Dodaj do ulubionych

Podróże duże - o relokacji (i nie tylko) raz jesz

04.09.07, 09:03
cześc
Saturn w Pannie, a ja spac nie mogę (zawsze miałam z tym problem) i
nachodza mnie dziwne refleksje. Wszytsko mnie jakos tak zastanaiwa,
ten uplyw czasu, wiem, że musze podjąc decyzje "co dalej" , a ja
siedze i generalnie nie mam pojęcia. Czytalam kiedyś, ze
trygony "rozleniwiają" i mi sie to sprawdza. Generalnie robię w
życiu to co lubię- pracuję w kulturze i wymyslalam mnowstow rzeczy
nie majac na to ai grosza. Ale się jaoś kreći i zawsze jest jakiś
lokalny (narziewink szum medialny. Pracuję w powaznej instytucji
(Ha! pluton dom 10 sprawdza się). Moze z tego nie ma wielkiej
kasy, ale ja lubię tę pracę. Czasem pisze cosik do gazet
lokalnych. I generalnie jest ok... Ale, no wlasnie!
czasem jak patrze, to czegoś mi barkuje, oczywiście miłości, ale to
innna bajka. Myslę, ze powinnam zrobić coś ponad to i dzilać
pręzniej. Widze rózne drog tylko nie wiem, ktorą wybrac. Jak
napisalam w poprzednim watku, lubię szybkie dziłanie, adrenalinkę
akcja re-akcja, a Saturn wymaga pracy mozolnej z
ukierunkowanie ma na cel. ja mam z tym czasem problem, bo szybko się
nusze. Uczę się teraz sama języka i jakoś idzie mi, ale... No
własnie "ale". Wymyslłam, ze mogę:
a) przywdziać mundur - trzebaby zadbac o swa kondycje fizyczną.
b) iśc do Szkoly i zostac urzędnikiem
państwoym, jest szkoła taka, ze po jej skończeniu masz obowiazek
pracowac przez 5 lat jako urzednik w kraju, szkoła po studiach, się
lapie oczywiście.
c) nauczyć się czegoś fajnego i jechac stąd jak najdalej (vide mój
dom i az 3 planety w domu 9 - podróży!). Asc w strzelcu do tego!
Poposilam kolegę, aby zrobił mi relokacje na Hawaje no i zrobił i
popatrzalam i w sumie nie wiem co o tym do końca my,sleć, no bo
(hawaje są piekne i takie sielsko byczewink a więc, po usawieniu np.
na WAIKIKI wygląda to tak:
asc robi się w raku a dsc w kozie i tam tez jest ksiezyc. Słonce
jest w 10 domu (fajnie!) choc genrelanie ten dom jest w Baranie, a
jego wladca Mrs jest kon. z Joiwszem w domu 2. (to chyba ok.).
3 dom - Saturn - powiało chłoem, albo osobami z geriatrią (nie
chodzi o wiatrywink, ale co znaczy w tym przypadku? jak na to
patrzeć?

Pluton w 3 domu ?????? - jak to patrzec w opoozycji na dodoatek. W
natalnym mam Słonce w kon. z Ceres. I z Chironem też. To w 5 domu i
z Merkurym też, stellum 5-domowe, ale to w natalnym).

Uran w 5 domu - szalnoe rzeczy, moze szalone , wakacyjne love!
(Nota bene ALOHA znaczy "Cześc" i... "Miłość", mówiąc komuś cześc
wyznajesz miłośc! Sprytne i miłewink.
Neptun (w strzelcu) jest w 7 domu w opozycji do Wenus , no własnie
masakra, wenus jest w 12 domu!!!!!!!!!!!!!!!!! To chyba niezbyt
dobrze? Jak na to patzrzeć?
Trochę zamglone przez tego Neptuna... Choc koza księzycowa dobrze
się trzyma. No i ksieyc odbiera aspekty od marsa i urana...

No i co myslicie? jednego jestempewna, muszę się uczyć jezyków, co
też czynię. A co później? Nie wiem!!!!!!!! Moja koleżanka chce
jechac do Anglii, robi dr z psychologii. Ja wymyslilam, ze tez w
sumie bym mogła i pracowac jako animator kultury, choć podobno
historków (a takim jestem z dyplomem, spec. histoia kultury) to się
tam szanuje...

Co myslicie o tej niezwkłej, hawajskiej relokacji i stawianieu
wszytkiego na jedna kartę przed domnięciem cyklu (w wieku ok. 29
lat), a do tylu lat można jechać jako student z jednego z
programow...

Pozdro i dzieki
Anka natalnie - 4 maja 1980 Piła, godz. 22.35.

Obserwuj wątek
    • arcoiris1 Re: Podróże duże - o relokacji (i nie tylko) raz 04.09.07, 11:55
      Hawaje... aleś dziewczyno temat zapodała, buro za oknem, ja lekko
      przeziebiona po zimnym weekendzie nad morzem, juz zapomniałam o
      wakacjacjach i przestałam wołać "gdzie jest mój leżak i niech ktos
      miły mi przyniesie drinka z baru", siedze w robocie a tu nagle
      wyskakujesz z hasłem "jedziemy na Hawaje", heheheh.

      Fajne na wakacje jak ktoś ma duzo siana. Chociaz sa fajniejsze
      miejscówki, taka Bora-Bora na przykład.

      Poważnie, dlaczego akurat Hawaje? Daleko, huragany, wulkany, ludzie
      z kompletnie innej beczki.

      Wez Uranie, tam jest opcja relokacji i możesz sobie ustawiać kółko
      według miast i krajów. Ten Hawajski Saturn w 3, mnie sie skojarzył z
      historycznym, albo solidnym pisarstwem/dziennikarstwem albo
      starszymi sąsiadami, znajomymi, kumplami (bogaci Niemcy albo
      Amerykanie na wczasach all inclusive zapewne) dlaczego przyszła Ci
      do głowy geriatria??? Hm. Pewnie dlatego własnie, przez tych
      letników. No dobra, zrób sobie relokacje na UK jesli juz koniecznie
      musisz wyjechac, i uderzaj nie na Londyn ale na południe- fajne jest
      Hampshire. Z takiego Southampton do Londynu jest 1:15 pociagiem a
      lezy 20 km od morza, masz najwieksza Polonie w UK, i nawet football
      team pod tytułem "Poland United"- emigrancka nostalgia mniejsza,
      tańsze zycie, o prace tez łatwo.
      Fajna jest też Hiszpania jako kierunek, ale trzeba znać hiszpański
      bo Hiszpanie angielskiego nie kumają za bardzo. Europa, Europa! Jak
      sie mamie/tacie cos zdarzy tudziez inne emergency nastapi to łatwo i
      tanio przyjechac a za Hawajów troche gorzej. Jesli jednak uprzesz
      sie na te Hawaje- wystąp o wize amerykańską. Jesli pracujesz teraz
      dla powazanej instytucji, powinni Ci dac turystyczna na 10 lat.
      Podpowiedz- jesli masz jeszcze karty pokładowe z samolotów walające
      sie po paszporcie to dołącz je do wniosku- w ten sposob pokazujesz
      im, że wracasz z kazdej podróży grzecznie do domku.


      Trzymam kciuki za Twoje relokacje, najwazniejsze, zrób to wszytko na
      spokojnie smile pozdro smile

    • princesswhitewolf do kie.. z relokacja 04.09.07, 17:35
      Hawaje sa byczo-raczo-rybie a niebardzo im do panny czy saturna

      Czas tam plynie wolno i naprawde trudno tam o stala prace bo poza tourism
      indstry nic specjalnego sie nie dzieje. Ze nie wspomne ze otrzymanie wizy H2B
      jest bardzo trudne ostatnio od czasow Georga no i dodam ze po wizie tez nie ma
      automatycznie ziel karty wiec tez klops.

