Teoretycznie, za to jak nas odbiera otoczenie, odpowiedzialny jest Asc. i
planety na nim, modyfikujące energię znaku...
A w praktyce? Kiedy kogoś spotykacie i staracie się zgadnąć, co dominuje w
jego horoskopie, to co rzeczywiście idzie na pierwszy ogień?
Spróbuję zilustrować moje pytanie przykłądem z życia. Znam pewną dziewczynę
od paru lat, ale dopiero teraz zainteresowałam się faktycznie jej datą i
godziną urodzenia, wcześniej zwyczajnie nie było okazji. Od zawsze wyglądała
mi na Wodnika, tymczasem okazało się, że jest Baranem i to jej Słońce jest w
koniunkcji z Marsem i Wenus. Asc jeszcze nie udało mi się dokładnie ustalić,
bo twierdzi, że urodziła się o 10.00 a Asc wypada akurat na granicy znaków
(Bliźnieta/Rak), ale tak czy inaczej, wyżej opisana koniunkcja wypada w XI
domu. I największa niespodzianka, Księżyc w Wodniku - idealnie na moim Asc...
Zaczynam się zastanawiać, czy mój odbiór jej jako Wodnika jest związany z
Księżycem (szczególnie gdyby Asc był w Raku), stellium jedenastodomowym w jej
horoskopie..? Czy raczej istotnym aspektem porównawczym?
Czy jest możliwe, że pewne współdziałania horoskopów pozbawiają obiektywnej
oceny ( i nie chodzi mi tutaj rzecz jasna o zamęt Neptunowy

? Oczywiście,
nie zajmuję się astrologią profesjonalnie, ale jednak dotychczas nie zdarzyło
mi się aż tak chybić i jeszcze się przy tym upierać