Dodaj do ulubionych

Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich danych?

18.07.07, 21:16
Od dłuższego czasu intryguje mnie, dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich
danych osobowych. Czym grozi zdradzenie danych? Czy niechęć do podania danych
jest uzasadniona, czy może jest czymś takim jak strach ludzi z niektórych
kultur przed sfotografowaniem, które według nich zabiera duszę?

Potrek przed chwilą napisał:
"Przykro mi ale nie podaje swych danych horoskopowych, na tyle otwarty nie
jestem smile Od pewnego już czasu uważam że one są jak numer karty kredytowej –
data, a pin = to godzina i miejsce naszych narodzin."

Pin to jak sezam otwierający dojście do konta. Co można uzyskać znając czyjś
horoskop? Władzę nad człowiekiem?
Nie rozumiem tego...
Obserwuj wątek
    • sarna34 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 22:02
      kita32 napisała:

      > Od dłuższego czasu intryguje mnie, dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich
      > danych osobowych. Czym grozi zdradzenie danych? Czy niechęć do podania danych
      > jest uzasadniona, czy może jest czymś takim jak strach ludzi z niektórych
      > kultur przed sfotografowaniem, które według nich zabiera duszę?
      >
      > Potrek przed chwilą napisał:
      > "Przykro mi ale nie podaje swych danych horoskopowych, na tyle otwarty nie
      > jestem smile Od pewnego już czasu uważam że one są jak numer karty kredytowej R
      > 11;
      > data, a pin = to godzina i miejsce naszych narodzin."
      >
      > Pin to jak sezam otwierający dojście do konta. Co można uzyskać znając czyjś
      > horoskop? Władzę nad człowiekiem?
      > Nie rozumiem tego...

      I bardzo słusznie, ze nie zdradzają swoich danych. W dzisiejszych czasach, dane
      astrologiczne, to klucz... W nieodpowiednich rękach, może zaszkodzić.
      Nauczyłam się, ze czasem ludzie maskują się, nie zdajemy sobie sprawy, czym się
      zajmują. Czasem są to rzeczy bardzo niebezpieczne. W moim świecie artystycznym,
      spotykam się z sytuacjami jak z horrorów. Znam osoby, które posiłkują się
      magiczne w drodze do sukcesu. Ze swoich umiejętności nie zwierzają się.
      Oczywiście, to skrajne przypadki. Znając dokładne dane innych, możemy docierać
      do nich, manipulować nimi, zwyciężać z nimi i niszczyć ich.

      Nigdy nie podaję swoich danych personalnych, chyba że bardzo zaufanym osobom.
      • kita32 Po co? 18.07.07, 22:29
        Sarno, napisałaś:
        "Znając dokładne dane innych, możemy docierać
        do nich, manipulować nimi, zwyciężać z nimi i niszczyć ich."

        Nie wierzę. A gdyby nawet było to możliwe, to co można zrobić gdy zna się dane
        kogoś schowanego pod jakimś nickiem? A gdyby nawet i to było możliwe, to po co?
        Ileż to by musiało kosztować energii, żeby coś takiego zrobić.

        Uważam, że to są MITY.

        W astrologii trzeba znać godzinę urodzenia, datę i miejsce. Wtedy można mieć
        ogólną informację o człowieku, ale nie całą. Np nie da się z tych danych
        wywnioskować jaka jest płeć osoby. Nie da się wywnioskować jaki poziom człowiek
        reprezentuje.
        W numerologii wystarczy znać datę urodzenia. Data dużo mówi, ale znowu nie
        wszystko. Gdyby wiadomość o dacie była groźna w rękach "magów", to wszyscy
        byliby w strachu.
        Wykorzystując karty tarota można dużo dowiedzieć się o człowieku nie znając
        żadnych jego danych.

        Nie wierzę, że akurat dane astrologiczne są niebezpieczne w rękach
        astrologów-magów.
    • aarvedui Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 22:20
      moze odpowiedz nr1.
      "bo nie chcą" ?
      • kita32 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 22:41
        Aarvedui, napisałeś:
        > moze odpowiedz nr1. "bo nie chcą" ?

        To też nie to. Jak napiszesz do Giertycha pytając o jego godzinę urodzenia, to
        nie odpisze, "bo nie chce". Ale astrolodzy nie podają godziny urodzenia z innych
        powodów. Z jakich?
        • makaryna Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 23:02
          kita32 napisała:

          > Aarvedui, napisałeś:
          > > moze odpowiedz nr1. "bo nie chcą" ?
          >
          > To też nie to. Jak napiszesz do Giertycha pytając o jego godzinę urodzenia, to
          > nie odpisze, "bo nie chce". Ale astrolodzy nie podają godziny urodzenia z innyc
          > h
          > powodów. Z jakich?

          Moze dlatego, ze to oni maja interpretowac horoskopy innych, a nie inni ludzie ich ?
          A pozniej jedna paniusia z druga stwierdzi, ze nie otrzymaly odpowiedzi jakiej oczekiwaly, bo
          astrolog ma np. Saturna na jej Slomcu i potraktowal ja "specjalnie" surowo smile))
        • sarna34 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 23:02
          Nie jesteśmy anonimowi.

          Są tu osoby, które nie tylko żyją astrologią, ale zajmują się innymi
          dziedzinami życia. Często uczestniczą w życiu społecznym. Są znane, piastują
          odpowiedzialne stanowiska.
          Zawsze zapala mi się czerwone światło, gdy ktoś obcy próbuje wyciągnąć ode mnie
          moje dane urodzeniowe. Nie udzielam takich informacji.

          A teraz drugie pytanie, do Ciebie. Poco Ci dane astrologów. Nie są Ci do
          niczego potrzebne... A może jednak są do czegoś potrzebne? Zbytnio naciskasz.
          • kita32 do Sarny 19.07.07, 01:37
            Pytasz:
            > A teraz drugie pytanie, do Ciebie. Poco Ci dane astrologów. Nie są Ci do
            > niczego potrzebne... A może jednak są do czegoś potrzebne? Zbytnio naciskasz.

            To przyzwyczajenie. Tak się uczyłam astrologii - czytając listy z horoskopem
            "przed nosem". Czytając list wyczuwa się człowieka - jego temperament,
            charakter, zainteresowania. Czytałam listy i potem szukałam w horoskopie tych
            aspektów horoskopowych które są odpowiedzialne za to co wyczuwałam.

            Bo ja nie potrafię przyjąć niczego na wiarę. Nie nauczę się czytając w
            podręczniku astrologii, że taki a taki aspekt daje takie a takie cechy - jeżeli
            tego nie sprawdzę, o ile nie wyczuję przez skórę, że tak jest.

            Sarno, piszesz:
            > Nie jesteśmy anonimowi.

            Dla mnie jesteście, poza osobami których dane znam już. Ale gdybym znała
            nazwisko osoby, która pisze, to to nic mi nie mówi. A horoskop dla mnie to jak
            zdjęcie. Człowiek z horoskopem jest bardziej konkretny, horoskop zastępuje
            zdjęcie, po prostu.

            Ale ja nie naciskam na to, żeby mi dać dane. Lubię patrzeć w horoskop, ale nie
            muszę patrzeć wink
            • dori7 Re: do Sarny 22.07.07, 10:49
              Kita32 napisała:


              > To przyzwyczajenie. Tak się uczyłam astrologii - czytając listy z horoskopem
              > "przed nosem". Czytając list wyczuwa się człowieka - jego temperament,
              > charakter, zainteresowania.

              Oj, nie zawsze, nie zawsze - listy pokazuja czasem tylko jedna strone
              osobowosci, a druga chowaja gleboko...