      Poza tym nie przejmuj sie az tak astrokartografia bo gdybym ja jej sluchala to w
      Kalifornii mialabym idealne zycie a tak nie bylo przez 5 lat tamze. W Peru
      mialabym fatalne a wycieczka byla super tam. Progresje jakos bardziej mnie
      przekonaly... niz te relokacje bo NIC mi sie nie sprawdza z nich a relokuje sie
      przez ostatnie 12 lat juz
      • neptus Re: do kie.. z relokacja 04.09.07, 22:49
        Widocznie ta relokacja nie jest tak wspaniała, jak Ci się zdawało.
        Przede wszystkim, jeśli mamy jakiś aspekt planetarny w horoskopie,
        to zadna relokacja go nie usunie. Możemy jedynie przenieść problem
        na inną dziedzinę życia i zmienić ustawienie osi. Często jest tak,
        ze ktoś w relokacji poprawia sobie jedno, przy okazji psująć trzy
        inne sprawy.
        Każdy układ ma też wiele mozliwych realizacji. Jesli w relokacji
        sytuacja wymaga od nas działań, ktore są wewnetrznie sprzeczne z
        cechami osobowości, to albo to jest niewykonalne, albo robi sie to
        kosztem siebie, zdrowia, zadowolenia.
        Horoskopu natalnego nie da sie zlikwidować. Relokacja może jedynie
        pewne problemy osłabić. Trzeba tak dobierać miejsce, aby
        wyeksponować w nim to, co mamy natalnie mocne, a osłabić to, co
        przeszkadza. Wtedy jest szansa pokonania problemow. Nie da się sobie
        narzucić całkiem innej osobowości.
        • princesswhitewolf Re: do kie.. z relokacja 05.09.07, 13:17
          Neptusie. Ja mam za soba niejedna relokacje z powodow zawodowo-pracowniczych.
          Polska, potem rok w Szwecji potem UK pare lat potem Francja, potem kolejne 5 w
          Kalifornii, potem znow UK w ostatnich latach.
          Masz racje mowiac ze natalny jest czyms czego sie nie da przeskoczyc relokacji.
          Ja widze bardziej zmiany wynikle z progresji i ewolucji osobowosci na
          przestrzeni lat niz to ze cos zmieni relokacja.
          Kiedys mialam prace ze co 3 dni bylam w innym kraju i tu trudno bylo okreslic
          gdzie moja przynaleznosc byla bo w tzw domu prawie nie bywalam.
          A ta Kalifornijska relokacja miala byc wspaniala i to przez paru astrologow tak
          okreslona. Wrecz klasycznie wypadlo. Tak nie bylo.
          Ja wierze mocno w progresje. Moj pobyt w UK teraz jest inny od tego sprzed paru
          lat a niby ta sama relokacja. Progresje maja swoje dzialanie tez. Czlowiek sie
          zmienia i jego mozliwosci i jego doswiadczenie etc.
    • all2 parę uwag do Devine :) 05.09.07, 01:27
      wiesz jak czytam o tej relokacji na Hawaje to...* (tu zejdź od razu do
      ostatniego zdania), bo:

      1) co Ty byś tam robiła mając w horoskopie Marsojowisza - ile razy można obiegać
      w kółko plażę?
      2)Saturn w 3 i Desc w Kozie - tylko pogratulować życia towarzyskiego
      3) na tym tle, Uran w 5 hm hm - można snuć różne dziwne pomysły - bo i dziwne
      rzeczy ludzie robią w desperacji, ale lepiej za bardzo nie dociekać, z kim te
      romanse i ewentualne dzieci smile
      4) do tego Neptun w 7 w opozycji do Wenus w 12 - nieno, takiej kariery to ja Ci
      nie życzę uncertain
      5) Jowisz z Marsem w 2 to zarabianie za granicą własną ciężką harówą, a zdaje
      się mnie, że Tobie chodziło o byczenie
      i jeszcze to Słońce w 10, no na gubernatora to tam raczej nie masz szans, więc...

      generalnie i reasumując, jest to doskonały układ na owocny romans z lokalnym
      szefem dilerów substancji oferowanych znudzonym kalifornijskim jupim na
      wakacjach. wszystko by tu było - i Słońce wysoko, i ta Wenus z Neptunem, i ten
      Uran, Saturn z Plutonem - jak wiadomo z takich układów czasem dość trudno się
      wyplątać. I jeszcze ten Marsojowisz, byłby jak znalazł gdyby Ci ukochany kazał w
      zamian za utrzymanie naganiać klientów na plaży.

      * generalnie, to spróbuj się porelokować gdzieś indziej smile

      mam nadzieję, że Cię ta pseudointerpretacja nie uraziła, późno już...
      • arcoiris1 Re: parę uwag do Devine :) 05.09.07, 11:01
        all2 napisała:

        połozyłaś mnie All! ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        > wiesz jak czytam o tej relokacji na Hawaje to...* (tu zejdź od
        razu do
        > ostatniego zdania), bo:
        >
        > 1) co Ty byś tam robiła mając w horoskopie Marsojowisza - ile razy
        można obiega
        > ć
        > w kółko plażę?

        można jeszcze po byczemu rozkręcic biznes aerobikowy na plazy dla
        otyłych amerykańskich tourists smile i krzyczec na nich "move it, move
        it, move itttttt!"


        > 2)Saturn w 3 i Desc w Kozie - tylko pogratulować życia
        towarzyskiego

        hehehehh. big_grin Chyba że ze Słońcem w 10 trafiłoby się jak Ann Nicole
        Smith świetej pamięci

        3) na tym tle, Uran w 5 hm hm - można snuć różne dziwne pomysły - bo
        i dziwne
        > rzeczy ludzie robią w desperacji, ale lepiej za bardzo nie
        dociekać, z kim te
        > romanse i ewentualne dzieci smile


        > 4) do tego Neptun w 7 w opozycji do Wenus w 12 - nieno, takiej
        kariery to ja Ci
        > nie życzę uncertain

        heheh, romans z playboyowatym właścicielem jachtu/lokalnym guru z
        wieńcem na szyi/czyścicielem basenu/uciekinierem z komuny na Goa

        > 5) Jowisz z Marsem w 2 to zarabianie za granicą własną ciężką
        harówą, a zdaje
        > się mnie, że Tobie chodziło o byczenie

        harówa na Hawajach to oksymoron, głośna cisza, czarny śnieg...
        Devine, zapomnij o Hawajach... smile

        > i jeszcze to Słońce w 10, no na gubernatora to tam raczej nie masz
        szans, więc.
        > ..
        >
        > generalnie i reasumując, jest to doskonały układ na owocny romans
        z lokalnym
        > szefem dilerów substancji oferowanych znudzonym kalifornijskim
        jupim na
        > wakacjach. wszystko by tu było - i Słońce wysoko, i ta Wenus z
        Neptunem, i ten
        > Uran, Saturn z Plutonem - jak wiadomo z takich układów czasem dość
        trudno się
        > wyplątać. I jeszcze ten Marsojowisz, byłby jak znalazł gdyby Ci
        ukochany kazał
        > w
        > zamian za utrzymanie naganiać klientów na plaży.
        >
        > * generalnie, to spróbuj się porelokować gdzieś indziej smile



        big_grinDDDDDDD Devine, wybierz Anglię, jesli chcesz dokądś jechać.. tak
        sobie myślę jednak, że może w Polsce jest dla Ciebie jakas fajna
        sznasa? Byłaś w tym Philipsie?
        >
        > mam nadzieję, że Cię ta pseudointerpretacja nie uraziła, późno
        już...
        • princesswhitewolf Re: parę uwag do Devine :) 05.09.07, 13:21
          jestem ZA ogolnym przeslaniem wypowiedzi arcois1:

          Nie mozna kierowac sie przede wszystkim jakas astrokartografia i zaraz gdzies
          jechac. Trzeba spojrzec realistycznie na to jakie szanse mamy tam na wize, co
          faktycznie dany kraj nam moze zaoferowac etc bo np. ja kocham Prowansje ale
          sorki pracy to tam jak na lekarstwo poza kelnerowaniem. Moja aktualna szefowa
          jest z okolic Montpellier w Langwedocji i mowi ze ludzie wyjezdzaja i szukaja
          pracy w np Uk czy Paryzu bo... nie moga jej tam znalezc.
          To samo dotyczy Hawajskiej przeprowadzki. Tam gl mieszkaja emeryci co nie musza
          pracowac, masy turystow i barmanow obslugujacych ich. Trzeba patrzec tez
          realistycznie.
          • neptus Re: parę uwag do Devine :) 05.09.07, 20:22
            Skoro Cie ciągnie do Prowansji i jesli masz tam dobry układ na
            relokację, jedź tam na urlop albo spraw sobie jakąś pamiątkę -
            bedzie działać jak talizman. smile
            • princesswhitewolf Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 10:48
              Neptusku: wlasnie wrocilam z Prowansji w poniedzialek. Spedzam tam jakies 3 tyg
              co roku + jesli zwrocisz uwage na ten wyzej wpis to jak mowilam mieszkalam kolo
              Nicei pare miesiecy.
              Kazde miejsce ma + i - Tam tez sa. Dobre na wakacje acz nie na stale zycie. Tam
              fajnie popracowac w mlodosci jako kelnerka, po studiach juz nie bardzo jest co robic
          • anahella Re: parę uwag do Devine :) 05.09.07, 20:34
            princesswhitewolf napisała:

            > Nie mozna kierowac sie przede wszystkim jakas astrokartografia
            > i zaraz gdzies jechac.

