swój system wartości. Dlatego
                jedni wygrywają plutonowe tranzyty, a inni mają poczucie życiowej straty, choć
                niechętnie o tym mówią.

                Pozdrawiam, Mii
                • undyna Re: plutoniczność? 05.02.06, 09:42
                  Witajsmile
                  Nie ma za co przepraszać
                  Dziękuję, myślę, że twoja uwaga jest cennasmile
                • queenmaya Re: plutoniczność? 22.03.06, 02:05
                  mii.krogulska napisała:

                  > Witam,
                  > przepraszam, że się obcesowo wtrącam.

                  Mii, to jest forum publiczne, nie musisz przepraszać, że zabierasz głos (a
                  przepraszasz już nie pierwszy raz) wink))). Przepraszać powinni ci, którzy
                  popisują się ignorancją, ale ci nie tylko się nie wstydzą, ale wręcz przeciwnie...
                  (to taka uwaga w ramach remanentu, bo własnie przeglądam starsze wątki.
    • segin Re: plutoniczność? 30.01.06, 19:35
      Troche bylo o tym tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=15172190&v=2&s=0

      Mam Plutona w I domu (ale nie na AS), a od dluzszego czasu tranzytuje mi III.
      To chyba widac po moich wypowiedziach. Kiedys nawet ktos tu na forum napisal
      jakies bardzo trafne zdanie odnosnie silnego Plutona i stylu wypowiedzi. Nie
      moge tego znalezc.
      • janina62 plutoniczność... 31.01.06, 12:05
        z przykrością wspominam okres w swoim zyciu kiedy dałam sie ponieść energią
        Plutona; dla wiekszości energia ta jest destryktywna; cierpią ci których
        opanowała oraz całe ich otoczenie; wiele zależy-jak sądzę- od połozenia Pluto w
        radix i aspektów do świateł...im więcej ścisłych aspektów nawet harmonijnych,
        tym gorzej;
        w tych energiach jest cos demonicznego; człowiek fizycznie słabnie, wewnetrznie
        czuje sie wręcz zawładniety, zdalnie sterowany przez nieznaną mu siłę...siłę zła
        która "lokuje" się w każdym ze ludzkich zmysłów; oddanie się Plutonowi jest
        dotknięciem dna, upadkiem;
        trzeba dużo czasu i pracy nad opanowaniem tych energii a i tak cały czas
        balansuje się ...pozwolić zadziałać energii wywyższonego Jowisza/np.w Rybach w
        IXd.; oczywiście mówię teraz o osobistych wspomnieniach ;
        "zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy..."R.Riedel
        proste credo dla plutonicznych...
        • neptus Re: plutoniczność... 31.01.06, 15:16
          Mam całkowicie odmienne doświadczenia. Tranzyty Plutona to ogromna energia,
          któa pozwala dokonywac cudorunkiem jest gotowość do poddania się transformacji,
          nie stawanie tej mocy na drodze ale korzystanie z niej.
          To, jak kto przechodzi tranzyty Plutona zalezy od jego chęci poddawania sie
          zmianom, otwartości na nowe.
          • anahella Re: plutoniczność... 31.01.06, 19:59
            A wiec moze da sie postawic taki wniosek: czlowiek plutoniczny bardziej
            naturalnie przezywa tranzyty Plutona, i latwiej godzi sie z wydarzeniami, ktore
            spotkaly go na tym tranzycie? Nie chce pisac ze odbywa sie to latwiej, bo ja
            plutoniczna nie jestem i w sumie to do tej pory mialam tylko jedno wazne
            wydarzenie, czyli na opozycji tr. Plutona do natalnego Ksiezyca.
            • lwieje Re: plutoniczność... 01.02.06, 10:36
              Natalnie mam kwadraturę Plutona+Jowisza+Urana do Słońca.
              Na opozycji Plutona poczułam wiarę we własne siły - odkryłam, fakt, bezwzględne
              trochę, metody wyjścia z marazmu, narodziłam się jakby na nowo smile)

              anahella napisała:
              > A wiec moze da sie postawic taki wniosek: czlowiek plutoniczny bardziej
              > naturalnie przezywa tranzyty Plutona, i latwiej godzi sie z wydarzeniami,
              ktore
              > spotkaly go na tym tranzycie?

              Całkiem możliwe, bo gorzej znosiłam Neptuna na DSC - taka jakaś rozmemłana się
              zrobiłam ;>
              • neptus Re: plutoniczność... 01.02.06, 13:16
                Tak, myślę, że Anahella ma rację. "Plutoniczni" sa "zaprawieni w boju", łatwo
                im zmienić poglądy na dany temat o 180 stopni, porzucić wszystko i zacząć od
                początku, bo takie reakcje sa wyuczone od samych początków zycia.
                Jest jeszcze jedna sprawa.
                To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele cech
                przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutoniczna.
                Jest wiele podobieństw w działaniu obu tych planet, z tym, ze Uran jest
                bardziej bezwzględny w działaniu. Połączenie obu planet daje mieszankę o
                działaniu reakcji termojądrowej.
                Jeszcze bardziej mieszają obraz sekstyle Neptuna z Plutonem, bo wśrod
                uczestników Forum reprezentowane sa aż dwa pokolenia z tym układem. Wiele cech,
                którymi obciąża się Plutona wynika z powiązań Neptun/Pluton. Przywykliśmy do
                traktowania neptuna jako archetyp łagodności i uduchowienia, a on tez potrafi
                byc bardzo bezwzględny, tylko jego oddziaływania sa trudniejsze do odroznienia.
                Trzeba więc być bardzo ostrożnym w opieraniu opinii na własnych horoskopach.
                Oddziaływanie wszystkich planet pokoleniowych ma pewne cechy wspólne i łatwo
                popełnić błąd w ocenie, od której z tych planet pochodzą nasze działania.
                Piszę to jako osoba z silnymi powiązaniami całej pokoleniowej trojcy do świateł
                i osi, mająca też za sobą sporo równoczesnych tranzytów różnych planet
                pokoleniowych. Wierzcie mi, zjadłam zęby na własnym horoskopie i wciąż łapię
                się na tym, że za pewne cechy obciążałam dotąd niewłaściwą planetę. Niby
                działanie jest podobne i wyciągnięte wnioski są skuteczne ale spojrzenie "od
                właściwszej strony" daje jeszcze lepszy efekt, bo wtedy dopiero wychodzą
                ciekawe niuanse i mozna dopiero coś osiągnąć dla własnego rozwoju. A planety
                transsaturniczne znamy jeszcze bardzo krótko i wciąż popełniane jest wiele
                błędów przy ocenie ich wpływów.
                • iokepine Re: plutoniczność... 07.05.06, 21:30
                  > Jest jeszcze jedna sprawa.
                  > To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele cech
                  > przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutoniczna.
                  > Jest wiele podobieństw w działaniu obu tych planet, z tym, ze Uran jest
                  > bardziej bezwzględny w działaniu. Połączenie obu planet daje mieszankę o
                  > działaniu reakcji termojądrowej.

                  Tak, też mam takie wrażenie.

                  Uran, wg mnie to takie szybkie niespodziewane uderzenia, coś na zasadzie "oo,
                  leci meteoryt" - mówią dinozaury, a potem następuje wielkie wymieranie.

                  Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować... To
                  jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem
                  różnorodnoścismile

                  żeby kontekst był jasny, mam Urana w XII-tym domu, w kwadraturze do Słońca,
                  Pluton w X, na pograniczu XI. Jest władcą horoskopu.

                  Przepraszam, że odpowiadam na stare wątki, ale właśnie trafiłam na to forum i
                  przeglądanie go jest bardzo ciekawesmile

                  • all2 Re: plutoniczność... 07.05.06, 22:45
                    iokepine napisała:

                    > > Jest jeszcze jedna sprawa.
                    > > To forum tworzy wiele osób z pokolenia koniunkcji Uran/Pluton. Stąd wiele
                    > cech
                    > > przypisywanych Plutonowi w zasadzie jest bardziej uraniczna niż plutonicz
                    > na.

                    > Tak, też mam takie wrażenie.

                    to racja. też jestem z tej koniunkcji i miewam kłopoty z odróżnieniem działania Urana od Plutona, tym bardziej, że w tranzytach przeważnie obie uderzają mi jednocześnie, jakby się umówiły.


                    > Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować... To
                    > jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem
                    > różnorodnoścismile

                    bardzo celna uwaga - właśnie to dłuuugie nic smile chyba po tym najlatwiej je odróżnić - uświadomiłaś mi to Iokepine, dzięki smile


                    > Przepraszam, że odpowiadam na stare wątki, ale właśnie trafiłam na to forum i
                    > przeglądanie go jest bardzo ciekawesmile

                    ależ nie przepraszaj, tylko odpowiadaj dalej, tu mało który wątek się dezaktualizuje smile
                    • iokepine Re: plutoniczność... 08.05.06, 15:19
                      all2 napisała:

                      >
                      > > Natomiast Pluton pozwala wszystkiemu odrosnąć, zmienić się przystosować..
                      > . To
                      > > jest to długie nic=ewolucja, która po dłuuugim czasie owocuje wybuchem
                      > > różnorodnoścismile
                      >
                      > bardzo celna uwaga - właśnie to dłuuugie nic smile chyba po tym najlatwiej je odró
                      > żnić - uświadomiłaś mi to Iokepine, dzięki smile
                      >
                      >

                      no, na co dzień nikt raczej nie przyłapie żadnej ryby na ty, jak jej nogi
                      wyrastająwink

                      > ależ nie przepraszaj, tylko odpowiadaj dalej, tu mało który wątek się dezaktual
                      > izuje smile
                      >


                      smile
                  • aarvedui Re: plutoniczność... 07.05.06, 23:14
                    nie zgodze sie z tym ze uran uderza nagle.

                    uran sam w sobie wydaje mi sie wyzwaniem dla uczciwosci realizacji siebie.bycia
                    sobą.
                    jak ktoś we mgle żyje to nic dziwnego ze mu sie moze wydac ze uran uderza nagle.

                    uran moze nie do konca odpowiada mi dojrzewaniu lecz samemu zjawisku narodzin
                    nowego.ale nie zauważyc ze sie jest w ciąży to jak w tej anegdotce kiedy córka
                    mówi mamie ze jest w ciazy:
                    -..córciu gdzie ty miałaś głowę!!??
                    -..pod poduszką,mamo...

                    uran nie uderza nagle - on po prostu jest i sprawdza zgodnosc Ja i
                    współtworzonej przez Ja rzeczywistości.
                    jesli ktos zyje w zahamowaniu,nieszczerze wzgledem siebie,odgrywa nie swoja rolę
                    - dzieje się ZŁO wink które pomaga wprowadzić korektę
                    • iokepine Re: plutoniczność... 08.05.06, 15:29
                      aarvedui napisał:

                      > nie zgodze sie z tym ze uran uderza nagle.
                      >
                      > uran sam w sobie wydaje mi sie wyzwaniem dla uczciwosci realizacji siebie.bycia
                      > sobą.
                      > jak ktoś we mgle żyje to nic dziwnego ze mu sie moze wydac ze uran uderza nagle
                      > .
                      >

                      To akurat zależy od tego, jak masz aspektowanego Urana.
                      To, co napisałam, nie pretenduje do prawdy objawionej, ale do jednego z kawałków
                      układanki, które opisują archetyp Urana.

                      oczywiście, ze zawsze są jakieś sygnały przed... tak jak przed trzęsieniem ziemi
                      zwierzęta wyczuuwają, że będzie, ale ludzie już nie... Ludzie potrzebowali sporo
                      czasu - i techniki - żeby sie nauczyć, jak te sygnały dostrzegać.

                      Mimo to czas pomiędzy tymi sygnałami a samym wydarzeniem jest nadalk bardzo
                      krótki i nie zawsze daje się wszystkich ewakuować...

                      > uran moze nie do konca odpowiada mi dojrzewaniu lecz samemu zjawisku narodzin
                      > nowego.ale nie zauważyc ze sie jest w ciąży to jak w tej anegdotce kiedy córka
                      > mówi mamie ze jest w ciazy:
                      > -..córciu gdzie ty miałaś głowę!!??
                      > -..pod poduszką,mamo...

                      He, he, a ja uważam, że Uran dpowiada zapłodnieniusmile

                      Krótki, nagły i radosny strzał,
                      natomiast sama ciąża i podród są baaardzo plutoniczne.
                      >
                      > uran nie uderza nagle - on po prostu jest i sprawdza zgodnosc Ja i
                      > współtworzonej przez Ja rzeczywistości.

                      uderza, uderza - jeszcze raz powtórze - to zależy od aspektówsmile
                      Natomiast z drugim zdaniem się zgodzę.