              Przypomnialo mi sie pierwsze spotkanie z Anahella: pisalam juz wtedy dlugo na
              forum, pisywalysmy tez do siebie na priv, wiec znala mnie z wielu listow i na
              ich podstawie wyrobila sobie zdanie na moj temat. Siedziala wiec w knajpce,
              czekajac na powazna, panniasta-wagusiowa blondynke, w szarosciach lub
              delikatnych pastelach, ktora spokojnym i zrownowazonym krokiem wejdzie do
              knajpy, oczywiscie punktualnie jak w zegarku i powie "dzien dobry" swoim
              eleganckim i stonowanym glosem. A tymczasem przez drzwi wpadla z wielkim hukiem,
              nieco spozniona i swiecaca z daleka czerwienia od stop do glow kula energii i od
              progu zaczela sie cieszyc i nadawac jak katarynka suspicious

              Wrazenia z forum bywaja bardzo mylne big_grin
        • aarvedui Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 02:15
          kita32 napisała:

          > Aarvedui, napisałeś:
          > > moze odpowiedz nr1. "bo nie chcą" ?
          >
          > To też nie to. Jak napiszesz do Giertycha pytając o jego godzinę urodzenia, to
          > nie odpisze, "bo nie chce". Ale astrolodzy nie podają godziny urodzenia z innyc
          > h
          > powodów. Z jakich?

          skoro wiesz lepiej od astrologów jakie to powody to po co się pytasz?

          ja nie podaje bo nie.bo niby po co mam podawac? nie dorabiam do tego
          ideologii,jest to spontaniczna reakcja.podobnież paru znajomych.
          dostarczyłem Ci danych do badań,ale widac nie pasują Ci do gotowej tezy więc je
          odrzucasz...cóż,w takim razie wszystko jest jasne tongue_out

          a tak przy okazji to moze tez powinienem sprobowac napisac do Giertycha...a nóż
          widelec mi odpisze.. 0_o
          • kita32 odpowiadam Aarvedui 19.07.07, 12:50
            Aarvedi, nie uwierzyłam w Twój argument "bo nie chcą". Odpowiedziałaś:
            > skoro wiesz lepiej od astrologów jakie to powody to po co się pytasz?

            Nie zdążyłam Ci wyjaśnić dokładnie dlaczego nie uwierzyłam. Zauważyłam dużo
            listów i zaczęłam szybko odpowiadać i jak widać - niedokładnie.

            Odpowiedź "nie chcę" jest tylko przykrywką do tego, co powoduje, że "nie chcę".
            I to miałam na myśli. To po prostu tylko skrót myślowy, a ja szukałam tego, co
            jest pod tym "nie chcę".
            Ja wiem, że to spontaniczna reakcja, że nie potrzeba wiedzieć dlaczego. Gdybym
            miała Twój horoskop, to w tym momencie zajrzałabym sprawdzić, czy masz silny
            żywioł wody, bo ludzie z silnym żywiołem wody WIEDZĄ bez wcześniejszego
            "przepuszczenia" tego wszystkiego przez umysł. A gdybyś nie miała silnego
            żywiołu wody, to wtedy wpatrywałabym się w Twój horoskop szukając
            astrologicznych wskaźników "spontanicznego wyczucia" (nie wiem jak określić co
            mam na myśli - i tak jest często ze mną - lepiej umiem przyswajać coś "przez
            skórę" niż "przez umysł").
    • iokepine Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 23:08
      Tutaj jest dość duży wątek na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=51203164&a=51203164
      Mozna go pociągnać tam, jest wciąż dostępny.
      • kita32 Iokepino 19.07.07, 01:43
        Dziękuję, Iokepino, że podałaś wątek na temat podawania/nie podawania danych.
        Ciekawy (jeszcze nie przeczytałam całego, ale już widzę, że ciekawy).
        wink
    • dori7 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 18.07.07, 23:28
      Ten temat co jakis czas sie pojawia suspicious


      A po co mieliby je zdradzac?


      Ja wychodze z zalozenia, ze jesli ktos chce mnie poznac, to niech najpierw pozna
      zywego czlowieka, a nie kolko. A proznej ciekawosci nie mam ochoty zaspokajac.
      Horoskop uwazam za prywatne dane - telefonu domowego tez na publicznym forum nie
      podaje i jakos nikt sie nie dziwi.


      Poza tym - jakem Lew z krwi i kosci, to jednak nie moge zrozumiec, na co komu
      moj horoskop, skoro moze sobie w tym czasie popatrzec w horoskop np. Madonny suspicious
      Gapienie sie w horoskop niejakiej dori7 - ani to dla obcej mi, a jednak ciekawej
      mojego horoskopu osoby pouczajace, ani potrzebne, chocby dlatego, ze niby skad
      taka osoba ma sie dowiedziec czegos wiecej o mnie i zweryfikowac swoja
      intrepretacje? Pozytek dla niej z tego zaden, najwyzej poplotkowac sobie moze w
      jezyku specjalistycznym na temat mojego horoskopu - myslac na dodatek, ze
      plotkuje o mnie suspicious


      Poza tym ujawnianie swoich danych miewa przykre konsekwencje, vide pewna wrozka,
      ktorej konkurencja jakis czas temu obrabiala tylek na Wrozbiarstwie, uzywajac
      argumentow astrologicznych w stylu "Iksinska ma tranzyt X do Y, nic dziwnego
      wiec, ze jest taka, siaka i owaka", dostepnych dzieki bazie danych uzytkownikow
      portalu astrologicznego.
      • queenmaya Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 01:02
        dori7 napisała:

        > Poza tym ujawnianie swoich danych miewa przykre konsekwencje, vide pewna wrozka
        > ,
        > ktorej konkurencja jakis czas temu obrabiala tylek na Wrozbiarstwie, uzywajac
        > argumentow astrologicznych w stylu "Iksinska ma tranzyt X do Y, nic dziwnego
        > wiec, ze jest taka, siaka i owaka", dostepnych dzieki bazie danych uzytkownikow
        > portalu astrologicznego.

        Otóż to!!!
        Niektórzy ludzie są naprawdę beznadziejni, złośliwi, wredni i podli. Jeśli taki
        typ dorwie dane astrologa, a będzie na przykład zawistny, bo mu do pięt nie
        dorasta, ale bardzo i za wszelką cenę chciałby się wybić, wtedy na jakimś
        publicznym forum może "zinterpretować" horoskop tego astrologa robiąc z niego
        zboczeńca i degenerata. Czytający to ludzie, nie mający pojęcia o co tu chodzi
        mogą uwierzyć, że to pisze prawdziwy astrolog i że pisze samą prawdę. No i zrobi
        się taki smród, że do końca świata będzie się za tą osobą ciągnął. Po co to komu?
        Kiedyś miałam w moim forum dyskusyjnym taki przypadek, że domorosły astrolog
        (klasyczny oczywiście) na podstawie pewnych informacji odtworzył sobie mój
        horoskop i z zemsty za moje opinie na temat "klasyków" tak mnie obsmarował, że
        nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na szczęście mogłam to wszystko skasować, ale
        gdyby zrobił to gdzie indziej, to by to tam zostało na wieczną pamiątkę.
        To mnie nauczyło ostrożności.
        Poza tym, jeśli ktoś ma "trefny" horoskop, to znaczy ma w nim obsadzone pewne
        wrażliwe punkty, czarny mag może się mu dobrać do skóry uderzając w nie. I to
        nie są żarty!
        • mii.krogulska Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 01:04
          Sama prawda, też się podpisuję smile

          Pozdrawiam serdecznie, Mii
          • eyesrightout Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 03.12.07, 15:31
            to wszystko niestety piekne bajki, filozofia dorabiana do wiedzy tajemnnej. Jak
            mialyby dzialac te czary, zaklecia..na podstawie horur? Dobre. podobno trzeba
            czlowieka znac, wiedziec kto to, miec zdjecie wtedy mozna personalizowAC "ZLE
            MOCE". A na podstawie horur to jak? Czarny magik czeka na tranzyt ksiezyca, inny
            tranzyt..i posyla uroki w przestrzem. A co jak trafi w gwiezdnego blizniaka
            ktorych pewnie na roznych szerokosciach geograficznych sporo.

            Chyba ze adept zna osobiscie i nas i nasz horur, jesli ktos wierzy to lepiej sie
            chowac. Podobnie jak instruktor jazdy autem powinien nie wsiadac do samochodu i
            nie pokazywac uprawnien, policjant odmawiac pokazanaia legitymacji przy kontroli
            a biuro podrozy certfikatu Izby Turystyki... Moze wyjsciem jest Aspiryna?
        • kita32 Queenmayo 19.07.07, 02:22
          Queenmayo, Twój argument - "z krwi i kości", bo z własnego doświadczenia - jest
          dla mnie zrozumiały. Rozumiem.
          Ale uważam, że tamten zawistny astrolog nie był w stanie Ci zaszkodzić.
          Zdarzenie było trudne i "wzburzające", ale nie wierzę, że mogłoby mieć jakiś
          decydujący wpływ. Prawda zawsze wygrywa. Energia wraca rykoszetem i wali ze
          zwielokrotnioną siłą.
          • queenmaya Re: Queenmayo 19.07.07, 13:23
            kita32 napisała:

            > Queenmayo, Twój argument - "z krwi i kości", bo z własnego doświadczenia - jest
            > dla mnie zrozumiały. Rozumiem.
            > Ale uważam, że tamten zawistny astrolog nie był w stanie Ci zaszkodzić.
            > Zdarzenie było trudne i "wzburzające", ale nie wierzę, że mogłoby mieć jakiś
            > decydujący wpływ. Prawda zawsze wygrywa. Energia wraca rykoszetem i wali ze
            > zwielokrotnioną siłą.