            Ja od dawna chce do Peru i jak zobaczylam swoja relokacje na tamte rejony, to
            chce jeszcze bardziejsmile)))

            Najbardziej podoba mi sie w moim peruwianskim horoskopie Wenus i Jowisz w drugim
            domusmile))))))
            Saturn zlazi z dsc i laduje w jedynie slusznym miejscu, czyli na MC.
            Neptun wychodzi z drugiego domu i idzie do piatego.
            Jak nic powinnam tam jechac, by zostac znana, bogata i powazana artystkasmile))))))

            i jeszcze prytwata do princesswhitewolf: dostalas mojego maila?
            • neptus Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 00:50
              Mam natalnie Neptuna w piątym. Średnia przyjemność.
              • anahella Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 08:18
                neptus napisała:

                > Mam natalnie Neptuna w piątym. Średnia przyjemność.

                Dla zajec artystycznych moze to byc przyjemnoscwink
                • neptus Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 17:52
                  No tak, niezła ze mnie artystka. wink
                  A poważnie to na pewno taka podróż przyniesie Ci mnóstwo inspiracji.
                  Atmosfera tamtejszych zabytków i przyrody jest niesamowita! Tylko na
                  romanse to jest niebezpieczne. Chociaż... Trzeba się trochę
                  otumanić, zeby się zakochać. wink
            • princesswhitewolf Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 10:51
              no Peru jest fajne i sweterki i lamy i gory ale ja przywiozlam jakiegos bakcyla
              stamtad trawiennego i tydzien wydobrzalam a tez mialam niezla astrokartografie
              na Machu Pichhu. ale cos w tym jest bo te ich ciuszki ehhh...Ale tez... co tam
              robic zawodowo?
              • neptus Re: parę uwag do Devine :) 06.09.07, 17:54
                princesswhitewolf napisała:

                > Ale tez... co tam
                > robic zawodowo?

                To, co wszyscy. Wróżyć, robić ozdoby i handlować koksem. wink
      • am98 Do ALL2. (off) 06.09.07, 10:24
        Wysłałam e-mail. Dziękuję!!!
        • devine80 Re-lokac-JA na MAXA 07.09.07, 15:47
          Hej
          Ludzieeee Takie coś poleciła mi Koleżanka (dzięki, dzięi, dzięki A.!)
          przed weekndem i robieniem kolejnej wystawy.
          Taka mapa i tak sobie patrzę (nie mięli w nazwach Piły, wiec
          wpisalim Bydgoszcz, blisko) i patrzę...

          www.astro.com/cgi/showgif.cgi?lang=e&gif=astro_71_18_devine_hp.41101.2847.gif&res=100&va=&cid=xa1fi
          leUduBur-u1030971933

          A moze okolice CHICAGO for me? Wenus na MC! A ja Byk jestem, Pluton
          by pewnie wlazł do 2 domu, a moze by jeszcze tak nagiąc aby asc był
          w Lwie... Rozmarzyć się można! I Neptun w 5 domu (kochane
          dziciaczkiwink.

          Mam jeszcze takie coś, ale nie kojarzę o co biega za bardzo:

          www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=711&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=
          0&rs=0

          No prosze powiedzcie co myślicie, w San Francisco Słońce mam na MC;-
          ). prawiewink:

          www.astro.com/cgi/showgif.cgi?lang=e&gif=astro_71_18_devine_hp.41101.2847.gif&res=100&va=&cid=xa1fi
          leUduBur-u1030971933

          "I co ja robię tiu??????????" nowy wernisaż!
          Milego weekndu, ja idę teraz na wesele 19-letij Kuzynki. Nie, nie
          musi, ale chce.

          Pozdro i dzięki za help!
          a.;
          urodzinowe Byczysko jak się patrzy - 4 maja 1980 Piła godz. 22.35.
          • devine80 Re: Re-lokac-JA na MAXA 07.09.07, 16:19
            aha! A tu widać dokldniej, jak się cały link nie świeci na
            niebiesko, proponuję go przez EDYCJĘ - KOPIUJ-WKLEJ we własciwe
            okienko przeglądarki (ja mysle, ze jak ustawione Bydgoszcz, nie Piła
            z braku Piły w systemie, to tak wielkiej róznicy to nie robi):

            USA
            www.astro.com/cgi/showgif.cgi?lang=e&gif=astro_732_18_devine_hp.41989.4037.gif&res=100&va=&cid=xa1f
            ileUduBur-u1030971933

            Pozdro i co myslicie?
            a.;
            • devine80 Re: Re-lokac-JA na MAXA odsłona 3 07.09.07, 16:31
              I jeszcze EUROPA:

              www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=72&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=0
              &rs=0
              Dobra ide już do chaty, ACRORIS1 doradzalas mi Anglię, ale koło
              Dublin też fajne wylazi.

              Pozdro
              a..;
          • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 09.09.07, 20:17
            devine a tak powaznie czy ty chcesz sie gdzies przeprowadzic czy ten temat to
            tylko kolejna sztuka dla sztuki marzen?

            Jesli na powaznie to kieruj sie realistyczymi pobudkami a nie astropsychologia w
            tym zakresie, bo jak wiadomo interpretacje bywaja mylne i sa spekulacjami JAK BY
            TO BYLO tylko...
            • devine80 Re: Re-lokac-JA na MAXA 10.09.07, 08:57
              Hej
              Ja najbardziej na poważnie. Moze nie wyruszam zaraz, za chwilę,
              ale... skoro tyle planet w 9 domu, to chyba coś znaczy.
              Saturn wlażł do Panny i uswiadomilam sobie, że chyba przyszedł czas,
              aby go w końcu polubić, bo ja nigdy nie lubiłam tego, co wymagało
              ode mnie jakiegoś głebszego zaangazowania, zplanowania,
              konsekwencji, ... jA LUBIĘ SZYBKO - jOWISZ-mARS I JUŻ JEST! a sATURN
              STRAZNIE SIĘ DŁUUUUUŻY, a ponieważ jest on w memy kółku,m taki jaki
              jest, chyba nadszedł czas, zrobić coś saturnowo, zaplanować,
              przemyśleć i nie rezygonować, dązyć do celu, praca, praca, praca.
              Wszystko w zyciu wymaga konsekwencji i odchudzanie i zwalczanie
              cellulitu i farbowanie włosów i droga jakąkoliwk podejmiemy. Tak
              więc teraz planuję, co zrobić, jak Saturn zatoczy kółko. I gdzie
              jecgać, aby zmodyfikowal mi się radiz i bym mogła spelnić się
              całkoiwcie. Bpo teraz to w pracy jest ok, szukam dodatkowego zródła
              zdobycia kasy, ale miłości brak. Podobo z mojego radixu wynika,
              ze o faceta to ja mam się starać! Tak więc trzeba zadziłaćwink.
              I jak patrzałam na te mapki, to spodobało mi się włanie to z Wenus
              na MC w Ameryce, koło Chicago mniej wiećej, Ditroit, okolice
              Wielkich Jezior. Gdyby Wenus była na MC, Słonce w 9, Pluton w 2 i
              moze i Neptun w 5! Ja mam natalny trygon między nimi, więc...
              Szukam. W Dublinie miałabym słonce w trygonie do MC... Siedzę i
              uczę sie słówek. Saturn, saturn, Saturn - WŁADCA PIERŚCIENI, które
              trzeba rozbić, aby przestały nas ograniczać. Tak fi,ozfujęwink. Na
              powaznie. I dlatego Was pytam o zdanie. Na powaznie.

              a.;
              ur. 4 maja 1980 Piła, godz. 22:35.
              • devine80 Re: Re-lokac-JA na MAXA 10.09.07, 09:13
                Coś patrzałam, te linki w poprzednich watkach róznie chodzą, aby
                poszły po mej mysli, wklejam jeszcze raz, a jak się nie świecą, to
                EDYCJA, KOPIUJ, WKLEJ w odowiednie okienko przeglądarki.