                      > jesli ktos zyje w zahamowaniu,nieszczerze wzgledem siebie,odgrywa nie swoja rolę
                      > - dzieje się ZŁO wink które pomaga wprowadzić korektę

                      powiedz to dinozauromwink

                      ssaki, a zwłaszcza prymaty na pewno się z tobą zgodzą.
                      • bawolek Re: plutoniczność... 08.05.06, 17:34
                        Też myślę, że jednak Uran to taki szybki gościu, który uderza nagle...
                        Z Uranem kojarzy mi się miłość od pierwszego wejrzenia, taka, ze spotkaja się
                        oczy, ktoś powie dwa słowa, a Ty idziesz dalej i czujesz, ze dostałeś prosto w
                        serce. Uran z pewnością o ile sam nie strzela to nosi stzrały amora i w tym
                        wydaniu Uran jest bardzo przyjemny. Nie wiem tylko czym róznią się te strzały a
                        raczej rezultat strzelania w zalezności od obiektu strzału tzn. gdzy jest to
                        Słóńce delikwenta/ki, Księzyc, Mars, Wenus,Jowisz, Wężły czy osie horoskopu?
                        Jakie w tym względzie są Wasze odczucia a może praktyka?Jak myślicie jakie tu
                        są różnice?

                        Co do Plutona to zgadzam się, że ten działa powoli i jakby w ukryciu. I czasem
                        potrafi człowieka straszliwie zmęczyć, ale to tez zależy co sobie upodoba. Przy
                        Wenus np. bardzo często człowiek zmaga się z trudnościami finansowymi, przy
                        księzycu to chyba raczej huśtawka nastrojów, Mars zapewne jakieś zazdrości a
                        może agresja?
                        • iokepine Re: plutoniczność... 11.05.06, 22:07
                          bawolek napisał:

                          > Też myślę, że jednak Uran to taki szybki gościu, który uderza nagle...
                          > Z Uranem kojarzy mi się miłość od pierwszego wejrzenia, taka, ze spotkaja się
                          > oczy, ktoś powie dwa słowa, a Ty idziesz dalej i czujesz, ze dostałeś prosto w
                          > serce. Uran z pewnością o ile sam nie strzela to nosi stzrały amora i w tym
                          > wydaniu Uran jest bardzo przyjemny.

                          taaksmile Jakby w człowieka PIORUN strzelił smile

                          A do Plutona wracając, przypomniało mi się takie powiedzonko, które bardzo
                          lubię, a które brzmi trochę jak motto czołguwink

                          "Albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję".
                          • bawolek Re: plutoniczność... 11.05.06, 23:00
                            iokepine napisała:
                            "taaksmile Jakby w człowieka PIORUN strzelił smile"
                            Piszesz z doświadczenia? Przy jakim tranzycie Ci się coś takiego zdarzyło? To
                            znaczy co tranzytował Ci Uran przy takim gromi e z jasnego nieba?smile
                            • aarvedui Re: plutoniczność... 11.05.06, 23:56
                              eh te nagłe pioruny tongue_out

                              to jest tak ze uran aktywuje cos co dojrzewalo od dawna w czlowieku.
                              stąd - piorun - oznaczac moze po prostu np ze uran ogólnie uruchomił gotowość na
                              związek kiedy ktos zył w izolacji i nie wyrazal swojej wenus.
                              albo moze nic nie zrobić kiedy wenus byla wyrazana swobodnie.
                              ta "nagłość" urana wlasnie stad sie bierze - ludzie znają siebie bardzo mało i
                              nie zawsze wyrazaja energie swojego horoskopu.

                              i tak samo - dla stałej wenus która szybko przywyka do sytuacji uran moze byc
                              szokiem i piorunem.dla innej - wcale nie musi.

                              nie ma co sie doszukiwać jakichś zewnetrznych wpływów i uranicznego fatum.
                              wszystko co spotyka ludzi w tranzytach gdzieś tam w tych ludziach
                              siedzi.tranzyty to tylko aktywatory.
                              dlatego rozne tranzyty dzialaja roznie.

                              np pierwszy powrót saturna bedzie sie zapewne róznił od nastepnych.bo czesc
                              saturnowych lekcji przerobi sie do 1 powrotu.

                              et caetera.

                              wszyscy,jak to Rudhyar okresla "ambasadorowie galaktyki" nie działają nagle sami
                              w sobie.zeby byla zmiana musi byc pod nią grunt.

                              grunt to pole zaorane ale takze ugór - takze zaniedbania tongue_out

                              nagłość = braki poznania siebie.
                              taka moja konkluzja.
                              • bawolek Re: plutoniczność... 12.05.06, 00:21
                                No dobrze,ale jezeli juznagłe uczucie to bardziej przy tranzycie Urana przez
                                wenus czy przez Słońce np. albo księżyc albo jakąś oś. I jakie ewentualnie
                                różnice widzielibyście w tych tranzytach? Rozważania teoretyczne lub praktyczne
                                mile widziane.
                                • aarvedui Re: plutoniczność... 12.05.06, 01:17
                                  uran rozbudza naturalne energie symbolizowane przez planety.
                                  bez zastanowienia moge powiedziec ze zawsze jak obserwuję trygon urana do wenus
                                  to jest rozbudzenie uczuciowe - zazwyczaj taka osoba jest sama,albo ma trudnosci
                                  w związku w jakimś dziwnym zwiazku i pojawia się ktoś kto niesie "odswiezajacy
                                  powiew" związek zaczyna sie swobodnie ale jak widze - jest dość trwały.
                                  opieram sie raptem na 4 najbardziej mi znanych przykładach ale zawsze w
                                  rzeczywistości taka osoba się otwierała i zrzucała "kajdanki" z wenus,i
                                  wchodziła w nowy,partnerski,świeży związek.

                                  co do napięciowych aspektów - na pewno jest dużo poszukiwania i duzo okazji.ale
                                  nie zawsze jest to wykorzystywane.

                                  tranzyt do ascendentu - zmiany w kontaktach ze swiatem i autoprezentacji,stare
                                  sposoby ekspresji zaczynają uwierać.poszukiwania stylu.farbowanie włosów.nowe
                                  ubrania.różnie - zalezy jak asc i jak dziala w natalu.sekstyl i kwinkunks
                                  działają słabiej mi słabiej.albo zawiódł mój zmysł obserwacji i u nikogo nie
                                  widzialem jakichs widocznych zmian.

                                  c.d.n.
                                  • bawolek uraniczność 12.05.06, 02:16
                                    A jakbyś scharateryzował rozbudzenie wiadomych energii w przypadku przejścia
                                    Urana (koniunkcja) kolejno przez Wenus, Słóńce i Marsa (odległósć między nimi
                                    ok. 6 st.).Słónce pomiędzy Wenus i Marsem. Mars władcą horoskopu. Wymienione
                                    ciała niebieskie umiejscowione w XIIdomu rządzą odpowiednio: II, VII, V i I.
                                    Władca tych planet w IX tranzytowany przez Plutona?
                                    • aarvedui Re: uraniczność 12.05.06, 02:39
                                      takie rozbudzenie mozna scharakteryzowac jednym słowem - pewne ^^
                                      tranzyt dotyka wielu rzeczy.
                                      sprawdzasz jak dana osoba radzi sobie w poszczególnych domach,jak radzi sobie z
                                      poszczególnymi planetami.
                                      będą okazje do sprawdzenia tego pod względem "czy naprawde realizuje to czym
                                      jestem?" okazje warto chwytać,nowe doswiadczenia zbierać.
                                      jeśli są problemy i opór - doswiadczenia bedą raczej traktowane jak "dopust boży".
                                      jesli energie symbolizowane przez planety sa zgodnie wyrazane - jest okazja do
                                      nowych doswiadczen,moze byc wola takie osoby by ku takim doswiadczeniom dążyć.
                                      aczkolwiek - jak nie ma niepotrzebnych hamulców i stłumienia - może sie nawet
                                      nic nie dziać zewnetrznie.
                                      a np konkretna osoba moze sie oddac niekonwencjonalnej twórczości zamiast
                                      uczestnictwem w orgiach wink
                                      • bawolek Re: uraniczność 12.05.06, 11:58
                                        aarvedui napisał:

                                        > takie rozbudzenie mozna scharakteryzowac jednym słowem - pewne ^^
                                        > tranzyt dotyka wielu rzeczy.

                                        Wykażę się pewnie całkowitą indolencją ale cóż zapytam - co oznaczają te dwa
                                        daszki przy słówku "pewne"?smile

                                        >jeśli są problemy i opór - doswiadczenia bedą raczej traktowane jak "dopust
                                        boży".

                                        Rozumiem, ze opór czy problemy będa związane z nieharmonijnymi aspektami?
                                        Zastanawiam się jaki wływ może mieć luźna kwadraturka w natalnym Urana do Wenus
                                        i Neptuna do Marsa?

                                        > sprawdzasz jak dana osoba radzi sobie w poszczególnych domach,jak radzi sobie
                                        z poszczególnymi planetami.

                                        Zastanawiam się jak to jest. Uran (np.) tranzytuje tą zbitkę planet:Wenus,
                                        Słońce Mars, które rządzą określonymi dziedzinami-domami ale tez znajdującymi
                                        sie tam innymi planetami. W tej sytuacji oddziaływanie Urana przenosi się na te
                                        domy i planety tak? Interesuje mnie jak to się odbywa gdy np. słońce otrzymuje
                                        taki tranzyt a jednocześnie jest władcą V domu? albo np. Mars zostaje pobudzony
                                        przez urana a jest władcą horoskopu?

                                        Inna kwestia - zbitką planet tranzytowanych przez jakąś planetę (w tym
                                        przypadku Urana) jest Neptun, który odbiera koniunkcję tranzytującego Plutona,
                                        czy to oznacza, że to stellum przez władcę-Neptuna będzie odbierało wpływ
                                        Plutona (jaki?) czy raczej znaczenie może mieć tranzytujący Neptun, który
                                        tworzy tranzyt do jakieś innej planety natalnej(np. Merkurego)? Wydaje się, że
                                        raczej ten Pluton ale... Jestem amatorem niestety,choć poczytałem już trochę
                                        opracowań. Praktyka jest jednak niezmiernie trudna...
                                        • aarvedui Re: uraniczność 12.05.06, 17:08
                                          daszki - to taki emot zapozyczony chyba z kultury japońskiej...no takie
                                          uniesione łuki brwiowe wink

                                          koordynacja tranzytów nie jest łatwa.na poczatek skoro masz taki łańcuszek
                                          tranzytów koniunkcji to podkreśli że nadchodzi czas ewolucji.

                                          samym aspektem plutona do neptuna tak bym sie bardzo nie przejmował - jest to
                                          transformacja dla całych roczników ludzi.jednym zdaniem - przeobrażenie ich
                                          ideałów.do czego to bardziej sie odnosi - to juz zalezy indywidualnie.
                                          tutaj neptun jest władcą - więc ta osoba bedzie jakos zaangazoawna osobiscie w
                                          zmiany dotyczace całej grupy ludzi,moze bedzie ich liderem albo ofiarą?

                                          uran to sprawa bardziej pewna.pluton niejako moim zdaniem bedize dzialal "w tle"
                                          zmian uranicznych. tej osobie moze robić sie "ciasno" - tak moge najkrócej
                                          powiedziec.
                                          koniunkcja daje bardzo silne stopienie energii transsaturnika.planeta bedize
                                          niejako podłączona do wyzszego napięcia.
                                          taki układ bedzie wymagał nadprzewodnictwa winkwszelkie niepasujace w układzie
                                          oporniki będą dymić i mogą sie sfajczyć wink to mysle pisząc o oporach.
                                          głównie chodzi tu o opory wewnetrzne,bądź coś co taka osoba uważa za opory i
                                          hamulce.ciezko ocenic mi siłę plnet.niby wenus-silna w rybach,mars -władca
                                          radiksu,słońce w koniunkcji z marsem.
                                          tak jedynm zdaniem - rewizja swoich celów i sposobów ich osiagania-tak powinno
                                          być jesli towarzyszy świadomość co sie dzieje tak naprawdę.
                                          w sposób przyziemny - człowiek moze byc niecierpliwy i "nie do
                                          zniesienia",robiąc to na co a ochote i bimbając sobie na innych którzy nie będą
                                          mu w tym pomagać a wręcz przeszkadzać.

                                          tranzyt odbywa sie w XII domu.tam się będzie działo większość rzeczy.ale poprzez
                                          władztwo - inne domy tez tego doswiadczą.

                                          niby logiczne ale nie oczywiste.np zmienia sie 2 domowy system wartosci-wiec
                                          zmieniasz VI domową pracę na X domową i 5 domową kochanke na VII domową żonę wink
                                          przykład z głowy - ale jak w życiu.coś sie zmienia,wpływa posrednio na inne rzeczy.