            A jakże nie był w stanie zaszkodzić! Mnie to doprowadziło do stanu lekkiego
            szoku. Mam w horoskopie prawie samą wodę z domieszką powietrza i niedobór ognia,
            więc mnie takie rzeczy od razu dołują. Poczułam się naprawdę podle.

            I nie twierdzę, że jestem jakimś wyjątkiem. Osoby ze świecznika, znane twarze z
            TV, popularne i lubiane, przyznały się, że jeśli na forum dyskusyjnym chwali je
            100 osób, to nic, ale jak jedna napisze posta pełnego jadu i nienawiści, to one
            od razu czują się zdołowane. Psychika większości ludzi funkcjonuje w taki
            sposób, że ostro reaguje na krytykę, a pochwał nie zauważa.

            Zresztą dowodem na to, że dane horoskopowe można wykorzystać w niegodziwy sposób
            była wojna psychologiczna, do której w czasie II wojny światowej zostali
            wciągnięci ówcześni astrolodzy. Manipulowano danymi polityków, fałszowano
            efemerydy planet, tworzono fikcyjne przepowiednie przebiegu walk itp. po to,
            żeby osłabiać przeciwnika. I to działało! Tak więc to nie są żarty.
            • queenmaya Czarna magia 19.07.07, 13:34
              A co do czarnej magii - oczywiście, ku uciesze osób wrednych, zawistnych i
              podejrzewających bliźnich o wszystko, co najgorsze powiem, że owszem, zostałam
              potraktowana czarnomagiczną klątwą śmierci i że naprawdę mocno to odczułam. Jak
              ktoś dopatrzy się w tym dowodu na to, że jestem czarownicą z piekła rodem, to
              jego sprawa, w każdym razie byłam wtedy naprawdę w strachu.
              Klątwa dopadła mnie kilka lat temu, na opozycji Saturn - Pluton. Jakaś życzliwa
              osoba z pewnego forum dyskusyjnego chciała mnie wyprawić na tamten świat. Jak to
              się skończyło opisuję w moim blogu w tekście "BHP czarnego maga", więc nie będę
              się tu powtarzać. W każdym razie przekonałam się wtedy o prawdziwości zasady, że
              co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Nie zabiło mnie i dziś już klątw się nie
              boję, bo wiem, że sie po mnie ześlizgną, ale wtedy było naprawdę groźnie.
              • kita32 Re: Czarna magia, znalazłam 19.07.07, 14:59
                Queenmayo, znalazłam Twój post "BHP czarnego maga":
                astromaria.blogspot.com/search?q=BHP+czarnego+maga
                Odpowiedział mi na pytania, które Ci zadałam w poprzednim poście.
                Czy mogłabyś podać stronę, o której piszesz:
                "i tę pomoc uzyskałam. Jak? Nie będę tutaj opisywać, bo piszę o tym na swojej
                stronie (a z boku bloga jest link)."
                Nie znalazłam linku. Czy mogłabyś podać?
              • sarna34 Re: Czarna magia 19.07.07, 20:10
                Jestem także posiadaczką dużej ilości wody w horoskopie, trochę powietrza i
                trochę ziemi. W ognistym żywiole znajduje się tylko Jowisz. Możliwe, że
                sytuację ratuje u mnie słońce na ascendencie. Mam tendencje do przyciągania
                różnych „dziwnych”, nawet niebezpiecznych ludzi. Doświadczyłam na swojej skórze
                ataków magicznych, ale zawsze potrafiłam sobie z nimi poradzić. Nie miałam
                dostępu do żadnych pomocy, więc zostawała mi siła woli i pozytywne myślenie w
                owych przykrych chwilach.
                Najstraszniej było, gdy neptun zrobił opozycję do ascendentu i planet tam
                znajdujących się (czyli znalazł się na descendencie), a w tym samym czasie
                Saturn wszedł w zerową koniunkcję z MC. Sprawy tyczyły się pracy, a dokładniej
                pozbawienia mnie wtedy piastowanego przeze mnie stanowiska. Pewna grupa ludzi
                uknuła intrygę przeciwko mnie, co prawda każdy z nich miał trochę inne powody i
                cele, ale łączyło ich przeszkoda w mojej osobie. Wmieszane były w to nawet
                osoby, które znałam od bardzo dawna i miałam do nich zaufanie. Posłużyli się
                pewną osobą, prymitywną, która była zdolna do wszystkiego. Nie wtajemniczając
                jej w swoje plany, wymyślili i zjadliwie podsycali w niej, że to ja jestem
                przyczyną rozpadu jej paroletniego konkubinatu, co nie było prawdą, bo ów pan
                zakończył związek z nią, za nim wszedł w głębszą ze mną (ale po pewnym czasie
                rozstaliśmy się). To, co się stało, mogę określić „piekłem na ziemi”. Trwało to
                bardzo długo, bo ponad dwa lata…cryingskończyło się, gdy neptun przeszedł do
                drugiego znaku, a saturn znalazł się na moim Jowiszu, a mars na MC … ale potem
                było jeszcze, od czasu do czasu, nękanie mnie. Nie chcę się wdawać w szczegóły,
                ale straciłam pracę, zniszczono mi opinię, były momenty, ze obawiałam się o
                własne życie. Prosiłam nawet policję o ochronę. Osoba ta, o czym się
                dowiedziałam później, rzucała na mnie i na owego mężczyznę magiczne zaklęcia,
                podobno w tym względzie coś robiła na cmentarzu, podrzucała mi pod drzwi różne
                podejrzane przedmioty, zepsute mięso pod okna mieszkania. Wypisywała obelgi na
                ścianie domu. Policja była bezradna, choć często robili jej naloty. Nie mogłam
                spokojnie pójść wieczorem na spacer, żeby nie obawiać się, iż owa pani, nie
                wyskoczy zza krzaków i nie rzuci się na mnie z nożem albo kwasem, żeby oblać mi
                twarz. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że wyszłam z tego zwycięsko, nie dałam
                się sprowokować. Znalazłam lepszą pracę, zaczęto mnie doceniać i nagradzać.
                Natomiast ów pan (całkiem porządny baran), po tym wszystkim zmienił się we wrak
                człowieka. Czuł się autentycznie zniszczony. Był bankrutem życiowym. Po pięciu
                latach, ów pan wytoczył owej pani proces cywilny. Byłam wezwana na świadka.
                Nigdy nie zapomnę, jak stanęłam przed sędziną i bardzo spokojnym głosem
                opowiedziałam, co się działo, co owa pani robiła. Widziałam jak była wściekła,
                myślałam, że eksploduje. Po złożeniu zeznań wyszłam i już nigdy jej nie
                spotkałam. Nie wiem, co się z nią stało. Wszelki słuch o niej zaginął.
                Ludzie, którzy uknuli tę intrygę, nie zyskali wiele… Miejsce owe, o które szła
                walka, szybko podupadło. Dziś nie ma po nim śladu. Czasem snują się ulicami
                miasta.
                • zocha.w Re: Czarna magia 19.07.07, 23:56
                  Na mnie też próbowano czarnej magii. Dosyć dawno, gdy w Katowicach powstało
                  Stowarzyszenie Psychotroniczne, na spotkania przychodził jeden chłopak, o
                  którym szeptano, że zajmuję się właśnie czarną magią. Wtedy nikt chyba za
                  bardzo nie widział, na czym to polega, ale tak się mówiło i ludzie raczej go
                  unikali. Ja jakoś się nie bałam i nawet kiedyś był u mnie w domu. Po pewnym
                  czasie któregoś dnia w pracy zaczęła mnie boleć głowa (tu muszę dodać, że ja
                  naprawdę nie wiem, co to ból głowy). Ledwo doszłam do domu, położyłam się,
                  miałam torsje z bólu. Wieczorem przeszło. Następnego dnia to samo, trzeciego
                  dnia też. I potem przyszedł do mnie do domu ten chłopak, tak sobie pogadać.
                  Wtedy już zorientowałam się, że to chyba była jego sprawka i byłam bardzo
                  czujna. W pewnym momencie zapytał mnie, czy ostatnio chorowałam. A ja z
                  niewinną miną odpowiedziałam: czy chorowałam? nie, cały czas chodziłam do
                  pracy. Pamiętam, jak wtedy spojrzał na mnie skorpioniastym wzrokiem. A ja się
                  uśmiechnęłam i powtórzyłam: tak, cały czas chodziłam do pracy. Co było zresztą
                  zgodne z prawdą. I zaproponowałam mu drugą herbatę, żeby zmienić temat. Gdy
                  wychodził, pamiętam że powiedział: ludzie różnie o mnie mówią, ale ty się mnie
                  nie bój. Gdy wyszedł, ulżyło mi się. Więcej się u mnie nie pojawił, ale w
                  zasadzie jestem przekonana, że wypróbowywał na mnie swoje sztuczki.
              • riobraavo Re: Czarna magia 21.07.07, 12:33
                qeenmaya A co to znaczy być podwójną wiedźmą?
                • queenmaya Re: Czarna magia 22.07.07, 14:06
                  riobraavo napisała:

                  > qeenmaya A co to znaczy być podwójną wiedźmą?

