lethe
18.03.03, 19:32
Dostalam pozwolenie od Anahelli (dziekuje!), wiec pisze. Nie licze na jakas
wyczerpujaca analize, ale moze jestescie w stanie cos mi podpowiedziec.
Snilo mi sie, ze zblizalo sie jakies swieto i zapalalam swiece i znicze na
rodzinnym grobowcu. Nie moglam sobie poradzic z nimi - dlugo odpalalam jedne
od drugich; wiele gaslo na wietrze. Nastepnie zaczelam ukladac cetyne.
Symetrycznie, tak jak swieczki. Znowu nie moglam sobie poradzic z rozwijajaca
sie cetyna. W pewnym momencie uswiadomilam sobie, ze na grobowcu jest pelno
lisci i igel z drzew. Teraz znowu musialam wszystko usunac i zaczelam
dokladnie zamiatac cetyna kazdy skrawek grobowca (oprocz 'dachu', bo ten peka-
pamietalam to we snie i balam sie wpasc do srodka). Podszedl mlody grabarz.
Wiedzialam, ze ma cos do zrobienia wewnatrz. Oworzyl drzwiczki do wewnatrz i
wszedl tam. Ja odeszlam, bo nie chcialam na to patrzec. Po 'wszystkim'
podszedl do mnie i powiedzial mi, ze moja Babka nie wygladala najlepiej
(zmarla 3 lata temu-tuz przed moim wyjazdem z kraju) i zaczal sie droczyc ze
mna i dotykac mnie swoimi 'grobowymi' lapskami. Sama zauwazylam, ze sama na
rekach mam czarne rekawiczki. Pamietam, ze mialam mieszane uczucia w stosunku
do niego - przyciaganie mieszalo sie z odraza.
Dlugi, meczacy sen, ktorego sama nie jestem w stanie zinterpretowac.
Bede wdzieczna za jakakolwiek podpowiedz.