                EUROPA:

                www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=72&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=0
                &rs=0



                PÓŁNOCNA AMERYKA:

                www.astro.com/cgi/showgif.cgi?lang=e&gif=astro_732_18_devine_hp.41989.4037.gif&res=100&va=&cid=xa1f
                ileUduBur-u1030971933


                AMERYKA POŁUDNIOWA:

                www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=733&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=
                0&rs=0



                AFRYKA :

                www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=737&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=
                0&rs=0


                mapa całego świata:

                www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=71&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=0
                &rs=0

                A to astro dynamiczna mapa świata:
                www.astro.com/cgi/chart.cgi?cid=xa1fileUduBur-u1030971933&lang=e&gm=a2&nhor=18&btyp=711&sday=7&smon=9&syr=2007&hsy=
                0&rs=0


              • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 10.09.07, 13:54
                Devine jakbys robila faktycznie szybko takie sprawy to juz dawno bys byla poza
                granicami Polski.
                Poza tym, no jak do Chicago chcesz w ciemno tak? A wiza?? A jesli nawet cudem
                dostaniesz turystyczna to co z prawem do pracy? A za co bedziesz zyc? Do Dublina
                wizy ci nie potrzeba ale reszta pytan tez sie tutaj kwalifikuje.
                Widzisz z mojego doswiadczenia z astrologii wynika ze dynamike horoskopu to sie
                ODKRYWA z czasem i regularna obserwacja zdarzen versus aspektow . W sumie
                doswiadczony astrolog dopiero po paroletniej ( ba conajmniej!) obserwacji
                horoskopu faktycznie jest zdolny wyrokowac co by bylo najlepsze dla wlasciciela
                horoskopu. Do czego zmierzam. Poza kwestia jakie tam masz astrokartograficzne
                sytuacje tudziez z mezczyznami to nalezy przyjrzec sie swojej sytuacji
                realistycznie i rozwazyc czy faktycznie taki wyjazd nie spowoduje zachwiania
                kariery, zycia osobistego bo emigracja nie jest dla kazdego. To bardzo trudne
                wyzwanie.
                Z zewnatrz moze to wyglada wszystko ladnie w TVzorku ale wiekszosc emigrantow
                nie ma lekko i malo ktory jest faktycznie zdolny do integracji ze
                spoleczenstwem. W wiekszosci tym co sie udalo to osoby znajace wybitnie jezyk
                obcy i majacy jakies kwalifikacje na jakie jest wielki popyt w danym regionie.
                Reszta zyje w Polskim gettcie w polskich domach po 3 na pokoiku, ogladajac
                godzinami Polska TV, a jedyny powod dlaczego sa na emigracji to dlatego ze nie
                mogli znalezc pracy w Polsce i przelicznik waluty nadal sie jeszcze oplaca im by
                wysylac do Polski na dzieciaki.
                Zapewniam cie ze wiem o czym mowie i znam tysiace losow emigrantow. Trzeba albo
                wyjechac Bardzo wczesnie i studiowac poza granicami Polski ( tu trzeba nie lada
                krwawice wlozyc w n auke jezyka i zarobic na studia), albo miec jakies
                kwalifikacje na jakie jest popyt na rynku, albo jest to wyjazd okresowy na
                dorobek. Naprawde niewielki % jakos spelnia sie za granica a pisza o nich ze hej
                i kreca programy. Wiekszosc powiela ubogi schemat i na zmywaku z dyplomami i
                jakims podst angielskim tkwi.
                Zalecam rozwage.
                • arcoiris1 Re: Re-lokac-JA na MAXA- do Princess i Devine 10.09.07, 15:56
                  Princess ma racje i posłuchaj jej rad bo dobrze Ci radzi i ma
                  doświadczenie.

                  Podstawą jest język danego kraju PLUS angielski. Wyspy mają tu te
                  przewagę, że wystarczy tylko angielski, z drugiej strony dobrze znac
                  jakis inny bo Anglicy innych nie znają, więc jest to duży atut.
                  Ja jestem w Polsce Devine, ale moi dwaj bracia sa na Wyspach.

                  1-szy z nich jest inżynierem, z angielskiego był bardzo cienki jak
                  wyjezdzał. Decyzje o wyjezdzie podjał bardzo spontainicznie,
                  wyjechał z kumplem. Zaraz po studiach pracował krótko, jakiś rok, w
                  firmie, która go bardzo wykorzystywała, wstawał o 5 rano wracał o
                  23. Zrobili go kierownikiem produkcji (jego żywioł) żeby mu nie
                  płacic za nadgodziny i wykrecac sie tak zwanym nienormowanym czasem
                  pracy. Najniżsi rangą Pracownicy- robotnicy, którzy mu podlegali
                  pracowali bez umów nawet. Wiecznie sie przepychał z dyrekcją o te
                  umowy, w razie gdyby któremus rękę maszyna ucieła mój brat miałby
                  opowiedzialnośc karną. Schudł 14 kilo w ciagu tego roku. W końcu
                  rzucił te pracę. Szukał nowej- nie znalazł, przyszedł przyjaciel i
                  wyjechali razem do UK. Na poczatku trafili do jakiegos pechowego
                  miasta, nie mógł znalezc nigdzie pracy, ani on ani jego kumpel. Kasa
                  mu sie skonczyła, wiec dosłaliśmy mu ponownie, poniewaz ich wspolna
                  paczka przyjaciół od lat mieszkająca w Londynie zaoferowała sie im
                  pomóc, dali im kąt do spania, żarcie i pomogli znalezc prace,
                  potrzebował tylko kilkaset funtów na start w Londynie, na
                  najdrobniejsze wydatki typu metro, fajki, jakis hamburger do żarcia.
                  Tyle, że mój brat sie nie poddaje, rasowy Koziorożec z kon
                  Słonce/Mars. W nowej pracy w Londynie poznał swoja przyszłą żonę.
                  Jest tam dwa i pół roku, angielski mu sie polepszył, jesli chodzi o
                  prace - nadal poniżej kwalifikacji ale jemu nie chodziło o kariere w
                  City tylko o szybki, pokazny zarobek. Za dwa tygodnie rodzi mu sie
                  dziecko.
                  Teraz nmieszkają w 3 pokojowym mieszkaniu, tylko on z żoną-
                  wcześniej wynajmowali pokój w willi (550 funtów za pokój na miesiac)
                  złożonej z 8 pokoi, w kazdym z nich mieszkały 2 osoby. Zaoszczedzili
                  w dwojkę masę pieniedzy (on i ona pracują)- na tyle że, w przyszłym
                  roku kiedy wrócą do Polski kupia sobie dom nad jeziorem i nieopodal
                  lasu kilka km pod Poznaniem (niewielki kredyt dołożą, ponieważ on
                  jest w stanie go sam wybudowac- niejednokrotnie budował innym,
                  remontował, i modernizował)oraz zostanie im jeszcze na fajne,
                  rodzinne auto. Mówi, ze może starczy mu jeszcze na rozkręcenie
                  jakiegoś biznesu. Ale na pocżatku ryczał, tęsknił, nie układało mu
                  się. Ale jest silny, odporny, konsekwentny i osiagnał w niecałe 3
                  lata to o czym ludzie w jego wieku (28) nie śmią marzyć.
                  Probował nostryfikowac tam swój dyplom, ale wypiał sie na nich jak
                  sie okazało ze 5 letnie inzyniersko-magisterskie studia na
                  panstwowej uczelni Alnglicy oceniaja nizej niz powinni.
                  Generalnie on jest z emigracji zadowolony, ale zna mase ludzi którzy
                  zadwoleni nie są.

                  2-gi brat w zeszłym roku skonczył studia na uniwerku, politologia.
                  Na poczatku sie zarzekał, że niegdzie nie pojedzie- wyjechał w maju
                  tego roku. Po pół roku starania sie o prace w róznych firmach i
                  głównie urzędach miejskich/marszałkowskim/wojewódzkim (chciał w
                  zawodzie pracowac, ma specj samorządową) się poddał i wyjechał do
                  Dublina i pracuje w linii lotniczej, zarabia cos koło 2 tys jurków
                  na rękę, mieszka w mieszkaniu na osiedlu strzezonym, z 5 kumplami z
                  pracy, kazdy innej narodowści, każdy pokój ma swoją łazienke,
                  standard bardzo fajny, wspólny salon, świetna kuchnia a oni jak
                  paczka z "Friends". Jego dziewczyna, skończyła własnie psychologię
                  kliniczną i jedzie do niego- tak oto ten kraj traci fajnych, mlodych
                  wykształconych, idelastycznie nastawionych ludzi. Wyjechal bo nie
                  mógł znalezc pracy, zanjdował tylko dorywcze, poniewaz on tez ma
                  smykałke do remontów, i tym podobnych budowlanych zajęc. Angielski
                  zna bardzo dobrze, siedział kilka lat pod rzad przez kilka miesiecy
                  w Stanach- w pracy, jako student no i uczy się od zawsze. Na razie
                  nie mysli o powrocie do Polski, i nie sadze zeby wrocił, bo to nie
                  ten klimat co mój 1-szy brat Koziorożec. Ten jest Wodnikiem, nie ma
                  ograniczen i nie przywiązuje się do "ojcowizny", wręcz "swiat to za
                  mało" dla niego.