                  Mój mistrz miał na myśli Księżyc w koniunkcji w Plutonem i silnie postawionego
                  Jowisza w koniunkcji z Uranem smile))
                  • kita32 Re: Czarna magia 22.07.07, 19:40
                    > > qeenmaya A co to znaczy być podwójną wiedźmą?
                    >
                    > Mój mistrz miał na myśli Księżyc w koniunkcji w Plutonem i silnie postawionego
                    > Jowisza w koniunkcji z Uranem smile))

                    ..... Boże, moim mistrzem nie byłby na pewno...
                    Nazwać kogoś wiedźmą z powodu aspektów astrologicznych..?
                    Przyjaźnię się z paroma osobami z koniunkcją Księżyca z Plutonem. Każda z tych
                    osób jest w jakiś sposób niezwykła, ale wiedźmami nigdy bym je nie nazwała...
                    To mi pachnie średniowieczem, sorry...
                    • queenmaya Re: Czarna magia 22.07.07, 21:10
                      kita32 napisała:

                      > > > qeenmaya A co to znaczy być podwójną wiedźmą?
                      > >
                      > > Mój mistrz miał na myśli Księżyc w koniunkcji w Plutonem i silnie postawi
                      > onego
                      > > Jowisza w koniunkcji z Uranem smile))
                      >
                      > ..... Boże, moim mistrzem nie byłby na pewno...
                      > Nazwać kogoś wiedźmą z powodu aspektów astrologicznych..?
                      > Przyjaźnię się z paroma osobami z koniunkcją Księżyca z Plutonem. Każda z tych
                      > osób jest w jakiś sposób niezwykła, ale wiedźmami nigdy bym je nie nazwała...
                      > To mi pachnie średniowieczem, sorry...

                      Bardzo się mylisz, bo znasz tylko obecne, pejoratywnie zabarwione znaczenie
                      słowa "wiedźma". Nie będę tu pisał, kto się do zmiany znaczenia tego słowa
                      przyczynił i dlaczego, domyśl się sama (nie jest to trudne).

                      Tak naprawdę "wiedźma" to kobieta posiadająca wiedzę.

                      Tak nazywano dawniej kobiety wielce szanowane, odznaczające się wielką
                      mądrością, z której korzystali inni. Dlatego ja jestem dumna, jeśli ktoś nazywa
                      mnie wiedźmą.
                      • kita32 Re: Czarna magia 22.07.07, 23:14
                        A to co innego wink
                        Dzięki za wyjaśnienie.
                        • queenmaya Re: Czarna magia 23.07.07, 00:20
                          kita32 napisała:

                          > A to co innego wink
                          > Dzięki za wyjaśnienie.

                          Ależ bardzo proszę smile))
                          Wszystko to przez ten patriarchat. Ale on już się kończy, więc wiedźmy dumnie
                          podnoszą głowy.
            • kita32 Re: Queenmayo 19.07.07, 14:32
              > A jakże nie był w stanie zaszkodzić! Mnie to doprowadziło do stanu lekkiego
              > szoku. Mam w horoskopie prawie samą wodę z domieszką powietrza i niedobór ognia
              > ,
              > więc mnie takie rzeczy od razu dołują. Poczułam się naprawdę podle.

              ..... Queenmayo, teraz dotarło do mnie, wyczułam. Ja jestem typem
              ognisto-powietrznym z niedoborem wody (ten niedobór rekompensuje trochę
              współdominujący Neptun) i po prostu inaczej reaguję.

              Ty przeżyłaś na własnej skórze negatywne skutki podania własnych danych i było
              by głupotą gdybyś swoje dane upubliczniała - było by to nie zwróceniem uwagi na
              ostrzeżenie.
              Ja się nie boję podawać własnych danych, bo nie jestem astrologiem. Nie jestem
              dla nikogo konkurencją "na rynku". Z postów wynika wyraźnie, że jedynie kolegów
              po fachu można się obawiać...

              Mam za to inne doświadczenie, po którym raczej trzymam w tajemnicy swoje
              zainteresowania. W pracy nie zdradzam się ze swoimi zainteresowaniami
              astrologicznymi. Sąsiadom też nie zdradzam. W moim otoczeniu może kilkanaście
              zaprzyjaźnionych osób wie o mojej pasji astrologicznej.
              Kiedyś, 15- 20 lat temu, w oficjalnym sprawozdaniu napisałam coś o tranzytach.
              (Hi! hi!) O mało nie wyleciałam z pracy jako "czubek". Mój bezpośredni szef
              obronił mnie. Całe szczęście, bo lubię swoją pracę wink
              W każdym razie ja nigdy nie podaję oficjalnie swojego imienia i nazwiska. Ale
              przed podaniem danych nie mam żadnych obiekcji.

              Queenmayo, w międzyczasie jak odpisywałam Ci, zauważyłam, że napisałaś post
              "Czarna magia".
              Rety, straszne doświadczenie... A dlaczego ktoś chciał zostać mordercą i
              wypowiedział klątwę śmierci? I - czy ten człowiek przeżył rzucenie klątwy?
              • queenmaya Re: Queenmayo 19.07.07, 17:26
                Interpretując horoskop dużą wagę przywiązuję do żywiołów, ponieważ one są
                kluczem do zrozumienia energetyki danej osoby.
                Jak widzisz, różnica między nami polega właśnie na tym ogniu. Osoby z silnym
                ogniem "spalają" stresy od razu. Taki człowiek łatwo się wkurza, ale szybko mu
                przechodzi i zaraz zapomina. Jak się ma ognia mało (a ja mam tylko Księżyc w
                Lwie), to niestety, stresy zalegają dłużej i nie jest łatwo się z tego otrząsnąć.

                kita32 napisała:
                > Ty przeżyłaś na własnej skórze negatywne skutki podania własnych danych i było
                > by głupotą gdybyś swoje dane upubliczniała - było by to nie zwróceniem uwagi na
                > ostrzeżenie.

                Ja swoich danych nie podałam, ale nierozsądnie napisałam, że ascendent mam tam,
                Saturna gdzieś tam i coś tam jeszcze. To wystarczy, żeby odtworzyć horoskop. I
                parę osób tak zrobiło.


                > Rety, straszne doświadczenie... A dlaczego ktoś chciał zostać mordercą i
                > wypowiedział klątwę śmierci? I - czy ten człowiek przeżył rzucenie klątwy?

                Dlatego, że jako Skorpion mam niewyparzoną gębę i zdarza mi się napisać bez
                ogródek, co sądzę o pewnych zachowaniach. Jest sposób uprawiania tego zawodu,
                którego ja nie potrafię tolerować. Mam tu na myśli owo straszenie: wieszczenie
                nowotworów, zgonów, wypadków itp. Zawsze na to reaguję i nierzadko dość ostro.
                No i znalazło się kilka osób, którym się to nie podobało. Z zemsty postanowiły
                mi dać popalić.
                Ta osoba chyba nie przeżyła. Oczywiście nie mam pewności, ale kolega opowiadał
                mi chyba rok po tych wydarzeniach mrożącą krew w żyłach historię śmierci pewnej
                osoby z tego kręgu. Kolega oczywiście o niczym nie miał pojęcia. Ja też w
                pierwszej chwili nie skojarzyłam jednego z drugim, dopiero po następnych paru
                latach ktoś mnie uświadomił w kwestii działania czarnej magii (bo o tym nie
                miałam zielonego pojęcie) i wtedy nagle wszystko się poskładało w logiczną całość.
                • kita32 poskładało się 19.07.07, 18:17
                  > i wtedy nagle wszystko się poskładało w logiczną całość.

                  O tak, już niejednokrotnie zauważyłam, że dostajemy informację co stało się z
                  osobą, która wysłała w naszym kierunku negatywną energię lub postąpiła
                  nieuczciwie. Mnie się zdarza (bardzo rzadko) w medytacjach widzieć/odczuwać
                  sceny z poprzednich wcieleń, które były dla mnie w jakiś sposób traumatyczne lub
                  w których ja kogoś skrzywdziłam lub które dotyczą nie mnie, ale bliskich mi
                  osób. I potem pojawiają się jakieś przypadkowe zdarzenia, które powodują, że
                  wszystko układa się w logiczną całość. Właśnie tak to odczuwam - nagle wszystko
                  staje się jasne, logiczne, układa się w całość. Energia wraca rykoszetem.