                                          a teraz koniec OT.jak cos to odgrzeb jakiś wątek o uranie i tam mozemy pisac bo
                                          tu jest o plutonie.
            • queenmaya Re: plutoniczność... 01.02.06, 15:26
              Pluton, zarówno tranzytujący, jak i ten widziany u bliźnich wydaje się
              przerażający i patologiczny tym ludziom, którzy żyją w świecie iluzji własnej
              łagodności, świętości, dobroci i czystości. Tacy ludzie nie mają odwagi spojrzeć
              w oczy prawdzie na swój własny temat. Stąd te plutoniczne projekcje,
              doszukiwanie się w Plutonie i jego dzieciach wyłącznie paskudnych cech itp.
              Osoba plutoniczna wzbudza przerażenie (a nierzadko nienawiść), bo nie boi się
              tabu i dlatego ma dar spontanicznego demaskowania zakłamania, tchórzostwa i
              pozoranctwa u innych, nawet jeśli nic nie mówi, wystarczy tylko, że pojawi się
              na horyzoncie.
              Ludziom, którzy boją się pracować nad sobą najłatwiej jest zwalić winę na
              rzekomo zewnętrzne, obce wpływy tranzytów Plutona niż przyjąć do wiadomości, że
              tranzyt ujawnił po prostu tę cześć ich własnej osobowości, której najbardziej
              się w sobie boją i prawdę na swój temat, której nie akceptują. Tranzyt Plutona
              zmusza do konfrontacji z własnym cieniem. Im bardziej go w sobie dusimy, im
              mniej się do niego przyznajemy, tym mocniej i bardziej przerażająco ujawnia się
              on w najmniej odpowiednim momencie.
              To właśnie dlatego konfrontacja z tranzytami Plutona i z osobami
              reprezentującymi tę planetę jest tak nieznośna dla osób świętoszkowatych. Takiej
              osobie najwygodniej jest wierzyć w przemożny, czysto zewnętrzny (obcy, "nie
              mój") wpływ Plutona, w to, że to on powoduje wszelkie zło lub doszukiwać się
              patologii w każdej innej osobie z silnym Plutonem, niż uczciwie i odważnie
              przyjrzeć się sobie samej, swoim prawdziwym motywacjom i mrocznym stronom
              własnej duszy (bądź niechlubnej, karmicznej przeszłości).
              Ten, kto odważy się spojrzeć bestii (Plutonowi) prosto w oczy zyskuje wielką moc
              i niczego się już bać nie musi.
              • undyna Re: plutoniczność... 01.02.06, 15:58
                hmmmm, to już wiem nareszcie dlaczego taka jedna świętoszkowata twierdzi żem
                nienormalna, się zastanawiałam mocno nad tym, bo dużo światlejsi od niej
                twierdzą zgoła inaczejsmile
                znaczy, że się kobita Plutona boi, no tak
                PS. ale mi baba za skórę załazi, zastanawiam się kiedy w końcu nie wytrzymam
                nerwowo i zacznę z nią otwartą konfrontację, już mi się dawno nie zdarzyło, że
                mnie ktoś tak drażnił (sextyl mam między światłami i ogólnie tolerancyjna
                jestem), muszę kiedyś się zmobilizować i zrobić nam porównawczy
              • dafne04 Re: plutoniczność... 01.02.06, 16:33
                Ale zapominasz o "plutonicznych", którzy niczego nie przerobili,nie chcą i nie
                przerobią, a nie daj Boże mają władzę.Tacy potrafią czynić wiele zła i im
                słabszy przeciwnik, tym bardziej wdeptują go w ziemię, mając przyjemność w
                ranieniu i to w słabe punkty. Czynią tak dopóty, dopóki nie zeżrą własnego
                ogona lub doznają olśnienia, co nie musi się wcale zdarzyć,lecz po drodze są w
                stanie sporo zniszczczyć i bynajmniej nie są to tylko "prztyczki w nos" -
                potrafią np. świetnie wpędzić w depresję(chociażby stosunki pracodawca-
                pracownik w regionie gdzie jest naprawdę bezrobocie). Nie każdemu
                można "obuchem w łeb". Plutoniczni są silni. Nie każdy ma taką moc - może to
                nie tylko "świętoszkowatość", ale po prostu inna, wrodzona wrażliwość? Sama mam
                silnego plutona w XII domu, ciągle stykam się z plutonicznymi, ale świat nie
                jest tylko "wg plutonicznych".
                • dafne04 Re: plutoniczność... 01.02.06, 16:38
                  Poprzedni post był do queenmayi.
                  Pozdrawiam
              • mii.krogulska Re: plutoniczność... 05.02.06, 01:56
                Witam Maju,
                mądrze piszesz. Po tranzytach Plutona człowiek niczego się bać nie musi, bo albo
                odkrywa, że jego strach czy inne emocje tak na prawdę dla świata nic nie znaczą
                - albo odkrywa, że nie ma się czego bać, bo przeciwnik nie ma faktycznej mocy
                lub po prostu nie istnieje. Mam nadzieję, że się nie zamotałam totalnie w tej
                złotej myśli wink

                Pozdrawiam smile
                Mii

                • queenmaya Re: plutoniczność... 05.02.06, 15:27
                  mii.krogulska napisała:

                  > Witam Maju,
                  > mądrze piszesz. Po tranzytach Plutona człowiek niczego się bać nie musi, bo albo
                  > odkrywa, że jego strach czy inne emocje tak na prawdę dla świata nic nie znaczą
                  > - albo odkrywa, że nie ma się czego bać, bo przeciwnik nie ma faktycznej mocy
                  > lub po prostu nie istnieje. Mam nadzieję, że się nie zamotałam totalnie w tej
                  > złotej myśli wink

                  Mark Twain pięknie powiedział: "Odwaga to opór przed lękiem, opanowanie lęku,
                  nie zaś brak lęku".
                  Ja nie zawsze umiem odróżnić, co u mnie plutoniczne, a co saturniczne, więc nie
                  wiem, czy lęk idzie z tej czy z drugiej strony. Specem od lęków jest nie tylko
                  Saturn, wielokrotnie widziałam przerażone osoby z silnym Plutonem i harmonijnym
                  Saturnem.
                  Lęk to mrok, ciemność, symbolicznie ciemność to ciemnota, a więc jest to
                  niewiedza i nieświadomość. Na lęk, tak samo jak na ciemność jest tylko jeden
                  sposób: światłość. Gdy zapalisz światło w ciemnym pokoju, mrok nie wyjdzie na
                  zewnątrz i nie stłumi światła, lecz schowa się trwożliwie w najodleglejszym
                  kącie. Można do tego kąta zajrzeć i przekonać się, że cień jest nikły, a demona
                  tam nie ma.
                  Boimy się tego, czego nie znamy. Żeby przestać się bać trzeba to poznać. Jak
                  przestraszyłam się astrologii klasycznej, jej determinizmu, "strzelania
                  złoczynnymi aspektami", "złoczynnością" i "ciemnymi stopniami", to po prostu
                  zapoznałam się z prawdziwą astrologią, gdzie zdemonizowano te potworne
                  "strzelania" i "zniszczenia" i zastąpiono je konstruktywnym podejściem do
                  własnego losu. Teraz się tylko mogę dziwić, że ktoś jeszcze wierzy w te
                  średniowieczne zabobony.
                  A na to, co straszy we własnej duszy (a z reguły jest to właśnie plutoniczny
                  cień) sposobem jest rozwój duchowy, medytacja, terapia karmiczna, prawdziwa
                  wiara itp. Jeśli się wie, co nas przeraża, to łatwiej sobie z tym radzić. Każda
                  osoba z silnym Plutonem ma w sobie podświadome poczucie winy. To jest jakaś wina
                  karmiczna i ja chyba wiem jaka, ale tu nie napiszę, bo oczywiście pewnych rzeczy
                  nie powinno się ujawniać. Jak widzać na tym forum są ludzie, którzy lubią kopać
                  leżącego, lepiej więc nie dawać im broni do ręki.
        • wasza_bogini Re: plutoniczność... 31.01.06, 17:19
          ja tez mam takie doswiadczenie. to jest upadek az do dna, z ktorego po
          przejsciu plutona, trzeba sie odbic. i to chyba fakt, ze staje sie zupelnie
          inna osoba. mi ten tranzyt byl niepotrzebny, nie chcialabym go, chociaz czeka
          mnie za iles lat koniunkcja z ascendentem.
          dla mnie ten tranzyt byl matnia. cos sie zmienilo. wiem, ze gdybym czegos nie
          zmienila byloby gorzej, bardzo zle.
    • queenmaya Re: plutoniczność? 31.01.06, 15:45
      ogrom napisała:

      > Macie pomysł na opisanie ludzi plutonicznych?

      Wpadnij do mnie, przedstawię ci całą galerię plutonicznych krewnych.
      Sama jesteś plutoniczna, więc to chyba jakaś kokieteria, hę?
      Mam mnóstwo plutonicznych przyjaciół, ja się chyba z innymi nie zadaję. Jedna z
      moich przyjaciółek, osoba wielce plutoniczna (wielkie stellium w Lwie z
      Plutonem), maluje niesamowite obrazy nie z tego świata. Jak je pierwszy raz
      zobaczyłam, to po prostu padłam z wrażenia.
      Astrologicznym nieukom wierzących w patologię płynącą z Plutona i Skorpiona
      donoszę, że nie ma na nich śmierci, krwi, zbrodni ani seksulanych perwersji. Nie
      ma tam mroku, lęku, czarnej magii ani paranoi.
      To cudowne, jasne, kosmiczne wizje światów idealnych i istot anielskich,
      cudownych roślin i kwiatów oraz wspaniałego mistycyzmu.
      A propos - jeśli Transwizje czyta ten wątek, to przy okazji spytam: gdzie
      podziała się galeria Gosi? Czy można liczyć na reaktywację? Bardzo proszę smile))
      • ogrom Re: plutoniczność? 31.01.06, 18:04
        No ja widze, że mnie ciągnie do ludzi cichych, spokojnych, głębokich, ale
        jednocześnie ludzi którzy nie czują skrępowania w życiu, czują się wolni i
        silni. Jest tak, bo empatia u mnie działa i uczucia przenikają przeze mnie.
        Udusiłabym sie czując się skrępowana. Znaczy właśnie od kilku lat czuje, że się
        duszę. Wiem co było przyczyną, ale czasu już nie cofnę. Wtedy wybrałam nie na
        czuja ale na rozumum na kalkulacje i mam.... zdrowie mi szwankuje maxymalnie.

        A Maya ma racje pisząc o astrologicznych nieukach....... nigdy nie było we mnie
        mroku. Raczej ogrom pozytywnych uczuć głębokich i prawdziwnych. Szczerość choć
        nie do takiego bólu rozrywającego,które mogłaby poczuć inna strona. Jeśli był
        to spór jakiś czy kłótnia to tak........ wszelkie działa były w pogotowiu i na
        stanowisku... i były odpalane jeden po drugim.......... wywlekane z przeszłości
        najmniejsze szczególiki. O dziwo mam doskonała pamieć do przeszłości. Dlatego
        muszę dbać o tradycję, o pamięć o przeszłości. Kiedyś sobie wymyśliłam, że bede
        sobie z rodzinka moją (która założę) robić co tydzien zdjęcia i patrzeć jak się
        zmieniamy. Czekam na rodzinkę, ba i na kogoś u mego boku wink)))))

        Natomiast powiem jeszcze że słowo mrok dla mnie nie istniał. Dążyłam zawsze do
        odczuwania piękna tego świata i szło mi świetnie i nigdy nie chciałam żyć
        tradycyjnie, bo uważałam, że jest to nudne, głupie, i nic nie wnosi w życie a
        jedynie udrękę( chyba uran +nów w skorpio).




        Cały czas dążę od uczuć pozytywnych. Dlatego przez wiele lat zachowywałam się
        jak dziecko. Powaga to chyba tylko w momentach czyjejś śmierci albo jakiś
        katastrof.


        Natomiast jedno jest pewne ludzie plutoniczni muszą być do końca sobą i nie
        wolno im nikogo udawać. Oni maja ogromna potrzebe bycia z kimś. Ja tak mam
        jako osoba z wenus w 12 domu w skorpionie. Jak nie ma przy mnie kogoś ( a od
        12 roku zawsze ktoś się kręcił) to czuje się niczym zombi i tak też teraz się
        czuje.


        A zadałam to pytanie, bo burza mózgów jest najlepszym wyłuskaniem SEDNA i na
        końcu będzie można napisać podsumowanie.... pod tytułem:" Ludzie plutoniczni"

        A ciekawe co na to pies Pluto.... czy on też jest pluto-niczny? smile





        pozdrówka Olla

        -
        • anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:13
          ogrom napisała:

          > O dziwo mam doskonała pamieć do przeszłości.