                  Devine, jesli powaznie myslisz o UK- najpierw zastanów się nad
                  angielskim i w jakim stopniu go znasz. Jesli go znasz slabo, możesz
                  liczyc tylko na prace w pubach i restauracjach. Okresl sobie cel w
                  jakim tam jedziesz. Jesli po zmiane stylu życia- nowi ludzie,
                  teatry, rozrywka, kultura, kino, wycieczki, wyprawy do pubów z
                  kumplami, fajne ciuchy, fajne jedzenie,to że nie się szczypiesz z
                  kazdym funtem i nie zapadasz na funtozę, czyli przyzwoity standard
                  zycia, musisz dobrze znac język, po to żeby dostac prace za minimum
                  powiedzmy 35 k-40 k. Nie bedzie to Super High Life w Londynie ale
                  nie bedzie to spanie na tubie albo żarcie tylko fast foodów bo inny
                  food zbyt drogi. Jezeli pragniesz zmiany stylu życia, ale nie znasz
                  wystarczająco języka- standard życia obnizy Ci sie, będzie niższy
                  niż w Polsce i bedziesz nieszczęsliwa. Te obniżke stopy żayciowej i
                  standardu można znieść w jednym jedynym przypadku- kiedy jedziesz
                  tam po to żeby szybko zarobic kase i wrócić do Polski i nie masz
                  zamiaru korzystac z dobrodziejstw Londynu dajmy na to. Nie uwierzysz
                  ale sa tam ludzie którzy potrafia nie pojechac na impreze
                  pożegnalną do kumpla bo mieszka on w innej strefie i trzeba wydac
                  kase na bilet. Wtedy cel uświeca środki, spisz z 10 osobami w jednym
                  pokoju, jesz najtańsze żarcie, jedziesz rowerem do roboty żeby
                  zaoszczedzic na busie. Wracasz po dwóch latach i kupujesz za gotówke
                  mieszkanie.
                  Przemysl to sobie bardzo dobrze, pozdrawiam




                  • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA- do Princess i Devine 10.09.07, 16:21
                    arcrois 35-40 tys rocznie to malo ktory Polak zarabia. Powyzej 38 tys placi sie
                    juz najwyzszy 40% prog podatkowy w UK wiec to niemala pensja. A pensje
                    dyrektorow zaczynaja sie juz od ok 50 tys w niektorych firmach i malo ktory
                    senior manager ma powyzej 50ciu.

                    Widzisz ja ukonczylam w USA tez magisterke i od 12 lat jestem za granica,
                    angielski znam jak polski prawie jako ze ponad 10lat temu zdalam CPE, jestem
                    Brand Maneger.Teraz w UK a moja ostatnia pensja to wlasnie ta gorna z twojej
                    wymienionej, arcrois. Nie ma cudow, chyba ze ktos jest ultra specjalista z 20
                    lat doswiadczenia to dostaje wiecej. Wystarczy spojrzec na www.reed.co.uk jak
                    ksztaltuja sie zarobki.
                    Za 25 tys tez sie wyzyje w Londynie na przyzwoitym w miare poziomie ale wiadomo
                    ze nic nie odlozy i w malutkiej kawalerce bedzie mieszkac. Sek w tym ze
                    przyjezdzajacy z Polski nawet tych 25 tys na poczatku nie dostaja chyba ze to
                    spece od informatyki C++ jezyka czy inzynierowie budowy drog itp cos na co
                    zapotrzebowanie. Dopiero z czasem i doswiadczeniem czlowiek do czegos dochodzi
                    jesli w ogole dojdzie bo prawda jest taka ze Anglicy nie sciagaja Polakow aby im
                    zabierali co lepsze prace, ale po to by zapelniac luki tam gdzie nie albo nikt
                    nie chce pracowac za taka sume, albo nie ma zbyt wielu z kwalifikacjami. Twoj
                    brat- Koziorozec inzynier wywali glowa mur z czasemwink nic sie nie martw i bedzie
                    u niego calkiem niezle. Staruch Saturn z czasem mu wynagrodzi.
                    • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA- do Princess i Devine 10.09.07, 16:23
                      ale napisalam to manager jezu.... jakbym ledwo ang nauke zaczynalasmile)))
                      A propos szukam nowej roboty juz 2gi miesiac... Nie ma lekko!
                    • arcoiris1 Re: Re-lokac-JA na MAXA- do Princess i Devine 10.09.07, 16:40
                      Zgadza się- ja znam tylko jedna osobę z płaca dużo powyzej 40 k,
                      mojego kumpla, wzietego juz w Polsce architekta, pracuje tam w
                      firmie angielskiej, ale jesli chodzi o Londyn, to tylko płaca w tych
                      granicach sprawi, że sobie pomyslisz,że standard życia Ci sie
                      podniósł i że korzystasz tam z życia, korzysztasz z życia i jeszcze
                      cos odkładasz, no te 30 k musisz zarobic. A w rzeczywistości,
                      prawda, te 20-25k rzadko kto tam ma jesli chodzi o Polaków, i w tym
                      cały problem bo koszt zaoszczedzenia przy tak niskiej pensji
                      (niektorzy celebrują imprezami jedynkę z przodu, czyli zarabiaja
                      tysiąc funtów, podwyżka) jest ogromny- praktycznie odmawiasz sobie
                      wszystkiego.

                      Mój brat Koziorożec wraca za rok. Cel osiągnał- ma więkoszosc
                      funduszy na wybudowanie chaty nad jeziorem smileNiespecjalnie mu Anglia
                      lezy, on lubi sie czuc u siebie, a ta sie nie czuje u siebie do
                      konca. W sensie, Anglia jest mu obojętna, nie polubił jej.

                      Gratuluję pensji, zarabiscie, że odniosłaś tam sukces! Superfajnie
                      jest słyszec takie rzeczy!
                      • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA- do Princess i Devine 10.09.07, 17:14
                        acoiris no cos ty, jaki sukces? Sukces to moze 70 tys byloby.... jaki
                        takiprzeciez i tak podatek zzera jakies 30% poza tym moje maciupuciu 1 pokojowe
                        mieszkanko to 9 tys za rok+ nastepne 3000 oplaty, jaki tak sukces na tyle
                        krwawicy przelanej... zarcie samochod ehhh... A im wyzej w gore tym bardziej
                        tubylcy staraja sie nie wpuszczac obcokrajowcow i ciezko dostac cos wiecej, a
                        trza wziac kredyt mieszkaniowy i splacac. Ja to w ogole wolalabym w Londynie nie
                        mieszkac bo w 6 strefie koszmarne sumy sie jeszcze placi ale juz jakies 50mil od
                        Londynu to prawie nie ma ofert pracy i tak w kolkosad
                        No architektom to duzo placa, acz i tak najbardziej im sie oplaca nadal do Dubaju
                        • devine80 Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 12.09.07, 17:25
                          No tak, tak, tak, bardzo dobrze mówiecie. Ja ewłasnie układam
                          dlugoterminwy plan dziłania na wlasne życie.
                          Accroris1 mowiłaś, żeby patrzec bliżej, to spojrzalam na... Dublin i
                          wyżej. Koło Dublina i na Belfascie, to mam słońce w trygonie do MC!
                          Taki wniosek wysnulam wczoraj przd zaśnięciem, wiec mozliwe , ze ta
                          jakies bardzo neptuniaste co pisze, tym bardziej, ze z Uranem w 12
                          domu czasem mam problem z wyobrażnią przestrzenną. Ale doszlam do
                          wniosku, ze skoro tam jest trygon, to musi on z czymś być i
                          wymyśli,lam, ze to chyba on wtedy powtsanie jak mi saturn, który
                          natalnie jest o ile pamietam w 20-stu stopniach Panny w 9 domu,
                          wlezie mi na mc! W tym Belfascie! Natalnie mam trygon Saturn na
                          szczycie w Pannie w 9 a po bokach - Słonce w 5 w byku i ksiezyc
                          w kozie w 1. To o ile jeszcze kojarze, slnce mi się przesuje z
                          calym tym mega kreatywnym stellm (merkury, chiron, cers w w kon. ze
                          słoncem) do 6 domu. Ok! A Saturn wlezie na MC? I wtedy bedzie ten
                          trygon?
                          Alez ja wymyślam, za dużo angielskiego, robię nową wystawę,
                          przygotowuję wernisaż i za dużo tego i stąd te pomysly, ale prosze
                          o radę, czy dobrze kojarzę.

                          Anahella wysłalam Ci @.

                          Pozdrawiam serecznie:
                          Anka
                          ur. 4 maja 1980 Piła, godz. 22.35.
                          • neptus Re: Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 12.09.07, 19:55
                            Piszesz chaotycznie ale kombinujesz prawidłowo. smile Sprawdź dobrze,
                            czy przy okazji nie psuje się tam coś innego.
                          • am98 Re: Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 13.09.07, 00:45
                            Devine, od przeszło półtora roku mieszkam w UK (ściślej- Irlandia Północna)w
                            niewielkim miasteczku - jeżeli jesteś zainteresowana - daj znać - dam namiary na
                            firmę. Irlandia to nieduży rolniczy kraj, a Belfast i Dublin to nie city. Są to
                            małe miasta. Jeżeli szukasz wielkomiejskiego ducha to tylko Londyn. Jeżeli
                            szukasz spokoju to cała reszta. Tutaj ryczą krowy i beczą owce. Alkohol leje się
                            hektolitrami, bo to kraj Neptuna. Irlandczycy są rudzi, a jak brunet to też
                            rudy. Nie mówią po angielsku. Mięso popijają mlekiem.
                            A.M.
                            • princesswhitewolf Re: Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 13.09.07, 23:33
                              a co devine bedzie robic w tej firmie? Czy ta firma zatrudnia bez jakichkolwiek
                              informacji o zawodzie i poziomie jezyka?
                              Dublin nie zartujmy nie jest malym miastem. Ma okolo 1 mln ludzi czyli nieco
                              mniejsze od Warszawy pod wzgl populacji, ale wieksze o wiele pod tym wzgledem od
                              Krakowa
                              >Nie mówią po angielsku. Mięso popijają mlekiem.
                              Sluchajsmile) zaprzyjaznij sie z jakims to moze poznasz ich nieco glebiej.smile)
                              • am98 Re: Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 14.09.07, 02:01
                                princesswhitewolf napisała:

                                a co devine bedzie robic w tej firmie? Czy ta firma zatrudnia bez jakichkolwiek
                                informacji o zawodzie i poziomie jezyka?
                                Dublin nie zartujmy nie jest malym miastem. Ma okolo 1 mln ludzi czyli nieco
                                mniejsze od Warszawy pod wzgl populacji, ale wieksze o wiele pod tym wzgledem od
                                Krakowa. Nie mówią po angielsku. Mięso popijają mlekiem.
                                Sluchajsmile) zaprzyjaznij sie z jakims to moze poznasz ich nieco glebiej.smile)

                                princesswhitewolf, ja po raz kolejny proszę: wpuść trochę powietrza pliz!
                                • princesswhitewolf Re: Sięgaj tam gdzie wzrok nie sięga - Irlandia. 14.09.07, 10:23
                                  w tym temacie nie wpuszczam am98 bo zbyt wiele tragedii osobistych tu widzialam
                                  z pochopnych decyzji a ze mam neptuna w 12 domu to wspolczuje ludziom.
                                  Poza tym i paroma tematami to mam Strzelca na asc, Jowisza kolo asc i wielki 9
                                  dom wiec czasem trudno ze mna przestac zartowac.
                • am98 Re: Re-lokac-JA na MAXA 13.09.07, 01:31
                  princesswhitewolf napisała:


                  Z zewnatrz moze to wyglada wszystko ladnie w TVzorku ale wiekszosc emigrantow
                  nie ma lekko i malo ktory jest faktycznie zdolny do integracji ze
                  spoleczenstwem. W wiekszosci tym co sie udalo to osoby znajace wybitnie jezyk
                  obcy i majacy jakies kwalifikacje na jakie jest wielki popyt w danym
                  regionie.Reszta zyje w Polskim gettcie w polskich domach po 3 na pokoiku,
                  ogladajac godzinami Polska TV, a jedyny powod dlaczego sa na emigracji to
                  dlatego ze nie mogli znalezc pracy w Polsce i przelicznik waluty nadal sie
                  jeszcze oplaca im by
                  wysylac do Polski na dzieciaki.
                  Zapewniam cie ze wiem o czym mowie i znam tysiace losow emigrantow. Trzeba albo
                  wyjechac Bardzo wczesnie i studiowac poza granicami Polski ( tu trzeba nie lada
                  krwawice wlozyc w n auke jezyka i zarobic na studia), albo miec jakies
                  kwalifikacje na jakie jest popyt na rynku, albo jest to wyjazd okresowy na
                  dorobek. Naprawde niewielki % jakos spelnia sie za granica a pisza o nich ze
                  heji kreca programy. Wiekszosc powiela ubogi schemat i na zmywaku z dyplomami i
                  jakims podst angielskim tkwi.
                  Zalecam rozwage.

                  W powyższym opisie brakuje mi tylko Polaków żywiących się kocią karmą!
                  To chyba jakiś stereotyp emigracji sprzed 30 lat! Jackowo i te klimaty. Nie
                  róbmy z Polaka sieroty! Nie trzeba być geniuszem, by opanować język obcy!
                  Większość Polaków jakich znam to osoby, które przyjechały, aby podszkolić
                  angielski, albo opuściły Polskę z powodów osobistych. Są to rozgarnięci
                  ludzie. Europa jest kosmopolityczna.
                  Połączenie lotnicze z Polską (w dwie strony) kosztuje mniej niż bilet PKP z
                  Zakopanego do Gdańska. Kilku moich znajomych podjęło tutaj studia, albo ma
                  zamiar i kosztowało ich to tyle, co nic.
                  • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 13.09.07, 23:26
                    am98smile)) wiesz no to co piszesz brzmi jakby sama elita intelektualna wyjechala z
                    Polskismile)) Wyjdz poza wlasne podworko jakichs wyksztalconych znajomych z
                    inteligenckich rodzin, moze i zobacz ile osob wyksztalconych przyjechalo i
                    pracuje od rana do nocy fizycznie nie majac czasu na nauke jezyka nawet.....
                    Znasz ludzi pracy w ogole? Murarzy, myjacych garnki tu??? Czy same dzieciaki
                    zamoznych rodzicow wysylajach je na studia i dotujacych je? To MNIEJSZOSC
                    PROCENTOWA. W Polsce tez nie ma samych intelektualistow lekarzy dyrektorow i
                    naukowcow. To mniejszosc w kazdym kraju. Oczywiscie ze przyjaznisz sie z
                    rozganietymi ludzmi. Zreszta nigdzie nie napisalam ze Polacy to narod
                    nieinteligentni i co to ma do rzeczy?
                    >Kilku moich znajomych podjęło tutaj studia, albo ma
                    > zamiar i kosztowało ich to tyle, co nic.
                    I tez w UK gdzie ranking sa bardzo istotne takowe studia sa warte ile kosztowaly
                    niestety. Kapitalizm to niestety zaklada ze dobra szkola= lepszy start= wiecej
                    placisz za szkole. Mam kolezanke co juz 2 studia jakies tu konczy ( jedne z
                    licznych prawie darmowych)a nadal jest sekretarka i to w wieku 34 lat, bo nie
                    moze znalezc lepszej pracy.

                    Ja niejedna historie przezylam z osobami co mowilam im : nie masz wyksztalcenia
                    jakiegos na jaki jest popyt w UK, znasz jezyk ponizej FCE, w Polsce jako
                    nauczyciel masz pozycje chociaz, a uparly sie i w optymizmie przyjechaly i po
                    pol roku wyjezdzaly psioczac ze w UK jeszcze gorzej wczesniej zaliczajac nie
                    lada szkole zycia, bo liczyly ze bedzie latwiej, jezyk sam wchodzi i to szybko i
                    praca za grube pieniadze czeka za rogiem.
                    W zyciu na emigracji trzeba miec albo twarda koziorozcowa "d" , albo patrzec
                    realistycznie na rynek pracy i czy na nasz zawod jest popyt w danym kraju, bo
                    inaczej sorki ale to mrzonki
                    Jednakze wiekszosc Polakow wyjezdzajacych to ludzie ktorzy pracuja od rana do
                    nocy w pracach fizycznych i otaczaja sie glownie Polakami i tu nie zmienie
                    zdania bo znam Londyn od podszwki. Oczywiscie, ze nie nie trzeba byc geniuszem
                    aby opanowac obcy jezyk i sie "dogadac" czy zdac CAE. Na tej zasadzie to wladam
                    moze 6cioma jezykamismile) ale nie zartujmy ze to jakas znajomosc na poziomie
                    native. Jednak aby pisac business reports , byc serio branym pod uwage w senior
                    management i wyrazac lepiej niz niejeden Anglik bez bledow ( i nie mowie o
                    akcencie)to juz jest wielki wysilek. WYbitny literata w Polsce niewiele tu moze
                    zdzialac swoimi umiejetnosciami bez rownowaznej znajomosci jezyka ang gdzie
                    rownie pieknie bedzie sie wyrazac

                    Wiekszosc Polakow jak i wiekszosc innych narodow z kazdego kraju jak i wiekszosc
                    emigrantow TO ludzie przecietni. Czy to nie oczywiste?

                    Mnie osobiscie martwi ze przyjezdza wielu ludzi tutaj i rozgrywaja sie tragedie
                    bo wyobrazali sobie los emigranta o wiele lzej i ze zwyczajnie bedzie im o wiele
                    lepiej niz w Polsce. Komu jest temu jest, ale uwazam ze to podle nie uswiadamiac
                    ze to nie takie proste, i mowic ze jezyka sie nauczy w 1 rok tak ze zostanie
                    szefem dzialu. To niepowazne....
                    Polak nie jest sierota i nikt tego nie mowi chyba ze ktos zakompleksiony chce to
                    wyczytac, ale los emigranta bez jezyka, lub z znajomoscia przecietna jest
                    nielekki. Najlatwiej sie emigruje pracownikom fizycznym z Polski bo maja
                    mniejsze oczekiwania i wykonuja ta sama prace co w Polsce potem.
                    • am98 Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 01:56
                      princesswhitewolf, Doceniam Twój upór i wysiłek, podziwiam.

