jadzia111
06.04.03, 22:25
Drogie czarodziejki,
czy w moim życiu zacznie być wreszcie normalnie?
Od roku mam wrażenie, że dryfuję na powierzchni, robiąc z siebie coraz
większą idiotkę.
Od roku nie mam pracy, zwolniłam się po kilku latach beznadziejności z
wielkim hukiem i po wielu przykrościach ze strony róznych osób. Powiedziałam
do słuchu szefowi i kilku innym, sama też nieźle obertwałam. Od roku
trzykrotnie musiałam zmienic mieszkanie, w najbliższym czasie znowu będę
musiała (na tańsze).
Okazało się, że osoba która niejako zwalniała się ze mną ("wielka przyjaźń")
cynicznie mnie wykorzystała. PO kolei tracę wielu innych ludzi, którzy byli w
moim życiu. Albo mają dosyć moich narzekań, albo po prostu ja jestem tak
zrażona do osób, które próbują mną rządzić, że zaczynam ich unikać.
Zima jak na złość trwa w tym roku cholernie długo, a jeszcze ostatnio okazało
się, że przez zupełną pomyłkę wysłałam swoje CV w odpowiedzi na jedno z
ogłoszeń byłej firmy (?!). Dali przez agencję, nie skojarzyłam. Boże, kto
mnie na to wszytko skazał, ciężko pracowałam i męczyłam się przez kilka lat,
a tu cios za ciosem znowu.
MOge sposkojnie stwoerdzić, że przez ostatnie kilka lat się starsznie w życiu
męczyłam. Kiedy to się wreszcie skończy, uspokoi, już nie mogę...
24,08,1976; 14,45; brodnica (kuj.pom.)
żałosna istota
PS. temat mojego mejla dotyczy bani do której jest życie