          Zadne "o dziwo": Michail Lewin lubil na wykladach powtarzac, ze woda dobrze
          przechowuje informacje. O ile Rak bedzie je magazynowal, Ryby chronily przed
          ciekawskimi, o tyle Skorpion je wydobedzie i spozytkuje.
      • slodki.miodzio Re: plutoniczność? 01.02.06, 12:21
        queenmaya napisała:




        > "[...]Astrologicznym nieukom wierzących w patologię płynącą z Plutona i Skorpiona
        > donoszę, że nie ma na nich śmierci, krwi, zbrodni ani seksulanych perwersji. Ni
        > e
        > ma tam mroku, lęku, czarnej magii ani paranoi.
        > To cudowne, jasne, kosmiczne wizje światów idealnych i istot anielskich,
        > cudownych roślin i kwiatów oraz wspaniałego mistycyzmu.[...]"
        Z tym się nie zgodzęsmile
        Po prostu są tacy i tacy wśród Plutonicznych. Jednym Plutoniczność daje to o
        czym wszyscy się wypowiadają, a innym właśnie doskwiera gorsza strona Plutona.
        To jednak zależy od całości horoskopu i od tego jak się nam życie potoczy i
        którą drogę wybierzemy.
        Pozdrawiam
        S.M.
        PS. Po prostu nie róbmy z Plutonicznych samych ideałówsmile
        S.M.
        • janina62 Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:07
          Słodki miodzio...
          odniosłam wrażenie że nie potrafie właściwie ocenić tych energii/ zwłaszcza że
          mówiłam o moich osobistych doznaniach/
          nadmierne poczucie godności pojawiające się w plutonicznym paśmie, może
          doprowadzic do sztucznego zadęcia; wygląda to tak jak zbiorowe dobre mniemanie o
          samych sobie, tych którzy pozjadali wszystkie rozumy;
          jeszcze jest kwestia osobistej wrażliwości, wyczulenie na dobro-zło i
          umiejętność przyznania się przed samym soba do "błędów"...a o publicznym juz
          nie wspomnę.../to nie sa łatwe połączenia.../pzdr
          ps.czuję jak za chwilę Feniks zmiecie mnie z powierzchni forum...hehehe

          • neptus Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:43
            Janino, wszyscy mamy komplet planet i każdy ma swoje strony, które mu łatwiej
            zaakceptowac w sobie, inne trudniej. Jeżeli przezyłaś ciężko tranzyt Plutona,
            to zapewne jest to jakaś strona osobowści, któą cieżko Ci w sobie zaakceptować,
            bo nie pasuje do Twojego wyobrazenia o sobie. Niemniej jest to ciągle Twółąsny
            Pluton i zapewne jeszcze w zyciu spotkasz się z nim oko w oko. Dla mnie taką
            planetą był Saturn i wciąż się uczę uznawać go za swojego. Ja Ciebie odbieram z
            Twoich wypowiedzi jako osobę neptuniczno-saturniczną. Ale ja będę doskonała,
            kiedy przyswoje i zrozumiem swojego Saturna, a Ty osiągniesz to samo uznając
            swojego Plutona. To, od czego uciekamy wali nam w tyłek, bo jest naszą karmą,
            czy tego chcemy, czy nie. Nie ma sztuczności ani w Plutonie ani w Uranie. Widzą
            ją tylko Ci, którzy nie chcą tej swojej strony zaakceptować. Tak samo i ja do
            pewnego czasu widziałam dla siebie same złe strony Saturna. Ale on tez jest
            móóki go nie polubie, będzie mi dokładał. A wierz mi, oberwało mi sie od niego
            wiele razy, nie gorzej niż Tobie od Plutona.
            • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:17
              neptus napisała:
              To, od czego uciekamy wali nam w tyłek, bo jest naszą karmą,
              > czy tego chcemy, czy nie.

              Witam Cię serdecznie smile
              znowu się wcinam dzisiaj w dyskusję, ale takie jest sedno sprawy, jak napisałaś.
              Przyzwyczailiśmy się w naszej new ageowej erze myslec o karmie, jako czymś do
              odrobienia i tak dalej. Problem polega na tym, że łatwiej o tym mówić, niż to
              przeżyć i potem w dalszym życiu zaabsorbować. Pluton kojarzony jest z karmą,
              cieniem - całym tym workiem, jak za sobą ciągniemy. Tranzyt, progresja, czy
              nawet urodzeniowe tranzyty Plutona pokazują, że ten worek jest większy i
              pojemniejszy, niż chcielibyśmy na to zasłużyć. W tym worku są personalne strachy
              i ogólnoludzkie lęki, których nasza świadomość jest małą częścią. Jak zamkniemy
              oczy na wieki, to pewnie je najpierw zobaczymy wink Im większa jasność na
              wschodzie, tym więcej nocy na zachodzie, że tak po jungowsku sobie po nocy powiem.

              Pozdrawiam smile
              Mii
              • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:25
                mii.krogulska napisałatongue_outroblem polega na tym, że łatwiej o tym mówić, niż to
                przeżyć i potem w dalszym życiu zaabsorbować.

                Święta prawda. Nawet Hiob nie do konca mógł się z tym pogodzić. Gorzej z
                akceptacją że to co już umarło się nie odrodzi. Może w nastepnym wcieleniu ale
                juz nie w tym. Z własnego i nie tylko doświadczenia.
                Pozdawiam potrek
                • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:59
                  Witam,
                  a jeśli nie ma następnych wcieleń?
                  W przypadku Plutona, jak sądzę - być może w naiwności - liczy się moment
                  akceptacji. Tak jak z Hiobem było, o akceptację Wyższym Bytom chodziło.
                  Plutonowe poddanie się wyższej woli nie jest rezygnacją, jest zrozumieniem
                  zasad, które są ponad personalnym istnieniem. Nie przypisaniem sobie ich mocy,
                  ale zrozumiemiem. Z tego zrozumienia biorą się decyzje, które mogą wykroczyć
                  poza nasze personalne ramy. Wtedy mamy do czynienia z tym mitycznym Plutonem -
                  feniksem, czy jak go tam duchowo nastawieni zwą. To jest ten Pluton, symbol
                  przemiany.

                  Pozdrawiam, Mii
          • slodki.miodzio Re: plutoniczność? 01.02.06, 18:46
            Ależ Janino!
            Ja się nie ustosunkowałem do Twojej wypowiedzi tylko do wypowiedzi Queenmay-i,
            która twierdzi, że pewne rzeczy mówione o osobach plutonicznych to mit. Pewnie
            po części ma rację i nie każdy plutoniczny osobnik to dewiant itp. Są wśród
            plutonicznych dobrzy i źli ludzie tak jak wśród uranicznych, merkurialnych i
            jowiszowych czy neptunicznychsmile
            Nie ma co generalizować.
            Prawdą jest, że osoby plutoniczne często odbieramy inaczej niż pozostałe.
            S.M
            • undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 19:02
              zresztą tak samo jak neptuniczne (często traktowane jak "odjechane i
              bezkrytyczne dziwaki"), czy uranicznych wśród których zdarzają się szokujący
              ekscentrycy, można mnożyć negatywne cechy wpływu planet tak samo jak i
              pozytywnesmile
            • neptus Re: plutoniczność? 01.02.06, 20:00
              Oczywiście. Każda prawie z planet może tworzyć na tyle trudne układy, że nie
              kazdy człowiek potrafi sobie z nimi poradzić i moze popaść w dewiacje. Każda
              planeta jest też potencjalnie nośnikiem pozytywnych przeobrażeń.
    • arcoiris1 Re: plutoniczność? 31.01.06, 23:14
      Łatwo sie od czegoś uzależnic, ale łatwo tez uwolnic
    • jerry.uk Re: plutoniczność? 01.02.06, 10:51
      to chyba tacy ktorzy maja Plutona na Ascendencie, Medium Coeli albo Sloncu.
      Jesli Pluton jest w silnym aspekcie z Ksiezycem, to jego wplyw jest mniej
      widoczyny dla otoczenia i bardziej odczuwalny w strefie emocji.
      • ruda_ma_ruda Re: plutoniczność? 01.02.06, 13:54
        > Jesli Pluton jest w silnym aspekcie z Ksiezycem, to jego wplyw jest mniej
        > widoczyny dla otoczenia i bardziej odczuwalny w strefie emocji.

        Zgadzam się w 100 %, u mnie jest to trygon Pluton- księzyc i ciągle wewnętrzna
        burza, a księzyc dokładnie na IC, pluton w VII gdzie jeszce wenus. Objawia się
        to tym , że nigdy nie jest dobrze, wiecznie czegoś szukam a sama nie wiem czego
        • undyna Re: plutoniczność? 01.02.06, 14:42

          no na szczęście z tym "szukaniem" mam już spokój, może z wiekiem Ci to
          przejdzie i nauczysz się wykorzystywać swojego Plutonasmile
    • arcoiris1 Re: plutoniczność? 01.02.06, 20:55
      Mój szef jest silnym Skorpionem- 5 czy nawet 6 planet. Jest bodajże
      archetypowym Skorpionem pajakiem albo jaszczurką z najczarniejszych wizji
      nestorow astrologii, które tak potepia Maya.

      Jest:
      1. niesamwoicie zawistny, o wszystko- zdolności, mlodość, sukcesy innych,
      nienawidzi ambitnych ludzi
      2. patrzy spode łba na wszystko
      3. mściwy
      4. skryty
      5. niesamowicie tchórzliwy i lubi robic komus koło pióra za plecami
      6. nieludzki- jestem chora, mam cały tydzien goraczke, kaszlę a ten palant nie
      wysłał mnie do domu tylko sarkstycznie swierdzał, że nie moge isc na
      zwolnienie, wiec tym bardziej poszłam i niech sie buja. Potem mnie unikał cały
      dzien i nawet sie nie spytał jak sie czuje.
      7. z kompleksami wobec kobiet, których pragnie jak kazdy Skorpion, ale niestety
      nie ta physis i nie te walory cielesne, generalnie wzrost metr pięcdziesiat w
      kapeluszu i na na łyżwach.
      8. ucieka od wszystkich problemów
      9. bez zdania, kregosłupa, wszystkiego sie boi, nie powie nigdy NIE, lubi grac
      role chłopca do bicia swojego szefa. Zawistny wobec ludzi, którzy potrafia mu
      powiedziec Hola, hola, nieze mna te numery. Niestety, mimo, ze jego Slónce jest
      na moim MC, nie moge z nim ujechac- kwadrat Slońc, Lwy sa dumne, wladcze,
      ambitne, a jak maja kwadrat Marsa do Sonca i Merkurego we Lwie to i pyskate.
      10. Zona Baran trzyma go na smyczy i traktuje go w najlepszym wypadku jako
      money machine.

      jednym slowem- jest tak beznadziejnym, małym człowieczkiem, że az zal.