        • janina62 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 11:36
          co zasiejesz to zbierzesz;podpisał Skorpion
        • sieki-era2 [...] 21.11.07, 12:43
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • sieki-era2 [...] 21.11.07, 15:19
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • mii.krogulska Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 01:02
        Witam,
        zgadzam się z Sarną i Dori, najpierw warto poznać człowieka, a potem popatrzeć w
        kółko. Ja nie podaję swoich danych osobom dla mnie anonimowym, a takie są
        "nicki". Dla mnie Internet jest zbyt anonimowy jako taki, dlatego zawsze mam
        loginy z imieniem i nazwiskiem, bo w sumie ja - to ja. Ale nie każdy ma takie
        życzenie i też to z przyczyn społecznych lub zawodowych rozumiem, na co powołuje
        się Sarna. W sumie przez "ogół społeczeństwa" odbierani jesteśmy jak "banda
        dziwaków" smile))
        Inna sytuacja ma miejsce na organizowanych przez nas zajęciach, gdzie jeśli
        "obrabiana" jest jakaś technika lub zagadnienie, to sprawdzamy ją na sobie. kto
        chce, podaje swoje dane, a kto nie - dane kogoś w jakiś sposób bliskiego.
        Przyjaciołom, znajomym, osobom, które do nas przychodzą na zajęcia podaję dane,
        a nawet nie mam oporów przed ujawnianiem wydarzeń z mojego życia, jeśli tego
        wymaga ilustracja tematu. Poza tym robienie razem horoskopów to wymiana
        doświadczeń i bez tego się astrologicznie więdnie.
        Dla mnie podanie danych to jak spotykanie się z ludźmi - przy "obcych" nie
        występujemy w szlafroku i w skarpetkach w kotki wink
        W praktyce wygląda to tak, że przy osobistym spotkaniu nie mam problemu z
        podaniem danych, ale na ogólnodostępnym Forum wolę nie. Zresztą nieco wprawnemu
        astrologowi nie są potrzebne pełne dane do identyfikacji daty i godziny, drobny
        kawałek horoskopu doskonale przecież wystarczy.
        Magiczne paranoje związane z horoskopem to odrębna dziedzina, niektórzy tak mają
        i też to jakoś rozumiem, choć osobiście uważam, że tak na prawdę nikt nie może
        nam zrobić nic, jeśli sami mu na to nie pozwolimy.
        Kto jest "mocny" temu żadne czary-mary nie zaszkodzą. Jeśli mamy podejrzenia, że
        "mocni" nie jesteśmy, to chyba czas przemyśleć swoją sytuację i ogólne podejście
        do świata smile Środowisko artystyczne, o którym słusznie pisze Sarna to ogólnie
        żmijowisko i rządzi się ono odrębnymi prawami.

        Pozdrawiam serdecznie, Mii
      • kita32 odpowiadam Dori 19.07.07, 02:04
        "Poza tym - jakem Lew z krwi i kosci, to jednak nie moge zrozumiec, na co komu
        moj horoskop, skoro moze sobie w tym czasie popatrzec w horoskop np. Madonny "

        .... Choćbym śledziła wiadomości dotyczące Madonny, to nie wyczuję jej. Zobaczę
        tylko tzw maskę. Mogę sprawdzić jej tranzyty na jakieś zdarzenia, owszem, to
        pouczające.
        Ale nad horoskop Madonny też kiedyś zastanawiałam się, gdy coś się działo, co
        miało z nią związek.

        > Pozytek dla niej z tego zaden, najwyzej poplotkowac sobie moze w
        > jezyku specjalistycznym na temat mojego horoskopu - myslac na dodatek, ze
        > plotkuje o mnie suspicious

        ..... O, to jest odpowiedź. Obawa przed plotkami. Ale, czy gdybym lubiła
        plotkować, to czy byłby mi do tego potrzebny horoskop osoby, którą chciałabym
        oplotkować? wink Może jako temat plotek?
        Ten argument rozumiem. Tego można się obawiać. Ale nie trzeba. Bo co z tego, gdy
        ktoś plotkuje na przykład na mój temat?
        Ale przyznaję, może być przykro, gdy usłyszy się jakieś głupie uwagi. Nie
        wystarczy świadomość, że jak ktoś wysuwa jakieś nieprawdziwe wnioski z aspektów
        horoskopowych, to ma luki w wiedzy astrologicznej.
        • dori7 Re: odpowiadam Dori 22.07.07, 10:30
          kita32 napisała:

          > .... Choćbym śledziła wiadomości dotyczące Madonny, to nie wyczuję jej.
          > Zobaczę tylko tzw maskę. Mogę sprawdzić jej tranzyty na jakieś zdarzenia,
          > owszem, to pouczające.

          Ale dlaczego zakladasz, ze obserwujac kogos na forum, zobaczysz cos innego, niz
          taka sama maske, jak u Madonny? Sytuacja jest analogiczna, tylko na mniejsza
          skale. Ludzie ujawniaja publicznie to, co chca pokazac, w ramach kreowanego
          przez nich na forum wizerunku. Oczywiscie czasem im nerwy puszczaja i bardziej
          odslaniaja siebie, ale mechanizm jest taki sam, jak u Madonny.

          > ..... O, to jest odpowiedź. Obawa przed plotkami.

          To nie jest obawa przed plotkam, tylko pelna swiadomosc, ze upublicznione
          horoskopy do tego najczesciej sluza obcym ludziom. Albo do plotkowania, albo do
          agresywnej i pseudoastrologicznej argumentacji w stylu "jestes taki, bo masz X w
          znaku Y".
          • kita32 Re: odpowiadam Dori 22.07.07, 12:29
            > Ale dlaczego zakladasz, ze obserwujac kogos na forum, zobaczysz cos innego, niz
            > taka sama maske, jak u Madonny? Sytuacja jest analogiczna, tylko na mniejsza
            > skale. Ludzie ujawniaja publicznie to, co chca pokazac, w ramach kreowanego
            > przez nich na forum wizerunku.

            .....Dori, mówiłam o wyczuwaniu, podobnym jak można wyczuć charakter osoby
            widząc jej pismo. Pewnie, że nie wyczuje się wszystkiego i nie zawsze oraz nie
            zawsze właściwie. Ale są momenty, kiedy chce się zajrzeć do horoskopu osoby i
            zobaczyć "dlaczego".

            .....Ja już chyba zrozumiałam dlaczego astrolodzy nie podają swoich danych
            publicznie... I postanowiłam już nikogo, nie znanego mi osobiście, o dane nie
            pytać. To niepotrzebne zamieszanie. Ale będę u Wojtka Jóźwiaka na kursie, gdzie
            mam możliwość, jak każdy inny uczestnik kursu, pogłębiać swoją znajomość
            astrologii poprzez zdobywanie doświadczenia na podstawie konkretnych horoskopów.

            pozdrawiam, dziękuję za odpowiedzi, Kita
      • anahella Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 08:23
        dori7 napisała:

        > vide pewna wrozka,
        > ktorej konkurencja jakis czas temu obrabiala tylek na Wrozbiarstwie, uzywajac
        > argumentow astrologicznych w stylu "Iksinska ma tranzyt X do Y, nic dziwnego
        > wiec, ze jest taka, siaka i owaka", dostepnych dzieki bazie danych
        > uzytkownikow portalu astrologicznego.

        Pamietam te dyskusje - byla naprawde zenujaca. Obrzucono blotem tamta pania, a
        proba wyjasnienia ze nie tak sie uzywa astrologii raczej nie przynosila rezultatu.
        To byl wlasnie efekt tego, ze banda astrologicznych gowniarzy dorwala sie do
        wiedzy, z ktorej nie umie zrobic uzytku. To jak z nozem. Moze sluzyc do krojenia
        chleba i poranienia sasiadki, bo ma ladniejsze buty. Na szczescie, z mojej
        korespondencji z bohaterka watku wynikalo, ze ona sie smiala z tego, poniewaz
        zdawala sobie sprawe z niewiedzy atakujacych ja osob.

        Poniewaz astrologia przestala byc wiedza tajemna, jest dostepna w ksiazkach i na
        portalach i jej nauczenie sie jest ogranicznoe tylko zasobami czasowymi,
        finansowymi i checiami adepta, zdarzaja sie pomylki.
        Ludzie ucza sie sami, a zatem brakuje im nauczycieli. Nauczyciel uczy nie tylko
        czym jest zodiak i co to sa aspekty. Nauczyciel uczy tez traktowania wlasciciela
        horoskopu z nalezytym mu respektem. Jesli ktos daje mi moje dane to powierza mi
        swoje wnetrze. Powinnam uszanowac ten gest.
    • neptus Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 02:10
      kita32 napisała:

      > Od dłuższego czasu intryguje mnie, dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich
      > danych osobowych. Czym grozi zdradzenie danych? Czy niechęć do podania danych
      > jest uzasadniona, czy może jest czymś takim jak strach ludzi z niektórych
      > kultur przed sfotografowaniem, które według nich zabiera duszę?

      Kita, czy chodzisz publicznie nago?
      Czy opowiadasz wszystkim historię swojego życia?
      Odpowiada Ci randka przy świadkach?
      Czy lubisz, kiedy ktoś obcy grzebie w Twoich intymnych sprawach?
      Czy chcesz, zeby Ci ktoś przepowiadał daty śmierci Twoją albo Twoich bliskich?
      Chcesz, żeby na Twoj temat rozmaici nieduoczeni partacze rozpowiadali bzdurne
      plotki?


      Ja akurat swoje dane publikuję. Ale ja mam Urana na ascendencie i po mnie to
      spływa, co dureń sobie może powymyślać, a od kogoś mądrego chętnie posłucham
      rad. Ale kogo innego to może głęboko zranić, poruszyć jego wrażliwe struny,
      przywołać emocje, których sobie nie życzy.
      Kazdy człowiek ma prawo do prywatności i nie widzę w tym niczego dziwnego.
      Jedni lubią chodzić na plaże naturystow, inni wolą się smażyć na swoim balkonie
      osłoniętym od ciekawskich. Są faceci, co noszą stringi i są tacy, co chodzą w
      gaciach z trokami ale jedni i drudzy nie przed kazdym chcą ściągać spodnie.
      • kita32 Do Neptus 19.07.07, 02:41
        > Kita, czy chodzisz publicznie nago?
        .....O nie, staram się nie straszyć nikogo wink

        > Czy opowiadasz wszystkim historię swojego życia?
        .....Kto by to wytrzymał wysłuchać wink

        Ale na serio - aż mi się gorąco zrobiło jak przeczytałam Twoje pytania. Każde
        następne robiło na mnie coraz większe wrażenie.

        Z takimi sytuacjami na jakie zwracasz mi uwagę nie spotkałam się. Po prostu to
        co jest możliwe na ukrytym forum - nie da się przenieść na otwarte forum.
        Przyzwyczajona byłam na astrokursie u Wojtka Jóźwiaka, że wszyscy znamy swoje
        dane, że dyskusje są bardzo konkretne oparte na konkretnych horoskopach. Ale
        takie sytuacje, żeby ktoś komuś przygadywał, wywyższał się itp to były po prostu
        niemożliwe. Bardzo rzadko, ale jednak zdarzały się czasem jakieś
        nieprzyjemności. Wtedy Wojtek interweniował na tyle na ile było trzeba - aż do
        usunięcia lub tymczasowego zablokowania kursanta włącznie.

        Dziękuję Ci, Neptus i wszystkim innym zabierającym głos, za wyjaśnienia,
        Kita
        • potrek Re: Do Kity32 19.07.07, 07:27
          Podałem swoje dane osobom które po pierwsze są odpowiedzialne i im ufam,
          dodatkowo są one bardzo dobrymi astrologami i na pewno głupot na mój temat nie
          napiszą na forumsmile Jest sporo osób na tym forum które mają moje dane i nie
          żałuje swej decyzji że je podałem. Może kiedyś tobie Kita32 też podam, ale na
          razie uważam że to nie ten moment. Ale na przykład nie życzył bym sobie by moją
          datę ktoś komu zaufałem podał innej osobie, bo ja tego nie robie i uważam że to
          karygodne świństwo w światku astrologicznym.
          Pozdrawiam serdecznie potrek.
        • anahella Re: Do Neptus 19.07.07, 08:10
          kita32 napisała:

          > Bardzo rzadko, ale jednak zdarzały się czasem jakieś
          > nieprzyjemności. Wtedy Wojtek interweniował na tyle na ile było trzeba - aż do
          > usunięcia lub tymczasowego zablokowania kursanta włącznie.

          A wiec jednak zdarzaly sie takie osoby...
          Teraz wyobraz sobie. Byl taki pan, ktory zalozyl forum astrologiczne. Pierwsze
          watki byly poswiecone mnie i wysmiewaniu aspektow z mojego horoskopu.Albo
          puszczal teksty o znanej pani astrolog, bylo omawianie (oczywiscie negatywne)
          jej horoskopu i tym samym udowadnianie ze jest zlym astrologiem. Jest dobym, ja
          to wiem. Ale tam pojawily sie trolle, ktore pisaly ze jest zlym i rzekomo byly
          jej klientami. Nie byly - to dalo sie latwo udowodnic. Skonczylo sie interwencja
          u adminow Agory, bo cala sprawa byla nakrecona przez admina tamtego forum.
          Dopoki o mnie pisal ze jestem chamska i niedo..... na podstawie jednego aspektu,
          to ja sie smialam z tego. Ale jesli ktos obrazal kogos i podwazal jego pozycje
          na rynku - to juz znieslawienie.

          Niektorym, niskim ludziom wydaje sie ze majac w reku horoskop dysponuja
          narzedziem mozliwym do zniszczenia drugiego czlowieka. Ja tak nie uwazam, bo
          zeby mnie dotknac, zranic mocno trzeba dlugo nad moim horoskopem posiedziec.
          Zeby porzadnie zinterpretowac moj horoskop trzeba mu (a tym samym mnie)
          poswiecic duzo czasu. Akcje tamtego pana tylko karmily ego.
          • romy_sznajder Re: Do Neptus 19.07.07, 10:58

            > > Bardzo rzadko, ale jednak zdarzały się czasem jakieś
            > > nieprzyjemności. Wtedy Wojtek interweniował na tyle na ile było trzeba -
            > aż do
            > > usunięcia lub tymczasowego zablokowania kursanta włącznie.


            Na kursie to nie znaczy na f. astrologicznym. To bylo na forum tarotowym.
            Astrologia, zwlaszcza taka, jaka wyklada Wojtek, nie da sie za bardzo
            demonizowac i zlowieszczyc [moim zdaniem problemem byla zbytnia laurkowatosc
            wielu wypowiedzi]. Takie cuda to tylko z polaczenia astr. klasycznej i syst.
            domowwink) Tego u WJ nie ma.
            Zabanowane trwale zostaly dwie osoby z f. tarotowego. I nawet nie przez to, ze
            uzywaly kart do wmawiania strasznych rzeczy, tylko za zwykly trollizm i chamstwo.
    • anahella Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 07:59
      Zdradzam. Moje dane ma wielu astrologow, ale nie upubliczniam, chociaz ktos, kto
      byl uwaznym czytelnikiem moich postow na forum dobralby sobie date na podstawie
      aspektow z mojego kolka o ktorych wspominam.

      Nie boje sie, ze ktos mi zaszkodzi, bo ja nie szkodze innym, zatem przyjmuje od
      swiata to, co mu daje.

      Ale z drugiej strony nie mam tez ochoty aby jacys nawiedzency straszyli mnie
      moim wlasnym horoskopem. Ulubionym tematem zawsze byla kon. Urana i Plutona na
      szczycie XII domu. Ta "zlowroga" konkunkcja na szyczycie "zlowrogiego" domu
      pobudza u ludzi wyobrazniesmile)))

      Ale tak samo ludzie nie mowia publicznie jaki maja numer buta ile waza, ile
      mierza itp.
      • lwi2 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 08:56
        Interesując się astrologią jesteśmy ciekawi danych różnych osób, z reguły
        różnych osób publicznych. Tak sobie myślę, że gdyby oni wiedzieli
        o "zagrożeniach" wskazanych tutaj, to tych danych by nie udostępniali, a nawet
        więcej, jeszcze jakaś ustawa by wyszła o utajnieniu numeru pesel.
        Trochę rozwagi zatem, data urodzenia nie może być tak straszna, żeby mogła być
        ujawniona dopiero na nagrobku (kolejne źródło ale po czasie).
        Lwi
      • acrux79 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 09:11
        anahella napisała:

        Ulubionym tematem zawsze byla kon. Urana i Plutona na szczycie XII domu.


        Ależ to bardzo ciekawy układ ! Mam jedną znajomą, ten układ jest bardzo
        ezoteryczny wink .
        Na moim kółku wg. Kocha Pluton na szczycie XII domu, w dokładnym trygonie z
        Marsem, straszny Lilith w kwadracie do osi ASC-DESC, no i Skorpion na ASC.
        Niezła ze mnie bestia wink. Chyba z tego powodu nie obawiam się reakcji trolli, bo
        lubię od czasu do czasu na nie polować smile smile
        • eevvaa Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 09:48

          -i bardzo dobrze, że nie zdradzają...Nie każdy jest na tyle silny, żeby nie brać
          wypisanych głupot do siebie.Wtedy też nie daleko do samo spełniającej się
          przepowiedni.Całe szczęście astrologia poszła teraz daleko i wiemy , że w życiu
          pomaga, a nie je determinuje.Na pewno dobrze jest uczyć się na przykładach, a
          tych mamy w życiu masę.Chyba byłoby mi trudno uczyć się na anonimowych osobach
          nie mając możliwości weryfikowania. Artyści,czy osoby publiczne już takie nie są
          więc chyba jednak na nich najprościej. Mamy zresztą jeszcze rodzinę i znajomych,
          więc przykładów do nauki mnóstwo.smile

          Uśmiech wędruje daleko...
          • janina62 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 11:56
            tak naprawdę...jak dobrze "przetrzepiesz"internet/tylko internet!!!/,
            znajdziesz wszystkie dane poważnych astrologów czynnie działających w Polsce;
            nie jest więc prawdą że srodowisko swoich danych nie upublicznia;
            "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi..." i każdy szanujący się profesjonalista
            nie czyni wielkiej tajemnicy ale tez nie wypisuje swoich danych na głównej
            ścianie Pałacu Kultury;
            czasami mam jednak wrażenie że zawiść w centrum samego środowiska jest wielka,
            że ta grupa zawodowa sama od środka się rozsadza bo interpretuje radixy
            kolegów, krytykuje i podważa na wzajem indywidualne podejście każdego z osobna
            do astrologii i sztuki interpretacji; oczywiście...nie jest to udziałem
            wszystkich doradców w środowisku ale jest parę "efemeryd"które nie powstrzymały
            się od komentarzy; wszystko czyni się dla dobra astrologii żeby przypadkiem
            jakiś dyletant nie dorwał np. Mandali w której sa szkolne błędny w paru
            miejscach, a jest to Nr1 podręcznik sprzed 25lat.../tylko proszę bez urazy,
            napisałam jako obserwator/pzdr.Nina


    • arcoiris1 Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 11:47
      Weres drukuje swoja mandalę na wszystkim co się do druku nadaje.
      Kwestia podejścia do sprawy, Lew będzie chciał żeby wszyscy wiedzieli, Skorpion
      będzie krył swoją tajemnicę. Dla ludzi niezaznajomionych z astrologią podanie
      daty odbywa się wręcz z automatu, nie wierzą w to, więc nie widzą żadnego
      problemu. Dla kogoś kto sie tym para zawodowo istnieje szansa, że ktoś
      go "zinterpretuje", przejrzy, zrozumie, odkryje kim jest. Rozumiem że znani
      astrologowie nie chcą podawać swojej daty bo mają za dużo do stracenia. Tak
      zwana tajeminca zawodowa, podobnie jak bankier nie będzie opowiadał o
      mechanizmach swojego banku i szyfrach do sejfów.
      Nie wiem natomiast czy ktoś może zaszkodzić czarną magią osobie na odległość,
      która żyje w zgodzie sama ze sobą, jest dobra. Czy zło jest w stanie do niej
      dotrzeć? chyba nie. Wierzę, że dostajesz od ludzi tylko to co sam dajesz innym.
      Jakie są w ogóle objawy tego że ktoś usiłuje ci zaszkodzic czarnomagicznymi
      praktykami?????

      • iokepine Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 12:47
        arcoiris1 napisała:

        > Nie wiem natomiast czy ktoś może zaszkodzić czarną magią osobie na odległość,
        > która żyje w zgodzie sama ze sobą, jest dobra. Czy zło jest w stanie do niej
        > dotrzeć? chyba nie. Wierzę, że dostajesz od ludzi tylko to co sam dajesz
        innym.


        Miewasz czasem gorsze dni? Ja tak. Być może istnieje osoba, która zawsze
        świetnie sie czuje, ale jak dotąd takiej nie spotkałam. Wyobraź sobie, że ktoś
        Cię namierza, jak masz gorszy dzień.

        >
        > Jakie są w ogóle objawy tego że ktoś usiłuje ci zaszkodzic czarnomagicznymi
        > praktykami?????

        Takie rzeczy to tylko na priva.
      • neptus Re: Dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich dan 19.07.07, 20:36
        Są takie techniki i rzeczywoście można zaszkodzić. Nie sa to rzeczy do
        opowiadania na otwartym forum. Zupełnie najprostsza rzecz - mandala to nie
        gorszy "świadek" niż fotografia.
        • potrek Podziękowania dla Neptuna 19.07.07, 21:47
          Byłem dwukrotnie atakowany ( może i nie świadomie przez osobę którą znam ) .
          Powiem szczerze że było to bardzo przykre dla mnie i mojej rodzinny. Pomógł mi
          bardzo Neptus bym z tym sobie poradził. Dwa lata temu bym się z tego śmiał do
          rozpuku, teraz już się nie śmieje.
          Miałem podobne Wakacje z duchami jak opisał je Neptus w jednym z pism
          ezoterycznych.
          Czarną Magiją się nigdy nie zajmowałem , ale białą trochę i jakoś dzięki pomocy
          w/w osobie i jej pomocy sobie poradziłem.
          Pozdrawiam cię serdecznie Neptus=Neptun smilesmilesmile
          potrek
          • na_fe Re: Podziękowania dla Neptuna 20.07.07, 00:52
            poświęciłam ostatnie kilka lat aby, ze swojego odbioru rzeczywistości, wyprzeć
            myślenie magiczne.
            to było niezwykle trudne, bo byłam tym karmiona od dziecka, mimo że w mojej
            rodzinie nie było 'czarownic'... jako dziecko byłam medium, nie jedyna, oczywiście.
            moje doświadczenie, to niemożliwość pogodzenia Wiedzy i 'życia tu i teraz'.
            zostały w moim otoczeniu osoby z którymi nie mogę wyjść poza zdawkowe tematy,
            gdyż zaraz zostaję zręcznie wmanipulowana w takie widzenie świata, na które nie
            wyrażam już zgody. tym samym czuję się wolna od wpływów, które mogłyby mi
            zaszkodzić. ignoruję te światy, gdyż bez mojego otwarcia, nie mają do mnie
            dostępu. jestem od nich silniejsza, bo umocowana dobrze w rzeczywistości
            empirycznej. moce ludzi o 'złych' zamiarach nie mogą mi szkodzić, bo to jest
            podkategoria tylko. nie twierdzę, że nie zauważam pewnych intencji (świadomych i
            nie), ale tym samym szybciej staję się dla nich odbiciem. skonfrontowałam się
            parę razy ze swoją mocą* i z granicą własnego strachu.
            być może jestem na początku drogi. nf
            • potrek Re: Podziękowania dla Neptuna 20.07.07, 03:51
              Nafe napisała: poświęciłam ostatnie kilka lat aby, ze swojego odbioru
              rzeczywistości, wyprzeć
              myślenie magiczne.
              to było niezwykle trudne, bo byłam tym karmiona od dziecka, mimo że w mojej
              rodzinie nie było 'czarownic'... jako dziecko byłam medium, nie jedyna,
              oczywiście.
              moje doświadczenie, to niemożliwość pogodzenia Wiedzy i 'życia tu i teraz'.
              zostały w moim otoczeniu osoby z którymi nie mogę wyjść poza zdawkowe tematy,
              gdyż zaraz zostaję zręcznie wmanipulowana w takie widzenie świata, na które nie
              wyrażam już zgody. tym samym czuję się wolna od wpływów, które mogłyby mi
              zaszkodzić. ignoruję te światy, gdyż bez mojego otwarcia, nie mają do mnie
              dostępu. jestem od nich silniejsza, bo umocowana dobrze w rzeczywistości
              empirycznej. moce ludzi o 'złych' zamiarach nie mogą mi szkodzić, bo to jest
              podkategoria tylko. nie twierdzę, że nie zauważam pewnych intencji (świadomych i
              nie), ale tym samym szybciej staję się dla nich odbiciem. skonfrontowałam się
              parę razy ze swoją mocą* i z granicą własnego strachu.
              być może jestem na początku drogi. Nf

              Mam na 12* Ryb Jowisza w trygronie do Neptuna i wiem o czym piszesz , zwłaszcza
              że wspomniałaś że masz Neptuna na Asc w opozycji do Księżyca. Robiłem kilku
              osobom horoskopy z Neptunem na Asc i jedną z moich rad było by odcieli swą
              pępowinę całkowicie od ezoteryki. Gratuluje pracy nad sobą by móc żyć w
              realnym świecie, wielu osobą z takim aspektem to się nie udaje sad
              Pozdrawiam potrek
              • kita32 Re: Podziękowania dla Neptuna 20.07.07, 11:51
                Dlaczego "podziękowania dla Neptuna" jeżeli mnóstwo energii wkłada się w to,
                żeby zlikwidować efekt daru jaki się otrzymało w momencie urodzin? Dlaczego
                walczyć przeciw zamiast wykorzystać?
                • kita32 Re: Podziękowania dla Neptuna 20.07.07, 11:52
                  Och, nie zauważyłam , że tytuł się sam podczepił. To Potrek dziękował Neptunowi,
                  a nie Na_fe...
                • neptus Do Kity 21.07.07, 23:54
                  kita32 napisała:

                  > Dlaczego "podziękowania dla Neptuna" jeżeli mnóstwo energii wkłada się w to,
                  > żeby zlikwidować efekt daru jaki się otrzymało w momencie urodzin? Dlaczego
                  > walczyć przeciw zamiast wykorzystać?

                  To, co dla jednych jest darem, dla innych bywa przekleństwem. Kazdy ma swoją
                  ścieżkę, czasem coś trzeba odrzucić, by zrealizować swoje życiowe zadania.
            • neptus Do Na_fe 21.07.07, 23:47
              Rozumiem i gratuluję Ci pokonania Twoich środowiskowych "pieczątek". Magia
              istnieje i są tacy, którzy jej chętnie nadużywają. Niemniej 99% oskarżeń o
              czary, klątwy itp. jest rzeczywiście tylko życiowym wygodnictwem. Zawsze lepiej
              zwalić na klątwę albo urok, niż samemu się zabrać za swoje życie i wziąć za nie
              odpowiedzialność. Poza tym, im człowiek jest czystszy i pełniejszy wewnętrznie,
              tym trudniej mu zaszkodzić czymkolwiek. Kazdy ma swoje lęki i ograniczenia.
              Uświadomienie sobie ich jest pierwszym krokiem do ich unieszkodliwienia. Każdy,
              kto stoczył taki bój ze sobą, dokonał wielkiego dzieła. Astrologia wskazuje
              przyczyny niepowodzeń, obszary, gdzie powstają trudności. Pracę nad nimi trzeba
              jednak wykonać w życiu. Horoskopu się nie pozbędziesz, te sprawy wciąż
              powracają przy różnych tranzytach, ale jeśli nad tym pracujesz i panujesz,
              wracają coraz słabsze i w końcu ledwie zauważasz, że coś o nich przypomniało, a
              życie staje sie coraz lepsze i radośniejsze. Tak trzymaj. smile
              • na_fe Re: Do Na_fe 22.07.07, 11:34
                dziękuję, to bardzo wspierające słowa smile
                nf
          • neptus Do Potrka 21.07.07, 23:24
            Dzięki Ci, Potrek, za ciepłe słowa. Nie zaczynajmy się kłócić, kto komu więcej
            pomagał, mam co do tego inne zdanie. smile
            Niezależnie od całej wdzięczności i sympatii proszę Cię jednak, żebyś mi płci
            nie zmieniał, bo ja swoją bardzo lubię i daleka jestem od transseksualizmu.
            Baba jestem, jakem neptus! ;P
            • boardmeeting Re: Do Potrka 21.11.07, 01:56
              widze ze jestem przeciwnego zdania niz wiekszosc. Astrolog ktory chowa swoj
              radiks i dane jest po trosze jak samozwanczy lekarz ktory sie upiera ze skonczyl
              akademie medyczna papiery ma ale nie pokaze, fartucha nie zalozy a recepty nie
              wypisze.

              I zaraz, jak widze zdarzaly sie przypadki atakowania na podstawie danych z
              radiksu? Czy to nie specyficzna hipohondria - no zastanowicie sie isntnieja bazy
              danych gdzie zbiera sie mozliwie najdokladniejsze daty urodzenia
              (astrodatabank). Czy kiedykolwiek ktos moglby sie przyczepic ze umieszczenie go
              tam naraza go na ataki demonow?

              Wydaje mi sie ze postawa taka jest zasadniczo niezdrowa: sam/sama babrze sie w
              innych, chetnie korzystam z baz danych i dyskutuje ale jesli o chodzi o wlasny
              radiks...cicho sza! To nie jest normalne
              • queenmaya Re: Do Potrka 21.11.07, 02:07
                > Wydaje mi sie ze postawa taka jest zasadniczo niezdrowa: sam/sama babrze sie w
                > innych, chetnie korzystam z baz danych i dyskutuje ale jesli o chodzi o wlasny
                > radiks...cicho sza! To nie jest normalne

                Ależ babraj się do woli w czym chcesz, nawet w nieczystościach, jeśli taka twoja
                wola. Ale nie śmiej osądzać innych swoją brudną miarką.
                • boardmeeting Re: Do Potrka 23.11.07, 16:27
                  a co to lubimy sie czepiac słowek, to zabawa przedszkolakow. wypowiadasz sie bez
                  sensu jeszcze przypisujac rzekome sklonnosci i nieczystosci i ze mialbym "smiec"
                  (nie rzeczownik)cos mowic innym. posluchaj nie bede komentowal bo do poziomu
                  dziewczynki 3 letniej sama sie zrownujesz. czytaj co jest napisane, lap sens i
                  przekaz a jak lubisz fircyki i sloweczka to grupy sredniakow . wypad z takimi
                  slowami. grzeb sie jesli sama lubisz
              • neptus Re: Do Potrka 21.11.07, 13:23
                boardmeeting napisał:

                > Wydaje mi sie ze postawa taka jest zasadniczo niezdrowa: sam/sama
                babrze sie w
                > innych, chetnie korzystam z baz danych i dyskutuje ale jesli o
                chodzi o wlasny
                > radiks...cicho sza! To nie jest normalne

                Czy widziałeś, aby jakikolwiek psycholog, psychiatra albo ksiądz
                publikował swój adres domowy i życiorys? Czy wróże opowiadają
                klientom o swoich intymnych sprawach?
                Nienormalne jest żądanie od kogokolwiek, aby publikował swoje sprawy
                prywatne i intymne. A o tym wiele mówi każdy horoskop. Masz prawo
                publikować swój ale nie masz prawa żądać od nikogo, by się zwierzał
                dla zaspokojenia Twojej niezdrowej ciekawości.
                • neptus Re: Do Potrka 21.11.07, 13:26
                  I jeszcze dodam - publikuje swoj horoskop tylko dlatego, ze jest
                  bardzo skomplikowany i tacy dyletanci jak Ty i tak nie potrafią go
                  poprawnie odczytać. Doswiadczony astrolog mi swiństwa nie zrobi, a
                  łowca sensacji sam się wygłupi.
              • dori7 Re: Do Potrka 21.11.07, 19:09
                boardmeeting napisał:

                > widze ze jestem przeciwnego zdania niz wiekszosc. Astrolog ktory
                > chowa swoj
                > radiks i dane jest po trosze jak samozwanczy lekarz ktory sie
                > upiera ze skonczyl
                > akademie medyczna papiery ma ale nie pokaze, fartucha nie zalozy a > recepty
                nie wypisze.

                Ciekawa logika wink A raczej jej brak. Co ma piernik do wiatraka? Jesli chcesz
                dyplomow, to o nie spytaj, wiekszosc astrologow robila szkoly i kursy, poza tym
                publikuje teksty w prasie i w internecie, udziela sie na forach dyskusyjnych.
                Wystarczy, zeby sie mniej wiecej przekonac, z kim ma sie do czynienia i
                zdecydowac na skorzystanie badz nie z interpretacji horoskopu u danej osoby. Po
                co Ci jej radiks?
                • potrek Do boardmeeting 21.11.07, 21:27
                  Zmieniłem temat bo te posty to chyba nie do mnie smile
                  Pozdrawiam serdecznie potrek
                • sieki-era2 [...] 21.11.07, 21:29
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                  • dori7 [...] 21.11.07, 22:22
                    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                    • sieki-era2 [...] 21.11.07, 22:50
                      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                      • paulia [...] 21.11.07, 23:23
                        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                        • sieki-era2 [...] 21.11.07, 23:34
                          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                      • neptus [...] 21.11.07, 23:33
                        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka