Od dłuższego czasu intryguje mnie, dlaczego astrolodzy nie zdradzają swoich
danych osobowych. Czym grozi zdradzenie danych? Czy niechęć do podania danych
jest uzasadniona, czy może jest czymś takim jak strach ludzi z niektórych
kultur przed sfotografowaniem, które według nich zabiera duszę?
Potrek przed chwilą napisał:
"Przykro mi ale nie podaje swych danych horoskopowych, na tyle otwarty nie
jestem

Od pewnego już czasu uważam że one są jak numer karty kredytowej –
data, a pin = to godzina i miejsce naszych narodzin."
Pin to jak sezam otwierający dojście do konta. Co można uzyskać znając czyjś
horoskop? Władzę nad człowiekiem?
Nie rozumiem tego...