      jedyna jego dobra cecha to poczucie humoru, nieco czarne. I czuje przez skorę
      co sie świeci, wszystko, i wtedy ucieka, żeby uniknąc konfrontacji. A Lwy- tez
      można oczywiście wypalić cala liste najgorszych ich cech ale jest jedna rzecz,
      która ma kazdy Lew- a mianowicie- odwaga cywilna i pewna szlachetność,
      ideowość, obrona swojego, obrona słabszych, prostolinijność. Dlatego tak nim
      gardzę.
      • dafne04 Re: plutoniczność -do arcoiris1 04.02.06, 20:21
        Hę, znam takich szefów (50% pracowników na prochach, 25% wrzody i nadciśnienie,
        25% rotuje się). I to jest właśnie "nieprzerobiony plutonizm" - jeden wielki
        lęk, który motywuje do takich zachowań jakie opisałaś. Ale nadchodzi moment, że
        niestety, ktoś taki zaczyna dusić się w aurze grupowych, zwrotnych, złych
        myśli,energii wysyłanych świadomie lub poza kontrolą - obronnie (jak ktoś mnie
        gnębi trudno abym życzył mu dobrze, chyba że jestem kandydatem na świętego).
        Ale na szczęście plutoniczni potrafią być też są świetnymi szefami (nie jest
        przyjemnie, ale jest konstruktywnie i o to chodzi), naukowcami, psychologami,
        terapeutami lub przyjaciółmi "do śmierci" - w przypadku tej planety trudno
        chyba dopatrzyć się pełnej gradacji, potocznie i trochę powierzchownie
        plutoniczni odbierani są albo jako źli albo jako wyjątkowo szlachetni i silni
        (trochę na zasadzie przeciwieństwa czarne-białe). Uważam też , że potrafią
        działać "podprogowo" być może nie uświadamiają sobie tego, ale w swoim poście
        vinni 13 pisze: " Np. jeśli przykładowo rozmawiam z człowiekiem to z nieznanych
        mi powodów taka osoba trzęsie się ze strachu jak galareta pomimo tego, że ja
        sam zachowuje sie normalnie. W niektórych przypadkach te osoby reagują tak
        jakby zobaczyły diabła. Dla mnie jest to najdelikatniej mówiąc niezrozumiałe i
        najczęściej mnie to śmieszy lub nie traktuje tego serio." (tak na marginesie
        czasami jest to kwestia wyglądu - np. rzadkie w naszej kulturze ciemne oczy,
        ciemne włosy i cera u plutonicznych, także silne, przeszywające spojrzenie).
        Rozmówcy nie wiedzą przecież przeciętnie, gdzie kto ma plutona, więc jeśli mają
        ku temu natalne predyspozycje (w kontakcie z "plutonicznym") - dają
        się "skanować".
        • queenmaya Re: plutoniczność -do arcoiris1 04.02.06, 21:08
          Plutoniczni mają bardzo specyficzne spojrzenie.
          Ja zawsze ludzi plutonicznych rozpoznaję po oczach. Nie jest prawdą, że mają oni
          ciemne oczy, ja znam większość z niebieskimi, sama mam niebieskie, moi synowie,
          matka i teściowa również. Dziś była u mnie plutoczniczna dzieczyna z niebieskimi
          oczami i nawzajem przeszywałyśmy się wzrokiem, śmiejąc się z tego głośno.
          Wydaje mi się, że to własnie to spojrzenie tak przeraża tych, którzy się trzęsą.
          Moja koleżanka mówi, że często się zdarza, że ludzie mówią do niej "niech pani
          na mnie nie patrzy, bo ja się pani boję", a dziewczyna jest Strzelcem i poza tym
          jest bardzo ładna.
          • xxero [...] 04.02.06, 21:18
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • lockaps Re: plutoniczność -do queenmaya 04.02.06, 23:06
              oj chłopie przeginasz ! a głupie teksty tutaj ktoś inny pisze, zgadnij kto
              • romy_sznajder Re: plutoniczność -do queenmaya 04.02.06, 23:33
                sjp.pwn.pl/haslo.php?id=19048
                wulgaryzmy to co innego.
            • queenmaya Re: plutoniczność -do queenmaya 05.02.06, 00:26
              Wyszło szydło z worka, teraz widać kto tu jest kulturalny, ale jak zawsze będzie
              na Skorpiony, bo taki już ich los.
              Polecam mój nowy tekst: www.astro.eco.pl/polemika5.html
              • xxero Re: szydło do worka 05.02.06, 12:25
                spodziewalem sie dokladnie takiej odpowiedzi - w klimacie triumfu jak sadze -
                "wyszlo szydlo z worka. Czytalem ten text wczoraj w nocy, nie wiem co o nim
                sadzic. Jak to skorpion ma jakies kompleksy i nawet napisze artykul zeby sie
                usprawiedliwiac, ze "skorpiony to wcale nie tego i owego". Nie polecam
                • anahella Re: szydło do worka 05.02.06, 13:12
                  Jak zas Tobie polecam netykiete. Masz natychmiast skonczyc dyskusje osobista.
          • dafne04 Re: plutoniczność -do arcoiris1 05.02.06, 01:01
            Po tym desancie, jeszcze o tych oczach... masz zapewne wiekszy "przegląd"
            chociażby wśród swoich klientów w bezpośrednim kontakcie.Spotkałam raz
            mężczyznę (słoneczne bliźnię)o czarnych włosach i wyraźnie niebieskich oczach
            z dokładną koniunkcją plutona do asc.(w pannie), lazurowe oczy przy
            kruczoczarnych włosach miał mój dziadek (opozycja pluton-uran - słoneczny
            wodnik). Pozostałe "przypadki" (silne skorpiony, ascendentalne skorpiony,pluton
            blisko osi lub radykalnie apektowany) miały oczy brunatnociemnozielone, czasami
            z domieszką przygaszonej żółci, lecz odnosiło się wrażenie że są raczej
            ciemne . Pozdrawiamsmile
            • queenmaya Re: plutoniczność -do dafne04 05.02.06, 01:56
              Bo to nie były ciemne oczy tylko ciemne spojrzenie smile)))
            • ogrom o oczkach skopioników;) 05.02.06, 03:20
              Tak co do oczu to powiem, że mam piwne oczy lub jak kto woli miodowe ale raczej
              ciemniejszy miód np. spadziowy.
              I nie sa one duże, raczej małe i podłużne ale nie skośne..... a takie se oczkawink


              pozdrówka Olla

              -
      • zebra_no Re: plutoniczność? 25.07.24, 15:04
        To chyba też mój szef. Czy to Adam R.?
    • vinni13 Re: plutoniczność? 03.02.06, 15:04
      Interesuje się astrologią od jakiegoś czasu ale nie mogę pojąć, że na większość
      ludzi(przynajmniej na tym forum) pluton wywołuje taki wpływ. Wszystkich
      zastanawia jaki jest człowiek z silnym plutonem w radixie. Część widzi w nim
      demona, bestię albo jeszcze jakiegoś wampira, który przyszedł na świat żeby
      mordować, gwałcić lub inaczej mówiąc coś rozpieprzyć.
      Sam nie wyprawiłem nikogo na tamten świat i nie zamierzam. Mówię to dlatego
      ponieważ
      posiadam duży wpływ tej planety, która jest najsilniejsza w radixie.
      Mam plutona w skorpionie w ścisłej koniunkcji ze słońcem oraz ascendentem od
      strony pierwszego domu. Dodatkowo jest on w koniunkcji z merkurym tez w
      skorpionie. Jeśli chodzi o poprzednie odpowiedzi na ww. temat tylko z
      niektórymi mogę się zgodzić.
      Np. jeśli przykładowo rozmawiam z człowiekiem to z nieznanych mi powodów taka
      osoba trzęsie się ze strachu jak galareta pomimo tego, że ja sam zachowuje sie
      normalnie. W niektórych przypadkach te osoby reagują tak jakby zobaczyły
      diabła. Dla mnie jest to najdelikatniej mówiąc niezrozumiałe i najczęściej mnie
      to śmieszy lub nie traktuje tego serio. Wszyscy tutaj rozpowszechniają żałosne
      mity o plutonowcach jakoby ci byli psychopatami
      albo innymi degenaratami zdolnymi tylko do zabijania lub innych paskudnych
      rzeczy. Większość z was sobie myśli, że problemem są sami ludzie naznaczeni tą
      planetą, którzy mogą wpływać negatywnie na resztę otoczenia. No chyba, że ktoś
      im podrzuci gówno lub sprowokuje do konfrontacji, to wtedy nie ma się co
      dziwić, że taka osoba w jednej chwili zmienia się w potwora. Duża część ludzi
      obarcza plutonowców o najgorsze postępowanie, a tak na dobrą sprawę instynkt
      mordercy jest w każdym człowieku. Taki człowiek za wszelka cenę na pewno nie
      dąży do wymuszania woli lub nawet eliminacji innych( chyba, że mamy do
      czynienia z prymitywnym typem). Tak naprawdę to wasz strach był powodem tego,
      że wy sami stworzyliście urojony obraz takich ludzi w swoich umysłach.
      Dodatkowo można też dodać negatywne opinie astrologów na temat plutonowców,
      którzy twierdzą, że działają w nich siły zła. Niektóre książki przedstawiają
      silny wpływ plutona wręcz fantastycznie i nierealnie. Trzeba zaznaczyć, że
      pluton został odkryty ponad 70 lat temu, a to mało aby przypisywać mu tego
      rodzaju znaczenie. Jego orbita jest tak duża ze cały cykl wynosi prawie 250 lat.
      Tacy ludzie z pewnością doznają emocji i sytuacji skrajnych. Niektórzy
      astrologowie przypisują takim ludziom możliwość otarcia się ze śmiercią. Ja na
      swoim przykładzie mogę potwierdzić, że mnie to spotkało. Mianowicie byłem przy
      umierającej osobie.
      Ludzie ci też nie znoszą jakiejkolwiek szarzyzny. Mój Pluton powoduje, że ja
      sam nie toleruje przeciętności i w szczególności własnych słabości.
      Wg innych w znaczącej pozycji działa podobnie jak mars, a taki człowiek jest
      energiczny, wytrwały aby osiągnąć zamierzony cel. Taka interpretacja wpływu tej
      planety jest chyba najlepsza w porównaniu z resztą.
      Pluton jest kojarzony gł. Ze śmiercią, przemocą, bezwzględną brutalnością itp..
      Ja z własnego doświadczenia wiem że nie byłbym w stanie złapać kogoś za mordę
      (jak niektórzy tu piszą w obawie przed wszystkim co plutoniczne) i wygarnąć mu
      tylko po to aby iść dalej po trupach. Tym bardziej, że ludzie naznaczeni przez
      plutona mają ogromne poczucie sprawiedliwości. Ja sam nienawidzę jakiejkolwiek
      niesprawiedliwości oraz wszelkiego rodzaju łgarstwa.
      Czy tacy ludzie to silne osobowości? Ja jako posiadacz silnego plutona nie chcę
      się wypowiadać ponieważ byłbym mało obiektywny, dlatego ocenę pozostawiam dla
      innych.
      • queenmaya Re: plutoniczność? 03.02.06, 16:46
        No, nareszcie ktoś rozsądny, pozdrawiam plutonicznie.
        Być może mściwość jest cechą Skorpionów, ale żeby to spowodować, trzeba się
        mocno napracować. w każdym razie wypowiedzi niektórych osób na tym forum
        sprawiły, że jad mi się zagotował, a to nie wróży nic dobrego.
        Tak ogólnie nie jestem Krwawą Mary, nawet przyznam się, że z powodu
        nadwrażliwości jestem wegetarianką, ponieważ wizja scen rozgrywających się w
        rzeźni sprawia, że przechodzi mi apetyt. Ale niektórzy ludzie potrafią
        doprowadzić do skrajności nawet wegetariankę.
        Dlatego donoszę, że napisałam właśnie tekst, który się nazywa "Astrologia
        psychopatii czy psychopatia astrologii?" i trochę sobie w nim poużywałam na
        głupocie ludzkiej. Właśnie szlifuję go i doprowadzam do doskonałości, lada
        chwila znajdzie się on na mojej stronie, a może nie tylko na mojej. Miłej lektury.
        • xxero [...] 04.02.06, 21:21
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • potrek [...] 04.02.06, 23:40
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • ogrom [...] 04.02.06, 23:45
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • anahella Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:28
            Wyrazenia uznane powszechnie za obrazliwe, sa na tym forum zabronione. Znamy je
            wszyscy, ale to nie powod by sie z nimi obnosic. Jesli ktos jednak chce sie
            popisac umiejetnoscia poslugiwania tego typu jezykiem, to ma na pewno wiele
            mozliwosci w swoim zyciu prywatnym. Tutaj to bedzie usuwane.

            Prosze rowniez nie odpowiadac na tego typu posty, tylko zglaszac je do usuwania.
            • queenmaya Re: Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:38
              Czyżby na forum wybuchła wojna plutonowa? A może to początek III wojny światowej?
              Anahello, jeszcze jeden wpis xxero jest do usunięcia, czyżbyś nie zauważyła jego
              rynsztokowego słownictwa?
              • anahella Re: Prosze nie uzywac slow wulgarnych 05.02.06, 00:42
                queenmaya napisała:

                > czyżbyś nie zauważyła jego
                > rynsztokowego słownictwa?

                fakt, nie zauwazylam, ale juz wywalilam. Bardzo prosze na priv o maile z
                linkami. Nie jestem w stanie czytac calego forum.

                Ludzie, ja zalozylam to forum po to by sobie o astrologii pogadac, a nie by
                robic za zandarma. tongue_out
      • anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:00
        vinni13 napisał:

        > Wszyscy tutaj rozpowszechniają żałosne
        > mity o plutonowcach jakoby ci byli psychopatami
        > albo innymi degenaratami zdolnymi tylko do zabijania lub innych paskudnych
        > rzeczy.

        O przepraszam, nie wszyscysmile Mamy tu Towarzystwo Oswajania Plutona, ktorego
        oficjalnym czlonkiem nie jestem, bo ta planeta w moim kolku jest cienka jak
        posladki weza. Prezesem jest Queenmaya i jesli chcesz wstapic to jej wplac
        skladkiwink

        Jednak bede sie upierac, ze Pluton potrafi napedzic stracha. Ale nie
        plutonikowi, bo plutoniczny czlowiek sie nie boi. No bo czego ma sie bac, skoro
        urodzil sie pod rzekomo "przekleta planeta"? (cudzyslow celowy - oznacza moj
        dystans do zacytowanego wyrazenia). Wedlug mnie bardziej straszy Uran, a Neptun
        potrafi namalowac przed oczami pozbawione nadziei obrazy.
        • romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:42
          > Ale nie
          > plutonikowi, bo plutoniczny czlowiek sie nie boi.

          Nie do konca. Jesli to jest silny aspekt do Slonca - moze i tak jest. Natomiast
          z Ksiezycem (wydaje mi sie, ze tak jest u mnie) to jest droga przelamywania
          lęku. Lękowosc w tle i zwalczanie tej lękowosci. Pluton nakreca leki, może nawet
          generuje, ale i raz na zawsze sie z nimi pozwala uporac. Zwalczone (przerpbione,
          przepracowane, czy jak to zwał) już nie wraca, to fakt.
          Mowie tylko o Ksiezycu. Dlatego posty o psychopatach czytam jak baśnie braci
          Grimm, bo psychopata posiada przecież deficyt lęku, nie wie, co to jest lęk i
          nie widzi sensu zastanawiania się nad lękiem.
          • anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:50
            romy_sznajder napisała:

            > to jest droga przelamywania
            > lęku. Lękowosc w tle i zwalczanie tej lękowosci.
            > Pluton nakreca leki, może nawet
            > generuje, ale i raz na zawsze sie z nimi pozwala uporac.

            No wlasnie: jakas reakcja na akcje. Pluton nie lubi bezczynnosci. Nawet jesli
            straszy biedny Ksiezyc, ktory z zalozenia lubi sie nad soba pouzalac, to jednak
            wykonuje jakies ruchy. Paraliz strachu idzie raczej od Saturna
            • romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 00:56
              nie Pluton wykonuje ruchy, upieram sie, ze Pluton na Ksiezycu zawsze daje jakies
              lekowe klimaty. obserwuje to swiadomie od 1,5 rokusmile
              Saturn moze dawac niewiare, kopleksy, opoznienia, na Ksiezycu moze tez leki -
              mozliwe.
              Ale Pluton bardziej.
              • anahella Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:04
                romy_sznajder napisała:

                > nie Pluton wykonuje ruchy, upieram sie, ze Pluton na Ksiezycu zawsze daje
                jakie slekowe klimaty. obserwuje to swiadomie od 1,5 rokusmile

                Ja podczas tranzytu Plutona przez Skorpiona (gdy robil mi opozycje do Ksiezyca)
                czulam w sobie niesamowity power. Wydarzenia byly dosc ostre ale ja uparcie
                parlam tam, dokad chcialam dojsc. O lekach nie bylo mowy, raczej uprzedzanie ich
                dzialaniem. to bylo dzialanie na zasadzie "oj, bo bede sie bala, wiec musze cos
                wymyslec".

                > Ale Pluton bardziej.

                Bo Pluton zawsze jest "bardziej" smile
                • romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 01:08
                  ja tez czekam na tranzyt. kwadrat do koniunkcji urodzeniowej.
                  ale bez lękusmile
                  a spojrzenie... kiedys mialam wzrok podobno przenikliwy, potem blysk ulecial, w
                  roznych depresyjnych momentach [w latach liczonych], a teraz zupelnie sie do
                  tego nie przywiazuje.
                  przenikliwosc byla troche na zasadzie wszystko-albo-nic, albo wzrok spuszczony,
                  albo skupiony. wyuczylam ten skupiony, zeby nie uchodzic za nieszczera, ktora
                  zupelnie nie jestem.
                • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:27
                  Witam,
                  ja na opozycji Plutona do Księżyca zrobiłam mnóstwo mądrych - jak teraz widzę -
                  rzeczy. Nie były to decyzje pochwalane przez otoczenie, ale teraz większość
                  bliskich przyznaje mi rację. Gdybym podjęła decyzje zgodne z życzeniem
                  otoczenia, teraz miałabym kłopoty. Duże kłopoty smile Ale urodzeniowo mam trygon
                  Plutona do Księżyca, stąd może ta ówczesna pewność siebie.

                  Pozdrawiam smile
                  Mii
                  • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:32
                    mnie na koniucji odszedł dziadek i tata.
                    • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:38
                      Witam,
                      to smutna interpretacja sad
                      rozumiem, że na Księżycu? Tranzyty Plutona (koniunkcja, opozycja, kwadrat) do
                      Księżyca czasami niestety przynoszą tak trudne doświadczenia. Odbierają pewnego
                      rodzaju poczucie bezpieczeństwa i osadzenia w otoczeniu lub rodzinie, co
                      symbolizuje właśnie Księżyc. Też miałam trudno, na opozycji, choć wszyscy
                      wyzdrowieli.

                      Pozdrawiam, Mii
                      • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:39
                        tak
                        • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 02:53
                          Witam ponownie, w nocnej godzinie smile
                          powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas
                          różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie boleć.
                          I chociaż uprzedzam, to nikt tego nie bierze na poważnie. A potem przepraszają
                          ratują, choć ja już swoje mam za sobą.
                          Z astrologią jest podobnie, jak z tymi lekarzami. Niby wiemy, że trazyt trudny i
                          mamy go absorbować i się rozwijać i tak dalej. Ale czasami zwyczajnie boli, jak
                          cholera. Powiedzą Ci - o, Pluton Ci idzie przez coś tam. Niby rozumiesz, ale
                          dalej boli.

                          Pozdrawiam,
                          Mii
                          • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:01
                            Już nie boli tak bardzo Saturn też zrobił swoje od 1988 roku :
                            Trochę sie martwię bardziej o siebie bo żona ma opozycje Słońce/Saturn a władcą
                            7d jest Saturn niestety sadsadsad Smutne ale prawdziwe sad Ścisła opozycja 25*/26*
                            Panna/Ryby sad
                            Ale co tu krakać by nie wykrakać HEHEHEHE
                            Pozdrawiam potrek
                            • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:05
                              Witam,
                              jak ma urodzeniowo Sł - Saturn, to zdecydowana i poważna kobieta, po prostu.
                              Tylko się takiej trzymać smile

                              Mii
                            • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:06
                              Może ten post na zasadzie ja już wiem HEHE to jak tu Pluton zaszokuje.
                              Odwracanie kota ogonem HEHEHE
                              • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:11
                                Cześć,
                                tu mnie odciągnąłeś od natchnionych rozważań o Hiobie właśnie. A z Plutonem w
                                tranzycie to ona w tym roku nic nie aby nie ma?

                                Pozdrawiam smile
                                Mii
                                • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:17
                                  Patrzyłem na radix córki a ma stelle w końcówce Lwa Jowisz/Merkury/Słońce/Wenus
                                  to myślę że ma interpretacja co do siebie jest błedna smile Chociaż tranyt Plutona
                                  jest długi a i Saturn przez tę stellę przejdzie za 2 lata.
                                  Pozdrawiam potrek
                                • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:20
                                  Witam przed snem,
                                  tak to jest, z tymi tranzytami. Łażą w kółko i ciągle komuś coś robią, i
                                  choćbyśmy sto lat tą astrologię uprawiali, to nadal nas zaskakują sposobami, w
                                  jaki mogą się pozytywnie zrealizować. A my po prostu staramy się żyć trochę
                                  mądrzej smile co jest źródłem mojego nieustannego plutonicznego optymizmu smile

                                  Pozdrawiam, Mii
                                  • potrek Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:24
                                    Dzięki za miłą pogawędkę o Plutonie i nie tylko smile
                                    Dobrej nocki smilepotrek
                                  • mii.krogulska Re: plutoniczność? 05.02.06, 03:28
                                    Pa i dzięki bardzo smile
                                    netunowo - wenusowych snów Ci życzę smile

                                    Mii
                            • queenmaya Do Piotrka :))) 05.02.06, 15:40
                              potrek napisał:

                              > Trochę sie martwię bardziej o siebie bo żona ma opozycje Słońce/Saturn a władcą
                              > 7d jest Saturn niestety sadsadsad Smutne ale prawdziwe sad Ścisła opozycja 25*/26*
                              > Panna/Ryby sad
                              > Ale co tu krakać by nie wykrakać HEHEHEHE

                              Piotrek, wiesz że cię lubię, więc muszę ci to napisać...
                              Coś mi się zdaje, że zadajesz sie ostatnio z niewłaściwymi ludźmi i oni zarazili
                              cię swoimi lękami. Uważaj, bo lęk naprawdę jest zaraźliwy. I trudno się go leczy.
                              Lęk to wiara w zło.
                              A to, w co wierzymy, to się nam realizuje.
                              Porzuć więc fałszywą wiarę i napełnij się prawdziwą, a zobaczysz, że świat jest
                              piekny, a żona cię kocha. Naprawdę smile
                          • neptus Re: plutoniczność? 05.02.06, 12:09
                            mii.krogulska napisała:

                            > Witam ponownie, w nocnej godzinie smile
                            > powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas
                            > różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie
                            boleć
                            > .
                            > I chociaż uprzedzam, to nikt tego nie bierze na poważnie. A potem przepraszają
                            > ratują, choć ja już swoje mam za sobą.

                            Mam tak samo. Środki znieczulające nie działąją lub działają słabo, narkotyk
                            podany znieczulająco powoduje rozdrażnienie i zwiększoną podatność na ból.

                            > Z astrologią jest podobnie, jak z tymi lekarzami. Niby wiemy, że trazyt
                            trudny
                            > i
                            > mamy go absorbować i się rozwijać i tak dalej. Ale czasami zwyczajnie boli,
                            jak
                            > cholera. Powiedzą Ci - o, Pluton Ci idzie przez coś tam. Niby rozumiesz, ale
                            > dalej boli.

                            Tranzyty Plutona przez Księzyc dla mnie są jak katharsis. Pomagają oczyścić sie
                            ze wspomnień, wzorcow, "zregenerować duszę". To jest właśnie jak wyrywanie
                            zebów bez znieczulenia. W trakcie bolesne ale wiadomo, po co się cierpi i że
                            potem już to nie wróci.

                            Pluton tranzytujący Księzyc zawsze łączy się z potężnymi emocjami. Wiele osób
                            nieswiadomych tego, co się dzieje, nie wytrzymuje. Stąd też jest sporo
                            przypadków zgonów przy tranzytach Plutona. Podobnie, tranzyt Saturna wywołuje u
                            wielu osób solidnego doła i w rezultacie poddanie się. Astrologia pomaga
                            przetrwać takie kryzysy, jesli chce się wyciągać wnioski i nie obciążać winą
                            Plutona, czy Saturna ale zmieniać siebie. Daje też prognozę "kiedy to się
                            skończy", a to już dużo.
                            • xxero Re: plutoniczność? 05.02.06, 12:35
                              ale sie dyskusja rozpetala, dawno nie widzialem takiego zaangazowania na tym
                              forum. Kto zyw, pisze o Plutonie co mu tam tylko w duszy siedzialo !!!!

                              Czy my naprawde wiemy co robimy, przeciez Pluton to enigma i byc moze ulegamy
                              zbiorowej autosugestii wypisujac w duchu jaki znamy od nieco ponad 70 lat.

                              Wracajac do projekcji: Ci ktorzy nie maja odwagi skonfrontowac sie z wlasnym
                              cieniem beda widziec "Plutona" w innych.
                              A czy sadzicie ze czlowiek w pelni swiadom swojego Plutona, cienia, tych opinii
                              o oczach, o wzbudzanym strachu itp. moze bezwglednie wykorzystywac i tratowac
                              slabszych czy tez znajomosc Plutona w sobie powoduje ze taki czlowiek
                              lagodnieje, juz mu nie mowia o "oczach" "strachu"....oto moje pytanie
                              • ath108 Re: plutoniczność? 17.03.06, 12:54
                                To jak sie wykorzystuje energie planet zalezy od etyki i moralnych zasad
                                konkretnego czlowieka. Energia kazdej planety moze sie przejawiac pozytywnie
                                lub destrukcyjnie. Zrozumienie Plutona, o jakim piszesz jest tylko zrozumieniem
                                intelektualnym i dzialajac bezwzglednie wlasciciel horoskopu jest tak samo
                                ofiara negatynego wplywu Plutona, jak Ci ktorymi maniupluje. Zlo zawsze wraca
                                do wlasciciela. Czlowiek z silnym Plutonem, pracujacy nad soba, czyli
                                rozwijajacy sie duchowo nie tyle lagodnieje, bo zawsze bedzie wyrazisty i
                                wywierajacy wplyw na innych; co bardziej jest swiadomy swojej mocy i
                                odpowiedzialny za swoje czyny.
                                Mii pisala o akceptacji energii Plutona i wydaje mi sie, ze wlasnie to jest
                                blizsze pelnemu zrozumieniu Plutona niz przekonanie ze mozna kontrolowac ta
                                energie.
                            • undyna Re: plutoniczność? 05.02.06, 13:02
                              pewnego razu dał mi popalić Saturn, zaczęło się jak mi przełaził przez księżyc
                              w byku właśnie, potem sobie tak lazł przez wszystkie moje planety osobiste i
                              dzięki tej mojej Plutoniczności i temu, że i mój przyjaciel też Plutonik jakoś
                              z tego wybrnęłam, bo nie dość, że pojęcia wtedy o astrologii nie miałam, żeby
                              sobie to wytłumaczyć co się ze mną dzieje, to jeszcze ten saturn mój własny
                              kulawy strasznie. W każdym razie Plutoniczny przyjaciel zorientował się co się
                              ze mną dzieje i wyciągnął mnie za łeb z mojego kokona, pomógł się uporać z
                              lękami wrzucając mnie po prostu znienacka na głęboką wodę, a na głębokiej
                              wodzie okazało się, że umiem pływać i dałam sobie radę.
                              A więć chwała Plutonikom (niektórym)wink
                            • romy_sznajder Re: plutoniczność? 05.02.06, 13:10
                              > /.../ Stąd też jest sporo
                              > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona.

                              O rany...
                              Przy wszystkich tranzytach jest sporo zgonów. Wiele złowieszczych treści o
                              tranzytach Plutona juz czytałam, ale o zgonach jeszcze nie.
                            • queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 15:35
                              neptus napisała:
                              > Stąd też jest sporo
                              > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona.

                              Hehe, ja myślę, że przy tych trnzytach umierają tylko kliepscy astrologowie i
                              ich klienci. Bo oni umierają ze strachu przed tym, czego się spodziewają, a nie
                              z powodu tranzytu.
                              Pisałam tu już chyba, że jeden taki "determinista" wpisał się kiedyś w moim
                              forum, pytając z całą powagą i na serio, czy wyjdzie cało z tranzytu Plutona. I
                              myślę, że mogł skonać zupełnie na serio, bo facet był wprost przesiąknięty
                              paralizującym, paranoicznym lękiem. Aż mi się ten lęk plutonicznie udzielił...
                              • astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 10:39
                                >Pisałam tu już chyba, że jeden taki "determinista" ...
                                Jad bywa leczniczy, ale tylko w małych dawkach droga Pani Skorpion. Jeśli
                                chodzi o tamto to miało Cie tylko sprowokowac do dyskusji o pewnym aspekcie w
                                horoskopie a nie do projekcji swoich lęków na innych.
                          • queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 15:50
                            mii.krogulska napisała:

                            > Witam ponownie, w nocnej godzinie smile
                            > powiem tak. Ja mam fizjologiczny problem z zastosowaniem znieczulenia podczas
                            > różnych medycznych procedur. Boli mnie, choć wedle wyliczeń nie może mnie boleć


                            Buuuu, ja mam jeszcze gorzej sad
                            To chyba sprawka Plutona, który nie znosi utraty kontroli nad sobą i sytuacją.
                            Pluton musi być przytomny i wiedzieć dokładnie, co się dzieje, bo nikomu nie ufa.
                            Skutek?
                            Nie działa na mnie narkoza. Serio!!! Zdarzyło mi się to już kilka razy, na
                            szczęście nie w czasie poważnej operacji, brrr... strach pomysleć, co by było,
                            gdyby mnie tak rozcięli na pół, a ja przytomna, ale pod pawulonem, więc nie mogę
                            się ruszyć.
                            Pierwszy raz zdarzyło się to u dentysty, myślałam, że narkoza była do bani, za
                            słaba albo nie taka jak powinna, ale za drugim razem było to samo. I teraz po
                            raz trzeci, chociaż mówiłam o tym i kazałam coś z tym zrobić. Nie uwierzyli
                            (oczywiście), zapewnili mnie, że to świetna narkoza i nawet konia powali, ale
                            niestety, jestem widocznie lepsza niż koń. Więcej nie będę ryzykować. Modlę się
                            o zdrówko, bo w tej sytuacji nie mogę sobie pozwolić na chorowanie.
                            • dafne04 Re: plutoniczność? 05.02.06, 18:33
                              To ciekawe.. gdy byłam u dentysty, narkoza nie zadziałała, mało tego
                              powiedziałam im , że wobec tego wychodzę i ruszyłam z fotela z igłą w ręce.
                              Pamiętam tylko tyle, że trzymała mnie dentystka, trzy pielęgniarki, jeden facet
                              i potem okazało się, że walnęli mi potrójną dawkę - jak dla Arniego (nie biorę
                              prawie żadnych leków, nie "używam" - o to mnie potem pytali). Gdy się
                              obudziłam, publicznie zwyzywałam męża - to pluton maczał w tym palcesmile. Ale
                              późniejsza, operacyjna narkoza zadziałała na szczęściesmile.Ponoć niektórzy
                              szamani i jogini potrafią transmutować siłą woli trucizny w swoim organiźmiesmile
                            • makaryna Re: plutoniczność? 05.02.06, 18:47
                              A ja mam na odwrot..... tzn. znieczulenie u dentysty tak na mnie dziala, ze dostaje gwaltownej
                              palpitacji serca i dentysta kazal mi kiedys robic szybko sklony zeby rozpedzic srodek jak
                              najszybciej...
                              Sa to zasrzyki na bazie adrenaliny. Widac mam jej nadmiar w organizmie i taki dodatek to jest duzo
                              za duzo jak dla mnie smile

                              Hmmmmmm, tylko co to ma do plutonicznisci ?
                              • undyna Re: plutoniczność? 05.02.06, 20:04
                                prawdopodobnie nic, ale miło sobie pogadaćwink
                    • arcoiris1 Re: plutoniczność? 05.02.06, 19:48
                      mnie Pluton zaczyna wlasnie robic kwadrat do Księzyca na 2 st wagi, natalnie
                      sa w koniunkcji... bardzo sie boje tego tranzytu, zwłaszcza że dodatkowo będzie
                      to tez mój Ascendent na 6 st koziorozca.. pozdrawiam
                      • queenmaya Re: plutoniczność? 05.02.06, 20:33
                        Uważaj, żebyś nie umarła... ze strachu.
                        Mam natalną koniunkcję i tranzytowy kwadrat już zaliczyłam. Oprócz tego była to
                        jazda przez moje Słońce (i nie tylko).
                        Wtedy nie działo się naprawdę nic przerażającego. Pamiętam ten czas jako
                        względnie spokojny.
                      • kasia-asia1 Re: plutoniczność? 16.03.06, 13:13
                        Tranzyty Plutona... Zależy jak komu działa w horoskopie, to albo poczuje
                        tranzyt, albo nie. W moim życiu to był horror, ale bardziej taki emocjonalny
                        horror. Rewolucja, dzięki której dorosłam, zmieniłam hierarchie wartości.
                        Putoniczność w wersji nieprzepracowanej kojarzy mi się z narcystyczną,
                        autokratyczną kobietą, bo najwięcej włąśnie tego typu kobiet spotkałam.
                        Wywołuje instynktowny lęk, a wszystkich poddanych i krewnych, których skupi
                        wokół siebie, zniszczy. Zła królowa z bajki o królewnie śnieżce. Plutoniczny
                        także był bardzo śpiew Edith Piaf i Ewy Demarczyk(młodej). Maksymalnie skupiony
                        i intensywny. Werja Plutona , wg mnie przepracowanego, to u mojego męża.
                        Skorpion z Ascendentem w Pannie i ten Ascendent w koniunkcji z Plutonem. Mimo
                        księżyca i Wenus w Wadze( taki milusi i koncyliacyjny- he, he, popularne
                        ostatnio słowo), budzi respekt. I te obce psy, które zwykle kładą mu się do
                        stóp w geście poddańczym. Maksymalnie skupiony, gdy coś robi i jeśli się do
                        czegoś bierze, to po to aby wygrać. He, he , ale mu laurkę wystawiłam.
    • makaryna Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 13:21
      Plutonicznosc to dla mnie taki obrazek zaobserwowany w sklepie zoologicznym:
      W akwarium lezal (stal ? ) skorpion, a w poblizu owad ( nie mam pojecia co to bylo, jakas wieksza
      szczypawka). Popatrzylam na te scenke i zainteresowalam sie dlaczego tenze owad nie rusza sie, nie
      ucieka. Podeszlam blizej i zauwazylam, ze owadowi brakuje czesci jednej nogi, ale zyl.... tylko ze
      lezal, nie szamotal sie, nie uciekal, nie wpadal w panike, nie walczyl, zatracil instynkt
      samozachowawczy, zahipnotyzowanypoddal sie plutonicznosci....

      Bylo to wiele lat temu, ale wywarlo na mnie ogromne wrazenie i zawsze kiedy probuje uzmyslowic
      sobie plutonicznosc to zawsze ta scena staje mi przed oczyma.

      P.S.
      Prosze nie insynuowac, ze probuje przypisac Skorpionowi/Plutonowi szczegolnie krwiozercze
      instynkty. Jedno zjada drugie dla przezycia i nie jest to szczegolne dla skorpiona. Chodzi glownie o
      wplyw skorpiona na ofiare...
      • zeta23 Re: Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 15:49
        neptus napisała;
        > > Stąd też jest sporo
        > > przypadków zgonów przy tranzytach Plutona.



        Znam jeden przypadek samobójstwa młodej osoby, której pluton przechodził przez
        DSC w strzelcu, saturn zrobił opozycje do slonca i marsa w 8 domu i koniunkcje
        do jowisza, neptun tranzytował MC. Długotrwała depresja, która skończyła się
        bardzo drastycznym zakończeniem swojego życia.
        • neptus Re: Kwintesencja plutoniczności... 05.02.06, 16:42
          Podobno najwięcej samobójstw zdarza sie przy tranzytach Saturna przez
          Jowisza... ale skoro był przy tym Pluton, to Pluton zawinił. wink
          W tym przypadku ewidentne było nagromadzenie roznych tranzytó, z których
          tranzyt Plutona trwał najdłużej. "Odpowiedzialność" za depresję spada tu raczej
          na tranzyt Saturna i Neptuna. Wrażenia wywoływane przez Plutona sa zbyt silne,
          by było miejsce na depresję. Mogły jednak skłonić do rozwiązań ostatecznych.
      • xxero Re: Kwintesencja plutoniczności... 14.03.06, 21:38
        a ja Wam dalej uparcie bede wciskal ze "plutonicznosc" ma duzo wspolnego z
        psychopatia, socjopatia itp. I nie raz wielu sie oburzalo i sklonnych bylo
        traktowac slowo "psychopatia" jako obraze niemalze albo synonim totalnie
        krwiozerczego przestepcy. A to nie tak. Socjopatia i psychopatia to cechy w
        mniejszym czy wiekszym stopniu kazdego czlowieka, jezeli zintensyfikowane
        przeradzaja sie w patologie. A "plutonicznosc" to sensu stricte psychopatia i
        socjopatia, poczytajcie wszelkie opisane przypadki klinicznej plutonicznosci
        zawsze jest to jedno badz drugie. Plutonicznosc czyli upor, msciwosc, wlasne
        metody przezycia, postepowania, widzenia ludzi i spraw nawet wbrew normom i
        etykiecie celuja idealnie w definicje socjo- i psychopatii. Bardzo natezone
        cechy powoduja ze czlowiek taki ma swoje normy i z nikim i niczym sie nie
        liczy....znamy to skads.....Pluton to? czy Wenus moze? smile
        • neptus Re: Kwintesencja plutoniczności... 17.03.06, 23:46
          Jak zwykle gadasz głupoty wykazując analfabetyzm astrologiczny. Jeszcze raz
          polecam lekturę dobrych książek astrologicznych, zanim będziesz się wypowiadał
          na tematy astrologiczne.
          • xxero [...] 18.03.06, 22:22
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • hattric [...] 19.03.06, 16:29
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • astromaniak Re: Kwintesencja plutoniczności... 20.03.06, 10:59
          >Plutonicznosc czyli upor, msciwosc, wlasne
          >metody przezycia, postepowania, widzenia ludzi i spraw nawet wbrew normom i
          >etykiecie celuja idealnie w definicje socjo- i psychopatii. Bardzo natezone
          >cechy powoduja ze czlowiek taki ma swoje normy i z nikim i niczym sie nie
          >liczy....znamy to skads.....Pluton to? czy Wenus moze? smile
          i tu xxero zgadzam sie z Tobą szczególnie z ostatnim zdaniem. Wyżej w wątku są
          przykłady.
    • ogrom Re: plutoniczność? 14.03.06, 20:55
      ok, a ja mam pytanie czy ludzie plutoniczni powinni ze sobą pracować? ze swoją
      podświadmością? jak sądzicie?

      i jakich bycie tu uzyli metod?


      miłego - Olla
      ==========================================
      ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu...
      • ath108 Re: plutoniczność? 17.03.06, 13:02
        Regularna medytacja nad swoimi najsilniejszymi pragnieniami i motywacjami
        napewno pomaga zlapac troche dystansu.
        • paulia Re: plutoniczność? 20.03.06, 11:20
          > Regularna medytacja nad swoimi najsilniejszymi pragnieniami i motywacjami
          > napewno pomaga zlapac troche dystansu.

          To zalezy jakie sa te "najsilniejsze pragnienia i motywacje". Jesli sa materialistyczne to nici z takiej
          medytacji. Nalezy medytowac nad czyms co nas przerasta, ale na poziomie duchowym. Mowie tutaj o
          tzw. medytacji kreatywnej (zwanej medytacja zachodnia). Rozni sie ona od medytacji orientalnej.
          Orientalna-skoncentrowanie sie na wnetrzu; pasywnosc; odbiorczosc;
          Zachodnia-zwrocenie sie ku zewnetrzu; aktywnosc; kreatywnosc; transformacja;
          Ojcem medytacji zachodniej jest Pierre Lassalle
          Pozdrawiam
      • neptus Re: plutoniczność? 17.03.06, 23:48
        WSZYSCY ludzie powinni nad sobą pracować. Plutoniczni, neptuniczni,
        saturniczni, itd...
        • amber.waves Re: plutoniczność? 18.08.06, 22:05
          Zgadza się... w ciągu życia może się okazać, że problemy (sytuacje, postawy do
          przerobienia) łączą się po części z każdym z transsaturników.


          smile Napisała kobieta saturniczno (kon. z Asc) - plutoniczno (Pluton, władca
          Ascendentu w Skorpionie) - uraniczno (w I domu) - neptuniczna (kwadrat ze
          Słońcem i Merkurym, trygon z władczynią Słońca). Heh!...
    • astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 12:19
      Plutoniczność - konkretnie
      12.11.1989 06.35 - gdzieś w polsce
      i nie pieprzcie mi tu o anielskiej plutoniczności bo daleko do tego i nawet
      jeżeli będzie z niego kapłan, guru czy św. to przecież Manson też takim był
      (urodzeni tego samego dnia)
      • arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 12:44
        Pluotnicznosc: bezkompromisowość, zacietość, głebia, walka o swoje do upadłego,
        seksualizm, ironiczność, zjadliwość (co niesamowite- niekiedy "szpilka" potrafi
        byz zapodana po miesiacach), niezwykla wierność i lojalność kiedy beczka soli
        zostanie zjedzona i góry lodowe roztopione, czasem brak delikatności, sila,
        upór, wywieranie wpływu na innych, szara eminencja, skytość, emocjonalność,
        głebokie uczucia, białe albo czarne czyli daleko posuniety daltonizm w zyciu
        codziennym i w emocjach, niedostepność, wiedza tajemna, zdolność do przemiany,
        otrząsniecia sie i pojścia dalej, manipulacja, wyczekiwanie na dobry moment,
        czasem mściwość. Takie sa moje definicje, których nie zmienie bom otoczona
        przez Skorpiony w pracy i w życiu osobistym. Trzeba miec na nich nawias i wtedy
        mozna ich lubic, kochac, a nawet za nimi przepadac, poniewaz ich najwieksza
        zaleta jest ta głebia własnie oraz ten niesamowity erotyzm którym emanuja.
        Wszystko zalezy od tego jak tego Plutona opanowali w swoim wlasnym kołku.
        • neptus Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:06
          Dodaj jeszcze "totalność" we wszystkim, kontrola emocji aż do bólu, odporność,
          witalność, cierpliwość, konsekwencję, niezależność, odwagę, dociekliwość,
          zdolność analizy i syntezy intelektualnej, skrytość, nieufność, skrajność,
          trzeźwość, realizm.
          • arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:14
            zgodze sie, totalność wrecz ekstremizm, kontrola emocji, odporność, witalność
            może byc, choc słoneczni są bardziej witalni, dociekliwość i synteza- tak. Nie
            zgodze sie jedynie z ta odwaga- to raczej Jowisz i Słońce. nieufnośc, jak
            najbardziej. I teraz, wszystkie te cechy moga byc okazywane dwojako- i chyba
            dlatego plutonicznośc wzbudza wiele kontrowersji.
        • skorupiak9 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:09
          Bliska kolezanka, Pluton na Sloncu w Skorpionie w 8 domu, plus pare innych
          planet. Skryta, niesmiala, głęboka, wrazliwa, delikatna, inteligentna,
          kompromisowa, wyrozumiala, szczera. Interesuje sie astrologia i uzdrawianiem.
          Wspaniala osoba. Przy niewielu osobach czuje sie tak dobrze i totalnie na
          luzie.
          • arcoiris1 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:23
            pewnie synastrycznie macie dobre wibracje. Ja tez mam osobe, która uwazałam za
            przyjaciółkę, ona nadal tak o mnie mysli. Uran i Słonce w kon w Skorpionie, Asc
            i Wenus Panna. Bardziej zawistnej osoby nie spotkałam w swoim zyciu. Wiele jej
            cech mi odpowiada, ale jeszcze wiecej
            • skorupiak9 Re: plutoniczność? 20.03.06, 17:43
              Nie zywie tak skrajnych uczuc wobec tej plutonicznej osoby. Cenie ja i lubie za
              jej wrażliwosc i inteligencje. Tez wyobrazalam sobie nie wiadomo co (najpierw
              znalam jej kółko, potem ja sama) ale mocno sie "rozczarowalam".
      • neptus Re: plutoniczność? 20.03.06, 16:55
        astromaniak napisał:

        > Plutoniczność - konkretnie
        > 12.11.1989 06.35 - gdzieś w polsce
        > i nie pieprzcie mi tu o anielskiej plutoniczności bo daleko do tego i nawet
        > jeżeli będzie z niego kapłan, guru czy św. to przecież Manson też takim był
        > (urodzeni tego samego dnia)
        Dziad swoje a baba swoje...
        1. Horoskop "gdzieś w Polsce" nie istnieje.
        2. Jeden Manson wiosny nie czyni - patrz lista podana przez QuinnMayę
        3. Bardzo plutoniczna była np. Maria Curie-Skłodowska - tez psychopatka?
        • astromaniak Re: plutoniczność? 20.03.06, 19:37
          plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej.
          • ogrom Re: plutoniczność? 20.03.06, 19:45
            Dokladnie tak jest. Sa niereformowalni. Bo są autentyczni. Przecież to oni
            ropzracowują innych. Gdyby udawali rozpracowanie nigdy by im dobrze nie wychodziło!

            Potrafią przeniknąć i to włąśnie wtedy gdy dają tę wolna przestrzeń rozmówcy.
            Dlatego wiele osób lubi pogawędki z plutonicznymi. Gorzej jak wyczują analize ze
            strony putonowcasmile))

            miłego - Olla
            ==========================================
            ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu...
          • neptus Re: plutoniczność? 21.03.06, 21:50
            astromaniak napisał:

            > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej.

            Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę
            transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na
            czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się
            niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy.
            • hattric Re: plutoniczność? 21.03.06, 22:03
              neptus napisała:

              > astromaniak napisał:
              >
              > > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej.
              >
              > Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę
              > transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na
              > czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się
              > niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy.
              >
              Neptus!
              Ło Matko! Xxero w takim razie jest jako ten Witkacy. Mało się go rozumie, bo
              pisał na haju - ale artyzmu mu odmówić nie można. A gdzie duch u Ciebie?
              Utonęłaś w liczbach! Metamorfozę inicjuje Pan Bóg i wychodzi to z naszego
              wnętrza, więc albo Plutoniczni są niereformowalni, bo nie dają się zreformować
              na czyjś sposób (nawet sposób Boga) i nie są ulegli- albo coś Ci się źle
              napisało...smile
              H.
            • anahella Re: plutoniczność? 21.03.06, 22:46
              neptus napisała:

              > Pluton daje większą niezalezność niż Uran.
              Polemizowalabym i rozgraniczyla pojecie niezaleznosci i wolnosci.
              Niezaleznosc przypisalabym Uranowi, zas Plutonowi - wolnosc.
              • aarvedui Re: plutoniczność? 22.03.06, 02:52
                anahella napisała:

                > neptus napisała:
                >
                > > Pluton daje większą niezalezność niż Uran.
                > Polemizowalabym i rozgraniczyla pojecie niezaleznosci i wolnosci.
                > Niezaleznosc przypisalabym Uranowi, zas Plutonowi - wolnosc.


                to ja tez bym lekko polemizował - a częste na drodze do wyzwolenia przymusowe
                bardzo kompulsje?
                np.na tranzycie plutona przez wenus bałem sie o swoje zdrowie psychiczne bo nie
                mogłem opanować potrzeby śledzenia ukochanej tongue_out
                i to wolność raczej nie była tongue_out

                uściślijmy - daje doświadczenia które mogą prowadzić do zrozumienia i wolności
                od swoich pragnień.ale nie muszą.

                a ze xxero jest jak ten Witkacy - po krótkim namyśle muszę sie zgodzić smile
                • lisiczka15 Re: plutoniczność? 23.03.06, 23:10
                  witajcie na wstepie.
                  Rowniez bym tu polemizowala co do wolnosci i niezaleznosci.
                  Obstawiam PRZYMUS, czyli wolnosc i niezaleznosc nie z wlasnej woli.
            • makaryna Re: plutoniczność? 22.03.06, 00:46
              neptus napisała:

              > astromaniak napisał:
              >
              > > plutoniczni są niereformowalni (to jej słowa) o sobie samej.
              >
              > Nie tak cos z tę niereformowalnością, skoro pluton wymusza wiecznę
              > transformację. Sa reformowalni ale nie sa ulegli i nie dają sie zreformowac na
              > czyjś sposób. Pluton daje większą niezalezność niż Uran. Uranowi zdarza się
              > niezwykły konformizm, Plutonowi nigdy.
              >

              Ja to widze troche inaczej: Uran daje niezaleznosc sobie i innym, czyli: robie co chce, a to co wy
              robicie mnie nie obchodzi
              Pluton natomiast daje cala niezaleznosc tylko sobie, czyli: jezeli cos chce, to nic mnie nie
              powstrzyma, bez wzgledu czy chcecie tego czy nie

              Mowie oczywiscie o czystej formie tych planet smile
    • ogrom Re: plutoniczność? 20.03.06, 18:38
      Plutoniczni.... kontrastowi w niemalże każdej dzidzinie życia, jesli się w coś
      zaangazują nie maja do tego dystansu.. to pasjonaci, gdzie emocje grają pierwsze
      skrzypce. Bardzo klimatyczne osoby, które rozpościerają przed innymi przestrzeń
      by Ci dobrze się z nimi czuli. Główne zainteresowanie to człowiek i jego
      psychika oraz wszelkie tajemnice.

      Wszysko zależy od tego jak plutoniczne dziecko zostało ukształtowane przez
      rodziców. Jeśli byłam głownie miłość i swoboda wyborów ono będzie szczęsliwe a
      jeśli był przymus i wojskowe traktowanie wtedy plutoniczny będzie stanie się
      walczącym z całym światem do ostatniej krwi.

      To świetni ludzie. Mają w sobie właśnie to coś ten rodzaj magii, ciepło i ogrom
      emocji, ktorymi zalewają innych.

      Poniekąd napisałam o sobie. Oczywiście raczej w wersji optymistycznej. 6planet
      plutonicznych! Dobrze, że los reszte planet umieścił w innych obiektach wink))))))




      miłego - Olla
      ==========================================
      ...życie jest takie jaki jest stan naszego umysłu...
    • praktyczna_panienka Re: plutoniczność? 19.08.06, 08:58
      A czy nie może być tak, że często te "plutoniczności" to tylko kwestia pozoru?
      Bliska mi osoba, bardzo starszy już pan (ur. 19.05.1935, g. 20.20, Warszawa)
      jest osobą powszechnie postrzeganą przez otoczenie jako "diaboliczna".

      Zapewne składa się na to właśnie wygląd (śniada cera, czarne włosy, ciemne
      oczy, orli nos itp.) oraz charakter twórczości (przesycone motywem
      autodestrukcji, moroczne wiersze).

      Osoba ta bywa często posądzana przez otoczenie o zdolność do np. zastraszania
      innych czy szantażu, a ja, gdy o czymś takim słyszę, to mnie brzuch boli ze
      śmiechu, gdyż znam człowieka bardzo dobrze i wiem, że nie skrzywdziłby on
      muchy - wręcz przeciwnie, to typowy "adwokat diabła" który w każdym stara się
      znaleźć coś dobrego, zaprzyjaźnia się z menelami, regularnie daje "robić w
      konia" i wszystko wszystkim wybacza - czyli Neptun raczej (ale nie Jowisz, bo
      jednak jowialności nie ma u niego w ogóle).

      Tymczasem inny mój znajomy (młody człowiek) w swoim czasie tak się go bał, że
      gdy wszedł z nim w konflikt, to nosił przy sobie pistolet (wprawdzie gazowy), a
      nawet czasowo wyprowadził z domu... No boki zrywać...
      • neptus Re: plutoniczność? 19.08.06, 19:01
        KAŻDY człowiek może dla kogoś drugiego byś straszny. Nie ludzi sie boimy ale
        siebie. Jezeli ktoś trafia nam w wrażliwy punkt, z reguły postrzegamy go w
        sposób odpowiedni do własnych podświadomych ciągot i kompleksów. Ta sama osoba
        dla jednych jest sympatyczna, dla innych to postać z najstraszniejszego
        horroru. Ludzie, którzy mają wyeksponowanego Saturna lub Plutona często budzą
        powszechny lęk, bo większość ludzi ma "na pieńku" ze swoim własnym Saturnem i
        Plutonem, a taka osoba im te problemy przypomina.
        Na Saturna już pyskować nie wypada, zbyt często mówi sie o jego związkach z
        dojrzalością. Jako chłopiec do bicia bardzo udany jest Pluton, bo zwykle
        jedynie plutoniczni sobie z nim radzą. Są więc inni, niebezpieczni, nienormalni
        jak człowiek prowadzący na smyczy czarną panterę. Kto mu wierzy, że potrafi nad
        nią panować i jego "kicia" jest dobrze wykarmionym słodkim pieszczochem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka