Wybaczcie "niskolotność" pytań, ale to już któryś raz mnie dręczy... a uważam
że nie jestem już żółtodziobem. Proszę o pomoc

1.1)jak spojrzeć na współobecność Słońca i Saturna w jednym domu, czy znaku,
zakładając że nie ma pomiędzy nimi koniunkcji ? Czy to pewnego rodzaju upór,
wielka siła kierująca koleje życia na ten dom/znak ?
1.2) Jak to ( ww. obecność Sł. i Sat. ) się ma do żywiołów ? Czy najlepiej
pasuje do ziemi i ognia ( bo tam jeden z tych obiektów silnie działa, a drugi
się podporządkowuje np ), a w powietrzu i wodzie ogranicza ? ( niekoniecznie
negatywnie, np konkretyzując myśli, albo dając tzw dobre wychowanie ).
Oczywiście mówię o "tendencjach", a nie niepodważalnych i uniwersalnych
prawach...
2) uzupełniające pytanie - podobne, tyle że w domu jest Słońce, albo Saturn,
i jakiś drugi obiekt. Czy znak/dom zostaje "zdominowany" mocą Sł, lub Sat.,
jeżeli nie jest silny poprzez pozycję? ( Jako przykład podam np Urana i
Słońce w 9 domu - czy taki Uran jest tylko "przyprawą" do Strzelcowej energii
słońca, większą dynamizacją, czy liczy się "bardziej" ) ?
Pytanie skomplikowane, ale bardzo szczere dzięki za mądrą nawigację