                      Nie od razu Kraków zbudowano a Devine jest młoda i inteligentna i nikt nie każe
                      jej być od razu dyrektorem, ani też, proszę- nie roztaczaj wizji młodej
                      dziewczyny pracującej na zmywaku.

                      Wszyscy Polacy, jacy ze mną pracują skończyli studia w PL, znajomość
                      angielskiego od słabej do bardzo dobrej, doświadczenie - żadne i z kulkuletnim
                      doświadczeniem. Bardzo dobre warunki na start dla takich właśnie osób, które
                      mogą podszkolić język i nabyć jakieś doświadczenie. Oddział amerykańskiej firmy
                      ubezpieczeniowej, kołchoz.
                      1. Chłopak po kilkumiesięcznej pracy tutaj, ściąga rodzinę i przeprowadza się do
                      Dublina, gdzie dostaje pracę w Dellu w obsłudze klienta.
                      2. Dziewczyna w trakcie rocznego pobytu odkłada kasę na dalszą edukację.
                      Dosłownie kilka dni temu przeprowadziła się do Londynu, gdzie ma rozpocząć
                      jakieś studia artystyczne. Właśnie się dowiedziałam, że dostała pracę.
                      3. Chłopak, po kilku miesiącach przeprowadza się do Londynu i pracuje teraz w
                      agencji rekrutacyjnej.
                      4. Chłopak, pracuje tutaj cały czas i przy okazji, zostaje przedstawicielem
                      firmy internetowej (sieciuje Polaków bez dostępu do netu) oraz jest tłumaczem
                      dla miejscowego HM Revenue a hobbistycznie udziela się w jakimś stowarzyszeniu
                      etnicznym.
                      5. Małżeństwo - ona z bdb. znajomością języka i bez doświadczenia w PL, on
                      -znajomość angielskiego, na początku słaba, teraz dobra, informatyk z
                      Polski.Pracując w firmie cały czas, zakładają własną firmę - tworzą strony www.
                      Dla siebie pracują z domu.
                      6. Dziewczyna ze średnią znajomością ang. na początku, po roku pracy firma
                      wysyła ją na 3 miesięczne szkolenie do USA, po powrocie ma zostać trenerem.

                      Ilu z nich będzie robiło biznes plany? Nie wiem.
                      Natomiast Twoje uwagi na temat tego, czy znam ludzi pracy, uważam za niestosowne...
                      • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 10:20
                        no wiec jesli devine jest przygotowana na trudy przez pare lat na poczatku to ok.
                        Poza tym to co wymieniasz TO MNIEJSZOSC( wcale niekoniecznie stac ich na
                        kawalerke bedac single) i uwierz, ze wiekszosc zatrudnienia w UK dla Polakow
                        jest w kawiarniach restauracjach na budowie sprzatanie. Nie czarujmy sie ale to
                        nie Anglicy wykonuja takie zawody, poza bardzo wczesna mlodoscia. Drugi rzut to
                        telemarketing, recepcja, obsluga maszyn, sales representative, pomoce
                        dentystyczne, przedstawiciele czyli prace do 25 tys max! Owszem sama znam
                        rekruterke co zarabai 16 tys rocznie i mieszka w wieloosobowym mieszkaniu
                        dzielac na pol pokoj z mezem. Jak z tego planuje z dzieckiem wyzyc- nie wiem.
                        Naprawde powyzej 30 tys to garstka zarabia bo naprawde ciezko sie przebic i sa
                        ta zazwyczaj lekarze, inzynierowie, informatycy ale MALO tego.
                        Pracowalam tu i tam i jakos nigdy Polak nie byl moim zwierzchnikiem ani w
                        sasiadujacych departamentach jesli Polak jakis sie zdarzyl to na pozycjach duzo
                        ponizej managera- sekretarka.

                        Poza tym chyba zaraz nas anahella stad wywali za jakies nieastrologiczne
                        dyskusje o emigracji
                        • arcoiris1 Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 17:35
                          a ja mam wrażenie, że do wysokich managerskich stanowisk Anglicy
                          wręcz nie chcą Polaków dopuścić. W fabrykach, do których jeżdzę
                          widzę Polaków na linii montażowej, w magazynach, na rampie przy
                          rozładunkach. Znam tam tylko jedną Polkę, ale jest to typowy
                          outsourcing logistyczny, i ma płacone za godzine (bardzo niska
                          stawka- ale pracuje w biurze). Natomiast języka nie trzeba znać
                          powalająco, żeby znależc pracę w biurze, i może jest nawet szana na
                          wyższe stanowisko, chyba, że jest się kobieta (niestety). Znam
                          takiego Niemca managera, angielski z tak silnym akcentem że
                          zastanawiam się czasem czy on nie mówi do mnie po niemiecku wink
                          Oprócz tego, mieli w biurze tez Hiszpankę, Słowaczkę, itd, ale jakoś
                          te kobiety tam maja trudniej odnoszę wrazenie i nie chodzi tu tyle o
                          język.
                          • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 21:13

                            acrois niesmialo ( by sie ktos na mnie nie rzucil) zgodze sie tu i naogladalam
                            sie tego co mowisz dziesiatki razy.
                            Chyba ze to bylaby firma jakas globalna np amerykanska to wtedy wiadomo ze jest
                            inaczej nieco.
                        • am98 Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 22:15
                          princesswhitewolf, ja wierzę i też wiem jak jest. Zdarzyło mi się też mieszkać
                          tu i tam; 10 lat temu mieszkałam przez 2 lata w Toronto i tam też widziałam, co
                          się z polską emigracją działo.
                          Acha, ja też już tak relokuję się 11-y rok (spojrzałam w Twoją wizytówkę)
                          Podaję przykłady, że jednak jakoś można. I chyba dobrze, że młodzi Polacy sobie
                          radzą?
                          Jest jeszcze jedna b. ważna kwestia: prowincja, na jakiej mieszkam to nie
                          Londyn. Tutaj są zdecydowanie niższe koszta wynajmu mieszkań. Polacy wynajmują
                          tu trzysypialniowe domy. Mieszkamy po dwie, trzy osoby w domu. Owszem, zdarzyło
                          się, że ktoś mieszkał na dostawce, ale przyjeżdżał na krótko (zarobić kasę i
                          wrócić).
                          Mnie się standard życia zdecydowanie podniósł (przed wyjazdem przez 4,5 roku
                          mieszkałam w Wawie), w tym roku wymieniłam sobie sprzęt i fundnęłam sobie
                          dwutygodniowe wczasy (full wypas) w Sharm w Egipcie, na co w PL nie było
                          niestety mnie stać.
                          Wiadomo też, każdy ma inaczej, jestem singlem.
                          • princesswhitewolf Re: Re-lokac-JA na MAXA 14.09.07, 22:24
                            am98 w Londynie sa tez zarobki wyzsze jak i czynsze wyzsze: kawalerka tu to 800
                            funtow ale do tego dolicz tez zarobki o wiele wyzsze.Mieszkanie w troje w
                            trzysypialniowym domu to jest wynajowanie pokoi. Tu w takich domach mieszka z
                            6-9ciu.
                            Ja zdecydownie nie bylam emigracja finansowa tylko najpierw bylo stypendium a
                            potem dalej studia etc. I w ogole odpowiadalo mi ze wiecej sie dzialo niz w
                            W-wie. Nie moge porownywac swojego standartu zycia sprzed emigracji bo takowego
                            nie bylo bo w Polsce nie pracowalam nigdy i oceniac musialabym moich rodzicow
                            raczej.
                            Wiesz, ja mysle ze czasem nie chodzi o pieniadze tez ale pzrede wszystkim o to
                            co sie robi i jak dlugo co komu odpowiada i co odpowiada w wieku 28 lat( praca
                            jako sales representative czy w recepcji )to w wieku 40 lat z dzieckiem w domu
                            moze juz nie wystarczac...
                            No dobra ja juz koncze bo anahella powaznie nas ofuknie za rozmowy iscie
                            emigarcyjne a nie astrologiczne.
                            • mii.krogulska Re: Re-lokac-JA na MAXA 15.09.07, 00:53
                              Witam,
                              niestety, moje obserwacje życia polonijnego w Londynie co do "standardowej
                              polskiej emigracji za kaską" są o wiele bardziej brutalne, niż opisane przez
                              Princess.

                              Pozdrawiam, Mii
    • am98 Cyprian Norwid 15.09.07, 04:46
      Cyprian Norwid
      zmarł na emigracji w Paryżu, w biedzie i zapomnieniu. Imał się prac dorywczych.
      Tak... "ideał sięgnął bruku"

      "SIEROTY" (fragment)

      Ja zaś jakoś niechcący ku niebu spojrzałem,
      A niebo było gwiaździste;
      W gwiazdach więc tajemnicę tych słów wyczytałem,
      Bo one tam wyraźne były, oczywiste;
      Potem, gdy dusza swego skosztowała chleba,
      Nie mogłem się już więcej oderwać od nieba,
      Które mnie wciąż ciągnęło silnym, wonnym tchnieniem.
      • kamina5 Re: Cyprian Norwid 15.09.07, 20:35
        a mi relokacja w obecnym miejscu zamieszkania wywaliła Jowisza z Mc i postawiła
        tam Urana smile). Jest super,ale ciekawi mnie ta zmiana jakości, bo na razie, to
        radykalnych zmian nie widzę . czekam na błyskawice umysłowewink). A tak przy
        okazji, to dla mnie emigracja to sama słodycz, ale to Jowisz 9- domowysmile)
        • astrofru emigracja 29.09.07, 18:06
          to jeszcze ja się odezwę, po roku w Irlandii gdzie mi Saturn zrelokowany ląduje
          w X domu, Słońce na MC i Księżyc na DC. Pracuję tu w hotelach i wiem, że gdybym
          chciała po roku miałabym menadżerskie stanowisko - gdybym zdecydowała się być
          emigrantką stałą. Niestety, moja opozycja Słońce Księżyc śmierdzi mi od jakiegoś
          czasu rozdarciem nie do pogodzenia, choć kiedyś myślałam, ze jakoś, pewnego
          dnia, uda mi się to wszysko mieć pod kontrolą. Natalnie mi ta opozycja wypada na
          linii III - IX dom. Jak siedzę w Polsce to mi się chce zagranicy. Jak siedzę za
          granicą, chce mi się Polski, tym bardziej, kiedy ta opozycja po zrelokowaniu
          siedzi mi na osi MC-DC. Tutaj w Irlandii zawodowo jestem o wiele bardziej pewna
          siebie, niż w Polsce, może dlatego, że widzę co się dzieje dookoła - tak, jak
          pisałyście - mnóstwo Polaków bez języka lub z przeciętnym, konkurencja żadna. Ja
          ciągle słyszę, że maj inglisz is excellent. Ktoś wspomniał wyżej, że z kiepskim
          angielskim to można być kelnerką i nic poza tym. W hotelach lepszych kategorii,
          mam na myśli takie powyżej trzech gwiazdek, kelnerka musi mieć dobry angielski.
          Ja jestem barmanką i nie szukam pracy w biurze dlatego, że moją emigrację
          traktuję jednak tymczasowo - nastawiam się na zarobienie kasy, a jako barmanka w
          czterogwiazdkowym hotelu mam tyle, ile mój kumpel miał na stanowisku inżyniera
          budowlanego w irlandzkiej firmie po 5 latach stażu. Mam tyle, bo ze 'świetnym
          angielskim' uprawiam konwersacje z tymi bydlakami co kupują u mnie koktajle z
          parasolką i whisky, za co zostawiają mi napiwki. Brutalna prawda. Przez 11
          miesięcy uzbierałam kwotę, która jest w stanie pokryć kredyt mieszkaniowy
          zaciągnięty w Polsce trzy lata temu, kredyt był w założeniach na lat 17. Dla
          zabawy byłam też na kilku interview, dostałam dwa kierownicze stanowiska,
          niestety, za mniejszą kasę.

          W Chicago natomiast miałam Słońce w XII domu, Księżyc w VI, nie miałam natomiast
          pozwolenia na pracę. I siedziałam zamknięta w domu, będąc utrzymanką mężczyzny.
          Porażka.

          Faktem jest: siebie się ciągnie ze sobą w każdą podróż, żadna relokacja nie
          rozwiązuje sprzeczności lub zgodności w charakterze, tylko przenosi je na inne
          pole. Mogę sobie zostać w Irlandii na lata, robić tu karierę, bo układ Saturna i
          Słońca przy MC zdecydowanie to wspiera, tylko tęsknota za posiadaniem domu i
          rodziny, podkreślona przez Księżyc na IC, jest silniejsza i ciągnie w inną
          stronę. Jak wrócę do swojego mieszkania w Polsce będę tęsknić za zagranicą, bo
          mi Słońce znów wpadnie do IX domu a Księżyc do III. Kompletnie nie mam pomysłu
          na to, jak to rozwiązać, a stany maniakalno depresyjne towarzyszą mi od dwóch
          lat. Nieustający dom wariatów.

          Progresywne Słońce mi się telepie po dwadzie Ryb poza tym, pocieszam się, że jak
          mi wlezie w Barana, to się może wreszcie ten mój żywot skonkretyzuje, na co
          nasza słodka arcoiris mi mówi, że (sorry za trywializację słownictwa) dupa, bo
          jej progresywne Słońce wlazło w dwadę Barana jakiś czas temu, ale spowodowało
          tylko wzmożoną potrzebę zapieprzania na siłownię.

          U mnie wraz z progresją solarną w dwadzie Barana zbiegnie się progresja
          Księżyca, który też wejdzie do Barana i V domu. Ale to już inny wątek.

          pozdrawiam beznadziejnie
          fru

          • astrofru poprawka 29.09.07, 18:08
            pierwszego zdania mojego poprzedniego postu: w Irlandii mam Słońce na MC a
            Księżyc na IC, nie na DC, jak napisałam smile
          • neptus Re: emigracja 29.09.07, 21:49
            astrofru napisała:

            > Faktem jest: siebie się ciągnie ze sobą w każdą podróż, żadna
            relokacja nie
            > rozwiązuje sprzeczności lub zgodności w charakterze, tylko
            przenosi je na inne
            > pole.

            Bardzo mądre słowa!
            Są ludzie, których horoskop urodzeniowy mówi, ze emigracja jest nie
            dla nich, wszedzie im będzie tylko gorzej niz w ojczyźnie, chocby
            zdobyli góry złota. Są też tacy, ktorym jest dobrze wszędzie, ich
            dom jest tam, gdzie aktualnie są. Cała reszta ma możliwości mieszane
            i musi wybierać.

            Z Księżycem na IC możesz liczyć na "zasiedzenie" i znalezienie tam
            drugiej ojczyzny. Tylko że i Księżyc i Saturn nie lubią zmian i
            długo się przyzwyczajają do nowego miejsca. Za to, kiedy je już
            uznają za własne, to na dobre. W sumie masz całkiem fajny układ w
            tej Irlandii i po paru latach możesz w to wsiąknąć. Dwada to troche
            za krotko na głębokie zmiany. Przyjrzyj się raczej perspektywom
            zmiany znaku. Zacznij się uczyć irlandzkiego, a poczujesz się tam
            bardziej domowo. W ten sposób zrealizujesz równocześnie Księzyc
            trzecio- i czwarto-domowy, czyli 2w1. smile
            • devine80 Re: emigracja 03.10.07, 19:47
              Hej
              FRU, AM98 i princesswhitewolf wysyłam Wam e-maile.

              Co do podróży to faktycznie, przed sobą nigdzie nie uciekniemy.

              Pozdrawiam
              Anka
              • ggossia Re: emigracja 04.10.07, 13:51

                witajcie, niestety nie bardzo znam sie na relokacjach i zastanawiam
                sie co nalezy brac pod uwage jesli ktos chcialby sie przeniesc
                gdzies za granice, glownie z powodow zawodowych? wlansie patrze na
                moj zrelokowany horoskop na Dublin i nie bardzo wiem od czego
                zaczac, co prawda osie az tak bardzo mi sie nie przesuwaja ale
                planety przechdza juz do sasiednich domow, np:
                - asc. ze skorpionie wchodzi mi do wagi, tak, ze pluton na asc. od
                strony 12 domu jest teraz w 1 a saturn w skorpione w 1 domu znajduje
                sie razem z uranem juz w 2, neptun teraz w 3, jowisz juz 4 -
                wiekszosc planet przeskakuje o jeden dom etc.

                - wladca nowego asc. jest w kon. z ksiezycem w 8 dom

                - z kolei koniunkcja slonce-mars w raku jest nadal w 9 domu ale
                teraz MC takze w raku, a merkurego we lwie ktory poprzednio byl
                wlasnie na MC jest juz dalej od niego w 10

                wiem, ze nie robi sie tutaj horoskopow ale zastanawiam sie na co
                mialabym glownie patrzec ? czy moglby mi ktos doradzic?

                pozdrawiam
                • neptus Re: emigracja 05.10.07, 17:34
                  Patrz, jak ten horoskop wygląda - czy jest mocniejszy, czy słabszy.
                  Co Ci sie poprawia, co psuje. Jezeli Pluton Ci przesuwa sie z 12 do
                  1 to na pewno Ci wzmacnia siłę przebicia. Kwestia, jakim kosztem ale
                  to już zobaczysz gdzie indziej. Pluton w 1 daje siłę przebicia ale
                  też działanie na granicy mozliwości. O zajechanie nietrudno,
                  zwłaszcza, gdy w 2 domu jest Saturn, czyli obowiązek i ambicja staje
                  sie głóą wartością. Przeanalizuj ten horoskop jako nowy radix i
                  zobacz, jak sie z nim czujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka